Jump to content
Dogomania

Saite

Members
  • Posts

    861
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Saite

  1. Kleszcze występują nie tylko w lasach, a i psa idącego grzecznie ścieżką, nie buszującego w krzakach mogą zaatakować.;) Tak więc pozostaje lepsze zabezpieczenie i baczne obserwowanie.
  2. Mimo wszystko radziłabym stosować rutinoscorbin po konsultacji z wetem i ustaleniu przez niego dawki. Może się okazać, że katar wywołany jest czymś zupełnie innym niż przeziębienie. Jeśli masz już eksperymentować Jami, to raczej na sobie, a psa powierz wetowi.;)
  3. Co w tym takiego dziwnego? Kleszcz, gdy się opije do syta może odpaść po to, by dalej w najlepsze uczestniczyć w cyklu rozwojowym. Nienajedzony kleszcz jest tak maleńki, że niezauważalny pośród sierści, więc od razu po spacerze nic nie można stwierdzić, jest to możliwe dopiero jak sobie znajdzie miejsce przyssania i napompuje się krwią. Jakimi specyfikami zabezpieczasz swojego psa przed kleszczami, skoro je na nim znajdujesz? Powinnaś wzmocnić ochronę, by zmniejszyć ryzyko wystąpienia chorób odkleszczowych.
  4. "znalazca odprowadził ją do schroniska i rozwiesił ogłoszenia informujące, gdzie jej szukać. Już następnego dnia właściciel Bogdan Prałat zadzwonił do schroniska, zgłaszając, że chce ją odebrać" oraz podpis zdjęcia "Pies Bogdana Prałata w schronisku dla zwierząt przebywał przez jeden dzień..." Z powyższych zacytowanych fragmentów artykułu wynika, że pies przebywał w schronisku jeden dzień. Czy czegoś jednak nie zrozumiałam jak należy? A te 1,5 tygodnia jak zrozumiałam, odnosi się do momentu, kiedy całe zajście, to jest przyjęcie psa do schronu, odebranie psa i stwierdzenie pogryzień, miało miejsce. Odebrałam to tak, że artykuł powstał 1,5 tygodnia od zdarzenia.
  5. Skoro pies przebywał w schronisku raptem jeden dzień to bardzo dziwne, że rany od pogryzienia, które rzekomo tam nastąpiło, zaczęły się jątrzyć w takim tempie i równie szybko doszło do procesu gnilnego. Kto wie czy suka błąkając się nie została uszkodzona, a teraz najlepiej obwinić schronisko i odciągnąć uwagę od właściciela i tego jak on psa pilnował i się nim zajmował. Nie ocenia się ludzi po wyglądzie, ale ten pan z fotki, ten świetny właściciel, jak rozumiem, nie wygląda zbyt wiarygodnie.
  6. [B]al-ka[/B] Pismo Święte nie jest znane katolikom, to niezaprzeczalny fakt. Ale skąd mają mieć świadomość co do pewnych kwestii zwykli zjadacze chleba, skoro nawet światli księża i hierarchowie Kościoła masowo źle interpretują Biblię i wtłaczają te błędne wersje do głów wiernych. A już szczególnie w kontekście poszanowania życia wszystkich zwierząt podchodzą do powyższego aspektu w sposób wybitnie wybiórczy mimo, że Pismo Święte mówi o tym w sposób raczej nieskomplikowany i przystępny.
  7. Ja to mam manię ciągłego uczenia swoich psów nowych pojęć i to często dość złożonych. Ech, biedne te moje psiska. ;) Gdy spotykamy na spacerze jakiegoś małego, zaczepnego psa, z którego agresją do moich psów właściciel sobie nie radzi, mówię moim psom "nie ruszaj niewychowanego gnoma" i to bardzo skutkuje, bo rzucają na mnie jedno spojrzenie i dają sobie spokój. Oczywiście tak to mówię, by na pewno dotarło do uszu tegoż nieudacznego właściciela.
  8. [B]Monia[/B], a tam od razu w kaftan i wywieźć. Ja ze swoimi psami też dużo rozmawiam, szczególnie lubimy sobie razem w oknie postać, pokomentować widoki. ;) Do zwierząt należy dużo mówić i tyle, to bardzo polepsza kontakt i rozwija zwierzę. Dzięki temu, gdy proszę psa, by mi np. z innego pokoju przyniósł ołówek, to nie pomyli go z leżącym obok długopisem.
  9. Sposób w jaki psy się bawią zależy od wielu czynników, od relacji między konkretnymi osobnikami, od ich typów, temperamentu czy instynktów. Mimo wszystko da się rozpoznać czy powarkiwanie i pewne zachowania to już agresja czy nadal zabawa. Szczególnie, jeśli psy mają ze sobą już dłużej kontakt. Można wtedy zauważyć odmienne od dotychczasowych zachowania czy reakcje, które mogą poprzedzać agresywne zapędy. Mnóstwo psów lubi się bawić dość brutalnie, a im większe emocje podczas zabawy, tym głośniejsze, groźniejsze warknięcia. Teraz sobie uświadomiłam, że ostatniego psa, który bawił się w sposób nie budzący wątpliwości, co do jego zamiarów miałam wiele lat temu. Wszystkie moje kolejne psy bawią się tak, że w opinii postronnego obserwatora próbują się pozagryzać. Jeden drugiego np. ściga szczerząc się potwornie, powala w biegu na ziemię chwytając zębami, po czym udaje, że przegryza mu gardło, a później zmiana ról i od nowa. Albo siłują się, chwytają za karki itp. Tak więc co pies, to inny styl zabawy.
  10. Żebyś Ty wiedziała, jaka ja jestem nadopiekuńcza względem moich psów, to moje oczka w głowie... Ale nie przeszkadza mi to z nimi pracować i od nich wymagać. Zresztą gdybym swoim psom pozwala się rozbestwiać, to mogłabym mieć ogromne problemy z otoczeniem, a sama pewnie często widywałabym chirurga.:evil_lol: Kochać i rozpieszczać trzeba z głową.
  11. Jeśli dorośli, tzn. rodzice w tym wypadku nieletnich dzieci decydują się na psa w domu (nawet jeżeli pod naporem próśb swoich pociech), to zobowiązani są go utrzymywać, pokrywać koszty żywienia, leczenia itd. To sprawa odpowiedzialności za zwierzę i swoją decyzję. A jeżeli nie mają zamiaru leczyć psa i dbać o niego należycie, to niech go oddadzą komuś, kto to będzie robił. Nie wiem co gorsze, ranienie własnego dziecko oddając ukochane zwierzę, czy pozwalanie, by dziecko cierpiało, patrząc na chorego psa, nie mogąc mu pomóc i spotykało się z brakiem empatii i zrozumienia u rodziców.
  12. [B]Mala[/B], to nie jest kwestia przyznawania się bez bicia czy z biciem. ;) Bo to Ty i Twoja rodzina sprawujecie opiekę nad psem i jesteście odpowiedzialni za wszystko, co zrobi. Są ludzie, którym nie przeszkadza nieprawidłowo ukształtowany pies, zaburzony z nim kontakt oraz to, że nie mogą mu ufać, a w codzienne życie wkradają się obawy o własne bezpieczeństwo. Współczuję jedynie takim osobom, gdyż naprawdę wiele tracą w kontekście relacji ze swoim psem.
