Jump to content
Dogomania

Agmarek

Members
  • Posts

    3854
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agmarek

  1. Ona to papranie w śniegu to chyba podpatrzyła u Ciebie :evil_lol: i teraz chce się pańci przypodobać :razz:
  2. [B]Bonsai [/B]no to ja dzisiaj pacnę dupą w śnieg. Ciekawe jak moje psiory zareagują :razz: Wiem że Szansa potrafi pokazać zęby bo w sobotę poszłam z nią na chwilę do koleżanki i jej szczeniak ją podgryzał za uszy, mordę i ciągnął za ogon. Nie chlasnęła go, ale pokazała zęby i warknęła. Myślę że jakby się szczylek nie uspokoił, to...:mad: Szansa nie jest zbyt wylewna ani do ludzi, ani do innych zwierząt. Ciekwaska, chętnie powącha i pomerda ogonem, ale to wszystko. Co innego Corsik. Ten to by od razu uchlał i sprowadził na ziemię nie tylko szczeniora, ale i jego panią :mad: [B]Bela[/B] idąc do lekarza wierzymy że nam pomoże, bo w końcu to jego praca. Tak samo jest z wetem. Przecież jak pies choruje to nie idziemy z nim do elektryka, tylko do weta, bo to fachowiec w tej dziedzinie i oczekujemy od niego pomocy, a to że czasem taki weterynarz powinien zostać rzeźnikiem to już inna historia :angryy: Aż strach się przyznać, ale moja Szansa jest u mnie o wiele krócej niż Janka u Ciebie, ale napewno przytyła więcej jak kilogram :oops: Teraz wydaje mi się że wygląda normalnie. Nie jest już taka chuda jak na tych pierwszych zdjęciach jeszcze z Krężla. A to że też wiecznie chodzi głodna to inna sprawa. Też żebrak pierwszej klasy. I jakie miny przy tym robi...jakby z tydzień nie jadła :roll:
  3. Wiesz [B]Bela[/B] odniosłam wrażenie że obwiniasz się o śmierć Lory, ale z tego co wiem to nie była Twoja wina i jeśli nawet się przyczyniłaś do tego w jakikolwiek sposób, to jesteś przecież tylko człowiekiem a każdy może się pomylić. Życie z poczuciem winy nie jest łatwe :oops: Ja na początku dawałam Szansie sporo jedzenia, a ona zjadała wszystko, więc myślałam że tak ma być. Z racji tego sporo przytyła (co widać) więc zmniejszyłam jej racje żywieniowe. Nigdy nie miałam tak dużego psa, a do tego Szansa nie przepada chyba za bieganiem. Woli spokojnie spacerować. Czasem tylko zaszaleje :roll: Jeśli zaś chodzi o jej kupsko, to owszem. Była sama w garażu, ale nie był on zamknięty, więc mogła do nas przyjść. Co do Corsika, to myślę że nie pała do niego wielkim uczuciem, ale na swój sposób napewno go lubi. Pozwala mu zaglądać do swojej miski i leżeć w swoim posłaniu, ale jak ma kość to :mad: i jak go głaszczę to tak doopką manewruje żeby go odepchnąć. Zazwyczaj jej się to udaje bo większa :diabloti: Jak znowu głaszczę ją, to mały potwór skacze mi na plecy i drapie po nogach żeby zwrócić na siebie uwagę. Skaranie Boskie z tymi piesami :evil_lol: Narazie panna cieszy się dobrym zdrowiem choć mnie straszyli że po dwóch, trzech miesiącach zaczną z niej wyłazić wszystkie choroby :roll: No cóż. Jak zacznie chorować to trudno. Decydując się na dorosłego psa i po przejściach liczyłam się z tym.
