-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
No ale miałam spojrzeć z punktu widzenia makro, no to próbuję - gdyby docelowo okazało się, że dla ogólnie i dobrze pojętej równowagi potrzebni są jednak mięsożerni, to część nieprzyjemnych uwag na ich temat byłaby co najmniej niestosowna. (No chyba, że celem samym w sobie stałaby się produkcja jaj i mleka dla ludzi, a mięsa z samców dla psów i kotów, ale to raczej nie o to chodzi ;)) Kwestia agitacji przeciw jedzeniu mięsa i agitacji przeciw ubojowi zwierząt w takich warunkach, jakie obecnie mają miejsce, to - wg mnie - dwa odrębne zagadnienia.
-
[quote name='panbazyl']a u mnie w moim 3psim stadzie czarnuchy sobie alpha rolla robią.... bez żenady Młody matke za wsiarza i o glebę, potrzyma ją i puszcza, po czym znów akcja.... krzywdy żadnej sobie nie robią, ale rzut na glebę jest.[/QUOTE] Ale Tobie nie próbują, prawda? ;) Każdy, kto wychodzi z psem na spacery widzi, że psy nie mają problemu z odróżnieniem osobnika własnego gatunku od innych gatunków ;) I łatwo może zobaczyć typowe zachowania dążące do ułożenia stosunków w grupie psów, co nijak się nie przekłada na relację z ludźmi.
-
[quote name='omry']A można tu mówić o ogóle? Jednym to wystarcza, dla innych jest to faza przejściowa. No chyba można mówić. Mleko i jaja pozyskiwane są wyłącznie od samic, a zapotrzebowanie na nie jest chyba większe niż na mięso (a na pewno rosłoby wraz z popularnością wegetarianizmu). Nie potrafimy jeszcze tak sterować urodzeniami, aby rodziły się same samice. Samce idą na mięso, albo na paszę. Choć w przypadku kogutków jest nadzieja, że w ogóle nie będą musiały się wykluwać na ten straszny świat. http://wyborcza.pl/1,75476,7722408,Mechaniczny_sekser.html No a linków brak :)
-
[quote name='Klaudia M.']Dzwoniłam do weterynarza i powiedział, że może mieć to związek z ropomaciczem.[/QUOTE] No to reszty przez telefon nie załatwisz. Idź do weta.
-
[quote name='magdabroy']Nie podawałam wcześniej alg Torze, ale przedwczoraj kupiłam pół kilowy pojemniczek ;) I tak się zastanawiam czy one mają tak wyglądać: zielonkawy, grubo mielony proszek o zapachu ryby??[/QUOTE] Nie no - zielonkawy, grubo mielony ale o zapachu sushi oczywiście ;)
-
Ja bym dzwoniła i pytała. A najlepiej po prostu poszła do weta. Ale na pewno nie do takiego, który daje zastrzyki hormonalne przed pierwszą cieczką :/
-
[quote name='gryf80']oczywiście na dworzez-tylko jedza szybciej bo tyłki marzną:razz:[/QUOTE] Okrutne :D
-
A jakie fakty chciałbyś, żeby przytoczyć? Fakt jest taki, że większość wypowiadających się osób, obserwując swojego psa, dochodzi do wniosku, że posiłek podawany dwa razy dziennie jest korzystniejszy. Jeżeli Twój pies lepiej się czuje przy jednym karmieniu na dobę, to karm tak. Pies przeżyje - i jedno, i drugie. Podobnie jak ludzie - jedni jedzą dwa razy dziennie, inni trzy, a są tacy co pięć razy dziennie. I wszyscy żyją. Ilość posiłków w ciągu dnia jest sprawą umowną - liczy się to, żeby pies zjadł tyle, ile potrzebuje. Nie każdy pies jest w stanie zjeść tyle w jednym posiłku, więc obserwuj, czy psina nie chudnie. Każdy system ma swoich zwolenników i przeciwników. Zwolennicy jednego posiłku twierdzą, że pies w naturze jadłby rzadko a do syta. Przeciwnicy, że może i tak, ale jest to wymuszone przez czynniki zewnętrzne (trudność ze zdobyciem pokarmu) i niekoniecznie optymalne. Wiele psów po jednorazowym większym posiłku ma wzdęcia czy inne problemy trawienne.
-
[quote name='bric-a-brac']A myślisz, że zboża które człowiek hoduje, to to wszystko zjadamy? Dla kogo tyle tych zbóż? Człowiek nie byłby w stanie tego przejeść. Weź jednak pod uwagę, że pasze produkuje się także z tego, co rośnie na potrzeby człowieka, ale nie jest w całości przez niego zjadane/wykorzystywane - wytłoki pozostałe z produkcji olejów roślinnych, wysłodki - produkt uboczny produkcji cukru i wiele innych. [quote name='bric-a-brac']Radzę poczytać na ten temat, bo jeśli chodzi o produkcję żywności dla wegetarian i niewegetarian, to ci drudzy są bardziej dla ziemi kłopotliwi. No właśnie ciągle ktoś radzi coś takiego, a nikt jeszcze nie podał linków do rzetelnych badań czy obiektywnych statystyk. A chętnie bym poczytała. [quote name='Sabina02']Wegetarianie nie jedza zadneg miesa, lecz jedza jajka i wyroby mleczne. I jak sobie z tym radzą w sensie ideologicznym?
-
[quote name='kropka77']Filodendron- zbierz, proszę, wiedzę ile potrzeba paliwa, energii, chemii i miejsca do wyprodukowania np. steków na Wasze talerze. Gwarantuję,że wyniki Cię zaskoczą. I wtedy miej pretensje do wege o zanieczyszczanie planety. A większość wege opiera swoją dietę na lokalnych, sezonowych warzywach- są najzdrowsze. Ale ja serio pytam. Zresztą nie pierwszy raz. Czy ktoś kiedyś policzył, czy planeta jest w stanie udźwignąć globalny wegetarianizm, najlepiej jeszcze bez GMO. A wlaściwie to weganizm, bo mleko i jajka nie są politically correct, póki nie będziemy w stanie rozmnażać samych samic. Ale nigdy nikt nie odpowiada.
-
Ciekawe, jak planeta zniosłaby globalne przejście ludzkości na wegetarianizm :hmmmm: Już teraz jest jej ciężko z powodu tej rzeki paliw i energii potrzebnej do przetransportowania lub wyhodowania warzywek w środku zimy. Zajrzałam do lodówki - rukola z Włoch, pomidory z Hiszpanii, sos sojowy z Tajlandii. Tiry, statki, ropa na morzu, bo samą kapustą kiszoną człek nie wyżyje.
-
[quote name='SAIKO'] W tym wszystkim chodzi o [B]szacunek[/B], MP same tego nie uczą, pies, który szanuje swoją rodzinę wie, kiedy ma zachować dystans, gdy wymaga tego określona sytuacja. Zwierzę szkolone pozytywnie potrzebuje do tego komend, zachowań wyuczonych, by wiedzieć jak mają się zachować. To widać, kiedy np, zadzwoni dzwonek do drzwi, a pies/psy biegną do progu aby sprawdzić co się dzieje, jeżeli są szkolone, to na komendę siądą, bo będą tą czynność z czymś kojarzyć->gestem, ruchem ręki, komendą itd,. Pies, który Cię szanuje i zna zasady, będzie czekał leżąc/siedząc na Twoją reakcję. [/QUOTE] A co to znaczy "zasady"? Zasady, to jest coś, co się wdraża. Nie są dane z góry - trzeba je poznać, żeby się do nich stosować. Sytuacja, która jest psu znana, już wcześniej doświadczona, podlega takim schematom zachowania, ktore psu zostały wcześniej sprzedane, wyuczone. Obojętnie, jakimi metodami. Dostatecznie często powtarzana pozwala wyeliminować wszelkie komendy, gesty. Sytuacja zupełnie nowa, taka, z jaką pies spotyka się po raz pierwszy - u normalnego psa powoduje, że spogląda na właściciela w oczekiwaniu na reakcję. Wymagasz od psa zachowania dystansu - nauczył się i zachowuje. Być może, gdybyś miał wspomnianego przez Faukę labradora, jednak musiałbyś uciec się do jakiejś komendy, bo sam "szacunek" by nie wystarczył. [quote name='SAIKO'] Nie jestem turystą od wetów, ale u naszej dr jest tak, że ona ogólnie bawi się w metody CM. Ma także akitę, która "dosłownie" siedzi/śpi, czy co tam jeszcze np, odpoczywa, jest w odległości o badanych zwierząt o ok 1,5 