  13. [B]Monia[/B]... ON nie lubiący obcych widział Twojego TZa drugi raz i pewnie już planował mord we śnie podczas nieoczekiwanego "odchyłu". Nie wiesz jak to jest? Ja nie wiem jak Ty możesz tak TZa na śmierć narażać, no! :evil_lol: A tak na poważnie to słodkie kłębki, pewnie uznały, że możesz tym razem położyć się na psim posłanku. ;)
  14. [quote name='mala90210']Hmmmm ja nie zyje w ciągłym strachu ale jestem realistką , mój pies jest potulny jak baranek , mogę mu wybierać jedzenie z miski kiedy je , mogę mu wziąć jego ulubiona zabawkę mogę mu wyciągać kleszcze czy zaglądać w paszczę nie mniej jednak ma dziwne odchyły i wiele razy było blisko a kogoś by ugryzł /zaatakował , więc nie mam tez pewności że kiedyś nie rzuci się na mnie , nie mówię że tak będzie ale że jest taka możliwość , [B]wy może nie czytacie gazet , nie oglądacie telewizji gdzie ciągle słyszy się "taki był grzeczny a zagryzł , pies do rany przyłóż a rozszarpał dziecko " , więc gratuluję wam życia w błogiej nieświadomości [/B]:)[/quote] No i wszystko jasne skąd u Ciebie lęki, obawy itd.... Dziwnie pojmujesz realizm w tym względzie. Moich poglądów i relacji z psami nie kształtują te gazety, które Ty zwykłaś czytać, jak piszesz, ani tv bębniące i robiące sensację z pogryzień, gdzie treść przekazu kreują najczęściej laicy z zerowym pojęciem o kwestii, a w dodatku manipulują faktami. Wolę pracować ze swoimi psami, czerpać wiedzę z fachowych źródeł, gromadzić własne doświadczenia, co czynię od lat wielu i móc dzięki temu pomagać zwierzętom, które ktoś skrzywdził, skrzywił i skreślił ze strachu.
  15. [quote name='Koreksonowa']Ja z moim nie śpię, mam wystarczająco dużo kłaków wszędzie poza łóżkiem:)[/quote] Ja też z uwagi na sierść nie śpię z psami... tylko ten jeden śpi ze mną.;)
  16. [B]Mala[/B], trochę mnie rozbawił Twój post. Należy Ci współczuć, musisz chyba żyć w nieustannym lęku o swoje życie, mając psa.;) Co do "mądrości" Fishera, to nie sposób nie zgodzić się z [B]Monia[/B]. Zresztą takie metody zastosowane do przekonanego o swojej sile psa, mogą tylko w pewnych okolicznościach doprowadzić do chęci skonfrontowania się takiego psa z człowiekiem. Brałaś to pod uwagę? Zwizualizuj sobie to... Tak jest praktycznie od zawsze, że trafiają do mnie psy niełatwe i agresywne. Ostatni z psów, który przybył do mojego domu wykazywał agresję do ludzi i zwierząt, zachowywał się w niektórych sytuacjach bezkompromisowo. Był zwierzęciem bardzo pewnym siebie, z ugruntowanym przekonaniem, że siłą można wszystko, a szczękom nikt się nie oprze. I co? Śpimy razem, razem jemy, bawimy się w przeciąganie i inne zabawy siłowe, pozwalam mu pierwszemu wchodzić i wychodzić, często omijam go, gdy się uwali w przejściu itd.-słowem robię chyba wszystko odwrotnie do zaleceń Fishera. Bez agresji, prób sił, dominowania, doprowadziłam do tego, że pies respektuje moje polecenia, że mogę robić przy nim wszystko nawet to, czego nie znosi, że mogę zabierać mu jego największe przysmaki, których kiedyś bez walki, by nie oddał, wypraszać z kanapy czy łóżka. Jestem dla niego najważniejsza i nie próbuje podważać mojej nadrzędnej roli.
  17. Ja już nie pamiętam, kiedy widziałam łagodnego labradora. Nawet bardzo młode psy tej rasy zachowania mają dalece odbiegające od pożądanych i od łagodności. A teksty właścicieli labków ubóstwiam wprost ''pani, jak on mógł psa zaatakować, jak on łagodny, w końcu z dzieciakiem chowany, no jak on może psa ugryźć, jak dzieciaka mi nie gryzie, tylko w jednym łóżku śpią?"... ach ten tok "rozumowania".