  4. Zmęczone psy po spacerze. Koty by jeszcze pobiegały, ale niema za kim :evil_lol: [IMG]http://img22.imageshack.us/img22/5364/dscn0949.jpg[/IMG]
  5. [quote name='WŁADCZYNI']M@d jakoś Twoje metody do mnie nie przemawiają, wole zaklatkować szczyla i liczyć że odklatkowany za jakiś czas nie będzie demolował:evil_lol:[/quote] Napewno klatkowanie jest najlepszym wyjściem z sytuacji, ale jeśli kogoś nie stać na klatkę, bądź też jest to sprzeczne z jego przekonananiami nie zastosuje tej metody. Zwracanie uwagi po czasie faktycznie nic nie daje i odbieranie połowy pokarmu też wydaje się trochę bezsensowne, bo skąd niby pies ma wiedzieć dlaczego ma zmniejszone racje żywieniowe? Ja zwracałam uwagę swojej suce i doszło do tego że ona już na sam mój widok uciekała wzrokiem kiedy wracałam do domu. Bez względu na to czy coś zbroiła czy nie bała się mnie i jednocześnie gryzła coraz więcej. Tak więc zastosowałam inną metodę. Kiedy wychodzę chowam wszystkie atrakcyjne dla niej przedmioty, a po powrocie zaglądam do niej. Kiedy jest coś pogryzione sprzątam to bez słowa, a kiedy wszystko jest ok chwalę ją i daję smakołyka. Narazie działa. Aha, I jeszcze jedno. Moja suka zna komendę "na miejsce", więc wychodząc mówię to do niej, a potem wracam jeszcze raz i powtarzam te słowa. Wiem że to zabawa w kotka i myszkę, ale gdzieś przeczytałam że pies największe szkody wyrządza w 30 min. po wyjściu właściciela. Akurat to się sprawdziło, bo kiedyś w te 30 min. wyciągnęła kurtkę, czapkę i szalik mojego syna i zdążyła jeszcze pogryźć buta :angryy: Niewiem jak ona to robi z tymi szczątkami uzębienia :shake:
  6. Oj widzę że Ty już z zaśnieżoną Birmą dotarłaś na spotkanie :evil_lol: Serrrdecznie współczuję doprowadzenia jej do kultury po spacerze :lol: Zdjęcia są cudne. Aż miło popatrzeć.
  7. Ło matko aż mi zęby zazgrzytały na myśl o tej piszczącej zabawce :roll: Nie cierrrpię takich przedmiotów i na szczęście moja ferajna również :evil_lol: Jeśli zaś chodzi o spacerki na/bez smyczy, to dzisiaj spotkaliśmy na spacerku owczarka bezsmyczowego i z niewidzialnym panem (bo Onek biegał, a pana widać nie było). Ja i moja ferajna w jedną stronę, a owczar w drugą :evil_lol: Teraz mogę się pośmiać, ale stracha mi napędził. To pies sąsiadów. Przez płot ujada jak szalony, a puszczony luzem ucieka do domu. Czy ktoś wie jak ciężko się ucieka tyłem??? Biegłam tak, bo bałam się że zaatakuje mnie albo mojego rodwailera w sznaucerowatej skórze, bo o Szansę byłam spokojna. On pies, ona suka.
  8. No nie. Wody to ona dużo nie pije. Dzisiaj rano jak zmieniałam to było pół miski. Czyli przez dobę wypiła połowę. To chyba nie jest dużo :roll: [B]Bela[/B] nie panikuj, bo i mnie się udziela :placz: Dzisiaj siedziałam sobie spokojnie, a Szansunia wyszła z łóżka i tak dreptała w koło aż nagle z wielkim hukiem przewróciła się na podłogę pod moimi nogami! Czułam jak włosy mi dęba stają na głowie (i nie tylko) ze strachu. Tyle się oczytałam o tych chorych stawach u owczarków. Ja się zerwałam i do niej "Szansunia, Szansunia co ci jest?!" a ona brzuszysko do góry i "miziać mnie!" :mad: Cholera jedna tak mnie straszyć jak ja słabe serce mam :oops: Oprócz tego tak dziś była na spacerze zajęta wąchaniem kotów że po dwóch godzinach zrobiła wielką koopę na podłodze w garażu. Niewiem czy dobrze zrobiłam, ale posprzątałam bez słowa. Nie krzyczałam, nie pytałam "co zrobiłaś" tylko poprostu posprzątałam. Została dziś na 3,5 godz sama i nic nie pogryzła, to chociaż kupsko musiała zwalić po złości :evil_lol: Kiedyś znowu nasikała do kratki spustowej w garażu i sprawa by się nie wydała gdyby nie to że uciekając zostawiła żółte ślady :razz:
