-
Posts
861 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Saite
-
[quote name='mch']zbocze troche od tematu odwolan ,ale bedzie na temat idiotyzmu ludzi ,tak mi sie skojarzyłoz tą niemoznoscia krycia itd .znajoma opowiadala ze jeden z pracowników w jej firmie nie mogl przezyc ze nastoletnia córka zaszla w ciąze , tym bardziej ze przeciez zawsze przed 20ą byla juz spowrotem w domu :evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] Wyznawca teorii, że płodność po zmroku wzrasta. Aż mnie mięśnie brzucha ze śmiechu bolą.
-
[quote name='Vectra']Pan Zdzichu :klacz: :evilbat: a co do mieszkania w Rosji , nic z tego ... jak płachta na byka działa na mój słuch ten język ....Pozostał mi uraz z podstawówki :evil_lol:[/quote] Absolutnie nie miałam na myśli mieszkania w Rosji, a jedynie krótką wyprawę na polowanie z "mieszkaniowym", "blokowym" tygrysem w celu sprawdzenia w praktyce jego przydatności w "porządkowaniu" osiedla.;)
-
[quote name='Vectra']Jak mieszkałam na zapsionej dzielnicy w bloku , to moim marzeniem był tygrys .... Oczami wyobraźni widziałam , jak poluje na te małe przeklęte , szczelinomierze , które same się proszę ZAGRYŹ MNIE :evilbat: a na deser , właściciele w/w szczelinomierzy ...[/quote] Pożyteczne marzenie :diabloti:, ale takie rzeczy to chyba tylko w Rosji. Co prawda nie wiem czy tam dozwolone jest polowanie na osiedlu z tygrysem-kanapowcem ;), ale w blokowiskach się takowe futrzaczki zdarzają. No więc marzenie całkiem realne...
-
Dzieci z dużymi psami błąkające się po osiedlu ( albo raczej duże psy prowadzące dzieci ) to całkiem częsty widok, a każdy zapytany o to rodzic takiej pociechy odpowie zapewne, że ma wyjątkowo rezolutnego, nad wiek rozwiniętego 10-latka (już nawet nie 12-latka) i wybitnie spokojnego psa. Bo chyba wiara w te przymioty dzieci i psów, nakazuje dorosłym pozwalać na nienadzorowane spacery dziecka z psem.
-
W tym przypadku kwestia rozbija się nie tylko o kasę, lecz przede wszystkim o to, że o pewnych sprawach nie decydują osoby kompetentne, a problem niechcianych zwierząt traktowany jest marginalnie.
-
[B]gagata[/B], miałam na myśli to, że pies na którego jest chętny, byłby w schronie sterylizowany za mniejszą kwotę, ale na koszt nowego właściciela. Skoro niektóre schroniska dożywotnio stosują niebagatelne zniżki za leczenie dla swoich byłych podopiecznych, to chyba udałoby się i w kwestii sterylek coś zrobić.
-
[quote name='gagata']Wiele z tych schronisk zwyczajnie walczy o przetrwanie..brakuje pieniędzy na karmę, na budy,na wszystko...schronowy wet to często osoba która wygrała jakiś tam przetarg,rzadko jest to wet z zamiłowania...Co z tego,że schrony są utrzymaniu gmin?Popatrzcie, jakie dają im fundusze...I z tego ma starczyć jeszcze na sterylki? Dobrze jeszcze, jeśli wet nie robi sobie tam poligonu doświadczalnego...Bo kto upomni się o bezdomnego psa czy kota?[/quote] Masz rację, niemniej dla mnie schroniska powinny nie tylko zajmować się bezdomnymi zwierzętami, ale i ograniczać ich populację. Nie widzę też nic zdrożnego w tym, by osoba decydująca się na adopcję musiała partycypować w kosztach sterylizacji. Bo to, że za takie zwierzę płaci się często "co łaska" powoduje, że ktoś budzi się rano z pomysłem: "wezmę sobie pieska ze schroniska" nawet, jeśli nie ma na to np. środków finansowych, bądź nie zamierza w takie zwierzę inwestować, w jego utrzymanie, ewentualne leczenie itd. Niektórzy też uzyskują w ten sposób t.j. ze schroniska psy "w typie rasy" i je rozmnażają.
