Jump to content
Dogomania

Agmarek

Members
  • Posts

    3854
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agmarek

  1. Mój prywatny masażysta :evil_lol: [IMG]http://img504.imageshack.us/img504/4908/dscn0960.jpg[/IMG] Oto ja na podwórku. Odmawiam wyjścia poza teren [IMG]http://img240.imageshack.us/img240/8862/dscn1020.jpg[/IMG] W końcu pani wyciągnęła mnie na spacer :mad: I tak wyglądam po. Ja i szczur :evil_lol: [IMG]http://img212.imageshack.us/img212/7562/dscn1019.jpg[/IMG] [B]Nie, nie, nie Olga. Nie myśl sobie że Szansa jest upasiona. To tylko futro sprawia takie wrażenie :evil_lol:[/B]
  2. Dzisiaj na dworzu panna Szansunia dała się namówić na wzięcie piłki w mordkę. Przebiegła z nią kawałek i wróciła :multi: Niestety nie zdążyłam wyjąć aparatu z kieszeni :placz:
  3. [quote name='olgaj']Tada, tada, tada:BIG: 100 strona watku SZANSY[/quote] No dobra :roll: Jak balet, to balet :evil_lol::sweetCyb::laola::drink1::cunao::knajpa::beerchug::Dog_run:
  4. No i nastała cisza...:roll: Szansa chyba czegoś się wcześniej przestraszyła (najprawdopodobniej napaści suki sąsiadów) i odmawiała wyjścia na dwór. Od wczoraj nie było już z tym problemów, a dzisiaj znowu :placz: Wyszłyśmy wieczorem na spacer. Błoto, kałuże...masakra. Mój wielki lodołamacz wystraszył się, bo lód zaczął pod nią pękać z wielkim "trzask", koty w popłochu uciekały na wszystkie strony, a Szansa pod furtkę i ani myślała iść dalej :shake: Wiem. Mogłaby się wysikać na podwórku, ale nie chce. Łazi, kręci się, ale sikać nie będzie. Na ulicę boi się wyjść, bo lód na kałużach pęka i znów koło się zamyka. Rano ugrzęzła w błocie i wystraszona piszczała, no a teraz jeszcze to :placz: Ciekawe jakiego podstępu użyje mój TZ żeby rano ją wyprowadzić :cool1:
  5. [quote name='olgaj']Dobre spionizowane egzemplarze sa tylko wtedy gdy maja w rekach cos do zarcia, jak sie konczy "pyszota" zaden egzemplarz sionizowany nie jest dobry :diabloti:[/quote] A to wredota :diabloti: Ma podobny harrakterek do mojego Corsika :evil_lol: Niestety niereformowalna bestia :roll: Kiedyś przyszła do mnie koleżanka. Corsik oczywiście w kagańcu strasznie się do niej przymilał. W końcu stwierdziła że mu go zdejmie, bo chyba ją polubił (mimo że ja ostrzegałam). Wszystko było dobrze dopuki siedziała. Jak tylko się podniosła została chlaśnięta. Nie lubią się od tamtej pory :evil_lol:
  6. [quote name='maczek77']Stara się dzielnie, Zobacz, dół krawata ładnie ubielony :) Nic mi nie mów o błocie, prroooooszę :roll: Już teraz zbiera "podwoziem" takie ilości tej roztapiającej się właśnie brei, że po powrocie do domu układam go do obeschnięcia na specjalnym dywaniku i szmatką futro czyszczę :) Wolałam śnieżek, było fajnie :) Małgosia i zasypiający Oskar[/quote] No fakt. Stara się chłopak :evil_lol: Ja mam w domu dwa niskopodłogowce. Pies czarny więc brudu nie widać, a suka ruda z czarnym grzbietem. Jak do nad przyszła rude miała też podwozie. Teraz jest ono koloru ciemno-szarego :roll: Niema sensu teraz jej kąpać, bo za chwilę będzie taka sama. Po spacerze wpuszczam towarzystwo do garażu i czekam aż obeschną. Potem tylko ścieram podłogę i po robocie :p Jak mieszkasz w bloku, to może fajnie by było przegonić Oskara z góry na dół po schodach, to część błota sama odpadnie :evil_lol:
  7. A co? Czyżby Fado cieczki dostał? :evil_lol: Ty mi tu Olga nie pisz że daleko do Szansy masz, bo jak ja próbowałam Cię przekonać że nam daleko do Łodzi, to mówiłaś że blisko i raz dwa dojedziemy. Zapomniałaś tylko wspomnieć o radarach na każdym skrzyżowaniu :roll:. Mój TZ napewno już więcej do Łodzi nie pojedzie. To pewno wszystko przez Ciebie, bo za bardzo szalałaś z Kubusiem po mieście :evil_lol: No. Ale dążyłam do tego że skoro my mieliśmy blisko, to w drugą stronę taka sama droga (i taka sama ilość radarków :diabloti:) Można sobie potem pamiątkowe fotki z wycieczki pooglądać...
  8. [B]Scarlet [/B]niewiem...może to ujęcie sprawia że Saba wygląda tu na grzecznego psiaczka, a nie na nieposłuszną Bestię :evil_lol:
  9. [quote name='bonsai_88'][B]Agamarek [/B]niestety tak to już jest, że najłatwiej się w cyckach chudnie :roll:... Na szczęście ja ze skromnym rozmiarem F/G nie muszę się martwić :evil_lol:... ja się tylko cieszę, że już nie mam I/J :diabloti:.[/quote] Masz rację [B]Bonsai[/B]. Ja na początku cieszyłam się że z rozmiaru D po karmieniu spadło na C, bo łatwiej było o biustonosz, ale po drugim dziecku z C spadło na B i to mnie już nie cieszy. Aż boję się wspomnieć o trzecim dziecku :roll: Mój mąż po wielu latach przyznał się że jak się poznaliśmy myślał że sobie "wypycham" biustonosze, bo to niemożliwe żeby tak chuda baba miała takie cycki :evil_lol: No i fakt. Ty nie masz się czym martwić :lol:
  10. [quote name='kosu32']No właśnie czekałam na Twój odzew [B]Agmarku[/B] w tym temacie...:evil_lol:[/quote] No właśnie [B]Kosu[/B]. Toż Ty znasz temat od podszewki :diabloti: Nie mogłam pozostawić tego komentarza bez odpowiedzi. Wiesz przecież :evil_lol: Czy są jakieś nowe wieści z domku Fado?
  11. [B]Olga :nono:[/B] proszę o tym ciszej mówić żeby mój TZ się nie dowiedział że suka miała zostać u Ciebie dotąd aż znajdzie dom :mad: Zresztą...teraz to już chyba nieistotne, bo wszyscy w niej zakochani po uszy :loveu: A z drugiej strony to co mu miałam powiedzieć jak mnie tak zwodził że jutro pojedziemy, albo za tydzień i w pewnym momencie miałam wrażenie że na złość mnie tak późno z pracy wraca. A ja (przez miesiąc? półtora?) wisiałam na telefonie do Ciebie. Zwodził mnie tak, bo nie chciał psa. Kota też zresztą nie chciał, a teraz śpi z nim, a z Szansą zajada suszoną kiełbasę w garażu (dzisiaj przyłapałam!:mad:) No to postawiłam go pod murem i pojechaliśmy "tylko obejrzeć" :diabloti: Nie będę Ci teraz Olga tłumaczyć że mój TZ nic wtedy nie myślał, bo był przerażony. Kuba go wystraszył na powitaniu :roll: ale napewno nie myślał tak jak piszesz. I nieważne co mu powiedziałam. Ważne że poskutkowało :diabloti: A mąż tej panny tak na Ciebie dziwnie patrzył, bo pewnie chętnie poleciałby za tymi lokami (choć wtedy ich jeszcze nie było) na koniec świata, ale żona patrzyła gotowa interweniować :mad: w każdej chwili :evil_lol:
  12. [B]Bonsai [/B]no wiesz? Jak możesz! A Ty myślisz że na co mój mąż poleciał jak nie na kości? :evil_lol: Ja kiedyś całą wagę miałam właśnie w cyckach i d..., a teraz mam ją w brzuchu i udach. Niewiem norrrrmalnie co się dzieje :shake: Jak chcę zgubić to cholerne sadło z brzucha, to najpierw zapada mi się gęba, potem cycki, a na końcu brzuch :angryy: [B]JBK [/B]strasznie duża ta rozbieżność wagowa u Ciebie :evil_lol: Ja po dwójce dzieci patrząc w lustro zastanawiam się kto to jest, bo napewno nie ja :roll:
  13. tu się maskujemy: [IMG]http://img4.imageshack.us/img4/8314/sniezek.jpg[/IMG] Małgosiu mistrzem kamuflarzu to on raczej nie będzie, chyba że w końcu nadejdzie wiosna i błoto się zrobi :evil_lol:
  14. No nie powiem. Oskarek robi wrażenie. Jakbym Was na spacerze spotkała, to zaczęłabym się rozglądać za wysokim drzewem, bo na swoją sworę nie mogłabym raczej liczyć...no...chyba żebyś zapiszczała świnką w kieszeni :evil_lol: Ja mam taką sąsiadkę co nie panuje nad swoim psem (nad sobą chyba też nie). W zeszłym tyg. jej suka dorwała moją i strasznie na nią ujadała łącznie z podszczypywaniem, a ta sierota rozłożyła się na śniegu i patrzyła na mnie jak ciele (pies cichaczem ulotnił się pod bramę). Wkurzyłam się, bo to nie był pierwszy raz jak jej sucz atakuje, a pani mi tłumaczy że ona tylko broni swojego terenu (czyt. ulicy). Chciałoby się jej przywalić, ale niema jak, bo psa już na smyczy trzyma, więc tylko pyskówka została. Za radą koleżanki kupiłam sobie gaz pieprzowy, bo mam dość już tego terroru i teraz tylko czekam aż się pojawią. Zastanawiam się tylko komu tym po oczach zamalować, bo tak po prawdzie to pannie by się przydało, ale to pies atakuje, więc sama niewiem. Może dostaną obie. Jedna z butli, druga z kopa :mad:
  15. Ja 170 wzrostu i 55 kilo żywej wagi. O 5 za dużo :roll: Przed pierwszą ciążą ważyłam 45, ale już nawet nie marzę o takiej wadze :shake:
  16. [quote name='maczek77']Świnka jest tylko jako przywoływacz, pojedynczy pisk. Noszona w kieszonce spacerkowego polara. Wiem, że momentalnie została by połknięta jednym chapnięciem. :) Oskar ma inne zabawki do psich szaleństw. :evil_lol: Małgosia[/quote] Małgoś nawet mi nie mów co robisz z tą świnką w polarowym sweterku. Już ja się domyślam :razz: Moje zwierzaki, ani dzieciaki nie wiedzą co to jest piszcząca zabawka, bo zawsze wydłubywałam te piszczałki. Już sobie wyobrażam przechodniów jak reagują na Twoje przywoływanie Oskara tym piskiem zarzynanego prosiaczka :evil_lol:
  17. No ja akurat mam ten "komfort" że Szansa nie niszczy łapami :roll: Garaż jest tylko przysłowiowy, bo nie parkuje tam samochód, jest ciepło, stół, krzesła, radio i komp. Noramlnie luksus dla nałogowych palaczy :evil_lol: Sunia nie zmieści się już do łóżka, bo śpi tam sznaucer, kot i mój TZ, a jakby nie patrzeć owczarek zajmuje sporo miejsca :razz: Masz rację z tą klatką że można ją wziąć wszędzie, ale ja przy dwóch psach i pięciu kotach rzadko gdzieś dalej się ruszam, a poza tym w garażu można rozprostować kości, a w klatce nie, więc na dłuższą metę to nie jest zbyt wygodne. Mówię tu o dużym psie. Podwórko też nie jest rozwiązaniem, bo suńka kopie doły. I to jakie...:roll:
  18. [quote name='WŁADCZYNI']M@d jakoś Twoje metody do mnie nie przemawiają, wole zaklatkować szczyla i liczyć że odklatkowany za jakiś czas nie będzie demolował:evil_lol:[/quote] Mi też polecano klatkę, bo kiedy Szansa została zabrana z Krężla dobrze się w niej czuła. Chętnie do niej wchodziła i myślę że czuła się tam bezpieczna. Niestety to jakoś tak nie godziło się z moimi przekonaniami i finansami, więc starałam się znależć inny sposób. Zamykamy ją więc w garażu gdzie ma swoje posłanie i wiem (przynajmniej teraz kiedy jest mokro na dworzu) że podczas naszej nieobecności z niego nie wychodzi, a jeśli już to do miski z wodą (poznaje po śladach łap na podłodze) Jak dla mnie klatka jest rewelacyjnym rozwiązaniem, ale jakoś tak...nie umiem się przełamać :oops: Mam jeszcze kaganiec w którym pies może napić się wody, ale nie może nic zniszczyć (o jedzeniu niema mowy). Też niezły sposób którego (narazie) nie muszę stosować. Aż do następnych "niespodzianek" :diabloti:
  19. [B]Scarlet [/B]Ty masz sunię która była bita przez 3 m-ce. Moja przez około 6 lat, ale wiedziałam na co się piszę. Jest u nas pi-razy 3 miesiące i nikomu tak naprawdę nie ufa. Ja na szczęście nie zostałam ze swoimi problemami sama. Zawsze mogłam liczyć na dziewczyny z Dogo i nie tylko. Jeśli chodzi o przychodzenie na komendę, to wydaje mi się że tu jest skuteczne "palenie miski" jak ktoś to wcześniej napisał, poza tym kliker jest używany przez niektórych treserów. Na wesołej łapce chyba też. Klik i smakołyk. Moja sunia lubi suszone płucka. Jak zaszeleszczę torebką od nich, to już piszczy i próbuje wytrącić przysmak z ręki. Co ciekawe na inne szeleszczenie tak nie reaguje. Musisz wyczuć co Twoja sunia lubi najbardziej i najpierw dawać jej to ot tak poprostu, a potem jako nagrodę (np. jak przyjdzie na komendę). Oczywiście znajdzie się pewnie osoba która się ze mną nie zgodzi, ale wydaje mi się że to rozwiązanie jest sensowne. [EMAIL="M@d"][B]M@d[/B][/EMAIL]widzę że Twoja Mafia świetnie się zabawiła. Mnie nie stać na takie zniszczenia, więc moja suka na czas naszej nieobecności jest zamykana w garażu. Tam zresztą śpi. Patrząc na te zdjęcia cieszę że się że moja Szansa z wielkim zapałem gryzie TYLKO klapki. [B]Karjo2 [/B]toś mnie pocieszyła. Ja myślałam że jak nadejdzie wiosna, to będzie okazja na dłuższe spacery, więcej czasu spędzanego na podwórku i sunia jakoś się zadomowi, bo puki co trzeba ją ładnie poprosić żeby wyszła na dwór :roll:
  20. A ja tam najbardziej lubię Twoją Lady [B]Orpha [/B]ale jakoś nie mogę doczekać się jej fotek :mad: A tak poważnie, to z Twoich ogólnych propozycji ta piosenka nawet mi się podoba (w przeciwieństwie do dzwonka Twojego telefonu:roll:) i nawet wysłuchałam jej do końca, a moje uszy nie krzyczały :evil_lol:
  21. [quote name='bonsai_88']Tylko wiesz... mi na ginekologi zaczęli tą nerkę badać :evil_lol:. Na poważnie byłam badana i co więcej... na inne organy piwo raczej by nie pomagało w ciągu paru godzin :roll:. Tak więc ostatnio musiałam pić 2 dni :diabloti:. Niestety ja jestem z tych ludzi mało pijących - piję 2x dziennie po pół szklanki - po większych ilościach wymiotuję wodą :shake:... Do tego od czasu do czasu jakieś soki [głównie są to soki procentowe :diabloti:], raz na 100 lat herbata...[/quote] To na ginekologi nerki badają? :-o :evil_lol: A tak poważnie to z nerkami niema żartów. Mi leki nie pomagały, tylko piwo. Jak mnie bolała ta cholera, to po dwóch dniach już sama nie wiedziałam co mnie boli, bo promieniowało. Najczęściej w stronę kręgosłupa. Teraz jak nerka nawala, to wypijam 4 piwa, na noc termofor i spokój na jakiś czas. W lato nawet niema mowy o bluzeczkach z odkrytymi pleckami :shake: Mi też się zaczęło w ciąży i tak już zostało.
  22. [quote name='orpha']a marzeniem Setki jest rózowiutka chrumkająca świnka :diabloti:[/quote] Orpha podaj adres na PW to wyślę świnkę Setuni :diabloti: A może być piszcząca? :roll:
  23. No nie dadzą się nawet ruszyć jak już swoje michy zobaczą :mad: [IMG]http://img511.imageshack.us/img511/6549/dscn0966.jpg[/IMG]
  24. [quote name='olgaj']A beda usiete droga kolezanko :eviltong: W tym tygodniu beda uciete :eviltong: A Fado w nowym domu juz czeka na swoj wyrok :p Fado wczoraj miał gosci, przyjechała cała rodzina, plan byl taki, ze tylko zeby obejrzec, ale Pani uprosiła zeby go juz zabrac do domu zgadzajac sie na wszytko i podpisujac zoobowiazanie do kastracji, maja juz sunie zadoptowana z Żywca, sterylizowana, na jajkach Fado im nie zalezy :eviltong: Pani jest radną w Zgierzu, wiec nam sie Fado polityczny zrobił. :)[/quote] No to super! Bardzo się cieszę :multi: Polityczny Fado też nam się może przydać :diabloti: To mówisz Olga że przyjechali tylko obejrzeć? Hmmm...skąd ja to znam...:razz: No i to..."zabrać do domu zgadzając się na wszystko". Coś mi to przypomina :roll:
×
×
  • Create New...