  9. [quote name='sleepingbyday']a kto to jest ta pani?[/quote] Stefanie Heinzmann. Myślę że Orpha woli jednak ten utwór w orginale :evil_lol: Śpiwała to kiedyś Metallica (chyba :roll:)
  10. [quote name='bela51']Takie fochy Szansuni mogą zwiastować ciążę urojoną.Ale wolałabym, aby w tej dziedzinie wypowiedział sie fachowiec. Niektóre suczki miewają ciąże urojone po cieczce. Ale czy bezpośrednio po, tego nie wiem. Moje poprzednie sunie jakoś nie miały nad wyraz rozwiniętego instynktu miacierzyńskiego.A Janka jest ze mną od sierpnia i jeszcze nie miała cieczki. Mój strachulec jeszcze ciągle potrafi oprotestować wychodzenie na spacer. Wygląda to mniej więcej tak, że ja ubieram się i biorę smycz, a Janka wtedy zwiewa do kąta lub na kanapę. Kiedyś jej odpuszczałam, a teraz ubieram ją w tym kącie w szelki, zapinam smycz i stanowczym tonem mówię, że IDZIEMY. Nie jest zachwycona, ale posłusznie idzie.:mad: Dalej radośc sprawiaja jej tylko spacery o świcie, lub w środku nocy. Jest wtedy pusto. Tobie radzę obserwować Szanse i za bardzo jej nie rozpieszczać w tym okresie, bo podobno to tylko pogłębia problem. Najlepiej gdyby miała dużo ruchu. Mam nadzieje, że temu zachowaniu Szansy nie towarzyszą jakieś inne niepokojące objawy?[/quote] Co masz na myśli pisząc o niepokojących objawach? Oprócz tego że nie chce wychodzić przez jakieś 3 dni nie zjadała całej michy co jej się wcześniej nie zdarzało i nie wchodziła do domu. Myślę że to przez tą cieczkę, bo teraz kiedy prawie wogule jej nie leci już wystawia nos z garażu.
  11. [B]Bzikowa [/B]żebyś wiedziała. Ta małpa ma nas pod pantoflem :shake: [B]Bela [/B]u nas nic nowego oprócz tego że Szansunia (mimo że nie walentynki) znów dostała kosteczkę od pana, a ja prawie zawału :roll: Martwi mnie tylko to że suńka od jakiegoś czasu odmawia wyjścia na spacer. Trzeba pannę prosić, albo na smycz zapiąć żeby wyszła. Niewiem o co chodzi. Do tej pory zawsze chętna, a na dzień dzisiejszy chciałaby się tylko głaskać, wysikać i do domu :oops: Rano TZ z nią wychodzi, ona szybkie siusiu i jak on odpala samochód żeby się rozgrzał, to ona do domu i żadna siła jej nie wyciągnie.Nie ma mowy o dalszym spacerku :shake: Zawsze grzeczna i posłuszna teraz udaje że ogłuchła (jak mój pies :diabloti:) Znalazłam sposób na koty żeby nie atakowały psiaka. Ciągnę smycz po ziemi i one zamiast wyskakiwać na Szansę lecą za "zdobyczą". Suńka jest zdziwiona, ale przynajmniej robi swoje i do domu :razz: A co u Twojej Janki??? Nocne strzelanie na szczęście się skończyło :multi:
  12. Cieszę się bardzo że Klusek już w nowym domku :multi: Czekamy na wieści! :loveu:
