-
Posts
861 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Saite
-
[quote name='zaba14']Saite psiara celowo puściła własnego psa na tego kolesia i w tej sytuacji gdyby uciekał złamał felernie nogę, psiary rodzice płacili by za to co sie stało, ale dziecko miało frajde bo postraszylo faceta, tylko gdyby to był moj tata to by takim dzieciakiem za fraki do rodzicow poszedł, bo pies zabawka nie jest, a wtym wypadku został tak potraktowany. Umkneło Ci tylko to w jej wypowiedzi ze wyrwał się amstaff jej koleżanki, a swojego sama puscila na kolesia...[/quote] [B] Zaba [/B]Abstrahuję od intencji [B]Psiary[/B], puściła psa, bo chciała dać nauczkę facetowi, czy tak? To można ocenić w jeden sposób-nieodpowiedzialność. Żaden amstaff mi nie umknął.;) Nie chodziło mi konkretnie o historię [B]Psiary[/B], tylko o nawiązanie. Na początku swojego postu zaznaczyłam jedynie do jakiego poruszonego wcześniej aspektu chcę się odnieść, dlatego nie cytowałam nikogo tylko nawiązałam. Chciałam zwrócić uwagę, że nawet z kilkoma złamaniami i obrażeniami twarzy można nic nie zdziałać pozywając właściciela psa. Ale to nie wątek prawny.
-
A wracając na moment do tego, że [B]Psiara[/B] tak źle postąpiła puszczając psa, który się wyrywał do cmokającego pana, któremu nie dało się przetłumaczyć, żeby dał se siana. Rozległy się tu głosy, że to takie nieodpowiedzialne itd. i można sobie problemów z wymiarem sprawiedliwości narobić. Pewnie, że należałoby unikać takich sytuacji, tylko niekoniecznie to "zaatakowany" (na własną prośbę) jest zawsze górą np. przed obliczem sądu. Nie wiem jakie są Wasze doświadczenia, ale wcale nierzadko jest tak, że pies (gdy był na smyczy, był prowokowany i w końcu zaatakował) i jego właściciel nie są karani. Oczywiście w każdej sprawie istotne są drobiazgi i szczegóły zajścia, więc nie można uogólniać. Znam jednak historię psa i człowieka, którzy mieli podobną sytuację, ktoś tam się doczepił, psa rozdrażnił zupełnie celowo, właściciel przestał się z psem szarpać, pies (ok.80 kg) się wyrwał i mocno poturbował faceta kagańcem i swoją masą. Obrażenia były dość duże. Oczywiście sprawa trafiła do sądu, ale ten po zbadaniu sprawy uznał, że pies był możliwie najlepiej zabezpieczony i został sprowokowany, więc to jednak ten dorosły człowiek jest sobie winny skoro zaczepiał obce zwierzę. I jego roszczenia względem właściciela psa nie zostały uwzględnione. Ja nie mam zamiaru zajmować stanowiska, choć sama zostałam kiedyś "napadnięta" tak dla żartu, dla sprawdzenia reakcji mojego psa, komuś się bardzo nudziło i postanowił się po paru piwkach zabawić ( ten "ktoś" to 3 osoby) wieczorową porą. Zupełnie się tego nie spodziewałam, a pies był na smyczy, więc mimo, że zareagował w obronie bardzo zdecydowanie, nie doszło do pokąsań. Niektórzy sami się proszą o atak psa, czasem tak usilnie, że właściciel niewiele może.
-
Moda na głaskanie jest ponadczasowa bez wątpienia, choć jak mam być szczera mnie raczej zawsze ludzie pytają czy można podejść i pogłaskać. Często mówią do moich psów i pieszczą je słowem, aniżeli kończynami górnymi. Mimo, że moje psy do osób im przyjaznych są przyjazne, to nie bardzo pozwalają się głaskać w sensie, że jedno broni drugiego przed dotykiem obcej osoby. To takie zachowanie w stylu "nie ruszaj, moje", więc mi się problem "głaskaczy" rozwiązuje.
