Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. [quote name='malawaszka']o jaaa jak juz będziesz umiała te różne figury z hula hopem to pokaż pliz pliz :modla: kupiłam niedawno kółko - dla siebie, ale chyba giętkość już nie ta i nie umiem tym kręcić :D więc może dla psów się przyda :lol:[/QUOTE] Pokaż, pokaż, dołączam się. Z rozrzewnieniem wspominam czasy studenckie, kiedy z kolegą byliśmy mistrzami akademika i stawaliśmy w szranki (kręciliśmy np. pół godziny, godzinę, a potem umawialiśmy się, że na komendę przerwiemy, żeby nie było, że ktoś przegrał, bo oboje mieliśmy taką łatwość tego, że mogliśmy kręcić np. czytając książkę. A teraz kicha, próbowałam i nic.... Nawet się nie rozkręciło.
  2. Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy płakać (bo raczej się czuję na to drugie). Rozmawiałam dziś długo przez telefon z Panią z Wałbrzycha, która bardzo chce zaadoptować Jogę. Wygląda na cierpliwą i zrównoważoną, ciepłą osobę. Jak opisałam stan Jogi z jej trudnościami w otwieraniu się, Pani zareagowała tak, jak sobie ja to wyobrażam, po prostu dla niej to byłaby też radość starać się powoli Jogusię oswajać, i uczestniczyć w tym całym procesie, kiedy Jogusia będzie dopiero uczyła się jej ufać. I zdecydowałam się, jak wizyta potwierdzi moje odczucia, co do tej rodziny, oddać im Jogusię. Serce mi pęka, bo bardzo kocham to maleństwo - dziś spałam na dole, na materacu i obudziłam się z Jogusią pół metra ode mnie. Przywitała mnie rozczulająco. Dzięki temu zwolnieniu mam więcej czasu z psami i widać zarówno po niej, jak i po Otim, że dobrze im z tym. Joga się otwiera, Oti staje się o wiele spokojniejszy, jakby wcale nie miał ADHD. Już nie skacze wcale na mnie! Jest po prostu ideałam psa wptrzonego w człowieka. (Jogusia też taka będzie, tak myślę, ale może za rok dopiero...) Zaraz napiszę do Kory z prośbą o wizytę, a może kogoś jeszcze znacie w Wałbrzychu? (dzielnica domku: Podzamcze)
  3. Współczuję, bo znam ten rodzaj stresu. Tajga zawsze nas tym męczyła. Jak się postarzała, nie ma tyle wigoru i siły.
  4. [quote name='Saththa'] Marako- [URL]https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/182883_623272764367293_1631475406_n.jpg[/URL] moze po linku da rade;)[/QUOTE] Ten link ma coś wspólnego z fejsem, a u mnie fejs nie działa zazwyczaj, więc na ten lik wyświetla mi się komunikat, że firefox nie mógł odnaleźć serwera (inne przeglądarki podobnie).
  5. Trochę Wam zazdroszczę, że możecie oglądać Fixika w likierze, bo jak mam jakieś kłopoty i nie widzę tej akurat foty, z innymi nie mam problemów. Facebook też mi jakoś pada (dzieci mówia, że w swoim domu mają, a u mnie nie działa jak trzeba).
  6. Ja też jestem szczęśliwa, że kochana Shilunia taką Panią może mieć już na zawsze. Przez dwa lata marnował się taki potencjał miłości i łagodności! Ale za to wyczekał na odpowiednią osobę i odpowiedni dom.
  7. Bardzo sympatycznie wygląda. Taki przytulaśny.
  8. Rewelacja. A na co oni (i jeden i drugi) często na fotach wpatrują się na lewo?
  9. [quote name='Poker']Czytam i czytam . Pani z Wałbrzycha jeszcze nie odezwała się.Próbowałam sie teraz dodzwonić ,ale nie odbiera. Jak coś pomoże, to można zaczipować psa na mnie.Najwyżej w danym będę właścicielką 30 psów. A jaki to olbrzym jest w potrzebie , bo nie załapałam wcześniej.[/QUOTE] Poker, wyślę Ci zaraz na pw numer tej Pani, która dzwoniła do mnie, powiesz mi, czy to ten sam. Dzięki za chęć pomocy w chipowaniu. Sprawdzę, co jest potrzebne do tego i się zgłoszę do Ciebie w odpowiednim momencie. Olbrzym jeszcze to nic pewnego, nie wie nikt o nim oprócz malawaszki, bo to dość zawiła sprawa, on ma właścicieli. W odpowiednim momencie jak dobrze pójdzie, sprawę wyjaśnię.
