Jump to content
Dogomania

Agmarek

Members
  • Posts

    3854
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agmarek

  1. Moje koty w swoim domu mają legowisko które przeznaczone jest do budy. W zeszłym roku zimę też spędziły na dworzu i to w pudełku, chociaż też nie do końca, bo Kotka siadała na dachu który w końcu się zapadł :diabloti: W tym roku nie chciałam ryzykować. Kupiłam budę. To są w połowie dzikie koty i nie wyobrażam sobie wpuścić je do domu. Dają się głaskać tylko mnie, boją się mojego męża i dzieci. Kiedyś jeden z kociaków wpadł do domu, a tam oszalał. Zaczął miauczeć, skakać po meblach, ale jak zaczął walić głową w szybę w drzwiach, to mu otworzyłam. Poza tym mała kotka zapamiętała sobie szczepienie, no i ten garaż i teraz wcale nie chce wchodzić do domu. Nawet po to żeby się ogrzać. Poza budą mają na tarasie huśtawkę, a w altanie stoi dziecięcy domek, a w nim materac, więc przed śniegiem i wiatrem jestem w stanie je ochronić. Niestety nic poza tym :-(
  2. No wiesz [B]Olga[/B]? Nie daję Szansie szampana, bo dla nas mogłoby nie starczyć :eviltong: Poza tym ona ma nakręcone w głowie już od samych oparów :megagrin: [B]Bela51[/B] jak w dzień byłyśmy na spacerze i ktoś-tam, gdzieś-tam coś odpalił, to tylko ja podkakiwałam. Niestety wczoraj miałam z Szansą niezłą akcję. Jak wyszliśmy o północy odpalić swoje petardy, to zamknęłam Szansę w domu. Niestety ktoś się wrócił i ona "przemknęła" prawie że z drzwiami na dwór. Ktoś z gości nadepnął jej na łapę :mad: i nagle zaczęli strzelać. Suńka motała się po podwórku i nie mogła mnie znaleźć. Wyskoczyła za bramę, ja za nią, wołam, a ona nic. Dalej biegnie! W końcu już ostatkiem sił ryknęłam "SZANSA WARUJ!" no i poskutkowało. Tak jak biegła, tak przyległa do ziemi. Podeszłam, złapałam ją za obroże i zaprowadziłam do domu. Dzisiaj też strzelali. Nie bała się. Myślę że wystraszyła się że tyle osób na raz, każdy coś krzyczał, dzieciaki biegały, a ona biedna w szoku była bo mnie nie mogła znaleźć. Za rok na smyczy ją wezmę na podwórko. Niewiem nawet co za baran tą bramę otworzył i kto ją wypuścił. Nikt nie chciał się przyznać :mad: Było, minęło. Kiedyś mieliśmy takiego psa co się strzałów bał, to tata dawał mu w Sylwestra krople uspakajające, a jeszcze inny jak był szczeniakiem zaaportował petardę. Tata w ostatniej chwili wyrwał mu ją z pyska i rzucił. Wybuchła już w powietrzu. Bela51 może nie doczytałaś, ale Szansa jak do nas przyszła bała się wszystkiego. Łyżki do butów, kotów, dzieci, a na wyciągnięcie ręki reagowała jakby spodziewała się uderzenia. Olga mówiła że jeszcze wcześniej bała się własnego cienia. Teraz jest już śmielsza, pewniejsza siebie (wyjada mojemu kotu z miski, bo on robi to samo) i myślę że w końcu zrozumie że nikt nie będzie jej tu lał, ani katował. Zresztą. Ona ma takie oczy że jak patrzy, to roztapia największy lód w sercu (nie dotyczy mojej teściowej :eviltong:)
