-
Posts
744 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gunia
-
1) Uważasz, że szelki, kamizelka czy obroża nie jest istotna w tym temacie i są to duperele? Chyba tutaj mamy forum o psach, a nie o kulturze Kirgizji i spójrz jeszcze raz na temat wątku. Fakt jest taki, że wilk żadnego zabezpieczenia nie miał i póki nie zobaczę zdjęć lub czegokolwiek wiarygodnego to nie uwierzę nikomu na słowo, że wilk ma zapewnione bezpieczeństwo. Widzę zdjęcia bez szelek, widzę zastraszonego, zaszczutego wilka i tyle. 2) Skoro Kirgizi proszą o dyskrecję to znaczy, że na pewno nie są humanitarni. Doskonale sobie zdają sprawę z tego, że robią coś co może wywołać aferę. Gdyby nie mieli czego się wstydzić nie bali by się nagonki z Europy. 3) To co piszesz, że "i tak tajgany będą tak hodowane, że i tak wilków będzie za dużo, i tak będą takie próby" to świadczy tylko o tym, że taki sposób walki z wilkami nic nie skutkuje i jest bezmyślnie prowadzony dalej.
-
Marcin, a możesz wstawić zdjęcia wilka na szelkach przyczepionego do wysięgnika? Bo chciałbym to zobaczyć. Bonsai_88 a co do zachwiania równowagi to chyba ludzie wkroczyli na tereny łowieckie wilków (a nie wilki na teren człowieka) i uczynili je pastwiskami swoich zwierząt więc nie ma co się dziwić, że wilki polują na kozy. I to moim zdaniem jest zachwianiem równowagi przez człowieka i żadne zwierzę nie powinno na tym cierpieć i powinno się znaleźć jakiś humanitarny kompromis.
-
Założenie fladr (nawet nie takich profesjonalnych tylko jakiś trójkątnych bądź prostokątnych kawałków szmatek w jaskrawym czerwonym kolorze np. ze starych ubrań) przynajmniej przy pastwiskach przydomowych mogłoby częściowo ograniczyć minusy bytowania wilków (chociaż psy można też mieć, ale warto imać się różnych sposobów). Ja bym tak zrobiła, ale pewnie inni nie. Bo chyba oprócz tego, że wilki zabijają pasące się zwierzęta to niczym innym nie podpadają. A że jakiś zwierząt na danym terenie jest za dużo bądź za mało to przeważnie wina człowieka, który zachwiał równowagę w przyrodzie.
-
Ale w jakim sensie służą do obrony przed wilkami? Wilki raczej trzymają się z dala od ludzkich osad, nie atakują ludzi zaraz za progiem domu a pastwiska przecież można ogrodzic fladrami. Naprawdę jestem ciekawa w czym im zagrażają?
-
Ale kto udowodni, że to akurat mieszanka charta, chyba tylko sam właściciel mógłby się do tego przyznać w co wątpie. Nie można oceniać psa po samym fenotypie. Jeśli rzadko się zajmują sprawdzaniem psów z rodowodem to już na pewno nie częściej zajmą się sprawdzaniem mieszanek. Nie będę już więcej przytaczać tu przykładów z życia bo widzę, że tutaj lepiej znają środowisko łowieckie. Może któreś z Was poluje?
-
Słuchajcie, tak jak powiedziałam nie znam się na hodowli tajganów, ani też na chartach (nigdzie nie powiedziałam że hodowla chartów jest mi bliska). Przedstawiam po prostu to jak wygląda ta kwestia ze strony myśliwych i co słyszałam (co jest obiegową opinią). Nie wrzucam chartów do jednego worka, bo byłoby to zupełną głupotą i uprzedzeniem. Domyslam się, że nie każdy chart ma takie zapędy, ale o takich czytałam. Rozmawiałam o chartach z moim ojcem i przekazałam to, że chart nie nadaje się bez pomocy norowców do polowania na lisy. 2 rodzaje psów na jednego lisa? To trochę barbarzyńskie. Wiem, że kłusownik obejdzie przepis pozwolenia na posiadania charta, bo pies w typie rasy, po rodzicach z rodowodem lub mieszanka charta już mimo tego, że może mieć cechy charta chartem nie jest i nic mu nie zrobią. Przyzwoity myśliwy zastanowi się nad polowaniem z chartem trzy razy bo grozi mu wtedy wydalenie z koła i grzywna za kłusownictwo. W całym tym zamieszaniu chodziło mi o to, że stoję po stronie wilka i kultura kulturą, ale bez przesady. Ale MarcinB mi nie odpowiedział czy ma swoje zdjęcia z tego akurat widowiska (z tego same dnia, z którego ma zdjęcia onet) czy też z innego?
