Jump to content
Dogomania

Saite

Members
  • Posts

    861
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Saite

  1. [quote name='aniaijaga']Ogólnie rzecz biorąc to pozwalam swojemu psu poszczekać sobie na inne psy - a niech ma coś z zycia- zależy mi tylko żeby przestał na polecenie. Szczekanie jest jak najbardziej naturalne (przynajmniej jak wyznaje taka zasadę)[/quote] Należy współczuć Twemu psu, że ma z życia "aż" tyle. Pozwalanie psu na takie prowokacje to zwykłe [B]chamstwo[/B]. Pomijając już fakt, jak to się może skończyć dla takiego szczekacza-prowokatora, gdy właściciel sprowokowanego psa odpowie tym samym, czyli chamstwem i pozwoli swojemu psu zareagować w sposób [B]naturalny[/B] (notabene postulowany przez Ciebie), to jest rozprawić się z prowokatorem.
  2. Ja wypowiadam się bazując na [B]własnych[/B] doświadczeniach w tym temacie [B]Arwilla[/B]. Faktem jednak jest, że nie zwlekałam ze zgłaszaniem, a sprawa sprawie może się nie równać.
  3. [quote name='Arwilla']Strasznie mi przykro z powodu zajścia.... Ale tak myślę sobie,że niewiele możesz zrobic...:shake: Jest "twoje słowo" przeciwko "jego słowu"... Twierdzisz,że miałaś psa na lince, a on zezna,że to twój pies zaatakował...:roll: Ty powiesz jak było, a on nałga, byleby się wymigac od odpowiedzialności... Niestety w takich sytuacjach najlepiej miec świadka....[/quote] Praktycznie zawsze jest tak, że w tego typu sprawach osoby winne starają się uniknąć odpowiedzialności i kręcą, co nie zmienia faktu, że zostają ukarane bardzo często, bo i one muszą na poparcie swoich słów mieć świadków. Wiem z doświadczenia. Gdy mojego psa zaatakował inny pies pozostający bez nadzoru, jego opiekun chcąc się obronić przed zarzutami, musiałby udowodnić, że jego pies był w tym czasie w domu, pod nadzorem, jednym słowem, że to nie jego pies napadł na mojego psa. Nie mógł tego uczynić i klops. Mało tego, policja z okolicznej placówki oraz strażnicy miejscy jeszcze przed skierowaniem wniosku o ukaranie do sądu objęli tego pana kontrolami. Osoba pokrzywdzona jest poniekąd świadkiem w tym wypadku właśnie tego, że pies puszczony był bez nadzoru, niedopilnowany. A gdy jest świadek o ukaranie nie trudno. Podobną historię mam na świeżo. Wypuszczany swobodnie i z premedytacją pies ( do tego zaniedbany) rzucił się do człowieka, gdy ten wchodził do swojego domu. Straż miejska, której opisano zdarzenie natychmiast interweniowała, a po niej stwierdziła, że sprawa powinna zostać skierowana do sądu grodzkiego i że o ukaranie nieodpowiedzialnego właściciela nie będzie trudno, bo osoba, którą pies próbował ugryźć jest świadkiem tego, że pies biega sobie sam i dodatkowo właściciel nie opiekuje się nim należycie.
  4. Twój pies miał linkę, siedział tuż przy Tobie i ćwiczył posłuszeństwo, a Ty mogłaś linkę przydepnąć (mogłaś mieć cały czas przydepniętą), więc miałaś nad swoim psem kontrolę-tzn. linkę i panowałaś nad nim psychicznie, bo z nim ćwiczysz posłuszeństwo. Do niego podbiegł pies bez linki, bez smyczy, bez kagańca i go zranił. Wg. Ciebie nie ma różnicy między sytuacją Twojego psa, a sytuacją psa tego człowieka? Możesz przejść się sama do właścicieli psa, by zobaczyć zaświadczenie o szczepieniu, ale przypuszczalnie niczego nie wskórasz. Szczególnie, że właściciel psa już Cię za przeproszeniem olał, widząc sytuację i prawdopodobnie czuje się bezkarny. To, że sprawę zgłosisz dzielnicowemu nie znaczy, że będzie ona skierowana do sądu grodzkiego ot tak- w głównej mierze od Ciebie to zależy. Moim zdaniem zgłosić i pogadać z dzielnicowym nie zaszkodzi, a może baaaardzo pomóc. Wierz mi, że jemu natychmiast okażą zaświadczenie i nabiorą do sprawy należnego respektu, może po takiej interwencji Cię przeproszą i zainteresują się stanem Twojego psa i niczego więcej nie trzeba będzie robić. Ale rób jak uważasz. Pamiętaj tylko, że ociąganie się ze zgłoszeniem sprawy oraz zgłoszeniem się do weta, by ocenił stan psa i wyraził to na stosownym zaświadczeniu działa na Twoją niekorzyść, a na korzyść tego pana. Warto takie sprawy zgłaszać ponieważ najczęściej, jeśli puści się płazem komuś coś takiego raz, to potem problem się powtarza.
