Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Pozdrawiamy po SUCHYM weekendzie. Dziś ma przyjść wiadomość o ew. adopcji Otiego. Ale teraz pędzę do pracy i zajrzę tu dopiero wieczorem. Wiadomo, pies jak zobaczy coś wyjątkowo ciekawego, głuchnie na przywołania. Są wyjątki, ale to efekt długiego szkolenia, a "tymczasy" raczej nie są jakoś super wyszkolone.
  2. [quote name='WATACHA']Buha,ha,ha wyglada jak jakis mędrzec :P [URL]http://img834.imageshack.us/img834/7183/dsc0009001.jpg[/URL][/QUOTE] Mędrzec z obrazu Rembrandta.
  3. Owszem, jak go wypuszczam, to muszę wypychać, albo pędem zamykać drzwi, a i tak to za chwilę jest boksowanie w drzwi. Ale jak zobaczy coś ciekawego, np. kota, to może chcieć pogonić, pobiec (na chwilę). Uciekać to na pewno nie, z miejsca, gdzie mu dają jeść i ma dobrze.
  4. Chyba w domku, blisko lasu. Okolice Ostrzeszowa. Maksymalnie 6 godzin byłby sam podczas nieobecności Pani (pracuje, ale razem z dojazdem 6 godzin). Jak podejmą decyzję, że go chcą, to trzeba będzie kogoś poprosić na miejscu o wizytę pa. Nawet nie spisałam nazwy miejscowości (wioska lub maleńkie miasteczko). W piątek miałam dosłownie chwilę na to wszystko, bo między jedną a drugą pracą, w dodatku wyłączyli prąd i wszystko szło wolniej.
  5. Właśnie tę stronę miałam na myśli. Dzięki, [B]Margi[/B]. I na sznaucerowym forum wątek "Chwalimy się, czyli nasze psy odpicowane na cacy" - można tam wiele się nauczyć: [url]http://www.forum.e-sznaucery.pl/viewtopic.php?t=25[/url]
  6. [quote name='malawaszka']może nie chce chodzić z Tobą teraz bo myśli, że do weta?[/QUOTE] Niestety obawiam się, że tak, że po prostu się boi. Bo też podsikuje jak przychodzi do mnie. Przychodzi - z tego się niezmiernie cieszę, bo ją ciągnie do mnie w jakiś sposób, ale ostatnie kroki już robi na ugiętych nóżkach i przysiada, a jak się przemieści, to w tym miejscu widzę, ze jest mała kałuża.
  7. Najbardziej się obawiam o koty. Z sikaniem może się uspokoi, bo Honda już jest tylko bliską koleżanką, więc widzę poprawę w zachowaniu. Otiś jest oczywiście nadal wesołym psotnikiem, ale zrobił się normalniejszy.
  8. Jutro 10 dzień po zabiegu. Zobaczymy, co powie wet, bo rano przed sprawdzaniem będziemy u niego z Jogą. W każdym razie dren będzie wyjmowany już całkowicie, szwy sterylkowe też. A mam nadzieję, że też szwy na oczku znikną i oby mogła chodzić już bez kołnierza. Jogusia była dziś z mężem na długim (kilka km) spacerze. Nawet jestem zdziwiona, że poszła, bo ze mną ostatnio nie chce chodzić. Siada obok furtki i zostaje. Muszę wracać i ją zamykać. Nie wiem, co jej się tak odmieniło, bo zawsze lubiła łazić z nami, w dodatku tuż przy nodze. A tak w ogóle, to od zabiegu tylko 2 razy słyszałam to jej wsteczne kichanie. A wcześniej po co najmniej kilka razy dziennie. Może rzeczywiście ten otwór zamiast gałki ocznej miał na to jakiś wpływ?
  9. Daje radę, ale takim kosztem, że ja wyprowadzam o 10:00, o 12:00 , o 5:00. A w ciągu dnia dziś był wypuszczany często, a w piątek max 6 godzin w domu. Nikt tak się nie będzie bawił w nocy w wychodzenie na spacer, bo zwykle ludzie śpią przez 7-8 godzin jak kamienie.
  10. No jestem, ale padnięta, mózg mi paruje od tych wypocin. Wizyta była. Miły chłopak, dobrze mu z oczu patrzyło, smaczkami obdzielił wszystkie psiury. W Otim od pierwszego wejrzenia zakochany, chyba z wzajemnością (z powodu smaczków oczywiście). Pies miałby być dla rodziców, ale on na weekendy przyjeżdża też i na przerwy (studiuje) i też uczestniczyłby w jego życiu. Brat ma sznaucerka cz-sr, co drugi miesiąc jest przez miesiąc u rodziców, a później na miesiąc wyjeżdża i sznaucerek też. Tak, że Oti miałby kolegę co drugi miesiąc. Podobno są tam dwie starsze kotki, więc do końca nie wiem, bo tu ganiają za kotami. Ale jak byłam u córki, to spotkanie z kotką nie wypadło źle. Dadzą znać w poniedziałek.