  3. Arka masz rację! Zapomniałam całkiem o kuwecie. Dzisiaj się głowiliśmy gdzie ona wogule jest, bo od dwóch lat nasz kot z niej nie korzysta. No i znalazła się. Klakierek jak ją zobaczył, to ucieszył się jakbym mu myszę przed nosem puściła :eviltong: Siedział w niej i siedział... i siedział... a ze dwie minuty tam produkował :crazyeye: Szkoda mi tylko tych moich nadwornych kotów, bo marzną na tym zimnie, ale nic już nie mogę zrobić. Dzikusy zdemolowałyby mi chałupę, więc nie mogę ich wpuścić do domu. Czasami tylko wieczorem wpuszczam je do garażu żeby sobie tyłki ogrzały, a na dworzu mają budę w której śpią. Jedna taka tylko nie chce wchodzić, bo kiedyś chciałam ją złapać na szczepienie i przycięłam ją (niechcący oczywiście) drzwiami garażowymi (automat). Od tamtej pory nie chce nawet wejść do korytarza, a mnie jej szkoda jak matka i rodzeństwo buszuje po cieplutkim garażu, a ona biedna marznie sama w budzie :-(
  4. Moja krówka w swoim wyrku :rolleyes: [IMG]http://img71.imageshack.us/img71/1804/dscn0671bf4.jpg[/IMG] [IMG]http://img530.imageshack.us/img530/8149/dscn0672mn5.jpg[/IMG]
  5. I znowu posty przeskakują :pissed:
  6. [quote name='orpha']Agmarek nie za ma co :) , ja to sie dziwie ze po tym moim metnym tłumaczeniu tak załapałas , do czego jak do czego ale do tłumaczenia to ja sie za chiny nie nadaje :cool1:[/quote] Orpha widocznie się nadajesz, skoro ja Cię zrozumiałam :evil_lol: Co prawda nie dostałam smyczą przez łeb (wielki szacun za to), ale to co mi napisałaś poskutkowało. Teraz wstawiam zdjęcia bez opamiętania :diabloti:
  7. Ewa i flatki ubawiłaś mnie tym do łez. Mój kot ostatnio jest nagminnie wyrzucany na ten mróz, bo cały dzień śpi, a wieczorami wali mi w kwiatki. Już dwa padły :angryy: Dobija się potem do drzwi jak szalony. Mąż mówi "nie wpuszczaj go", ale jak tu go nie wpuścić jak on tak żałośnie zawodzi. Poza tym pobudzi mi dzieci tym skakaniem na klamkę. Orpha to rozumiem że dla zwierzyńca przyżądzasz jedzonko, a dla męża to już nie? :razz: Szkoda że ja o tym nie pomyślałam. Teraz muszę gotować dla zwierzaków i jeszcze dla męża i dzieci :angryy:
  8. Ale skoro Wy tak, to ja tak: A teraz tak dla porównania Jeszcze raz dziękuję Orpha że nauczyłaś mnie wstawiać zdjęcia :modla:
  9. Ewa i flatki to srebraś ma 12 lat? :crazyeye: Eee... Coś Ty tu chyba oszukujesz... :razz: Piękny jest :loveu: Orpha to widzę że Ty bidulko masz tam niezłe towarzystwo do wykarmienia :razz: A czy Tobie kobieto starcza jeszcze czasu i sił na przyrządzanie romantycznych kolacji dla męża? :cool3:
  10. Ja miałam dziś na spacerze podobną sytuację. Jakieś szczeniki bawiły się petardami i jak nie łupnęło, to aż podskoczyłam. Corsik nawet nie zareagował (do tej pory mieszkał w bloku), a Szansa skuliła uszy i poczłapała dalej. Najbardziej z tego towarzystwa byłam wystraszona oczywiście ja :p
  11. jezu chryste!!!