-
Na mnie i moje psy, kilka dni temu próbowała wejść dziewczynka w wieku może 4 lat. W porę powstrzymałam brzdąca, ale ledwo. Musiałam ryknąć rozpaczliwie, by nie podchodziła, bo ona myślała chyba, że jak ma na smyczy szczeniaczka, to on musi koniecznie do innych piesków. Parę kroków za dzieckiem szedł rozanielony dziadziuś ( choć całkiem niestary jeszcze i na pewno z niezłym wzrokiem:diabloti:) i wcale nie reagował na to, że wnusia z radością i bez respektu leci do zirytowanych dużych psów, widząc to wszystko dalej się cieszył.
-
[quote name='Juliusz(ka)']:crazyeye::shake: Polska to jednak dziwny kraj... a raczej kraj dziwnych ludzi... Piszesz, że człowiek ma prawo bać się psów, że nie powinien być zmuszany do kontaktu z nimi, a jednak zarzucasz mi przesadę? W czym? W tym, że nie życzę sobie podbiegania/podchodzenia do mnie i mojego psa obcych psów? Zdecyduje się. Albo pieskom wolno, albo nie. Warto patrzeć dalej niż na czubek własnego nosa. Żyjemy z naszymi psami wśród milionów ludzi, którzy psów nie mają. I musimy szanować ich nietykalność cielesną. A jeśli ktoś ma to w du...szy, to musi się liczyć z konsekwencjami.[/quote] Oj racja, dziwni są ludzie w tym kraju, niektórzy widzą tylko czarno albo biało, wypowiadają się nie do końca adekwatnie do kwestii, czasem mylą pojęcia, wszystkich klasyfikują wg. jednego wzorca, nie pojmują ( a może nie chcą ) pewnych niuansów sytuacyjnych i uwielbiają oceniać innych naruszając ich nietykalność i autonomię poglądową, nawet gdy w gruncie rzeczy te poglądy wcale się specjalnie nie różnią (poza poziomem restrykcji) lub są zbieżne z ich własnymi itd. A do tego, jak słusznie zauważyłaś (czyżbyś uderzyła się w pierś...) nie sięgają wzrokiem dalej niż do czubka własnego nosa. Co do przesady, utrzymuje to, że przesadnie reagujesz, przypuszczam, że właśnie to utrudnia Ci właściwy odbiór niektórych aspektów i sensu wypowiedzi innych. To na tyle. Pora wrócić do tematu wątku.;)
-
[quote name='Juliusz(ka)']Ależ oczywiście - powtarzam się do znudzenia... rownież własnego:mad:. Dlaczego? A dlatego, że znów czytamy o przypadku - piesek podbiegł +komentarze pt. wredna baba była niezadowolona? To ma problem. Okropna, paskudna! Nie kocha zwierząt, a fe! I o ile autorka postu dot. danej sytuacji zareagowała fajnie:evil_lol: - seter będzie biegał z linką, o tyle niektóre posty świadczą li tylko o postawie: 'piesek musi się wybiegać' - nawet kosztem nerwów osób trzecich... Nic nie hoduję. To nie na moje nerwy:diabloti:. Mam DONa, który NIGDY nie wystartował do obcej osoby! Swoich ludzi obskakiwał, lizał, brudził - jak każdy szczeniak/młody pies. Bo młode, jeszcze nie ułożone zwierzaki mogą tak się zachowywać - a nasza rola w tym, żeby obcym ludziom egzystencji nie zatruwać. Raz nawet wysmarował błotem kurtkę chłopca, który chciał się z nim przywitać(Jago miał wtedy ok.7miesięcy) - ojciec ów chłopca zapytał czy może, widział, że pies jest po ćwiczeniach brudny jak święta ziemia, a mimo to kiedy Jago na chłopca skoczył - przepraszałam