-
Posts
744 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gunia
-
O Malwina rozebrana:)))
-
Dziewczyny, nie wiem, pewnie Wy lepiej się orientujecie w temacie więc zdaje się na Wasze doświadczenie. Nigdy nie kupowałam i nie dobierałam budy dla psa. Dobrze by było gdyby, jak ktoś tu już napisał, buda przydałaby się dla większej ilości psów i była w miarę uniwersalna. Co do jedzenia to też nie będę dyskutować, chociaż wiem, że większość psów jak pozna smak gotowanego mięska to suchą karmę można sobie wsadzić w buty delikatnie mówiąc;) Wiem to nawet po Neli, która za czasów "bezpańskich" wcinała każdą ilość suchej od Zuzki, a teraz się strasznie rozbisurmaniła i podobnie jak Figa domaga się wołowego lub kurczaka z marchewką:) A wiem, że Malwina dostaje gotowane. Ale rzeczywiście lepiej niech jedzą gotową, której nic nie brakuje bo finansowo kiepsko będzie. Poza tym jest też całe mnóstwo psów posiadających wątki na dogo, które potrzebują pomocy na już i tam każdy grosz się przyda.
-
Nikt nie rozmawiał z jego właścicielem (osobą u której przebywa, może tak to ujmę), rozmawialiśmy za to z technikiem, który go oddał do tego faceta. Tak jak mówi Ocelot nie starczyło nam czasu bo przede wszystkim zależało nam na Malwinie, bo poumawialiśmy na ten dzień parę osób i staralismy się to zorganizować jednego dnia i ją zabrać stamtąd. Myślę, że gdyby Żółtek miał źle to by technik nie mówił nam, gdzie możemy go odwiedzić. Ale nic stracownego, jak będę odwiedzać Malwinę w połowie listopada to i pojadę do Żółtka. Dobrze by było, żeby ktoś jeszcze z dogo z nami pojechał.
-
Kurcze fajna ta buda xxl, którą wynalazła Zulugula. Szkoda, że nie ma takiej w Tomaszowie. Z Jasła to ciut daleko jest, więc pewnie i za transport by sporo dołożyli. Popatrzę coś w necie, może w okolicach Łodzi jest coś fajnego. A psiunki wspaniałe. Widzę, że podpasował im kocyk od ciotki Guni:) Mam nadzieję tylko, że jutro moje pieniążki już dojdą.
-
P.Prezes, Maciek wpłacił wczoraj około 19stej 200 złotych na poczcie, powinno być już dzisiaj, a jak nie to na pewno jutro będzie. Jutro już powinno być na 100%!
-
No dobrze by było tak jak mówisz Zulugulo, by P.Prezes określiła zapotrzebowanie miesięczne suńki. Wtedy każdy by wiedział czy ma wpłacać, czy nie. A Wasza rola w tym wszystkim to przede wszystkim pomoc w szukaniu domu dla suni, i dla Młodego bo za parę tygodni będą gotowi iść do nowego domku. I jakies niewielkie wpłaty co miesiąc, gdyż tak jak powiedziałam przyda się troszkę grosza. Poczekamy jak P.Prezes dostanie wszystkie wpłaty, zakupi budę i z tego co zostanie to będziemy kombinować. Ja podtrzymuję swoją deklarację 50 złotychco miesiąć (a jednorazowo 200)
-
Ale się ucieszyłam, wczoraj dałam Maćkowi 130 złotych, żeby dziś wpłacił, a on wpłacił całe 200:) (nazwisko Mekiński) więc myślę, że będzie na budę jutro jak nic:) Zulugula, co do Twoich wątpliwości. Nie wiedzieliśmy jadąc na miejsce, że na 100% weźmie ją P. Prezes (była to ostateczność) więc umowa nie została podpisana, ale zostanie przed 15 listopada, kiedy to tam się wybiorę. Budą po Malwinie będzie zarządzała Ocelot, gdyż ona współpracuje ze schroniskiem w Tomaszowie i mogłaby wyciągać bidy na tymczas stamtąd. Chyba, że niezbędna buda będzie np w Warszawie dla jakiegoś tutejszego psiaka, wtedy zrzucimy się na transport i przywieziemy na miejsce. Także w sumie też by było dobrze gdyby Ocelot była przy zakupie. Jutro do niej zadzwonię rano i poproszę o kontakt z P.Prezes. Myślę, że najlepiej by było gdyby P.Prezes pisała na ogólnym na co wydaje, kto wpłacił itd. dobrze by było, gdyby zachowywała także wszelkie paragony w razie co.
-
Rzeczywiście się denerwuję niepotrzebnie ale mam poczucie ciągłego tłumaczenia się z podjętych decyzji (chociaż to nie ja zdecydowałam o Żółtku, tylko pan technik i w sumie w związku z ciągłymi skargami na Żółtego musiał go stamtąd zabrać). W każdym bądź razie pies nie przepadł jak kamień w wodę i rzeczywiście trzeba to sprawdzić jak najszybciej. Skoro już Malwina nie marźnie to pomyślmy teraz o nim.
-
A i zapomniałam dodać jednego faktu, który też przeważył na korzyść domu u Pani Prezes: Malwina i Młody mają zapewniony pobyt na tak długo jak będzie potrzeba, w sumie nieodpłatnie, tyle co na budę, szczepienia, sterylkę i witaminy (rozmawiałam dziś z P.Prezes, a zresztą sama wiem,że suka jest prawie całkowicie wyssana przez małe i trzeba by było ją wesprzeć preparatami, które zakupi P.Prezes). Wszystko zostanie rozliczone. Czyli reasumumując jedna większa zbiórka pokryje koszty budy i witamin, a to co zostanie będzie na przyszły miesiąc na poczet sterylki, więc miesięcznie wyniesie nas to taniej niż w hoteliku. Pani Prezes nie chciała także pieniędzy na jedzenie dla suni (a ta jes sporo, już dziś wszamała zupkę z jarzynami i mięsem, twarożek i jeszcze parę innych rzeczy). Na hotelik zawsze będzie czas, jeśli będzie coś nie tak. Myślę, że w tej kwestii to tyle z mojej strony. Nie chcę już więcej tłumaczyć tego postanowienia i gwarantuję, że jeśli opieka zawiedzie to ją osobiście przywiozę do Warszawy. Głowa do góry:)
-
Jeszcze raz się wytłumaczę czemu pies trafił pod skrzydła Pani Prezes, bo widzę, że są znów jakieś ale. 1) Jagienka oferowała DT. Dt miał być dofinansowywany, i oczywiście my byśmy musieli jakoś dostarczyć ją do Krakowa. To nie był by problem i chętnie bym się zgodziła gdyby nie to, że Jagienka nie zgadzała się na sterylkę aborcyjną ani jak rozumiem na uśpienie szczeniąt. Urodziło się 9 i koszt pobytu Malwy i szczeniąt u Jagienki był by duży, a poza tym wiecie, jak ciężko jest znaleźć dom 10 psom i ile szczeniaków jest w schronach i domu dla nich (dobrego rzecz jasna) ani widu ani słychu. Gdybyśmy się zgodziły na Kraków to conajmniej jedna sponsorka by się wycofała (mtf zalesie, która wpłaca 200 złotych, a to duża suma). Poza tym transport do Krakowa musiałby być zgrany z akcją łapania Malwinki, musiał by być umówiony pan technik bo nikt inny by jej nie złapał oraz trnasport do miejsca z którego ma być pies wieziony do Krakowa. Nie jestem w stanie przeczesywać każdego wątku na forum i wszędzie dzwonić. A juz dawno trąbiłam, kiedy to ja łapiemy i na ten dzień byliśmy umówieni. W czwartek nikt by jej nie złapał. 2) Hotelik u Pati. Też nie byłoby problemu z dowozem ją tam pod warunkiem, że: - mielibyśmy uzbierane na 2 miesiące z góry bo jak powiedziałam, nie będę przed nikim oczami świecić, oraz zdeklarowane wpłaty comiesięczne ponieważ Malwina niestety zanim się oswoi to trochę potrwa - Pati miała dla niej wydzielone miejsce, ale nie pomieszczenie, tylko coś otwartego na ogród ponieważ pies nie da się narazie ubrać w obroże, smycz, a gdzie jej do szelek o których pisała Tosia -podróż z Lubochni do Tomaszowa pies znosił bardzo źle, szamotał się i szczekał i nie wyobrażam sobie jechania z nią 120 km bez odpowiedniego sprzętu i zabezpieczenia, które mimo obietnic nie zostało mi pożyczone gdyż nie było ogólnego przyzwolenia na pobyt Malwiny u p.Prezes 3) Opieka P. Prezes została wybrana gdyz: - P.Prezes ma podejście do psów - warunki u niej naprawdę nie są złe (nie oddałabym psa na ślepo) - Malwina ma dostęp do ciepłego pomieszczenia jak i zarówno może sama wyjść do ogródka bez stresu - do Panie Prezes było 10 km i to zminimalizowało stres psa - pies jest tam tymczasowo, także jak tylko odchowa Młodego to jest gotowa na stały domek, więc już możemy czegoś jej szukać, a buda będzie nam służyła dla kolejnych przygarniętych piesków