metra. Dla takiego psa, to mało jakby nie patrzeć, do lecznicy przychodzą różne zwierzęta, od ptactwa po jakieś nawet gady. Pies nawet nie zareaguje, bo wie, że szefową jest pani doktor. Co jeszcze, to ta wet, daje obcym psom "smaczki" jako dobre skojarzenie wizyt, zabiegów itd, gdy nie świrują na oczach swojego psa, a właścicieli "temperuje" aby nie pocieszali swoich pupili jak psiaka coś zaboli, bo to rodzi fobie ;). To, że te psy mają złe skojarzenia wynika ze złego wprowadzenia zwierzęcia do lecznicy. Zamiast jak trzeba poczekać nawet 10-15 minut-> wziąć psa na krótki spacer po okolicy, żeby pies wyluzował-> był spokojny i uległy, to wprowadzają psa, który wchodzi na napiętej smyczy, ekscytuje się, bądź pokazuje jaki to on nie jest groźny... Później są skutki takie jakie są. Swojego psa mogę wprowadzić "normalnie" i ten mimo nieprzyjemnych zabiegów jak przycięcie pazurów, szczepienie, czy inne przeglądy, nie ma z tego powodu złych skojarzeń. To właściciele wpływają na to, że psy "świrują", one same z siebie sobie nie wzięły tych skojarzeń. Pies zaskomli w lecznicy, to reakcja jest "oj jejku, już, spokojnie..." przy okazji głaszcząc i pocieszając.[/QUOTE] Bywałam u dwóch wetów, u których byly zwierzaki- rezydenci. U jednego pies, u drugiego kot. Nie widziałam, żeby psy reagowały na nie jakoś szczególnie. Więcej - spotkałam się ze zdziwieniem właścicieli psów, że reakcja ich psów w gabinecie była zupełnie nieadekwatna do ich "naturalnej". To nie wynikało z żadnych szczególnych mocy weta czy jego podopiecznych rezydentów, ale z faktu, że pies-klient był zbyt zestresowany, żeby zauważyć zwracać uwagę na inne zwierzęta. Jeśli chodzisz z psem tylko na przycięcie pazurów czy szczepienia, to super. To jest prosta sprawa, nie trzeba fachowca, żeby dobrze to rozegrać. Inaczej jest, gdy chodzi się z psem na regularne i dotkliwe czyszczenie ucha w stanie zapalnym. Inaczej, gdy diagnozują psa pod kątem ew. zerwania więzadła albo wstępne badania ortopedyczne w kierunku dysplazji. Inaczej, gdy trzeba założyć wenflon albo pobrać dwie probówki krwi, ktora nie chce cieknąć. Pies nie człowiek, nie wie, że to dla jego dobra. Normalny pies po czymś takim ma u weta stresa, bo pamięta. I nie ma się co dziwić. Głupi by był, gdyby nie pamiętał. Żaden wilk samiec-alfa nie zaprowadzi drugiego wilka na dłubanie w bolącym uchu.
-
[quote name='SAIKO']No i widzisz, nie mam i nie będę mieć dystansu do metod, które przedstawia np, WNT, oni jakby nie było mówią, że pozytywnie jesteśmy wstanie wszystko naprostować, co kompletną bzdurą. Nawet Capra tego nie potrafi i się za to nie zabiera, co zresztą powiedziała na jednym z seminariów. Jej słowa to oczywiście nonsens, bo z psem na maksa lękliwym pracuje się znacznie dłużej niż z psem z walk, no ale cóż...[/QUOTE] Nie jestem członkiem społeczności FB, więc nie śledzę akcji WNT, kojarzę akcję jednak z p. Awtoniuk. Tej z kolei nie znam z żadnych poważnych tekstów (co nie znaczy, że ich nie popełniła) a jedynie z eseików w Moim Psie, no i - jeśli WNT to jest poziom gadającego demodoga Frodo, to sprowadzenie MP do tego poziomu jest dla metod pozytywnych zwyczajnie krzywdzące. Nikt rozsądny nie powie, że MP można zrobić wszystko z psem. Ale można zrobić sporo, jeśli się ma normalnego psa, zmotywowanego do współpracy z człowiekiem. Kłopot w tym, że show Millana wyewoluowało z formy "pogromcy tygrysów" w metodę szkoleniową dla każdego i jako taka zyskuje coraz większą popularność. Masa ludzi nie musi niczego odkręcać