i pytałam czy mam pokryć koszty czyszczenia kurtki. Facet popatrzył na mnie jak na wariatkę - no jak to? przecież to my chcieliśmy się z psem pobawić! Ale takich ludzi jest niewielu, więc 'w-razie-gdyby-co' - przepraszam. Raz jeden zdarzyło się, że mój pies podbiegł do obcej suki - moja gafa, mój wstyd - przekuty w gięcie się w przeprosinach i niemalże szuranie kolanami po ziemi w akcie kajania się. Za to tak ja, jak i mój pies wielokrotnie byliśmy atakowani, mniej lub bardziej brutalnie, przez obce psy, co 'zaoowocowało' agresją mojego psa w stosunku do obcych psów:mad: Więc ja sobie nie dam wmówić, że 'nie ma problemu'. Jest. I ja jego plony zbieram codziennie:angryy:.[/quote] Popadasz w przesadę ( nie tylko chyba w tym temacie), sugerujesz, że inni są wstrętni i niekulturalni, że tylko Ty wiesz jak się zachowywać. I wiesz co? Żyj sobie w takim przekonaniu, koncentruj się tylko na problemach, a nawet z upodobaniem je wynajduj-NA ZDROWIE. Dla mnie to Ty możesz nawet w akcie skruchy w gazecie ogólnopolskiej dać wielkie ogłoszenie, że przepraszasz za to, że w ogóle masz psa. Każdy kij ma dwa końca i tak jak uważam, że ktoś ma prawo obawiać się psa i nie powinien być zmuszany do kontaktów z nim, tak samo uważam, że posiadacze zrównoważonych psów nie powinni być terroryzowani, dominowani i nerwowo wykańczani, a także wpędzani w poczucie winy histeriami i problemami emocjonalno-psychicznymi takich osób, kultura z obu stron. A propos plonów... Udanych żniw!:p
-
[B]Psiara[/B], dlaczego tylko patykiem? Nie było pod ręką jakiegoś niedużego konara?:evil_lol:
-
[B]Diabełkowa[/B], dla jednych ludzi i ich psów linka jest cud wynalazkiem, w przypadku innych nie za bardzo działa."Parę" psów w życiu już "kształtowałam" i szkoda, że linka nie jest w każdym przypadku aż tak skuteczna, jak próbujesz zapewniać, bo bym sobie dużo pracy zaoszczędziła, gdyby istotnie tak było.
-
Jak ja lubię ten restrykcyjny ton, co komu wolno, co się powinno, a czego nie, pełna GENERALIZACJA przypadków. To o czym tu mowa wszyscy odpowiedzialni wiedzą i zapewne stosują, więc jaki sens powtarzać to jak jakąś mantrę? Ci, co stosować się nie chcą do zasad życia w społeczności z psem u boku, pewnie nadal nie będą.Tylko w całym aspekcie o którym tu mowa, nie należy zapominać ( a niektórzy chyba zapominają) że idealne założenia i realia doskonale do siebie nie przystają, i to że coś powinno wyglądać tak, a nie inaczej w założeniu (w tym wypadku niepodbieganie psa do obcych) nie zmienia faktu, że mimo starań by było jak najlepiej, czasem coś nie wyjdzie, więc trochę tolerancji, bo żaden pies się geniuszem posłuszeństwa nie staje w jeden dzień. Można i TRZEBA psa uczyć niepodbiegania, tylko nie zawsze, nie za każdym razem da się uzyskać pożądany efekt, mimo najszczerszych chęci i pracy. Może dla niektórych tutaj, właściciel nie interesujący się poczynaniami swego młodego psa, bagatelizujący ich konsekwencje i właściciel korygujący natychmiast zachowanie psa w takiej samej sytuacji to to samo...
