-
Posts
3854 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Agmarek
-
Staruszka Busia oddana z adopcji-już za TM.Zegnaj sunieczko.
Agmarek replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No ja niewiem co się tu dzieje. Nie zaglądałam na wątek przez dwa dni i co tu widzę? Zmiana tematu. Z biednej Busi przeskoczyłyście na piękne nogi Orphy :crazyeye: :roll: Jestem tym tak zaintrygowana że sama przejadę się zobaczyć te nunie na własne oczy :evil_lol: No a wracając do tematu, to przeczytałam częściowo wątek Lary. Rzeczywiście wracała do Mufel, ale to dlatego że ona ją zabrała. Było kilka propozycji domu dla suni, ale zawsze było "coś" co nie pozwalało jej tam zostać/oddać. Szczerze mówiąc, to nie chciałabym Lary od Mufel, bo poza iście królewskimi warunkami powinnam suni zapewnić 24-o godzinne towarzystwo. Ja biorąc Szansę nie obiecywałam łoża ze złotymi ramami, ani długich spacerów. Obiecałam że zapewnie jej spokój, bez przemocy i bicia, ciepły kąt i miskę jedzenia, a to co daję jej dodatkowo to tylko moja sprawa. Ze swoich zobowiązań się wywiązuję, choć nikt tego nie sprawdza, a Mufel najchętniej spędziłaby cały dzień nadzorując opiekę nad Larą. Przepraszam za szczerość, ale takie myśli nasunęły mi się po przeczytaniu wątku Lary. Może źle to zrozumiałam...:shake: -
[quote name='bonsai_88'][B]Agmarek[/B] no wiesz :mad:.... na wszystkich zdjęciach Birma była obcinana przez mnie :cool3:. A w wannie wytapia się szybciej - napuszczam ciepłą wodę i w minutę kul nie ma :loveu: [B]Rwpb[/B] witam, witam :cool3:[/quote] Wiesz Bonsai...może powinnaś pojechać w góry...poćwiczyć strzyżenie na baranach :roflt: Nie no. Nie. Żartuję. Jak ja swojego sznaucera ostrzygłam pierwszy raz (a mieszkaliśmy w blokach) to wychodziłam z nim na spacer wczesnym świtem i późną nocą. Potem już doszłam do wprawy :razz: U mnie z wanną byłby problem, bo na dole mam tylko prysznic, a tam Szansa napewno się nie zmieści. Na piętro też jej nie zatargam, bo waży jedyne 20 kg mniej niż ja :roll: i jest trochę nieporęczna :diabloti:
-
[quote name='mru']eh jejku ależ ona miała szczęście w ostatniej chwili normalnie uratowana a teraz taka piękna i kochana :( aaaaah![/quote] Oj tak. Bardzo kochana :-( Kiedy tak leży i patrzy w przestrzeń zastanawiam się o czym myśli. Może wspomina swój dom? Może za kimś tęskni? :-( A wracając do tematu, to jakbyś Mru miała jakieś buty na zbyciu, to chętnie przyjmę. Każdą ilość :cool3:
-
[IMG]http://img237.imageshack.us/img237/9813/dscn0869qx3.jpg[/IMG] A tu zostawili mnie samą na podwórku. Poczekam. Jak ktoś wyjrzy, to się przemknę do domu :mad: [IMG]http://img294.imageshack.us/img294/4222/dscn0872tq7.jpg[/IMG]
-
Witam. Przejrzałam kilka ostatnich stron i obejrzałam sobie Birmę. Faktycznie piękne psisko, ale jakbym miała łapeczki jej z tego śniegu czyścić po spacerku, to chyba wolałabym jej butki kupić (mogą być na obcasach) :diabloti: A i wnioski wyciągnęłam z tych postów: -nie chodzić na obcasach na spacery. tylko glany! -szukać wysokiego faceta -psie łapy czyścić w wannie Ja osobiście robię to w garażu. Wpuszczam psa i czekam aż kulki same odpadną :razz: Nie będę już czytać postów wstecz, bo się całkiem zdemoralizuję :evil_lol: Bonsai ciężko mi uwierzyć że pies z pierwszego i ostatniego postu to to samo stworzenie. Jeśli jednak mogłabym Ci coś doradzić, to plisss zapomnij o talencie fryzjerskim :turn-l: [URL="http://img100.imageshack.us/my.php?image=p5120034lj9.jpg"][IMG]http://img100.imageshack.us/img100/5307/p5120034lj9.th.