-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
[quote name='asinek5']Widziałam RC w sklepach z art dla zwierząt, prowadzący sklep nie mieli o nim najlepszego zdania. Ale jest RC weterynaryjny, dostępny jedynie u wetów i ten jest chyba o innym składzie, jest dobry. To jest inna karma, mimo iż nazwa jest myląca. Czy ten kupowany w gabinecie u weta też może być jakiś podrabiany i nie warto go kupować? Jest drogi, ostatnio się szarpnęłam i kupiłam worek. Czy on nie jest wart swoich 250zł za 12kg?[/QUOTE] Moim zdaniem zdecydowanie nie jest wart tych pieniędzy. Miałam z weterynaryjnych RC mobility support (na stawy) - to po prostu droga kukurydza z dodatkiem chondroprotetyków i Omega 3. Osobiście uważam, że lepiej kupić porządną bytówkę, robioną z mięsa a nie z kukurydzy a dodatkowo podawać to, co psu potrzebne z suplementów - np. tę chondroitynę i glukozaminę czy Omega 3.
-
To może daj mu ugotowane jajko, skoro ma apetyt na jajecznicę. Mój pies też miewa takie "zawiechy", ale gotowanym kurczakiem z warzywami to nigdy nie pogardzi.
-
[quote name='Fauka']Zna ktoś może dobre wegańskie przepisy? Jadłam samosy i okazały się mdłe i bez smaku, uwielbiam potrawy ostre lub słodko-kwaśne. Zrobiłam sobie w domu chińszczyznę z tofu, wędzone tofu podsmażyłam na patelni i było okropne, w ogóle mi nie smakowało. Co dziwne podjadłam wcześniej tofu z talerza TŻta i było zupełnie inne, smaczne, mięciutkie a moje było twarde i słone. Nie wiem jak ja to robię.[/QUOTE] Lubię kuchnię chińską i często tak gotuje. Ma zdecydowanie wyrazisty smak, często pikantny lub słodko kwaśny. Z wegańskich potraw robię warzywa chop-suey (pyszne, ostre samodzielne danie), makaron smażony z cukinią i papryką (to wprawdzie jest doprawiane sosem ostrygowym, ale spokojnie można go zastapić sojowym) i dodatki - fasolkę szparagową w ostrym sosie, kapustę słodko-kwaśną, ogórki syczuańskie. To są pyszne rzeczy - przyjrzyj się kuchni chińskiej (a jeśli chcesz konkretny przepis, to mogę na pw przepisać).
-
O rety. Jadam mięso a nawet pasztety od wielkiego dzwonu. Żywe raczej już nie są. (Co do przemysłowych pasztetów - to w temacie padliny nie założyłabym się nawet o dużą wódkę.). Nie rozumiem tej dyskusji. Jak się zjada zwierzęta, to na ogół jednak są martwe (zabite, uszlachtowane, zaciukane - wsio ryba - są martwe).
-
Tu jest ulotka. Nie wiem, czy to jest ściśle wegańskie - trzeba przeanalizować skład http://mamosfera.pl/humana/UserFiles/System/Files/file_4d022af7c96be/67_HUMANA_SLnew.pdf
-
[quote name='Charly']coś takiego istnieje? nie wiedziałam.[/QUOTE] W sensie, że dla niemowląt? Jeśli o to chodzi, to tak - i to od lat. Humanę SL (sojowe mleko w proszku dla niemowląt) kupowałam już 14 lat temu (wtedy było na receptę). Ale ono jest przeznaczone dla alergikow uczulonych na mleko krowie. Tylko tyle i aż tyle. Czy jest faktycznie wolne od produktów pochodzenia zwierzęcego, to już trzeba by analizowac skład - na pierwszy rzut oka nie ma tam nic "podejrzanego", ale ja się mogę nie znać na szczegółach, a jak wiadomo - diabeł tkwi w szczegółach :)
-
[quote name='panbazyl']mam wrażenie, ze część postów wcięło.....[/QUOTE] No :D Ja nawet w pewnym momencie dostałam komunikat, że mnie zbanowano z niepodanych powodów - for ever :D A ponieważ nikomu nie naubliżałam, doszłam do wniosku, że chyba jest awaria :D
-
To faktycznie masz wszelkie objawy nietolerancji laktozy. A ja ciągle czasem kupuję tę sojową humanę dla niemowląt - jest wydajna - i fajnie się nadaje do płatków, musli, zabielania zup itp. Ale nie wiem, czy jest ortodoksyjna w sensie wege, nigdy tego nie sprawdzałam - na pewno nie zawiera żadnych białek mleka krowiego.