-
[quote name='Juliusz(ka)'][B]Saite[/B] - co rozumiesz pod określeniem: 'szczeniak'? 3miesięczne psie dziecko, czy 10miesięcznego młodego psa - który psychicznie jeszcze może być niesfornym, kochanym 'niuniusiem', ale gabarytowo dorównywać swoim dorosłym przodkom? Mnie trafia jasna chole*a jak słyszę - on/ona ma dopiero 7/8/9/10 miesięcy! to jest szczeniak - nic nie zrobi! To jest ŻADEN argument! Oczekujemy żeby nie-psi świat nas akceptował, a jakoś dla tych, którzy sobie kontaktów z psami nie życzą tolerancji nie mamy?! Wiele różnych sytuacji może się zdarzyć - ale jeśli nasz pies bierze w nich udział i to wchodząc w niepożądane interakcje z innymi ludźmi/psami, to naszym obowiązkiem jest PRZEPROSIĆ i odłowić psa.[/quote] Zluzuj odrobinę, błagam. Ciągle się powtarzasz, a kwestie które poruszasz, były tu wałkowane miliony razy na miliony sposobów, jak choćby to, że psy powinny być odwoływalne, że właściciel musi mieć psa pod kontrolą i nie narażać innych na jakieś nieprzyjemności z jego strony itd. bo zapewne to sugerowałaś i mało kto a już na pewno ja tego nigdy nie kwestionowałam. Jeśli rozmawiamy o konkretnej historii, która przydarzyła się założycielce wątku, to nie ma co tworzyć i przytaczać innych aspektów, bazujmy na konkrecie. Właściciel psa postąpił prawidłowo, gdy jego pies wszedł w interakcję z obcą osobą ( z opisu to wynika, że tak jak być powinno), a MA prawo zadbać w ustronnym miejscu wczesnym rankiem o kondycję i rozwój swego podopiecznego. A tak na marginesie bardzo chciałabym zobaczyć jak Ty bez "krzywdy" fizycznej i psychicznej dla otoczenia kształtowałaś swojego psa/psy w szczenięctwie i wczesnej młodości. A może Ty hodujesz chomiki Roborowskiego i nie masz takich problemów?;)
-
[quote name='diabelkowa']tylko to jest sprawa indywidualna... nie znam osoby ktora stala jak wryta w czasie gdy biegl na nia dzik w lesie :evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] dzik=szczeniak? A to ci ciekawostka.;)
-
[quote name='diabelkowa']to ja wam powiem sytuacje jaka moze miec kiedys miejsce bo to tylko szczeniak (ale to baaaardzo malo prawdopodobne ale ja strasznie lubie wymyslac takie sytuacje): Idziesz sobie ze szczeniakiem i nagle w lesie wyskakuje jakas osoba pies uradowany ze ktos jest podbiega radosnie osoba przerazona bo sie strasznie boi psow i ucieka a szczeniak za nia bo mysli fajna zabawa osoba wybiega z lasu a tam niby spokojna droga ale mimo wszystko ktos wpada pod auto ciekawe kto... hehehe oczywiscie musialam cos takiego wymyslic:evil_lol::evil_lol:[/quote] Cóż.... życie to ryzyko.;) :diabloti: Na szczęście strach ma silne właściwości paraliżujące uniemożliwiające ruch.
-
[quote name='dog_master']Zrozumialam, co napisalas. Moj pies do obcych nie podchodzi. Gdy go zawolaja/poglaszcza/zacheca, wtedy tak. Psa trzeba wychowac, po prostu.[/quote] No to jest oczywiste, moje też same nie podchodzą, ani te które mam obecnie, ani te które miałam w przeszłości. Ale pewne zachowania dla młodziutkich psów są po prostu typowe.Ot choćby ich ciekawość świata a także ludzi. Nigdy nie uchronimy się przed sytuacjami, gdy mając młodego bardzo psa on zrobi coś spontanicznie, dlatego ważna jest kontrola, ale z drugiej strony nie da się psa zawsze kontrolować i wychować ciągając go całe życie na smyczy, by nie wadzić nikomu. Jeśli nie można psa puścić wczesnym rankiem w lesie, to gdzie? Na chodniku? Między blokami czy innymi zabudowaniami? A co do linki... może często się sprawdza rewelacyjnie, ale trzeba wziąć poprawkę na to, że jednak nie zawsze.
-
[quote name='dog_master']A przepraszam, czy ona wyciagala rece do psa? NIE. Jezeli ja wyciagam lapki do piesia, to sie licze z wylizaniem/pobrudzeniem/etc... A nawet pogryzieniem, wiec do nieznajomych nie wyciagam...[/quote] Chyba nie rozumiesz, co napisałam, obcy ludzie najpierw przyuczają psy do braku pohamowania w kontaktach, bo sie do nich lepią, a później zdziwienie, jedni płacą za błędy drugich-tak to w społeczeństwie jest:diabloti:. Nie ma co demonizować. Nie popadajmy w paranoję. Trochę zrozumienia nie tylko dla ludzkich fobii i antypatii, ale i psychiki oraz etapów rozwoju zwierząt towarzyszących nam od zawsze w domostwach ( szczególnie jeśli nie ma mowy o skrzywieniach ). Miejsce dyskusji zobowiązuje...
