Jump to content
Dogomania

Agmarek

Members
  • Posts

    3854
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agmarek

  1. [quote name='orpha']o ja alez piekny obrazek :D[/quote] O TAK! One jak z obrazka dopuki ktoś im nie przerwie drzemki :razz: Szansa już się o tym przekonała. Zobaczyła tyle uszu do lizania że nie mogła się powstrzymać. Kotka-matka jej w tym pomogła :mad:
  2. Eee... Nie chciała ich zjeść puki co :diabloti: [IMG]http://img133.imageshack.us/img133/2498/dscn0817hx3.jpg[/IMG] Woli z tym czarnym szczurem pobiegać po podwórku :eviltong: [IMG]http://img522.imageshack.us/img522/7109/dscn0816ec3.jpg[/IMG] Pouciekać przed nim też jest fajnie [IMG]http://img339.imageshack.us/img339/8575/dscn0818ey0.jpg[/IMG]
  3. [quote name='bela51']O Jezuuuuuu,:mad: moja Lora ( ONka) kopala doły na wakacjach jak kratery:razz:. Mieszkam w bloku, to cały rok nie miala okazji, a na spacerach miała inne rozrywki:shake:. Może Szansa nie będzie kopać??? Nie martw się na zapas.:lol:[/quote] No toś mnie pocieszyła :shake: Szansa na spacerach też próbuje kopać doły, ale staram się ją od tego zajęcia odciągnąć. Teraz od kilku dni wypuszczam ją na podwórko, bo wcześniej nawet nie było mowy żeby sama wyszła, ale nie zauważyłam żadnych jam. Teraz siedzi przed tarasem i konsumuje śnieg, a dopiero co jadła. Wiecznie głodna jest :niewiem: Oby tylko nie chciała podjeśc surowego mięska które leży na tarasie :mad: [IMG]http://img158.imageshack.us/img158/278/dscn0814ac2.jpg[/IMG]
  4. Jak ja czytam Wasze posty, to cieszę się że Szansa od kanap, drzwi i wszelkiego rodzaju mebli woli kapcie, buty i inne łachy. Mój sznaucerek jak był mały potrafił jeść nie tylko takie rzeczy :mad: Z czasem mu przeszło, ale przykro by było jakby chciał poogryzać moją kanapę. Wszystko co mamy w tym domu było starannie dobierane i ma nie więcej niż dwa lata. Ciężko pracowaliśmy na ten dom i wszystko co się znajduje w koło niego. Mój mąż sam zrobił podwórko, posiał trawę i posadził tuje, więc jak przyjechali panowie układać kostkę pod altanę i zryli mu tą trawę...:mad: Mam nadzieję że Szansa nie będzie kopać dołów :hmmmm: Niektórym się wydaje że zwierzęta powinny być miłe, fajne i robić dobre wrażenie. Mojej teściowej przeszkadza nawet to że koty siadają na parapecie (bo podrapią). Mnie i mojemu TZ (domyślam się że chodzi o męża) to akurat nie przeszkadza, ale jakbym sobie złamała nogę na dołku, to pewnie bym się wkurzyła (1,5 roku temu wybiłam sobie jedynkę na lince od kostki. Miałam zmarrrnowane wakacje) Ja jej wszystko wybaczam, bo jak łypie na mnie tymi swoimi oczkami, to mięknę. Boję się tylko że kiedyś zrobi coś czego mój (TZ?) jej nie wybaczy. To tylko facet i jak każdy potrafi być wrrredny. Wiem że ją lubi, choć żadko okazuje jej (i mnie) jakiekolwiek uczucia, ale wierzę że Szansa mnie nie zawiedzie w tej kwesti i nie będzie kopać dołów. Ja niewiem. Myślę że ona robi to wszystko z tęsknoty. Boi się że wyjdziemy i nie wrócimy. Może kiedyś zrozumie że zawsze będziemy wracać :evil_lol:
