Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. No to co - miejsce mamy, pozostaje ustalić termin ;) Jakieś propozycje? Andzike - chustowanie jest łatwe, to się tylko wydaje straszne, poradzisz sobie.
  2. Majusko zdecydowanie Cię rozumiem, jak chodzi o zmęczenie dogo... A o tym zlocie ostatnio też myślałam - ja chętnie udostępnię "lokal" , jeśli na przykład miałybyście ochotę zlatywać się na podkrakowskiej wsi. Mamonabank - przecież Tośka prenatalnie słyszy to "trachotanie" , przyzwyczajona będzie. Widzę po Maksiu, że różne dźwięki mogą go przestraszyć, ale nie psi wrzask - to go nie rusza. Za to ryczy jak się płyta z muzyką skończy...
  3. Mamonabank - materiały mam własne, jedynie czasu mi brak - wpadniesz poniańczyć Maksa? ;) Andzike - ja sobie też wkręcałam, że brzuszek boli, albo co. Pierwszych kilka tygodni to było noszenie non stop - albo ryk. Śmialiśmy się , że wystarczy powiedzieć " odłożę do łóżeczka" żeby się obudził i rozdarł. Wytłumaczyłam to sobie tak, że takie maleństwo nic nie zna, poza tym cycem i to dla niego jest gwarant poczucia bezpieczeństwa. I stwierdziłam, że jeśli je i defekuje, a brzuszek nie jest twardy i napięty to z brzuszkiem jest ok. Maks zaczął się zachowywać inaczej - można go odłożyć do łóżeczka, fotelika itp - od kiedy umie już koncentrować wzrok i widzi nas. Stały kontakt fizyczny przestał być niezbędny, czasem wystarcza wzrokowy. No i można się zająć ( na chwilę) zabawkami, nie trzeba matki non stop oglądać. Oczywiście, ziółka i herbatki nie zaszkodzą, ale być może po prostu masz ten sam model synka co ja, brzuszek jest ok , tylko psychika wrażliwa. czy Kacper zachowuje się tak samo w jadącym wózku i w stojącym? Bo Maks od początku robił wyjątek dla samochodu - w foteliku samochodowym zasypiał słodko. A no i chusta - przybandażowane do mnie chustą dziecko śpi, może być i parę godzin cięgiem, jeśli się trafi dłuższy spacer. A co do skóry - Maks miewa też takie podrażnienia kontaktowe, potówki no i raz miał podrażnienie na całym ciele - po oliwce dla niemowląt. Używamy tylko oliwy z oliwek i mąki ziemniaczanej, bo to działa najlepiej.
  4. Mamonabank - na sprzedaż to nie, ja się nie nadaję - chyba że Majuska zostanie menadżerem jak proponowała, szyć będą mali chińczycy, a ja będę mieć pomysły. Ale o Tośce pomyślę ;). Andzike - na wszelkie paskudztwa na pyszczku pudrujemy się mąką ziemniaczaną - bardzo skuteczna, podrażnienia znikają w oczach.
  5. No wiesz , Andzike, mój Maks to ten sam model co Kacper - śpi się wisząc na cycu lub z cycem przytulonym, żeby nie uciekł. Inaczej jest ryk. Pochwalę się moim już dwumiesięcznym synkiem - ależ ten czas leci! [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/ZnowMaksio[/url] Ręce mi odpadają od noszenia. Wpadnę tu jeszcze, a teraz idę bo ryczy - zła matka wsadziła do łóżeczka...
  6. [quote name='Juldan']Andzike, synusia na narożnik kładzie właśnie dlatego, coby siedział u niej jak najkrócej;) Przecież narożnik magiczny jest:evil_lol:[/QUOTE] no nie wiem.... on się popsuł chyba. Szira zamiast z narożnika wyruszyć na własne śmieci to została na dobre.
  7. [quote name='Andzike'] Mamanabank, łer ar ju?[/QUOTE] No właśnie, właśnie!!!
  8. Borka ma wątek? Jeśli tak, proszę o link, jeśli nie - krótki konspekt i oczywiście tekst wyprodukuję.
  9. No fakt, Szira już mocno owieczkowata była, widać na zdjęciach. A ten Twój krasnoludek , Andzike, to taki jakby konkretniejszy się robi. Skąd wytrzasnęliście taką czapkę? Ożeszkufa - mamy we wsi "piknik ekologiczny", jak co roku o tej porze. Jest to taka dyskoteka na wolnym powietrzu. Z fajerwerkami. Niech ich szlag.