  5. Radzę przeprowadzić zabieg u specjalisty, kogoś z doświadczeniem mimo, że sterylizacja nie jest jakimś wyjątkowo skomplikowanym zabiegiem. Wiem z doświadczenia na swoim psie, jakie komplikacje mogą wyniknąć z roboty niewprawnego "chirurga", weta bez takiej specjalizacji. Moje psy od tamtej pory operuje prof.- chirurg i towarzyszy mu anestezjolog. Poszukaj na innych wątkach informacji o polecanych klinikach, gabinetach w Twoim mieście.
  6. A czy pies na działce jest bezpieczny? Mam na myśli to, czy na tę działkę pod nieobecność Twojej rodziny może dostać się ktoś niepowołany, np. złodziej. Jeśli tak, to może przecież skrzywdzić psa. Jak dla mnie działka nie może być docelowym miejscem dla psa.
  7. Jeśli ten człowiek nie jest Ci zupełnie obcy i wiesz jak do niego dotrzeć to bardzo dobrze. Możesz skontaktować się choćby telefonicznie z dzielnicowym (namiary znajdziesz w necie-dzielnicowi mają swoje rewiry) opowiedzieć co się stało i poprosić, aby nawiedził tego pana i dowiedział się czy pies ma aktualne szczepienie. Dzielnicowy przy okazji [U]prawdopodobnie[/U] poradzi temu panu, by sam się z Tobą skontaktował i starał się sprawę załatwić "polubownie" tzn. zainteresował się stanem Twojego psa, ewentualnymi kosztami leczenia czy diagnostyki spowodowanymi zranieniem przez jego psa. W innym wypadku możesz złożyć zeznania i zostanie sporządzony wniosek o ukaranie tego pana, który powędruje do sądu grodzkiego.
  8. Natychmiast zgłosiłabym taką sytuację na policji i postarała się najszybciej o stosowne zaświadczenie od weta, że pies został zraniony. Ty miałaś swojego psa na lince i on do innego psa nie podbiegł, ale to inny pies podbiegł do Was, bo jego właściciel na to pozwolił. Wiesz gdzie mieszka ten człowiek lub jak się nazywa?
  9. [B]Karolajn[/B], zastrzyki, o których piszesz to ostateczność, mogą dawać bardzo poważne powikłania zdrowotne w przyszłości, więc nawet weci często przed nimi przestrzegają i traktują je jako rozwiązanie okazjonalne i na krótką metę. Suka nie musi mieć w życiu w ogóle szczeniaków, tym bardziej przed i tak planowaną sterylizacją. Większość suk znosi dobrze sam zabieg sterylizacji i już dobę po zabiegu zachowuje się "jak gdyby nigdy nic".
  10. [quote name='PapryczkaChili']masz rację. w sumie to już nie wiem, do czego ten wątek zmierza, ale co jakiś czas wszystko zaczyna się od nowa pod wpływem nowego komentarza... :mad::lol:[/quote] Temat daaawno by przycichł i nie wzbudzał emocji, gdyby niektórzy tu prawiący, poszli po rozum do głowy i raczyli wreszcie przyswoić sobie, że zapewnienie bezpieczeństwa otoczeniu w przypadku posiadania psa (szczególnie potencjalnie niebezpiecznego), to nie dobra wola czy łaska, ale OBOWIĄZEK, bo sądząc po toku rozumowania niektórych i ich wypowiedziach zapomnieli o tym albo pojęcie tego przekracza ich możliwości...