  11. Może i tak, ale w zasadzie to on sam szczeka. Inne stoją i milczą, albo leżą i milczą w tym czasie, kiedy on się wydziera.
  12. Na normalnych minach jest OK, ale to leżące na trawie jakoś dziwnie ma szczękę ułożoną. Miny ma nieziemskie, chyba jest bardzo kontaktowym psem, lubi pogadać z człowiekiem.
  13. [quote name='Poker']I co? było spotkanie ?[/QUOTE] Jutro spotkanie w sprawie Otiego (chyba pisałam, że w piątek, ale może nie). Drań dziś w nocy znów nalał, a tylko 6 godzin psy miały przerwy bez wyprowadzania. I to wcale nie były świeżutko nalane, tylko sprzed godziny co najmniej, bo już powoli przesychało. Nikt nie zechce zasikanego mieszkania (niestety mimo częstego mycia, również octem, mamy "zapach zoo", jak to określił syn, a konkretniej miał na myśli słoniarnię). Dlatego traktuję tę wizytę tylko orientacyjnie, żeby zbadać, czy w ogóle Oti się spodoba. Niestety oprócz sikania ma jeszcze jedną wadę, jest szczekaczem. Nie aż tak często, ale np. wcześnie rano, jak słyszy pierwsze ruchy wstających ludzi, drze się jak opętany. Przed wyjściem na spacer to samo, a niestety nie mogę sobie pozwolić na przedłużanie wychodzenia na spacer, bo na bank zlałby się w domu. Lubi też skakać na człowieka w najmniej odpowiednich momentach, a wyskok ma wysoki. Tego już powoli oduczam, ale jeszcze mu się często zdarza zaskoczyć mnie i obciapać łapami, jak jestem "wyjściowo" ubrana i wyprowadzam tuż przed wyjściem do pracy. Nadruchliwość może komuś nie przeszkadzać, więc nie zaliczę jej do wad.
  14. Jak będę miała chwilę, to wstawię ten wzór, bo go gdzieś mam. Ale teraz pędzę do weta (a może ktoś wstawi wcześniej). Shila piękna jest i jak włoski podrosły to coraz więcej w niej sznaucera, a coraz mniej wyżła. Jaka szczęśliwa! Dziękuję za taką Shilunię!
  15. [quote name='ania0112']ja mysle ze nie tyle kwestia wzrostu (chodź też) co charakteru ma znaczenie :)[/QUOTE] No i właśnie - olbrzymy taki właśnie mają charakter, że z reguły są cierpliwe i wyrozumiałe dla słabszych, ale to nie znaczy, że oddają przywództwo. Po prostu niegodne jest wchodzić w jakieś potyczki ze słabszym. WZ to właśnie ma na myśli, a ja jestem tego samego zdania, czego wiele razy doświadczyłam.
  16. [quote name='malawaszka'] a Piździa ogłosiła KONIEC NOSZENIA :diabloti:[/QUOTE] Zrobiła to głosem, czy ząbkami?
  17. Fotki koniecznie, bo pewnie futerka jest już więcej.
  18. [quote name='ania0112']ale ja mysle ze przez tą uległość Tazzia to jak fix przestanie byc podrostkiem a bedzie juz dorosłm psem, nawet mniejszym niz tazz to idef będzie przywódcą... :diabloti:[/QUOTE] Niekoniecznie. Moje duże są zawsze bardzo opiekuńcze dla tymczasów, które są wyraźnie słabsze (głupiutkie, młode, nieśmiałe, stare lub chore). Pozwalają na ogromnie wiele. Ale jak odbija takiemu i na serio już chce rządzić, to pokazują skutecznie, że niestety, ale to nie jest tak. Tak samo Grace w w stosunku do Hondy - przez dwa lata pozwalała jej na wszystko, właściwie nawet teraz czasem mam wrażenie, że daje sobą pomiatać czasem. Jednak w najważniejszych kwestiach (np. żarcie i czasem gdy Honda za bardzo podskakuje) szybka, zdecydowana reakcja i Honda już wie, że na razie rządzi mama. Niedługo to się zmieni, wiem, bo Grace ma już 9 lat i będzie coraz słabsza, ale jednak jest numerem 1. Tazzio jak zobaczy, że mały jest już dorosły, może zadziwić Idefixa, że jednak to on jest u władzy, wbrew wcześniejszym(i późniejszym też) pozorom.
