Jump to content
Dogomania

Saite

Members
  • Posts

    861
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Saite

  1. [B]an1a[/B] istnieją "ktosie", którzy potrafią psu dobrać kolczatkę, wszystko jest jak należy i mimo to umiejętności "wyzwoleńcze" psa umożliwiają mu oswobodzenie się i to w całkiem szybkim tempie. Kwestionujesz to, więc chyba nie wierzysz, a sama najwyraźniej aż tak uzdolnionych "akrobatycznie" i zdeterminowanych zwierząt nie spotkałaś póki co, by się naocznie przekonać.;) Ale pewnie wszystko do czasu...:diabloti:
  2. [quote name='yogi-78']Moze jest tak jak mówicie, ale mój nigdy się nie wysliznął, kolczatka jest z tych zaciskowych a nie zapinanych, wiec jak trzymam psa sztywno to widzę , ze prędzej sie porani niż wyjmie z niej głowe. A tak poza tym, to w miejscu w , którym mieszkam jest raczej kultura jeśli chodzi o wyprowadzanie piesiów. "Groźne " rasy raczej samopas nie biegaja a jak juz to jest własciciel, który pieska odwołuje jak widzi że inni spacerują ze swoimi pupilami.:p[/quote] Ja miałam na myśli kolczatki zaciskowe właśnie, niby pies nie ma jak się uwolnić, a jednak są takie osobniki, które mają opracowaną technikę i potrafią się szybko pozbyć kolczatki i smyczy, nie raniąc się przy tym. Wygląda to jak jakaś sztuczka, ale jest to możliwe i wcale nie takie rzadkie, szczególnie wśród psów, którym budowa i proporcje głowy to ułatwiają.
  3. [quote name='yogi-78']Witam "weteranki" dogomaniaczki :lol:. Jestem tu nowa jak widac zresztą, ale strone odwiedzałam juz wcześniej. Co do chamstwa innych psiarzy to owszem sie zdarza. Mój piesio to bidula schroniskowa , która jest z ze mna i moim TZ od prawie pieciu lat. Od urodzenia tam przebywał, był dwa razy adoptowany i dwa razy oddany( :angryy:. raz obgryzał meble, drugi raz nie pilnował działki. Jest to pies wybitnie nieszczekajacy i zbyt przyjazny.Kocha nawet listonosza:loveu: Za trzecim razem trafił na nas:lol:. Jakiś czas temu na spacerku szłam sobie z Jogim na smyczy ale bez kagańca i mijałam pana z dobermanem na smyczy w kolczatce bez kagańca. widziałam wyraźnie , że pies jest trzymany mocno i ma zacisnietą kolczatke. Z takiego uscisku pies nie powiniem sie wyrwac przeciez. Przeszłam parę kroków dalej i facio krzyczy, zebym uwazała. Dobek dopadł do mojego piesia juz bez kolczatki na szyi . Jak to możliwe???:crazyeye: Jak to mozliwe zeby pies wyrwał głowe z zacisnietej kolczatki? Niemożliwe. Pies został poszczuty i nie wiem o co temu pacanowi chodziło. trwało to chwilę bo odciągnał psa a ja byłam w takim szoku że mi gebe zamknęło. Nic sie nie stało na szczęście. Więcej go na szczęście nie spotkałam.:shake:[/quote] Nie wiem jak było naprawdę, czy facet poszczuł czy nie, ale mogło być tak jak pisała An1a. Są też takie psy, które mimo dobrze dopasowanej, wytrzymałej kolczatki potrafią się z kolców i tak wyślizgnąć.
  4. Mi ostatnio też się zdarzyła przemiła historia z labradorkiem w roli głównej pozostawionym na całą mroźną noc bez opieki. Labrador miał adresówkę, którą postanowiłam sprawdzić, bo się do mnie przyczepił i odstąpić nie chciał, najwyraźniej brakowało biedaczynie towarzystwa, tylko nie załapał, że my sobie tego towarzystwa nie życzymy. Oczywiście mimo usilnych prób zapobiegnięcia bójce, takowa się wywiązała między nim a moim psem, który był w kagańcu. Natychmiast po powrocie do domu zadzwoniłam na policję, po czym zabrałam się za czyszczenie podłóg z krwi, a nazajutrz skontaktowałam się z dzielnicowym dla tamtego rewiru, podając adres zamieszkania psa, wraz z dokładnym opisem zwierzęcia. Czekam na ustalenia. Pan wydaje się być konkretny. Oczywiście sfilmowałam swojego psa jak wyglądał po tym zajściu, mam też "skasowany" kaganiec do okazania w razie czego. Dla mnie sprawa ma dwa wątki, po pierwsze pies nie może pozostawać bez opieki zagrażając innym, po drugie jak można własne zwierzę wypuszczać na całą mroźną noc, ryzykując jego życiem i zdrowiem.
