Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Ale szaleniec z niego taki jak Honda. Dziś rozwalił kołnierz. Jakoś pozszywałam, a na ten czas założyłam 20 cm, ale jednak okazał się za krótki i Oti jakoś sięgał do ranki. A myślałam, że wet nie ma racji mówiąc, że 20 cm za mało i niechętnie założyłam ten od weta 25 cm. Oby go jutro nie załatwił doszczętnie. Charakterki mają z Hondzią bliźniacze, są kochane i spragnione uwagi i czułości, ale też okropnie szalone, wiecznie niespokojne. Oddycham, jak zasypiają (teraz śpią u mnie pod biurkiem).
  2. [quote name='Poker']Na pewno ciągle ropieje , bo przecież łzy pewnie nie są wydzielane i wysycha. Czy ona zamyka to "oczko"?[/QUOTE] Oj paprze się, czerwone w środku, mokre. Czy zamyka? Ona jest bardzo czujna i chyba nie widziałam nawet zdrowego zamkniętego, jak się zbliżam, obserwuje. Ale spróbuję podpatrzeć (nie zwróciłam uwagi na to, czy zamyka, ale mięśniami wokółocznymi rusza). Widać już postępy w socjalizacji. Podchodzi już prawie zawsze do mojej ręki i liże. Robi to na ugiętych nogach, ostrożnie, ale robi. Nie ucieka prawie nigdy, jak zbliżam się, żeby pogłaskać, gdy leży. Jak chodzi po mieszkaniu, to już gorzej ze zbliżaniem się, raczej omija łukiem, albo ucieka. Na spacerze też. Chyba, że się zatrzymam i czekam z wyciągniętą ręką, na kucaka, to wtedy ostrożnie podchodzi.
  3. A ja nawet wahałam się, czy Hondzie w tej cieczce nie zafundować dzieciaków, bo najgorsze sprzątanie po maluchach miałabym już podczas wakacji. Niestety mam mętlik w głowie, kto miałby zostać tatusiem, a ceny dobrych reproduktorów powalają na kolana. No a Otiś amancik pod bokiem za darmochę!
  4. My też dołączamy do życzeń. Witamy święta wiosennie... cieczką Hondy i zalecaniem się do niej małego amanta. Uff, jak dobrze, że już bezjajeczny podczas jajecznych świąt. No i SUKCES!!! Dziś w nocy nie nalał ani kropli, a przerwę miał 7-godzinną. W ciągu dnia też żadnych sików (no ale co godzinkę wyjście na zewnątrz). Za to błota tona, mop już 3 razy ścierał cały dół mieszkania i wszystko na nic. (a jutro niespodziewana wizyta rodziców chłopaka mojej córy!!!)
  5. Ja nasze żurawie widziałam z miesiąc temu u nas (myślałam w związku z tym, że nie odlatują), przeleciały nad nami niziutko i wylądowały nieopodal. I jakoś wiosny nie ma.
  6. Poczciwy taki. A już wiadomo kiedy przyjedzie? Kurcze, w niedzielę ma sporo śniegu spaść i temperatury już tylko ujemne. Dziś było wyjątkowo ciepło (podobno).
  7. Wtedy, kiedy oglądał ją po raz pierwszy mój wet, była też druga lekarka, którą poważam. A że wzbudziliśmy zainteresowanie, też zajrzała, a nawet objaśniała praktykantce ten przypadek. Gdyby to tylko było drażnienie rogówki przez powiekę, byłoby dobrze. A to oczko jest w szczątkowej postaci, praktycznie go nie ma, tylko taka dziura z jakimiś błonami, wszystko rozciapane. Trzech weterynarzy z dużym stażem nie miało wątpliwości co do postępowania z tym. Zresztą do mojego doktora mam zaufanie po prostu wyjątkowe. On ma taką cechę, że nie pobiera się, jeśli nie jest pewny diagnozy, wtedy odsyła do kogoś, kto jest w danym przypadku specjalistą, naprawdę z prawdziwego zdarzenia. A zawsze próbuje unikać nadmiernej ingerencji, np. zbyt szybkich amputacji, nie tylko dobry lekarz, ale też super człowiek. Polecono mi go prę lat temu i nie zawiodłam się od 4 lat ani ja, ani znajomi psiarze. Jutro cyknę zbliżenie na to oko, to tylko droga do wnikania różnego badziewia do organizmu. Nie udało mi się pokazać jej prof. Balickiemu, bo wyjechał wcześniej (a jak był dostępny, my byliśmy w Katowicach i odbieraliśmy z Oławy Otiego).