  5. [quote name='orpha']aaaa widzisz to Ty masz po prostu w domu strojnisie :evil_lol: , mysle ze powinnas z nia usiac ,magazyn mody w reke , potem stylistka , fryzjer , kosmetyczka , spa ...... :diabloti:[/quote] Gazet nie czyta. To można zostawić na podłodze i nie ruszy, ale książki chowam, bo jeszcze jej się okładka spodoba :eviltong: Czesać się lubi, a przynajmniej nie protestuje. Chętnie też liże uszy mojej kotki, za to jej już nie bardzo podobają się te zabiegi, bo fuczy. Chętnie też wypielęgnowałaby futro mojego kocura, ale tamten nie daje jej nawet szansy. Spyla na wysokie sprzęty jak tylko Szansa nadchodzi :evil_lol:
  6. [quote name='sleepingbyday']na te pratel nie wystarczy....[/quote] Ale tępe narzędzie może by wystarczyło :-( Niewiem dokładie o co chodzi z Ozzym, bo niewiem gdzie można o tym przeczytać. Zresztą niewiem czy chcę. To co przeczytałam na naszej klasie mi wystarczyło żeby cieszyć się z tego iż ktoś wyrzucił Szansę, bo mogła skończyć tak jak Ozzy :-(
  7. [quote name='orpha']nie no moze kapcie Ci łaskawie zostawi :razz:[/quote] No niewiem niewiem. Tu bym z Tobą polemizowała :cool3: Kiedy zamykają się za mną drzwi moja ślicznotka o pięknych i wdzięcznych oczkach zamienia się w diablicę, więc myślę że skoro chciała już chodzić w moich bluzkach i butach, to kapciami też nie pogardzi :mad:
  8. [quote name='MartynaP'] wogóle kim ty tu jesteś zeby zadac i to na piśmie :shake: czekaj czekaj a w miedzy czasie skorzystaj z opcji "wyloguj"[/quote] Wyloguj i usuń hasło :evil_lol: [B]SBD [/B]czemu ta s... zrobiła to Ozzyemu jeśli można wiedzieć? :-(
  9. Agmarek

    Ozzy - Pozegnanie

    [quote name='mijakimi']Słuchajcie a gdzie można znaleźć to w jaki sposób odszedł za TM? Dla ciebie OZZY (*)[/quote] [URL="http://nasza-klasa.pl/profile/11007265"]Logowanie do nasza-klasa.pl[/URL] Wpisz poprostu Ozzy
  10. "Gospodarstwo agroturystyczne"? "Grzebienie fal"? JESSSU!!! :crazyeye: Zanim zrozumiałam o co chodzi musiałam dwa razy przeczytać :razz: Chyba jutro zgłoszę się z dowodem osobistym do lekarza po ten wpis do dowodu :razz: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f85/bialystok-owczarkowata-kawa-juz-nie-szuka-domu-juz-go-ma-97921/index20.html[/URL]
  11. Ech dziewczyny. Nic nie usprawiedliwia słów kuny. Nawet to czy jest tu nowa, czy nie. Ja też jestem, ale chyba nie wypisuję takich bzdur :razz: Może dziewczyna wie że pisząc swój post obraziła niewinną osobę, dlatego pokutuje za grzechy dłuższą modlitwą. Język ma barwny i nieokiełznany, a jednak czasem warto się powstrzymać. Ja przy umowie adopcyjnej zostałam spisana z dowodu. I co z tego? Czy tam było napisane że jestem nienormalna i nieodpowiedzialna? Chyba raczej nie. Przynajmniej w moim dowodzie niema takich informacji :diabloti: [B]SBD [/B]ja do swojej suki czasem też mówię pieszczotliwie "ty krowo", co nie znaczy że nie darzę jej pozytywnymi uczuciami :evil_lol: wręcz przeciwnie, a Ty droga koleżanko myślisz o swoich porażkach. Zacznij wspominać te psy które dzięki Tobie znalazły wspaniały dom, bo jesteś tylko człowiekiem, a nikt z nas nie jest doskonały. Przykro mi że obwiniasz się o śmierć piesia i że coś takiego się wogule stało, ale choć nie znam histori jestem pewna że nie zrobiłaś tego specjalnie.
  12. Mam nadzieję że nic jej nie będzie. To twarda bestia :razz: Olga co z Segą? Czy ona nadal tak dużo pije? Napiszesz coś? Mieliście jeszcze się skonsultować i zrobić badania. No i cooo???!