-
Z tym ph soku żołądkowego to chyba jest dość umowna sprawa. Osobiście nie spotkałam się z powołaniem na jakieś badania, które wykazałyby, że faktycznie surowe ogólnie obniża ph soku żołądkowego. Są pokarmy wymagające enzymów aktywnych przy niskim ph (mięso, białko ogólnie) i takie, które wymagają enzymów aktywnych przy nieco wyższym ph (owoce, warzywa, zboża/skrobia szczególnie, węglowodany ogólnie). To czy są one ugotowane czy surowe - na chłopski rozum - jest chyba drugorzędne? Oczywiście pies na stałe żywiony karmą bogatą w węglowodany (obojętnie - suchą czy gotowaną), będzie miał to ph w żołądku statystycznie wyższe niż pies żywiony ubogo w zakresie węgli. Pies na mięchu, kościach, jajkach (białko, białko, białko) z niewielką domieszką warzyw będzie miał enzymy trawienne relatywnie bardziej wyspecjalizowane w tym kierunku - i odwrotnie. Tak mi się wydaje.
-
[quote name='Fauka'] Obecnie żyję na biedronkowych bagietkach z sosem czosnkowym. I sojowym mlekiem czekoladowym.[/QUOTE] A to mleko to w miarę bezpieczne jest? Pytam, bo córka kupuje takie waniliowe. Ona wychowana na mleku sojowym, ale takim dla niemowląt - Humana SL - ze względu na alergię na mleko krowie. Mimo, że jada mięso, przywykła do smaku mleka sojowego. To dla niemowląt miało certyfikaty, gwarancje i w ogóle było w proszku, czyli takie mniej "psujące się" :) - nadawało się nawet dla noworodków. A do tego z kartoników jakoś nie mam zaufania. To samo stoi miesiącami na półce ze "zdrową żywnością", nawet nie w chłodni. I w sumie nie wiem, co o nim myśleć. *** Aysel, ja jadam mięso - trudno zaprzeczyć, że to nie z trupka jest :D No przecież na żywca nie zjadasz, nie? Najpierw się zabija - czyli jest trup (antropomorfizując - bo to taka rozmowa, jak ta, czy pies zdycha czy umiera - był taki wątek na dogo) - a potem się zjada. Albo i nie. Padlina nie jest na miejscu, bo to już taki zleżały trupek - ale pies byłby nim zachwycony - czyli wracamy do punktu wyjścia: dla każdego coś dobrego ;)
-
Mam lekki uraz do robali. Kupiłam kiedyś suszone borowiki, namoczyłam i... coś okropnego, kapelusze w całości przeżarte przez robaki, no i te robaki. Nie wiem, jak można mieć sumienie i sprzedawać coś takiego jako pełnowartościowy produkt. Nie lubię gotowców - nigdy nie wiadomo, co siedzi w środku - tak jak i w suchej karmie dla psa ;) No ale coś jeść trzeba. Na emeryturę mam taki plan, że będę pitrasić wszystko - pasztety z trupa i nie z trupa, dżemy, konfitury, soki, pierogi. I chleb też się nauczę piec, na zakwasie :D
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Coceromaniaczka, antyklerykał Ci się trafił :D -
[quote name='Helga&Ares']ja kiedyś na etykiecie spotkałam informację: "mięso pochodzi z chowu ekologicznego" ale tylko raz, dlatego pytam, a na stronie jest napisane tylko że pochodzi od sprawdzonych polskich gospodarzy. A temat mnei interesuje. Pisałam do nich zapytanie, ale odpowiedzi nie uzyskałam[/QUOTE] Może zadzwoń do dystrybutora i jego monituj o informacje. Sądzę, że dostawcy się zmieniają - jak wszędzie. Firma się rozwija, barf robi "karierę", więc zapewne dostawców też przybywa. Wiesz, ja sobie szczególnych złudzeń nie robię. Nigdy nie będzie tak, żeby jedzenie dla psów podlegało bardziej restrykcyjnym kontrolom niż jedzenie dla ludzi.
