-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
Mnie się wręcz wydaje, że ogólnie w kwestii żywienia zawsze w grę wchodzą cechy osobnicze. Nieważne, czy mówimy o mięsie, nabiale, zbożach czy warzywach lub owocach - każdy organizm jest inny i nie ma jednej uniwersalnej recepty dla wszystkich. Różnimy się nie tylko gustem/smakiem lecz także możliwościami optymalnego przyswajania i wykorzystywania pożywienia. A może nawet przede wszystkim tymi możliwościami - a smak i gust kulinarny jest tego pochodną - wbrew pozorom, mamy jakiś instynkt, choć często stłamszony przez przyzwyczajenia ;). Każdy potrzebuje węglowodanów, białek, tłuszczu, witamin, mikroelementów - źródła tych składników to kwestia do dogadania, ale nigdy nie będzie dało się wszystkich wpasować w tę samą foremkę.
-
A on ma wyraźnie przerzedzenia, łysieje gdzie niegdzie? Jeśli tak, to trzeba by zrobić badania, w tym hormony. Jeśli nie, to może trzeba trochę poczekać - po dwóch tygodniach na pewno nie będzie efektu. W tym roku mnóstwo ludzi skarży się na wyjątkowo obfite linienie - taka trochę dziwna zima.
-
Wow, to są już u nas babcie, które robią krewetki w cieście? :) Ale ten świat się zmienia :)
-
No, jakoś tak zrozumiałam, że ci studenci w ogóle nie chcą ciąć...
-
[quote name='catty']Mamy wyniki - okazało się, że pies jest uczulony na wszelkie zboża i [B]cukry[/B] i ich po prostu nie trawi. Czy wybór TOTWa przy moim wrażliwcu to będzie dobry wybór? :)[/QUOTE] Cukrów nie trawi? W sensie węglowodanów? To i TOTW może nie pomóc, bo jak najbardziej zawiera węgle - z ziemniaków, owoców, warzyw. Nie mogę znaleźć analizy totwu z podaną zawartością węgli. Orijen ma ich max 16-18%
-
[quote name='Bączek'] I jakoś o dziwo im nie śmierdzi.[/QUOTE] A Tobie? :D Ja się nie mogę przełamać nawet do tych żwaczy - zwyczajnie mnie naciąga
-
No właśnie - jakie mogą być alternatywy dla cięcia i krojenia w ramach sekcji? Bo tak szczerze mówiąc, to wolałabym jednak dobrze przygotowanych wetów. Tak jak i lekarzy. Nie wyobrażam sobie przejścia przez medycynę bez sekcji zwłok - szczególnie, gdy idzie się w kierunku chirurgii. A w weterynarii to jeszcze bardziej skomplikowane, bo cała rzesza wetów to "ludzie-orkiestra" - cały wachlarz specjalizacji z chirurgią włącznie.
-
My się wczoraj u weta zważyliśmy - 9 kilo, 65 deko, czyli mniej niż jedna czwarta Panabazyla :D (w sensie psa, nie Magdy)
-
Co sądzicie o multikulturowości - muzułmanie kontra psy?
filodendron replied to Ineger's topic in Wszystko o psach
[quote name='xxxx52']a w czym transportujesz psy? nie ma roznicy miedzy taksowkazem polskim ktory nie chce miec wlosow w aucie,albo taksowkazem muzulmanskiej wiary ,ktory nie chce miec psa w aucie .psy w tych przypadkach pozostana na chodniku i musza biec za autem! Co zrobic z psem po wypadku ktorego znajdziemy na ulicy umierajacego ,jezeli liczy sie kazda minuta(nie majac swego auta do dyspozycji)[/QUOTE] O matko, wypadek to skrajna sytuacja i wtedy liczy się na czyjeś tzw. "ludzkie" uczucia. Przy wypadku dochodzą jeszcze inne elementy - krew, wymiociny itp. Trzeba trafić na człowieka przez duże "C" w tej taksówce, żeby pomógł. To się zdarza. A normalnie, w mieście, jeśli już z jakichś powodów mam potrzebę przejechania taksówką razem z psem, to zamawiając proszę taksi, która się na to godzi (oczywiście pogrywam wtedy kartą, że pies nie linieje i nie zostawia sierści ;)). Jedni się godzą, inni nie. Ich prawo. Znajomi się tak pewnie poczuli ze swoim maltańczykiem, że tego nie zrobili - i zostali z taksówki wyproszeni w środku sylwestrowej nocy, gdy o taksówkę wcale nie było łatwo :D Ups - i tak bywa :D -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='darunia-puma'] Aha mój mąż wrócił obejrzał moje łapsko i stwierdził iż nic mi nie będzie i się wygoi... dał mi tribiotik, owinął rękę bandażem i mamy zaczekać do jutra jak będzie nadal mocno opuchnięta pojedziemy na pogotowie....[/QUOTE] To niezbyt rozsądne. Skoro już zdecydowałaś się wezwać policję, należało zadbać o wyniki tzw. obdukcji. Nie mówiąc o tym, że jeśli krew lała się tak mocno, że aż śnieg był poplamiony, to naprawdę lekarz powinien to zobaczyć - nawet dwa, trzy szwy mogą znacznie wpłynąć na wygląd późniejszej blizny, na korzyść oczywiście. -
Co sądzicie o nazywaniu psów imionami ludzkimi?
