Jump to content
Dogomania

Agmarek

Members
  • Posts

    3854
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agmarek

  1. [B]Bonsai [/B]to rozumiem że Ty masz psa aby go bronić? :evil_lol: To u Orphy chyba niema takich wygód :diabloti: [B]Bela [/B]dotarłam do 20 str Janki od momentu kiedy zamieszkała z Tobą. Widziałam Twoją poprzednią sunię ze zwisającymi łapkami z łóżka. To Lora? Piękna sunia :-( Wracając do Janki, to bardzo podoba mi się to imię, a jeszcze bardziej chcałam zobaczyć zdjęcia jej niechcianego pontonu, ale nie chciały mi się otworzyć :shake: Ślicznotka z tej Twojej suni. Widać że jest zadbana i kochana, a ten jej pieprzyk na pyszczku jest prześliczny :loveu: No i faktycznie lęki ma duże. Przynajmniej do tej strony 20, ale widziałam że z nią pracujesz. Czy ona poprzednio była od małego u tych ludzi którzy musieli ją oddać? Bo nie doczytałam. I przepraszam za moje niektóre komentarze w stosunku do Ciebie są mało delikatne. Gdybym wiedziała że masz więcej niż 35 lat nie pozwoliłabym sobie na taką śmiałość :roll: Będę się bardziej pilnować, ale wybacz-piszesz tak przyjazne posty że człowiek się zapomina i odpowiada jak rówieśniczce :p Ja sama mimo że w dowodzie po trzydziestce zatrzymałam się chyba na etapie dwudziestopięciolatki i chyba nie chcę tego zmieniać, bo kiedy mój TZ taki poważny, to ja jeżdżę z dziećmi na karuzeli, tarzam się w śniegu i ganiam ich po podwórku. No...ktoś w tym domu musi być normalny i trzymać to wszystko w ryzach, bo inaczej towarzystwo się rozłazi :razz:
  2. [quote name='bonsai_88']Agamarek to ja ci może Birmę pożyczę :diabloti:... Jeśli tylko się z Szansą polubią to Birma by się rewelacyjnie sprawdziła jako pies-przewodnik [wypróbowane przy Jadze -która na początku była bardzo wystraszona - i przy Biance ;)][/quote] Ja Ci Bonsai dziękuję bardzo. Mój TZ już i tak siwieje :razz: Ewentualnie mogę Szansę podrzucić do Ciebie na szkolenie, bo sama perspektywa czyszczenia Birmowych łap mnie przeraża :diabloti: U mnie teraz wodę kopią, to miałaby pole do popisu. Tyle błotka...mmm... Mówisz że Jaga taka wystraszona była? No popatrz...a u Orphy normalnie jak :diabloti: wcielony podobno :evil_lol:
  3. [quote name='orpha']ło matko nie nadążam , wpadłam tylko na moment nie mam czasu czytac :oops:[/quote] To nie czytaj :evil_lol: bo i tak nie odpowiadasz. Zadałam Ci pytanie w pierwszym poście na tej stronie i do dziś niemam odpowiedzi :mad:
  4. [B]Bela51 [/B]Lora nie była sterylizowana? No widzisz. Rutyna wetów czasem zabija. Przykre to,ale prawdziwe. To samo niestety dotyczy lekarzy. Cosik o tym wiem, bo sama mało nie straciłam życia przez ich rutynę. Mój wet i zarazem sąsiad wie że jakby któremukolwiek z moich zwierzaków coś się stało z jego winy, to...:mad: Moja koteczka zakuła się czymś w tyłek, wylazła jej tam sierśc i zrobiła się dziura z ropną wydzieliną na środku. Kazał smarować przez 10 dni, a wczoraj dzwonił czy wszystko jest ok. Czasami chodzi na spacer koło mojego domu żeby zobaczyć czy z moim zwierzyńcem wszysko w porządku (sama go na tym przyłapałam), więc nie mam narazie powodów żeby mu nie ufać. Kiedy Szansa do nas trafiła stwierdził parę złamań które nieprawidłowo się zrosły, ale mówił żeby tego nie ruszać, bo i po co. Łamać, składać...a jej to widocznie nie przeszkadza i nie sprawia jakichkolwiek kłopotów. Namawiał mnie tylko na tą sterylkę bardzo usilnie, bo to suka w sile wieku i może dojść do ropomacicza. Jak zadzwoniłam i powiedziałam że krew jej leci, to przyleciał jeszcze tego samego dnia żeby stwierdzić że to cieczka. To chyba dobry wet. Mnie się nie wydaje że Szansa była bita. Ona była lana i to chyba za najmniejsze