  11. [quote name='*Daria*'][FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]A ja się zastanawiam, kto nagadał takich bzdur, że do prawidłowego wychowania ttb potrzebna jest jakaś specjalna, fachowa ręka ?! Kiro jest moim pierwszym psem, fachowcem nie jestem, jakiś specjalnych umiejętności również nie posiadam, a pies nie stanowi najmniejszego zagrożenia. Podobnie jak 90% ttb z którymi miałam u siebie w mieście do czynienia. Pies jak każdy inny... Osobiście uważam, że dużo trudniej układa się psy myśliwskie (np. Beagle) niż ttb. [/SIZE][/FONT][FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Ktoś wcześniej powoływał się na zdanie „ttb są jak media Markt... nie dla idiotów”. To powinno się dotyczyć każdego psa, nie tylko ttb, ponieważ każda rasa, obojętnie na wielkość, w nieodpowiednich rękach może być niebezpieczna. Nawet te uwielbiane przez wszystkich yorki mogą zrobić z człowieka kalekę jak trafią w nieodpowiednie ręce. [/SIZE][/FONT][FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Dalej... ciągle krzyczycie, ze zagryzł, że normalny pies nie nigdy nie zagryzie. Atak to atak... A tylko wielkość psa ustanawia jego dalszy efekt. Mały pies co najwyżej załatwi innemu kilka szwów, duży może zabić jednym zaciśnięciem szczęki. A cel ataku w obu przypadkach może być taki sam. Nic nadzwyczajnego. Pies był niedopilnowany, zaatakował, a to, że zakończyło się skutkiem śmiertelnym dla małego psa, nie kwalifikuje agresora do uśpienia. W tym przypadku powinien zostać ukarany jedynie właściciel, by już nigdy nie dopuścił do podobnej sytuacji. [/SIZE][/FONT][FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Co innego gdyby atak był skierowany w kierunku człowieka, ale jak widać w tym przypadku nie był i nie ma sensu się zastanawiać, czy pies podskoczył, by ściągnąć psa z rąk i czy dziewczynka przypadkiem się nie potknęła o własne sznurówki... [/SIZE][/FONT][/quote] O, proszę, mamy kolejną osobę, która twierdzi, że jeśli atak nie jest skierowany bezpośrednio przeciw człowiekowi, to temuż człowiekowi pogryzienie "przy okazji" wcale nie grozi i że nie ma sensu się nad tym w ogóle zastanawiać, no cóż za pozytywne, a jednocześnie skrajnie niedojrzałe myślenie. Tylko czemu realia pokazują co innego? Może się ustosunkujesz? A może napiszesz wprost, że jako odpowiedzialna posiadaczka psa [B]gwarantujesz[/B], że w razie czego,a to coś może się przydarzyć absolutnie każdemu, człowiek jest 100% bezpieczny i że w sytuacji, do której się odnosisz, też nie było ryzyka pogryzienia człowieka. Przyznajesz, że doświadczenia nie wiadomo jakiego nie masz i że siła i efekty ataku zależą od tego jakiej wielkości jest agresor i że duży pies może zabić jednym zaciśnięciem szczęki i że jest to zupełnie normalne. O czymś takim jak psy, które w razie potrzeby potrafią dostosować swoją siłę i sposób reakcji do konkretnego psa, inaczej "rozprawiając" się z przeciwnikiem porównywalnych rozmiarów i realnie zagrażającym, a inaczej karcąc małego upierdliwca, czy szczekacza-prowokatora, widziałaś, słyszałaś? Bo dla mnie to jest NORMALNE, jeśli o agresji już mówimy. I baaaardzo często spotykane. Bardzo "spodobało" mi się zdanie, że Kiro to Twój pierwszy pies, jednak osobiście uważasz, że rasy myśliwskie (jak np. beagle) trudniej się układa. A skąd to wiesz, skoro nie z doświadczenia? Jak przypuszczam na podobnej zasadzie, to jest na "osobistym przekonaniu" bez poparcia doświadczeniami twierdzisz również, że "york może zrobić z człowieka kalekę". Znasz takie przypadki? A może sama jesteś ofiarą? Fajne masz spostrzeżenia, wg. Ciebie istnieje taka oto[B] klasyfikacja[/B], [B]duży[/B] pies [B]może zabić[/B] jednym zaciśnięciem szczęk, [B]mały[/B] pies [B]wysłać na[/B] [B]szycie[/B], a [B]yorki[/B] w nieodpowiednich rękach [B]mogą zrobić z człowieka kalekę[/B]. Robi się coraz komiczniej, choć płakać się chce nad niektórymi.
