-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
[quote name='Donvitow']Dane z powiatowego szpitala./70 tysięcy mieszkańców/[/QUOTE] Musiałam sięgnąć po kalkulator :) To wychodzi jeszcze więcej niż podano w tej gazetce. Około 3260 pogryzionych osób rocznie w skali kraju.
-
[quote name='Donvitow']W realu ugryziony przez psa trafia się na " ostrym dyżurze" raz na dwa miesiące. I to są drobiazgi,uszczypnięcia. Raz na rok rana do szycia. [/QUOTE] Skąd masz takie dane? Byłam na oddziale traumatologii - w ciągu tygodnia trzy ciężkie pogryzienia, do szycia w znieczuleniu ogólnym - do kilkudziesięciu szwów. Przez pół roku rozmawiałam o tym z chirurgami i z chirurgami plastykami - dla nich to chleb powszedni. Wiesz jakie jest podstawowe pytanie, po pierwszym opatrzeniu rany? Czy są ubytki w skórze. Bo pozszywać rozerwane to się jeszcze jakoś da, ale przeszczepy to sprawa poważniejsza. Kiedyś jakaś gazetka weterynaryjna podawała statystyki mówiące średnio o ponad trzech pogryzieniach dziennie w skali kraju. I to były tylko te pogryzienia, które wymagały opatrzenia co najmniej ambulatoryjnego - nie drobiazgi, nie uszczypnięcia do których tylko woda utleniona wystarczy. Tysiąc osób rocznie to mało? No może rzeczywiście więcej dostaje po głowie od partnera, ale to nie argument. Psy gryzą. I gryzą dotkliwie. A że pogryzionych nie ma na dogomanii zbyt dużo, to nie dziwota. Poza wszystkim, ja nie chcę być łapana za rękaw - nawet uszczypnięcie to jest już za dużo.
-
[quote name='boxenka']a nie lepiej zapytac o odpowiednią dietę swojego weterynarza?[/QUOTE] Raczej nie :) Chyba, że ten wet jest dietetykiem :)
-
Jaka karma dla szczeniaka owczarka niemieckiego
filodendron replied to gimmesomo's topic in Żywienie
Może i surowe i gotowane. Jeśli surowe, to sparz wrzątkiem skorupkę przed rozbiciem. I zaczynaj od malutkich ilości, jak z małym dzieckiem - nie całe jajko na raz tylko troszeczkę i patrz, czy wszystko ok. -
[quote name='bellatriks'] Komuś, kto ma jakieś pojęcie o psach Cesar nie jest potrzebny. [/QUOTE] Z tego wynika, że Cesar jest potrzebny tym, którzy o psach nie mają zielonego pojęcia. I z tym się nie zgadzam, bo to jest prosta droga do tego, że w końcu zostanę pogryziona przez psa kogoś, kto całą swą relację z psem zbudował oglądając medialne show i nie mając najmniejszych nawet podstaw, żeby móc zrozumieć, co się tam dzieje. Ludzie przekładają to na zamordyzm i czują, że od CM mają placet na takie postępowanie. Tak to wygląda w realu, a nie na wirtualnej dogomanii.
-
[quote name='Donvitow'] No ale kto by to oglądał jak wystarczy się uraczyć kilkoma tendencyjnymi zbitkami z netu i zająć stanowisko.[/QUOTE] Mnie by te zbitki obchodziły tyle, co zeszłoroczny śnieg, gdyby nie to, że już raz o mało nie zostałam pogryziona przez psa "układanego" metodami CM i gdyby nie to, co widzę na ulicy i u znajomych. Przesłanie CM o niekupowaniu psów z fabryczek do Polaków nie dociera, bo faktycznie - kto to ogląda? A nawet jeśli, to jednym uchem wleci, drugim wyleci - za to alfa roll ma chyba jakąś infostradę wprost do mózgu co poniektórych właścicieli psów - dociera tam z prędkością światła, zostaje i ma się dobrze, bo przeciętny Kowalski nie będzie się katował którymś z kolei sezonem telewizyjnej noweli. Zobaczył, co chciał zobaczyć i to mu wystarczy - jeszcze dzieciom przekaże.
