Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Wreszcie zdobyłam się na podliczenie finansów Jogi i Otiego (są one mocno powiązane, zarówno wpływy, jak i wydatki, więc zamieszczam to samo na obu wątkach, bo może są osoby znające tylko jeden z nich). [B] WPŁYWY:[/B] 1 marca od M. z Poznania, za dowóz 2 suczek – 50 zł 2 marca od Poker - 50 zł 5 marca wpływ na konto od Malawaszki - 53 zł 24 marca wpływ na konto od Poker (z bazarku) - 70 zł 5 kwietnia wpływ na konto od Malawaszki - 480 zł 29 kwietnia wpływ na konto od Nikaragui (bazarek) - 92 zł [B]RAZEM: [/B] - [B]795 zł[/B] [B] WYDATKI:[/B] JOGA 1 marca paliwo na podróż po Jogę (i inne psy) - 100 zł 2 marca kropelki do oczu (2 rodzaje), odrobaczanie, odpchlanie - 52,70 zł 28 lutego Husse mini 2 kg - 34,30 zł 22 marca Royal Canin mini na wagę 2 kg - 54 zł (w międzyczasie dostałam 1 kg karmy od weta z próbek) 4 kwietnia zabieg na oczku (tylko liczę część „oczną”) - 116 zł 20 kwietnia odkleszczanie kolejne - 10 zł OTI 22 marca - badanie przed kastracją, - 60 zł (nadplanowe badanie krwi [U]sama sfinansowałam, 130 zł[/U]) 24 marca – badanie moczu z cewnikowaniem - 15 zł 28 marca - kastracja - 160 zł 29 marca Husse mini 7 kg(ze zniżką 30% dla hodowców) - 91 zł 26 kwietnia Husse mini 7 kg (niestety zniżkę obniżyli do 25%) - 98 zł [B]RAZEM: [/B] [B]- 791 zł[/B] Drobne koszty (niewyspecyfikowane, bo wet wziął grosze) poniosłam też za USG Jogi, bo wydawało mi się, że jest może w ciąży, sporo wydawałam na wielokrotne dojazdy do weta, bo mieszkam b. daleko od cywilizacji. Dodaję Otiemu i Jodze też do suchej karmy karmę mokrą (Husse) i różne suplementy. Dałam się też naciągnąć na badanie krwi Otiemu, wskazane jakoby przed kastracją, dlatego zostawiam je na swój rachunek. Ale za to ośmieliłam się uwzględnić w wydatkach ww. karmę suchą nabytą wyłącznie dla obu tymczasów, bo są to jednak dość duże koszty, jak dla mnie. [B]Bilans: +4 zł.[/B] Skany faktur i rachunków mam na kompie (faktury na AFN spakowałam do wysłania dziś [B]malawaszce[/B], a fakturę za sterylizację spakowałam do wysłania na [B]AS[/B], mąż wyśle jutro). Chętnym prześlę na maila te skany (nie chcę tu publikować, bo na rachunkach są pełne dane adresowe, z numerem telefonu, rachunków itp, podobnie dane wystawiajacych, z numerami kont itp. - nie wiem, jak to się ma do ochrony danych osobowych).
  2. W końcu znalazłam trochę czasu, żeby wpisać rozliczenie dotyczące obu moich tymczasów - Otiego i Jogi. Wklejam to samo na obu wątkach, bo ich finanse mocno się ze sobą łączą. [B] WPŁYWY:[/B] 1 marca od M. z Poznania, za dowóz 2 suczek – 50 zł 2 marca od Poker - 50 zł 5 marca wpływ na konto od Malawaszki - 53 zł 24 marca wpływ na konto od Poker (z bazarku) - 70 zł 5 kwietnia wpływ na konto od Malawaszki - 480 zł 29 kwietnia wpływ na konto od Nikaragui (bazarek) - 92 zł [B]RAZEM: [/B] - [B]795 zł[/B] [B]WYDATKI:[/B] JOGA 1 marca paliwo na podróż po Jogę (i inne psy) - 100 zł 2 marca kropelki do oczu (2 rodzaje), odrobaczanie, odpchlanie - 52,70 zł 28 lutego Husse mini 2 kg - 34,30 zł 22 marca Royal Canin mini na wagę 2 kg 54 zł (w międzyczasie dostałam 1 kg karmy od weta z próbek) 4 kwietnia zabieg na oczku (tylko liczę część „oczną”) - 116 zł 20 kwietnia odkleszczanie kolejne - 10 zł OTI 22 marca - badanie przed kastracją, - 60 zł (nadplanowe badanie krwi [U]sama sfinansowałam, 130 zł[/U]) 24 marca – badanie moczu z cewnikowaniem - 15 zł 28 marca - kastracja - 160 zł 29 marca Husse mini 7 kg(ze zniżką 30% dla hodowców) - 91 zł 26 kwietnia Husse mini 7 kg (niestety zniżkę obniżyli do 25%) - 98 zł [B]RAZEM: [/B] [B]- 791 zł[/B] Drobne koszty (niewyspecyfikowane, bo wet wziął grosze) poniosłam też za USG Jogi, bo wydawało mi się, że jest może w ciąży, sporo wydawałam na wielokrotne dojazdy do weta, bo mieszkam b. daleko od cywilizacji. Dodaję Otiemu i Jodze też do suchej karmy karmę mokrą (Husse) i różne suplementy. Dałam się też naciągnąć na badanie krwi Otiemu, wskazane jakoby przed kastracją, dlatego zostawiam je na swój rachunek. Ale za to ośmieliłam się uwzględnić w wydatkach ww. karmę suchą nabytą wyłącznie dla obu tymczasów, bo są to jednak dość duże koszty, jak dla mnie. [B]Bilans: +4 zł.[/B] Skany faktur i rachunków mam na kompie (faktury na AFN spakowałam do wysłania dziś [B]malawaszce[/B], a fakturę za sterylizację spakowałam do wysłania na [B]AS[/B], mąż wyśle jutro). Chętnym prześlę na maila te skany (nie chcę tu publikować, bo na rachunkach są pełne dane adresowe, z numerem telefonu, rachunków itp, podobnie dane wystawiajacych, z numerami kont itp. - nie wiem, jak to się ma do ochrony danych osobowych).
  3. Byłoby wspaniale go pokazać, ale ja niestety jestem nie na chodzie (na L-4, no i ledwo żywa). Może namówię córkę, jeśli by tu była u mnie w weekendzie, ale z dziećmi różnie bywa. Otiś jest uroczy, podbiłby serca każdego, cyrkowiec po prostu, chodzenie na 2 łapach, skoki, przytulanie takie, że aż się przewraca, bo nogi mu się plączą od wciskania łebka pod rękę człowieka. Jest do tego śliczny. Już nie sika w domu, nie niszczy niczego. Jedyny mankament to nadruchliwość i zaborczość, chce być numerem 1, ale przy aktywnych ludziach i jako jedyny pies, sprawdziłby się na medal.
  4. Nic nie wiem o żadnym laniu, działka sucha jak pieprz, a to tylko 30 km od Wrocka. Ja chcę deczczyku, nie mam siły latać z wężem i podlewać. (ale zaraz potem ma wyjść słoneczko) Ale ZAlania nie zazdroszczę.
  5. Jestem chora od tygodnia, taka pojechałam do Chorwacji, jakoś samo nie chciało przejść, a wcześniej nie miałam jak pójść do lekarza. No i mam ropne zapalenie zatok, zajęte oskrzela i temperaturę jak nie ja, bo nigdy nie gorączkuję.
  6. Ale tu nowości! A ja nawet nie zaglądałam tu wczoraj - aż żałuję (ale nie widziałam na oczy wczoraj, tak mnie rozłożyło). To super, że Heca (Deli) już niedługo opuści przytulisko. Śliczna jest, drobiażdżek taki. Poker, trzymam kciuki za Kredę, żeby się odnalazła w nowym domku. Będzie to dla mnie lekcja, czego mogę oczekiwać u Jogusi kochanej. Bo ona kocha mnie całym serduszkiem.
  7. Na wypadek, gdyby Poker coś wypadło, to ja też jestem gotowa podjechać do Wrocka i przywieźć sunię do nas. (wcześniej nie zaglądałam, bo ledwo żyję, więc nie wiedziałam o takiej potrzebie).