  12. A mi kolejny raz pisać tego samego tylko dlatego, że Ty nie szanujesz swoich rozmówców. Odnosiłaś się do moich wypowiedzi najwyraźniej ich w ogóle nie czytając. Cóż... przecież nie o mnie to świadczy. Może Ci się zachce cofnąć się niedaleko wstecz tego wątku i cokolwiek przeczytać i nad czymkolwiek się zastanowić. Może...
  13. [quote name='Sylwia K']Saite ty mnie nie znasz i nie wiesz co ja myślę... po prostu nie wierze ślepo w to, co napisał ktoś w 1 poście i dla mnie sprawa ta wcale nie jest taka oczywista...[/quote] Wątpliwości nie ma co do jednego jeden pies zaatakował ze skutkiem śmiertelnym drugiego, z psem zagryzionym był opiekun, z psem zagryzającym opiekuna nie było. To jest trzymanie się faktów, a nie wierzenie ślepo w coś tam. Naprawdę tego nie widzisz? Co do znania Ciebie, nie znam, ale bardzo klarownie wyrażasz swoje poglądy co do tego, że wina asta i jego właścicielki nie jest pewna, w sytuacji, gdy ta [B]wina potwierdzona jest efektem zdarzenia[/B]. A to wiele o Tobie i Twoim podejściu do kwestii bezpieczeństwa mówi. Mówi też o tym jak szanujesz nietykalność cielesną innych ludzi i prawo do życia cudzych, zresztą w tym wypadku niezdolnych do obrony psów. Dla mnie sprawa jest oczywista odkąd przeczytałam wypowiedzi właścicielki amstaffki. Jej podejście do sprawy, jak i przyznanie się do kluczowych zarzutów nie pozostawia złudzeń. I odnoszenie się do tego, co sama potwierdziła, też moim zdaniem nie jest nie na miejscu. [B]Sylwia[/B], kiedy zaczniesz się odnosić konkretnie do zadawanych Ci pytań? Zresztą również baaardzo konkretnych? Najbezpieczniej jest ominąć to, na co się nie ma odp, argumentów, co?
  14. [B]Sylwia[/B], Ty nie zaprzeczasz, że suka zagryzła, Ty tylko uważasz, że to nic takiego, że ryzyko pogryzienia człowieka w takiej sytuacji to też nic takiego. Ile razy jeszcze trzeba Ci napisać, że przypadki pogryzień ludzi przy okazji pogryzień/zagryzień psów przez psy są całkiem częste i zawsze istnieje takie ryzyko? Kiedy załapiesz? Czy nad pogryzieniem przez przypadek i ryzykiem tego można przejść do porządku dziennego? Tylko celowe pogryzienia są groźne? Widać wg. Ciebie tak jest. Dla psa inny pies jest czymś innym, aniżeli kura, myszka, gołąbek, czy kotek. Nie wiesz o tym? Jeśli nie, poszukaj sobie, były tu wątki na temat i uzupełnij wiedzę. A jeśli dla Ciebie kurka, myszka, gołąbek, czy kotek to to samo co pies, to może dla bezpieczeństwa ogółu zacznij trzymać zamiast psa kurkę, gołąbka lub myszkę, myślę, że kotek-jako drapieżnik to za duże dla Ciebie wyzwanie, biorąc pod uwagę Twoje wypowiedzi i to jakie zagrożenie czai się w Twoich poglądach zupełnie sprzecznych z normami społecznymi.