-
No niestety, tak to już jest, młode psy bardzo chętnie podbiegają do obcych ludzi i oczywiście trzeba je uczyć by wraz z dorastaniem zaprzestały tego, ale jak taki młodziak ma pojąć, że mu nie wolno, skoro, jak to jest ogólnie przyjęte, niemal każdy się nad nim pochyla i zachwyca, głaszcze, wchodzi w interakcje, gdy pies jest we wczesnym szczenięctwie i jest taki malutki i słodziutki. I naprawdę ciężko się przed tym wyciąganiem obcych łapek do własnego psiaka uchronić. Nie wiem dlaczego niektórzy mylą sytuację, w której osoba zostaje osaczona przez psa i właściciel ma to gdzieś, z sytuacją Impresji, która zabrała psa i chciała przeprosić (mimo braku jakiegokolwiek zagrożenia ze strony jej psa) i to ona stała się w gruncie rzeczy ofiarą braku kultury.
-
[B]Rinuś[/B], Ty nie miej nadziei, tylko się czym prędzej razem z psem zarygluj w łazience, jeśli masz tam okno to je zabij dechami, żeby Ci wysłannicy z Niemiec(?) na czele z.... siłą Brutusa z domu nie wywlekli ratując go przed Tobą :evil_lol:
-
Niektórzy lubią się czepiać i tyle. Twoje psy nie biegały po chodniku w środku miasta tylko w lesie, jak się chodzi na spacery do lasu to trzeba mieć świadomość, że można różne stworzenia spotkać, nie tylko domowe psy pod opieką właściciela:diabloti:, niech sobie ta pani chodzi może po jakimś prywatnym lesie, najlepiej bez innych ludzi i zwierząt. Psa nie da się ukształtować izolując go od tak istotnego elementu otoczenia, jakim są ludzie. Nie mówię o tym, że pies ma podbiegać do wszystkich i Cię nie słuchać, ale otaczający go ludzie powinni kojarzyć się pozytywnie, a nie z wrzaskami kogoś tam, Twoim zdenerwowaniem itd. Nie wiem w czym problem, w końcu natychmiast zareagowałaś, chciałaś przeprosić, zapewne wytłumaczyć, że to jeszcze szczeniak i nie ma złych zamiarów, ale nie dostałaś szansy. Ciekawa jestem czy ta pani równie chętnie i w takiej formie jak to uczyniła do Ciebie, zwróciłaby się do jakiegoś typa, który szedłby z psem dorosłym i budzącym respekt wyglądem i skojarzeniami, czy równie chętnie łażąc po lesie dawałaby mu rady, co ma nosić jego pies... Jestem pewna, że nie wypiszczałaby nawet zdania.
-
[quote name='xxxx52']Saite-pomysl klatkowy o przetrzymawaniu zwierzat ,jest i byl zawsze np w schroniskach te klatki przeznaczone sa jako kwarantannowe,sluzyly do przewozenia psow w autach przez hycli ,przewozenie ,na psich wystawach Klatak metalowa zostala ochrzczona kennel ,gdyz egzotycznie sie slyszy. jest katalog w sklepach dla zwierzat Kennel,w ktorym sa nie tylko druciane klatki. najczestrze klatki sprowadzane do Polski sa z Chin.Wiadomo ,po co im klatki takie sa potrzebne.:mad: Pomysly ,czy rozne mody przychodza niestety z USA,kraju skrajnosci. Zdrowy rosadek czy dobro zwierzat to margines.najwazniejszy jest bisnes.[/quote] Ależ czuję się teraz oświecona!;) Nie do końca mi o to chodziło, ale miło, że poświęciłaś czas na stworzenie tego posta. Co do określenia kennel, znaczeń ma parę i bynajmniej nie wszystkie pozytywne, więc nie mówmy o egzotyce. I o Chinach w tym temacie też.:diabloti:
-
Jeśli pies posikuje, choć tego dotąd nie robił może być to sygnałem, że ma zapalenie pęcherza, u starszego psa można podejrzewać problemy ze sterczem, przy występowaniu jeszcze innych objawów. To, że u psa występuje ropny wyciek z cewki moczowej nie musi oznaczać, że nie istnieje infekcja w pęcherzu, mogą to być kwestie sprzężone ze sobą lub niezależne. Urosept może tylko wspomagać wypłukiwanie bakterii i zmniejszać ich przyleganie do dróg moczowych, przy infekcji pęcherza trzeba zastosować antybiotyk.