-
Widzę, że moja słowa nie zostały zrozumiane odpowiednio. Nie mam nic przeciwko tamtejszej kulturze! Baa nawet się cieszę, że ktoś tyle wie o co by tu nie mówić nieznajomym dla większości nas kraju. Mam to na uwadze, że my Polacy czy nasi sąsiedzi wcale nie są aż tak daleko ucywilizowani jeśli chodzi o podejście do zwierząt (o czym świadczy prawo jakie zostało ustanowione jeśli chodzi o ochronę zwierząt i kary jakie mamy dla zwyrodnialców). Ogólnie nie godzę się nie tylko z takim "sprawdzaniem" psychiki psa w Kirgistanie ale także np. z jakością transportu koni na rzeź czy też z sytuacją w Polskich schroniskach. Potępiam każde niepotrzebne okrucieństwo wobec braci mniejszych. Nie zgodzę się, że trzeba aż tak dosłownie interpretować słowa, że mamy czynić sobie ziemię poddaną i, że zwierzęta mają nam służyć (przytaczam ogólnikowo słowa). Musimy mądrze wykorzystywać to co daje nam natura i szanować dzikie życie, bo jednak ono było tu pierwsze, a tymczasem ludzie przez tyle lat używali sobie wszystkiego bez umiaru. Mam świadomość, że portale szukają użytkowników właśnie dzięki manipulacjom i tanim sensacjom i z tym się z Tobą zgodzę. Masz może zdjęcia z takiego widowiska, ale czy to było akurat to, z którego zdjęcia zostały zamieszczone w internecie? Wiesz, ile ludzi tyle pomysłów na lepszą zabawę. Być może nie na każdym wilk jest traktowany tak jak opisujesz i widząc zdjęcia wilka bez szelek uważam, że to było naruszenie jego bezpieczeństwa i ja nie będę temu przyklaskiwać. Co do hodowli tajganów to rzeczywiście się nie znam na niej, ale uważam, że podpuszczanie ataków kilku psów na przywiązanego wilka prowadzi do nikąd. Może gdyby wilk był jeden i jeden pies to jakiś sens by to miało. Poza tym psy doskonale wyczuwają pewność swoich właścicieli, którzy również są rozemocjonowani całym widowiskiem i na pewno podjudzają psy. Co do chartów, to powiem tak, że psy mają bardzo duży popęd do pogoni. Kiedyś czytałam o myśliwym, który na noc zamykał swoje charty na podwórku co nie uchroniło go przed tym, że psy wyskakiwały z kojca i co nos przynosiły mu uduszonego zająca. Zając z chartem nie ma szans na otwartej przestrzeni. I dlatego zabronione są polowania z chartami u nas w Polsce, bo zwierzyny drobnej jest coraz mniej. Trzeba mieć pozwolenie będąc myśliwym żeby mieć charta i nie można go używać w żadnym wypadku do polowań bo ten pies dogoni wszystko, jeśli złapie trop. A co do polowań na lisy to chyba żartujesz sobie, żeby charty miały na nie polować. Tutaj potrzebne są norowce,a nie sprinterzy. W polowaniu w dzisiejszych czasach nie chodzi o to by koniecznie coś zabić. Najważniejszy jest kontakt z naturą, ruch, dobra strategia ale przede wszytskim łowiectwo to obowiązki jakie nałożone są na koła łowieckie oraz podtrzymanie dobrych obyczajów w łowisku. Wiem to, bo mój tata nie jedzie po to na polowanie żeby coś upolować, ale żeby popatrzeć na zwierzynę, na otaczający go las. Często wraca z pustymi rękami ale widzę zadowolenie na jego twarzy i cieszę się, gdy on opowiada o tym co go w lesie spotkało.