w swoich psach, niezależnie od rasy, wystarczyłoby zwyczajnie wziąć się do roboty i wprowadzić jakieś konsekwentne zasady, a jednak pociąga ich Millan, enerdżi i ten słynny dotyk. A właściwie tylko enerdżi, tst tst, szturchnięcia czyli ten słynny dotyk - reszta Millana gdzieś się ulatnia. Co do reszty to jednak "czary mary". Nie rozumiem tego dorabiania filozofii do kolejności w takim czy śmakim przejściu. Pies ma iść tak, jak my chcemy - z przodu, z tyłu, z boku. Samym przestawianiem psa do tyłu niczego się nie osiągnie. Mam wrażenie, że robisz z psów jakieś niemyślące automaty, tymczasem one nas obserwują cały czas i przyglądają się związkom przyczynowo-skutkowym. Pamiętają je i powtarzają te, które są dla nich korzystne, a te, które nic nie wnoszą do ich życia, pomijają. Mój pies u mnie nie żebrze jedzenia, bo konsekwentnie go nie dostaje - wie, że traci czas. U ojca żebrze, bo ten mu daje - pies wie, że mu się opłaca. Niezależnie od tego gdzie jemy i co jemy - psy naprawdę potrafią generalizować. To nie jest tak, że jak pozytywnie nauczysz jednej komendy to pies jej nie powtórzy, gdy będę ubrana w inny sweter, będę stała w innym miejscu itp. Nigdy nikomu nie próbował zabrać jedzenia z ręki, mimo, że przechodzi pierwszy przez drzwi. Można nauczyć psa, aby przerywał daną czynność - obojętnie jaką - po prostu, żeby przestał robić to, co robi w danej chwili. I pies to zgeneralizuje. Mówię wystarczy i przestaje - nie ważne, czy akurat zapraszał do zabawy, czy wylizywał sobie łapę. Na przywitanie mogę się z nim potarmosić, bo lubię. Szwagier też lubi. Ale jak przyjdzie kurier, to pies ma siad, zostań i czeka aż podpiszę, co trzeba. Co wypracuję, co jest mi potrzebne, to mam, czego nie wypracuję - to i nie mam. Co to ma wspólnego z kolejnością w drzwiach, na spacerze, z cyrkami z miską, z leżakowaniem na kanapach lub nie. Mity to tworzą właśnie takie rytuały, które istnieją dla samych siebie, a nie wynikają z naturalnej potrzeby ich zastosowania. Pewnie, ze widzę, co się dzieje u weta. I Twoim zdaniem o czym to świadczy? Bo moim - tak wynika z rozmów z właścicielami - świadczy o tym, że psy u weta doznały już bólu i strachu. I zwyczajnie powoduje nimi instynkt samozachowawczy - boją się. Nie ma w tym drugiego dna. Oprócz tego problemowe bywają małe pieski, bo weci odnoszą się do nich bez szacunku - ciach za fraki i na stół. Mnóstwo psów tego nie znosi. Mój sztywnieje na stole. Wystarczy poprosić weta, żeby pochylił się i zaszczepił psa na podłodze - i wszystko jest w porządku. Abstrahując od rytuałów z przechodzeniem, jedzeniem, pierwszeństwem, byciem samcem-alfa (dlaczego nie samicą?), które są dla mnie całkowicie nieprzekonujące, to naprawdę nie jest tak, że neguję metody awersyjne. Nie - one są potrzebne i skorzystałabym z nich w razie potrzeby pod okiem fachowca, ale nie ma powodu, żeby Kowalski od nich zaczynał jeżeli jest z tym sam. Nawet jeżeli część psów wymaga od początku ich stosowania (ze względu na charakter szkolenia czy psią "osobowość") to zawsze powinien o tym decydować ktoś fachowy w odniesieniu do konkretnego psa, a nie impuls pod wpływem guru z tv. Z normalnym psem jak spartolisz klikanie, no to najwyżej będziesz miał niewychowanego psa, jak spartolisz kary i korekty, możesz mieć niebezpiecznego. Być może dlatego wspomniany przez Ciebie pan Fryc przedkłada praktykę nad poradnictwo internetowe w zakresie korekt i awersji. Czy to nie on m.in napisał, że nigdy nie istniała jedna i nieomylna metoda wychowywania psa?