  13. [quote name='M@d']My się z Puli nie pogryziemy, bo ja jestem za spokojny :lol: Zresztą ta dyskusja toczy się już między nami od ...hmmm... chyba już można mówić ... lat... i przewinęła się już przez wiele wątków :eviltong: Żadne z nas już chyba nie wierzy w przekonanie drugiego, a podawane argumenty są raczej obroną swego widzenia świata ... wobec pozostałych czytających wątek ;) Każde z nas inaczej interpretuje fakty, ale podobno tyle wersji tego samego wypadku drogowego... ilu przesłuchiwanych świadków :evil_lol: Może po prostu trafiają mi się genialne psy? Mój pierwszy pies Beksa był pod koniec życia chory i czasem zrobił kupę jak byliśmy w pracy. NIKT NIGDY nawet słowem nie skomentował takiego "wypadku". Jednakże już wchodząc do domu wiedziałem, że coś się wydarzyło, bo w te dni pies nie witał mnie w drzwiach, tylko siedział na swoim posłanku ze spuszczonym lbem. Dopiero jak sprzątnąłem i nic nie powiedzialem, to wypadal jak torpeda z poslanka i zaczynał normalny wariacki rytuał powitalnych kółek i podskoków... ALbo jak kiedyś w parku znalazł na lawce ciastko, to przez 3 lata, do końca życia, podczas pobytu w parku wskakiwał łapami i wachal lawki (czego nidy wcześniej nie robił...) ;) Ale jak pisze Puli, to wolny kraj i każdy ma prawo do swojej interpretacji obserwowanych zdarzeń ;)[/quote] Być może Wasza dyskusja toczy się od wielu lat, ale mnie (i pewnie nie tylko) wprowadza w nerwowy stan. Aż boje się odezwać :roll: Jeśli zaś chodzi o skojarzenia w parku to moja suka ma podobne, tylko może bardziej negatywne. Na łapanie za obroże reaguje piskiem, na krzyk wywala się do góry brzuchem, a na początku na widok łyżki do butów chowała się w swoim "azylu". Dzieci, gazeta w ręku, patyk, kapeć, śniegowa kulka, rower, miotła, łopata do śniegu...poprostu WSZYSTKO kojarzy jej się z biciem! Najchętniej całe dnie by leżała u siebie i (chyba ze stachu) nie wystawiała stamtąd nosa. Koopki też próbowała sprzątać mimo że jak się przytrafiło, to nikt nie gadał. To samo było z cieczką. Jak tylko kapnęło od razu sprzątała i zerkała na mnie czy aby nie widzę. Powiem szczerze że nigdy nie spotkałam tak "zastraszonego" psa i jest mi z tym trochę ciężko. Szczególnie wtedy gdy inni ludzie na to patrzą. Jeden pies rozbrykany do granic możliwości, a drugi bity i zastraszany, bo jak inaczej można określić psa którego trzeba prosić żeby wyszedł na dwór??? Sąsiadka chciała się ostatnio zapoznać z "miłym fajnym pieskim" który o mało nie odgryzł mi ręki żeby ją pokąsać i w rezultacie pogłaskała sukę która na widok łopatki w ręku rozpłaszczyła się na ziemi gotowa do bicia :shake:
  14. [quote name='prittstick']wsrod wlascicieli borderow bardzo popularna jest komenda "lie down" na lezenie, to jest komenda "pasterska". ja nie chcialam "lie down" a musialam to glupie "pac" zmienic i zrobilam samo "down" (ktore brzmi mniej wiecej tak "daałn" z akcentem na pierwsze "a"). czasem do psa mowie "zadałnuj ładnie jak trener każe":evil_lol:[/quote] A ja nadal nic nie rozumiem oprócz palenia miski :roll: [B]Pac? [/B]Co to jest pac?? Leżeć?? Dzięki [B]Władczyni [/B]za tą michę [B]:p [/B] Powiedz mi jeszcze jak mam nauczyć mojego psa przynoszenia koca bo czasem by się przydał, a pies potrafi i bez komendy władować się ale pod kołdrę co jest dla mnie nie wygodne, bo ma krótką sierść :cool1: Na szczęście na komendę "poszedł" ładnie reaguje i szuka sobie innego legowiska.