-
Nie wiem co jest bardziej humanitarne: stado chartów czy myśliwy? Nie wiem czy wiecie ale myśliwy może oddać strzał do zwierzyny drobnej lub ptactwa z odległości powyżej 50 metrów, a ta zwierzyna może być tylko i wyłącznie w locie lub ruchu. Większą szansę w polowaniu np. na zające przy użyciu samych chartów mają niestety charty, a w polowaniu z użyciem broni większe szanse ma zając (jeden stojący myśliwy na jednego uciekającego zająca). Poza tym w łowiectwie nie chodzi tylko o zabijanie. Nie wiem na jaką zwierzynę mogłby polować teraz charty, gdyż liczebność zajęcy w Polsce jest w opłakanym stanie (nie jest to wina myśliwych, tylko szczepionek dla lisów i postępującej urbanizacji)
-
Tak jak już ktoś potwierdził moje słowa wilk ma na szyi lichą obrożę ze sznurka i krótki łańcuch. Nigdzie nie widzę szelek ani wysięgnika. Skoro łańcuch przytwierdzony jest do ziemi nie ma możliwości podniesienia wilka nawet na tym łańcuchu. I gdzie tu jest to bezpieczeństwo wilka, który nie ma jak się nawet odwinąć jeśli ma wokół siebie tyle psów? Nawet chwila bez szelek jest niebezpieczna dla tego biednego stworzenia. Jeśli Kirgizi chcą hodować odważne psy to powinno się stawrzać i wilkowi i psu równe szanse (jeden na jeden bez łańcucha). Poza tym co z tego, że pies okaże się mocny w grupie i przy wilku który jest uwiązany, skoro w naturze napotkałby watachę wilków bez łańcuchów i co wtedy? Takie zabiegi nie mają żadnego sensu bo nie są sprawdzianem prawdziwej odwagi. Pies w grupie czuje się mocny, a jego odwaga wzrasta gdy spostrzega, że jego przeciwnik nie ma możliwości obrony. W realnej sytuacji taki pies przeliczy swoje siły i co wtedy? Wszystko to wskazuje, że nie ma to nic wspólnego ze szkoleniem psów, a jest tylko prostacką i bestialską rozrywką. Dziwię się informacji jakoby profesjonalny ogród zoologiczny wypożyczał na taki cyrki swych podopiecznych. Myślę, że wilk był złapany przypadkowo i co więcej, przyjżałam się zdjęciom nieżywego zwierzęcia i to był niestety ten sam wilk, niewielkich rozmiarów basior lub wadera. A co do liczebności wilka, to nie wiem czy pamiętasz, że u nas kiedyś było sporo wilków, głównie na terenie Bieszczad, gdzie teren też nie należy do łatwych. I wiesz jak myśliwi radzili sobie by upolować wilka? A no całkiem prosto. Pod ambonę kładziono martwą krowę lub konia. Najpierw przychodziły dziki (tak, tak nie pomyliłam się, dziki są zachłanne na mięso wbrew pozorom) a potem watachy wilków. I nigdzie nie trzeba było łazić i ganiać wilków. To było już dawno temu (takie informacje można przeczytać w opowiadaniach z polowań przed wojną) i myślę, że podejście do zwierzą wtedy niczym się nie różniło od dzisiejszego w Kirgistanie więc można by i tam to zastosować skoro im przeszkadzają wilki. A stosują w ogóle jakieś ogrodzenia zabezpieczające? Jakieś fladry? Dzisiejsza nauka psów myśliwskich rzeczywiście czasami polega na pokazywaniu żywych zwierząt. Ale jest zupełnie inna gdyż zwierzęta służące do tej nauki są po to trzymane, a nie wypożyczane z ZOO. Poza tym u nas psy myśliwskie najlepszą szkołę przechodzą uczestnicząc w polowaniach i ucząc się od starszych psów. I nie jedno polowanie świadczy o przydatności psa, ale trwa to czasem więcej niż jeden sezon polowań. Zgadzam się z Tobą, że charty nie mogą uczestniczyć w polowaniach u nas w Polsce, gdyż nie dałyby zwierzynie żadnych szans. Trzeba krytycznie podchodzić do "ludowych mądrości", bo to co "bliżej natury" nie zawsze jest dobre i humanitarne.