-
A poza wszystkim listonosze to bardzo często dorośli faceci ;)
-
[quote name='Ania&Zefir'] A gnaty możesz włożyć na wczasach do lodówki. Będziesz oryginalna przy tych wszystkich jedzonkach dla dzieci. :P[/QUOTE] No teoretycznie mogę :) Ale w praktyce jakoś nie wypada :) Rozumiem, że młode mamy nie chcą obok danonków niedodziamlanego do końca korpusu z kuraka. Szczególnie, jeśli wcześniej widziały dziamlanie tegoż :D Myślę, że po niedodziamlanych korpusach albo innych lodówkowych ekscesach typu świński ogon czy kurze stopy, mogłyby mieć zastrzeżenia do właścicieli kwater, a to przecież nie o to chodzi - bo jak są kwatery, które przyjmują z psami to dobrze i trzeba je szanować.
-
[quote name='Ineger']poza tym zdrowym umysłowo pies sam potrafi rozróżnić sytuację w której powinien być agresywny, od takiej, w które agresja jest zbędna...[/QUOTE] No właśnie raczej nie bardzo. Terytorialny pies, taki któremu pozwala się na bronienie w jego mniemaniu "jego" terytorium, zaatakuje każdego, kto na to terytorium się "wedrze". Pies nie odróżnia włamywacza od listonosza, ani od dzieciaka, który zgubił piłkę. Są dwie opcje - albo masz psa zsocjalizowanego, który wpuści ludzi na teren, bo ich kontrolowanie to nie jego sprawa - zajmują się tym ludzie. Albo masz psa chroniącego terytorium i wtedy nie ma przeproś - trzeba liczyć się z tym, że pies zaatakuje wszystko, co w jego rozumieniu będzie wtargnięciem na to terytorium. Porównanie do psa-samca, który oszczędza suki i szczeniaki, to nie jest dobre porównanie. To zupełnie inny temat. Zasadniczo to zresztą mieści się w szeroko pojętej normie samczych zachowań. Samiec ma kłopot z innymi samcami - zdarza się i jest do wypracowania. Ale to nijak się ma do stróżowania i terytorialnej agresji wobec ludzi. (Jak Ci się nie uda prawidłowe cytowanie, to możesz wyedytować tekst tak, aby stał się czytelny.)
-
[quote name='Helga&Ares']filodendron, a gdzie Ty mieszkasz, że na 5 dni tak sobie wychodzisz ? :)[/QUOTE] Mieszkam na "nudnej" wyżynie. Ale pochodzę z Beskidów - urodziłam się w Wiśle - i kocham Beskid Śląski i Żywiecki. Jak tylko mamy urlop to pakujemy manatki i lecimy w górki. Mam super wygodną sytuację, bo mój ojciec ma dom niedaleko Szczyrku - to taka baza wypadowa. Tam zostawiamy graty, pakujemy plecaki i ruszamy sobie na jakiś zaplanowany szlak po górkach z noclegami w schroniskach. Jak nam się skończą czyste ciuchy, to schodzimy do taty przepakować plecaki i znowu można ruszać :D Cudnie mam :) Żadne ekstremum, cywilizacja na wyciągnięcie ręki (czy raczej nogi), ale jest sporo kilkudniowych szlaków, które można zrobić tylko chwilowo przemykając się przez doliny.
-
[quote name='wikikoniki']Hej :) Nie przeczytałam wszytskiego, ale powiem jak to u nas jest z tym chodzeniem Za... Więc wszystko zaczęło się jakieś pół roku temu, kiedy pierwszy raz zoovbaczyłam Zaklinacza. Postanowiłam wdrążyć w życie to jego chodzenie za i zostało to do dzisiaj, chociaż od dawna Cesara nie oglądam. Jest to raczej przydatne. Ale ja patrzę tutaj pod innym względem chyba... bo jeżeli pies mi się pcha żeby pierwszy wyjść na dwór, to takie powiedzenie "kto pierwszy?" i od razu pies się cofa. Kiedy idziesz z zakupami po schodach a pies jeszcze na smyczy/bez idzie przed Tobą rozradowany, że przyszłaś do domu i na niego wlecisz, bo Ci wskoczy pod nogi ? A tak, to pies zostaje na dole a kiedy ty wejdziesz, to on za tobą. Tak jest u mnie. Ale kiedy jesteśmy na spacerze, to Neska idzie obok mnie a nie za mną. [/QUOTE] To pewnie zależy od sytuacji - jeśli Tobie jest tak wygodnie, to bardzo dobrze, niech pies idzie za Tobą. Dla mnie to jest zupełnie niepraktyczne. Mieszkam w bloku, na parterze jest pies, czasem zdarza się że wyleci bez smyczy. Ja mieszkam wyżej, więc jak wchodzę do góry, to chcę miec psa przed sobą i go widzieć zamiast oglądać się do tyłu, czy tamten nie wyskakuje. Podobnie wchodząc do mieszkania - uchylam drzwi, wpuszczam psa do środka, a potem mogę się na spokojnie kokosić z siatami - już nie muszę na niego patrzeć. Na spacerach zmorą są podbiegacze - niepilnowane, nieodwoływalne psy, które robią, co chcą. Z tego powodu też wolę mieć psa obok lub przed sobą, bo jak coś na niego biegnie, to widzę, że biegnie i mogę odpowiednio zareagować, a jakby szedł za mną, to mogłabym się czasem spóźnić - bo niestety część z tych podbiegaczy jest agresywna. Generalnie - chcę mieć psa w zasięgu wzroku, a tak się składa, że oczy mam z przodu ;) No ale dla każdego coś dobrego. Jak komuś wygodnie z tyłu, to ok. Właśnie o to chodzi, żeby to rozegrać tak, jak komu wygodnie, a nie tak, jak guru powiada choćby to i niewygodne było.
-
[quote name='Ania&Zefir']Może i racja... choć z drugiej strony, jest tam bardzo dużo warzyw, które są psu potrzebne, a ja też nie zawsze mam czas kupować duże ilości żeby podawać codziennie. Może przesadzam, ale można zawsze zamówić tak dla spróbowania.[/QUOTE] Dla spróbowania pewnie że można :) Z tym że, to - moim zdaniem - nie jest takie na 100% barfowe, bo wymaga zalania gorącą wodą (czyli jest jakaś tam obróbka termiczna tych warzyw) a i pewnie suszone też były w wysokiej temperaturze. Także ja osobiście na co dzień na pewno ich używać nie będę. Ale jestem ciekawa, czy faktycznie będą wygodne w użyciu, bo myślę pod kątem tych naszych pieszych wędrówek. Jak wychodzimy np. na 5 dni i trzeba się spakować do plecaków, to kazdy dodatkowy kilogram jest kłopotem. Te warzywa są leciutkie - nie ma porównania np. z puszkami, no i nie zepsują się, nawet jak jest gorąco :) Następnym razem zamówię suszone mięso i zobaczę "jak to się je". Gdyby się okazało, że w schronisku po prostu sypię trochę jednego, trochę drugiego do miski, zalewam gorącą wodą, dodaję trochę masła z własnej kanapki, to - tak mi się widzi - że byłoby to lepsze niż przestawianie psa na suchą karmę na te nasze urlopy. Szczególnie, że ten mój dzik nie bardzo chce suchą nawet po 8 godzinach wędrówki. Zresztą nawet nie tylko o te wędrówki chodzi. Jak byliśmy na urlopie w prywatnych kwaterach to też coś takiego by się przydało. Niby jest kuchnia do dyspozycji, ale tam wczasowicze z malutkimi dziećmi, danonki, kefirki, bobofruty, gerberki - no, tak ciężko włożyć gnata dla psa do lodówki. Niby wolno, ale jednak głupio :D
-
[quote name='panbazyl']i jeszcze jeden pomysl jak przetrwac mrozy :) [url]http://i39.tinypic.com/nz4kxw.jpg[/url][/QUOTE] A co to jest?
-
Ja mam, bo się skusiłam na pakiet "mini barf dla psa" i tam były w zestawie. Ale jeszcze nie wypróbowałam. Wzięłam jednak z myślą o tym, żeby spróbować, bo gdyby to działało, to mają tam też suszone mięso. To byłaby jakaś alternatywa na wyjazdach urlopowych, np. w schroniskach, gdzie przychodzimy tylko na jedną noc i nie ma się nic, ani tarki do warzyw, a i mięcho nieść ciężko, a o wrzątek to zawsze można poprosić :)
-
[quote name='understandme']Zwrócę uwagę na coś innego, zupełnie odskakując od CM. Ciągle zwracacie uwagę na 99% Kowalskich. Był taki program kiedyś, jeszcze chyba czasem leci, a mianowicia BRANIAC na Discovery Science. Były tam pokazywane niebezpieczne doświadczenia z np mikrofalówką. I było tam ostrzeżenie : NIE ROBIĆ TEGO W DOMU. I na pewno jakaś część Kowalskich mimo tego ostrzeżenia zrobiła to. To świadczy tylko i wyłącznie o nich, a program jest bezpieczny. To dotyczy się nie tylko Zaklinacza Psów, a także Pogromców Mitów, Szkoły Przetrwania itp. Więc prosze, przestańcie ciągle glądzić o 99% Kowalskich ;)[/QUOTE] Przecież widać po dogo i innych forach, co się dzieje. Ludzie ignorują to ostrzeżenie w programach CM, ignorują totalnie. To pada na bardzo podatny grunt. Kowalscy mają problemy z psami (z mikrofalówką na ogół nie) ale nie chce im się popracować z psem. Chcą gotowej recepty - zrobię to, a to, i będzie super. A "zdominowanie" psa siłą, to takie proste i - wg programu - rozwiązuje problemy. W przeciwieństwie do mikrofali czy innego sprzętu, pies nie ma włącznika on-off. To zostaje, rozwija się, i wymyka spod kontroli.
-
[quote name='Ineger']poza tym w takim wypadki winni są przecież także rodzice, co nie? Jeśli pies jest za ogrodzeniem, i jest to pies obronny, czyli przeznaczony do tego, żeby atakować to, co się przedostanie poza to ogrodzenie, to z równym sensem możnaby pozywać właściciela jakiejś posesji za to, że ktoś się usmażył na podłączonym pod prąd ogrodzeniu, które ją okala lub też otacza...[/QUOTE] Nie do końca. Nie wolno postawić Ci ogrodzenia, które zabija. I za to oczywiście odpowiedziałbyś przed sądem. Z psem na terenie posesji jest tak, że może być luźno puszczony, o ile posesja jest odpowiednio zabezpieczona. Muszą być informacje o psie (tabliczki przy każdym wejściu) a bramy i furtki muszą być zamknięte na klucz lub w inny sposób, który uniemożliwia wejście osób postronnych na teren posesji ot tak, za naciśnięciem klamki. Oczywiście w praktyce, gdyby na teren Twojej posesji wszedł włamywacz i zostal pogryziony, to zapewne sąd by go jakoś szczególnie nie żałował. Ale jeśli weszłoby dziecko (bo np. brama nie byłaby zamknięta na klucz, a jemu piłka wpadała do Twojego ogrodu), to wtedy sprawa robi się poważniejsza. A sprawa Noemi owszem, w Polsce, w Krakowie dokładnie. Dziewczynka jadła z rodzicami obiad w restauracji. Chciała pójść do toalety, gdzieś się zaplątała na zaplecze i szukając tej toalety weszła do pomieszczenia, w którym właścicielka restauracji trzymała swoje dwa psy. 90 szwów. Właścicielka psów - dwa lata w zawiasach na trzy, 100 tys. nawiązki, 1,5 tys. grzywny i 5 tys. kosztów sądowych.
-
[quote name='evel']No to teraz poszalałaś/-eś :) To, że Ty nie umiesz inaczej tego rozwiązać, to nie znaczy, że się nie da.[/QUOTE] No, jakby dominowanie dużego psa nie wyszło, to CM najwyraźniej coś tam ma jeszcze w zanadrzu, no chyba że to złudzenie optyczne ;) [url]http://www.youtube.com/watch?NR=1&feature=endscreen&v=GptupfqLYwc[/url]
-
Jaka karma dla szczeniaka owczarka niemieckiego
filodendron replied to gimmesomo's topic in Żywienie
[quote name='xxxx52']rosolu psu nie podajemy[/QUOTE] Dlaczego? Jeśli ugotowany bez przypraw, to zdrowy - "wciągnął" w siebie to, co było wartościowego w kościach - kolagen - dobra rzecz na stawy. Część witamin z warzyw też wypłukuje się do rosołu. -
[quote name='wilczek4']tak wyrwane z kontekstu, zgadzam się, takimi sposobami to z każdego człowieka po nagrywanej rozmowie, można zrobić morderce. [/QUOTE] I co z tego, że wyrwane? Sugerujesz że zmontowano moment kopnięcia z następującym po nim atakiem psa na CM lub - w innych wypadkach - wysyłaniem przez psa CSów? I koni się nie kopie, ani nie "kopie". Ani piętami, ani kolanami. Koń na nacisk łydki nie reaguje agresją ani wysyłaniem sygnałów uspokajających.
-
[quote name='Ineger']Bez przesady, nawet zawiasów za takie coś nie dostaniesz, co najwyżej grzywnę...[/QUOTE] Chyba, że poszkodowany wytoczy Ci proces cywilny o odszkodowanie i zadośćuczynienie :) A tu już widełki mogą być szerokie - od opisywanego na dogo tysiąca złotych za draśnięcie w łydkę po sto tysięcy zasądzonych dla właścicielki asta, który pogryzł małą Noemi po tym, jak weszła do pomieszczeń gospodarczych na tyłach restauracji.
