-
Posts
7536 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Florentynka
-
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
Florentynka replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
Myszkę i słuchawki można wymienić na bezprzewodowe ;) A co do ładowarki - skądś Gnojek przecież musi czerpać energię. A że się przy okazji kabel wystrzępił... cóż, widać był stary i sparciały. -
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
Florentynka replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
[quote name='Gremlin']Prodigy w wersji "jestem wielki" - specjalnie dla Ciebie :) [/QUOTE] Dziękuję, wzruszyłam się. Ach, te łapy... A swoją drogą to mam kretyńskie skojarzenia, bo popatrzyłam na zdjęcie i westchnęłam z zazdrością, że przy szczeniętach nieludzkich nie trzeba używać zaślepek do gniazdek elektrycznych. A zdjęcia spacerowo zabawowe super, że o dialogach w dymkach nie wspomnę. Bossskie! -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Odbyliśmy dziś dłuuugi spacer ( mimo padającego czegoś śniegopodobnego) z okazji urodzin Jego Wysokości. A potem w domu był tort, oczywiście. A jak wracaliśmy ze spaceru to Maks był troszkę marudny i ja naśladowałam różne zwierzęta, żeby mu dostarczyć rozrywki. I jak zamiauczałam to Maksio się uśmiechnął i zawołał "Ameeee" - on tak mówi na Amelię. Mądre dziecię, nie? A ja mam migrenę trzeci dzień i ogromny strup na nosie, bo Maks mnie podrapał. Edit: wiedziałam, że zapomniałam o czymś. Otóż Gjalpon dziś podczas spaceru zachował się dziwnie :crazyeye:. Mijał nas facet idący z przeciwka, Gjalpon był na smyczy luźno wiszącej, przez szerokość drogi niespiesznie podszedł do faceta i uszczypnął go w tyłek!!!!:crazyeye: Nie było to zachowanie agresywne, szczypnięcie delikatne bardzo, ale raczej mi nie wyglądało na zabawę. Nie do końca wiem jak to odczytywać, ale o ile dobrze rozkodowuję mojego psiunia to było coś w rodzaju " nie podobasz mi się i spadaj, bo mogę uszczypnąć naprawdę". Nigdy tak nie robił, trza będzie drania jednak bardziej pilnować. Może on się czuje bardziej odpowiedzialny jak jesteśmy na spacerze z Maksiem? -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Ja też się mogę podzielić jak co trafię, zachłanna nie jestem , mnie tam tyle potrzeba żeby się nie musieć martwić, na złotych klamkach mi nie zależy. Mamonabank - mam wizję licznych dzież z ciastem drożdżowym, które rośnie, rośnie i rośnie... Moje dziecko też widać durne, bo wstaje o 6. Pocieszam się tym, że mu przejdzie jak tylko będzie musiał wcześnie wstawać ( pewnie jak zaczniemy szkołę, bo do przedszkola można się spóźniać w miarę bezkarnie.) -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
No dobra, to Ty zgarniasz jutro a ja przy następnej poważnej kumulacji. Taki jest plan. Bo ja też mam dość pracy, a przynajmniej pewnych jej aspektów. Moje dziecko urosło straszliwie, zrobiło się długie i ogromne, w ciągu 2 tygodni chyba stopa mu urosła tak, że nie mamy żadnych butów w tym momencie. -
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
Florentynka replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
Pięknie Gnojek rośnie! Morda już taka poważna, no cudny jest. ( Fred też, ale ja tu jestem od podziwiania Gnojka i już). A w temacie pies w bloku - ze strony Gnojka grozi Wam tylko jedno - nocne stróżowanie. Jakoś się z nim musicie dogadać zanim dorośnie i podejmie obowiązki, bo inaczej przesrane. Moja wersja gnojka siedzi właśnie na balkonie i stróżuje. Trzy sąsiednie wsie postawione na równe nogi, wszystkie kundle w okolicy usiłują go przegadać. Rany, jak ten dźwięk się niesie...I to jest jakaś zupełnie inna kategoria dźwięków. Sąsiedzi mają benia - on szczeka szeptem, w porównaniu. -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