  10. Nie mogę zignorować zaproszenia do molosowatej panny. Pogrzebię w sprawie jakichś fantów na bazarek.
  11. Głupie dogo się psuje co chwilę! Majuska, kto to widział, żeby dziecko w psiej misce nogi moczyło?! Przecież to może zaszkodzić psu! Andzike - i tego się trzymamy. Czytałam ostatnio artykuł o alergiach -głównym ich powodem jest ponoć niedobór brudu. Organizm ma system odpornościowy po to, żeby z niego korzystać. Jak taki system nie ma co robić, bo wszystko wyszorowane, jałowe i sterylne to durnieje i atakuje rzeczy niewinne i nieszkodliwe, takie jak psia sierść. Z jedzeniem jest podobnie.
  12. Nam też się upały dają we znaki. Nawet do ogrodu nie bardzo da się wyjść, patelnia. Maksio nie rozumie, że na rękach jest bardziej gorąco - w efekcie chodzę non stop z przyklejonym do mnie bardzo dosłownie lepkim i mokrym dzieckiem. Andzike - ani się nie obejrzysz, jak Kacper wyrośnie z tych kaftaników. Mam w oczach obraz Maksia tonącego w olbrzymich śpiochach - olbrzymie śpiochy już od jakichś dwóch tygodni leżą spakowane wraz z innymi za małymi śpiochami... Mamonabank - hoduj sobie Tośkę w spokoju, Gacka pilnuj i melduj się tutaj, bo przecież wszystkie siedzimy na tych drożdżach teraz już tylko w sprawie Tośki ( chociaż mam nadzieję, że Figafiga przejmie pałeczkę i tematy prenatalne będą się kontynuować).
  13. Moje to akurat wyłącznie po tatusiu ładne. Figofigo - syna Majuski to akurat tylko w przelocie widziałam, ale starsza córka też laseczka. Zlot czarownic koniecznie!!!!
  14. Andzike, foty super! Wiecie co? Te nasze dogodzieci to jakieś szczególnie ładne są. Wcale nie uważam, że wszystkie dzieci są ładne, zdarzają się brzydactwa straszne, a tu wszystkie nasze jak leci takie ładniutkie że miło popatrzeć!
  15. Mi się udaje przeważnie do jakiejś 4 utrzymać bachorzę poza naszym łóżkiem. Na karmienie o 4 budzę się na tyle nieprzytomna, że odpuszczam sobie wysiłek związany z odkładaniem i młody już do rana śpi z nami. Nelka i Szira zachowują się po prostu idealnie! Mi Balbina zaglądała w cyc jak słyszała , że Maks zasysa i przełyka...
  16. Alexandro, trzymam kciuki za pomyślne rozpakowanie Twojej siostry! możliwe, że Pucek za młodu tkwił przy budzie i stąd te idiotyczne zachowania, ale na Ciebie nie powinien warczeć tuman jeden! W końcu to Ty mu dajesz te kości, jakbyś była na nie taka napalona to przecież sama byś zeżarła, zamiast dawać psu, tyle powinien rozumieć. Na pocieszenie Ci powiem, że moje psy też są źle wychowane, wszystkie.
  17. Skandalicznie się pan Pucek zachowuje... Wstyd mi za niego! Nie powinien tak robić. Wyraź mu stanowczą dezaprobatę w moim imieniu. I pokaż mu od czasu do czasu kto rządzi, bo mu się chyba w łaciatym tyłku poprzewracało od nadmiaru dobrego...
  18. O, jak fajnie że jesteś! Obejrzałam sobie zdjęcia małego krasnalka w rękawicach bokserskich, wzruszający niesamowicie, słodki okruszek. Hihi, widać na sam widok tych malin tak zareagowałaś, one pierońsko skuteczne są - mi też wystarczyło napomknienie o malinach. Co do porodów rodzinnych - zgadzam się w całej rozciągłości. Też mam wrażenie, że sama bym nie urodziła. BTW ostatnio dywagowałam co gorsze - poród czy dentysta. No i mówię do Adama, że w sumie nie potrafię na 100% powiedzieć, czy wolałabym leczenie kanałowe czy poród, a on zaczął krzyczeć że zdecydowanie wolałby dentystę ;) Jeszcze raz ogromne gratulacje dla Was no i oczywiście dla suczek dzielnych też - fajnego mają braciszka!