-
Nie sugeruję, że w pasztetach wege są produkty pochodzenia zwierzęcego, bo to byłoby już przegięcie. Chodzi o to, że wiem, w jakim stanie bywają warzywa, z których np. robi się tzw. garmażerkę (majonezowe sałatki itp.). No a pasztet to pasztet - tam już się niczego nie wychwyci - ciemna masa ;) I te robaczki, których nikt nie wypłukuje z brokułów... To jednak jest dodatek pochodzenia zwierzęcego :D
-
[quote name='panbazyl']najfajniej jaby ktos z firmy bezpośrednio to wytlumaczył, bo sami tylko możemy gdybać.[/QUOTE] Tzn. rozmawiałam telefonicznie z właścicielem Primexu - "gdybam", że jest prawdomówny :) Ale o szczegółach - gdzie te hodowle, czy wszystkich zwierzaków, które wchodzą w skład ich produktów - to nie rozmawialiśmy. Natomiast szczerze powiedział, że z wołowiny wyjmuje się te najcenniejsze kawałki - polędwice i coś tam jeszcze - i to idzie dla ludzi. W przeciwnym razie produkty byłyby zbyt drogie. Dla mnie logiczne, szczególne że pies polędwicy wsuwać nie musi. A ja tam myję kości - zawsze jest ryzyko, że ktoś je wcześniej wypłukał w płynie "ludwik" ;)
-
[quote name='Helga&Ares']a czy ktoś się interesował, skąd pochodzi mięso z primexu? czy jest tak samo nafaszerowane chemią jak to ze sklepów?[/QUOTE] TWIERDZĄ, że nie. Że pochodzi z ekologicznych hodowli, bo takie są wymagania zagranicznych odbiorców. Pytanie, czy na rynek wewnętrzny i na eksport idzie to samo.
-
A ja się muszę pochwalić - pies zjadł kaczkę! Przy trzecim podejściu :) Dwa pierwsze były nieudane (Wigor, do trzech razy sztuka ;)) Jeszcze na początku marudził, prosił, żeby pańcia potrzymała w ręku, pokroiła na mniejsze kawałki, ale w końcu chwyciło i poszło - kawałek kaczego korpusu :)
-
[quote name='omry']Ja uwielbiam pasztety sojowe i paprykarze ważywne meksykańskie z Sante :) Sam warzywny jest suchy, ale meksykański to rewelacja :) A z ogóreczkiem kiczonym to mmmmm :D[/QUOTE] No i ja jadam pasztety sante, są smaczne, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że pasztet to pasztet - jak się samemu go nie zrobi, to Bóg jedyny wie, co jest w środku ;)
-
Przyznam się bez bicia, że za maszynkę z jednym ostrzem w komplecie i drugie ceramiczne dodatkowo trochę wybuliłam - może to czarna niewdzięczność wobec psa z mojej strony, ale jednak strzygę po kąpieli i wysuszeniu.
-
[quote name='sachma']ja psa golę zawsze przed kąpielą[/QUOTE] Ostrza się nie tępią?
-
Nie trzeba mieć łąki - wystarczy sklep zielarski. Zioła różnie działają na psy, czasem rozwalniająco - i jak się poda taką mieszankę to potem ciężko dociec, co zaszkodziło. W sklepie zielarskim wszystko powinno się dać kupić pojedynczo (może poza spiruliną, ale ona jest niepotrzebna, jeśli daje się algi). Nie mówiąc o tym, że pokrzywę i mniszka (mlecza) to już chyba prawie każdy znajdzie na spacerze, kiełki lucerny (świeże) są w prawie każdym hipermarkecie, a nać pietruszki to już skolko ugodno - ze sklepu, z parapetu, z torebki przypraw. Ja daję pokrzywę z herbapolu - ze trzy złote to kosztuje chyba.
-
Raz, rok temu, skusiłam się na coś w rodzaju "lwa" (w miarę moich skromnych możliwości fryzjerskich ;)) - faktycznie ludzie reagują na taką fryzurę, ale dość miło. Skusiłam się, mimo że wcześniej tak jak Pędzelopka mówiłam, że lew to nie to :) Człowiek przy pudlu się zmienia :) *** Maszynką nigdy nie zacięłam, ale tak jak pisze Sachma, czasem po paru godzinach widzę gdzieś na ryjku zaczerwienienie. Teraz po goleniu smaruję cieniutko maścią nagietkową i coś takiego się nie pojawia, ale ten sposób nie nadaje się do psów jasnych (maść jest żółta).
-
[B]Betty_labrador[/B], podobno serca są dobrym źródłem tauryny. [B]Magdabroy[/B], nie powiem, bo mnie tu zlinczują :eviltong:. (Daję i już - tak z miejsca. Bardziej cykam się w drugą stronę i nie startuję od razu z kością schabową tylko raczej podroby, mielone mięso, mielone korpusy - ale podkreślam raz jeszcze - nie daję karm zbożowych).
-
A może z tymi kleszczami chodzi o coś innego - bardziej o strukturę włosa albo ph skóry? Bo mój bywa ostrzyżony na krótko (choć nie tak, jak Lenny-karakuł) a kleszczy nie łapie (odpukać).
-
Ee no, kula już zdecydowanie okrąglejsza :)