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='bonsai_88']Psa jak psa, ale ja musiałam utrzymać bez skakania BIRMĘ... bo nie wiem czy wiesz, ale Birma służy znajomym do męczenia haszczaków, borderów, aussieków, malamutów i innych takich :mad:. Najlepiej po parę na dzień :evil_lol:... już przy odbieraniu od weterynarza skakała na mnie, a jak wracałyśmy to przeskakiwała z przodu samochodu do tyłu i z powrotem :roll:[/quote] No ja 3 kotki musiałam w ryzach utrzymać przez conajmniej tydzień :mad: Efekt był taki że przez 3 dni trzymałam je w transporterze, a potem wypuściłam na dwór, bo nie dało się z nimi wytrzymać. Miały do dyspozycji garaż, to skakały po stole, szafkach, łaziły po piecu i urządzały sobie polowania na mojego męża. Jak on wchodził do garażu, to hopsa mu na plecy :mad: No i oczywiście zawody w miauczeniu. Która głośniej :evil_lol: Daj mi może jakiś link do stronki, to chętnie sobie na Twoją męczycielkę popatrzę :diabloti:
-
[quote name='bonsai_88'][B]Agamarek[/B] dzwoń,dzwoń... to więcej strachu, niż jest tego warte :lol:. Sama "przeszłam" już 2 sterylki, przed obiema miałam zarywanie nocy, wymioty itp. ze strachu o moje dziewczęta... .[/quote] No ja przeżyłam trzy kastracje (pies i 2 koty) i trzy sterylki (kotki). Też noce miałam zarwane i zapłakane jakby świat miał się zawalić. Potem było podobnie. Ściągały sobie wzajemnie te czapki ochronne, lizały szwy, a raz jedna kotka tak się w tym kapeluszu zaplątała że mąż mi musiał pomagać w rozcinaniu :angryy: Łapę tam wariatka wsadziła. TYLNĄ! :shake: Jak sobie pomyślę że znów mam przez to przechodzić :placz: No i właśnie . Z tym skakaniem. Nie było mowy żeby wysterylizowane towarzystwo utrzymać na miejscu :mad:
-
*FPR-ZwP* umierajacy WEST TERRIER- pomocy!!! - Toska zostaje u nas.
Agmarek replied to olgaj's topic in Już w nowym domu
No przepraszam bardzo, ale denerwuje się o Ciebie i Kubusia czy Tolcia jeszcze Was nie pozagryzała :diabloti: Skoro już małpa nie gryzie Ciebie i toleruje Kubę to chyba dobry znak. Znaczy się (chyba) że po dłuuugich staraniach mogłaby zaakceptować inną osobę i zwierzaka. Znaczy się jest reformowalna :evil_lol: W przeciwieństwie do Twojej byłej podopiecznej. Dzisiaj mąż mój zauważył że ściąga pudełko z butami z drugiej półki i mówi żebym zabrała bo mi następne buty pożre. Cały pic polega na tym że w pudełku niema butów. Trzymam tam smakołyki :mad: Jak wracam do domu i widzę że nic nie zbrojone, to daję Szansie jedno ciacho. Widocznie uważa że jedno to za mało :diabloti: Taki żarłok z niej że niewiem. Rano ruszyć się nie da jak słyszy że makaronem szeleszcze, kotu wyjada (psu też) i wiecznie głodna jest! Jak idę z miską, to skacze, piszczy i próbuje ją przechwycić w locie :-o Trąca mnie nosem, plącze się pod nogami, a jak za długo zwlekam ze śniadaniem to chodzi i mruczy. Skaranie Boskie z tym psem :mad: No mówię Ci. Niereformowalna :shake: To Twoja szkoła ;) -
*FPR-ZwP* umierajacy WEST TERRIER- pomocy!!! - Toska zostaje u nas.