-
[quote name='betty_labrador']żebyś sie nie zdziwiła jakie te ptaki sa inteligentne :eviltong:[/QUOTE] Pamiętam w czasach studenckich (a to były inne czasy niż teraz ;)) przywoziło się wałówkę z domu, a że na stancji nie było lodówki (tzn. była jedna w piwnicy - wspólna dla studentów i psa gospodarzy - ale komu by się chciało schodzić do piwnicy), to zimą to jedzenie trzymało się za oknem na parapecie. Raz pocztą dostaliśmy taką wypasioną wałówkę - z salami przywiezionym z zagranicy, suchymi kiełbaskami - i jak wróciliśmy z zajęć to się okazało, że ptaki zeżarły. Rozpakowały ze związanego sznurkiem kartonu i zeżarły. Czarna rozpacz :D Do dziś pamiętam to wydziobane salami :D
-
[quote name='Keja']Wiem, ja jej czyszczę tak 1-2 razy w tygodniu właśnie. Teraz i tak zimno, więc się nie kąpie, ale wiosną spróbuję tak, jak mówisz ^^ Dziękuję bardzo. A czy to może przejść - ta wrażliwość (nie wiem jak to określić) na bakterie w wodzie? Mogę ją jakoś uodpornić? Suczka jest młoda może to przejdzie z wiekiem?[/QUOTE] Przede wszystkim trzeba to porządnie zaleczyć - wytłuc te drożdże - a to często nie jest jednorazowa terapia. One tam nie napływają z wodą, tylko bytują w uchu, a gdy warunki robią się sprzyjające (ciepło i wilgoć) to się namnażają powodując dolegliwości. Więc faktycznie warto dbać o ogólnie dobry stan zdrowia psa, można jak najbardziej popytać weta o środki podnoszące odporność organizmu. Jeśli organizm będzie miał sprawnie działający system immunologiczny jest całkiem prawdopodobne, że infekcje nie będą nawracać lub będą rzadko. Trzeba by też poszukać info, czy psu można dawać do jedzenia imbir. Wydaje mi się, że gdzieś czytałam, że tak. Imbir jest dobrym domowym środkiem na grzyby - oczywiście w przypadku ucha nie można go zastosować zewnętrznie, ale do jedzenia może można by dać. Podnosi odporność i działa grzybobójczo. Jak trafię na coś o imbirze w kontekście psów, to wkleję.
-
[quote name='Bertaon']http://imageshack.us/photo/my-images/837/fot1937.jpg/[/QUOTE] Pokażę mojemu psu. Może się zawstydzi, bo czasem duma nad taką szyją z miną "no weź i pokrój mi to, albo co..."
-
[quote name='Ineger']Moja odpowiedź brzmi: bla, bla, bla...."bezpieczne i niezagrażajęce ludziom"...a ja wam mówię, że pies który potrafi być agresywny to niekoniecznie pies, który jest agresywny bez powodu i przez to niebezpieczny dla otoczenia. Poza tym w dobrze pojętym interesie psa jest, żeby potrafił być agresywny, bo inaczej jeszcze ktoś go ukradnie, a właściciel będzie musiał wynajmować opiekuna, żeby zaopiekował się psem pod jego nieobecność(właściciela, nie psa), bo jeszcze ktoś włamie się do domu i ukradnie psa...boże..[/QUOTE] Zanim zaczniesz wcielać w życie swoje bla, bla, bla to może poczytaj wątki w podforum prawnym - o tym, jak wygląda odpowiedzialność za psa. Pies ugryzie, winny jest właściciel. Może jedynie rzeczywiście włam do mieszkania stanowi wystarczającą okoliczność łagodzącą, bo na teren posesji to już nie zawsze i niekoniecznie.
-
[quote name='Ewa&Duffel']Ja z racji mrozu trzymam kości cielęce za oknem, bo zamrażarka nie jest w stanie już niczego więcej pomieścić :evil_lol: No i dziś rano rodzice podczas jedzenia śniadania mieli przyjemny widok-kruki dorwały się do torby z kośćmi i porozrzucały je po balkonie, a w powietrzu oczywiście się o nie kłóciły:diabloti: Dobrze, że w końcu zostawiły, a nie zabrały ze sobą. Teraz kości zapakowane w kilka toreb leżakują na balkonie, może ptaki nie wyczują :lol:[/QUOTE] Włóż je pod odwrócone do góry dnem wiadro lub miednicę i przyłóż czymś ciężkim. Bo torby mogą jednak rozerwać. A to też ze względów higienicznych chyba nie za dobrze, żeby ptaki urzędowały po kościach.