Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. Ufff. Odskrobuję dom po Jeżusach. Powoli i żmudnie. mamonabank - słodka Pulpetosia i prześliczna! Pączuś do zjedzenia, po prostu! Fotel do karmienia fajny, musi być wygodny i cieplutki. Figofigo - Antoś jest prześlicznym chłopcem, a Ty wyglądasz tak kwitnąco, że jeśli wierzyć przesądom jakoby chłopiec dodawał ciężarnej urody to chyba rzeczywiście będzie Leoś. A jeśli chodzi o książkę o kupie to bardzo mi się spodobała. My też mamy książkę o kupie ale inną, głównie o zwierzętach. Andzike - Kacperek super, w kwiatach wygląda jak mały skrzacik! I buzia mu się zmieniła, chyba się robi coraz bardziej do Ciebie podobny. A z zębami to tak bywa - narobią zamieszania, umęczą dziecko a potem się wycofują i przyczajają - do następnego razu. My też jeszcze żadnego nie mamy. Ślinienie trwa, ale łapki w pyszczku jakby rzadziej, tyle jest innych zajęć. No i Maks nie domaga się smarowania dziąseł, czyli nic nie boli chwilowo. Majuska - no to chyba dobrze, że się strzyżenie kręci, nie? Oby tak dalej, choć oczywiście życzę żebyście znaleźli chwilę czasu na ten tort. Paćka rozwala - foty super, widać, że dziewczyna da Wam popalić ;)
  2. buuu, wcale nie widzę żadnej PulpeTosi, tylko coś co mi się każe logować i rejestrować. Zaraz będę pisać o jedzeniu ( Andzike) i fotach, tylko trochę się odsprzątam po Jeżusach
  3. Hej, wypychalam Jeżusów, ledwie żyję. Majusko 100 lat dla Godzilli, ucałuj ją bardzo mocno urodzinowo! Myślałam, że tam do Was wdepniemy po drodze pod granicę ukraińską ( Adam tam dziś pojechał z Jeżusami), ale za skomplikowane logistycznie się to okazało. Poza tym ledwie żyję, wykończyła mnie praca po kilkanaście godzin dziennie z jednoczesnym zajmowaniem się coraz aktywniejszym Maksiem. Figofigo - i co , zadowolona z werdyktu? Zawsze jeszcze można Zojkę dorobić, nie?
  4. A dziś było tak. Biedna Pani Matka postanowiła się poświęcić i pójść z gadziną co poniektórą na spacer bladym świtem, zanim się na dobre cmentarny obłęd rozkręci. No i wzięła Gjalpona i poszła. My sobie dosypialiśmy z Maksiem ( który troszkę prowadził nocne życie wczoraj). Adam już wstał. O 7.10 zadzwonił telefon Adama. Zanim spojrzał na wyświetlacz szybciutko zrobił w głowie przegląd krewnych i znajomych którzy najprawdopodobniej mogli umrzeć, no bo z czym innym można dzwonić do ludzi o tej porze? A okazało się, że dzwoniła Pani Matka, uziemiona w połowie podjazdu przez Gjalpona, który się tam rozłożył na płastugę i nie chciał się ruszyć. A jak on nie chce, to się nie ruszy... Jakaś suka w okolicy ma cieczkę, niestety. Gjalpo, przypchany do domu wspólnym wysiłkiem, przez pół dnia żałośnie wył. Maks dostrajał się do przekazu emocjonalnego wycia i robił buzię w podkówkę. A tak w ogóle to moja progenitura waży 8 kilo!
  5. Wracam z niebytu, spowodowanego zdechnięciem komputera. Na szczęście zdechnięcie było czasowe i się szybko dało naprawić. Gorzej, że kończymy tych jeżusów i umieram z przepracowania. Adam jeszcze bardziej, więc z entuzjazmem wymienił robotę na zajmowanie się Maksiem całodziennie. Wożą się samochodem, chodzą na spacery i chyba dobrze się bawią, a ja tylko od czasu do czasu doskoczę z cycem. Majuska - gratulacje ogromne dla Kaśki. To tera na mnie kolej. A włosy to mi jeszcze nie wypadły, czekam.
  6. Miała dziś być sesja foto, dla wytchnienia od dzieci psy na śniegu miały być ( skądinąd niech szlag trafi śnieg w październiku), ale nie będzie , sesja się nie odbyła, bo Łucja uciekła do śmietnika :angryy::angryy::angryy: [B]Andzike[/B] - mina Kacperka bezcenna ;) . U nas system karmienia przez tatusia odciągniętym mlekiem bardzo dobrze funkcjonował przez dłuższy czas, w ten sposób się Maksia usypiało - łóżeczko, tatuś, butelka. Ale niestety skończyło się kiedy zaczęły się zęby. Znów liczy się tylko cyc. Oprócz ludzkiego jedzenia, do którego Maks przejawia coraz więcej entuzjazmu. Dziś zeżarł ( nie zjadł, a zeżarł właśnie) połówkę avocado. Nauczył się też łapać łyżkę i sam ją sobie pcha do dzioba:crazyeye:. A ja mam ambicje wybrać się do teatru, jak już wypchniemy tych 50 jeżusów ( co powinno nastąpić w przeciągu dwóch tygodni). W dodatku z mężem. zobaczymy, co z tego wyjdzie. [B]Figafiga[/B] - ucałowania urodzinowe dla Antosia. I dbaj o siebie!