  12. Olga a nie boisz się trzymać tak blisko twarz przy jej zjadliwej morduni? :razz: To prawda że te małe to prawdziwe killery. Nie wyobrażam sobie żeby ktoś oprócz mnie wsadził Corsika do wanny :diabloti: i dzięki Olga za podpowiedź, bo już zaczynałam się zastanawiać nad kąpielą Szansy i jak ja ją wogóle zaciągnę do tej wanny, a tu odpowiedź sama przyszła :evil_lol: Biedny Kubuś. Dawaj go do mnie na ferie :razz:
  13. [B]Orpha [/B]nie czuję się wspaniała, a już napewno nigdy nie będę taką świetną Panią jak Ty. Wiesz o co mi chodzi? :mad: ;) [B]Olga[/B] wielu moich znajomych przestrzegało mnie przed psem "z przeszłością", ze schroniska, duży, no i nie wiadomo co jeszcze. Snuli opowieści pełne grozy, że nas pozagryza (choć niema czym), że jak nie będę patrzyła to koty będą fruwać po podwórku, potem zagryzie dzieci, a na końcu nas :diabloti: Niewielu było takich co mnie popierali w tej decyzji :shake: Teraz ci co byli "za"" uśmiechają się i mówią "to wspaniały pies", a ci co byli przeciw przecierają oczy z zachwytu :-o Chciałam psa starszego żeby nie sikał na dywan, wiedział gdzie jest jego miejsce i kochał domowników. Zarówno dzieci jak i zwierzęta. Szansa spełnia wszystkie te kryteria, a to że wyciąga łachy? Myślę że z tym sobie jakoś poradzimy. Moja decyzja była taka, a nie inna, ponieważ jak wiesz Olga w moim rodzinnym domu był senior ze schroniska i wspominam go z łezką w oku. Wierny, posłuszny, cichy i spokojny. Szansa jest podobna, tyle że bardziej kochana, a może to ja jestem bardziej dojrzała... Przyznam szczerze że mój mąż też był do samego końca przeciwny wzięciu Szansy do domu, ale kiedy postawiłam go pod ścianą zgodził się. Spróbowałby nie :mad: A teraz? Dzisiaj była ładna pogoda, więc wypuściłam psiaki na podwórko. Koty na parapecie, a Szansa z Corsikiem na tarasie. Obserwowałam ją i co zobaczyłam? Jak przyjechał mój ślubny, Szansunia podbiegła do niego z piskiem, zwieszonymi uszami i trzęsąca się na całym ciele jakby było ze 40 stopni mrozu. A co zrobił mój mąż? Wpuścił ją do domu wołając "chodź Szansa". Ale jak zapytałam czemu to zrobił, to powiedział że tak jakoś mu przemknęła :evil_lol: Jasne :evil_lol: I to jest cały On. Kiedy się poznaliśmy patrzył z obrzydzeniem na mojego psa (u nich to rodzinne. pies powinien być tylko na łańcuchu), a po 8 latach małżeństwa ustępuje miejsca łóżkowemu kocurowi, wyprowadza rano psa (bo drugi śpi) i sprząta po nich kiedy "coś" się przytrafi. Cieszę się że chociaż jego nawróciłam, bo teściowa jest niereformowalna :evil_lol: [B]Olga [/B]starczyło mi sił na godzinne rozmowy telefoniczne, tylko nie starczyło mi na rachunek. Dostałam niezły opier... od ślubnego :oops: A cóż ja mogę powiedzieć od siebie? [B]Jeśli czyta to ktoś kto się zastanawia nad psem z przeszłością, to niech się nie wacha!!! Pomimo że takie psy są starsze, niestabilne i z problemami są najwierniejszymi i najukochańszymi zwierzętami na świecie!!! [/B] A dlaczego? Może dlatego że mają przeszłość, a za ciepły kąt i miskę jedzenia oddają całe serce. Taka jest moja Szansunia. Rozpisałam się dzisiaj, bo przy butelce szampana opracowywałyśmy z koleżanką menu na jutrzejszy wieczór. Wybaczcie mi to :roll:
  14. [B]Ayia [/B]ja myślę że Szansa jeszcze nie raz mnie zadziwi :razz: Mam tylko nadzieję że pozytywnie :mad: Masz rację. To bardzo mądry i kochany pies. Nie zamieniabym jej na żadnego innego psiaka :shake: [B]Olga [/B]jest mi bardzo miło słyszeć takie słowa, ale jeszcze wszystko przed nami. Poznaliśmy się już w miarę dobrze z Szansunią, ale myślę że będzie lepiej jak przyjdzie wiosna i lato. Wtedy my całe dnie spędzamy na dworze. Myślę że wtedy Szansa będzie mogła wykazać się swoją mądrością i zdolnościami :razz: Przemek nie może się już doczekać aż zagra z nią w piłkę. Cieszę się Olga że spotkałam Ciebie na swojej drodze, bo gdyby nie Ty nie dostałabym nigdy Szansy :loveu: Olga jesteś człowiekiem o wielkim sercu i wspaniałą osobą która zasługuje na wszystko to co najlepsze. I tego właśnie Ci życzę na Nowy Rok. Dziękuję Ci że jesteś, że "wypatrzyłaś" moją lalunię z tłumu i że zawsze mogę na Ciebie liczyć. A Wam dziewczyny dziękuję za dobre rady i pomoc w wychowywaniu mojej malutkiej krówki :bigok: Mam nadzieję Olga że wkrótce nas odwiedzisz.
  15. Aha! I zapomniałam dodać że od mojego prywatnego Mikołaja dostałam pod choinkę książkę "Mój pies. Praktyczny poradnik właścicieli czworonogów". Byłam na etapie komend i stwierdziłam że można przecież nauczyć Szansę kilku elementów. No więc dzisiaj na spacer przygotowałam sobie smakołyki i heja! Jak już się wybiegała uklękłam przed nią i powiedziałam "Szansa siad", a ona usiadła! :-o Potem "Szansa waruj", to się położyła! :-o Tak mnie tym zaskoczyła że zapomniałam reszty komend! Przećwiczyłam to jeszcze kilka razy. To nie przypadek. Onka wie o co chodzi[B]. [/B] [B]Olga[/B]. Dobra robota. :razz:
  16. Dłuższe i częstsze spacery z moim mężem są raczej mało prawdopodobne, bo on (niestety) żadko bywa w domu. Poza tym zawsze z nim chodziła na smyczy, ale widział że ja ją puszczam luzem, to się rozochocił, no i efekt był taki że zwiała do domu (dobrze że nie w las, bo mimo że ma adresówkę, to ja gdybym spotkała takiego psa, chyba bałabym się go dotknąć że mnie pogryzie). Mój ślubny wychodzi z nią tylko rano, bo szkoda mu mnie budzić :razz:, ale z pracy wraca barrrdzo różnie. Dzisiaj jak Szansa szalała z Corsikiem,to aż wyszedł popatrzeć, bo faktycznie było na co. Żebyście widzieli jak ona się wściekała. Aż miło! :p Takie ciele,a skakała po tej łące jak zajączek. Ze dwa razy i mnie się dostało jak mnie dogoniła. Tylko moje biedne dzieci nie mogły popatrzeć, bo jak zwykle chore :placz: Te doły kopie chyba faktycznie dla osłony przed wiatrem, bo pamiętam że tego dnia co zrobiła to pierwszy raz niemiłosiernie wiało, ale tropienie też jest możliwe, bo niucha tam aż się piach sypie. Mam nadzieję że na wiosnę nie zdemoluje mi podwórka tym kopaniem :mad: Znalazłam chyba sposób na to wyciąganie rzeczy. Niewiem czy dobry, ale narazie skuteczny. Za każdym razem kiedy wracam i widzę że nic nie zbroiła chwalę ją i daję smakołyk :evil_lol:
  17. Nowa dostawa zdjęć. Prrrosto z aparatu. Jeszcze cieplutkie :Dog_run: [IMG]http://img511.imageshack.us/img511/1733/dscn0656ae3.jpg[/IMG] [IMG]http://img229.imageshack.us/img229/1018/dscn0657ed7.jpg[/IMG] Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć kim jest ten czarny szczur biegający za suńką? :razz: [IMG]http://img258.imageshack.us/img258/7987/dscn0659uy1.jpg[/IMG] No. Nasza panna się dziś wyjątkowo rozszalała :cool3: [IMG]http://img258.imageshack.us/img258/2699/dscn0663ul8.jpg[/IMG] [IMG]http://img139.imageshack.us/img139/2766/dscn0664zd0.jpg[/IMG]
  18. No to jeszcze chciałabym się dowiedzieć dlaczego kopie te doły i jak ją przekonać do męża. Radzono mi żebym zostawiała ją na podwórku jak on jest na dworzu i coś robi, ale jak tak robię, to ona idzie za nim, potem wraca pod drzwi i znowu idzie do niego i pod drzwi, a jak już je otworzę, to wchodzi tak że zawiasy prawie puszczają i szafki fruwają po przedpokoju jak Szansa bierze zakręty do garażu. Dodam że ja z nią wychodzę 3 razy, mąż tylko raz. A jak mnie niema w domu? No coż... moje kapcie idą w ruch :niewiem: Chowam już wszystko co do mnie należy, a ten mały złodziej i tak zawsze sobie coś znajdzie. No właśnie. Chociażby kapcie...
  19. Czy ktoś mi wyjaśni dlaczego moja suczyna kopie dołki i się w nich kładzie? Na początku myślałam że chce tam zostać, więc odchodzę i zerkam na nią kątem oka, a ona się podnosi i idzie za mną. I jeszcze jedno. Mój mąż poszedł z Szansą dalej niż zwykle, a ona mu zwiała. Wołał, szukał, aż w końcu przyleciał wystraszony do domu, a panna pod bramą. Wystraszona aż się trzęsła. O co tu chodzi? Ze mną idzie wszędzie, a z nim tylko tam gdzie już była. Rozważaliśmy taką możliwość że może poprzedni właściciel ją gdzieś wyprowadził i tam zostawił, bo mój mąż żadnej krzywdy jej nie zrobił, a mimo to boi się go. No i jak widać nie zawsze się go słucha.
  20. No plakat porywa za serce. Szkoda tylko że nie wszystkich :-(
  21. No to powodzenia dla osób które zajmują się sprawą Loli. Ob y im się udało doprowadzić sprawę do końca :mad: My będziemy (nie)cierpliwie czekać na efekty :razz:
  22. [quote name='M@d']To nie jest reguła... Ja np. nie lubię się fotografować, nie ma mnie na zdjęciach z wakacji, nie ma mnie na zdjęciach na dogo... ;) A nie ukrywam się z żadnego powodu ... :eviltong:[/quote] No przykro mi. Na stare lata nie będzie specjalnie co oglądać, ani porównać siebie z teraz do tamtej ja :razz: Ja osobiście lubię oglądać siebie jaka byłam młoda i piękna :razz: ale masz rację. To oczywiście rzecz gustu co kto lubi :evil_lol: [B]Dorota23 [/B]wizyta przedadopcyjna w Twoim domu była oczywiście porażką, ale nie ona jest chyba najważniesza, bo w sumie "przed" możesz deklarować złote łoże dla swojego psiaka. Liczy się to co będzie potem. Kiedy będziesz biła i głodziła swojego psa, to nie wydaje mi się że na czas wizyty poadopcyjnej pies będzie na Ciebie patrzył jak na boginie. My ludzie potrafimy doskonale kłamać. Zwierzęta nie. Może pani która u Ciebie była pojechała w zastępstwie tymczasowego opiekuna? Ja swoją "rozmowę kwalifikacyjną" wspominam bardzo mile. Było tego w sumie kilka godzin. Po adopcji zawsze mogłam zadzwonić do poprzedniej opiekunki i zasięgnąć informacji, poza tym ciągle domagała się odemnie zdjęć i opowieści :evil_lol: na Dogo każdy zawsze chętnie odpowiada na moje pytania i daje mi mądre rady. Tu przynajmniej wiem że nie jestem sama. I cieszę się bardzo że tak trafiłam :multi: [B]Lulka [/B]masz rację. Nie pisz co sądzisz o tej dogomaniaczce, bo ja to zrobiłam i zostałam skarcona przez moderatora :razz:
  23. [quote name='sleepingbyday']cierpliwość to ja musze miec do mojej niestabilnej psychicznie suki z syndromem zazdrości.... :shake: żal mi jej, bo ona sie niepotrzebnie spina..[/quote] Nie przejmuj się [B]Sleepingbyday. [/B]Jak Szansa do nas trafiła, to mój mniejszy o 3 razy pies też się spinał. Nawet atakować ją próbował, bo traktował ją jako zagrożenie. Minęło mu po kilku dniach, chociaż do dzisiaj muszę najpierw pogłaskać jego zanim pogłaszczę ją. Może za bardzo skupiasz się na na Cosiu i ona czuje się zaniedbana chociażby w pieszczotach :razz:
  24. Coś jest przepiękny, a oczy ma chyba większe jak on sam :razz: Widać że chudziutki i leciutki jak piórko :-(
  25. Cuś mi się zdaje [B]Orpha [/B]że Ty oprócz łóżka to będziesz sobie jeszcze musiała poszukać drugiego męża :mad: ;) Prezesa może by zamknąć na noc w skrzynce na pościel? :razz: Popatrz jaki cwaniaczek. Rozkręcił zadymę i poszedł na tv z wysokości oglądać co się dalej będzie działo :cool3:
×
×
  • Create New...