  10. Nie mam niestety rodziny (córka jest zameldowana u nas, syn też). Znajomych nie poproszę, bo baliby się jakichś konsekwencji, że niby mają psa. (i tak uchodzę za oryginała z powodu mojego "hobby" i w zasadzie nie poruszam tematu psów w pracy) Malawaszko, dałam mężowi do przeczytania list do tych ludzi, a on skomentował "ładny mail" a po 5 minutach: "to niedługo będziemy tu mieli 6 psów...". Na moje słowa, że Ty zaproponowałaś ewentualnie umieszczenie Jogi w hoteliku, ale że to przecież dla niej trauma - "no pewnie, że Jogusi nie można tego zrobić, Otiemu zresztą też, bo to dobry pies, a znowu może zacząć sikać". Tak więc wysłałam przed chwilą ten liścik.
  11. Nie jestem zameldowana we Wrocławiu.
  12. [quote name='malawaszka'] Ja bym chciała żeby oni zostali zachipowani [/QUOTE] Zapytam mojego weta. I tak muszę podjechać kiedyś, bo Grace zaczęła znowu kuleć i jakaś jest niewyraźna. Najpierw zadzwonię i popytam, w poniedziałek rano on jest. Dzięki za przelew. Będzie już na kawałek chipu/ów/, bo za dużo. "Zgwałciłam" dziś Jogę i wzięłam na kolana, na kanapę. Trzęsła się jak osika przez 5 minut. Ale później przestała. Przełożyłam ją obok siebie i tak długo leżała. A teraz: wyleguje się na fotelach, biega wesoło po salonie - po prostu krok do przodu ogromny jak musiała się przełamać i nic się nie stało.
  13. Sorry, nie chciałam na Tobie żadnej presji wywierać, to wszystko przez tego olbrzymka, bo o nim myślę. No i wtedy przychodzą myśli, by wyekspediować tą dwójkę szybko i do super domków. Mam napisanego maila do tych ludzi, chcę dać do przeczytania synowi i wysłać. Jak nie odpiszą, to zadzwonimy (raczej on, bo ja wymięknę i coś schrzanię). Tz już czytał tego posta na e-sznaucerach, jest zasępiony od rana. Chyba trawi w sobie, że powinniśmy go wziąć, wolę, żeby sam z tym wyszedł. On długo dojrzewa, ale nie ma złego serca i ma poczucie odpowiedzialności. Też mu chcę pokazać maila. Wprost tam piszę o tym, że do nas proponuję go dać na szukanie nowego domku i wyprostowanie.
  14. [quote name='Poker']marako, mam dobry domek w Wałbrzychu dla małej suni.Pani 60 lat, której 3 tygodnie temu umarła sunia wzięta 5 lat temu ze schronu.Ma być spokojna i lubić koty, co Ty na to ?[/QUOTE] Nie wiem, czy to ten sam domek, ale miałam dziś telefon w sprawie Jogi, z Wałbrzycha, 6. piętro. Dzwoniła kobieta. Głos spokojny. Państwo mieli sznaucera olbrzyma, dożył 15 lat i niedawno odszedł, mieli duże kłopoty z pomocą w przemieszczaniu go na spacery, bo miał kłopoty z chodzeniem w ostatnim czasie (płci nie podali). Dlatego teraz chcieliby małą sunię, którą w razie potrzeby będzie można bez kłopotu nosić. Jeszcze pracują, 8 godzin musiałaby zostawać. O kocie ani słowa. Joga bardzo im przypadła do serca (ale znają tylko stare foty i starą historię ze strony adopcyjnej, nie wiedzieli o tym, że oczko już zoperowane, co już im przekazałam). Córka Państwa mieszka we Wrocławiu i będzie się ze mną kontaktować jeszcze. A ja w rozterce. Opowiedziałam, że Joga wymaga wiele cierpliwości, miłości i czasu, żeby zaakceptowała człowieka, nowego, bo już otwiera się ale tylko przede mną i troszkę przed mężem. Wyglądało na to, że Pani tego akurat nie brakuje. Ale ja i tak nie wiem, co myśleć, bo Jogusia jeszcze jest dzika... Myślę, że trzeba zmienić opis na stronie adopcyjnej, dać nowe fotki już bez oczka (jedną , czy dwie z oczkiem też oczywiście), zacząć ją ogłaszać, ale z tekstem właśnie adresowanym do ludzi spokojnych i cierpliwych. Bo wolałabym mieć więcej ofert i móc przebierać w domkach. (choć może akurat ten jest dobry...) Szkoda, że nie domek, ale blok, szkoda, że domownicy pracują, ale może i tak nie jest źle, bo najważniejszy jest człowiek, jego podejście, a inne rzeczy to dodatek.