  19. Normalnie zazdroszczę Ci ćwiczeń z chłopakami. Ja tak lubię to zajęcie. A Ty tak wyraziście to opisujesz, że aż fajnie mozna sobie wyobrazić, jacy oni są. A wciąż gonię w piętkę i nie mam czasu choćby z jedną Hondą poćwiczyć i zapomniała wszystko, co umiała, a miałam przez zimę nauczyć wieeelu nowych rzeczy przed wiosennymi treningami. Znowu będzie odstawała od grupy z powodu takiej niedobrej pańci.
  20. Tak właśnie będzie. Bo Jogusia potrzebuje dużo czasu, żeby zaakceptować człowieka, więc będę się martwiła, że nowi właściciele nie będą wystarczająco cierpliwi, a ona przez długi czas będzie znów uczyła się nowych warunków i przełamywała nieufność i strach. Nie to, co Oti, który był już moim kumplem po paru chwilach. Każda nową osobę oszczekuje przez 2 minuty, a jak już zapozna, to traktuje już jak swojego. Ten nie będzie miał kłopotów z przywyknięciem do nowych ludzi. Ale Jogusia będzie kochaną, przemiłą, niekłopotkliwą sunią dla spokojnych ludzi. A Oti może dać popalić (szczekać w nieodpowiednich momentach, skakać na ludzi w białych spodniach, sikać itp.)
  21. Jak ją zabierałam z auta do pracy, siknęła ze strachu. W pracy 4 godziny pół-siedziała pół-leżała w jednej dziwnej pozycji, jaką przyjęła w pierwszym momencie, bardzo wystraszona. Jak ją wynosiłam do auta, wystraszona zesztywniała. A w aucie, znajomym miejscu - rozluźniła się, położyła, od czasu do czasu przysuwała się do mnie, a ja ją głaskałam. Jak przyjechała do domu, przespacerowaliśmy się króciutko wszyscy i jak wróciliśmy popędziła pod ukochane biurko. Ja musiałam niestety pojechać znów do pracy. Za to wieczorem, jak wróciłam, Jogusia tak się ucieszyła, że piszczała i podskakiwała z radości, podbiegała do mnie z piskiem i odbiegała, krążyła, przykucała - kilka razy widziałam wcześniej jej radość, ale nie w takim natężeniu. Nawet nie wiecie, jaka jestem szczęśliwa widząc Jogę taką radosną. Oczko wygląda tak, jak powinno, nie wklęsa, a zaczyna się goić. Coraz mniej odchodzi tego płynu przy wyjmowaniu drenu. Jutro późnym wieczorem znów pojadę z nią do weta. Wezmę też Otiego, żeby pokazać te jego łyse placki na uszach. Powinnam pojechać w piątek, ale nie będę miała jak, bo pracuję od rana, przyjeżdżam tylko na godzinę do psów i spotkać się z chłopakiem w sprawie Otiego, a później praca w OKE aż do 20:00. Koszmarny weekend będzie z tą OKE.
  22. Dziś optymistyczna wiadomość, bo było sucho zarówno o 4:00, po pięciu godzinach przerwy nocnej (wyprowadziłam je, bo tz wstawał do pracy, więc były na nogach), jak i o 6:00. Nie było sików też wczoraj po ponad 7 godzinach nieobecności domowników w domu (tak doniósł mi tz, ale może czegoś nie zauważył, a ja też nie sprawdzałam dokładnie). Oni mnie wykończą, Honda zmieniła się z urwipołcia w stateczną osobę cierpliwie czekającą, aż ukochany w końcu nauczy się tego, co ona ma na myśli. A on głupek nie wie, czym to siuę je, bo raz gwałci jej szyję, raz głowę, raz bok, a tylko raz na jakiś czas tył. Potrafi tak nieruchomo stać przez 15 minut a on biega wokół, piszczy i próbuje. Honda nigdy nie potrafiła ustać w miejscu (jedynie na szkoleniu po komendzie zostań, ale na leżąco albo siedząco, a tu stoi). Odliczam dni, żeby w końcu przestałą odstawiać ten ogon i wyczekiwać na cud, który nie ma szans nastąpić. (A Joga jest u mnie w pracy, wystraszona leży pod biurkiem bez ruchu już godzinę)
×
×
  • Create New...