Agmarek replied to olgaj's topic in Już w nowym domu
[B]Ciapuś [/B]czy coś już wiadomo w sprawie tego piecha? Znalazł się właściciel? [B]Olga [/B]co z tym owczarkiem? Nic nie piszesz! -
[quote name='olgaj']A ja Cie jeszcze bardziej musze zmartwic. Szansa bardzo cheta w czasie cieczki :evil_lol: pasowało jej towarzystwo :diabloti: Wrecz kokietka z niej wyszła :diabloti: Tylko moj Kubus taki leń, ze jej nie okazywal zainteresowania, ale on inny jest od tego całego rodu meskich móżdzkow. :diabloti: Albo taki dzentelmen, nie wiem, nie chce sie przyznac :evil_lol:[/quote] Jezusie. Teraz to mnie już dobiłyście kompletnie :wallbash: Już widzę te psy czatujące pod bramą i Szansę wyjącą po nocach, przechadzającą się wzdłuż płotu :Dog_run:a do tego ja na balkonie ze strzelbą :snipersm: Bosze. Jutro dzwonię do weta :mad:
-
[quote name='orpha']no kurde własnie było mi skorzystac :roll: , byłaby jakas rekompensata za przezycia A Jadzka sie znowu z Niya zwarła , troche sie zestresowala chyba tym ze sama zostala na dworzu i musiala odreagowac , efekt ? Niya ma rozwalone pod okiem a Jadżka naderwane ucho :evil_lol: a na koniec wpie...l ode mnie zebrały :mad:[/quote] No i pewnie. Porządek musi być :ylsuper: No popatrz jaka małpa jedna? Zamiast skruchę walnąć, to jeszcze się na Niyi wyrzyła :mad: Mój Corsik kiedyś zwiał, bo zostawiłam go na podwórku i na spacer poszłam z dzieckiem, a jest tak wielki że między prętami przechodzi :roll: Sąsiadka go łobuza przyprowadziła (bo wydawało jej się że u mnie na podwórku biega takie cuś) to przez parę dni był tak wystraszony że psa wogule nie było. Na adresówkę bała się spojrzeć, bo warczał osioł jeden, to zapięła na smycz i zaciągnęła do mnie. Też wtedy oberwał, a i tak wyłazi tą samą drogą. I mojego męża również się nie słucha :cool1:
-
Bulwinka trzykropka- Lola- NIE ŻYJE? powtórka z OZZY"EGO?!!!!
Agmarek replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
[quote name='funia']Po cichu mam nadzieję ,że sunia może zyje .......:roll:[/quote] Funia wszyscy tu mamy taką nadzieję :roll: -
Jesssu! Arka! :huh:
-
Jezusie Chrystusie. Teraz to mnie nastraszyłaś [B]Arka[/B] :roll: Jak będę miała chwilę to się cofnę na wątku i zobaczę kiedy się wogule zaczęła ta cieczka. To trwa dwa tygodnie? Po tym co opisałaś jestem zdecydowana już prawie na 100%. Nie potrzebna mi chorda gryzących się i koczujących pod moim domem psów, ani wyjące stworzenia w domu. Sąsiadów suka niedawno miała cieczkę i tym faktem bardziej zainteresowana była Szansa niż Corsik, ale lepiej nie ryzykować. Jeszcze mi tylko tego do szczęścia brakuje żeby Szansa cieczki dostała, a Corso wył po nocach :roll: Czy to że suka będzie miała cieczkę da się jakoś wcześniej rozpoznać?