  15. Bardzo się ciesze, że już wolny. Wiek 8 lat to nie aż tak wiele, a może ma mniej, tylko zęby pościerane od kamieni i krat, tak bywa.
  16. Zapytam, po co auto stało obok miejsca, gdzie odrzuca się kamienie? (no chyba, że rzut cię mocno nie udał, tak w przeciwną stronę się skierował)
  17. A u nas znowu nie pada a Wrocław tuż tuż. Jak chłopaki?
  18. Bardzo Ci współczuję. Sunia młoda, na pewno dałaby się zsocjalizować. To, że gryzła, jak była łapana, to przecież normalne, bała się panicznie. Ten lekarz chyba minął się z powołaniem. Szkoda, że jest takich trochę i jesteśmy bezsilni wobec takich wyroków. Ale już nie myśl o tym, jej życia nic nie wróci. Trzeba pomagać tym, co żyją.
  19. Wygląda na to, ze ja tę wizytę zrobię, prawdopodobnie w niedzielę. Dam znać, jak się umówię z Panią z chętnego DS. Jutro raczej będę jeszcze w słabej formie na jeżdżenie (jestem chora, z gorączką). Myślałam, ze wpis o tym, że "nieaktualne" Nikaragui (już zedytowany) dotyczy wizyty, bo kizimizi milczała, ale kizimizi dziś mi odpisała na pw, że wizyta jest potrzebna, a Poker wyjaśniła, że nie ma nic wspólnego z wizytą, więc potwierdziłam, że tę wizytę przeprowadzę.
  20. [quote name='wilczy zew'] ja nigdy nie zalecałam walenia na glebę!![/QUOTE] Co do walenia na glebę, to może i nie. Ale jest taki sposób, kończący się zaliczeniem gleby przez psa. Zaczerpnięty od terapeutów, którzy stosują go u małych dzieci z zaburzeniami emocjonlnymi. Rozhisteryzowanego osobnika trzeba unieruchomić, przytulić, ale tak, by nie mógł się ruszyć. Stosuję to niekiedy na Otim, jak już przesadza z nakręceniem na skakanie i zupełnie nie reaguje na komendy wyciszające. Efekt - po jakimś czasie przestaje się miotać, sam kładzie się na plecach, czyli na glebie, uspokaja, można go wtedy pogłaskać, on liże, a nie podgryza. Przez jakiś czas jest do rany przyłóż, zabawa to zabawa, głaskanie to głaskanie, ale bez śladów szaleństwa. Nagradzam go wtedy zabawą, żeby wiedział, że zabawa może być fajna bez obłędnego nakręcenia.
  21. [quote name='malawaszka']... no i w ogóle to chyba się bał w tamtą stronę jak jechaliśmy, ze go gdzieś wywożę bo darł się strasznie - z powrotem było już ok. [/QUOTE] Biedak. Ma wiele do stracenia teraz. Ale podziwiam i tak za pierwszą turę z Furką na czele.
  22. Nie będę mówić "nie", jak jest taka możliwość. Ja podczas L-4 uruchomię bazarek, który mam już od roku chyba przygotowany. Ale adresuję go z kolei na inne psy pod Twoją opieką. Zapytam jeszcze, czy on ma szczepienie na wściekliznę? Ale chyba muszę zapytać raczej Elzy. Bo jeśli nie, to zaszczepiłabym go. Ludzia nie ruszy, ale psa może, bo jest zazdrośnikiem i do Tajgi startuje z zębami, wcale się nie boi 2 x większego i 3 x cięższego psa od siebie, mono, że Tajga ostro na niego warczy wtedy. Okropny zazdrośnik. (mojego męża uchlał, co prawda, bo obskakiwał go z zazdrości o Tajgę i podgryzał, ale to szczegół)
×
×
  • Create New...