  13. [quote name='ArxTe']no to masz wesoło :evil_lol: ale ciesze się ze psinka taka radosna !!!! powodzenia[/quote] Oj przyda mi się. Jak tak dalej będzie, to niewiem czy ja w kapciach zostanę :razz: Już i tak wychodząc oglądam się za siebie czy aby nie zostawiłam czegoś cennego na widoku :mad:
  14. Noo. [B]Olga [/B]wiesz jakie Szansa robi postępy. Jeden krok w przód, dwa do tyłu. Wczoraj zrobiła puzzle z klapka mojego męża :mad: Dzisiaj nie ryzykowałam. Przed wyjściem założyłam jej kaganiec :mad:
  15. [quote name='ewatonieja']Elzo cos z ty z niego zrobiŁa zimowego ksiĘcia![/quote] Jaki tam książe!? Toż to prawdziwy KRÓL :happy1:
  16. No coś Ty! Śrubokręt, młotek i inne oprzyrządowania obronne mam w plecaku, to myślisz że jeszcze respirator mi się zmieści??! :crazyeye: Chyba że w kieszeń :razz:
  17. [quote name='orpha']no to musisz kiedys nas tu nawiedzic , specjalnie dla Ciebie bede chodzic na czworaka :evil_lol:[/quote] Tylko powiedz kiedy, to i ja przyjadę. Żeby nawet na miotle, to przybędę :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  18. Coraz lepiej poznaję Szansę i coraz bardziej mnie zadziwia. [B]Olga [/B]mówłaś że ona grzeczna, a dzisiaj na spacerze udziabała mnie w rękę! Aż mi rękawiczkę ściągnęła :crazyeye: Tak się rozszalała że nie było na nią sposobu. Ja już w końcu stanęłam i śmiałam się jak szalona (co sobie sąsiedzi pomyślą :razz:) Ganiała w koło, tarzała się w śniegu, o mało mnie nie wywaliła jak przebiegała obok i jeszcze mi Corsika poturbowała :mad: Jeszcze jej takiej nie widziałam. Podbiegała, podskakiwała, nastawiała się do klepania i uciekała. Jak ja za nią, to ona w nogi. Jak ja uciekałam to ona za mną. I przebiegała ze świstem, aż w końcu zmęczona padła na śniegu i dyszała. Aż miło było popatrzeć. Corsik zwiał do domu przerażony, bo jak go łapą pacnęła, to mało mu karku nie złamała, a jak uciekał, to ona chyba myślała że to zabawa i hajda za nim :evil_lol: Teraz śpi wymordowana. Nie wiedziałam że ona ma taki temperamencik :diabloti:
  19. [quote name='orpha']no pieknie nie wierzy mi no :mad: naprawde !! jestem grzeczniutka , cicha , skromna i bojazliwa dzieweczka :eviltong:[/quote] Nie. No nie! Orpha! Ty grzeczniutka?! Od kiedy?? :turn-l::roflt: Chyba faktycznie od jutra :razz:
  20. No i widzisz. Szansa się nie cofnęła. Wręcz przeciwnie i cały czas robi postępy. Pamiętasz jak Ci mowiłam że mi naszczała na dywan? No. To robi postępy. Dzisiaj zlała się w garażu :mad: Idąc jednak torem myślenia "normalnego" człowieka, to chyba nikt nie chciałby mieć psa po którym nie wiadomo czego można się spodziewać. Ja osobiście nie lubię jak Corso pokazuje mi zęby, albo na mnie warczy. Udaje że się go nie boję, ale staram się go nie prowokować. Widzisz. Kocha nad życie, ale ząbki lubi pokazać. Nawet jak mi łapę podaje, to musi warknąć. Tolka niestety nie ogranicza się tylko do ostrzeżeń. Przechodzi do czynów. No popatrz. Takie małe, a takie zadziorne cholerstwo :mad:
  21. [quote name='bela51']A weta zmień. Nie ma nic gorszego, niż te lecznice - molochy z rzeszą lekarzy, co chwilę się zmieniających.[/quote] Rozmawiałam dziś z nim i na ten temat. Jeśli chodzi o szczepienia "hurtowe", to może przyjeżdżać do mnie do domu, a tak, to będę się z nim umawiać indywidualnie. Ewentualnie w nagłych wypadkach będę jeździć do lecznicy. Zobaczymy jak to będzie wyglądać w praktyce. Jeśli nic sie nie zmieni, to poprostu odejdę.