-
Tosiu uznałam, że skoro w piatek jak dzwoniłam do Ciebie obiecałaś przez telefon, że mi puścisz sygnał kiedy będziesz mogła rozmawiać, a tego nie zrobiłaś chociaż czekałam na to i jeszcze na forum napisałaś po 23, że już za późno na to by to zrobić (chociaż dobrze wiesz, że późno chodzę spać i w ważnych sprawach można dzwonić całą dobę) to po prostu byłaś mało zainteresowana wyjazdem i tyle. W sobotę naprawdę miałam co robić a nie wywodzić się w smsach. Nie unoszę się bezpośrednio na Ciebie, ale na wszystkie te komentarze bo naprawdę są one beznadziejne i do niczego nie prowadzą. Poza tym nie będzie nikt decydował przed kompem o psie który mieszka 120 km od niego, prawda? Tak się intersujecie Żółtkiem, a jak byłam w sobotę to ani Ty ani Zachary nie zadzwoniliście wieczorem z pytaniem czy go odwiedziłam i jak się spraw mają. Tylko Karola zadzwoniła i chętnie udzieliłam jej wszelkich wyjaśnień. P.S Może użyłam rzeczywiście złego stwierdzenia "jak na tamtą mentalność" ale taka jest prawda i, że pies jest w kojcu na jakiś czas w ciągu dnia to naprawdę nie jest dla mnie porażką, jeśli ma dobrą miche i odrobine miłości. Nie wszystkie psy znajdą spanie w łóżkach i taka jest prawda. Dom faktycznie nie jest jeszcze sprawdzony, ale wierzę p. Ryszardowi bo jak narazie sprawował się na medal i nas nie zawiódł. Tosiu i Zachary, dom możecie sprawdzić wcześniej przecież a nie czekać tylko na to co my zrobimy i to komentować!
-
Przepraszam bardzo, nie uważam się za jakiegoś ratownika psów ale jak to czytam to się ciut wkurzam. Tak narzekacie, że w kojcu a tak naprawdę to tylko siedzicie przed kompem i piszecie beznajdziejne posty bo ja byłam już miesiąc temu z chęcią zabrania psa i razem z Zuzką obdzwoniłyśmy kilkunastu dogomaniaków z prośbą o przyjęcie psa na parę dni póki nie uzbieram na hotel. I co? I gówno za przeproszeniem. Każdy nie mógł, bo to bo tamto. Jedyną sensowną propozycje otrzymałam by go umieścić na Paluchu, czego nie zrobiłam bo bym została tu ukamienowana. Wzięłabym go sama z chęcią, ale mieszkam w bloku, mam już 2 psy i utrzymują mnie rodzice. Abda miała go wziąć jasne, tylko czemu jego wątek był 2 miechy na dogo i dopiero gdy już technik szukał mu domu nastąpiło takie oburzenie i znalazł się dom??!! Zachary, Tosiu, chcecie Żółtka proszę bardzo, podamy Wam adres i zapraszam do Czarniewic. Zawsze możecie zadzwonić do technika i zapytać bo ja już wydałam troszkę na telefony i na wyjazdy do Lubochni (w sumie przejechałam w tamtą stronę i do Wawy 630 km). Będę odwiedzać Malwę to i wpadnę do Żóltka, bo jak tam w sobotę byłam to pól dnia zajmowaliśmy się suką i po prostu nie starczyło nam czasu. To co miał się błąkać po polu nadal i ganiać rowerzystów? Myślę, że prędzej czy później ktośby go się chciał pozbyć. Zachary proszę się wybrać do Lubochni jak jesteś taka/taki mądry.
-
Myślę, że nie będzie problemu ze wszystkim i najpóźniej we wtorek p.Prezes wybierze się po budę. Jutro wpłacę 130 złotych na 100% (pieniążki będą na moje nawisko lub mojego chłopaka bo akurat wybiera się do banku). Później będę wpłacać 50 złotych miesięcznie tak jak obiecałam. Za 3 tygodnie wybiorę się do Tomaszowa obejrzeć Malwę i Młodego. Ocelotku czy mogłabyś wcześniej zajrzeć? Zawsze miło jest czytać relacje różnych osób, które znają Malwinkę i zauważają zawsze coś innego i widzą zmiany. Pani Prezes, będzie Pani informować na bierząco ile mamy pieniążków i od kogo? Zawsze dobrze mieć realne spojrzenie na sprawę, żeby potem nie było niedomówień i niejasności.