A to ja się pochwalę patologią na całego ( w drugim albumie, ten pierwszy to takie dokumentacyjne fotki): [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/PeZactwoICzytelnictwo[/url] [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/PatologiaZywienia[/url] -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Ufff, odgrzebałam się spod roboty ( troszkę). To jest minus pracy w tym trybie, że nie ma momentu kiedy się już jest po robocie. Nie ma weekendu, nie ma fajrantu, nie ma spokoju, jak jest akurat jakieś spiętrzenie to się siedzi ile doopa wytrzyma. FF - jak Henio mniejszy niż Antoś w porównywalnym wieku to pewnie łatwiej go będzie wypakować. Maks mnie stresuje. Uporczywie karmi Balbinę, podaje jej precle ( Pani Matka mu gdzieś kupuje takie niemal kamienne, świetne do masażu dziąseł) albo suchy chleb. Wychyla się z fotelika, a Balbina sobie odgryza kawałek tego co on trzyma w łapce. A ja truchleję, bo jej się zdarza tracić panowanie nad sobą w sprawie jedzenia, mnie parę razy tak ugryzła przy okazji karmienia z ręki że naprawdę poczułam i boję się, żeby Maksia nie chapnęła. Z drugiej strony widzę , że się stara być delikatna. Z trzeciej - to jednak jest wyłom w zasadzie nie karmieni psów przy stole, a to źle. Z czwartej - pięknie się obserwuje taką symbiozę małego człowieczka z psami. Daje Balbisi gryza, a resztę pakuje sobie do paszczy i wszyscy są zadowoleni. -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Maksio dziękuje za komplementy.:loveu: FF - znam zjawisko, znam...Pamiętam, jak pod koniec ciąży oglądałam zdjęcia z wakacji , kiedy już byłam w ciąży ale nie miałam o tym pojęcia. I po raz pierwszy w życiu stwierdziłam, że byłam śliczna, szczupła i zwiewna. Wtedy tego nie doceniałam, a teraz jeszcze ciągle mam nadwyżkę 3 kilo w stosunku do stanu sprzed ciąży. Ale to przez tą obrzydliwą zimę - bez przerwy coś jem. Andzike - a ja nie mogę popodglądać zdjęć, bo mi się fb zacina. Jak się odetnie to zerknę. Natomiast piłki nożnej podobnie jak Majuska nie pojmuję , a jedyne emocje jakich w związku z nią doświadczam są bardzo brzydkie, jak miasto jest zakorkowane i sparaliżowane z powodu meczu. Adam też kompletnie nie czuje tych klimatów - ostatnio oświadczył Maksowi że go wydziedziczy jak będzie chciał zostać piłkarzem. Edit: A, Andzike, jak tam kaczka kąpielowa? Wygląda na bardzo atrakcyjną. -
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
Florentynka replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
O, tytuł się zmienił! Fred zostaje na stałe, jak rozumiem w charakterze przytulanki dla Gnojka? Gratuluję. Chociaż wyczuwam w tej decyzji delikatną nutę sadyzmu, że skoro już Gnojek musi kogoś obgryzać to niech to będzie Fred... Mam nadzieję , że chłopaki się zaprzyjaźnią i jak Gnojek dorośnie to pozostaną kumplami. -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
po tym co dziś się zrobiło na zewnątrz to ja złego słowa nie powiem na żadną podłogę. Wszechogarniające, wszechobecne lodowisko. Gdzieś tu jest trochę tego: [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/MaksSpionizowanyPrecleIPsyNaLodowisku[/url] Andzike - kaczka taka, tylko ta nasza była w pakiecie z młodymi ( mniejsze i też świecą). Adam to kiedyś dostał w prezencie w charakterze żartu. -
O, fajnie że jesteście! Tak właśnie w ostatnich dniach o Was myślałam, zastanawiałam się co słychać u Pucka - wariatuńcia. Cieszę się, że wszystko w porządku. Ucałuj Pucka w nos.