-
Tradycja tradycją ale zastanawia mnie jedno, o czym napisał MarcinB. Jak to ogród zoologiczny wypożycza wilka na takie widowisko? Czegoś tu nie rozumiem, przecież ogród zoologiczny ma za zadanie edukować ludzi, prowadzić ochronę gatunkową, a tu co?! To skoro to takie "normalne" to idąc tym tropem zaproponujmy praskiemu zoo wypożyczać niedźwiedzie do cyrku. Też będzie fajnie, cyrk z tradycjami, zoo zarobi, misie się rozerwą i będzie gitara ku uciesze gawiedzi na trybunach :p MarcinB, domyślam się, że jesteś znawcą tematu ale nie zaprzeczaj, że wilkowi nic się nie dzieje!!! Może fizycznie nie cierpi, ale jak czuje się zwierzę zamknięte na wybiegu i raz na rok przywiązywane i szczute psami bez możliwości obrony ?? I co, podciągają go na łańcuchu i lichej obroży za szyję do góry gdy psy się rozochocą?? To tak jak trening psów do walk, zamyka się szopa w klatce, lub słabaszego psa i jest on przynętą. Nie godzisz się na walki psów a przyklaskujesz takim procederom i to ma być biblijne podejście do życia? Nie mów, że my wcale nie jesteśmy bardziej humanitarni, bo tak nie jest. U nas selekcja psów myśliwskich jest trochę inna i jakoś to działa. A poza tym u nas nie ma takich legalnych widowisk, w których zabija się szakala (któy niestety ale musiał chyba być zamknięty na małej przestrzeni bądź osłabiony skoro dał się złapać) w obecności dzieci. Poza tym, skoro jak uważasz jest za dużo wilków w Kirgistanie, to myślę, że tam po prostu logiczne planowanie odstrzałów leży i kwiczy po prostu. P.S Dodam tylko, że w mój ojciec jest myśliwym, dziadek śp. także nim był i sam szkolił psy, a ja w lesie jestem na pewno więcej razy niż większość ludzi w Polsce, a zamiłowanie do natury mam we krwi. I rozumiem każdą tradycję jeśli nie przynosi ona nikomu niepotrzebnej krzywdy.
-
Przykro mi, ale ja rano jutro nie wygospodaruję tyle czasu na całość. Nie wiem co zrobić w tej sytuacji. Rano nie mogę, a wieczorem jadę do rodziców i wracam w poniedziałek. To nie jest jedyny dzień sterylek w Celestynowie więc z tym nie ma kłopotu, ale kłopot jest z czasem. Bo trzeba być około 8 w Celestynowie, więc musiałabyś być w Warszawie o 7. A jeszcze musiałabym pożyczyć kontenerek i schodzi się do 10 wszystko plus powrót. Nie wiem co zrobić. Jest tu ktoś z Warszawy, kto mógłby pomóc? Martens, a rozmawiałaś dzisiaj z Mtf Zalesie?
-
Sprawa rozchodzi się nie o pieniądze ale o czas w zasadzie. Tak jak mówiłam, Mtf Zalesie załatwi sterylkę rano w piątek ale trzeba będzie tam sukę zawieźć i odebarać i to jest kłopot. Gdyby Martens przyjechała z suką w czwartek wieczorem to też nie rozwiązuje sprawy bo rano i tak musiałabym ją zawieźć do Celestynowa i odebrać. Mogłabym załatwić sterylkę za 200 złotych ale to byłoby wieczorem pewnie i nie w pełni mogłabym pokryć jej koszt. Miałam wysłać pieniądze Martens, ale dałam mojej mamie, a ta zapomniała (miała to zrobić w trakcie pracy i zapomniała. o czym powiedziała mi przedwczoraj) i to 50 złotych mogłabym dorzucić się do zabiegu.