  7. Aaaaaa!!!! Moje dziecko przestawiło sobie rytm dobowy, między 2 a 4 w nocy/nad ranem ma ogromną potrzebę życia towarzyskiego. W najlepszym przypadku leży i gada do przedmiotów ( ale to i tak uniemożliwia spanie, bo głosik to on ma), w najgorszym każe się nosić, a jeszcze jest cała masa opcji pomiędzy. Andzike - ja się raz wybrałam na zakupy z wózkiem - nigdy więcej. A najbardziej nie mogłam wjechać, wykręcić, ani w ogóle nic w sklepach dla dzieci - akurat zaliczałam kilka i w żadnym mi się wózek nie chciał zmieścić między regałami. Zastanawiam się, jak można kupić sobie jakikolwiek łach wymagający mierzenia mając dziecko. Z wózkiem nie wejdziesz do żadnej przymierzalni, a z dzieckiem w chuście wejdziesz wszędzie, ale nie przymierzysz nic. Można jeszcze nosić ze sobą dziecko w foteliku, ale z mojego doświadczenia wynika, że jest to opcja dostępna tylko dla kulturystów... Majuska - i co, fajnie na nowych śmieciach w stylu zen?
  8. Mam dość. Dziś rano uciekła Łucja, a jak ją znalazłam i odprowadziłam to uciekł Gjalpo... Gonienie tybetaniszcza z dzieckiem w chuście jest jedynym w swoim rodzaju zajęciem. Zawalił mi się plan dnia, biegałam po wsi z rozkudłanym łbem, bo nie zdążyłam rano nawet się umyć porządnie, bo od razu niemal prosto z łóżka biegłam gonić parówę. Jak już ich wszystkich złapałam i nawet nie zdążyłam podusić, to Adam powiedział, że jak na zakupy to teraz, no to pojechaliśmy a w sklepie się zepsuło coś i nie można było płacić kartą i wszystkie kasy się zablokowały i się zrobił zator i kolejka i obstrukcja i to trwało strasznie długo i tak tkwiłam z tym dzieckiem w tej chuście, a dziecko się śliniło jak tybetan i wielka plama śliny mi rosła w okolicach dekoltu... Dziś jeszcze gorzej z tymi cholernymi zębami - całe popołudnie Maksio biedny, wyjec potępieniec, obie łapki w paszczy cały czas, ślinotok taki, że nie może leżeć na plecach bo się dosłownie krztusi... Wczoraj na jakimś mądrym portalu wyczytałam, że dziecko w tym wieku powinno jeść jakieś 6 razy na dobę... Oni się chyba pomylili, prawda? Mieli na myśli 60? Na pewno mieli na myśli 60...
  9. Ja żyję. Becia - pożycz mi swojego ogrodnika... Ja bym chciała mieć chociaż kawałek ogrodu taki porządny, chociaż malusi kawałeczek, a nie same chaszcze i parówie odchody wszędzie. Maksio dziś był wieczorem taki biedny, nic go nie było w stanie pocieszyć, nawet ukochane świecące kaczki w wannie, czarna rozpacz i tyle. No to wetknęliśmy czopek panadolu w rzyć - od 20 dziecko śpi jak aniołek, przed chwilą była mała przerwa na przewinięcie i szybki cyc i powrót do łóżeczka bez protestów. No inny świat, po prostu. Ależ biedakowi muszą dokuczać te zęby. Wiecie co, to horror jest, żeby takie małe musiało tak cierpieć.
  10. Ja tylko na chwilę, sajgon zębowy + sajgon służbowy nam się nałożyły, nie pamiętam jak się nazywam. Figafiga - Antoś traktorzysta super, a Ty wyglądasz kwitnąco! Andzike - bardzo Kacperkowi do twarzy w fiolecie. To odpowiedni kolor dla blondyna. A spodenki nasze my też już nosimy ;)
  11. Figofigo, Maksio już jada to i owo - jabłka surowe i pieczone, gruszkę, banana, ziemniaki i avocado, próbował też marchwi. Zaczęłam gada dokarmiać jak małe łapki pchały się do mojego talerza. A co do żył - za każdym razem jak szłam krew pobierać, to słyszałam, jakie ja mam te żyły koszmarne i okropne i w ogóle ich nie mam prawie, a te co mam to nie tam gdzie normalni ludzie mają, tylko złośliwie gdzie indziej.
  12. Wczoraj doznałam szoku. Karmiłam Maksa i jednocześnie próbowałam sama zeżreć jabłko. W pewnym momencie mój synek oderwał się od cyca i z miną " nie rób tu ściemy, matka, dawaj to co jesz sama" wczepił mi się w rękę i obiema łapkami ciągnął jabłko do pysia! Nie wiem ile mu się udało zjeść, ale słychać było jak skrobie dziąsłami i ssie zawzięcie: [IMG]http://imageshack.us/a/img19/5805/dsc0428ap.jpg[/IMG]
  13. [quote name='Andzike']No po takich życzeniach Beci oczekujemy wkrótce dobrej nowiny :siara: W końcu Becia ma dar ;)[/QUOTE] I tego się obawiam...
  14. Figafiga, Docha, dzięki za życzenia. Recenzja ze zlotu w formie głównie fotograficznej jest stronę lub dwie wcześniej. Było super. Kangur ukradł wczoraj fiolkę ze srebrem w proszku, wciągnął sporo do nosa, resztę wysypał na Maksiowe pełzowisko ( wykładzina rozłożona na podłodze a na tym koc, żeby Maks mógł się swobodnie turlać). Maks za to wciągnął dziś rano do nosa całkiem sporo avocado. Ale też dużo zjadł. Zęby nas męczą nadal, więc źle nam się śpi. Figafiga - jak Wasze zdrowie? Mam nadzieję że czujecie się lepiej.
  15. Rany... wzruszyłam się, naprawdę się wzruszyłam. Dziękuję Wam wszystkim bardzo, bardzo!!!!
  16. Heh, to i tak fajnie, że Wam się udało zjeść obiad bez przeszkód. Idiotów niestety nie brak na tym świecie.
  17. O rany, Figo, że też musiało Was naraz dopaść. Dbaj o siebie. [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/031#[/url]
  18. Andzike, może to skok rozwojowy? Jest taki między 14 a 19 tygodniem.... Maks też się czasem drze przy ubieraniu i to tak, że kilka razy myślałam, że coś mu złamałam, urwałam albo w inny sposób uszkodziłam. Przyzwyczaiłam się.
  19. Ech... No tak to właśnie wygląda. Ale naprawdę jeszcze chwilka i cyc przestanie być niezbędny. Maks już coraz więcej wciąga innego jedzenia. A, otworzyliśmy jabłuszka Aikowe - mniam, bardzo smakowały. A co to za film, ten którego nie obejrzałaś?
  20. Majuska, Paćka super,a Beza to się powinna nazywać Pączek, faktycznie lekko zapasiona. Mamonabank - imprezę powtórzymy, stanowczo, bo to rozwojowo wyglądało. Wyobrażam sobie, że za jakiś czas nasze przychówki będą już zdolne do poważniejszych interakcji,to będzie jeszcze fajniej! A numeru z żyrafy się uczę na pamięć - jak wszystkich pinów, nipów, peseli i innych potworności. tak, abym w środku nocy obudzona potrafiła zeznać " tak, posiadamy żyrafkę Sophie o numerze podwozia...." A z tymi Maksiowymi imieninami to jest tak, że w kalendarzu Maksymilian występuje kilkanaście chyba razy w roku. Więc jeszcze nie do końca zdecydowaliśmy który termin, acz ten październikowy wydaje się być słuszny - nie za blisko urodzin, nie za blisko gwiazdki, i nie w wakacje.
  21. [quote name='Andzike'] Mamanabank - łer ar ju?[/QUOTE] Właśnie!!! Łer!? I hał ?
  22. Ech, cały dzień walczyłam z 50 Jeżusami... Adam przejął Maksia, ja tylko dopadałam z cycem w razie potrzeby. No ale sprytny tatuś sobie poradził - zmontował plac zabaw i zatrudnił niańkę: [IMG]http://imageshack.us/a/img19/2654/dsc0378ht.jpg[/IMG] Andzike - i jak wyszło ciasto? A wiesz, Maks lubi żyrafę! Ona się faktycznie fajnie obgryza, Maksio ją żuje i skrzypi po niej dziąsłami. Tylko musimy pilnować, bo suki są na nią nieprawdopodobnie napalone... Figafiga - no jak najbardziej powtórka się należy i mam nadzieję że z silną grupą z Łowicza! Pozdrowienia dla brzuszka ;).
  23. [quote name='majuska']Mogę wykorzystać wizerunek tybetana na FB ? Super wyszli z Paćką:)[/QUOTE] Pewnie, wykorzystuj !
  24. Dorzuciłam. I muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem Kacperka - super sympatyczny, pogodny facet! I nie przypuszczałam, że takie dwa krasnale małe będą miały sobie tyle do powiedzenia. Poza tym - godzillowatość Patrycji jest stanowczo przereklamowana, bardzo słodkie dziecko z dużym powerem. A baseciki oba bardzo kulturalne. Przykro mi, że Kangur paskudny się nie umiał zachować.
  25. Wklejam tu link do tych kilku zdjęć które udało się zrobić - mam nadzieję że nie macie nic przeciwko. Kacperka wysłałam mailem, bo wiem, że podlega ochronie wizerunku, ale torturowaną Szirę chyba można upublicznić? Paćka z tybetaniszczem - cuuuudo! [URL]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/Zlot?authkey=Gv1sRgCIyy9KST0qDBjAE[/URL]
×
×
  • Create New...