-
Bez komentarza? To zapraszam w tamtą okolicę po Żółtka, chętnie się z Tobą zabiorę to przywieziemy go do Warszawy czy gdzie tam mieszka Abda. Żółtek jest w kojcu gdyż nie wiem czy rozmawiałaś z Zuzią i czy Ci mówila, ale we dwie gadałyśmy z panią, która mieszka naprzeciwko pola na którym był Żółtek z Malwiną i powiedziała nam, że chciała go wziąć do domu, ale pies w mieszkaniu zaczął przeraźliwie wyć i niszczyć drzwi, a na podwórku wyskakiwał przez ogrodzenie. Zaprzaszam Tosiu po pieska, kolega technika na pewno nam go wyda, mamy adres i wszystko, masz okazję się wykazać, bo jakoś ostatnio odezwałaś się do mnie o 11 jak już byłam w drodze po Malwinę.
-
Wiecie co, to mi to jest bez różnicy na czyje konto mają być wpłaty. Pani Prezes by sama się z tego rozliczała, a nie Rafał ( tylko on ma konto ) więc myślę, że nie ma problemu. 300 złtych to 200 złotych od mtf zalesie i 100 złotych ode mnie.
-
Posiadaczem rachunku jest Rafał, syn P.Prezes. Ja nie posiadam swojego konta niestety, Zuzka też nie:)
-
Już wysłałam z zapytaniem o dane odbiorcy i adres banku i wyślę jak najszybciej na pw. Przzepraszam za niedopatrzenie!
-
Cieszę się, że jak narazie nasza akcja spotkała się z entuzjazmem. Wierzcie mi lub nie, ale suka miała gniazdo w straszliwych warunkach, a miejscowi pijacy byli żywo zainteresowani całą sytuacją i gdyby maluchy podrosły to myślę, że zaczęliby je łapać i oddawać za flaszkę. Ta suka to naprawdę dzielna mama. Mogłabym zrobić zdjęcia tego co się dzisiaj wydarzyło, ale w ferworze działań i nerwów nie miałam do tego głowy. Zainteresowanym wyślę na pw numer konta ale to już jutro. Sama też się rzecz jasna dołożę. O sterylce Malwiny będzie mowa jak Młody podrośnie. I dobrze by było uzbierać na szczepionki dla nich obojga. Myślę, że tak jak dziś pani Prezes powiedziała, że będziemy sobie dziękować jak Malwa i Młody (powinien nazywać się Fart:) znajdą kochających i odpowiedzialnych opiekunów na stałe. Naprawdę warto działać wspólnie, bo z tego są najlepsze wyniki.
-
Nie mamy żadnych zdjęć ponieważ z Malwiną nam się troszkę zeszło. potem jeszcze trochę czasu zajęło nam ulokowanie jej w Tomaszowie. Pan technik podał nam adres miejsca gdzie przebywa pies, pies jest u jego dobrego znajomego, mieszka w kojcu, ale jak na tamtejszą mentalność i tak ma bardzo dobre warunki (tak mówił ten pan). Pani z TOZu pojedzie do Żółtka najprawdopodobniej z Zuzką, zrobią foty i wstawią na dogo.
-
Dzisiaj wraz z Ocelotem, Zuzką, panią Prezes oraz panem Ryszardem udało nam się złapać sunię. Zrobiła sobie gniazdo pod starą szopą z rupieciami i złapanie jej, gdyby nie pożyczona od kogoś miejscowego pętla dla świń, byłoby niemożliwe gdyż w obronie młodych stała się bardzo agresywna. Był to ostatni moment, gdyż w około zbiera się mnóstwo żuli, którzy byli psami bardzo zainteresowani. W ogóle mieliśmy pokaźną widownię. Malwina urodziła aż 9 małych, z których zostawiliśmy jednego pieska (pieski były ślepe), reszta z wielkim bólem serca została uśpiona. Malwina i Młody zostali zawiezieni do pani Prezes i wbrew obiegowym opiniom psy tam wcale nie mają źle, są wesołe i ufne do ludzi. Budy mają systematycznie ocieplane, ale lubią podskubać styropian. Wode i jedzenie też mają. Może rzeczywiście mają kamień jako podłogę w kojcach, ale widać że są wypuszczane (po śladach w ogródku) i że mają słomę w budach. Poza tym pani Prezes ma podejście do psów (Malwina sama zaprowadziła ją do szczeniaków i na jako jedyną nie warczała). Mama i synek chwilowo będą mieszkać w pomieszczeniu gospodarczym, które jest ogrzewane i mają tam posłanko, oraz miseczki dla Mamy. Pani Prezes na dniach ogrodzi nowy kojec (na trawiastym podłożu), w którym zamieszka psia rodzina. Potrzebna jest tylko buda. Mamy uzbierane 300 złotych, ale dodatkowe wsparcie się przyda. Do zainteresowanych prześlę na pw numer konta i mam nadzieję, że tacy się znajdą, bo buda jest naprawdę konieczna! Prosimy o jakiekolwiek wsparcie!!! Może niektórzy nie będą zachwyceni decyzją jaką podjeliśmy, ale w gruncie rzeczy tylko my tam pojechaliśmy i sprawdziliśmy co i jak i uznaliśmy, że to będzie najlepsze tymczasowe rozwiązanie. Ze swojej strony zapewniam, że będę odwiedzać psy jak tylko często będę mogła i jeśli miałabym jakiekolwiek zastrzeżenia do opieki to zabieram je stamtąd. Ocelot i Zuzka zobowiązały się do częstszych odwiedzin. Przynajmniej ta śliczna, bardzo inteligentna (i co pokazała w obronie swych szczeniaków-położyła się na nich i udawała martwą) sunia ma teraz dach nad głową i michę.
-
Karola, nie mam pretensji do Ciebie. Po prostu wkurza mnie taka gadka jaką mogę przeczytać w poście Bafii i potem Jagienki, która zresztą źle interpretuje moje słowa i się oburza, że nie będzie finansować wszystkiego ( rozumiem, nikt Ci nie każe, chociaż ja od nikogo jeżdząc dwa razy do Lubochni za benzynę nie chciałam). Ja naprawdę jestem wdzięczna każdemu kto pomaga w tym wątku ale cenię sobie konstruktywną pomoc a nie czcze gadki. To tyle. Proponuję przenieść dyskusję na pw, i założę się, że odezwie się wtedy do mnie garstka osób.
-
Widzisz Jagienko, nie skreślił nikt Twojego tymczasu ale skoro pojawiły się dwie opcje bliżej to czemu z nich nie miałyśmy skorzystać? A poza tym czy podjęłabyś się znalezienia domu np 10 szczeniakom? Wcale to nie jest takie proste. Cieszę się, że wzięłaś na tymczas psa, dzięki Zuluguli. Podawałam swój numer w tym wątku już chyba ze 2 razy i kto do mnie zadzwonił zainteresowany psem? TOZ i Zuzka. Do innych ja musiałam dzwonić, a niby każdemu zależy na tym psie. A kto u niego chociaż raz był? Też tylko ja chyba, no i może Tosia przy okazji innego psa. A widzę,że tutaj jest jednak trochę ludzi z Wawy i Łodzi. Czytam tu tylko, że zaniedbałam sprawę. Nie mogę być na forum 24 godziny więc jeśli ktoś rzeczywiście chciał pomóc psu to czemu do mnie nie zadzwonił? Chętnie porozmawiam i skorzystam z pomocy. Nie szperam w każdym wątku na tym forum i nie przewiduję przyszłości.
-
Ale skoro tak dokładnie szperasz na forum to ja Ci mogę przywieźć Malwinę ze szczeniakiem do samego domu bo widzę, że jesteś z Warszawy i wtedy możesz szukać jej transportu do Krakowa, nie ma problemu. To jak pasuje Ci jutro?
-
Że niby my nie jesteśmy zainteresowane? Skoro zauważyłaś, że ktoś jedzie do Krakowa to czemu łaskawie piszesz o tym dopiero o 18??!! I do mnie masz pretesję? Wiesz co, weź daj spokój, pojawiasz się na tym wątku raz na ruski rok i się mądrzysz. A dzisiaj to kto by złapał Malwinę, może Ty? Bo ja dzisiaj nie jestem zmotoryzowana. Poza tym trąbi się od tygodnia, że jedziemy tam w sobotę. Poza tym co Ty w kwestii Malwiny zrobiłaś, że możesz nas tu krytykować?
-
Nie wiesz z jakiego powodu? Jagienka jest z Krakowa, ja z Warszawy i myślisz, że będę jechała najpierw do Lubochni 120 km, a potem do Krakowa? Zaproponowałam jej w poście stronę wstecz, że jak chce wziąć Malwinkę to może przyjechać do Lubochni i ja jej pomogę ją złapać. Nie ma sprawy. Bo narazie żaden transport się w tamtą stronę nie szykuje. Ot dlaczego.