  8. To trzymam kciuki, żeby wyjazd był udany. Zarówno dla Was, jak i dla wszystkich domowników i gości. Ciekawe, jak przyjmie nowe miejsce i pełen ludzi dom. Mam nadzieję, że wszyscy ją będą rozpieszczać (oby nie za bardzo... żeby chciała wrócić na koniec do Krakowa).
  9. Suczkom pobieram do wyparzonej "psiej" łyżki wazowej, nie muszę się schylać i płoszyć suczki. Podkładam jak już leci, bo środkowy strumień najlepszy. Przelewam do pojemniczka. Ale chłopak pryska nierówno, niewiele, trudno mu łapać.
  10. Można cewnikować, tak kilka dni temu wet pobierał mocz mojemu tymczasowi, nawet nie drgnął, wręcz przeciwnie, jakby mu się nawet podobało, że mu tu i tam gmerają. Sikał po kropelce, w dodatku bardzo płochliwy jest, więc złapanie moczu nie było możliwe.
  11. Wstydziłam się zapytać, żeby nie wyjść na głupka, ale też bym chciała wiedzieć co to Roman?
  12. Po wczorajszej wycieczce do weta Jogusia już na dobre zadomowiła się na sofie i jak podchodzę, nie ucieka (a uciekała jak tam wcześniej bywała czasem). Dała mi się dziś też bez kłopotu pogłaskać i to za każdym razem, kilka razy. Tylko na Franka warczy, ale to dzieciak i lubi poruszać się szybko, pobrzękiwać zabawkami itp. I tak Franek ma niesamowite podejście do psów, świetnie się z nimi bawi, przemawia do nich, ogólnie ma ogromne wyczucie, co pies lubi, a czego nie - będą z niego ludzie. (jak ma jakiś problem w domu lub szkole, to powiedział, że najlepszym lekarstwem na to jest jak pomyśli sobie o Grace, którą bardzo kocha, z wzajemnością zresztą, wtedy od razu jest mu lepiej na duszy)
  13. Uff, to może i ja dostanę; też zgłaszałam i opłacałam online (22.03, przed północą). Czekam cierpliwie, bo co innego pozostało.
  14. Pisałam już na wątku Otiego, ale się powtórzę, że za tydzień Jogusia będzie miała sterylkę oraz zabieg na oczku (zapomniałam fachowej nazwy zabiegu). Dzisiejszą podróż spędziła na moich kolanach, sztywna. W poczekalni reagowała na odgłosy zza drzwi ta samo, jak inne psy (jeden z psów piszczał i szczekał w gabinecie). Podróż powrotna, też sztywna, ale już się nieco rozglądała. Mimo to, dobrze zrobiła jej ta przejażdżka, bo nawet w domu podeszła do mnie (na ugiętych nogach co prawda) i mnie polizała, dała się też pogłaskać. Zwykle to ja się zbliżam z ręką, żeby pogłaskać, a ona ucieka (80%) lub nie (20%).
  15. Żal mi biedaka, bo wet dziś nie pozwolił dawać jeść. Oti jest jak Heidi, pożera jedzenie w kilka sekund, ogromne ilości (je prawie tyle, co Honda, więcej niż Tajga, tyle, co Grace), a nadal chudzielec z niego. Rano biedak był tak zawiedziony, że nie dostał śniadania, że serce się kroiło. Wieczorem niestety też. Biedny jest z tym ogromnym kloszem, bo próbował go zrzucić z siebie, tarzał się, robił salta itp. U weta wszyscy się go bali, prosili Franka (wnuka), żeby wyszedł z pomieszczenia, jak Oti będzie wypuszczony z kenelu. Na to Franek, że się go nie boi, bo to miły psiak. I po co Oti ma założony kaganiec? A wet, na to, że pies jest okropnie dziki i żeby Franek się odsunął. Ale rzeczywiście, jak Niuniuś zobaczył, że ma na sobie kołnierz, zrobił taki cyrk, że można było go posądzić o dzikość. Czekam na jutrzejsze rano, żeby mógł najeść się do syta. (odrobinkę mu dałam, to tak pędził z jedzeniem, że wysypał, a później jak odkurzacz albo glonojad zbierał, bo tylko, gdy klosz przytykał całym obwodem do podłogi było możliwe sięgnięcie językiem po kulkę). Zdążyłam nawet z Grace i Jogą wieczorem do weta (mojego). Jesteśmy umówieni na czwartek, za tydzień na zabieg. Grace - palec, w którym kość była piłowana goi się w końcu, ale odparzyła sobie miejsce przy bocznym pazurze i dlatego wciąż kuleje. Dostałam na to Aqua Gel do opatrunków (może coś przekręciłam) i na dniach będzie zdrowa! Ja kamieni w nerkach nie mam, jest w pęcherzu, ale pewnie niedługo wyjdzie. Mam torbiel na nerce, ale małą. Jest super! Reszta brzucha OK, woreczek ż., nawet wątroba NIEOTŁUSZCZONA (a wszyscy moi krewni z linii mamy skończyli kiepsko - nowotwory trzustki, dwunastnicy, duże kłopoty z wątrobą, woreczkiem żółciowym itp., mama zresztą też w wieku 40 lat). W czasach studenckich byłam wielokrotną pacjentką na ostrych dyżurach z powodu ataków bólu wątroby i zapowiadało się to nieciekawie.