  22. [quote name='bela51']Jeszcze jedno. Tez jestem przed sterylką Janki. Ale tego chyba ubezpieczenie nie obejmuje?[/quote] Nie. Prawdopodobnie nie obejmuje. Tylko nieprzewidziane choroby z tego co wiem. Sterylka do nich nie należy. Niestety.
  23. Rozmawiałam z wetem [B]Aga i Eto[/B] czy to ubezpieczenie od nieprzewidzianych chorób równiez obejmuje profilaktykę??? Może być problem z tym czipem, bo tam jest jej wiek rzeczywisty, ale mówił że dostanę to zaświadczenie, bo Szansa napewno niema więcej jak 6 lat :razz: [B]Aga i Eto [/B]czy potem pzu zwraca całą sumę za ewentualne koszty leczenia? Ja niewiem jak to jest. Nigdy nie ubezpieczałam psa, ale podoba mi się takie rozwiązanie. Nie będę się musiała w razie czego martwić, ani zastanawiać czy leczyć psa, czy nie i czy będę finansowo na to przygotowana. Wet tak mi powiedział. Że jakby nie patrzeć to Szansa jest psem po przejściach. Nie wiadomo jaka jest jej przeszłość i co jeszcze może się zdarzyć. A może nie kusić losu? Sama już niewiem :shake:
  24. [quote name='Bzikowa']Ja to podpisywałam przed każdą narkozą mojego psa czyli 3 razy (2 razy wycięcie nowotworu, raz zdejmowanie kamienia z zębów) i też za pierwszym razem byłam zbulwersowana i słabo mi się zrobiło jak to przeczytałam ale to podobno właśnie zwykła formalność... zeby własciciel zwierzaka nie mógł o nic oskarżyć weta.... Biedna ta kobiecina z psem, co opisujesz :shake: Z jednej strony mogłabyś jej to Ty powiedzieć ale z drugiej pewnie i tak by nie posłuchała bo przecież to wet ma status jakiegoś tam, powiedzmy, 'autorytetu' i to jemu taka osoba ślepo ufa... :shake:[/quote] Wiesz Bzikowa... ja to faktycznie mogłabym jej powiedzieć, ale bałam się że kobiecina zejdzie na zawał, albo mnie jeszcze tam zlinczuje w tej poczekalni. Ja myślę że ona chciała sie poprostu komuś zwierzyć i wygadać. Myślałam o tej kobiecie przez całą noc i zła jestem na te gówniary-naciągary. Z drugiej jednak strony, to pamiętam jak mi dawano nadzieję z Maxem. Zastrzyki, ściąganie moczu (bo już sam nawet nie sikał) no i tłumaczenie że na operację jest za stary (miał 14 lat i przepuklinę miedniczną). Pierwszą operację miał w wieku 6 lat. Jeden wet tylko się tego podjął i też powiedział że jeśli to jest pies podwórkowy, to zabieg niema sensu. Myślę że wtedy wet też próbowała mi delikatnie dać do zrozumienia że nic nie można dla niego zrobić, ale ja nie chciałam tego słuchać, aż w końcu w którąś sobotę powiedział że Maxowi coś w środku pękło i bardzo cierpi. Dała mi swój tel i powiedziała że jakbym się zdecydowała na uśpienie, to ona przyjedzie. Ciężko mi było przekonać mamę do tej decyzji. Dopiero kiedy powiedziałam że on bardzo cierpi i umrze w wielkim bólu dała się przekonać. Do końca mieliśmy nadzieję że odejdzie sam. Niestety tak się nie stało. Myślę że mama nigdy mi nie wybaczyła tej decyzji, bo jak przyniosłam do domu Corsika nie odzywała się do mnie przez miesiąc. Teraz też niema psa (chociaż moje bardzo lubi). Myślę że ta starsza kobietka jest świadoma że jej piesek z tego nie wyjdzie, a niema kto jej przekonać do tego że eutanazja będzie lepszym wyjściem. Wiem o co chodzi. Ciężko jest się rozstać z towarzyszem życia :-(
×
×
  • Create New...