-
Jeśli chodzi o kwestię pozostawiania psa pod sklepem, to zawsze patrzyłam na to pod kątem ryzyka dla psa. Pół biedy, gdy właściciel wchodzi na minutkę do małego sklepiku, z którego widzi cały czas swojego psa, ale szczytem nieodpowiedzialności jest dla mnie pozostawianie psa pod sklepami większymi, które pozbawione są często przeszkleń, z których nie widać co się dzieje na zewnątrz, z których nie wychodzi się po chwili. Historia z ostatnich dni. Dobermanka umocowana krótko, w przymałym (zapiętym na taki ścisk, że prawie właził jej do oczu) kagańcu, pod takim oto sklepem jak w opisie wyżej, przypięta nieco z boku tak, by nie przeszkadzała wchodzącym i wychodzącym, a góra 3 metry od psa mocno podchmieleni piwosze, buńczucznie się zachowujący z butelkami w rękach,dodam, że w tym miejscu amatorzy alkoholu stoją praktycznie zawsze, więc łatwo to przewidzieć. Pani owego psa miała oczywiście duuużo czasu na zakupy. Dla mnie to jest kuszenie losu, bo są wśród nas ludzie, którzy chętnie skrzywdzą unieszkodliwionego psa, choćby dla popisu czy z innego powodu.
-
Jakby przyszło co do czego, to zaraz by się znaleźli świadkowie (miejscowi) całego zajścia i jeszcze by się okazało, że ten facet to bez winy, nawet gdyby chodziło o groźby pod adresem ludzi, a nie psa. Swój za swoim zawsze sie ujmie....
-
[quote name='SALUX']no cóż...temat rzeka. Przede wszystkim powinno być ustawowo wymuszane na schroniskach, w dużej mierze utrzymywane przez urzędy miast, sterylizowanie suk i kastrowanie psów. W tej chwili w mniejszych miastach(w tym u mnie niestety) nikt się nie przejmuje tym tematem, Powinny być chipowane WSZYSTKIE psy a rejestry dobrze zorganizowane i dostępne dla odpowiednich słżb. Każdy kto nie wysterylizuje suki lub nie wykastruje psa powinien płacić podatek, wyższy, by miał swój procent w utrzymaniu porzuconych psiaków. Co byśmy nie sądzili o psach z rodowodem to sa one droższe(koszty wystaw, opłaty w ZKwP) ale sporadycznie spotykamy je w schroniskach a kiedy już tam trafią w 99% można ustalić z jakiej hodowli pochodzą lub w czyję ręce trafiły po opuszczeniu rodzinnego gniazdka. Pamiętajmy też że i kundelek może być obciążony wadami genetycznymi i też może je przekazywać. Ja prowadzę hodowlę terierów ale w moim domu mieszka też ON ze schroniska z "zespołem końskiego ogona" i jest tak samo kochany jak psy z rodowodem, jest tak samo członkiem naszej rodziny i staramy mu się nieba uchylić by żył długo i szczęśliwie. I na tym ma polegać nasza miłość ale...rozsądna! Nasz pies nigdy nie będzie posiadał potomstwa choć jest pięknym i super mądrym psem.[/quote] Jak się okazuje nie tylko w mniejszych miejscowościach jest problem z przeprowadzaniem sterylizacji w schroniskach, także w dużych miastach zaniedbuje się tę kwestię. Odpowiedzialny, świadomy człowiek biorąc psa ze schroniska czy też posiadając psa noszącego jakąś wadę, nie będzie doprowadzał do rozrodu nawet jeśli ma zwierzę do tego zdolne, ale niestety ogromna ilość psów trafia do osób bądź nieodpowiedzialnych, bądź nieświadomych i moim zdaniem właśnie przez takich ludzi zwierzęta powinny być ubezpładniane w schroniskach obowiązkowo. Zetknęłam się w ostatnim tylko czasie z dwoma przypadkami ( w tej samej okolicy) psów wydanych ze schroniska, które są zdolne do rozrodu. W jednym przypadku suka biega w czasie rui samopas. W drugim przypadku niekastrowany pies świadomie dopuszczony został przez swojego właściciela do suki znajomego. Oba psy są oczywiście nierasowe i z problemami. Jeśli sterylizacja będzie traktowana nadal w dość dowolny sposób, to ta bezcelowa produkcja psich nieszczęść nigdy się nie zmniejszy.