  15. Orpha nareszcie znalazłam coś co mi się podoba. Ja wiem że Ty to uznasz za zbeszczeszczenie porządnej muzyki, ale moje uszy...są w niebie...:evil_lol: Wolą to od orginału [URL]http://www.youtube.com/watch?v=LyPeH1xk2kc[/URL]
  16. [B]Puli [/B]sprawdziłam na suce. Piskliwym głosem "zapytałam" -Szansunia na miejsce?- poszła. Niewiem jak i czego ją uczono, ale reaguje na wszystko. Drugi pies bez zmian-nie reaguje na nic. Wracając do suki, to niestety ona nie wie co to jest piłka, pleciony sznur czy patyk w ręku. To ostatnie akurat kojarzy się tylko z biciem, choć w moim domu nigdy nie dostała. Patrząc na nią przemocy mówię NIE! Mówisz żeby dawać jeść z ręki? NIGDY nic nie wzięła z ręki. Jak położysz na podłodze to zje, ale dopiero wtedy gdy odejdziesz, albo udajesz że nie widzisz. Nie będzie nic nosiła w pysku, bo przede wszystkim niema zębów. Widocznie jej poprzedni właściciel uznał że taka będzie ładniejsza :-( Mnie te braki nie przeszkadzają. Jej z pewnością tak. Chociażby w komunikowaniu się ze mną. Co znaczy palenie miski? Nie spotkałam się nigdy z takim określeniem. Kojarzy mi się to z ogniskiem w psiej misce, a to byłoby trudne biorąc pod uwagę materiał z jakiego jest zrobiona :roll: No i a propos luzu, to każdy pisał jak radził sobie ze swoim psem, a przecież nie każdy pies jest taki sam. Wydawało mi się że Twoje posty choć są bardzo rzeczowe i konkretne zawierają w sobie odrobinę jadu i uszczypliwości. Nie zrozum mnie źle, ale tak jak pisałam nie każdy pies jest taki sam i nie na każdego działa ta sama metoda. Pies rzucił bułke w śnieg, a suka wrąbała kiełbasę kiedy tylko się odwróciłam :niewiem: Niech Ci będzie że nie jesteś behawiorystką, ale jesteś dobrym szkoleniowcem, a nie właścicielką kundli. Czasami te kundle potrafią być mądrzejsze od rasowych psów. [B]Scarlet [/B]ja z tych wirtualnych szkoleń wyciągnęłam wiele pozytywnych wniosków, ale najbardziej podobała mi się Diana i kury. Dla mnie to było trochę zabawne, ale ważne że poskutkowało. Ja w domu mam coś jakby Sadie tylko w męskim wydaniu :roll:
  17. Orpha na polsacie film o Twoich psiochach :diabloti: Śnieżny pies. Jeszcze tylko czterech huskych Ci brakuje :evil_lol:
  18. [B]Scarlet [/B]daj znać czy teraz link do strony Ci się otwiera.
  19. Moja suka niezależnie od tego co powiem i jakim tonem wykonuje polecenia. Sprawdziłam. Najpierw stanowcze "na miejsce"-poszła. Potem pieszczotliwe "Szaaaansunia na miejsceee..."-też poszła. Drugi natomiast na wszelkie wołania np. na spacerze jest głuchy jak pień. Przyjdzie jak skończy wąchać krzaki. Tak więc w domu mam sukę łagodną jak baranek i psa który rzuca się na wszystko i wszystkich :roll: [B]Scarlet [/B]to chodziło o wesołą łapkę. Tam na dole tej strony jest video ze szkoleń które można pooglądać. Też pomocne. Nie trzeba od razu iść na szkolenie. [URL]http://www.wesolalapka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=133&Itemid=120[/URL]
  20. [B]Puli [/B]wybacz, ale wydaje mi się że trochę luzu by się tu przydało. Mój pies (może jest nienormalny) ale nie reaguje na ton głosu, tylko na komendę. Siad jest siadem, a warowanie jest warowaniem bez względu na to jakim tonem wypowiesz te słowa. Chciałabym wiedzieć jakie książki przeczytał Twój syn, bo sama chętnie zabiorę się do ich lektury i wydaje mi się że jesteś świetnym behawiorstą, więc mam nadzieję że napiszesz jak radzić sobie z psem który rzuca się na obcych ludzi. Nie jest to absolutnie złośliwość z mojej strony, tylko wielka chęć zapoznania się z Twoimi wskazówkami, ponieważ z drugim psem mam taki problem. [B]Scarlet [/B]ze swojej strony mogę Ci jeszcze polecić [url=http://www.wesolalapka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=133&Itemid=120]Weso