  5. Niestety ONy od lat są w mniemaniu ogółu psami "dobrymi na wszystko", a duże potrzeby tej rasy zepchnięte są gdzieś na margines albo w ogóle nie zauważane. Ja mam to szczęście, że w moim najbliższym otoczeniu mieszkają ONy i DONy ratujące dobre imię rasy, ale pewnie to dlatego, że nie ma ich wiele w porównaniu z przedstawicielami innych ras, poza tym wydaje mi się, że te konkretne psy miały szczęście trafić do ludzi orientujących się w specyfice rasy. No, ale z tego co tu czytam, to znów zainteresowanie wzrasta i szykują się zapewne kolejne (psie) ofiary nieuświadomionych amatorów psów łatwych i przyjemnych, które uczą i wychowują się same, nie sprawiają problemów itd.
  6. [quote name='bonsai_88']Przecież już było napisane - pies będzie "mieszkał" w garażu ;). Garaż jest ciepły, ogrzewany porządnie...[/quote] Istotnie przeoczyłam ów "fakt" w pierwszym poście Wiktora. Bonsai, jak dobrze, że jesteś i zawsze służysz napomnieniem...
  7. [quote name='Rinuś'][I][B]myślę, że yyyy......jak dodasz,że zawsze masz ze sobą mini drabinkę żeby dosięgnął to może się udać :eviltong:[/B][/I][/quote] Po co drabinka, zawsze można psu pomóc, podstawić odpowiednio na własnych rączkach.;) W końcu nie ma to jak dobra współpraca...
  8. Wy się śmiejecie z chwytu za gardziel, a ja tak mam na co dzień ze swoim psem. :diabloti: Gdyby nie smycz, pełna kontrola oraz usilne uczenie, że tak nie wolno, to byłaby masakra, nie raz, nie dwa.;)
  9. [quote name='Wiktor']Mój pierwszy pies jest psem bardzo tolerancyjnym i zawsze chętnych do zabawy. Jako iż jest on bardzo radośnie nastawiony do ludzi, chcialibyśmy aby drugi piesek pełnił rolę psa stróżującego. Nie żeby był agresywny, ale żeby potrafił wyczuć zagrożenie. Oczywiście zdaję sobie sprawę z odpowiedniego wychowania psa. W lipcu odeszła od nas 11 - letnia suczka, mieszanka dobermana którą wzięliśmy ze schroniska, gdy miała ok 5 lat. Teraz chcielibyśmy szczeniaka rasowego, którego moglibyśmy sobie wychować.[/quote] Miałam na myśli takie kwestie jak np. to czy pies będzie mieszkał w domu czy w kojcu na zewnątrz, czy będzie towarzyszem do aktywnego spędzania czasu (niektórym rasom nie służy duża aktywność fizyczna) itd.
  10. [quote name='Wiktor']Witam. Poszukuję odpowiedniej rasy dla siebie i mojej rodziny. Mieszkam w domu jednorodzinnym z ogrodem, mam już jednego psa wielkości spaniela i chciałbym mu sprawić towarzysza. Pies chodziłby codziennie na godzinny spacer, a mieszkałby w garażu połączonym z domem. W garażu jest kaloryfer więc zawsze jest ciepło. Podobają nam się psy duże, molosowate. Myśleliśmy o bernardynie może berneńczyku ? Jaką rasę byście polecali ? PS. W domu nie ma małych dzieci .[/quote] Wśród samych molosów jest w czym wybierać, ale należałoby się zastanowić nad oczekiwaniami względem psa, nad trybem życia rodziny, aktywnością itd. i do tych "parametrów" dopasować przedstawiciela takiej rasy, której konkretne, proponowane warunki będą najbardziej odpowiadać. Oczywiście pierwszy pies i jego temperament, charakter są bardzo istotne przy wyborze kolejnego psiego towarzysza. Przydałoby się nieco więcej szczegółów do tej rozmowy.;)
  11. Saite

    kamien na zebach

    Himka, surowe są najlepsze i naprawdę jest to dobra metoda, by pies miał czyste zęby.
  12. Póki co, to przydałoby się 600 coś tam popracować pozytywnie nad motywacją psa do jakichkolwiek zajęć, bo z tego co piszesz to jest cieniutko, zero zapału. W psie musi obudzić się pasja. No chyba, że chcesz ominąć tę sferę i masz jakieś metody, jak psa przymusić do wysiłku, ale to stanowczo odradzam.
  13. [quote name='marta23t']lękliwość nie jest dziedziczona. najczęściej wynika z faktu złej resocjalizacji w wieku szczenięcym i błędów hodowcy lub pseudohodowcy. psy w niektórych hodowlach nie maja odpowiedniego kontaktu z ludźmi i innymi psami i to w tygodniach życia kiedy tego najbardziej potrzebują. czasem takie błędy z wieku szczenięcego zbierają swoje żniwo gdy pies jest starszy. ponadto uważam ( może znów trochę ,,zajedzie,, teorią dominacji:oops:), że pies który wie kto jest jego panem, ufający właścicielowi i czujący, że właściciel poradzi w każdej sytuacji ( tzn. jest opanowany, podejmuje decyzje, zapewnia jedzenie) to pies, u którego nie ma strachu, lękliwości - to pies szczęśliwy.[/quote] Tu nie chodzi o teorię dominacji, ale o to, że pies potrzebuje własnego ugruntowanego miejsca w świecie ludzi oraz stałych zasad, które są dla niego jasne i porządkują mu funkcjonowanie.
  14. [quote name='Greven']Mnie również to nurtuje, aczkolwiek mam 7-8 mies. pitbullkę, u której lękliwość jest chyba niestety genetyczna :shake: więc wierzę, że to może się brać "z powietrza" (użyłam przenośni), ale tym bardziej z lękliwym psem typu bull trzeba pracować, socjalizować, oswajać. Bo w pewnym momencie taki pies po prostu stanie się ze strachu nieobliczalny. Agresywny. I będzie piękny artykuł w brukowcu o "wściekłej bestii" :shake:[/quote] Jasne, że lękliwość może być genetyczna, ale ja raczej odnoszę wrażenie, że obu psom w omawianej sytuacji brakuje najzwyczajniej oparcia, stabilizacji, przewodnictwa, jakiegokolwiek ładu.
  15. A mnie w dalszym ciągu nurtuje, skąd u młodego samca, asta brak pewności siebie, bo wspomniane przez autora noszenie podkulonego ogona w pewnych, z obiektywnego punktu widzenia, bezpiecznych okolicznościach typowe nie jest. Może warto dociec, dlaczego tak się dzieje, czym to jest spowodowane. Uczepiłam się tego niczym "pijany płotu", wybaczcie.;)
  16. [B]Martens[/B], podziwiam Cię za te niespożyte chęci i próby pracy u podstaw na ugorze...:evil_lol:
  17. 600, rozróżniasz krzyżówkę, psa rodowodowego i nierodowodowego? I czym te trzy "opcje" się od siebie różnią? Mam nadzieję, że uda się pomóc Tobie i Twoim psom, bo chyba sporo błędów porobiłeś, mimo zapewne dobrych chęci i chyba od początku zabrakło pomysłu jak prowadzić oba psy.
  18. Może nie mam racji, ale odnoszę wrażenie, że najbardziej problematyczna jest postawa właściciela i brak autorytetu. Poza tym zastanawia mnie nienaturalny brak pewności siebie u asta, a wręcz wynikająca z opisu lękliwość. Jeśli pierwszy pies był tak samo układany, jak dziś "wychowywany" jest amstaff, to ja się nie dziwię, że jest problem. Wg. jakich i przez kogo ustalonych i egzekwowanych reguł żyją te psy? No i jeszcze pytanie za 100 punktów, bardzo zresztą charakterystyczne dla tego forum, czy amstaff, to amstaff, czy może pies amstaffopodobny?
  19. Trzymam kciuki i czekam na wieści. Powodzenia w poszukiwaniach!
  20. Ulv, a skąd wiesz, że nikt jej nie wziął? Z tego ogłoszenia, z którego info n.t jej miejsca przebywania Ci przesłałam, wynikało, że pies zwracał na siebie uwagę. Jestem dobrej myśli, mimo mrozów.
  21. Saite

