-
Posts
3854 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Agmarek
-
Dziękuję Ci [B]Bela51 [/B]za komplementy, ale nie wszyscy uważają mnie za tak miłą jak Ty:razz: Wierz mi że jak ktoś zalezie mi za pazury potrafię być barrrdzo niemiła :mad: Właśnie wróciliśmy z kina z dziećmi. Szansa wyciągnęła 5 kilo ziemniaków i porozwalała je na podłodze :diabloti:
-
Dzisiaj wieczorem minie tydzień jak Szansunia zamieszkała w naszym domu. Oswoiła się już na tyle że nieproszona wchodzi do domu, mniej piszczy, a na spacerze biega z moim psem. Oby takich tygodni było duuuuużo, duuuużo więcej. Cieszycie się że do mnie trafiła? Dziękuję za okazane zaufanie. Nikt z Was nawet nie wie jak bardzo ja się cieszę!:multi: Jestem dumna z tego że tak wspaniała Sunia trafiła właśnie do mojego domu, ponieważ wiem że za miskę jedzenia, ciepły kąt i opiekę odwdzięczy mi się najlepiej jak będzie umiała.
-
[B]Olga [/B]już Ci mówiłam że u mnie drzwi są dla Ciebie zawsze otwarte. Jak tylko będziesz gdzieś w pobliżu, to zapraszam, oby nie zbyt często! :eviltong: Nie przyjadę. Ja tak tylko straszę. Byłoby mi przykro gdyby Sznsunia nie chciała potem ze mną wrócić. Zdążyłam ją już pokochać :placz: Mój mąż twierdzi że to najmądrzejsze zwierzę jakie sprowadziam do domu. Pierwszy raz w życiu przyznałam mu rację :cool3: Tobie też przyznaję. Szansa to oaza spokoju. Trochę płochliwa (szczególnie do mężczyzn) ale jej spokój i na mnie działa kojąco. Daje się już nawet głaskać po brzuchu i skoczyła dziś na mnie na spacerze w związku z tym do dentysty musiałam pojechać w polarowej kurteczce. Mój mąż miał świetny ubaw. Gdybym wiedziała, to na spacer założyłabym jego kurtkę :angryy: Ciekawe w czym by jutro poszedł do pracy.
-
[B]Olga[/B] natychmiast mi powiedz kiedy jej to minie, bo jak nie to wsiądę w samochód i do Łodzi. Prosto do Ciebie :mad: A skoro Tola gryzie, to nie jest z nią tak źle! Mój pies jak pogryzły go kleszcze, to nie miał siły nawet zębów weterynarzowi pokazać, chociaż wiem że najchętniej odgryzłby mu rękę, to conajwyżej zawarczał. Za to następnego dnia musiałam sama podać mu kroplówkę, bo lepiej się poczuł i nie dał się dotknąć weterynarzowi. Cóż za dziwne stworzenie. Nienawidzi ludzi, toleruje moje dzieci i mnie (na męża szczeka), a akceptuje koty i inne psy...:hand: Taki mały kogucik...
-
O dzięki [B]Olga[/B]. Jesteś dla mnie wybawieniem. W końcu Ty ją znasz lepiej :lol: Kiedy jej to minie? Bo niewiem czy moje sumienie to wytrzyma :shake: Zauważyłam że w Twoim domu to Kubuś zajmował to pierwsze miejsce w stadzie. Tutaj ona chciała je zająć, ale mój pies walczy dzielnie i nie poddaje się. :2gunfire: Czy Tola jeszcze nie zagryzła Kuby? Jak ona się czuje?