-
[quote name='Asiok133']Niestety- nie da się go przesunąć (już wcześniej próbowałam :cool3:).[/quote] No qrcze, jak to... Nie działa Ci ta malutka czerwona strzałka w górnym lewym rogu tego paska, co przesłania?
-
A odnośnie klatek... Czy wie ktoś może skąd się wziął pomysł w PL na zostawianie psów, szczeniąt (dla ich bezpieczeństwa) w klatkach? I skąd te klatki początkowo były sprowadzane? Może się mylę, ale coś kojarzę, że ów "trend" przybył do tej wstrętnej Polski (w której krzywdzi się psy dręcząc je trzymaniem w łazienkach i małych mieszkaniach itd.) ze wspaniałego, niekrzywdzącego psów Zachodu, o którym w samych superlatywach pisze [B]xxxx52-[/B]wielka przeciwniczka klatek.
-
A ja dziś spotkałam się z dwoma wybitnymi przypadkami głupoty i chyba wręcz chamstwa. Wychodząc z domu napotkałam bardzo nieprzezorną panią, która z okrutnym mini szczekaczem-rzucaczem-prowokatorem próbowała się ze mną i moimi psami zmieścić w wąskim przejściu zamiast poczekać, aż ja wyjdę. Musiałam ją stanowczo pogonić, bo moje psy by takie subtelne nie były na swoim terenie, szczególnie, że tolerują inne psy dopóki nie są przez nie ewidentnie prowokowane/atakowane. Gdy wracałam czekała mnie ciekawsza niespodzianka, bo pod wejściem do swego lokum napotkałam przypolowaną do rowera sukę, coś jak mix onka i dobka, widziałam ją już parę razy w innych miejscach i do łagodnych ona nie należy, to taki typ co chętnie podbiega do innych psów i je rozstawiać próbuje po kątach. Suka była sama i czekała na "pana", który poszedł do kogoś w odwiedziny. Początkowo czekałam dłuższą chwilę aż się zjawi szanowny właściciel, ale się nie doczekałam. No więc wpadła mi do głowy myśl, aby moje psy gdzieś dalej przyczepić, a do niej podejść i ją razem z tym rowerem przesunąć dalej od wejścia, żeby dało się jakkolwiek przejść, ale ta na sam widok kogoś, kto się zbliżał szczerzyła zęby, więc sobie darowałam, nie będę prowokować psa pilnującego i bardzo przejętego swą rolą. Poprosiłam jakąś kobitkę z rowerem, by podeszła do tego psa i go przysłoniła tym swoim rowerem, tzn. odgrodziła mnie i moje psy od tej suki. Byłby się fortel udał, moje psy nawet zachowały spokój mimo, że tamta psica była tuż tuż. I już otwierałam drzwi i wchodziłam do budynku, gdy tamta wystartowała od tyłu do jednego z moich psów, a ten jak się odwinął to tylko jęk jeden poszedł i najpierw runęła na ziemię suka a na nią rower jej "pana". A przecież można było tego uniknąć. Moje psisko, które bardzo się staram oduczyć agresji tak się nakręciło, że odkąd wróciliśmy nadal stał pod drzwiami i prosił o spacer, początkowo to ignorowałam, ale w końcu nie wytrzymałam już poszczekiwania i ciągnięcia za rękę i ustąpiłam i wyszłam. Byłam przekonana, że pewnie coś mu się chce, a on wyleciał tylko sprawdzić czy tamtej suki już pod domem nie ma i wrócił zadowolony do domu. Smutek mnie ogarnął, że tacy durni ludzie dookoła, co narażają własnego psa i inne osoby, że mój wyhamowywany z dobrymi skutkami pies znów miał powód, by sie rzucić na innego i mieć z tej racji satysfakcję, bo przecież przeciwnik skapitulował i uciekł. Ręce normalnie "opadywują".
-
[quote name='Asiok133']Świetny tekst :cool3: (gdyby tylko jego czytanie nie było utrudnione przez biały pasek po prawej stronie o którym już pisałam w temacie "Kodeks szczeniaka" ... wy też tak macie? :( ) . Bardzo mi się spodobał :klacz::klacz::klacz: .[/quote] Biały pasek się przesuwa strzałką i już wszystko widać.;)
-
A jak to sie stało, że mój post z innej strony nagle znalazł się tutaj i to w czasie, gdy byłam w innym miejscu tzn. temacie? Nie pojmuję tej sytuacji ;).
-
[quote name='Vectra']Ale zaraz , zaraz gdzie tu mowa o agresji i brutalności :crazyeye: trochę mylicie widze pojęcia , jeśli chodzi o karanie .... Bo karanie samo w sobie tak się pewnie kojarzy , z laniem , wydzieraniem. Skąd się wynosi ? :cool3: Ja wiem , że niektórzy są karani w postaci 40 pasów po pupie , ale karą może też być tygodniowy zakaz oglądania TV , prawda ? Tylko to 40 pasów i potem mama przytula - nie daje efektów , to samo jak masz zakaz oglądania TV , ale film jeden sobie obejrzyj. Nie wychowuje się zwierząt brutalnie , ani agresywnie A na agresywne zachowanie psa trzeba reagować STANOWCZO i PEWNIE. NIE i koniec , bez dyskusji , idziesz koło nogi i nie mrugasz nawet ... Nie ma to polegać na wydzieraniu się , szarpaniu , kopaniu , biciu ... Pies musi wiedzieć , że nie ma po miłuj , w sensie , dobra pogadaj a ja tego kundla zjem ... potem pogadasz i ci przejdzie :evil_lol: dasz w dupe , powiesz milion razy fe , tak tak wiem ... a ja i tak swoje zrobię To ma być mówisz NIE i pies - ok jestem grzeczny , no jestem idę przy nodze :cool3: zobacz idę , w zadzie mam kundla ... bo wiem , że nie żartujesz[/quote] Zaraz, zaraz.Po pierwsze odniosłam się zupełnie adekwatnie do tego, co zacytowałam, rozmowa ma już tak wiele wątków, że to iż odnoszę się do konkretnego nie znaczy, że np. neguję czy popieram inne. Po drugie wspomniałam o brutalności w kontekście moich psów, a w szczególności jednego, który był przez kogoś tam wychowywany na potworka i teraz wiele rzeczy jest dla niego zachętą do bycia agresywnym. Dla odróżnienia pies wychowywany przeze mnie od początku nie jest może miłośnikiem wszystkich psów, ale jest odwoływalny i to ja się dla niego liczę w pierwszym rzędzie, a nie bodźce z zewnątrz nie muszę więc stawać na głowie,żeby docierało do niego, co mówię, bo sam niekiedy czyta ze spojrzenia, drobnego gestu. Poza tym ja swoim psom nie szepcze do uszka textów w stylu "pańcia cię prosi nie próbuj zjeść pieska", tylko mówię spokojnym aczkolwiek stanowczym tonem "zostaw". W dość krótkim czasie nauczyłam mojego ancymonka wykonywania komendy siad, gdy widzi psa i skutecznie radzimy sobie z napięciem jakie wywołują niektóre psy. W tym co napisałam powyżej chodziło mi jedynie o to, że są psy, dla których jakikolwiek przejaw agresji ze strony przewodnika może być sygnałem, że wolno im być nabuzowanymi i gotowymi do bójki. A te przejawy to dla mnie nie bicie psa czy wydzieranie się, ale choćby gwałtowne ruchy, próby szarpania czy podniesiony głos, nie mylić z wrzaskiem.