  15. [B]Sylwio[/B] [B]K[/B] sugerujesz, iż powinno mi przejść przez głowę, że.... Założycielka wątku i poszkodowana kłamią albo chociaż "nakoloryzowały", może same zagryzły maltańczyka i postanowiły zrzucić winę na psa sąsiadów? Po raz kolejny Ci [B]Sylwio[/B] tłumaczę, bo tylko to mnie w tej sprawie bulwersuje, [B]pies nie ma prawa być bez nadzoru i atakować ( szczególnie ze skutkiem śmiertelnym) innych zwierząt, a ludziom realnie zagrażać[/B]. Co mam tu zweryfikowac wg. Ciebie? [B]W tej sytuacji był niedopilnowany pies-agresor, były ofiary, pies zapłacił życiem, człowiek ryzykiem utraty zdrowia fiz. i przeżyciem psychicznym[/B]. Czy może chcesz, bym zaczęła uważać tak jak Ty czyli, że suka nie stanowiła żadnego zagrożenia dla człowieka i nie ma w ogóle o co kopii kruszyć, bo z atakiem uprzejmie poczekała aż dziewczynka upuści psy i się oddali na bezpieczną odległość? A pies to co tam.... Żadna ze stron nie przeczy, że to ta konkretna suka zabiła maltańczyka, wydostając się z mieszkania bez nadzoru. Dlaczego więc TY to kwestionujesz którąś stronę z rzędu? Odpowiedz! Co mają do tego smycze maltańczyków? Wg. przedstawionej wersji pieski smycze miały, do mieszkania, w którym mieszkała astka się nie władowały z racji tego, że były niedopilnowane, a na klatce miały prawo być, bo były z właścicielką, ast był sam. Naprawdę nie widzisz różnicy w sytuacji maltańczyków i astki? Bo to, że ciągle zestawiasz ttb z maltańczykami, jako dwie równorzędne strony konfliktu, to już wiem, choć to trochę nie na miejscu z racji różnic (które sama już podkreślałaś) między tymi rasami/typami psów.
  16. [quote name='Sylwia K']nie, nie ma żadnej nagonki, przecież chodzi tylko o ta jedną sukę...:roll: Saite nie chce mi się ci już nic tłumaczyć, bo to jak rzucanie grochem o ścianę... jestem taka agresywna, narwana i głupia jak mój pies, wiec chyba nie ma co ze mną dyskutować:diabloti: a najlepiej uśpijcie mnie bo może kiedyś kogoś zabiję przez to mój pies ma 3,5 tony uścisku w szczękach a ja mam tyle w ręku:cool3: przecież tylko ty i autorka wątku macie monopol na prawdę i wiecie dokładnie jak było.[/quote] A Ty o czym? Gorzej Ci? Może okład na główkę, bo chyba temperatura Ci skoczyła sądząc po tym, że przeczytałas mój post bez cienia zrozumienia. Co Ty chcesz mnie czy komukolwiek wytłumaczyć? Że pies miał prawo wystrzelić z mieszkania na klatkę schodową do człowieka z maleńkimi psami? Że miał prawo być bez nadzoru? Że miał prawo uśmiercić o wiele mniejszego od siebie psa? Czy może chcesz mnie przekonać, że atak był oznaką wielkoduszności i uniesieniem pełnym łagodności i dobrych intencji ze strony suki-agresorki, a maltańczyk padł z wrażenia, bo się na tym nie poznał, źle zinterpretował zachowanie suki? Oświeć mnie wreszcie o co Ci chodzi, przedstaw tę [B]swoją[/B] prawdę. Co do Twojej wypowiedzi, to co... uderz w stół? Nie spodziewałam się tego po Tobie [B]Sylwio K[/B], ale kwestionować Twojej opinii o sobie samej i Twoim psie nie będę. Nie wypada mi, szczególnie w obliczu tego, co powypisywałaś dotąd. Nie wiem o jakiej prawdzie tu się ciągle mówi, bo[B] prawdą jest to[/B], że pies niedopilnowany z niemyślenia i nieodpowiedzialności zabił innego psa, dwunastolatka narażona została na utratę zdrowia (fizycznego, bo na psychice na pewno to zdarzenie piętno wywarło). To nie jest prawda? [B]Sylwio K[/B]? Który raz to piszę? I do kogo tu jak grochem o ścianę... ale grunt, że 3,5 tony w rączce jest.:evil_lol: I pytanie podstawowe kim jest ten, kto broni sprawców tragedii, wynikłej li tylko z alergii na myślenie i branie odpowiedzialności za swoje zwierzę?
  17. [B]Sylwio K[/B] [I][B]" niewątpliwie bardzo silnym"[/B][/I] w porównaniu do....? Maltańczyka? Dwunastolatki? Czy analizując kwestię pod kątem relatywnie niedużych rozmiarów? Jaki sens ma w tej chwili dochodzenie czy pies tylko skoczył (osoba poszkodowana twierdzi, że skoczył, co może być wytłumaczeniem dlaczego maltańczyki wylądowały na podłożu), czy nie skoczył, i ile razy, skoro tak czy inaczej[B] dziewczynka była narażona[/B]? Odpowiedz, jakie to ma znaczenie? [B]Człowiek został bez sensu narażony, pies bez sensu stracił życie.[/B] Bardzo kłóci mi się to podejście z jednej strony obrona amstaffki i uznawanie maltańczyków za jej przeciwników, za usprawiedliwiony powód ataku, z drugiej ciągłe zaznaczanie jakie ttb są silne, że tyle mogą. Może pora się na coś zdecydować? Ponieważ to się wzajemnie wyklucza. Bo albo są to silne psy, których nawet pojedyńczy skok może być zagrożeniem ( jak sugerujesz Sylwio) i dlatego powinny być pod szczególnym nadzorem albo są raczej nieszkodliwe, wolno im wybiegać w miejsce, bądź co bądź, publiczne bez nadzoru i dopuszczanie do tego przez właściciela nie jest niczym szczególnie nagannym, ot może się zdarzyć. Może pora przyznać po prostu, że ttb bywają narwane, że nazbyt często bywają jednak agresywne do innych zwierząt, że bywają niedopilnowane,a do tego, jak w tym wypadku bywają nie do opanowania nawet przez własnego "przewodnika". I że ta tragedia to kombinacja powyższych przyczyn, zamiast do upadłego szukać fantazyjnych wytłumaczeń i przyczyn zdarzenia w dwóch maleńkich psiakach i dwunatsolatce, która ośmieliła się bez obstawy wyjść klatką schodową, na której mieszkała wraz ze swymi dwoma maleńkimi psami ?
  18. Saite

    Warczy!!

    Moje psy też warczą podczas zabaw. Przy przeciąganiu się czymś to norma. Jeden z moich psów w ogóle za pomocą warczenia porozumiewa się ze światem. Warczy często podczas pieszczot, drapania, które uwielbia, a im mu milej tym "groźniej" warczy. Gdy zaczepia do zabawy też powarkuje. Nie przejmowałabym się i nie próbowała na Twoim miejscu zmieniać takich zachowań psa zwłaszcza, że nie są one "szkodliwe".
  19. Wystarczy cofnąć się [B]Sylwio K[/B] do pierwszego postu i [B]przeczytać[/B] ( ze zrozumieniem naturalnie). W razie, gdybyś nie poradziła sobie z odnalezieniem tego zdania, daj znać, odnajdę je szybko i skopiuję tu.
  20. A czyje to są wersje [B]Alicjo[/B]? Czy przypadkiem nie obrońców nieszczęsnej, poszkodowanej amstaffki i jej pańci? Wersje powstałe jako skutek uboczny tłumaczenia, usprawiedliwiania, kiedy to doszukiwano się namiętnie przyczyn ataku psa w wieku, we wzroście dziewczynki, w rozmiarach maltańczyków itd.? Ja odniosłam się do pierwszego postu, bo do niego odniósł się [B]maczech[/B]. Żadnej wersji nie tworzyłam. Faktu, że pies atakujący innego psa stanowi zagrożenie dla tych, którzy przebywają blisko/biorą udział w zdarzeniu nie zmieni [B]NIC [/B]. Choćby nie wiem co tu sobie co niektórzy jeszcze wypisywali. I naprawdę nie trzeba być na miejscu zdarzenia, jeśli wypowiadając się, odnosi się do tego, co potwierdziły tu w tym wątku obie strony tego zajścia. Efekt zajścia potwierdza wersję w tym wypadku.