  18. [B]***kas [/B]w końcu jak Twoje psy usmyczowione i zakagańcowane to tym bardziej pieseczka można do nich puścić, w razie czego nie pogonią, nie ugryzą. A swoją drogą nie mogę wyjść z podziwu, jeśli chodzi o fenomen labków. Dlaczego te psy w tak ogromnej przewadze, w każdym zakątku kraju są takie nieznośne i upierdliwe, a ich właściciele przeważnie nie grzeszą rozumem? A co do pani, która wezwała policję, to wolę już przewrażliwionych ludzi, jeśli chodzi o "krzywdę" zwierząt niż takich zupełnie obojętnych. I w sumie szkoda, że kobieta dostała mandat, bo na przyszłość pewnie będzie się bała reagować.
  19. Swoje zwierzę zna się najlepiej i uważam, że nawet w obliczu bardzo ciężkiej, śmiertelnej i zaawansowanej choroby należy wstrzymać się z uśpieniem do momentu, w którym zwierzę ewidentnie cierpi, okazuje to, czy przestaje jeść i pić. Zwierzęta doskonale wyczuwają kiedy nadchodzi "ten" czas i przygotowują się same do odejścia i wtedy można im to ułatwiać, jeśli ich życie kończy się przez chorobę, która przynosi cierpienie. Mnie zdecydowanie łatwiej było pogodzić się z odchodzeniem psa w sposób naturalny niż odejściem poprzez eutanazję, pies cierpiał bardzo, ale za wszelką cenę nie chciał umierać, a ja zdecydowałam, że w tym właśnie momencie odejdzie na zawsze, to boli mnie bardzo. Nie wyobrażam sobie też nie być ze swoim ukochanym stworzeniem w takim momencie jak podawanie tego ostatniego zastrzyku. Uważam też, że nie powinno się poddawać psa planowanej eutanazji w lecznicy, można to zrobić w domu wśród znajomych zapachów, w poczuciu bezpieczeństwa, przy jego ludzkiej rodzinie.
  20. Współczuję Ci całej sytuacji oraz życzę, byś dogadała się z mężem i aby udało Ci się rozwiązać problem tak, jakbyś sobie tego życzyła, bo w sądzie to różnie z tym przyznaniem psa może być. Chociaż znaczenie może mieć fakt, że to Ty (o ile dobrze kojarzę) uratowałaś psa i to za Twoją sprawą znalazł się on w domu, że jest zwierzęciem po przejściach i nie powinno się mu destabilizować życia zmianami. Brzmi to pewnie nieprawdopodobnie w kontekście polskich sądów i polskiego podejścia do zwierząt, ale taki aspekt zawsze w razie sprawy można przecież podnieść. Zgadzam się również z kendo, że istotną przesłanką może być więź dzieci/dziecka z psem, o ile takowe posiadacie, a opiekę nad nim/nimi będziesz sprawowała Ty. Z drugiej jednak strony, jeśli np. dziecko czy dzieci pozostaną przy Tobie, to mąż może wziąć "na pocieszenie" psa (w zamyśle sądu).
  21. Komary psa mogą ugry[B]ź[/B]ć i co gorsza czynią to, a jednym z ich ulubionych miejsc są genitalia. Pokrzywy parzą. Moje psy są [B]głupimi masochistami[/B]-jak to określił [B]shin[/B], bo nie zwracają uwagi na takie drobiazgi jak parzące pokrzywy. Powiem więcej, z lubością pchają w nie również pyski, nie wiem po co i dlaczego, pewnie przez to właśnie, że są głupimi masochistami, choć bardzo zdolnymi mimo tego "zaburzenia". A co do ulubionej rasy, to jej nie mam z racji swoich doświadczeń. Prędzej mogłabym określić rasy psów, które nie bardzo mi leżą, choć i to nie musiałoby być obiektywne, gdyż dla mnie decydującą rolę odgrywają cechy konkretnego osobnika, a nie jego rasa. Pewnym jest jednak to, że preferuję psy ras zdecydowanie dużych oraz olbrzymich.
  22. Jak obserwuję niefrasobliwość niektórych rodziców w kwestii kontaktu dzieci z psami, to nie dziwię się pogryzieniom przez psy. Ostatnio spacerowałam sobie z psami, było już dość późno i co oczywiste ciemno. Nagle niespodziewanie zza zaparkowanych samochodów wyskoczył na mnie rozwrzeszczany mikroskopijny kundel chwilę później jego "pan" próbując go złapać (z reguły ten człowiek nie reaguje na to, że jego pies biega po jezdni, ściga rowerzystów, próbując ugryźć czy ugania się wściekle za innymi psami, ja go uprzedziłam o tym, co zrobię, jeśli jego pies będzie moje zaczepiał, więc gdy mnie widzi łapie swojego psa, choć nie zawsze mu to wychodzi, czegoś takiego jak smycz oczywiście nie stosuje). Zaraz po tym facecie wypadł prosto w moje psy jego pozostawiony samemu sobie kilkuletni dzieciak. Moje psy mimo całego zamieszania i prowokacji zachowały się spokojnie, a jeden z nich, ten w którego dzieciak bezpośrednio uderzył, był bardzo przyjazny, zaczął merdać ogonem i odniósł się do dziecka z ogromną delikatnością. Tata malca zniknął dawno z pola widzenia, w pogoni za psem, a dzieciak po chwili ( nie od razu) zaczął się drzeć w niebogłosy z obawy przed moimi psami i wymachiwać w ich stronę kończynami. Całe zajście z dzieckiem trwało moment, bo natychmiast odsunęłam się z psami od dzieciaka mimo, że to on na moje psy wpadł. Tylko pytanie, co by było, gdyby moje psy były płochliwe, na zaskoczenie reagowały agresją? Albo gdyby chociaż przewróciły dziecko? Wtedy pewnie to ja byłabym winna i moje psy.... Dzień wcześniej pewna mądra mamusia widząc, że idę z psami, wpuściła mi w wąskie przejście na osiedlu dzieciaka z małym maltańczykiem na flexi, mogła chwilę poczekać, bo ja nie miałam się dokąd cofnąć, ale po co? Lepiej ryzykować. Rozwalają mnie takie sytuacje... głupota i brak przewidywania.
  23. Ja najbardziej lubię przywoływanie psów spokojnym tonem, takim bez emocji i ledwo słyszalnym głosem w taki oto sposób (tu cytat): "proszę tu do mnie natychmiast podejść", "czy ty mnie .... (tu imię ) słuchasz, co ja do ciebie mówię, proszę do mnie podejść". Dodam, że w taki sposób przywoływane były dwa pieski jeden sporych rozmiarów, drugi olbrzymich w chwilach uskuteczniania szarży na innego psa, bynajmniej nie w celach pokojowych. Oczywiście odwoływanie nie przynosiło najmniejszego efektu....
  24. Saite

    rany i urazy

    Najprościej uśpić, bo co? Bo już sobie pożył?... Takie podejście jest w moim odczuciu niedopuszczalne! Rozumiem takie sugestie, gdy zwierzę wyraźnie się męczy, nie ma chęci do życia i nie ma mu już jak pomóc lub gdy wyniki konkretnych badań są tak złe, że nie zostawiają złudzeń, co do tego, że zwierzę nie cierpi i że niewiele życia przed nim. Ale czy w Waszym przypadku wet sobie tylko obejrzał psa i tak stwierdził, czy wykonane były badania? Czy została wyjaśniona kwestia tych ran i krwawień, jaka jest ich przyczyna?
  25. Saite

    rany i urazy

    [B]PORANKU[/B], trzymam kciuki, żeby było lepiej. Co do opuszków, to one się goją koszmarnie niestety. Jakieś 3 miesiące temu jeden z moich psów miał kolizję podczas biegania i zerwał sobie całą tkankę z jednego z opuszków właśnie. Długo i trudno się goiło, pękało, a przy silniejszym stąpnięciu krwawiło od nowa i to dość mocno. Całkowite wygojenie tego uszkodzenia zajęło nam kilka tygodni. Trzymajcie się!
×
×
  • Create New...