  21. Ło matko. Taka zażarta dyskusja że strach się odezwać :roll: Powiem tak. Moja suka pożera klapki z reguły wtedy gdy niema nas w domu. Ma swoje zabawki, ale widocznie nie są one tak atrakcyjne. Przed wyjściem staram się chować wszystko co atrakcyjniejsze, a kiedy wracam i widzę że coś pogryzła podtykam jej to pod nos i pytam tylko "co zrobiłaś" a ona odwraca głowę. Kiedy zaś nic nie zbroiła chwalę ją i daję przysmak. Od paru tygodni działa. Jeśli chodzi o zjadanie własnych odchodów, to mam takie plastikowe pudełeczko z kuleczkami w środku. Robią dużo hałasu. Kiedy tylko moja Onka pochylała się nad jakąś kupą rzucałam jej pudełko pod nos, a ona odchodziła. Teraz już nie stosuję tej metody, bo nie jest mi to już potrzebne. Suka kiedy tylko zobaczy kupę, powącha i odchodzi. Sunia Scarlet nie wydaje się już być szczeniakiem i jak dla nie niektórymi zachowaniami (np. pyskówka) chce sobie wywalczyć prawo do wyższej pozycji w stadzie. To tylko moje zdanie. Pewnie nie wszyscy się z nim zgodzą :roll:
  22. To Bianca wygląda na bezdomną? :-o Normalnie psami bym poszczuła za taki komentarz! :evil_lol: Akurat niedawno przekonałam się że nie wszystko wygląda tak jak nam się wydaje, bo zauważyłam na chodniku gościa z psem i owy facet szarpie go, a pies się wyrywa. Zatrzymałam samochód gotowa w razie czego interweniować :mad: i obserwuję co się dzieje. Pies się tak zaplątał w smyczy że facet jedną ręką ją odpinał, a drugą trzymał psa. Kiedy w końcu doszedł z nią do ładu poklepał piesa i poszli dalej. Piecho strasznie wariował. Podskakiwał, obracał się itd. Myślę że za parę metrów znów zrobili przystanek :evil_lol: Jeśli natomiast chodzi o moje psy, to niewiem dlaczego, ale ludzie zawsze chcą głaskać tego małego, a kiedy mówię że nie można bo gryzie, to wywalają gały. Mówię że tego dużego można pogłaskać bo łagodny, to rezygnują. Tylko dzieci się decydują na ten krok, a dorośli stoją z duszą na ramieniu :diabloti:
  23. Nareszcie kończy nam się cieczka :multi: Tak mi się przynajmniej wydaje. Na podłodze rano jeszcze były brązowe plamy, a teraz już spokój. Czy to tak ma wyglądać? Bo ja niewiem. Poza tym Szansa już chętniej wychodzi z garażu, a na spacerze próbuje się z nami bawić. Dzisiaj wieczorem np. zaczepiała kotkę trącając ją nosem. Koteczka się w końcu zdenerwowała i odwracając się chciała zdzielić Szansę łapą po nosie. Szansa się uchuliła i...dostał Corsik. Chyba łapka była z pazurkami, bo piecho zapiszczał. Z początku nie wiedziałam co się stało ale Kocia chyba się zorientowała że nie trafiła tej mordy w którą celowała i w ramach przeprosin zaczęła się przymilać do Corsika. Ten natomiast obrażony warknął i poszedł w drugą stronę. Dobrze że chociaż na spacerze mam trochę spokoju, bo w domu dzieci chore leją się o zabawki :roll: Aha. I Szansa odmówiła dziś wieczornego spaceru z panem. On ma wychodzić z nią tylko rano i koniec :mad: Wieczorem chodzi pani. Chciałam odpocząć przy książce, ale co miałam robić? Zarzuciłam kurtkę i poszłam, bo małpa nawet za drzwi nie chciała nosa wystawić :evil_lol: Teraz wywala mi się tu pod nogami do góry brzuszyskiem i pomrukiwaniem zachęca do miziania :lol:
  24. [B]Maczek [/B]to Wy ładnie spać chodzicie :roll: Pilnuj piesa coby go za nagabywanie nieletnich nie zgarnęli :evil_lol:
  25. [quote name='dzodzo']no akurat moja suka przed pierwsza cieczka, ktora wlasnie jej sie konczy zrobila sie aniołem, ktory tylko spał, był ocięzały, nadzwyczaj spokojny i przymilny jeszcze bardziej niz zawsze:evil_lol:[/quote] No niewiem jak to było z moją suką, ale słyszałam opinię że przed pierwszą cieczką robią się spokojne. Ja nigdy nie miałam suki, więc kiedy przed pierwszą cieczką sunia się mocno wyciszyła myśleliśmy że jest chora. Cały dzień spała, albo się przymilała i nie chciała się bawić.
×
×
  • Create New...