-
[quote name='orpha']dymy z uszu i płomienie z ust :diabloti: Wesoły poranek kurde blaszka , jakby malo bylo nawiewki Jadźki to okazało sie moja młoda nie ma jak po nią zejsc bo zostawiła klucze u znajomego wczoraj a grzesiek jak wychodził do pracy to ja zamknął. Co miałam robic wsiadłam w taxi w te pedy na grochów , przejełam Jadźke , uwolniłam młodą i wróciłam do pracy - nie wiem jakim cudem zajeło mi tylko 20 minut i kosztowało 35 zł , mogłam miec jeszcze kawe gratis bo pan taksiarz usilnie namawiał mnie na mała czarna :evil_lol:. Acha zapomniałam napisac , ze jedna z moich smyczy zawisła na drutach wykoskiego napięcia , młoda rzucała przez balkon Monice smycz dla Jadźki no i wlasnie ....[/quote] No to miło dzionek się zaczął :evil_lol: Trzeba było się z taksiarzem umówić na tą kawę. Następnym razem może byś miała darmowy kurs :razz: Jak te pędy zajęły Ci tylko 20 min, to kawę byś siorbnęła w dwie i jeszcze może jakie ciacho do tego skonsumowała :cool2:
-
[IMG]http://img72.imageshack.us/img72/4664/dscn0871km5.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://img120.imageshack.us/img120/9535/dscn0863ys2.jpg[/IMG] Tutaj trza by się przywitać z największą terrorystką :mad: Kocia matka :razz: [IMG]http://img120.imageshack.us/img120/5110/dscn0866dv5.jpg[/IMG] Tu Koćki dziecko, ale matka musi być w pobliżu. W razie czego trzeba Szansie dać po nosie :mad: [IMG]http://img155.imageshack.us/img155/3500/dscn0867kl7.jpg[/IMG] [IMG]http://img50.imageshack.us/img50/2476/dscn0870yg6.jpg[/IMG]
-
No to chyba będę się jednak musiała zebrać do tej sterylki, tylko to może tak na początku lutego... Nie rozmawialiśmy że po cieczce, tylko że przed, więc pewnie mój wet ma jeszcze inne zdanie na ten temat :roll: Nawet nie wiedziałam że to ma jakieś znaczenie. Dzięki dziewczyny. Nie martwię się o swojego psa, bo on już wykastrowany i jego takie tam rewelacje jak cieczka nie ruszają, ale w okolicy jest sporo psów. Nawet takie co przez płoty skaczą :mad: Szansa z podwórka nie zwieje, bo niema jak, ale słyszałam że jak suka ma cieczkę to potrafi dać nogę. Dla mnie więc uciążliwe byłoby prowadzanie Szansy na smyczy i jeszcze odganianie się od innych psów :-x [B]Bonsai [/B]no toś mnie zaskoczyła tymi rewelacjami :crazyeye: Usłyszałam że u Orphy jeden dzieć, to jeszcze przegryzłam, ale że dwoje?? :-o Ciekawe jakiej muzyki słuchają :diabloti: [B]Kosu32 [/B]to Twój Leo taki gryzoń? To będę sobie musiała zakupić ochraniacze co by mnie na własnym podwórku nie pokąsał :razz: Weź aparat. Weź, bo w moim może miejsca zabraknąć jak się akcja Corsik-Leo zacznie :cool1:
-
Czekam na pieszczoty! Ino mig! :mad: [IMG]http://img297.imageshack.us/img297/1333/dscn0860ps3.jpg[/IMG] [IMG]http://img244.imageshack.us/img244/4228/dscn0862yb0.jpg[/IMG] Niech Was nie zwiedzie ta niewinna minka. W rzeczywistości to tylko przykrywka do prawdziwego "JA" :razz: Szkoda że mój fotograf już śpi...