  19. Liczę na to, że Andzike zechce nam pokazać Kacperka. A tymczasem pochwalę się inteligencją mojego psa - Gjalpon ukradł Pani Matce narzutę z łóżka, zawlókł ją pod drzwi balkonowe i upchnął tak, żeby zablokować drzwi w pozycji otwarte. Swoją drogą zanim odkryliśmy , że to on to posądzaliśmy wszyscy siebie nawzajem w ludzkim gronie, a to piesek. W nocy Balbina uwaliła się na tej narzucie i blokowała Gjalpowi wyjście na balkon. A w ogóle to mają, cholery, wyczucie. Maksio po karmieniu nocnym około 1 zasnął ( było już bliżej 2) , to psy o 3 urządziły wielkie nocne zbiorowe darcie mordy. Nikogo oczywiście nie ruszyło, nikt nie słyszał, tylko mnie biedną zerwało na równe nogi... Objechałam, wróciłam spać no i pospałam sobie - od 3.30 do mniej więcej 5, kiedy to Maks włączył syrenę alarmową, że głodny.
  20. [B]Majusko[/B], dzięki za wieści. No teraz to już można napisać, że lekko to nie ma ( przedtem nie można było, żeby Andzike nie straszyć), ale warto, nie? Bardzo jestem ciekawa małego Kacperka. A ja się właśnie wczoraj zastanawiałam, czy nie napisać Andzike, że nie ma jak poród z zaskoczenia ;) [B]Becia[/B] - jesteś wiedźma, jak słowo daję, co chwilę tu wygłaszasz jakieś proroctwa spełniające się:crazyeye:
  21. [COLOR=#ee82ee][SIZE=4][B]Andzike, wielkie gratulacje !!!!!! [/B][/SIZE][/COLOR]Meldujcie się jak tylko dacie radę, bo nas tu ciekawość zżera.
  22. Figofigo, będziemy trzymać kciuki za starania o górskie rodzeństwo dla Antosia! Łucja wczoraj uciekła - dawno tego nie robiła. Została znaleziona nieopodal, za to ze spleśniałą kanapką w paszczy.
  23. To były śpioszki w rozmiarze " newborn", tak miały na metce napisane. Są takie same jak te, które mają rozmiar 56. Nawet nie zauważyłam, kiedy to dziecko tak urosło! A herbatki z liści malin nie zdążyłam spróbować. Ale nic to, bo z perspektywy czasu patrząc - cieszę się, że urodziłam "z zaskoczenia".
  24. Udało się na chwilę cyc z otchłani wyrwać! Ech, te hormony... gorzej, że one po porodzie zostają. Andzike, ja się umawiałam na ktg - dali mi termin na 27, a młody się 22 urodził. Wiecie co? Właśnie selekcjonuję pierwszą partię wyrośniętych ciuszków...Śpiochy, w których Maksio tonął zaraz po urodzeniu wczoraj okazały się za małe...
  25. No to nam wczoraj Balbina zafundowała mocne wrażenia... Otóż Dzika_Figa odkryła, że ktoś ukradł jej czekoladę ( taką 85 % zawartości kakao) i pożarł. Z racji lokalizacji czekolady wytypowano 3 potencjalnych podejrzanych Gjalpona, Kangura i Balbinę. Potem Gjalpon został wyeliminowany - czekolada była na piętrze, on po schodach schodzi jak lawina z gór, byłoby słychać. Więc raczej prawie na pewno Balbina. A czekolada przecież może być wręcz trująca dla psa! Telefon do weterynarza - dawać solankę do picia, albo wodę utlenioną. Przez godzinę Dzika_ Figa poi Balbinę solanką - nic. Jadą do weterynarza, gdzie Balbina dostaje doustnie jodynę ( żeby wywołać wymioty) i na wszelki wypadek zastrzyk przeciwwstrząsowy. Nadal nic. Po powrocie do domu jeszcze więcej solanki. Potem Dzika Figa biegnie do apteki po wodę utlenioną - też podobno pomaga się wyrzygać. Nic. Balbina napompowana solanką tak, że aż chlupie, pieniąca się od wody utlenionej i czkająca jodyną radośnie i w podskokach wychodzi do ogrodu, gdzie zabiera się za zjadanie dorodnej kępy perzu... i nic. Podskakiwanie, masaż brzuszka i wożenie samochodem też nie pomogły. Nie porzygała się i już. Natomiast czuje się świetnie. Widocznie należy do tych psów, którym czekolada nie szkodzi.
×
×
  • Create New...