-
[B]Ayia[/B] niestety głaskanie ich w tym samym czasie nie pomagało. Z racji tego że Szansa jest większa szybko torowała sobie drogę do mnie i kończyło się na spychaniu mojego psa. [B]ElzaMilicz[/B] poradziła mi więc żebym poświęcała czas psu,a potem jej. Nie obojgu na raz. No i to poskutkowało, tylko że ona teraz chodzi taka smutna że aż mnie zrzera sumienie :placz:
-
Poza tym Szansunia robi postępy: 1. Po podwórku chodzi bez smyczy, odchodzi na 7 metrów (wcześniej nie odchodziła na więcej niż 2) 2. Długa łyżka służy do zakładania butów, a nie do bicia, a jak zakładam buty, to znaczy że idziemy na spacer 3. Pan nie krzyczy, tylko ma taki sposób mówienia, czyli ogólnie nie jest groźny 4. Kiedy pani wali łychą w miskę, to znaczy że będzie żarełko. Warto się poplątać pod nogami, to miska szybciej wyląduje na podłodze :razz: 5. Czarny kot ma pazurki i nie należy posilać się z jego miski :mad: 6. Koty na dworzu biegają pod nogami. Nie należy zwracać na nie uwagi. To prowokacja. I to by było chyba na tyle. Jak na 5 dni, to chyba i tak niezłe postępy :p
-
No i fajno. Jutro dodam jej do gotowanej karmy trochę suchego i zobaczymy jak będzie. Jeśli zaś chodzi o Wasze rady dotyczące jej piszczenia i zazdrości o Corsika, to zastosowałam je i efekt jest taki że Szansa teraz do mnie wcale nie przychodzi! Chyba że ją zawołam. Już nie łazi za mną krok w krok, a kiedy widzi że głaszczę drugiego psa idzie do garażu, a ja zostaję w domu z POTĘŻNYMI wyrzutami sumienia :wallbash: Dzisiaj już nie jest tak wesoła jak wczoraj i zaczynam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam z tym odsuwaniem jej kiedy głaszczę Corsa :placz: To bardzo pojętna suńka, ale ona chyba źle zrozumiała moje intencje. Wygląda tak jakby myślała że to za karę jej nie głaszczę.
-
[quote name='Aga i Eto']A ja bym poleciła karmę płatkową. [URL="http://www.koebers.com.pl/karma-07.html"]Köber's - Karma dla psa Supermix GJ.[/URL] [B]Aga i Eto[/B] a ile kosztuje taki osiemnastokilowy wór? Bo tu nie piszą.
-
W domu mam 15 kilowy wór Pedigree i żadno nie chce tego jeść. Mój drugi psiak jest za mały, bo rzeczywiście kulki są duże i twarde, chociaż trochę mnie to dziwi, bo on raczej niczym nie gardzi. Szansa najchętniej je kocią karmę, bo kuleczki są malutkie i mięciutkie, ale spróbuję z tym frolickiem. Dzięki. Ja z gotowaniem idę na łatwiznę. Makaron do gara, a potem tylko dodaję kurczaczka z puszki i też zjada. Niewiem tylko czemu zostawia sobie na później. Zjada pół miski, a ja niewiem czy resztę zabrać (i zjeść:eviltong:) czy zostawić. Niby w poradnikach napisali żeby zabierać. Poza tym Szansa jest bardzo zazdrosna. Nie mogę pogłaskać drugiego psa, bo ona zaraz jest i sztura mnie nochem. Z racji tego że mój pies jest mały, to zazwyczaj ucieka. Wczoraj dostał ogonem po mordce aż zabrzęczało. Próbowałam głaskać na dwie ręce. Jedną Szansę, a drugą Corsika, ale ona wtedy pcha się pod tą rękę która nie głaszcze jej i w taki oto sposób moja psina jest głaskana sporadycznie. Co robić w takiej sytuacji? Poza tym ta mała diablica śpi na dole, ja na górze w sypialni. Kiedy tylko zgaśnie światło, ona zaczyna piszczeć, skomleć, a potem wyć. Schodzę na dół, opierniczam, znowu na górę i tak 5 razy. Wiem że Szansa robi to z tęsknoty, bo wystarczy jej że poprostu jestem blisko niej, ale to nie może tak być! Ja już drugą noc nie dosypiam! Wczoraj siedziałam przy stole, ona pod. Wydawało mi się że śpi, to ja cichaczem i w nogi. Nie zdążyłam wejść na górę...:stormy-sad:Nie mogę jej