  21. [B]Sylwio[/B], ast astowi nierówny, szczególnie, jeśli o psy w typie chodzi, więc nie wiem o jakiej konkretnej masie i wielkości mówisz? Masz jakieś info na temat tego konkretnego osobnika? Nie pisz tak, jakby asty to z zasady jakieś olbrzymy były, z imponującą masą. BO nie są. Ale jesli wg. Ciebie asty to taaakie, przepraszam za określenie, "bydlęta", to tym bardziej [B]taki pies nie ma prawa sam bez nadzoru przebywać gdziekolwiek, skoro już jego sam skok jest taaaaki niebezpieczny[/B]. Z ttb miałam już niestety styczność w czasie ataku, co prawda tylko z dwoma, ale jednak, wiem zatem mniej więcej jak to jest. Wiem również co nieco bazując na swoich doświadczeniach wynikających z przebywania z takimi psami, zajmowania się, zabawy itd. Znowu próbujesz zachowanie psa i karygodne zaniedbanie jego właścicielki bagatelizować i tłumaczyć tym, że dziewczynce ([B] dzięki przypadkowi [/B])nic się nie stało? Niektórzy nie widzą jak się pogrążają... Żałosne.
  22. [B]maczech[/B], nie czytałeś całości i pewnie to dobrze, bo nawet pierwszy post przerósł Twoje możliwości przyswojenia tekstu, powiem więcej, pierwsze zdania z tej wypowiedzi, do których zresztą się odnosisz, Ci umknęły, a w nich to napisane jest wyraźnie, że [B]pies skoczył na dziewczynkę trzymającą na rękach maltańczyki.[/B] Dziewczynka upuściła psy, by się zasłonić przed skaczącym po niej psem. Podjęła też próby ratowania swojego pieska, przez co weszła w bezpośredni kontakt z agresywnym psem sąsiadów ( [B]odganiać[/B]-jak to nazwałeś w swojej wypowiedzi, to można muchę). To, że pies nie kieruje swojej agresji bezpośrednio przeciw człowiekowi, ale jego celem są psy, nie znaczy jeszcze, że nie zrobi temuż człowiekowi krzywdy, choćby przypadkiem. Ryzyko uszkodzenia dziewczynki przez psa było? Było! Tak więc takie tłumaczenia jak te Twoje, to produkować może tylko ktoś, kto albo nie ma pojęcia jak wyglądają tego typu zajścia, albo totalny ignorant. Co ma do tej sytuacji fakt, że amstaffy selekcjonowano pod kątem agresji do innych zwierząt? Moim zdaniem chyba tylko to, że miłośnicy i posiadacze ttb muszą tym bardziej szanować otoczenie i kontrolować swoje psy właśnie z uwagi na to, że ich zwierzęta nie muszą tolerować i często nie tolerują innych psów. Psy mają do tego prawo, a właściciele obowiązek przewidywania tego. A wg. Ciebie rozumiem jest to usprawiedliwienie ataku? Ciekawe czy pisałbyś tak samo, gdyby to Ciebie, Twoje dziecko, młodsze rodzeństwo wychodzące z psem zaatakował inny pies? Też posługiwałbyś się wtedy argumentami o pochodzeniu, przeznaczeniu, genach, wpływie człowieka etc. na tegoż psa? I usprawiedliwiałbyś zajście w ten sposób? I bagatelizował sprawę, bo przecież pies zagryzł tylko psa, za ludzi się nie wziął? Osób z takim podejściem jak Twoje, należy się obawiać, szczególnie jeśli mają psa.
  23. [quote name='kingula Swoja droga to pies mial chyba jakies mega problemy z psychika :shake:[/quote'] Jak wiele łagodnych, milusich goldenków.;)
  24. [B]Rut[/B], gdybym ja dawała upoważnienie swoim psom "bo tamten szczeka", to by w okolicy populacja psów drastycznie spadła. Na szczęście moje małego kurdupla skarcą, słaby przeciwnik-żaden przeciwnik. Tak jak napisałaś, [B]pies jest psem[/B] i dlatego jak się chce mieć psa w bloku, to trzeba wytężać mózg i przewidywać.
  25. A nawet, gdyby szczekały.... Szczekanie miniaturek nie upoważnia i nie usprawiedliwia ataku znacznie większego psa i to ze skutkiem śmiertelnym. Chore tłumaczenie, naprawdę, jeden pies ma prawo zabić drugiego za szczekanie. Ale sobie świadectwo co niektórzy wydają... Co do jednego obie strony są zgodne ast zabił maltańczyka, więc o jakich "wersjach" [B]Alicjo[/B] mówisz?
×
×
  • Create New...