-
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Andzike - polecam gorąco, świecące kaczki przez długi czas były ukochaną zabawką kąpielową, teraz troszkę zepchnęła je w cień wieża z kubeczków , bo można ją przewracać z hukiem, ale kaczki dalej się trzymają dzielnie. Boje się, co będzie jak przestaną świecić :shake: Ha, ha, fioletowa kaczuszka... no tak. Majuska - wszystko przede mną. Na razie to muszę pilnie przekonfigurować sypialnię, bo Maks się rozpełza. A to oznacza w ogóle duże zmiany na górze. Więc może i jakie drzwi się napatoczą po drodze. Pewnikiem bez klamek... Wirusy paskudne są, nasz był taki że tylko antybiotyk, trzymam kciuki żeby u Ciebie pomógł ten imbir ( blee!). Ja sobie robiłam grzane piwo z koglem moglem, pomagało na darcie w oskrzelach i fajnie rozgrzewa, tylko że ja nie lubię takich sztuczek. Piwo to powinno być piwo, bez udziwnień i na zimno.O! -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
[B]Andzike[/B] - proszę bardzo, już wrzucam. I lecę oglądać zdjęcia, bo nie miałam czasu. Obejrzę to się pojawię z komentarzem. [I]Ten kawałek podłogi [I]Odległość, którą można przebyć jednym porządnym krokiem. Albo dwoma , jeśli skradać się na palcach, starając się uniknąć skrzypiącej deski w podłodze. Ten kawałek podłogi jest areną dramatycznych przeżyć, które rozgrywają się na nim prawie każdej nocy. Wiem, jak czuje się włamywacz, którego ciche skradanie przerywa nagle wycie alarmu. Wiem, jak czuje się człowiek, przekradający się nielegalnie przez zieloną granicę ku upragnionej krainie marzeń, gdy nagle, tuż przed osiągnięciem celu słyszy STAĆ!, widzi wycelowaną w siebie broń, złapany w potrzask oślepiającego światła reflektorów nie może się ruszyć, wilczur tarmosi go za nogawkę, skądś nadlatują helikoptery. Wiem, bo przeżywam to co noc. Najpierw pojawiam się na moim kawałku podłogi niosąc w ramionach słodko śpiące niemowlę. Idę ostrożnie, staram się żeby moje ruchy były miękkie i płynne. Czujnie stawiam stopy, unikając ruchomych piasków ( no, piesków) bagien ( uwaga, nie wdepnąć w szklankę z herbatą, gdzieś tu stoi) i zimnej, śliskiej, trzeszczącej paczki mokrych chusteczek. Docieram do dziecięcego łóżeczka .Miękkim, kołyszącym ruchem opuszczam dziecko na materacyk. Śpi. Otulam kołderką. Śpi. Chwilę jeszcze stoję nad łóżeczkiem, słucham spokojnego równego oddechu. Odwracam się. Przede mną jest ten kawałek podłogi. A dalej – materac, poduszka, kołdra, mąż, kot, dwa psy. Można to nazwać łóżkiem. Pierwszy krok…psiakrew, cholerna deska jednak zaskrzypiała…Zastygam. Stoję na palcach jednej nogi, druga uniesiona w powietrzu, wargi zagryzione w przerażeniu, oczy wytrzeszczone, bezdech. Mijają sekundy. Nic się nie dzieje. Robię drugi krok. Nadal panuje cisza. Już jestem w łóżku. Poprawiam poduszkę, naciągam kołdrę na głowę, układam się wygodnie. I wtedy z łóżeczka dziecka dobiega głośne EEEEE! Siadam. Czekam. Będzie ciąg dalszy? Cisza. Mija pół minuty, minuta… Kładę się, naciągam na siebie kołdrę. W łóżeczku coś skrzypi cicho. Nawet nie patrzę w tamtą stronę. Zamykam oczy. Spaaać…spać…śpię. Nie, zaraz, nie śpię jednak .To nie jest sen! To jak najbardziej rzeczywista rzeczywistość. Moje dziecko stoi w łóżeczku, trzyma się barierki i woła „mama, mama!” Wstaję. Przemierzam ten kawałek podłogi. Odczepiam małe łapki wczepione w barierkę. Kładę maleństwo, otulam kołderką. Wykonuję bardzo głęboki skłon ( jaki to był dobry pomysł z tym chodzeniem na jogę!), przewieszona przez barierkę łóżeczka przytulam dziecko i tkwię w skłonie, głową na dół. Dziecko trze oczy i wydaje senne pomruki. Powoli się prostuję. Sekunda doskonałej ciszy. Dwie sekundy. I EEEEE! Zwisam z powrotem. Przytulam, gładzę po łebku. O, chyba usnął. Prostuję się z trudem – joga jogą, ale człowiek nie nietoperz, żeby spędzać noce w zwisie głową na dół. Bolą mnie krzyże, ale nic to, zaraz się położę i odpocznę. Robię pierwszy krok przez ten kawałek podłogi. Drugiego już nie, bo z łóżeczka rozlega się przenikliwe AAAAA!!!!! Tak, alarm się włączył, tak, zostałam przyłapana na niecnej próbie porzucenia maleństwa. I kolejny skłon, buziak, kołderka, głaskanie. Marzną mi stopy. Zimno mi w ogóle. I muszę do łazienki…O rany, no śpij , śpij, ja naprawdę muuuuszę. Usnął! Biegnę do łazienki, szybko, zanim się posikam na ten kawałek podłogi. W domu panuje błoga cisza. Wracam do sypialni – cisza. Zakradam się do łóżka, zmarznięta na kość marzę o wpełznięciu pod kołdrę. Układam się wygodnie. Zamykam oczy. Cisza. A ja nie mogę spać. Nie mogę, bo czekam. Na ten ryk, wrzask, płacz. Albo na wołanie „mama”! Albo, co gorsza na skrzypienie i chrobotanie, które świadczy o tym, że dziecko knuje coś cichcem. Nie, tak nie można. Muszę wyluzować i trochę się przespać. Głęboki wdech…wydech…wdech…wyobraź sobie jakieś miłe, spokojne miejsce. Na przykład plażę. Jest taki cudowny, słoneczny dzień. Leżysz na miękkim białym piaseczku, patrzysz na bezkresne lazurowe morze, czujesz spokój, jesteś zrelaksowana, odpoczywasz. Patrzysz na fale i słuchasz szumu morza…Mewy? To mewy tak skrzeczą? AAAAA!!!! AAAAAA!!!!! Zrywam się, znów ten kawałek podłogi – tym razem kapituluję, wracam do łóżka ale biorę ze sobą dziecko. Dziecko, które choć nie jest głodne zaraz wpije się w mój biedny cyc, bo taką ma fantazję, że z cycem w paszczy śpi się fajnie. To oznacza, że ja raczej nie pośpię, bo paszcza wyposażona jest w dwa okropnie ostre zęby. Ale przynajmniej się zawinę w kołdrę i nie będę marzła. No i będę w pozycji leżącej, a nie w skłono – zwisie. No i nie będę znowu musiała leźć przez ten kawałek podłogi. Ten kawałek, na którym wydeptałam kilometry, chociaż on może i metra nie ma. Ten kawałek, na którym tyle razy w ciągu jednej nocy nadzieja rodzi się i umiera. Ten kawałek podłogi, który widział mnie w tylu rolach, choć ze zwykłych desek jest, i z deskami sceny nic wspólnego nie ma. Ten kawałek podłogi. Przeczłapywany lub przeskakiwany, przepełzany lub brany wdzięcznym susem, przebiegany na palcach, przemaszerowywany ciężkim krokiem. Z dziecięciem na rękach i z pustymi rękami, ze smoczkiem w dłoni i z obłędem w oczach, z butelką kaszki, ze szklanką po herbacie, z czułym uśmiechem, z podkrążonymi oczami, z chichotem i ze szlochem, z imieniem synka na ustach albo i z soczystym przekleństwem, z kupą i z pluszowym misiem, z drapiącym kotem i miękkim kocykiem. Na tym kawałku podłogi byłam kochającą mamusią i matką wyrodną, byłam pełna sił i zdolna góry przenosić i byłam wyżętą ścierką, byłam uosobieniem euforii i ucieleśnieniem czarnej rozpaczy, byłam wszechmogąca i bezradna. Na tym kawałku podłogi pewnie kiedyś padnę trupem. [/I][/I][B]Edit: [/B]zdjęcia obejrzane. Tośka jest prześliczna! A Kacperek się bardzo zmienił na pysiu. Oczywiście widać, że to Kacperek, ale taki mniej bobasowaty się zrobił, a bardziej dzieckowaty. Fajnie wygląda, no i to skupienie malujące się na twarzy... macie granatową kaczkę do kąpieli? A świeci? A Foty FF jak zwykle wzbudzają we mnie brzydką zawiść i już. FF - potrafisz uchwycić świetnie te dziecinne minki, błysk w oku i wszystko co trzeba, żeby zdjęcie miało "to coś". Majuska - czy Ty widzisz - niby tu rezerwują Paćkę dla Antosia, a tam na zdjęciach Antoś się obłapia z jakąś zaborczą blondyneczką... -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Majuski, współczuję bardzo. Dużo wam jeszcze tych zębów zostało? Bo jakoś mam wrażenie, że ciągle biednej Paćce dokuczają. -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Mamonabank - w googlach znalazłam póki co, że jeden z okresów krytycznych przypada na wiek emerytalny ;) Na nocnikowanie moim zdaniem stanowczo za późno. Andzike - oj biedny żuczek. Majuska - zdechły pies jest bossski!!!! Swoją drogą ja będę chyba uśmiercać psa. Łucja przed chwilą obudziła z trudem uśpione dziecię, bo się torbie jednej nie chce iść szczekać, tylko mości się w naszym łóżku i stamtąd drze mordę nie ruszając tyłka. A ja mam za sobą koszmarną noc, a w perspektywie nie wiadomo jaką, bo chyba nam się coś wyrzyna w górnej szczęce. Poza tym przy usypianiu była awantura, że nie da się spać na stojąco. Maks uporczywie nie jest zainteresowany innymi pozycjami. Spionizował się i korzysta. Dziś praktycznie cały dzień stał. trzymając się prętów kojca. No, na moment sobie przerwał, jak ja biedna próbowałam w tym jego kojcu chwilkę pospać. Założył mi na głowę olbrzymią papierową torbę i walił w nią grzechotką. -
Szira zostaje na stałe w dt:) znalazła swoją rodzinę:)
Florentynka replied to anetek100's topic in Już w nowym domu
[quote name='Andzike']Majuska dobrze prawi, polać jej ;)[/QUOTE] Znowu.... Zaczekajcie z tym polewaniem, aż się będzie można napić jak człowiek. Chociaż prawi słusznie. Ja bym obstawiała, że więcej jest takich co mówiły niż takich co nie mówiły. Nie jest hańbą zmienić zdanie. Na szczęście dla ofcy i wielu innych. -
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
Florentynka replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
Jaki piękny nos!!!! -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Moje zaraz zacznie łazić, czy wobec tego powinnam się pospieszyć z tym nocnikiem?! [B]Andzike[/B] - kupowałam ostatnio kubek niekapek dla Maksa ( zresztą okazał się kompletnym niewypałem) i jednocześnie ze mną ludzie wypytywali ekspedientkę o te niekapki, a jak spytała dla jakiego dziecka to się okazało, że chodzi o 3 latka, który jeszcze nie umie pić inaczej niż z butelki :crazyeye:.A Maks na dobrą sprawę mógłby już pić z normalnego kubeczka, jeśli pogodzimy się z tym że 70 % cieczy znajduje się na ubranku. Po pierwsze - dzieci rozwijają się nierówno i już, a po drugie to i owo zależy od cierpliwości i wkładu pracy rodziców. -
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
Florentynka replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
A ja wpadam poadorować dzieciątko. Gnojek jest śliczny i och, ach !!! Aż się wzruszyłam, przypominając sobie jak moja bestia była taką puchatą kulką. Tylko że nie miała ( bestia) takiego fajnego, wielkiego psa do tarmoszenia. Głaski dla gnojka i dużo serdeczności i życzenia anielskiej cierpliwości dla Freda. -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Hej, Mam niedobory snu, marudne dziecko, zepsuty kocioł centralnego ogrzewania. Mam również serdecznie i absolutnie dość zimy. FF - widziałam Cię gdzieś na BB ;. Jeremiasz - ładne imię. Mastifa udostępniam, może ktoś z moich znajomych go rozpozna... Serce mi krwawi, już bym po niego jechała do tego Koszalina... Edit: zdaje się, że odnaleziono właścicieli tybetana - uffff. Słuchajcie - Balbina nauczyła się odsuwać krzesła... Wychodząc z kuchni wsuwamy krzesła pod stół, żeby jej udaremnić pląsy po stole. Ale to przestało wystarczać. Zakała wchodzi pod stół i się tam rozpycha aż poodsuwa krzesła, a potem myk!, wspina się i szkodniczy ile wlezie... A Maks nauczył się strasznej rzeczy. Nabiera pełny dziób jedzenia, a potem przechyla się w foteliku na bok i ...pluje na dół! A tam już czekają kłębiące się aligatory. Maksia to bardzo bawi. Mnie mniej. -
Homer - wielki szczeniak do kochania. MA DOM!!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
A ja tu postanowiłam zajrzeć, gnana wyrzutami sumienia że takiego pięknego szczeniora olewam, a tu takie wieści... Bomba! Tak się cieszę, że nawet mi nie jest głupio że przyszłam na gotowe. :) -
Szira zostaje na stałe w dt:) znalazła swoją rodzinę:)
Florentynka replied to anetek100's topic in Już w nowym domu
Gratulujemy rocznicy owieczce wełnistej. Mam nadzieję, że ofca ma świadomość, że lepiej trafić nie mogła! -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
No i wszyscy jesteśmy na antybiotyku, oprócz Pani Matki i parów. My , Maks, Gjalpo, z którym trzeba codziennie jeździć na zastrzyk. Przyjdzie ten na O, ani chybi... W dodatku jakieś pogodowe pandemonium - z nieba leci coś mokrego i mrożonego jednocześnie, wszystko jest pokryte warstewką gruzłowatego lodu, ulice i chodniki przypominają przechodzone lodowisko, pod płot przychodzą zgłodniałe sarny, bo wszędzie leży śnieg i nie mają biedaki co jeść.