przecież zabierać ze sobą do sypialni, a jej wycie rozchodzi się po całej okolicy. Mam gdzieś sąsiadów, bo ich pies też wyje (szczególnie latem jak mam otwarte okna) i nie zwracam im uwagi, więc oni też się nie odważą, ale mój mąż się nie wysypia, starszy syn się nie wysypia (młodszemu jest wszystko jedno) i ja się nie wysypiam! Poradźcie co robić! Tak samo jest kiedy zamykają się za mną drzwi do łazienki, czy wychodzę na dwór nakarmić koty, albo idę na górę powiesić pranie. Mimo że na dole jest mój mąż i dwójka dzieci ona zaczyna skomleć i gwizdać. Niewiem co robi kiedy niema mnie w domu, ale pewnie to samo. [B]Co robić???[/B]
-
Uff... Kamień spadł mi z serca. Jakby nie doszły, to już obmyślałam sobie plan żeby rano skoczyć do banku ze strzelbą :snipersm: Teraz mogę spokojnie iść spać :p
-
W końcu mam chwilę dla siebie :p [B]Osho[/B] wiem gdzie przebywała zanim zamieszkała z Olgą, a później z nami, ale napewno się tam nie urodziła. Chciałabym wiedzieć dlaczego ktoś wziął tą psinkę, a potem tak bardzo ją skrzywdził zarówno fizycznie jak i psychicznie. Nie mogę zrozumieć...:niewiem: [B]Bela [/B]niewiem co jest z tą suchą karmą. Olga mówiła że u niej jadła. A może Szansa już wie że jak zrobi maślane oczy, to wezmę się za gotowanie makaronu? :cool3: No i najważniejsze. [B]Olga[/B]. Wpłaciłam dziś 200 zł na konto fundacji, w tytule przelewu wpisując "dla Toli". Jak wiesz pani z banku nie była zbyt chętna do pomocy przy wypełnieniu przekazu, więc zrobiłam to tak jak umiałam. Chciała odemnie adres, powiedziałam że niemam. Jest tylko numer konta. No to chociaż miejscowość. Wpisałam Łódź. Wogóle była tak uprzejma że chciałam ją wyciągnąć z okienka, ale było zbyt małe :mad: Ja tu się szarpię z dwójką dzieci, a ona nawet nie raczyła na mnie spojrzeć i cokolwiek mi podpowiedzieć! :angryy: A żeby ją tak... Denerwuję się czy pieniądze dojdą, więc jak tylko będą u Was na koncie, to proszę- daj mi znać. Wiem że ta suma to kropla w morzu, ale napewno Toli przyda się bardziej niż mnie. Postaram się w przyszłym tygodniu jeszcze coś podrzucić. A jak czuje się ta mała żaba? Nie pogryzła jeszcze Kubusia? :cooldevi:
-
Aha. I panna hrabianna gardzi suchą karmą :puppydog: Muszę jej gotować kluseczki i mięsko z puszki.
-
No to już jestem spokojniejsza:cool1: Jedzenia raczej nie zostawiam na widoku, bo mam też kota złodzieja. Zawsze można na niego całą winę zwalić. Kiedyś zjadł krem z wuzetki, więc teraz jesteśmy już bardziej uważni, a z rajstop raczej nie korzystam, więc z tym nie będzie problemu. [B]Olga. [/B]Oprócz tego że Szansa niema połowy zębów, to czy wiedziałaś że[B] ma odgryziny kawałek ucha?![/B] Mój mąż to zauważył jak ją rano głaskał. Chciałabym poznać jej poprzedniego właściciela :angryy:
-
No to teraz mnie przeraziłaś! :crazyeye: A jak zwędzi nóż i będzie chciała go zjeść???!!:placz: Za obiady jeszcze się nie zabiera, ale jak wpada do kuchni, to najpierw wyjada z misek, a potem dopiero niucha co jest na stole. Jutro prześlę Ci zdjęcie jakie udało mi się jej zrobić w kuchni. Wiesz [B]Olga? [/B]To bardzo mądry pies. Boję się żebym jej nie rozpuściła, bo jak wczoraj zjadła to ciacho, to nawet nie miałam odwagi jej skarcić. Patrzy na mnie takim wzrokiem jakbym była najpiękniejsza na świecie. Przy niej czuję się jak Bogini :loveu:
-