  16. [quote name='malawaszka']wow serio pierwszy pies dopiero 9 lat temu??? to Grace prawda?[/QUOTE] Grace, która nie była specjalnie dobrze zsocjalizowana, "eksperci" twierdzili, że jak będzie starsza, zrobi się okropnie agresywna. Tymczasem to anioł, nie pies, a właściwie pół-człowiek pół-pies. 8 lat i 3,5 miesiąca temu. Wcześniej było naprawdę nieciekawie w moim życiu i rzeczywiście brak warunków na psa (no, może mógł pojawić się 7-8 lat wcześniej). A we wczesnej młodości byłam kocią mamą.
  17. 30 lat temu byłam fanką Wejścia smoka, Shaolin, Brusa Lee, a każdy wie, jak bardzo fan chce się upodobnić do mistrza. Nabyłabym olbrzyma jak nic, nawet do mieszkanka M1, w którym mieszkaliśmy we czwórkę, ja, tz, nasz syn i moja babcia, nie zważając na antywarunki jakie miałby do życia a i my razem z nim. A tak mój pierwszy pies pojawił się 9 lat temu dopiero...
  18. Naprawdę Bruce Lee miał sznaucera olbrzyma? Gdybym to wiedziała 30 lat temu ...
  19. Tako delikatniusi jest, łapie za serce.
  20. Niestety Oti też nie ma oporów wielkich do sikania (a nawet małych). Co do dziewczyny, to jakoś bardziej wierzę w nauczenie czystości suczkę niż psa, więc myślę, że ona pierwsza opanuje tę sztukę.
  21. [quote name='malawaszka'] a w ogóle to Figa wyprowadziła się - od 2 dni mieszka w naszej sypialni - na łóżku :mdleje: byczy się tam na mojej połówce całymi dniami poza spacerami i jedzeniem; ale w nocy się nie pcha do łóżka - tylko w dzień[/QUOTE] Co to może oznaczać? Sprzykrzyło jej się towarzystwo?
  22. [quote name='malawaszka']no to lux!!!! trzymam :kciuki:[/QUOTE] Jedno, co w tym "lux" nie gra, to cena naprawy auta: 2150. (właściwie nawet nie naprawy, bo jeździło, ale rozrząd, tarcze hamulcowe, klocki, filtry, jakiś sworzeń, końcówki drążków itp. wyrobione części)
  23. Skończyli naprawiać auto, więc jestem jutro niezależna od równoległych planów syna. Wygląda na to, że muszę tylko wymknąć się z pracy "po angielsku", a reszta jakoś się potoczy.
  24. [quote name='malawaszka']jak przejdę od kompa na kanapę - ooo matkoooo - wtedy nie wiedzą co zrobić ze sobą bo najchętniej wszyscy by mi weszli na głowę :lol: i się tłoczą przy tej kanapie, drepczą, nadziwić się nie mogą, że jak to tak leżę i nic nie robię :mad:[/QUOTE] Moje wszystkie chore na tę samą chorobę, zwłaszcza ulepieni z tej samej gliny Oti z Hondą mękolą mnie okropnie, Honda chce zalizać a Oti włazi łapami i ociera się całym ciałem, jak kot. Reszta też się pcha, z zabawkami, trącaniem łapą, żebym głaskała itp.
×
×
  • Create New...