nawet przewinienia, bo jej strach jest ogromnie wielki. Teraz jest już napewno spokojniejsza niż na początku, ale jeśli czytałaś całą historię od początku, to napewno wiesz że bała się jak dzieci krzyczały, mały churgotał samochodzikiem, ja brałam do ręki łyżkę do butów czy gazetę. Nie ulega wątpliwości że to bardzo mądra suka i posłuszna. Na początku puściła się za jednym z moich kotów, ale szybciutko ją poskromiłam, bo wiedziałam jak. Kopanie dołów ustało (narazie) i zjadanie odchodów również. Jestem wdzięczna dziewczynom za pomoc, a szczególnie jednej takiej co ma twardą rękę i przełożyła mi wszystko z psiego na nasze. Tylko te klapki mnie nurtują i nie mogę sobie z nimi dać rady. Myślę że reszta jest do opracowania. Czytałam że Janka boi się petard i współczuję Ci. Ona pod tym względem chyba bardziej wystrachana jak moja Szansa. Bardzo mądrą radę jaką otrzymałam w tym temacie było umówienie się z kimś kto ma "dominującą" sukę na spacer. Niestety na tym zadupiu gdzie mieszkam niema takiej możliwości. Tutaj psy są albo na łańcuchu, albo biegają luzem po podwórku. Jak nie dają mleka i nie znoszą jajek, to są bezurzyteczne. Tak więc jestem tu ufoludkiem, ale mam to gdzieś. Ja z tej rady nie skorzystam, chyba że wiosną albo latem wybiorę się do Orphy coby nam łopatologicznie wszystko przełożyła, ale może Ty masz taką możliwość? Może Janka nabrałaby pewności siebie? I znów się rozpisałam jak walnięta. Przepraszam, ale ja nie umiem w dwóch zdaniach odpowiedzieć na pytanie :oops:
  5. [quote name='sleepingbyday']trala-lala :cool3:[/quote] Ech trala-lala...pogadać sobie mogę... Chyba już jestem uzależniona od tych głupot :roll:
  6. [quote name='jbk']Witam z rana znad kawy ;) A propos BARFu - moje maluszki jedzą owoce w całości ;) Marchewki, jabłka i tak dalej ;) Dyć mają zęby ;)[/quote] Mój jeden stwór zęby ma, ale takiego paskudztwa nie jada. Protestuje. A drugi zębów niema a kapcie zjada. Niekoniecznie zmiksowane :evil_lol:
  7. Jessu...ja naprawdę przestanę tu zaglądać...:crazyeye:
  8. [quote name='Reno2001']Bo ciotki jednak nad wyraz dbają o własne palce :evil_lol::evil_lol::evil_lol:.[/quote] No jak się tak cioteczki oczytały o Toleńce to przesadna dbałość o rączki jest wręcz wskazana :roll:
  9. [quote name='ruda76']a z czym jest problem?[/quote] Pewnie z tym że owczarek większy i silniejszy od Olgi zamiast do weta zaciągnie ją do lasu na spacer :turn-l: :painting:
  10. [quote name='bela51']Myślę,że tylko ONki po przejściach. Moja poprzednia ONka Lora naprawdę nie bała się nikogo i niczego. Chyba nigdy nie przestanę jej opłakiwac.:-([/quote] Nie chcę Cię martwić, ale mój poprzedni piecho nie żyje już 5 lat, a ja wciąż kiedy o nim myślę mam łzy w oczach :-( Tyle mieliśmy jeszcze razem zrobić...tyle spacerów...i wszystko posypało się w ciągu trzech dni. Długo Lara nie żyje? Mój Corsik to zwierz agresor. Jakby mógł to by szczekał i pogryzł chyba samego siebie głupol, a Szansa to dla mnie dziwny pies. Kochany-nie powiem-ale czasem jakoś tak dziwnie okazuje swoją miłość. Jeszcze nie widziałam tak uległego psa. Zaszczekała przez te 2 m-ce może ze trzy razy, ale mnie to nie przeszkadza. Mogłaby być tylko trochę mniej stachliwa i bardziej ufna wobec nas. Myślisz że to się zmieni? Bo ja zaczynam w to wątpić...
  11. [quote name='jbk']Nie wiem dlaczego, ale jakoś oczami wyobraźni zobaczyłam kość cielęcą w sokowirówce....[/quote] Jakoś tak wyszło że ja też o tym pomyślałam :razz:
  12. Ja też chcę zobaczyć!!! :placz: Olga! Jak możesz?! Obiecałaś zdjęcia :mad:
  13. Ludzie! No co jest z wami?! Taki piękny owczarek czeka na domek! Szybciutko, szybciutko, bo zaraz kolejka się ustawi!
  14. [B]Bela51 [/B]zdaje mi się że bym musiała się tam zalogować żeby cosik napisać, ale po tym co przeczytałam, a było tego niewiele to możemy sobie podać ręce. Widocznie Onki mają już z natury takiego stracha w d...:diabloti: [quote name='orpha']buaaahahah bylo piwiedziec ze bedziesz stala klientka :evil_lol:[/quote] [B]Orpha [/B]do kogo ta mowa??! Do mnie?! :mad:
  15. Tą durnowacizną to chyba wszyscy tu jesteśmy zarażeni. Eunuchy, futra i nie wiadomo co jeszcze :roll: Człowiek rzucił niewinną uwagę o obcych adoratorach i już się z tego niebezpieczny temat zrobił :diabloti: Tylko patrzeć jak ten wątek zamkną :evil_lol:
  16. BajkaB jak czytam to co piszesz, to tak jakbym widziała swojego psa. Jest u nas od małego, ale myślę że wcześniej nie było mu zbyt dobrze. Był zabrany z interwencji brudny, zapchlony, z infekcją uszu i nosa. Jakoś doprowadziliśmy go do kultury, ale do tej pory mimo że ma 4 lata toleruje tylko mnie i dzieci. Jak chce to się słucha, jak nie to nie. Fochy są na porządku dziennym i warczenie również. Mojego TZ-a gryzie, obcych ludzi również. Czasami jest kochany, lubi się przytulać i głaskać, ale bawimy się wtedy kiedy on chce, a nie wtedy gdy ja mam czas. Pewna bardzo mądra kobieta powiedziała że robi to ze strachu. Może tak samo jest z Reksiem? Napewno wcześniej nie miał zbyt ciekawego życia, a jego strach przerodził się w agresję?
  17. [quote name='bela51']No cóż, nikt nie jest doskonały. Szansa choruje na klapkomanie.:evil_lol: Moja ONka niczego w domu nie tknie, ale za to... jest strachulcem.:crazyeye: Na spacery chodzimy tylko tam gdzie ona chce i wracamy czasem w okrutnym popłochu.. Musi po prostu być pusto i cicho. Najlepiej bladym świtem lub w środku nocy. Albo musimy wsiadać w auto i jechac na pustkowie. Czasem myśle, że wolałabym,żeby coś zeżarła a nie wydziwiała tak z tymi spacerami. :mad:, Ale trudno, kocham strachulca i basta.:razz:[/quote] Jeśli to ta panna w Twoim awatorze, to nie wygląda na strachulca :razz: Ja w Szansie mam wszystko w jednym. Jak idziemy na spacer i spotkamy jakiegoś dziamoka to tragedia. Ciągnie mnie do przodu jak najdalej od tego wrzasku. Boi się krzyku, głoski "r", rzucanych przedmiotów typu kulka śniegowa, czy kijek, a na spacer to idzie wszędzie, ale tylko ze mną. Raz zwiała TZ-owi bo za daleko zaszedł :diabloti: Wczoraj spotkałyśmy na spacerze sąsiadkę. Ziemię sobie wykopywała do wiaderka. Szufelką. Zatrzymałam się co by pogadać, to sąsiadka chciała pogłaskać onkę. OlaBoga! Jak ona zobaczyła tą szufelkę w ręku...Makabra :shake: Pierwszy raz mi zwiała. Na szczęście do domu. I miała niedaleko. TZ jak zobaczył że napiera na furtkę, to otworzył jej domofonem. Wpadła w tuje i ani myślała wyleźć. Jeszcze w domu się telepała. U mnie tu jest odludzie. Żadko jakiegoś ludzia czy psa się spotyka, a że niewiem czego się mogę po niej spodziewać, to chodzę tam gdzie znam okolicę. No. Więc oprócz tego że Szansa to strachojbyś, to jeszcze klapki zjada. Bela jak masz gdziesz na forum zdjęcia tej swojej ślicznoty, to daj mi link.
  18. Trzeba było Kobicie wytłumaczyć, że to na każdy dzień tygodnia...:eviltong:. Mam taki pomysł: może spryskiwać te lacie czymś, czego TZ nie wyczuje, a Szansie odbierze chęć do ich zjadania. Chociaż znając psicę (z tego co o pannie piszesz)- to znajdzie do zabawy coś równie atrakcyjnego (np. buty skórzane), no i wydatki wzrosną.[/quote] Chodzi o to że nawet moje dzieci nauczyły się chować buty (2,5 r i 6 lat) tylko mój TZ jest w tej kwesti niereformowalny :mad: Zostawia swoje klapki w garażu. [B]Betka [/B]pisząc o spryskaniu czymś butów masz coś konkretnego na myśli? Chętnie spróbuję, bo jestem zdesperowana. Ręce mi już opadają z bezsilności. Zaznaczam że ma swoje zabawki tj. miśki, piłki, pleciony sznur, a nawet buty które mi na początku obrzarła, ale tego nie gryzie! Tylko te cholerne klapki! :angryy:
  19. [quote name='Bzikowa']7 par? Rozpieszczasz Szansę :evil_lol:[/quote] Nie było tyle ile chciałam. Kupiłam tylko 3, więc TYLKO dwie pary mam w zapasie :-( Może do wtorku Szansa ich nie pożre :razz: [B]Bela51 [/B]wolałabym te pieniądze przelać na jakiegoś psiaka w potrzebie, ale ta małpa nie pozostawia mi wyboru! :placz: Chyba załatwię sobie jakiś rabat u tej kobitki z wielkimi oczami :diabloti: Mówię o tej od kalpków. Jak otworzyła ten karton, to aż ja wielkie gały zrobiłam i pomyślałam jakże by się Szansunia ucieszyła jakby mieszkała u niej w domu :evil_lol: Caaalusieńki kaaarton klapeczków w różnych rozmiarach...:sweetCyb:
  20. To ja też chętnie posłucham relacji Beaty z rozmowy z Mufel, o ile nie rzuci słuchawką jak usłyszy kto jest po drugiej stronie tel. Wszyscy jesteśmy ciekawi co z Busią dlatego nie sądzę żeby Mufel odpowiedziała na to pytanie. Tą niewiedzą chce nas ukarać.
  21. My mieliśmy kiedyś podobną sytuację z psem którego wzięliśmy ze schroniska. Przez 5 pierwszych dni nic nie jadł (a był chudy jak wiór) pił tylko wodę. Moja mama w końcu zaczęła karmić go na siłę łyżką. Niewiem co to było. Już nie pamiętam (20 lat minęło) chyba jakaś zmiksowana zupa. Po kilku dniach pies sam "zaskoczył" i zaczął jeść.
  22. [quote name='bonsai_88']Olej bazarek, jedź na basen bez marudy :evil_lol:[/quote] No coś Ty?! A kto się dziećmi zajmie jak ja będę robić furrorę na dużym basenie? :razz: Klapki odkupione, basen zaliczony. Kobietka na bazarze patrzyła się na mnie jak na szaleńca, bo chciałam kupić 7 par czarnych klapków w takim samym rozmiarze. Miała tylko 3 :mad: Umówiłyśmy się na wtorek :evil_lol:
  23. No widać na kocim zdjęciu. Stoją dwa prawe :evil_lol: Jutro mamy jechać na basen z dziećmi, a mój mąż nagle wypalił: ja nie jadę. niemam klapków. Na co ja zdziwiona: jak to nie masz? masz! TZ: tak. kur.. mam. dwa prawe :angryy: ja: oj przestań. kto ci się tam będzie przyglądał :evil_lol: w szafie są jeszcze jedne do pary TZ: tak.tylko że dwa numery za małe ja: daj spokój. takie wymagania masz. założysz, przemkniesz szybciutko i nikt nie zauważy.. TZ: :angryy:...:watpliwy:...:onfire:...:zly7: ja: :evil_lol: Stanęło na tym że jutro rano mam jechać na bazar i odkupić klapki, bo jak nie, to on nie jedzie na basen :obrazic:
  24. No faktycznie jest trochę wystrachany, ale kiedyś pewnie mu to przejdzie. Moja Szansa jest u nas 2 m-ce i wygląda podobnie. Taki pies nie wie czego się może po człowieku spodziewać. Dopiero uczą się siebie nawzajem.
  25. [quote name='orpha']nic , absolutnie nic tylko SBD sie jakims futrem chwali :eviltong:[/quote] SBD powiedz mi że to nie jest futro z kota albo jakiego innego czworonoga :modla: Przypomniało mi się apropos futra jak gnębiłam moją teściową za posiadanie futra z lisów. Umoralniałam ją że to futro powinno leżeć zakopane w ziemi, bo tam jest jego miejsce po śmierci i pytałam czy wie ile biednych lisów musieli obedrzeć ze skóry żeby takie futro uszyć. Efekt jest taki że teraz przychodzi do mnie w kurtce. Nawet boi się założyć ulubionego szalika :roll:
×
×
  • Create New...