Wow! Olga! Jestem pod wrażeniem że masz już w domu nowego mieszkańca :cool3: Też śliczniutki, ale do mojej Szansuni się nie umywa :razz: Wiecie co? Nie rozumiem takich ludzi. Jak wszystko jest dobrze, to kochamy zwierzęta, a jak zaczynają one chorować, to wyrzucają z domu:mad:. Ciekawe czy oni na starość chcieliby być tak potraktowani... Chciałam Szansie zrobić dziś zdjęcie na podwórku, ale mi się nie udało, bo jak tylko ja dwa kroki w tył, to ona za mną. Czasami nie rozumiem tej psinki. Niby nikt jej nie broni chodzić po domu, ale jak tylko wychodzę z garażu, to ona staje w drzwiach i piszczy. Jak zawołam to przychodzi i wraca na swoje miejsce, a jak zamykam drzwi do garażu żeby nie miała odwrotu, to wpada w panikę, więc już tego nie robię. Jak chce sobie tam spokojnie poleżeć, to niech leży. Może w końcu się przyzwyczai że może chodzić gdzie chce. Mój pies i kot notorycznie wypijają jej wodę z miski, ale ona nie reaguje. Poza tym nie chce się załatwiać na podwórku. Akurat mi to na rękę, bo nie muszę sprzątać, ale jak tylko wyjdziemy za bramę, to ciągnie mnie po wszystkich krzakach. Dzisiaj z takiej wyprawy przyniosłam kleszcza na spodniach :eek: Na smyczy plącze się pod nogami, a luzem idzie spokojnie. Niedaleko jest ulica, więc nie chcę tak jej puszczać. Poza tym robi się coraz odważniejsza. Dzisiaj zwędziła ciastko ze stołu. Nawet nie wiem kiedy :smhair2:
-
Witam! Szansa robi już postępy, poza tym że nie odstępuje mnie na krok, nie chowa się już za piecem. Przeniosła się pod stół. Nieźle dziś wystraszyła mojego męża który wyszedł z nią na dwór, ponieważ sama nie chciała nawet spojrzeć za próg domu. Zniknął jej tylko na chwilę z oczu, a ona chyba ze strachu schowała się w najciemniejszy kąt podwórka. Ileż on biedny się jej naszukał! Poza tym dzionek minął nam spokojnie. Kiedy ja przy stole, ona pod. Kiedy ja w kuchni, ona obok. Już nawet ośmieliła się powąchać mojego psa! Kiedy tylko ja zakładam kurtkę, ona już stoi przy mnie merdając ogonem i czeka kiedy wezmę smycz do ręki. No i dziś w końcu zapoznała się z moją kocicą i jej synem. Poszłyśmy na spacer, a Koćka za nami. Szansa merdała ogonem, ale niewiem dlaczego. Że niby kolacja sama do niej przyszła?:eviltong: Czy chciała się zaprzyjaźnić? Może ktoś mi podpowie??? Kocica fuczała, więc Szansa odskakiwała i znów próbowała wąchać i tak z 15 minut. Potem na podwórku dołączył do nas Koćki synalek (też niezłe ziółko) i tak łaziły za Szansą, a ja czekałam na efekty. W końcu synalek puścił się biegiem przez podwórko, a Szansa za nim. Wedle Twojej rady Olgo krzyknęłam na nią i powiedziałam że tak nie wolno. Leżała u moich stóp, a mnie serce pękało, ale skoro już dałam jej reprymendę że kota ganiać nie wolno, to nie mogłam jej teraz pogłaskać. Odeszłam z pięć kroków, a kiedy się odwróciłam, ona nadal leżała tam gdzie ją zostawiłam. Zareagowała dopiero wtedy kiedy powiedziałam "chodź". Wiecie co? Ja mam wrażenie że ona kiedyś była tresowana, bo już do końca spaceru "ignorowała" kotkę i co chwilę zerkała na mnie co ja na to, poza tym rozumie chyba co się do niej mówi, bo kiedy wyszorowała jęzorem mojemu młodszemu synowi głowę pod włos, a ja powiedziałam "Szansa zostaw", to odwróciła się i podeszła do mnie. Mam wrażenie że to kochane psisko, tylko brak jej miłości. Poza tym ma wielką potrzebę przebywania z człowiekiem. Dzisiaj już chyba nawet chciała się ze mną bawić, bo podszczypywała mnie tym co zostało jej w mordce (a jest tego niewiele) :shake: Zauważyłam że nawet kły ma jakby ścięte. Nie daje mi tylko spokoju to że ona tak często popiskuje. [B]Olga [/B]czemu ona tak robi? Nie jest głodna, na dwór też nie chce, nikt jej krzywdy nie robi, więc czemu tak? Przez sen też to robi.
