-
Posts
744 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gunia
-
Pauli_lodz, jak mocz może poza tym neutralizować parzydełka? Chyba jak już to jad, a nie parzydełka, które bądź co bądź są częścią meduzy:)
-
Tutaj znowu bym polemizowała. Swojego czasu oglądałam bardzo dużo programów naukowych, filmów przyrodniczych, także tych o gatunkach meduz, których poparzenie może zabić człowieka (bodajże meduzy kostkowe czy jakoś tak: ledwie zauważalne w wodzie). I wszędzie, ale to wszędzie na wypadek poparzenia nie kazano sikać na miejsce poparzenia ! Weszłam w google i poszukałam przed chwilą info na ten temat. I nie znalazłam czegoś takiego, że należy na ranę nasiusiać. Takie rady znalazły się tylko w komentarzach od internautów i zaczynały się tak : "słyszałem, że trzeba nasikać", "podobno mocz pomaga". Ale podobno/słyszałem to dla mnie żaden dowód.
-
Wydra, to co piszesz jest jak dla mnie zupełnie nielogiczne. Czemu kupiłaś psa z pseudohodowli skoro tak strasznie poruszył Cię widok matki tego szczenięcia? Właśnie przez takie osoby te "hodowle" działają bo płacąc za swojego szczeniaka przyczyniłaś się do tego, że jego matka znów po kolejnej cieczce urodzi. Wiadomo są chętni to i będą szczeniaki. Brak mi słów, że ludzie kupują psy nierasowe, a płacą prawie jak za te rasowe z rodowodem. A potem zaskoczenie, że miał być bolończyk, a jest prawie pudel.
-
Nukapei, pozostawię to bez komentarza :roflt:
-
Kasia&Rika, z jakiej stronki wstawiasz zdjęcia? Bo Tobie ładnie się tutaj prezentują, a jak ja wstawiam z fotosika to są jakieś miniaturki :angryy:
-
No wiem, że kiedyś zagniatali :) Była też wzmianka o niedźwiedzim czy borsuczym sadle. Albo cholera z bobra to sadło..już nie pamiętam ;) Ale dobrze chociaż, że wszyscy tutaj wiedzą, że kocia skórka i psi smalec to nie lekarstwo. To tak samo działa, jak mówili kiedyś, że jak cię poparzy meduza to musisz nasikać na poparzenie :oops: A to bujda jak z tymi skórkami :eviltong:
-
Pauli_lodz, to, że w pleśni są jakieś antybiotyki to mogę się zgodzić (w końcu skąd mamy pencylinę: dzięki grzybom) ale co jest takiego w pajęczynie co miałoby pomagać? Bo ja o pajęczynie wiem tylko tyle, że w świecie zwierząt jest ona jednym z najtrwalszych materiałów... A kocia skórka no cóż, oprócz tego, że grzeje to chyba nie ma żadnych pozytywnych fluidów :roll: A co do pomocy żywych kotów to spotkałam się z taką opinią.
-
Olka_Olga, napisałaś o przykrej rzeczywistości... Historia z życia.., Mam działkę na Mazurach, w lesie. Obok gospodarstwo. Kilka lat temu mieli tam chyba ze 3 kotki, które rodziły co i raz. Kiedyś tam przychodziłam, pokazywali mi małe kotki w stodole. Zachwycali się jakie one piękne i słodkie. Nikt nie dodał jakie chore (kilka z nich miało taką przypadłość, że miały jakby oczka na wierzchu, zaropiałe i spuchnięte- widok makabryczny). Wyjechałam na 2 tygodnie, wracam, kotków nie ma. Koleżanka mi mówi, że wrzucili do jeziora w siatce... Siatka zaczepiła się o tatarak i do dziś wystaje z jeziora przypominając mi o tych kotach...Dobrze, że akurat nikt się tam nie kąpie bo to płytkie i muliste jezioro... Dodam, że całe szczęscie, że suk nie mieli ...
-
Bonsai_88, pomaga czy nie, ale przy dzisiejszym asortymencie leków zagniatnie chleba z pajęczyną wydaje się conajmniej dziwne :eviltong: Psi smalec i kocia skórka działają pewnie na zasadzie placebo. Nukapei, akurat mnie nie dziwi, że TOZ nie zareagował bo trzeba by było zrobić jakąś prowokację albo coś...
-
Nukapei, a nie myślałaś, żeby gdzieś donieść na tego lekarza? Swojego czasu chyba polsatowska "Interwencja" i "Uwaga" z tvn robiły o tym reportaże. Przecież to ciemnogród jak się patrzy. A pewnie na rany proponował zagnieść chleba z pajęczyną i przykładać :cool3: Ale co się tu dziwić, jak w Polsce nadal są w obiegu kocie skórki na korzonki...:shake:
-
Kurczę, Brysio, to nie wiem czemu nadal siusia... tym bardziej, że wcześniej nie miała problemów z załatwianiem (śledzę wątek od początku). Może to, jak już agawa9 napisała, przeziębiony pęcherz? Ale ta kupa to jest rzadka czy normalna? (ale pytanie :oops:...) Po sterylce trzeba psu dawać lekkostrawne jedzonko podawać, najlepiej gotowane (tak słyszłam od weta). Może po prostu ma rozwolnienie?
-
Mojej suczy zaraz o sterylce też zdarzało się podsikać tu i ówdzie :eviltong: Brysio, klaps w pupę nic nie da, tym bardziej, że nie napisałaś że złapałaś ją na gorącym uczynku. Jeśli ją złapiesz na gorącym uczynku to nie dawaj jej klapsa tylko ją zawstydź ostrym i stanowczym nieeee wolnoooo, albo feeee i zaraz wyjdź z nią na spacer. Jeśli jej nie złapiesz to nie ma co jej w ogóle karać bo nie zrozumie. Moja sucz tak się nauczyła na dworzu robić.
-
Saint, przecież napisałam, że w pewnych przypadkach się zgodzę, że nie zawsze r=r i właśnie Ty podałeś taki przykład, zresztą haniebny dla danego hodowcy. I właśnie przez takiego "hodowcę" w pełni rasowe szczeniaki nie dostają metryk (chociaż też to nie jest do końca tak chyba, gdyż cenne suki hodowlane gdy akurat nadaży się szansa krycia zagranicznym , równie cennym a i wiekowym reproduktorem to w drodze wyjątku dostają pozwolenie na drugi miot w roku i to są sytuacje wyjątkowe). Ale hasło to zostało stworzone żeby uświadomić ludzi by nie kupowali psów od pseudohodowców. Zawsze łatwiej zapamiętać krótkie hasło i prosty przekaz.
-
AGA to super wiadomości ! A jakbyś dając gotowane bardzo drobno ścierała warzywa? Bo na Barfie to daje się surowe..chociaż te też można mocno zetrzeć. AAAAA i nie dodałam, że twaróg dostają co drugi dzień mniej więcej. Na śniadanie.
-
Kurczę napociłam się nad postem jak dzika świnka i doopa gdzieś wcięło moje wywody :angryy: Ale nie poddaję się i napiszę jeszcze raz. Dzięki Martens za rady, naprawdę wielkie dzięki :multi: Wracając do diet moich suk to dostają gotowane warzywa w postaci marchewy i pietruchy i surową paprykę i ogórka od czasu do czasu bo starsza lubi bardzo. Owoce w postaci jabłek i czereśni rzadko, jak jest sezon lub mają smaka. Co do twarogu to młodsza wsuwa chętniej i zje tak na oko pół kostki, starsza dziobnie o wiele mniej. Dostają surowe jajka i gotowane czasem bo lubią obie. Dolewam im oleju do jedzenia, ale nie solę. Daję im czasem rybę gotowaną lub trochę tuńczyka. Surowego mięsa im nie daję bo starsza ma po nim biegunki od 2 lat (wcześniej jadła korpusiki, łapki kurze, wołowe z kością). Starsza też z racji problemów z kręgosłupem dostaje ode mnie witaminę B kompleks codziennie i siemię lniane (bo przyjmuje Vetoryl - lek na zespół Cushinga). Dobrze Martens, że zwróciłaś mi uwagę na ten fosforan. I AGA na Dolomit. Studiuję ogrodnictwo i kojarzą mi się obie nazwy z ... nawozami:) Ale poszukam i na pewno zastosuję bo uważam, że powinny wsuwać to przy takiej diecie gotowanej.
-
AGA, to moje najserdeczniejsze gratki dla suni i Ciebie, jako przyszłej Babci :multi: !!!!! I bardzo się cieszę, że wreszcie dostała apetyciku ! :multi: Magda i Saga, dzięki, że mi przypomniałaś o preparatach bo moje suki też jedzą gotowane i twaróg (starsza była kiedyś karmiona przeważnie surowym mięsem, surowymi warzywami coś troszkę jak Barf, rzadko gotowane), ale naczytałam się tutaj, że trzeba uzupełniać i zapytam weta w sobotę co tu dawać. A może Martens ma pomysł na to co im dawać ?
-
Jestem za tym, że r=r chociaż rzeczywiście może to nie zawsze być prawdą do końca. Wolę by ludzie wbili sobie do głowy to hasełko i po prostu nie rozmnażali niepotrzebnie zwierząt i nie warto mącić im w głowach, że są przypadki, że r=r to nieprawda. Tutaj chodzi o efekt ;)
-
Fart powoli zaczyna nam mężnieć:)
-
Martens się fachowo wypowiedziała i ubrała wszystko ładnie w słowa. Miałam też to na myśli, że jak kariera hodowlana się zakończy i jeśli nadal będą kłopoty z tymi ciążami urojonymi to warto pomyśleć nad sterylką właśnie ze względu na ich uciążliwość tych ciąż i te nieszczęsne zapalenia. Też swojej zabierałam zabawki, nie miziałam (choć ciężko było bo ona wtedy jest strasznie miziasta i płacząca) ale efekty były mizerne...potrafiła traktować za swoje dziecko nawet kapcie czy cokolwiek co jej wpadło w pyszczek. Kiedyś nie było tak głośno o sterylce jak teraz, więc jej nie wysterylizowaliśmy ale też nie dopuściliśmy (sunia w typie jamnika). Dobrze, że ona ma cieczki co 8-9 miesięcy więc nie jest tak najgorzej. AGA, napisz później relację z usg ;)
-
Aga, jeśli sunieczka ma problemy z ciążami urojonymi to pomyślałabym o sterylizacji za jakiś czas. Na pewno będzie jej lżej i Wam też (wiem, bo mam jedną niewsyterylizowaną sunię i zdarzają jej się ciąże urojone i mi jej szkoda strasznie ale już jest zbyt wiekowa żeby ją wysterylizować) bo urodzenie przez nią szczeniąt nie ochroni jej przed ciążami urojonymi, a przecież nie będziecie jej dopuszczać co cieczkę żeby im zapobiec. Warto o tym pomyśleć. Napisz jak wyniki usg, a coś czuję, że będziesz od dzisiaj pisać w dziale "porodówka" :)
-
Martens, bardzo dobrze powiedziane! WŁADCZYNI, myślę, że słusznie rozumujesz, bo i ja ze swojego doświadczenia wiem, że psy przy ciekającej suni są nadzwyczaj upierdliwe i ciężko się ich pozbyć ale w Twoim przesłaniu nie chodzi o to by z miejsca zabić psa, ale o to, że w złości można mu zrobić takimi widłami krzywdę niechcący czy czymkolwiek innym... Orpha, a skąd wiesz, że to akurat ten człowiek zabił psa? Może pies zmarł w wyniku ran lub czegokolwiek innego ? Autorka wątku znalazła psa kilka dni później... i tak naprawdę nie wiem co się z nim działo w tym czasie.
-
Greven też się wypytałam w razie jakiejś "pseudohodowli" ale jest w porządku, Aga zakłada hodowlę Parsonów i to pierwszy miot (czeka jeszcze na akceptację przydomku hodowlanego w ZK). A sunia i kawaler po prostu piękni!!!! Dawno nie widziałam tak pięknych terierków! AGA wstaw zdjęcia bo psy są cudne! Pochwal się! :multi:
-
W ogóle dla mnie dyskusja ta nie ma sensu. Dziewczyna napisała po fakcie, nie ma dowodów, nie ma świadków i my tu mamy debatować nad czym przepraszam? Skoro to był nie pierwszy taki przypadek, to można było się dowiadywać wcześniej co zrobić. Pewnie, że nie wolno bezkranie zabijać ale żeby komukolwiek postawić zarzuty trzeba to udowodnić... Tak jak napisała WŁADCZYNI...
-
Z tego co wiem, Malwina nie gania kotów teraz tylko boi się, że jej wyjedzą z miski. Psy w kojcach są w zasadzie teraz tylko 3 i Malwina nie dogaduje się tylko z jedną ONką, chociaż to nie jest tak, że się gryzą. Dobrze by było, aby w tej kwestii wypowiedział się Rafał bo P.Prezes raczej nie wchodzi na forum.
-
Tak, to co napisała Bonsai mogę zrozumieć, ale osoba, która mi to powiedziała uzasadniła to tym, że pies, który ma włosy na oczach, po ich wycięciu nie jest przyzwyczajony do takiej ilości światła i po prostu oślepnie zaraz "porażony słońcem" :evil_lol: