Jump to content
Dogomania

Saite

Members
  • Posts

    861
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Saite

  1. A ja się chyba odniosę ogólnie (multi;)) do paru rzeczy. Naprawdę dziwię się ludziom i nie przestanę chyba nigdy, że tak panicznie boją się ttb, które teoretycznie psami "na ludzi" być nie mają, wielgachne też nie są. Podczas, gdy przeżyliśmy już trendy w rasach przeróżne i osobiście bardziej niepokoił mnie moment, gdy popularne były choćby kaukazy. Zdarzało się, że się taki osobnik szwendał po mojej okolicy całymi dniami bez jakiegokolwiek nadzoru i żeby mi np. nie lazł do moich psów na spacerze, musiałam go sobie przytrzymać i czymś tam zająć, choć oczywiście, gdyby psiur takich gabarytów chciał na swoim postawić, to bym zęby z chodnika zbierała, albo gdyby się okazał prawdziwie krwiożerczy własną odgryzioną głowę, bym pod pachą do domu przyniosła . Nie mam uprzedzeń do jakiejkolwiek rasy, uważam, że podstawą jest zrozumienie jej pierwotnego przeznaczenia i cech. A ludzie lubią chyba mieć się czego bać i na siłę się nakręcać, w tym sezonie taka rasa, w przyszłym inna. Co ciekawe często, gdy mija moda na jakiś typ psów przemija również ich osławiona agresja i morderczość, a przecież one nadal żyją wśród nas. Mnie tak naprawdę najwięcej nerwów kosztowały kontakty z bliżej nieokreślonymi mieszańcami, choć sama ułomków nie posiadam i nikt w okolicy dla nas realnym zagrożeniem nie jest. Co do smyczek flexi, doprowadzają mnie one do szału, szczególnie, gdy mi się takie "cuś" prowokujące na smyczce zza rogu wyłania, a pan ileś metrów dalej z opóźnionym zapłonem i przewidywaniem. Dla mnie smycz flexi to jak brak smyczy właściwie, szczególnie przy takim sposobie użytkowania, jaki zwykł obowiązywać u nas. Znajomemu taka naprężona smycz solidnie rozcięła przez spodnie skórę na nogach, więc doradzam ostrożność. No i wreszcie sczuryyyy. Marzę o takich stworzaczku od dawna, ale obawiam się, wręcz jestem pewna, że nie miałby u mnie szans na przeżycie. Oczywiście mowa o szczurach hodowlanych, dzikie szczury, które dotąd udawało mi się spotkać budziły mój respekt.
  2. Nie wiem czy praca została "odrobiona" czy jedynie przekopiowana. Sądząc po braku prostych wniosków, wynikających z analizy porównawczej powyższych danych, nie pozostaje mi chyba nic innego jak z dobroci serca i troski zaproponować okulistę. Nie trzeba naginać rzeczywistości do swoich wyobrażeń, by móc mieć swoje zdanie, naprawdę. Można nadal być przeciw pozwalając sobie na dostrzeżenie oczywistych różnic między zdjęciami.
  3. Bonsai ma rację, ja z własnego doświadczenia potwierdzam, że spędzanie wspólnie czasu na neutralnym gruncie, tzn. na spacerach bardzo ułatwia psom nawiązanie dobrej relacji. W domu trzeba pilnować i bacznie obserwować wzajemne reakcje psów. Postaraj się też by starsza suczka nie czuła się odrzucona, ale jednocześnie stopniowo pokazuj jej, że nowy członek stada też jest istotny. Może to ogólnikowe, co napisałam, ale z doświadczenia wiem, że pewnych rzeczy się nie da z góry zaplanować zanim w domu nie pojawi się kolejny pies. Później w dużej mierze i na bieżąco trzeba posługiwać się i rozsądkiem i intuicją.
  4. [quote name='Vectra']dobka miałam 11 lat - kurde żyje :multi: :multi: lalka ma 5 , klementynka jakieś 2 lata ... czyli co , mam jeszcze szanse , że zostanę zagryziona ? :diabloti: pytanie , czy się nie boję .. to takie podstawowe , które zadaje 90% napotkanych ludzi :cool3: aaa dziś jestem w hurtowni - spożywczej ;) ktoś sobie z amstaffeczką przyjechał i dziewcze biegało po hali :loveu: no jak mogłam nie pogłaskać ? no jak ? jak to na cmok cmok , mało się nie zabiło własnym ogonem ze szczęścia :loveu: :evil_lol: głaszcze , całuje się , drapie , dałam ciastko ... podchodzi kobieta ... pyta , a co to za rasa pieska , fajny taki radosny i miły :loveu: mówię że coś jakby amstaff pani tak :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: dosłownie , wmurowało ją pyta że co ? no mówię aścina niemożliwe , amstaffy nie są takie łagodne :diabloti:[/quote] Ja to odnoszę takie wrażenie, że tak naprawdę nazwa rasy zaczęła funkcjonować jako jakieś "hasło-postrach" w oderwaniu od psów jako stworzeń. Osobiście nie znam bardziej zdeterminowanych przytulaków. Odnośnie takich historii, to do mojej mamy przychodzi czasem interesant z astkową dziewczynką, mama zawsze się wita z tą psinka entuzjastycznie, jednak współpracownicy patrzą na nią , jak na kogoś, kto życie niemal naraża wchodząc w bliski kontakt fizyczny z "tym mordercą". Ileż to się moja mama naprostowała tych chorych poglądów, ile natłumaczyła, ale ludzie swoje wiedzą. ;)
  5. Ostatnie zdanie bardzo ciekawe... Nie pomyślałabym, ale ufam Tobie jako osobie doinformowanej zapewne lepiej ode mnie w sferze niecnych myśliwskich występków, choć o tych przepisach, o których wspominasz pojęcia nie masz, co już udowodniłaś wcześniej, więc nie powracajmy na ten grząski dla Ciebie teren. Co wiesz o samowolce w Kirgistanie? Jesteś pewna, że takowa tam występuje? Znów dotarła do Ciebie jakaś obiegowa opinia, bo przecież takie najchętniej (bez uprzedniego zweryfikowania) głosisz, do czego sama się wcześniej przyznałaś i poparłaś dowodem. To, że się na jakiś temat wypowiadasz i prezentujesz konkretny pogląd, a później w adekwatnej sytuacji twierdzisz, coś co się kłóci z tym poprzednim stanowiskiem, to chyba można podciągnąć pod hipokryzję. Mała sugestia, usystematyzuj wiedzę i skonkretyzuj poglądy-będzie łatwiej rozumieć świat. Pozdrawiam i powodzenia życzę.
  6. [quote name='sleepingbyday']to troche nie na temat, ale tez smieszne (i straszne) - idę z moja [B]gładkowłosą[/B] zosią do weta,a wet mnie pyta - to suczka czy piesek :evil_lol::crazyeye:?[/quote] Pogratulować weta... Nie odechciało Ci się wizyty?;)
  7. Zwracanie folii może nie być bezpieczne, miejmy nadzieję, że organizm sam sobie poradził wydalając worek drugą stroną.
  8. Zadałam Ci konkretne pytanie : czy znasz wielkość wilka, tajgana i szakala, tylko tyle. Do tego nie trzeba być kynologiem, wystarczy dobre oko. A zatem?
  9. Nie chcę wdawać się w dyskusję, chciałam jedynie zapytać czy wg. Ciebie nieszczęśnik (cytuję) "zabijany przez jakiegoś menela w białej koszuli" jest wielkości wilka? Czy w ogóle orientujesz się jakiej wielkości jest tajgan i wilk? Odróżniasz proporcje?
  10. Chyba się przed kimś nie tłumaczysz... Tłumaczą się winni.
  11. Oj wydaje mi się, że Twoja interpretacja (nadinterpretacja) poszła w nie tą stronę. Możesz wyjaśnić co ma Europa do Kirgistanu? Dlaczego tamtejsza społeczność miałaby się przed nami-Europejczykami ukrywać z tym, w jaki sposób radzi sobie w trudnych naturalnych warunkach swego kraju, żyjąc tak naprawdę pierwotnie i w porównaniu z nami ekologicznie? Może wg. Ciebie najlepszym rozwiązaniem jest broń palna? Kulka pewnie lepsza od pojedynku drapieżników. Jak świat światem psy pomagały ludziom bronić się ot choćby przed wilkami. Osobiście uważam, że nie mamy prawa tak oceniać tamtych ludzi, skoro sami ze zwierzętami wszelakimi, choć nic nas nie przymusza bardzo często postępujemy makabrycznie. My-ci wspaniali Europejczycy, upoważnieni do ustawiania całego świata według swojej podwójnej moralności. Dlaczego tak ciężko zrozumieć, że dla tamtejszej ludności liczą się skuteczne, użytkowe psy, bo nie ma innego wyjścia i że stres wilka na łańcuchu podczas prób jest mniej ważny od strat, jakie można przez wilki ponieść nie mając wsparcia w dobrym, wyspecjalizowanym psie. Mi się wydaje, że to o wiele mniejszy egoizm niż zarzynanie w tragicznych warunkach niemal wszystkiego co się nadaje do pożarcia przez człowieka, a co choćby wspomniana Europa z upodobaniem czyni. Do łowiectwa też można by się na tej samej zasadzie przyczepić. Pomyśl o tym.
  12. Jesteś w błędzie, nie piszemy tu o Twoim psie, ale raczej o Twoich niebezpiecznych dla ogółu poglądach. Niestety każda Twoja wypowiedź może utwierdzać w przekonaniu, że tak naprawdę nie masz pojęcia o problematyce bezdomności zwierząt i że tak naprawdę cały problem Cię mało obchodzi, bo Ty i Twój pies jesteście przecież poza tym. Odkąd poznałam Twój styl wypowiedzi, zawsze, bez względu na aspekt, hołdujesz tej samej postawie: Ja, Mój Pies i ..... reszta świata. No przykro mi, ale funkcjonując w społeczeństwie tak się nie da.
  13. Suka trwale ubezpłodniona nie będzie w stanie dać ani jednego niechcianego szczeniaka, bez względu na to czy jej właściciel umrze, czy się rozchoruje i przekaże opiekę nad psem komuś innemu, czy haniebnie się psa pozbędzie porzucając go. Tu kontrola będzie miała już zupełnie inny wymiar. Natomiast suka jedynie oznakowana nadal będzie mogła rozmnażać się nawet mimo kontroli i ścigania nieodpowiedzialnych właścicieli, wyobraź sobie ile byłoby wniosków do sądu, odwołań, bo ktoś został ukarany, ile wytłumaczeń by się znajdowało. A wciąż zwierzę jest czymś, o co nie warto kruszyć kopii. Pewnie najlepiej byłoby zmienić całe ustawodastwo dot. traktowania i opieki nad zwierzętami, później zwierzęta oznakować i jeszcze grupy ryzyka trafnie określić i sterylizować. Nie ma tu wyjścia idealnego, ale są działania krótkofalowe i trwałe.
  14. Idź pokomponuj diety indywidualne w schroniskach i dalej patrz tylko i wyłącznie przez pryzmat swojego widzimisię (choć w problemach na skalę masową nie o to chodzi). I nadal uważaj, że masz do tego prawo kosztem innych. Obrażasz ludzi, którzy sobie żyły wypruwają, by rozwiązać problemy zwierząt niechcianych, swoją postawą (do której masz prawo) i degradowaniem problemu do poziomu problematyki komponowania diety.
  15. Karjo, jedyne czego się czepiam to totalnej niespójności i braku argumentów w cudzych wypowiedziach, nie jestem za ciachaniem wszystkiego co się rusza, co mi się ciągle zarzuca, bo tak najprościej. Dlaczego nikt się nie odniósł do mojego zarzutu odnośnie domnych, zaopiekowanych psów, które mimo tego faktu są celowo dopuszczane, a cały miot ląduje np. w schronie, co z takimi psami i ich właścicielami, kara finansowa? Do tego trzeba by oznakować wszystkie psy i mieć pod kontrolą to, co się z nimi dzieje, nam do tego daleko. Więc po co rzucać takie wygodne hasła? Chcemy czy nie chcemy czasem tylko restrykcyjne rozwiązania mogą coś zmienić na lepsze i to nie chodzi o to co ja myślę. Rozumiem, że moje wypowiedzi do krótkich nie należą, ale jeśli już coś zarzucasz, to po uprzednim starannym przyjrzeniu się moim poglądom.
  16. Ech, a ja się łudziłam, że zechcesz w końcu czytać ze zrozumieniem. I zauważysz, że na świecie są jeszcze inni poza Tobą i Twoim psem. I to właśnie dzięki egoistom (egoizm dotyczący różnych psich aspektów) problem ma obecnie taki zasięg. O ryzyku w chirurgii ani anestezji dyskutować nie będziemy, bo się dziwnie intensywnie wzbraniasz przed tym, no i brakuje Ci choćby obiektywnego podejścia, co sama przecież wiesz, nie potrafisz też przytoczyć na poparcie swych tez konkretnych wyników i statystyk, mimo rzucania "argumentami" przeciw i mimo moich usilnych próśb. Szkoda, że widzisz TYLKO swój czubek nosa. Tylko po co w takim razie marnujesz czas w wątkach, gdzie zwykło się wypowiadać nie z punktu widzenia własnego zaopiekowanego psa i swoich szkodliwych notabene dla innych poglądów, ale ujmując rzecz pod kątem tych pokrzywdzonych (tylko mi nie pisz, że się wypowiadasz, bo masz prawo, bo tak chcesz, etc. to wiem). Przykre, że umiesz bawić się w hasełka i poniekąd w jątrzenie tematu bez sensu, byleby tylko po raz kolejny zaznaczyć swą nonszalancję i powalczyć o swoje widzimisię kosztem innych (zwierząt niczyich w tym wypadku i ludzi, którzy tak wiele robią, by ich los poprawiać).
  17. Bardzo często wyciągasz ten argument, że nikt Ci nie będzie narzucał obowiązku sterylizowania własnego zwierzęcia i ok, choć ja gdy patrzę na tych kochających właścicieli, którzy owszem o swoje zwierzątka nawet dbają, nie mają zamiaru się ich pozbywać, ale dla "sportu" dopuszczają je gdzieś tam, a z tego rodzą się kolejne problematyczne mioty, którym żadna z osób z inicjatywy, których zostały powołane do życia nie ma zamiaru opieki zapewnić, to wydaje mi się, że taki nakaz byłby jakimś wyjściem, choć to i tak niewykonalne na tym etapie, więc się pociesz. Masz, więc prawo nie popierać sterylki dla wszystkich niehodowlanych zwierząt, ale dlaczego zawsze przy okazji poruszania w ogóle tematu sterylizacji robisz złą propagandę, która zasięgiem obejmuje grupę ze wskazaniem do sterylizowania, no i dlaczego nie podasz jakiegoś pomysłu co w zamian. Proszę po raz kolejny o przybliżenie mi zatrważających statystyk na temat groźnych komplikacji posterylizacyjnych. Każdy zabieg ryzyko niesie, ale wydaje mi się, że nie masz ustabilizowanego, obiektywnego oglądu dot. chirurgii i anestezji (zwierząt). Masz prawo do swoich lęków, którym podporządkowane jest z tego co widać wszystko inne, tylko nie traktuj tego jako pewnik, normę, która powinna siedzieć w głowach wszystkich osób.
  18. Czy Ty naprawdę jesteś pozbawiona umiejętności analizowania danej kwestii wieloaspektowo, czy to tylko zamierzona, niezbyt trafiona poza? I nie wydaje Ci się, że Twoja wypowiedź jest nie do końca a propos toczonej tu rozmowy i tematu głównego? Mam na myśli kontekst. Masz prawo naturalnie do takich "mądrości", ba masz nawet prawo je propagować tylko, że tym samym pokazujesz jak mało wiesz i jak mało tak naprawdę, poza Twoimi własnymi wydumanymi, oderwanymi od rzeczywistości opiniami, obchodzi Cię otaczający świat, no i krzywda tych umiłowanych przez Ciebie rzekomo stworzeń, które będziesz chronić przed zabiegiem chirurgicznym. Może podasz jakiś alternatywny bezpieczny pomysł na ubezpładnianie zwierząt niczyich w tych ilościach w jakich obecnie występują i przy łatwości oraz tempie z jakim się rozmnażają. Może przedstawisz analizę porównawczą częstotliwości występowania groźnych powikłań posterylizacyjnych (nie musisz się ograniczać tylko do problemów endokrynologicznych) z negatywnymi skutkami dla zdrowia zwierząt bez przerwy rodzących. Czekam na jakiś konkret.
  19. Ja tu się już boję cokolwiek pisać, żeby mi zaraz się nie poprzemieszczało i żeby bzdurnie się nie porobiło. Co do tajganów, w paradę MarcinowiB nie mam zamiaru wchodzić i więcej się ustosunkowywać. Wydaje mi się, że temat został nieźle przybliżony, no i zawsze można doczytać we własnym zakresie. Co do takich samych przepisów dot. chartów jak i ich mieszańców, mówi o tym Prawo Łowieckie, Rozdział 3, Artukuł 10 (jak dobrze pamiętam).
  20. O jak uroczo, widzę, że się jeden z moich poprzednich postów skopiował na tę stronę i zaburza porządek oraz sens.
  21. Tu Zonia, jak widzę, rzeczywiście nie chodzi o tajgany ani o wilki ani o charty w ogóle, tu chodzi przede wszystkim o brak merytorycznego przygotowania do tego typu dywagacji osób m.in. takich jak Ty. Poglądy można mieć przeróżne, ale nie można osądzać pewnych kwestii, gdy się ich kompletnie nie pojmuje i gdy się ma mizerne argumenty na poparcie swoich poglądów. Najpierw przyswój pewien zakres wiedzy, a później dyskutuj i wtedy być może będziesz mieć argumenty. Używasz póki co jakichś pojęć, których zakresu znaczeniowego w tym kontekście w ogóle nie znasz. Naiwnym z Twojej strony jest również myślenie, że ktoś kto pasjonuje się chartami nie ma pojęcia o gatunkach, na które charty polują/polowały. Konkludując, żeby rozmowa była sensowna trzeba poznać temat i wtedy dopiero można zająć stanowisko.
  22. No widzę, że słodka bullkowa mordka:loveu:
  23. Zonia, mam nadzieję, że to nie ten z avatara ;) ( to a propos charta). Mieć można przeróżne rasy, tylko trzeba jeszcze zrozumieć ich naturę i pierwotne przeznaczenie, a co za tym idzie mieć pewne pojęcie o całym kontekście kulturowym, bo z tym wiążą się tradycje wykorzystywania konkretnej rasy. W przypadku chartów jest ów związek wyjątkowo silny. Nie twierdzę, że nie ma być Tobie czy np. Guni żal zwierzyny, w tym wypadku kirgiskiego wilka, ale zrozumcie, że dobre tajgany są dla tamtej ludności ogromnym wsparciem w bronieniu się przed szkodami jakie wilki wyrządzają. To nie jest zatem kultywowanie tradycji dla samego kultywowania, dla rozrywki li tylko, to wciąż żywe zapotrzebowanie na takie psy i stąd wzmacnianie w nich pożądanych jak i niezbędnych cech.
  24. Małe sprostowanie, otóż mieszanki chartów, czy psy w typie także wymagają zezwolenia.
  25. Tu Zonia, jak widzę, rzeczywiście nie chodzi o tajgany ani o wilki ani o charty w ogóle, tu chodzi przede wszystkim o brak merytorycznego przygotowania do tego typu dywagacji osób m.in. takich jak Ty. Poglądy można mieć przeróżne, ale nie można osądzać pewnych kwestii, gdy się ich kompletnie nie pojmuje i gdy się ma mizerne argumenty na poparcie swoich poglądów. Najpierw przyswój pewien zakres wiedzy, a później dyskutuj i wtedy być może będziesz mieć argumenty. Używasz póki co jakichś pojęć, których zakresu znaczeniowego w tym kontekście w ogóle nie znasz. Naiwnym z Twojej strony jest również myślenie, że ktoś kto pasjonuje się chartami nie ma pojęcia o gatunkach, na które charty polują/polowały. Konkludując, żeby rozmowa była sensowna trzeba poznać temat i wtedy dopiero można zająć stanowisko.
×
×
  • Create New...