-
an1a Ale historia! Jakby na mnie trafiło to chyba bym się nie powstrzymała i dziada widłami przegoniła, psa w to nie angażując, policji także.
-
Wspaniałe dziewczyny, gdyby większość ludzi miała taką wrażliwość... I po raz kolejny okazuje się, że jeśli ktoś jest zwyrodniały na tyle, by maltretować zwierzęta, to jest też w stanie bez wahania znęcać się nad ludźmi i jest dla innych zagrożeniem.
-
Substytut matczynego sutka? Spotkałam się z teorią, że miewają tak psy odłączone wcześnie od matki ma to związek z odreagowaniem emocjonalnym, ale nie do końca można się z tym zgodzić, ponieważ także wśród psów w odpowiednim wieku odłączonych coś takiego występuje. Ale chyba nie ma w tym nic niepokojącego.
-
Od wielu lat posiadam więcej niż jednego psa i dla mnie to opcja lepsza, wbrew pozorom prostsza, nie bardziej problemowa niż jeden pies w domu. Nie wiem czy dobrym pomysłem jest wychowywanie dwóch szczeniąt w tym samym czasie, przerabiałam to wprawdzie i nie miałam problemów z ich koncentracją na nauce czy posłuszeństwem, ale w domu były również dorosłe psy i to zapewne miało ogromny wpływ na młode. Ja ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć jedno, że psy trzymane w większej ilości są na co dzień łatwiejsze, dużo mniejsze są szanse, że będą np. niszczyć czy rozpaczać pod nieobecność domowników. Co do walk... Zawsze mogą się zdarzyć. U mnie jednak nie było większych komplikacji mimo, że stado powiększyło się, gdy w domu był już dojrzały dominant, w innym przypadku dominująca suka, trochę pracy i sytuacja się unormowała. Oczywiście nie twierdzę, ze powiększanie stada zawsze jest łatwe, bo to nieprawda. Sądzę jednak, że jeśli jest się świadomym ewentualnych trudności, choćby przejściowych, jest się gotowym je pokonywać, to czemu nie podjąć tego wyzwania, to się naprawdę gratyfikuje. Tu już każdy musi policzyć swoje siły na zamiary.
-
[B]BeataG[/B] Ja Cię bardzo proszę, jeśli mamy prowadzić sensowną wymianę poglądów, a widać, że nie są one w gruncie rzeczy aż tak rozbieżne, to wczytaj się uważniej w to, co napisałam. Pies dobrze wyszkolony, a pies, który w mniemaniu właściciela ma prawo sobie biegać luzem i zaczepiać inne psy, bo np. należy do rasy powszechnie uznanej za "nieszkodliwą", to dwie różne rzeczy. Skoro się nie czujesz/ nie jesteś taką oto właścicielką, takiego oto psa to o czym mowa? Większość z tego, co wcześniej napisałam odnosiła się do konkretnych przykładów, szczególnie do goldenów chodzących niczym święte krowy w mojej okolicy, a właściwie to do ich właścicieli, którzy mimo posłuszeństwa tych psów pozwalają im na zbytnie spoufalanie z innymi psimi użytkownikami trawnika, co może być niewskazane. Nigdy nikomu nie zwróciłam uwagi na to, że nie ma psa na smyczy, jeśli ten pies nie wykazywał zainteresowania moimi psami, albo natychmiast zawracał na komendę. Wszystko, co zostało napisane przeze mnie zanim zaczęłaś to komentować, było pod tym właśnie kątem pisane i w odpowiedzi na słowa innej użytkowniczki, jeśli nie było to zauważalne, to mi przykro. To nie ja generalizuję, piszę o swoim poglądzie na sprawę, a ten pogląd zbudowałam na tym, co mnie otacza, być może w innym miejscu jest lepiej, inaczej itd. Mam jednak prawo żyjąc w takim, a nie innym miejscu, z ograniczoną przestrzenią do tego stopnia, że pies prawie chodzi po psie oczekiwać, że inni też będą przestrzegać podstawowych zasad bezpieczeństwa, bo jak wiadomo im większe zagęszczenie osobników w danym miejscu, tym wzajemna agresja wzrasta. No i mam też prawo wyrażać swoje zdanie tutaj, a to, że ktoś to niewłaściwie odbierze/zrozumie, cóż tak to już jest ze słowem pisanym.
-
Widzę [B]BeataG,[/B] że jesteś mistrzynią interpretowania cudzych słów totalnie po swojemu, nie wiem skąd u Ciebie to ciągłe wspominanie o tych kilkudziesięciu metrach, to nie moja wstawka, ale jak tak bardzo są Ci te metry bliskie, to policz ile psu zajmuje ich pokonanie. O parkach też nic nie wspominałam, a Ty notorycznie się do tego odnosisz, natomiast wspomniałam w jednym z postów, że nie mam nic przeciwko psom biegającym np. za aportem, jeśli właściciel w porę na widok innego psa, swojego zapnie, jakoś zareaguje, choćby profilaktycznie- na to kluczowe stwierdzenie już uwagi nie zwróciłaś, widać czytasz/zapamiętujesz wybiórczo. Jeśli się z kimś dyskutuje/ kogoś krytykuje, to wypada się odnosić konkretnie do słów tejże osoby, a nie interpretować po swojemu i dokładać. Ja się niczyich psów nie obawiam (szczególnie, gdy mam przy sobie swoje:diabloti: ). Chodzi mi jedynie o pewien ład, o którym wiele osób- posiadaczy psów zapomina i wydaje im się, że są jedyni na świecie, a psy są absolutnie przewidywalne. Dla uściślenia są miejsca, gdzie psy nie mają się nawet jak minąć szerszym łukiem i istnieją tacy właściciele, którzy nawet w takich okolicznościach zapominają o tym, do czego służy smycz i o takie przypadki głównie mi chodziło, bo są miejsca, gdzie psy biegać bez smyczy nie powinny i już, jeśli Ci się moje zdanie nie podoba, Twoja sprawa. A tak na marginesie przeżyłam atak dwóch dogów niemieckich, rzuciły się na mnie, bo miałam ze sobą szczenię, ich właścicielka dłuuugi czas była przekonana, że nad psami panuje i dlatego mogą chodzić bez smyczy, psy przeszły szkolenie i były nieagresywne, zaatakowały praktycznie na mojej posesji, gdyby nie moja przytomność umysłu i pomoc rodziny, nie wiem co by było, bo właścicielka nie bardzo wiedziała co robić, stała z boku i się darła. Nie zostawiło to we mnie urazu, ale od tamtego momentu wiem jedno, że zapewnieniom właścicieli ufać nie można do końca, a nieagresywne psy mogą stać się agresywne, kwestia okoliczności. Porównywanie smyczy z kajdankami jest grubą przesadą, żeby nie powiedzieć nonsensem. A Twój wywód na temat tego, co mi może odbić jest po prostu nietaktowny i niesmaczny, porównywanie człowieka z psem zresztą też jest nie na miejscu w tym przypadku.
-
[B]BeataG[/B], co ma pusta łąką do tego? Świat niestety nie składa się tylko z pustych łąk.Tak ciężko pojąć sens mojej wypowiedzi? Ja nawiązywałam zresztą do poprzedniej, może stąd ta niejasność, jeśli się wszystkiego nie przeczytało. Cała kwestia opiera sie na tym, że nie każdy może sobie życzyć, aby w jego otoczeniu biegał pies bez smyczy. Ja np. mam dość opędzania się od "nieagresywnych" psów, którym właściciele na to pozwalają, albo "mają czas" na reakcję. Ludzi z różnymi fobiami jest sporo i póki co przymusowego leczenia nie wprowadzono, ja szanuję to, że ktoś może się bać dużego zwierzęcia, nie dyskryminuję takich osób i tyle i nie czuję, abym przegięła, bo nie mieszkam na łące ani w parku, a psy biegają sobie same, właściciel gdzieś tam z tyłu idzie z przekonaniem, że jakby co to swojego psa odwoła, biegają te psy gdzie chcą i tak być nie powinno. Teraz jaśniej mam nadzieję się wyraziłam. Ja się odnoszę do tego, co mam na co dzień, do realiów życia w dużym zapsionym mieście, a nie komfortu biegania po olbrzymiej łące. I nie rób ze mnie jakiegoś paranoika, bo trochę inaczej niż miałam w zamyśle zinterpretowałaś mój przekaz i wysnuwasz taką ocenę.
-
[quote name='Rinuś'][B][I]hm...ale to była sytuacja gdzie OBYDWA psy były luzem...ponieważ Goldka znam z widzenia to wiem , że jest to pies łagodny...widząć, że Pan nie zapinał swojego psa ja również swojego nie zapięłam bo jestm 100% pewna, że jak powiem "nie wolno" to Brutus nie podejdzie do psa.a nawet jak tamten podbiegłby do Brutusa to nic by się nie stało...mam nieagresywnego psa, tamtego znam z widzenia więc nie miałabym nic przeciwko...jednak obydwa psy są odwoływalne...[/I][/B] [B][I]No nie wiem..może ja mam dookoła mądrych właścicieli i jeśli oni wiedzą, że ich pies może zaatakować to mają psy na smyczy,a jeśli wiedzą że nie zaatakuje to idą luzem....taka jakby zasada...[/I][/B] [B][I]nie liczę wyskoku ONka moich znajomych...ale inny temat.[/I][/B] [B][I]nie wiem czy w tym poście chodziło Ci o ludziach po przejściasch ale idących bez psa?bo jeśli widzę takowych to nie zapinam psa ponieważ Brutus olewa każdego człowieka chyba, że ten zrobi mu "ciupu ciupu jaki ładny piesek" ,a potem piesek skacze i brudzi..ale to juŻ ich sprawa...nikt nie karze wołać obcego psa.[/I][/B][/quote] O tym już była mowa, że jeśli obie strony wyrażą chęć, by ich psy się razem np. pobawiły, czy w ogóle miały kontakt to ok, nie mieszajmy jednak spraw. Z Twoich postów wyraźnie wyłania się przede wszystkim to, że : 1.Twój pies jest odwoływalny, 2. jesteś pewna jego posłuszeństwa na 100% (osobiście mnie to bawi, 100% zaufania do psa), 3. jest nieagresywny, więc może chodzić luzem i np. wywoływać (nawet jeśli irracjonalny to mają do niego prawo) strach wśród ludzi, którzy psów się boją, bo Ty wiesz lepiej i psa nie zapniesz, żeby czuli się komfortowo do czego też mają prawo, 4. Twój chodzący "wolno" pies ma prawo skakać na osobę, która zwróciła jego uwagę, przywołała go etc. wspominając o tym jakoś nie dodałaś, czy go wtedy odwołujesz,wydajesz komendę "nie wolno" wnioskuję, że nie skoro wg. Ciebie [B]"to już ich sprawa"[/B] a co, gdy pies przewróci z radości np. dziecko, albo