-
Szansa mieszka teraz w Otwocku, ale nie podam Ci [B]Elzomilicz[/B] dokładnego adresu, bo jeszcze przyjedziesz i mi ją zwędzisz :diabloti: [B]Reno2001 i Rito60[/B] dziękuję Wam za tak wspaniałe powitanie. Nie spodziewałam się ;) Będę Was na bierząco informować co się u nas dzieje (o ile pozwoli mi na to Szansa). Puki co siedzi koło moich nóg i liże mi ręce:loveu: Ma już u mnie pierwszego plusa. Wystraszyła swoim wyglądem moją teściową. Hahaha... Żaruję. Niewiem o co chodzi. Kręci się teraz, merda ogonem i popiskuje. Może za mało jeść dostała? [B]Olga[/B]! Powiedz mi! Ty ją przecież lepiej znasz [B]Wspaniała Kobieto[/B]!:lol:
-
No! Chyba udało mi się wstawić ten tekst tu gdzie chcialam :multi::multi::multi:
-
Witam Pierwszy raz piszę coś na tym forum i mam nadzieję że swój tekst umieszczę tam gdzie trzeba. Jeśli coś pokręcę, to wybaczcie :oops: Nigdy nie doczytałam tego wszystkiego do końca, ale dziś mi się w końcu udało (przypadkiem). Kiedy wczoraj po raz pierwszy zobaczyłam Szansę wiedziałam że wróci ona ze mną do domu. Przejechaliśmy z mężem i synem 200 km, ale było warto :razz:! Wesoła, energiczna sunia skoczyła na mnie, a potem wycałowała mojego syna. Poznaliśmy też Kubusia. Wspaniały pies! W drodze do domu Szansa piszczała w samochodzi w stronę podłogi. Myślałam że to z tęsknoty, ale po zapaleniu światła okazało się że leży tam otwarta torba z kocim jedzeniem. Po zjedzeniu połowy Szansa się uspokoiła i poszła spać, tak więc oprócz tego co już o niej wiedziałam doszło jeszcze to że jest małym żarłoczkiem:cool1: W domu przywitał ją mój kot. Do tej pory nie wiedziałam że jest taki puszysty:lol:, ale Szansunia bała się go nawet powąchać. Nocka minęła nam spokojnie, za to rano sunia napędziła mi stracha chowając się za piecem. Teraz leży sobie spokojnie na dywanie, z drugiej strony mój pies. Kocur czasem zagląda do pokoju, ale już raczej bez entuzjazmu. Myślę że Szansa zaklimatyzuje się u nas i będziemy rodziną, ale na to trzeba czasu. Pani Olgo! Radziła mi Pani żeby żyć swoim życiem, a suńka się dostosuje, ale jak tu żyć, jak mój starszy syn bez przerwy ją głaszcze, a ona liże mu twarz??! Między nimi miłość kwitnie! :loveu: Szansa drepcze za mną krok w krok. Ja do kuchni, ona za mną. Ja do garażu, ona za mną. Mam nadzieję że się w końcu do nas przyzwyczai i że znajdzie swoje miejsce w tym domu. To teraz również jej dom i chciałabym żeby została z nami już na zawsze. Niewiele jeszcze na jej temat mogę powiedzieć, bo nie poznałyśmy się tak do końca, ale pracujemy nad tym. Pani Olgo! Napewno Szansa tęskni za Panią, ale proszę nie wylewać łez! Ma Pani przecież w domu wspaniałego Kubusia, a jeśli ma Pani ochotę na odwiedziny, to zapraszam. Moje drzwi są dla Pani zawsze otwarte! Będę informować na bierząco o postępach Szansy, choć muszę przyznać że zdjęcia nie pokazują jej nieziemskiej urody, a Pani opowieści nie oddają jej anielskiej cierpliwości i łagodności. Oby to się nie zmieniło. Pozdrawiam