Zawsze uważałam, że cała przyjemność z przebywania z psem, z opieki nad nim wypływa z więzi emocjonalnej, ( której chyba nie da się wytworzyć okazjonalnie na weekend ) a okazuje się, że do szczęścia wystarczy namiastka, poprowadzanie na smyczy, wrzucenie czegoś do miski.Wg. mnie to taka gra, zabawa, symulacja "bez ryzyka", bez zbędnej długoterminowej odpowiedzialności. Beznadziejny pomysł, jeśli chodzi o dobro psów. Jakiś czas temu natknęłam się na ogłoszenia osób, które nie mając czasu i możliwości, by posiadać własnego psa, oferowały, że mogą się od czasu do czasu pozajmować cudzym, oczywiście w grę wchodziły te milsze obowiązki związane z opieką nad psem i tylko wtedy, gdy im to będzie na rękę. Tak więc w ludziach chyba często rodzą się takie pomysły, a niektórzy widzą w tym biznes.