starszą osobę? To wtedy też będzie to sprawa kogoś tam, tak? W ogóle dla mnie skaczący pies, szczególnie na obcych ludzi, nie może uchodzić za posłusznego, dobrze ułożonego. I wychodzę z założenia, że to właściciel jest odpowiedzialny za reakcje psa, bo je zna, a obca osoba nie musi wiedzieć, co ją spotka nawet, gdy nieproszona, sama wchodzi w interakcję z obcym sobie psem. Taki już nasz-właścicieli psów los. Mnie nie przekonują absolutnie Twoje argumenty o jakiejś [B]zasadzie[/B], że jak człowiek ma psa, o którym wie, że innego nie zaatakuje, to może sobie ów pies być bez smyczy,a ten co ma psa irytującego się na widok innych psów, ma go trzymać na uwięzi. Po raz kolejny postuluję, by psy bez względu na rasę były w miarę możliwości w miejscach publicznych na smyczach, mnie nie obchodzi procentowy stopień czyjegoś tam zaufania do swojego psa, ja chcę jedynie, aby nie było dyskryminacji i aby niepotrzebnie nie wywoływać między psami konfrontacji, podczas, których mogą ucierpieć także ludzie, bo o to naprawdę przy obecnym zagęszczeniu ludzi i psów nie tak trudno. Chociaż może niektórych z tymi łagodnymi, bezsmyczowymi pieskami przekona dopiero taki argument, gdy jakiś agresywniejszy psi osobnik, nie lubiący towarzystwa obcych psów, które naruszają jego przestrzeń,a [B]będący na[/B] [B]smyczy[/B] rozprawi się z takim o to idealnym odwoływalnym psiakiem i wtedy tacy właściciele pojmą dlaczego powinni swoje przemiłe, łagodne psy także mieć na smyczach, czasem atak to naprawdę kwestia ułamka sekundy, różnicy "paru" centymetrów odległości. I jeszcze jedna rzecz: absolutnie każdy pies w pewnych okolicznościach może stać się agresywny, może sobie kochać cały świat i trafić w końcu na innego psa, z którym wejdzie w konflikt. Dlatego nie ma co się pysznić i wyrzekać smyczy.
-
[quote name='Rinuś'][B][I]Ja akurat znam Goldeny bardzo usłuchane...idą przy nodze bez smyczy chyba, że właścidiel pozwoli to idą kawałek dalej...wczoraj nawet minęłam się z takim jednym goldkiem...nasze psy bez smyczy...nawet nie podeszły do siebie,a mijaliśmy się stosunkowo blisko...jeden olał drugiego i tyle...Brutus się tylko na mnie spojrzał ze wzrokiem pytającym "mogę podejść" ? :evil_lol: ale słowo "nie wolno" wystarczy :p i nie muszę zapinać psa na smycz żeby przejśc obok drugiego.[/I][/B][/quote] Ja właśnie mówiłam o tym, co Ty też poniekąd prezentujesz. Nie powinno mieć znaczenia jakiej rasy jest pies, zasada to zasada. Jeden z moich psów jest bardzo karny i z powodzeniem, gdybym wyprowadzała go oddzielnie mógłby spacerować przy nodze bez smyczy i kagańca, ale wzięłam sobie do serca słowa osób, które bądź obawiają się psów i czują się niepewnie, widząc idącego bez zabezpieczeń psa albo wiedzą, że ich pies jest prowokatorem i lepiej się czują, gdy inne w otoczeniu są pod kontrolą, tą prawdziwą, a nie tą która się zwie "odwoływalnością". To kwestia szacunku do innych, kultury, a nie tego co sobie myślimy o własnych psach. Tak jak napisałam wcześniej, na swojej posesji można sobie robić co się chce, ale wychodząc z psem w miejsce publiczne jesteśmy do czegoś zobligowani i to bez znaczenia jakie są w naszym mieście przepisy.
-
Obserwuję Waszą wymianę poglądów na powyższy temat i nachodzą mnie własne przemyślenia.Ja po wielu latach posiadania różnych psów i kontaktach z obcymi psami i ich właścicielami powiem jedno, że dla wszystkich posiadaczy psów powinny być takie same obowiązki i przywileje. Dla mnie nie ma tłumaczenia w stylu "mój pies jest nieagresywny" albo "mój pies jest odwoływalny" dlatego może sobie biegać luzem. Pies to pies i może w różnych okolicznościach zaskoczyć swojego właściciela reakcją,a przewidzieć się wszystkiego nie da. Dla mnie ci, którzy tego nie biorą pod uwagę są zwyczajnie nieodpowiedzialni. Mogę jeszcze zrozumieć, że ktoś np. ma ochotę porzucać swojemu psu patyk i stąd też zwierzę jest bez smyczy czy kagańca chwilowo, ale reakcja na widok nadchodzącego innego psa powinna być natychmiastowa- profilaktyczne zapięcie na smycz, a nie kontynuowanie zabawy w najlepsze bez pomyślenia o ewentualnym nieposłuszeństwie psa i ryzyku. Zresztą ilość niemądrych zachowań u posiadaczy psów wciąż mnie zaskakuje. Najbardziej zastanawiające jest dla mnie zachowanie właścicieli goldenów. Tym psom wolno wszystko. Ja mam psy dość agresywne, które sprowokowane mogą być niebezpieczne i naprawdę nie rozumiem dlaczego posiadacze innych ras, typów psów to respektują, a właściciele goldenów uważają, że to ja mam zadbać o to, by moje psy będące na smyczy i w kagańcu nie rozprawiły się z ich podłażącymi nie wiem po co zwierzętami, podczas gdy oni zupełnie nie reagują. Tak więc reasumując, w moim odczuciu wszystkie psy powinny być poza swoimi posesjami zabezpieczone minimum smyczą,a właściciele powinni mieć oczy dookoła głowy.
-
A co myślicie o sytuacji, gdy pies bez obiektywnego powodu zostaje zataakowany (próba kopnięcia, wrzask ) przez przewrażliwionego właściciela innego psa i odpowiada obroną?
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
Saite replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
W mojej okolicy są co prawda kosze na psie odchody, ale ktoś pomysłowy poustawiał je w miejscu, gdzie obok jest tabliczka z zakazem wprowadzania psów,a nie w miejscu, gdzie te psy są faktycznie wyprowadzane, trochę to dezorientujące, poza tym te kosze nie są opróżniane w ogóle, a wypełnione są po brzegi zwykłymi odpadkami, więc pozostaje wrzucanie psich odchodów do śmietników przy osiedlowych ławeczkach. -
[quote name='puli']Nie .Pies nie jest od tego.Podobnie jak gonienie zwierzyny, polowanie, ucieczki za ciekacymi sukami, walki z innymi psami, grzebanie w śmietnikach,tarzanie sie w odchodach ....[/quote] Dzięki za udzielenie odp. na pytania retoryczne oraz za podzielenie się wiedzą na temat psich zachowań, jak mniemam te wstawki o grzebaniu w śmietnikach itd. dotyczą Twoich doświadczeń z Twoimi psami czy to czysta teoria?
-
[quote name='Martens']Niestety przy niecałkowitym usunięciu jajników wcale nierzadko zdarzają się groźne w skutkach zrosty w jamie brzusznej; warto każdej cieczkującej po sterylce suni przynajmniej co jakiś czas robić usg...[/quote] No tak, tylko tak jak zaznaczyłam na początku pierwszej swojej wypowiedzi, w przypadku mojej suczki jajniki były faktycznie usunięte w całości, co zostało zresztą potwierdzone w trakcie kolejnego jej otwarcia. Poza tym powstania zrostów ciężko jest uniknąć, ma to związek z rodzajem tkanki, niekoniecznie z obecnością pozostałego fragmentu jajnika.
-
Czyż nie od tego jest pies, żeby alarmował szczekaniem i pilnował miejsca,w którym przebywa? To chyba naturalne zachowanie? Co innego ujadanie i histeryzowanie w przypadku np. lęku separacyjnego.Ale zarówno w jednym jak i w drugim przypadku nigdy nie (s)tresowałabym psa impulsami elektrycznymi, zwanymi ładnie korekcyjnymi.