-
[quote name='sleepingbyday']drobiazgami sie nie przejmuj, możesz zawsze uzyc wyobraźni... no, syszałam o pingu - ma dom z ogródkiem i dwa szczeniory. jedzenie bierze tylko z ręki pani, pana sie boi (w ogóle mężczyzn się boi, ale być może to wstępna nieśmiałość, nowy teren poznaje). odmawia siedzenia w domu i śpi w kotłowni - dom jest przegrzany z powodu dwuletniegio dziecka i pingol dyszy, dyszy, dyszy.. i ma dość. generalnie skubany fajnie trafił :cool3:[/quote] Moja Szansa na początku też dyszała i gwizdała. Potem się przyzwyczaiła, ale musieliśmy jej w garażu zakręcić podłogówkę, bo nie dawała rady. Przedobrzyliśmy :diabloti: a teraz mnie zimno w nogi a jej dobrze, to niech tak zostanie. W przeciwieństwie do Pinga suńka odmawia wychodzenia na dwór, a do pana się przyzwyczaiła. Oby z nim na spacery wychodził i go polubi. Wierz mi :lol:
-
[B]Kosu32 [/B]jak się w końcu zbierzesz, to na własne oczy to zobaczysz :razz: Fotograf nie musiał się bardzo zbierać do parteru, bo ma 6 lat, więc niewiele sięga ponad stół. [B]Arka [/B]czy jak Szansa będzie miała teraz cieczkę, to zaraz po nie można jej wysterylizować? :-o Dlaczego tak?? To moja pierwsza suka. Niewiem o co chodzi, ale NIE JESTEM GOTOWAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
To ja jeszcze tak pare zdjęć wrzucę co by się Olga nie czepiała że nie widzi :razz: Może jak zatęskni, to w końcu nas odwiedzi :evil_lol: [IMG]http://img181.imageshack.us/img181/598/dscn0853ap2.jpg[/IMG] Wogule wczoraj już zresztą po północy trwała dyskusja "gdzie Szansa będzie spać". Panna rozwaliła się pod stołem i ani myślała iść na swoje miejsce. Kiedy poprosiłam TZ-a o pomoc powiedział "to ty jesteś wilkiem alfa, to sobie radź" i obserwował moje poczynania. Zaczęłam od proszenia, a skończyło się na tym że zwabiłam koleżankę smakołykiem do garażu, bo nie było innej możliwości. Próbowałam ją poprostu wyprowadzić za obroże, ale ona chyba tego nie lubi, bo piszczy że cały dom słyszy. Cwaniara :diabloti: Za to uwielbia mizianie po brzuszku [IMG]http://img443.imageshack.us/img443/9282/maeyx7.jpg[/IMG] A chwilę po tym zdjęciu dostałam soczystego buziaka [IMG]http://img210.imageshack.us/img210/9214/dscn0857eg3.jpg[/IMG] A tu moje dwa piesy :loveu: [IMG]http://img155.imageshack.us/img155/6524/dscn0858ye4.jpg[/IMG]
-
No ja to w sumie nigdy nie widziałam Koci w akcji. Raz tylko jak przyszli znajomi z psem i niczego nie świadomy piecho chciał powąchać jej kociaka który siedział pod samochodem. Tak wtedy Kocia jeździłą mu po grzbiecie że od tamtej pory ogląda się biedny za siebie :diabloti: Poza tym jej wzrok wbija mnie w podłogę. Jest taka miła i kochana, no ale dzisiaj już przesadziła. [B]Orpha [/B]nic mnie tak nie zdziwiło w Twojej opowieści jak to że TY masz dziecko! :crazyeye: Ja żem myślała że Ty ze 20 lat na tym świecie to góra :roll:
-
No w sumie sama się nad tym zastanawiam, ale dzisiaj moje wątpliwości co do zamiarów Szansy się zmniejszyły, ponieważ jak poszłyśmy na spacer, to koćka poszła z nami. Czaiła się i wyskakiwała z krzaków na Szansę, a ona tylko patrzyła na mnie tym swoim cielęcym wzrokiem z pytajnikiem "widzisz jaka jestem grzeczna?" ale jak Koćka podbiegła i spunktowała Szansunie, to już ja nie wytrzymałam i przylałam jej rękawiczką w tyłek. Zostałam za to ofukana i kocica strzeliła focha. Pewnie Szansa pokaże jej swoje pazurki jak zostaną same na podwórku :mad: Do czego to doszło żebym ja musiała psa przed kotem bronić? :roll: A tak się martwiłam żeby Szansa nie atakowała kotów. Widze że role się odwróciły. Co prawda jak suńka sama zostaje na podwórku, to trochę gania to towarzystwo, ale jakoś jeszcze nie udało jej się nic upolować (i mam nadzieję że tak zostanie). Poza tym te bestie działają w grupie :razz: