Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. Andzike, no co chcesz da się przeczytać... Troszkę to wygląda jak mały wampir, ale babcia na pewno będzie wzruszona jak dostanie taką fotkę.
  2. [quote name='Figafiga']A ja gdybym pracowała, to miałabym rok płatnego macierzyńskiego ehh.[/QUOTE] Taaa, Adam gdzieś o tym usłyszał i mówi " no to chyba się trzeba postarać o drugie..." Póki co walczymy żeby przeżyć, wszyscy mamy jakąś zarazę potworną, my na antybiotykach a i tak w ogóle nie działamy, Maks kaszle...ech [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/MaksioBorowkiGjalpo[/url]
  3. Jezdem. Tośka i Antoś rewelacyjni! A skrzydełkami bym sama była zachwycona ileś lat temu. Imię Felicja jest fajne. A w ogóle, to uważam że Kacper ma fajnie, że mu pączkuje liczne towarzystwo. Tu jakiś kolega, tu Czaputek mały, tu sąsiadeczka - super, będzie się miał z kim bawić! A mi nie dali znieczulenia, bo podobno za szybko mi poszło. Najpierw nikt się mną nie interesował, bo " to jeszcze potrwa" a ja się nie upominałam, bo nie było tak strasznie. A jak uznałam, że zaczyna być strasznie, to już było za późno na znieczulanie, trzeba się było brać do roboty. Dało się przeżyć. A tak w ogóle to przywaliła mnie straszliwa ilość roboty ( jak zwykle w opcji na wczoraj). Do tego Gjalpo ma gronkowca :(. Oby antybiotyk zadziałał, podłamana jestem bo to taka straszna franca. No i Maksio w nocy zaczął gorączkować. Lekarz twierdzi, że to trzydniówka. Biedny mój mały synek - wisi na mnie jak taka koala, nie rozrabia, nie szkodniczy...i jeść nie chce... Jak to dobrze, że ciągle się dokarmiamy cycem, bo to mu mimo wszystko wchodzi.
  4. Dogo doprowadza mnie do szału, zalogowanie się graniczy z cudem. Też tak macie? Andzike, przepraszam ale się uśmiałam z mokrej owcy lądującej na Twoich plecach...No one takie są, głupki, parówy też wskakują do łóżka w pełnym galopie i wykonując salta. To chyba też kwestia oswojenia z dzieckiem, bo jak Maks był maleńki to jednak bardzo uważały. FF, i gdzie ta Tośka? Współczuję bólu kości, ale już niedługo, jakoś się doturlasz ;)
  5. Kiedyś od weterynarza w temacie królików usłyszałam, że są " generalnie jebliwe". Potwierdzam - Luśka na ten przykład próbuje z kotami kopulować. Ręce mi opadają, Gjalpo znów ma jakieś cholerstwo na skórze, wetka wzięła zeskrobiny żeby toto zdiagnozować. Póki co kolejna kąpiel. Poczciwe bydle weszło samo do wanny i grzecznie stało, aż mu się znudziło. Walka z mokrym i namydlonym tybetaniszczem jest walką okrutnie nierówną, ale wygrałam - wrócił do wanny. Po kąpieli wytarł się pobieżnie w stos ręczników a następnie bardzo kategorycznie zażądał wypuszczenia ( drzwi były zagrożone) i wrócił w postaci gigantycznego lodowego jeża...
  6. Majuska - boskie foty!!! Maja w roli pluszaka i jeszcze z tym królikiem na odwłoku... Jesoooo, jeszcze ta "foka z mikrofali"... pewnie, zagryźć wielorybem i popić tranem ( ja właśnie na etapie czytania książki z Andzikowo/Aikowego bazarku o wyprawach polarnych...).
  7. FF - grzejnik długi, bo tam jest takie nisko nad podłogą okno na całą szerokość ściany, więc grzejnik pod parapetem długi ale niski. Ja tam się nie umiem kierować względami praktycznymi, miło mi, że Wam się podobają panele - to się nazywa iroco, ten kolor. Niby takie drzewo egzotyczne. Adam wybrał w sumie, bo ja się nie mogłam zdecydować, mendziłam coś o mozaice przemysłowej tzw, bo lubię takie loftowe klimaty, ale suma summarum wyszło na to, że albo panele, albo nas czeka skuwanie tych cud kafelków, z narażeniem życia, bo tam jest podłogówka. No to nabyliśmy panele i poszły po prostu na kafelki. Kiedyś archeolodzy będą mieli nad czym myśleć ;) Dziecko to lubi boso, bo stabilniejsze. W skarpetkach się ślizga, a jak tylko się pozbędzie skarpet to przebiera łapkami i tupie. Mówicie, że podobny do mnie? Ech, muszę w końcu pogrzebać w tych slajdach z mojego dzieciństwa i porównać.
  8. Trele morele, testujemy panele: [IMG]http://img42.imageshack.us/img42/1868/dsc0187ggw.jpg[/IMG]
  9. Hej! Ufff... Łucjowe stado postanowiło zlikwidować obmierzłą barowo mleczną podłogę w "salonie" i spędziło 3 dni na układaniu paneli. Wyobraźcie sobie, że szanowną parówę Łucję trzeba było przenosić razem z kanapą, bo nie raczyła zejść. Balbina za to kładła się uporczywie na akurat układanym kawałku podłogi i wystawiała brzuszek na głaski, a Flo dostawała histerii za każdym razem jak włączaliśmy wyrzynarkę. Ale nie chciała się ewakuować na górę, co to to nie, przecież trzeba umierać na nerwicę w centrum wydarzeń. Tak czy inaczej baromleczny design zniknął z mych oczu, więc jestem wielce usatysfakcjonowana. Maksiowi wyrzyna się drugi ząb. I zaczął mówić „mama” ,ale na razie nie wiąże tego ze mną. Mamonabank – Tośka z torebką mnie rozwaliła! A adoracja dzieciątka wzruszająca! Andzike, a Kacperek chyba ma coraz więcej włosków. Wszyscy mają, tylko moje dziecko wciąż jakieś takie łysawe… A na babyboom zaraz Cię wytropimy… Figofigo – to w sumie fajne, to pakowanie torby, gromadzenie rzeczy, prasowanie mikroubranek… Henryk brzmi fajnie, to imię jeszcze nie wróciło do mody, kiedyś było bardzo popularne, a teraz rzadko spotykane. Piłka jest fajna, ja pod koniec ciąży nie chciałam siedzieć na niczym innym ( i chyba nie bardzo mogłam, swoją drogą). Natomiast przy porodzie kazałam sobie przynieść piłkę, spełzłam z łóżka, usiadłam na piłce i ryknęłam do Adama „ o, ( wyraz niecenzuralny) pomóż mi natychmiast wstać, auuuu” Majusko, ja stosuję z usypianiem podobny patent. Gaszę światło, włączam płytę z usypiankami i siedzę, czekając aż Maks uśnie. Walczę z zasypianiem przy cycu, bo to przybrało rozmiary apokalipsy- nie mogłam się odkleić, bo się budził – oczywiście już nie jadł, ale spał zassany na cycku. Teraz ładujemy do łóżeczka, bezlitośnie.
  10. Homer przepiękny!!!! Coś macie szczęście do dużych bydląt w tym typie...
  11. [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/MaksioMobilnyCorazBardziej[/url] Zdjęcia tylko takie, a szkoda. Maksio bardzo chciał podotykać Gjalpona i ślicznie się do niego tulił, tylko Pani Matka która miała to uwiecznić zapatrzyła się na Maksia i prawie na wszystkich zdjęciach Gjalpon ma ucięty nos... Interakcje z psami coraz fajniejsze, staram się pokazywać, że psów się nie tarmosi i nie ciągnie za anatomię tylko delikatnie głaszcze, czasem nam nawet wychodzi. Ale z Łucji najciekawszym elementem jest "metka" czyli medalik przy obroży. Chociaż nakryłam też Maksia któregoś poranka na wycieraniu Łucjowego odwłoku mokrymi chusteczkami... A w ogóle to mi dziś net staje dęba, a prąd co chwilę pada w całej wsi. Opisałam się jak głupia i mi wzięło i zjadło. Więc tylko tak szybko - noc była straszna, Maksio się obudził o północy i szalał prawie do 2! Był bardzo zmęczony i wściekły że jest zmęczony, więc nie mógł zasnąć z tej złości, co go złościło jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że dziś będzie lepiej. Wiedziałyście, że można ugryźć jednym zębem? Ja dziś zostałam tak ugryziona, całkiem skutecznie!
  12. Ojej! Tośka szybka z tymi zębami! Gryzoń! Co do łyżew - mam takie same wspomnienia i jeszcze gorsze. jak byłam dzieckiem zabrano mnie na sztuczne lodowisko - jeżdżenie w kółko w tłumie i hałasie okazało się dla mnie traumatyczne. Potem próbowałam na szkolnym boisku, które na czas zimy zamieniano w lodowisko. Nałaziło się dzieciorów z łyżwami, jeździły, a za chwilę pojawiali się chłopcy którzy mieli ochotę pograć w piłkę. Pracowicie posypywali lód solą, wypędzali bachory, bachory leciały po tatusiów, tatusiowie interweniowali, cieć lał wodę żeby naprawić częściowo roztopiony lód, czekało się aż zamarznie i wszystko powtarzało się od początku. A glebę zaliczałam dziś na basenie - po remoncie dno jest niemożebnie śliskie, a ja muszę po nim biegać trzymając Maksa. Skądinąd Maksio przechodzi sam siebie. Przez czas kiedy w rekordowym tempie wciągałam na siebie suche majtki zdążył rozpakować z folii materacyk w łóżeczku w basenowej szatni. Podarł na strzępy około metra kwadratowego folii. Jak go stamtąd wyciągałam to wytaszczył ze sobą cały ten materac, trzymając go w jednej ręce... Czuję się jakoś paskudnie, mam nadzieję że mnie nie weźmie żadna zaraza.
  13. Hej A my mamy ząb! A nowy rok zaczęliśmy straszliwie off roadowym spacerem po lesie. Uwielbiam x landera! Udało nam się zgubić, w dodatku, więc Gjalpo był przeszczęśliwy - ponad 3 godziny łażenia. Z powodu zgubienia oczywiście cycowaliśmy na parkingu, natychmiast jak udało nam się znaleźć samochód, bo Maks umierał z głodu. Dziś za to pogoda obrzydła, więc spacer nie był długi, a żeby zrekompensować wczorajsze niedożywienie wprowadziliśmy do menu kokos. Batat z sosem kokosowym okazał się być absolutnym hitem. Mamonabank - u nas chodził dentinox i czopki viburcol. Maks nawet lubi smarowanie dziąseł, sam się nadstawia i "szczerzy".
  14. To i ja wpadam z życzeniami - wszystkiego co najpiękniejsze, najlepsze i najradośniejsze! Ogonów rozmerdanych, dzieciaków roześmianych, wszystkiego dobrego na ten nowy rok!
  15. Coraz przystojniejszy się Kacperek robi! Sama słodycz, ale widzę, że owca trzyma dystans troszkę?
  16. Andzike, jaka piękna fota! Ja po świętach dochodzę do siebie powoli. Teściowej udało się nas wykończyć...Wyobraźcie sobie, że ktoś wszędzie za Wami łazi, i jak zacięta płyta powtarza "kukuś, kukuś, kukuś..." przerwy robi tylko na klaskanie językiem o podniebienie, piszczenie "śmieje się do mnie" ( raz na 3 minuty) oraz strofowanie wszystkich ( dziecku na pewno jest zimno/gorąco, czemuż on tak wrzeszczy, nie trzymaj tego tak tylko siak, zabierz mu tą zabawkę i daj mu tamtą...). I to jest prawdziwe pato... U mnie, swoją drogą widmo pato dalej ledwie majaczy na horyzoncie. mamy trzy posiłki niecycowe dziennie - kaszka z owocami na śniadanie, obiadek oraz wieczorną kaszkę z butelki, ale to nie znaczy, że cyc zostaje uwolniony, o nie. To jest oprócz cyca, a nie zamiast. Bez cyca nie da się zasnąć na przykład. A poza tym moje dziwne dziecko do wczoraj torpedowało wszystkie próby pojenia. Woda - nie, sok jabłkowy, gruszkowy, marchwiowy- nie, sok z wodą - nie. I wczoraj piszczało i machało łapami do mojej szklanki z kompotem z suszonych śliwek - dałam spróbować i poszło! Tyle że nie ma mowy o piciu z butelki ani z kubeczka niekapka ( który w swej naiwności nabyłam). Pije się albo z łyżeczki, albo po prostu z normalnego dorosłego kubka. No faktycznie, jak można owieczkę do łysego i oślizłego Jaby porównywać? Majusko - piękne zdjęcie, a mina Maji - bezcenna!!! Oj, źle z Wami, źle, pełna lodówka browarów - zaczynam się o Was niepokoić!
  17. Nie miałam czasu zajrzeć tu wczoraj. Ale wiecie, że Wam wszystkim i Waszym dzieciaczkom i futrzakom życzę jak najlepiej, w święta i nie tylko. Niech Wam się wszystko pięknie układa, niech marzenia się spełniają, niech dzieci rosną mądre i zdrowe! Balbina już 2 razy zrzuciła choinkę ( co za idiota wpadl na pomysł wieszania na niej pierniczków?) za drugim razem została przyłapana niemal na gorącym uczynku - wyszła z pokoju udrapowana w łańcuch choinkowy na szyi i drugi na plecach, ogonem ciągnąc za sobą sznur lampek...
  18. Ten na O przyszedł i zamieszkał między nami. A jutro przyjeżdża teściowa. Andzike - super te pokolenia listonoszy. A Pani Matka przywlokła pudło ( monstrualne) slajdów z mojego dzieciństwa, ale będę w tym kopać jak ten na O sobie pójdzie. Kojec rewelacja - biedna, biedna Balbina, cały dzień dziś kombinowała jak dobrać się do porzuconego na środku kojca precla. Udało jej się zdefasonować kojec nieco, do precla nie dotarła, ale niewiele straciła bo Maks nakarmił ją bananem i jabłuszkiem. My wczoraj wyskoczyliśmy na zakupy - wyjazd z parkingu zajął nam jakieś 40 minut ( okazało się że się zepsuł szlaban), no obłęd totalny. Jak ja się cieszyłam, że karmię cycem!!! Bo co w takiej sytuacji robi niecycowa matka - podgrzewa słoiczek na silniku? Majusko, ale co , Paćka coś ze żłoba przywlokła? Biedaki jesteście, mam nadzieję że jej szybko przejdzie i w święta będzie zdrowa.
  19. Ooo, futrzaczki odzyskały narożnik! I widać zadowolone z tego faktu.
  20. Dziś przyjechał wreszcie Maksiowy kojec. Bohatersko go poskręcałam, zapakowałam dziecię do środka i na chwilę wyszłam do kuchni. Dziecku zostawiłam kawałek sucharka do pogryzania. Wychodzę z kuchni, patrzę - Maks przez pręty łapkę wysuwa i karmi Balbinę sucharkiem. I tak dłuższą chwilę obserwowałam - zbierał z podłogi okruszki i wysuwał łapkę do Balbiny, raz za razem. Czyli żaden przypadek, tylko przemyślane, konsekwentne, celowe działanie. Poza tym domywamy dom ze śledziowych wymiotów - psy dostały śledzie, które miały być po prostu śledziami a okazały się solone. Suki nic nie powiedziały i zjadły po jednym... Potem piły jak smoki, poszło chyba kilkanaście misek wody. W efekcie dom wczoraj wieczorem zarzygany dokładnie, w nocy poprawiony. Czegoś takiego nie widziałam - zeżarło lakier z podłogi, naprawdę. Ale biedactwa musiały mieć zgagę...
  21. Co Ty Becia opowiadasz! Laska jesteś i to taka rasowa. Jakbym nie wiedziała to bym Cię w życiu nie posądziła o takie stare dzieci! Może one jednak nie Twoje?
  22. Ja też ciekawa jestem, co Maksio powie na choinkę. I w ogóle - święta z dzieckiem nabierają innego sensu, wraca im magia.
  23. [quote name='Andzike']F A gdzie się podziewa mamanabank? Robi pierniki ? ;)[/QUOTE] Właśnie, gdzie? A o piernikach mi nie mów, błagam... mam lodówkę pełną kubeczków z lukrem ( pojemniki do mrożenia pokarmu świetnie się w tej roli sprawdzają) i pełno pierników wszędzie. Nie wiem czemu głównie w kształcie ślimaków... Lukier o smaku chili ( pomarańczowy) i kurkumy ( wściekle żółty) oraz - to mój największy sukces - szary lukier, całkowicie jadalny i sporządzony z absolutnie naturalnych składników! Świetny na oczka i noski... Czyżbym infantylniała? Andzike, podobno im później te zęby tym lepiej, że niby mocniejsze. Ja tam się tak nie spieszę do tego, żeby mnie gryzł po cyckach mały wampir. I ciesz się, że Kacperek zjada tylko okulary. Maks ma ostatnio fiksację na punkcie butów. Jak gdzieś jakieś wypatrzy to zasuwa do nich z radosnymi okrzykami i bardzo chce zjeść.
  24. Doczołgałam się tu wyrwawszy cyc z paszczy żarłocznej acz wciąż bezzębnej. Byliśmy dziś na szczepieniu ( WZW) Maksio waży równo 9 kilo. [B]Andzike [/B]- Kacperek super, taki już konkretny facecik. Fotoreportaż świetny! Chyba faktycznie podobne dziecko do tego listonosza ( chociaż listonosz troszki rozmazany) [B]FF- [/B]nie będę Cię po raz kolejny zasypywać komplementami, po prostu dziękuję za Antosiowe fotki. Tyle powiem, że na innym forum kobita wrzuciła właśnie foty z chrzcin córeczki - zapłaciła 300 zł za 50 zdjęć, które Twoim dokonaniom nie dorastają do pięt, ba, nie są godne leżeć koło nich!!! Więc ( wiem, wiem, nie zaczyna się od więc) po pierwsze: zdrowiej szybciutko, po drugie: wypakowuj tego Leosia, a potem aparat w łapę i marsz na podbój świata. Zaprawdę powiadam Ci - masz oko, masz rękę, działaj!!! [B]Becia[/B] - brrr, straszne to...
  25. FF, biedaku... domowych sposobów nie kojarzę. Syropek Prenalen jest. I chyba tantum verde można. I do ssania na pewno isla mint. Trzymaj się i zdrowiej szybciutko. Ja też jutro wpadnę tu na dłużej, teraz ledwie na oczy widzę - pierniczków mi się zachciało... Zrobiłam sama zielony lukier, nie tak intensywny w kolorze ale za to bez milionów E - z bazylii. Jest ciekawy w smaku.
×
×
  • Create New...