    Mity

    To jest jakiś przesąd z tym przegryzaniem i takie bzdury to tylko litość do ludzi, którzy je głoszą mogą wzbudzić. Moi rodzice też jacyś niepoważni byli ;) i mnie narażali, bowiem nie dość, że przygarnęli z ulicy porzuconą młodocianą suczkę w typie DONa, to jeszcze pozwolili na to, bym się z nią bawiła i spędzała czas (zaznaczę, że dopiero po jej sprawdzeniu), co skończyło się wybiciem paru mleczaków, nie jeden by stwierdził, że zostałam zaatakowana przez tegoż psa i że mu się właśnie taki instynkt włączył, by mnie wyeliminować.:diabloti:
  22. Saite

    Mity

    [quote name='dunia77']Mój ulubiony mit - pies, który śpi w łóżku z właścicielem, pewnej nocy przegryzie mu gardło. Wizualizacja sobie mojego psa przegryzającego mi krtań w środku nocy pewnego dnia mnie uśmierci - ze śmiechu :evil_lol:[/quote] Pewna (nie za bliska na szczęście) znajoma w swoim własnym mniemaniu światła w każdej materii, także stwierdziła, że narażam życie nie izolując się w nocy od swoich psów, a przecież w nich się może instynkt zbudzić i bezszelestnie przegryzą mi gardło i nie będzie dla mnie ratunku. Początkowo sądziłam, że ona tak mówi w żartach, ale okazało się, że jest co do swojej teorii przekonana i nie da sobie za wiele wytłumaczyć, no bo z psem to nigdy przecież nie wiadomo...
  23. [LEFT]Pieniądze na leczenie i ich zdobywanie to jedno, ale chorym psem trzeba się zajmować, często nie przesypiać nocy, w niektórych wypadkach w ogóle dla bezpieczeństwa nie zostawiać samego w domu, trzeba wozić do lekarza, często z konieczności uczyć się wykonywania samodzielnie różnych "medycznych" zabiegów przy psie itd. [/LEFT] To wszystko poza wspomnianymi sporymi sumami pieniędzy kosztuje jeszcze [B]czas[/B] [B]oraz energię[/B] i naprawdę w takiej sytuacji ciężko jest znaleźć zrozumienie w pracy/na uczelni itd. A nie ma się co łudzić, każdemu psu zdarzy się rozchorować, każdy pies kiedyś kończy swój żywot, a odchodzenie najczęściej nie jest ani szybkie, ani łatwe, ani przyjemne. Mam nadzieję, że dla niektórych brzydliwych, oszczędnych, realnie nie mających czasu, nasze rozważania i doświadczenia będą pomocą w podjęciu decyzji o posiadaniu psa.
  24. Pół nocy mnie tu nie było i proszę jaki milusi kupkowo-wymiotny temacik się rozkręcił.:diabloti: Ja do całego zestawu kupek, sików i innych treści oddawanych w domu, dodam krew pochodzenia tętniczego, którą razu pewnego miałam obryzgane w domu ściany i nie tylko włączając w to naturalnie mnie samą, choć ze ścian usunąć się nie dało, konieczne było malowanie extra. O kosztach odratowywania psa i leczenia nie wspomnę... Mając psa nie zna się dnia ani godziny, trzeba być zawsze przygotowanym na nieplanowane wydatki, na konieczność zmiany swych planów, na konieczność poświęcenia psu jeszcze większej ilości czasu i energii niż zwykle, gdy np. jest chory lub stary. Czy to nie jest logiczne? Nie wiem skąd biorą się osoby, które nie zdają sobie z tego w ogóle sprawy....
  25. Każdy pies bez względu na wielkość, rasę, typ może w domu na różne sposoby brudzić, może nie tolerować siedzenia w samotności, może także narażać na duże wydatki np. gdy się rozchoruje, no i każdy pies rzadziej, częściej, ale szczeka. Po co Ci właściwie pies, skoro obawiasz się i chcesz uniknąć wielu z tych rzeczy, które z posiadaniem psa się nieodzownie wiążą?
×
×
  • Create New...