-
[quote name='gryf80']ja wywalam na dwór-cao tak się ślini że oprócz kawałków kości wokół pelno "flutów"[/QUOTE] A jak są takie mrozy jak teraz? :)
-
Saiko, nawet nie stać Cię na dystans. Piszesz o MP tak, jakby wyszkolenie psa za pomocą klikera było w ogóle niemożliwe. Co jest oczywistą nieprawdą. Cała masa psów jest z powodzeniem takimi metodami szkolona i nie zamieniają się w psich frustratów. Że nie zawsze jest to skuteczne, nie znaczy, że cała metoda jest do bani. Dla laika, na początek, na pewno jest bezpieczniejsza. Wg Ciebie grupa pierwsza popełnia błędy, grupa druga - chyba jeszcze więcej, grupa trzecia - chyba wcale? Powiedz mi raz jeszcze - Twoim zdaniem, zdaniem trzeciej grupy, znaczenie ma to, czy pies zajmuje miejsce za przewodnikiem? Nie skacze na powitanie, bo powitanie to "kontrola jakości" przewodnika, i jeśli pies skacze, to znaczy, że przewodnik jej nie przeszedł albo jest właśnie testowany? Przechodzi przez drzwi za przewodnikiem, bo wchodzi w "nieznane" więc chce być prowadzony przez lidera? Tak zdaje się to tłumaczyłeś. Czym to się różni od tego, o czym pisał Fisher? Pytałam, co z powrotem do domu, gdy pies wchodzi w "znane". Nie odpowiedziałeś. Powiedzmy, że Millan pod wpływem opinii publicznej ewoluuje. Nowe odcinki nie wzbudzają już takich kontrowersji. NG pościągało z You tube część z tych, które wzbudzały oburzenie - np. te historie z psem wciąganym na schody na siłę, z psem, który spadł z bieżni (to się chyba nawiasem mówiąc skończyło sprawą sądową). Show must go on, więc trzeba odpowiadać na zapotrzebowanie społeczne. To miłe i pocieszające, że zachodnie społeczeństwo przytemperowało Millana, ale to nie zmienia faktu, że powstało trochę odcinków, w których jest przymus i zastraszanie, więc czym to się różni od grupy pierwszej? (Pytając wykazuję odrobinę dobrej woli, bo takie pytanie zakłada, że oglądamy prawie realną pracę, w co druga połowa mnie w ogóle nie wierzy ;)) Do Twoich trzech grup dodałabym czwartą - rzetelnych szkoleniowców, którzy obserwują psa i podejmują decyzję, czy wyłącznie zasypać go przysmakami, czy wprowadzić korekty, czy wyważyć jedno i drugie. Konkretny pies, konkretna sytuacja, konkretna indywidualna metoda - jak lekarstwo na receptę. Bez robienia show, które niestety wymaga castingu i dopasowania psa pod metodę, a nie odwrotnie.
-
[quote name='Hill.']Co myślicie o tej kurtce? [url]http://www.husosky.shoper.pl/pl/p/KURTKA-DLA-PSA-ISTILIK-PLUS-zimowa/165[/url] Dla psa bez podszerstka, z włosiem ala chart włoski/doberman w rozmiarze medium :)[/QUOTE] A czy taki "uchwyt" pod ogonem to aby na pewno jest praktyczne? Pytam, bo nigdy takiego nie miałam. Nasza derka ma gumki które zakłada się na tylne łapy. Trochę obawiałabym się, że taka taśma pod ogonem może czasem podrażniać odbyt (no i czasem się brudzić też...)
-
My mam dwie małe dziecięce kołderki na zmianę (właściwie nie kołderki, tylko coś, co się kiedyś nazywało "rożki" - takie do zawijania niemowlaka). Zostały "po córce" i jako niemowlęce akcesoria nadają się do prania w wysokich temperaturach, jednocześnie są nieco sztywniejsze niż ręcznik i nie zwijają się tak pod psem.
-
Niepokojące jest to, że takie rozmowy zawsze ewoluują w kierunku stworzenia wyraźnego rozdziału między metodami uznającymi awersję a MP - niezależnie, czy ma to uzasadnienie czy nie ma. Tak jakby nielubienie Millana automatycznie oznaczało, że nie uznaje się korekt w szkoleniu psa. To ogromne uproszczenie. Można przecież w uzasadnionych przypadkach używać korekt jednocześnie zupełnie nie zgadzając się z całą "dominacją", z teorią, jakoby pies z człowiekiem tworzył stado oparte na zasadach owej dominacji, co zmusza nas rzekomo do przedziwnych rytuałów nie mających uzasadnienia w praktyce dnia codziennego. Można, ale tego w takich dyskusjach w ogóle nie widać. Po raz kolejny wychodzi na to, że jeśli ktoś nie zachwyca się Millanem, to już na bank wszystko próbuje psu wyklikać, z agresją włącznie.
-
[quote name='Lantash']A jak z wieprzowina?? Podajecie kości wieprzowe lub mięso??[/QUOTE] Ja daję kości karkowe, schabowe, mięsa też trochę. Jak wspomniała Evel - unikać należy podrobów wieprzowych
-
[quote name='Sigourney.Weaver']To bardzo ciekawe , ja bardzo chętnie poczytam :) zajrzę sobie jutro :) ps. kwatuszku, czytam twoje wypowiedzi w innych wątkach : zawsze są tak samo miałkie i nijakie - dokladnie tak jak ta . Blog Pana Matusza Polkowskiego jest ściągą do której zawsze sięgają osoby, które nie mają własnych doświadczeń (i zdania) stąd moja chęć poświęcenia paru minut na wklejenie treści korespondencji , którą wymieniłam z Panem Polkowskiem :) Warto przeczytać, żeby więcej dowiedzieć się o przygotowaniu tego, od którego sie ściąga ;) dobranoc :)[/QUOTE] Pojęcia nie miałam o panu Polkowskim, więc dziękuję za link - jakoś udało mi się go wyłowić z tej nieprawdopodobnej powodzi. Dziękuję, pogromco obcego ósmego. Dobranoc :)
-
[quote name='Sigourney.Weaver']Tak więc może wrócimy do tmatu CM bez odowływania sie do ściąg takich jak blog Pana Polkowskiego i wreszcie poznamy twz "zdanie własne" :) ?[/QUOTE] Do czego tu wracać? Zabiłaś temat wyplutą rzeką gotowego "referatu". Już wszystko wiesz. Wcale nie zależy Ci na rozmowie. Nawet nie próbujesz przeczytać tego, co jest zdaniem innych (poza lekturą p. Polkowskiego, który stał się dla Ciebie miarą wszystkich adwersarzy). To tak, jakby chcieć rozmawiać z matką, ze mój przepis na barszcz jest lepszy :D Strata czasu. Już bardziej konstruktywna może być próba wytłumaczenia sąsiadowi, żeby przestał walić suką o glebę.
-
Ale to się niesmaczne zrobiło :/ Czy p. Polkowski, kimkolwiek jest, w ogóle wie, że jest tu tak obszernie cytowany?
-
przygarnołem psa znalezionego na śniegu
filodendron replied to LabekFrodo's topic in Wszystko o psach
Wywieś ogłoszenia - w lecznicy wet, na przystankach w okolicy znalezienia psa, może właściciele sklepów pozwolą powiesić ogłoszenie. Nie każdy korzysta z internetu, pies może należeć do starszej osoby, która nie wie, że można dać w necie takie ogłoszenie. Może ktoś go szuka. Warto też dać info do pobliskiego schroniska, jeśli takie jest, że znalazłeś psa i jakiego - jeśli ktoś go szuka to może tam dzwonić i pytać. -
A to ja nie wiedziałam, że psy mogą "bekać" :) Mój na suchej miewał gazy, nie jakieś uporczywe, nawet myślałam, że to się mieści w normie, ale na barfie nie występują.
-
[quote name='Donvitow']I to jest statystyka. Ale tak naprawdę to margines. piły , wiertarki,rowerki,wrotki to jest problem. [/QUOTE] Znam ten artykuł z zestawieniami, ile zgonów i obrażeń powodują pioruny, huśtawki, rowery itp. I szczerze mówiąc - co z tego? Nie jeżdżę na wrotkach, na rowerze owszem - na własną odpowiedzialność. Na własną odpowiedzialność i na własne życzenie wsiadam też do samochodu, używam wiertarki itp. Podejmuję środki ostrożności takie, jakie uważam za stosowne. Jak sobie coś zrobię - będzie moja wina. Nie mam natomiast żadnego wpływu na stan psychiczny psów, które zmuszona jestem spotykać na spacerach. Kiedyś jeździłam konno, nawet nieco ekstremalnie, ale szczerze mówiąc - spacery z psem okazały się bardziej ekstremalnym sportem, niestety. Dlatego niepokoi mnie pan wywijający alfa roll swoją suką za każdą jej niesubordynację. I drugi pan, który twierdzi, że psa to trzeba "za mordę" bo inaczej na głowę wejdzie (tak, tak, to jest jego interpretacja metod CM). I jeszcze parę osób, które niestety spotykam, niestety z psami i "pod wpływem" tv. Miałam do czynienia z pogryzieniami. Poważnymi. Tak normalnie, w życiu - nie w prasie czy innych mediach. To nie jest panikowanie, tylko stwierdzenie faktu - psy gryzą. I nie potrzeba do tego dziecka, które będzie próbowało psu włożyć kredkę do oczu.