filodendron replied to Navarette's topic in Wszystko o psach
Mi nie bardzo pasują typowo ludzkie imiona dla psów. Słuchając, jak czasem ludzie potrafią się ordynarnie zwracać do swoich zwierzaków, sądzę że może dochodzić do niemiłych dla ludzkich imienników sytuacji. Gdyby wszyscy zachowywali się w granicach jakiejś szeroko pojętej normy, to ok - ale tak nie jest. Zresztą nawet niewinne "Hanka, do nogi!" może być dla kogoś niemiłe, szczególnie gdy jest w drażliwym wieku i na dodatek jest przekonany, że to do niego ;) A już takie coś, jak słyszałam ostatnio: "Kur**, (tu imię suczki), ty suko jeb**ęta!" tak sobie przełożę na żeńskie imię, to jakoś tak nie bardzo... Przy odrobinie pecha mogłoby do jakichś rękoczynów dojść ;) -
Renina - enzym trawienny z cielęcych żołądków. Ale nie wiem, czy teraz nie lecą głownie na syntetycznych podpuszczkach. *** Dla mnie przygotowanie posiłków roślinnych to nie jest problem - lubię i potrafię (z mięsa zresztą też ;)) Jednak jestem świadoma, że życie trochę tak się ułożyło, że musiałam - z powodu wspomnianych alergii - przywiązywać dużą wagę do tego, co gotuję - przyzwyczaiłam się, nabrałam wprawy. Gotowałam i nadal gotuję często i dużo. Teraz córka już jest zdrowa - udało się, także dzięki restrykcyjnej diecie, wyprowadzić ją z większości alergii, ale przez parę lat trzeba było dopasować życie do takiej a nie innej rzeczywistości (np. przedszkole nie wchodziło w grę - nawet nie wiecie, jak niewiarygodnie trudno wytłumaczyć paniom z kuchni, że zabielana zupa zawiera mleko a herbatniki proszek jajeczny i że ten proszek to też jest jajko). Zupełnie sobie tego nie wyobrażam, gdybym wtedy musiała pracować tak jak niektórzy, że doliczając dojazdy do pracy nie ma ich w domu od siódmej do siedemnastej. A niestety uważam, że dieta wegańska - jeśli ma być zdrowa - musi być dokładnie przemyślana. O wiele łatwiej o niedobory niż przy zróżnicowanym jedzeniu uwzględniającym produkty pochodzenia zwierzęcego.
-
[quote name='ajeczka']JAK KTOŚ WRAŻLIWY NIECH NIE CZYTA Rino wczoraj się przeżarł. Rano śniadanie, potem świński ogon pochłonięty w kosmicznym tempie, kolacja - kostki BARF. No i kolację zobaczyłam natychmiast ponownie, była nawet nie podgrzana. Rudy spojrzał na to i poszedł na kanapę ułożyć się brzuchem do góry. Pozbierałam "kolację" do pojemnika z pokrywką, wsadziłam do lodówki. Dzisiaj dostał to na śniadanie, wcinał aż miło. Mężowi nie powiedziałam co jest w pojemniku, przezornie zasłoniłam go kapustą pekińską ;-)[/QUOTE] No mocne - nie powiem :D Chociaż mnie bardziej rozwaliła propozycja weta zbierania próbek kału przez trzy dni i żeby mu to przynieść na raz, trzeciego dnia, a do tego czasu trzymać w lodówce.
-
Oczywiście - to jest nieprawda. Dyskusja poszła w kierunku nie indywidualnych wyborów, lecz spojrzenia bardziej globalnego, a ja uważam że weganizm nie jest optymalną propozycją dla wielu ludzi, którzy borykają się na co dzień z niedoborami nie tylko finansowymi, ale także czasowymi - stąd pojawiła się ta hipotetyczna matka z trójką dzieci oraz kapusta :) Ponieważ latami borykałam się z poważnymi alergiami pokarmowymi mojego dziecka (w tym na dość podstawowe składniki, jak jajka, mleko i wszystkie ich przetwory), wiem, że komponowanie dobrej diety eliminacyjnej (a weganizm jest w pewnym sensie dietą eliminacyjną), kosztuje sporo czasu i samozaparcia. W praktyce odpadają wszelkie placówki zbiorowego żywienia - przedszkola, stołówki szkolne, nawet wycieczka szkolna jest problemem. To nie jest styl życia dla wszystkich, nie na dzień dzisiejszy.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='darunia-puma'] Ręka strasznie mnie rwie, sądzę że nie jest do szycia, ale wygląda paskudnie.... muszę się dowiedzieć czy tamten psiur miał szczepeinia.... bo inaczej.....[/QUOTE] Jak to "sądzisz"? Idź do lekarza, niech on osądzi. Rany po psie potrafią się paprać. Standardowo też po pogryzieniu podaje się szczepienie przeciwtężcowe, chyba że masz aktualne. Z tego co pamiętam, lekarz ma obowiązek zgłosić pogryzienie do sanepidu, a sanepid żąda obserwacji psa - niezależnie od tego, czy był szczepiony, czy nie. Obserwacja jest płatna i obciąża, rzecz jasna, właściciela psa. -
Masz zdrowsze jaja i starcza na nie, bo masz własne, a nie mimo ;) A ciastka zjadasz czasem? Albo gotowe desery? Do ich produkcji nie używa się "zerówek". Bezag, tych uwag nie kieruję osobiście do Ciebie. Każdy dokonuje wyborów - super, że masz możliwość dokonać właśnie takich. Ale w tym kraju żyje prawie 40 milionów ludzi, niektórym nie starcza do pierwszego, inni ze względu na pracę muszą stołować swoje dzieci w szkolnych stołówkach ("zerówki"? :)), dla jeszcze innych jest akcja "pajacyk". Nie ma jednej wspólnej recepty dla wszystkich. Każdy powinien dokonywać świadomych ale też optymalnych wyborów - dla siebie i swoich dzieci. Na samej kapuście kiszonej z ziemniakami i fasoli też Ci dziecko szczególnie nie wyrośnie (chociaż teraz to chyba akurat młodzież dość wysoka jest - pewnie z tych hormonów wzrostu w kurczakach :)).
-
[quote name='Lonley']Ale podajesz je surowe bez żadnej obróbki ?? i podajesz je w trakcie posiłku czy bardziej jako przekąskę ??[/QUOTE] Karmię barfem, więc daję surowe, maksymalnie rozdrobnione - drobna tarka, wytłoki z sokowirówki zmieszane z sokiem (psy nie trawią celulozy, z której zbudowane są ściany komórkowe roślin, więc żeby miały pożytek z warzyw i owoców trzeba je rozdrobnić). Mój pies nie chce jeść nabiału, więc podaję je razem z warzywami domieszane do mięsa lub podrobów. Ale jest na forum wiele osób barfujących, których psy chętnie zjadają taką owocowo-warzywną papkę z dodatkiem łyżki kefiru lub oliwy, albo i całkiem samą, bez dodatków. W barfie warzywa i owoce stanową 20% diety. Jako przekąskę też możesz podawać, jeśli pies lubi.
-
Są dostarczane, oczywiście - z fabryk żywności. Ekologiczne gospodarstwa nie są w stanie obsłużyć ludności miejskiej (plus kwestie kosztów - znacznej liczby ludności nie byłoby stać na jaja i mleko z gospodarstw ekologicznych). W Polsce prawie 62% ludności to ludność miejska - to daje jakieś 23 miliony ludzi, a Polska jest siódmym krajem Europy co do liczby ludności. Niemców jest dwa razy więcej. Świetnie, że rośnie zapotrzebowanie na żywność ekologiczną, ale to zawsze będzie ułamek produkcji, którego targetem są ludzie - co tu dużo mówić - w ciut lepszej sytuacji finansowej, mający możliwość wyboru. Bo jak masz trójkę dzieci i jedną pensję, to jajek "zerówek" nie kupisz, bo są trzykrotnie droższe od "trójek".
-
W jakimś tam odległym sensie to są lajtowe psy :) bo jednak agresja wobec ludzi i innych psów nie zdarza się często - oczywiście popularność rasy i pseudo zrobiły swoje i nie jest tak do końca różowo. Niemniej statystycznie, tak na spacerach, wciąż łatwiej zostać przez laba upapranym i zalizanym niż ugryzionym. I to na pewno trzeba rasie oddać in plus, no bo ludzie to się nie zmienią, więc zakładając, że procent niewychowanych psów na osiedlu nie będzie się jakoś znacząco zmieniał, to ja już wolę labradory od wielu innych ras. Mój pies sądzi inaczej :)
-
Ja podaję - jabłka, gruszki, banany, maliny, jeżyny, jagody, żurawiny. Nie podaję pestkowych - śliwek, czereśni, wiśni, brzoskwiń, awokado (zdania są podzielone, niektórzy podają pestkowe) Cytrusy trzeba sprawdzić - niektóre psy mogą jeść, inne źle reagują na zawarte w nich olejki eteryczne Nie wolno podawać winogron (suszonych, czyli rodzynek też nie).
-
Krążysz wokół tematu nie dotykając sedna - nie ma mleka i jajek bez zabijania zwierząt. Żadna ekologia tego nie zmieni. Żyjemy w świecie miejskich metropolii - zaopatrzenie ich wyłącznie z ekologicznych hodowli jest praktycznie niemożliwe, chyba że przekona się ludzi do jedzenia jajka/ciastka/czekolady raz na miesiąc albo i rzadziej. Lakto- owo- wegetarianizm nie trzymają się kupy w wymiarze idei walki z okrucieństwem wobec zwierząt. W skali globalnej oczywiście, bo jak ktoś ma własne jajka, własne mleko, no to świetnie dla tych zwierząt. Wtedy może też od czasu do czasu mieć własne mięso.
-
[quote name='daguerrotype'] A w ogóle to nie wiedziałam, że laby aż tyle ważą! Sporo psa w takim psie.[/QUOTE] Sporo, sporo - dlatego dobrze wychowany labek jest na wagę złota. Mi trochę mojego malucha skiepściły osiedlowe 40-kilowe tarany. A jak się trafi na takiego fajnego laba, takiego z "dobrymi genami" i jeszcze niegłupio prowadzonego, to to są cuuuudne psy.
-
Mam taki niesprecyzowany do końca plan, że może na emeryturze będę mieć malutkie własne gospodarstwo. Ale to jest mikroskala. Miasta nie znikną. Zapotrzebowanie na jaja i mleko też nie. To są metropolie, setki tysięcy ludzi w mrówkowcach - jak można przyłożyć do tego miarę "własnej hodowli" - na balkonie ta hodowla?
-
Co sądzicie o multikulturowości - muzułmanie kontra psy?
filodendron replied to Ineger's topic in Wszystko o psach
[quote name='xxxx52']nie ma znaczenia czy muzulmanin powie ze pies ,jest nieczysty" czy taksowkarz katolik powie ,ze pies jest" brudny "i opiekun psa w budzie powie ,ze pies "brudzi".co z tego maja zwierzeta?[/QUOTE] Bez przesady, to nie o brud chodzi. Taksówka jest dla ludzi, także dla alergików. To małe, bardzo małe, pomieszczenie - nie da się przewieść większego psa w taki sposób, żeby nie zostawił sierści na tapicerce. Gdyby córka mojej znajomej usiadła na takiej tapicerce, miałaby krwawe wybroczyny na skórze. To oczywiście drastyczny przykład i wyjątkowo przykra alergia, ale jeśli wybierasz się do teatru w czarnej kreacji, to też nie chciałabyś usiąść na siedzeniach, których wcześniej dotykał jasny, liniejący pies. Jeśli jadę na spotkanie w czarnym garniturze, to nie chcę wysiąść z kłakami na nim, a żaden taksówkarz nie pojedzie odkurzać tapicerki po kliencie z psem, bo kto za zapłaci za jego czas? -
Ludzie nie potrafią sterować rozmnażaniem kur tak, aby wykluwały się same samice. To nie Machulski i nie Seksmisja. Kury znoszą jaja, a z nich wykluwają się i kurki, i kogutki. Sekserki rozdzielają je w pierwszym dniu ich życia. Kurki zostaną nioskami, kogutki są utylizowane. Z cielakami sprawa jest bardziej rozłożona w czasie, ale mniej więcej opiera się na tych samych zasadach. Dlatego nie przyjmuję krytyki od osób zjadających produkty mleczne, sery, jogurty, maślanki, desery śmietanowe, kinder bueno, marsy, snikersy itp., jajka lub jajeczne przetwory, wypieki, słodycze itp., itd. Jedynie weganizm jest spójny ideologicznie - w makro skali, a od niej nie uciekniemy.