-
Z tego co gadaliśmy w niedzielę to Malwina z uporem maniaka roznosi korę i przestawia płotki w ogródku. Lubi też siedzieć w tujach. Ale co teraz zrobiła to nie wiem, P.Prezes pewnie sama napisze
-
Muszę pogadać z Maćkiem czy by ewentualnie miał czas rano zawieźć suczkę na sterylkę do Celestynowa bo tam od nas się jedzie ponad godzinę albo i lepiej gdy są korki. Poza tym suczka musiałaby być tam po 8 i w kontenerku i nie wiem czy nie musiałabym ją potem odwieźć do Mtf Zaleise i o już robi się wyprawa a my tak w tygodniu to niekoniecznie możemy sobie na to pozwolić
-
I żeby nie było, miałam dawniej i mam teraz sukę jedną bez sterylki i przez te wszystkie lata (Figa ma 13 lat) dało je się upilnować. To, że suka ma szczenięta jest naszą winą i nie można mówić, że nic się nie stało. W momencie, gdy więcej psów mieszka w schroniskach bądź też błąka się bez właściciela po całej Polsce (w porównaniu do tych co mają dobrych właścicieli) każdy miot szczeniąt niechcianych bądź nieplanowanych jest porażką dla każdego kto kocha psy tak jak ja. Nie wyróżniam tu psów z rodowodem, czy bez, bo każde są kochane ale cenię sobie mądrą miłość a nie ślepą.
-
Biorąc pod swój dach jakiekolwiek zwierzę stajemy się za nie odpowiedzialni, także za jego instynkt. Ucałować suczkę w nos bo się stało? To my jesteśmy winni, że się stało. I nie ma zmiłuj.
-
Źle się wyraziłam. Wiem, że osób chcących adoptować psy jest jak na lekarstwo, tym bardziej psy z problemami. Wiem również, że zanim Malwina dojdzie do stanu, kiedy będzie mogła iść do nowego domu minie wiele czasu, i tego jesteśmy wszyscy świadomi. Przez wyrażenie "sporo chętnych" miałam na myśli, że mam nadzieję, że pojawią się propozycje adopcji jakiekolwiek ale chciałabym aby Malwina była przed ogłoszeniami wysterylizowana co przynajmniej odstraszyło by rozmnażaczy (chociaż nie mówię, że tacy będą chcieli ją adoptować, ale jak czytam niektóre wątki to jednak i tacy się zgłaszają chętni do adopcji). Jestem trochę optymistką, że jednak finał tej historii będzie pomyślny, w końcu Malwina zainteresowała sobą wiele osób, które są skłonne jej pomóc. Poza tym na żywo Malwina jest naprawdę piękna, szczególnie jej pyszczek i jak tylko pozwoli zacząc pielęgnować sobie sierść to urzeknie sobą niejedną osobę. Mam jednak świadomość, że ciężko jest znaleźć dobre domy dla psów i wcale nie myślę, że ludzie będą się o nią bili, aż taką optymistką nie jestem:)
-
Również jestem za sterylizacją wszystkich suczek bez uprawnień hodowlanych, a nawet za nie rozmnażaniem wszystkich tych co je mają. Malwina w pierwszej kolejności musi stracić z oczu Farcika, potem zostanie ocenione jej zachowanie i podjęte szkolenie. Gdy się oswoi to przeprowadzony zostanie zabieg sterylizacji przed oddaniem do domu stałego (jest podobna do owczarka długowłosego więc "chętnych", którzy będą chcieli powielić Malwinę i sprzedać szeniaki może być sporo).
-
Słuchajcie, a nie mysleliście chocby narazie o zastrzykach hormonlanych? Wiem, że to badziewie, ale chociaż by ochorniło przed rozmnożeniem narazie.