  8. W środę odpowiedziałam na pw (z pytaniem o wizytę w Szczodrem), że się zgadzam na przeprowadzenie wizyty, ale dopiero za 2-3 dni, bo jestem dość mocno chora. Na wątku nie pisałam o tym. Ale widzę, że już nieaktualne, mam nadzieję, że domek nadal aktualny i Poker wzięła sprawy w swoje ręce. Dzięki. (ja mam nadal >39 na termometrze, nawet nie wiem, kiedy będę na nogach, bo antybiotyk wcale nie pomaga).
  9. Joga jest spokojna, ale co do kotów nie wiem, bo domu pilnuje tak samo intensywnie jak Oti, czyli drąc się bez opamiętania, jak ktoś/coś się pęta za płotem. W rezultacie nie mieliśmy tu kota podczas naszej nieobecności.
  10. To znaczy jak się tą kartą wyjmuje? Czy ona ma jakieś otwory? Nacięcia? Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, jak to działa. W co się łapie tego kleszcza? Wkłada się w najszerszą część otworu i przesuwa na węższą? Ale czy się okręca? Bo słyszałam, że kleszcze trzeba wykręcać.
  11. [quote name='Tekla64']no to sie psy naszalaly podpasily se ogromnie pikne zdjecia takich wariactw[/QUOTE] No i takie olbrzymy szalejące to nieczęste zjawisko u Ciebie. A miałaś może bliskie spotkanie III stopnia z pędzącymi? (chyba nie, skoro potrafisz poddejść do kompa)
  12. Poproszę o numer konta na pw. I też czekam niecierpliwie na sobotę.
  13. [quote name='zerduszko']Kazałam Monice nauczyć się mniej gadać :roflt::diabloti: [/QUOTE] No i zaniemówiła na dobre.
  14. A co właściciel kur na to, że jego kogucik stracił pióra z tyłka? No i że kury zestresowane nie będą jajek produkować takich jak trzeba?
  15. Otiś wycisnąłby ją sobie sam. On jest bardzo pomysłowy, twórczy i z szybkością błyskawicy realizuje swoje pomysły. Ale jak mąż się zgodzi mi pomóc, to popróbujemy go unieruchomić na jedzonko (może i nawet mleko w tubce).
  16. Brody nie ruszałam i miałam nadzieję, że po podgoleniu szyi będzie wydawała się dłuższa, a tu nici. Ja też nie lubię, jak broda jest za długa, a na końcach postrzępiona. Lubię, jak jest równo przycięta, ale jednak musi być u sznaucera. No i dlaczego przy kastracji obgolili mu całą nogę dokoła, zamiast tylko na żyłę, to nie wiem. A mu tak powoli włosy rosną. Jutro popoprawiam i jego i Jogę, ale muszę poprosić, żeby go ktoś przytrzymał, bo zupełnie nie mogę nic zrobić, tak się kręci, więc lecę maszynką gdzie popadło i niestety krzywo to wyszło.
  17. Obcięłam dziś trochę Jogę, na początku wyrywała się przerażona, ale później już nie było źle. Nożyczkami, bo maszynki się boi. Miała siano, które wyłaziło podczas czesania. Ale zostawiłam sporo włosków, bo łysa byłaby brzydka. Pazury zostawiłam na jutro. [IMG]http://img189.imageshack.us/img189/6582/jogulo1.jpg[/IMG] [IMG]http://img802.imageshack.us/img802/8276/joguo2.jpg[/IMG] [IMG]http://img42.imageshack.us/img42/9307/jogulo3.jpg[/IMG] [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/5479/jogulo4.jpg[/IMG] Trochę się na mnie boczyła później, co widać, ale już jest OK, zaraz pędzimy na wieczorny spacer. Jutro poprawię to i owo, bo widzę na fotach, że sterczy tu i tam.
  18. Nie mówili, że sikał, ale ja widziałam się tylko z drugą zmianą opiekunów. Ale jak powąchałam legowisko, to jednak poczułam, że obsikane (ale podobno Joga nie sikała na spacerach na początku). Obcięłam go i zaraz pożałowałam, bo to taki kręcid..., że nic nie wyszło równo. Ale odrośnie, tym się pocieszam. [IMG]http://img545.imageshack.us/img545/5364/otulo1.jpg[/IMG] [IMG]http://img202.imageshack.us/img202/8946/otulo2.jpg[/IMG] [IMG]http://img195.imageshack.us/img195/1811/otulo3.jpg[/IMG]
  19. Honda cała jest jak wielka firanka. Skrócenie jej kudłów to praca na kilkanaście godzin. To po prostu fabryka futra. Narobiłam się jak wół przed wyjazdem, a i tak zostawiłam za wiele. Za tydzień znowu odrodzi się jako niedźwiedzica.
  20. Fantastyczne są te foty. Te zębiska, które ona wyszczerza, to tak dla zmyłki, żeby sobie chłopak za wiele nie wyobrażał, ale widać, że go lubi. Z wzajemnością, choć Sajanek to taki subtelny chłopiec z sercem na łapie. A psy będą spały dziś jak zabite (pewnie już śpią).
  21. Dziś wyglądają już na dobrze zakumplowanych. Miło się patrzy na takie dwa smoki. A tak niedawno przecież Sajan niepewny, co go czeka spędził tu pierwszą noc.
  22. A Kredka już się pakuje? Znalazł się ktoś do wizyty? Trzymam kciuki za dobry domek dla niej.
  23. Moja teściowa, jak przesżła na emeryturę, to też wymyśliła kury na ogródku działkowym. Do dziś nie zapomnę zapachu gotowanych łupin z ziemniaków, wypraw po pokrzywy (to akurat lubiłam), no i od czasu do czasu niestety jakaś kura traciła życie (znów te zapachy, podczas skubania i inne atrakcje, brr), choć to były kurki jejeczne. Ale jakoś po paru latach teściowa wyleczyła się z tego. To oczywiście było sporo lat temu, ale wywołałaś te właśnie obrazy.
  24. [quote name='malawaszka']marako umieram z ciekawości jak zachowywała się Joga z obcymi ludźmi - jak sobie radziła, czy chętnie chodziła z nimi na spacery?[/QUOTE] Jogusia kryła się pod biurkiem i w ogóle nie wychodziła do nich. Musiała być przypinana pod biurkiem i wyciągana na spacer. Na spacerze jako tako, ale bez radości. Załatwiła się dopiero w piątek (od wtorku). Jadała tylko pod swoim biurkiem i to malutko, niechętnie. Wczoraj, jak przyjechaliśmy i Joga wyszła spod biurka i przyszła do salonu (tylko do drzwi), jej opiekunki były zaszokowane. Im się nie udało tego wcześniej zobaczyć. Ale wczoraj Jogusia jeszcze była zagubiona i martwiłam się, że jej to zostanie. Dziś na spacerze na szczęście znów wróciła jej radość życia i bardzo wesoło mnie zaczepiała. Nawet nie uciekała od mojego syna i wnuka. Na pysiu uśmiech. Jedzenie wspólne i z apetytem. Taką Jogusię mam nadzieję widzieć codziennie. Jednak wyraźnie czuła się źle bez nas, czy może bez znanych sobie rytuałów. Po spacerze pochodziła po działce, poszczekała na sąsiadów, a teraz zmęczona śpi.
  25. To jeszcze zostalo nam trenowanie i zdanie egzaminu na IPO, żeby Honda mogła zostać Interchampionem, bo CACIB-ów mamy z zapasem. Teraz pędzimy na spacer z psami, a później podgolę Otiego (i jak się da to też Jogę). W Zadarze bzy już przekwitły, winogrona na krzakach już zawiązane, przyroda szaleje, ale i u nas powoli przybywa zieleni, najgorzej, że chwasty rosną najszybciej i najbujniej. U nas ich na ogrodzie miliony, a ja chyba jednak dalej jestem chora (nie mówię, mam zawaloną krtań - rodzinka miała na wyjeździe ze mną spokój, bo robili co chcieli i nikt ich nie krytykował). Ale chyba wyjdę pokopać w ogrodzie jutro, bo ręce mam zdrowe. Najgorzej, bo nie mogę na L-4 - szefowa w środę wyjeżdża i muszę ją zastąpić, a jak głos mi nie wróci to czarno widzę pracę w szkole, bo tam potrzebny koński głos, czy raczej niedźwiedzi, a jak nie mam wcale.
×
×
  • Create New...