-
Dopiero dotarłam do domu i widzę, że forum aż drży od emocji. Zmęczona jestem strasznie ale w skrócie powiem co i jak. Może wypunktuję. 1) Kupiłam karmę Brit Adult Large narazie jeden kg dla Malwiny żeby zobaczyć czy je (miała w misce także suchą z zupką ale nie ruszyła, zobaczymy z tą) i Brit Care Puppy Lamb & Rice dla Farta. Obie kupiłam z własnych pieniędzy żeby nie było. Miski psy mają ładne, była swieża woda w każdej z 6ciu misek i była karma sucha u większości. 2) Widziałam paragony i wyciąg z konta. Mam to na zdjęciu więc dla chętnych mogę przesłać foto (tylko muszę jakoś w paincie zamazać adresy i nazwiska). Narazie zostało wydane 90 złotych z 660. 3) Malwina nas obszczekała, ale raczej szczekając i widząc taką grupę ludzi zaczęła się wycofywać i dopiero powoli przybliżać również szczekając (uszy po sobie, merdanie ogonem) gdy P.Prezes wzięła Farta na ręce (w sumie to wystarczyło je wyciągnąć a on już biegł w jej stronę). Wcześniej spał w budzie (buda akuratna, ocieplana, ze zdejmowanym dachem, na podwyższeniu). Buda została sfinansowana w całości przez TTMOZ. 4) Wspólną decyzją postanowiłyśmy poprosić o pomoc Pana Zielińskiego z Tomaszowa, sędzię kynologicznego, który prowadzi szkolenia psów i hoduje owczarki niemieckie. 5) Malwina i Fart mają książeczki zdrowia i są po pierwszym odrobaczeniu (jest wpis, pieczątka i podpis) i niedługo nastepne. Niedługo Fart zostanie zaszczepiony. W zasadzie za 2 tygodnie powinien być już gotowy do adopcji (oczywiście obowiązuje umowa adopcyjna). Odpowiem chętnie na pytania potem, jutro posiedzę na forum bo dziś padam na pysk:)
-
Lulek, powiem tylko tyle, że bardzo w złym tonie jest podsycać wzajemne kłótnie na forum (co robisz już na tym wątku nie jeden raz). Zrobiłeś coś dla Malwiny? Cokolwiek? Hmmm chyba nic :p Łatwo jest posadzić tyłek przed kompem i dyskutować w zaciszu swojego domu, prawda? Chciałeś mi otworzyć oczy na warunki u Lawinii, a ja niby podeszłam do wszystkiego z optymizmem i dlatego brakuje mi rozumu? Dla Twojej wiadomości czytałam dokładnie forum OWP, ale zanim pierwsza kogokolwiek oskrżyłam to jednak pojechałam i sprawdziłam te warunki. I wspólną decyzją Malwina została tam umieszczona TYMCZASOWO a nie na zawsze. Jasne? I powiem więcej, kiedy Malwina znajdzie wspaniały dom stały to dopiero będziesz mógł mówić, że jestem optymistką.
-
Drogi Lulku, nie wpłaciłeś ani złotówki na Malwinę z tego co wiem więc nie domagaj się najgłośniej rozliczenia bo to naprawdę nie na miejscu. Uczepiłeś się OWP jak rzep psiego ogona i to już robi się nudne. Uważasz, że Malwina ma źle to zaproponuj jej lepsze warunki i będzie fajnie, ja Ci ją mogę przywieźć pod same drzwi. Druga sprawa, jest taka, że Lawinia nie skarży się na brak funduszy i w niedzielę pokaże mi rozliczenie, które poprzesyłam to wszystkich którzy wpłacili pieniązki. Trzecia sprawa jest taka, że szukam wciąż behawiorysty, nie mniej jednak jedziemy w niedzielę, żeby wszystkim pasowało i jest kłopot z tym dniem. Bazyliah, czy Ty mogłabyś pojechać z nami na miejsce i doradzić skoro pracowałaś z trudnymi psami? Przywieziemy Cię i odwieziemy. Widzę, że bardzo nalegacie na suchą karmę więc nie będę już się tutaj stawiać okoniem i poproszę nazwę suchej dla Farta i drugiej dla Malwiny i podjadę w niedzielę rano po taką karmę, najpierw na spróbowanie.
-
I znów małe zdjęcia wyszły. Który kod mam kopiować, ten pierwszy i ten drugi dają na forum jakieś miniaturki bez mozliwości powiekszenia :angryy: