-
Posts
861 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Saite
-
[B]Bonsai [/B]Ja tam z daleka nie widzę, czy dany obcy pies wpatruje się intensywnie czy mniej intensywnie w mojego psa/psy, ale jeden z moich psów nie toleruje innych zwierząt poza tymi, które są w domu, więc u niego jest ok i spokój tylko wtedy, gdy pies mu ewidentnie schodzi z drogi, nie gapi się itd. Co do szczerzenia, to podczas ataków i bójek z psami, jakie było nam dane niestety przeżyć, to szczególnie właśnie u tego jednego psa zauważyłam, że się nie szczerzy ani nawet nie warczy, tylko wymierza wzrokiem, gdzie ma utrafić, by było skutecznie i nie puszcza. Robi to metodycznie i bez agresji oraz zbędnych emocji. Natomiast do mnie, gdy na początku parę razy zaatakował, no zwyczajnie próbował przefasonować twarz, to się potwornie szczerzył i całym sobą chciał okazać swoją fizyczną przewagę. A teraz, gdy już został naprostowany, nie atakuje ludzi i nie próbuje agresją forsować swojej woli, to szczerzenie traktuje jak zaczepkę do zabawy, sam się wtedy niby groźnie szczerzy, ale oboje wiemy, że to nie prowokacja. Echhh rozpisałam się, ale reasumując, pewnie coś w tych zależnościach, o których wspominałaś [B]bonsai[/B] jest.
-
Paluszki jak parówki.:evil_lol: A nie lepiej od razu jak serdelki? Chyba pulchniejsze od parówek...
-
[quote name='Martens']U wszystkich psowatych patrzenie prosto w oczy jest wyzwaniem ;) Stąd jak najbardziej w pewnych sytuacjach patrzenie obecmu psu prosto w oczy może spowodować atak. BTW moje pokazywanie zębów czy warknięcie (przetestowane z ciekawości) pies odebrał jak należy.[/quote] A ja myślałam, że jestem odosobniona w takich "testach".;) Moje psy takie psie sygnały, ale pochodzące od człowieka też doskonale rozumieją i "właściwie" na nie reagują. Pięknie to widać podczas szczerzenia się. Na spacerach często mierzą się wzrokiem z obcymi psami. Jeśli obcy pies nie ustępuje, tylko dalej się wpatruje, stają się "agresywne", o ile wcześniej, co staram się robić, nie odciągnę ich uwagi.
-
[quote name='an1a']Idąc takim tropem: W ogóle nie ma wojen na świecie, a ludzie się przyjaźnią - u mnie na podwórku nikt się nie tłucze... Bezdomność psów to wasz głupi wymysł - na moim osiedlu nigdy nie widziałam bezdomnego psa, a wszystkie rodzące się szczeniaczki znajdują kochające domy :diabloti: Myśliwy, którzy zauważy psa najpierw chodzi i szuka jego właściciela, bo tylko takich znam. To tylko wasza i wyłącznie wasza wina, że ktoś skopał waszemu psu psychikę, a już w ogóle te psy są gUpie, że nie chcą się bawić :evil_lol: U mnie wszystkie psy się bawią, nie używają zębów, te większe zawsze uważają na mniejsze, nad nami latają różowe krowy i wszyscy są przeszczęśliwi...[/quote] Pięęęękne, bardzo trafne podsumowanie.:diabloti:
-
[B]shin[/B], chyba nic w świadomości [B]DużegoTomka[/B] nie zmienisz. Myślę, że takim osobom potrzeba dowodu, pod postacią psa z "kulką" i jeszcze kary fin. za tegoż psa. Chociaż nie wiem, przy takiej postawie i chorobliwym ironizowaniu, to może i taki fakt wywołałby uśmiech... Sama nie wiem.
-
[quote name='Vectra']Łysej glacy nie mam , bo zmarzluch jestem , ale od pół roku , jestem szczęśliwą posiadaczką blond balejażu ... no w końcu muszę do psów pasować .... :evil_lol:[/quote] Robisz postępy zatem...:evil_lol: Brzmi obiecująco.;)
-
[B]DużyTomku[/B], ależ Ty jesteś "słabowidzący", że to tak metaforycznie sobie nazwę... I to Twoje rozprawianie teoretyczne nijak się ma do tego, co piszą osoby mające z poruszaną kwestią faktyczne doświadczenia.
-
[B]Vectra[/B], ale czy to na pewno [B]ten[/B] dresik, dresik "w stylu"? Kurczę, śmiem wątpić, wiesz? A co z głową? Ogolona?:diabloti: A obroża to chyba nie dla Ciebie...chociaż mawiają, że ładnemu we wszystkim ładnie.;)
-
[B]DużyTomek[/B], znasz to: Lepiej zapobiegać niż ponosić konsekwencje? Dlaczego ktoś ma ryzykować, ma mieć choćby potencjalnie problem? Bo Tobie się nie chce respektować przepisów, które służą bezpieczeństwu? Bo Ty, choć nie masz o nich pojęcia uważasz je za głupie? Co Ty sobie wyobrażasz? Pamiętaj, Twoja wolność (samowola w tym wypadku) kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność i przestrzeń drugiego człowieka. A Twoim zwierzętom nie ja źle życzę (byłoby to dziwne w przypadku osoby, która ratowała psy przeznaczone do odstrzału), [B]shin[/B] też nie, jestem pewna, bo nic na to nie wskazuje, jedyne co im zagraża to efekty Twojej "mądrości".
-
[B]Vectra[/B], nie tylko o szpan tu chodzi, wedle tego co tu było pisane, nie możesz zapomnieć założyć dresu do kompletu do swoich psów. Nie wyłamuj się ze stereotypu, który niektórzy tutaj taaak uwielbiają.:evil_lol: Bo inaczej możesz szok mentalny wywołać.
-
[B]Moon[/B], masz ugryzienioodporny płaszczyk?:crazyeye: A plamoodporny też jest, na wypadek, jeśli krew z "ofiary" będzie na odległość bryzgać? ...;)
-
[LEFT]Łudziłam się [B]DużyTomku[/B], że z tej naszej tu dyskusji więcej zrozumiesz. Obawiam się takich osób-psiarzy jak Ty, bo jakoś z tego co piszesz wynika, że średnio się orientujesz w obowiązkach opiekuna psa, w tym, co wolno, czego nie, co wypada, a co jest nietaktowne i szkodliwe względem innych posiadaczy psów i ich zwierząt. Ciężko Ci pojąć, że problemy z agresywnymi psami w tym kontekście omawianym tu, biorą się w głównej mierze właśnie z takiej postawy jaką prezentujesz? Z tego, jak uważasz za słuszne postępować z psem, do czego dopuszczać w relacjach z obcymi psami? Ile to już dziś razy było Ci tłumaczone? Widać nie raczyłeś poczynić refleksji nad tym. Nie wiem z jakiego powodu taki radosny jesteś w swoich postach? Że nie znasz i nie respektujesz ot choćby przepisów prawa, nawet tych, które mogą zadecydować o tym, że utracisz własne zwierzę? I ja naprawdę nie przesadzam, bo szanse na to są, biorąc pod uwagę to, jak postępujesz i jaki jesteś nieuświadomiony. Chyba to opieranie się w "psich kwestiach" na obserwacjach osiedlowego życia Ci nie służy. A co do tego Twojego ciągłego wyśmiewania innych, kpienia sobie z przepisów, z cudzego prawa do spokoju i niechęci do kontaktów z obcymi psami itd. to powiem Ci jedno, ten się śmieje, kto się śmieje ostatni... Życie weryfikuje wszystko... [/LEFT]
-
[quote name='Juliusz(ka)']Czyżby Twoje psy były 'w typie rasy', że championaty/wystawy są takie beee? Loodki - głową tego muru nie przebijemy. [B]DużyTomek[/B] być może otrząśnie się, kiedy jego psy zostaną pewnego dnia wgniecione w ziemię przez psa, którego właściciel NIE będzie widział potrzeby chronienia małych natrętów...[/quote] Taaak, prędzej czy później do tego pewnie dojdzie, a gdzie to będzie miało miejsce? W tym ozłoconym psim parku, gdzie panuje taka idylla i nawet prawa fizyki (50kg na 7kg, czy tam ile w interakcji) nie obowiązują.;)
-
[quote name='bonsai_88']No no no... nie zapominajmy, że rewelacyjną zabawą jest również zgniatanie yoreczków łapą, łamanie żeber z byka i inne takie :evil_lol:[/quote] A i jeszcze zapomniałyśmy o przetrącaniu karku ciosem łapy.:evil_lol: No i o turlaniu, ryciu innym pieseczkiem w ziemi, za pomocą "akcesoriów"(kagańców).
-
[quote name='shin']Jak to jak, pileczke ma w lapach przynosic :evil_lol: Albo jesli ma metalowy kaganiec, to rzucac aport z metalowym srodkiem, namagnesowany, przyczepi sie psu do kaganca i wsio :evil_lol: [nie, ja wcale nie pilem dzis kawy :eviltong:][/quote] Zaraz, zaraz, przecież tu zdaje się była mowa o "agresorach", zakagańcowanych. No, a przecież agresor nie bawi się piłeczką, dla "agresorów" najlepszą zabawą jest rozłupywanie innym psom czaszek wspomnianym kagańcem, metalowym najlepiej.:evil_lol:
-
[quote name='DuzyTomek2007']Saite źle mnie zrouzmiałaś- psy szczekające są za siatka wewnątrz parku a ci z agresorami na smyczach- na zewnątrz na publicznych chodnikach.[/quote] Czyli wg. Ciebie rycie przez siatkę i prowokowanie różni się efektem działania od rycia bez siatki? Ryć przez siatkę można? Czegoś nie pojmuję? A propos siatek, zetknełąm się z paroma osobami i za to wielki szacunek, które nawet na własnej posesji reagują, odwołują i "karcą", gdy ich pies rzuca się do innego przechodzącego zwierzęcia przez siatkę, mimo, iż to bardziej naturalna reakcja niż analogicznie w psim parku. A odnośnie agresorów... wieeele psów, by nimi nie było, baaa nigdy by się nie stało, gdyby nie ciągłe prowokowanie/atakowanie ze strony innych niewłaściwie ukształtowanych zwierząt i ich beztroskich opiekunów.
-
Wiesz DużyTomek, jesteś baaaardzo niesprawiedliwy i nie rozumiem dlaczego obrażasz, czyją miarą mierzysz innych? I skąd te złote myśli+porady i diagnozy? Wybacz, ale Twoja wypowiedź świadczy o tym, że chyba nie rozumiesz o czym było pisane wyżej, choćby ja pisałam właśnie o pracy nad psem, którą niweczą osoby o takim podejściu jak Twoje... Odnajduję w Twoich wypowiedziach podejście typowe dla posiadaczy maleńkich psów, na których często dużą wbrew pozorom agresję nie zwraca się uwagi, o tym by z nimi pracowano nad nieprowokowaniem pomarzyć przeważnie tylko można, bo to przecież opiekun psa dużego, albo opiekun psa konkretnej "groźnej" rasy ma się przejmować. A jak mu się nie podoba, niech zmieni rasę psa i upodobania. Prawda jednak jest taka, że to te małe psy są najczęściej terrorystami. W ogóle te Twoje wyidealizowane opisy... szkoda pisać, ręce opadają.
-
Taaak, nie ma nic cudowniejszego niż taki psi spęd w jednym miejscu z opisu [B]DużegoTomka[/B], człowiek próbuje przejść ze swoim psem/psami, próbuje jemu/im "pokazać", że nie trzeba reagować agresją, że można spokojnie i jest ok, udaje się, a tu nagle grupowa akcja "obszczekanie" i zwyczajna prowokacja, a właściciele uradowani, bo przecież taka atmosfera miła i dyskusja i komu tam szkodzi, że się pieski poryją trochę na świeżym powietrzu. Ja staram się, by moje psy nie prowokowały cudzych, bo wiem, że niektórzy ludzie pracują nad swoimi psami, by te umiały zachować spokój i opanowanie w sytuacjach, gdy widzą inne psy, a nie należą do tych tolerujących wszystko. I tego samego oczekuję od innych, bo dla mnie pozwalanie swojemu psu na prowokowanie innego, a raczej nie reagowanie, gdy pies prowokuje to też forma chamstwa, a co najmniej potężny afront i niszczenie cudzej pracy nad zwierzęciem. Zgadzam się z [B]an1a[/B], jeśli stres to tylko z obawy o zdrowie obszczekiwaczy-prowokatorów.:evil_lol:
-
[quote name='Jota'] Ja mam prawo do swojego poglądu na ten temat.[/quote] Nikt Ci nie broni mieć swojego poglądu, nawet jeśli byłby on błędny. Tylko założycielka wątku nie prosiła o ocenę na wszelakich płaszczyznach kwestii sterylizacji, ani nie radziła się nikogo, co jest lepsze maskowanie czy odganianie natrętów. Zadała konkretne pytanie i zapewne na konkretną odpowiedź liczyła, a Ty dywagujesz o wszystkim i tak naprawdę o niczym w tym temacie i nie a propos zadanego pytania. A co do Twoich wątpliwości wyobraź sobie, że jest całkiem dużo osób zmywających po swoich sukach, gdy zajdzie potrzeba, niektórzy nie poprzestają na wyobrażaniu sobie tego jak Ty, tylko to robią. A ocet, chcesz tego czy nie, niweluje właściwości wabiące. Niestety nie odgania i nie odrzuca na duże odległości samców, czego (sadząc po jednej z Twoich wypowiedzi) się chyba spodziewałaś po "specyfiku" w płynie działającym bardzo doraźnie.
-
[quote name='Jota']Chciałabym tylko przypomnieć,że taki był temat - sprzątanie oczywiście TAK ale nie polecam octu jako środka do maskowania zapachu cieczki - tylko tyle . Może pomaga w najbliższym otoczeniu, ale nie jako sposób na przegonienie niechcianych i nachalnych kawalerów.[/quote] A kto tu mówił o jakimkolwiek [B]"przeganianiu"[/B]? Pytanie dotyczyło tego, czy za pomocą roztworu z dodatkiem octu da się zniwelować wabienie suki i odpowiedź brzmi:TAK, tylko tyle.
-
Jeśli obroża jest wykonana w sposób przemyślany, dobrze wykończona i z dobrych materiałów, wewnątrz podszyta filcem albo miękką skórą, to nic strasznego się nie powinno dziać. Wiele zależy od gatunku szaty psa oraz jego sposobu zachowywania się będąc na smyczy. Jeden z moich psów nosi obrożę szeroką na ok. 8 cm i choć jest ona bardzo dobrze wykonana, a sierść psa mimo, że krótka jest dość twarda i "odporna", to jednak włos pod obrożą mu się przerzedził właśnie z uwagi na to, że zdarza mu się czasem mocno i raptownie szarpnąć.
-
Można wacikiem lekko nanieść niewielkie ilości wody z octem (słaby roztwór) na tylne partie ciała suki, ewentualnie takim roztworem lekko je spryskać np. za pomocą rozpylacza (uważając, by pies nie wdychał rozpylonej cieczy i stosować z dala od głowy). To stara metoda, kiedyś tak radzono, ale dziś można, jak pisał shin, zakupić specjalne preparaty i nie trzeba siebie i psa katować zapachem octu.
-
[quote name='Agata_B']Tu o to nie chodzi, że jak ona wyjdzie na deszcz to sie umyje, ta suczka. :lol: Moja (była)koleżanka twierdzi, że psy śmierdzą jak za chwile ma zacząć padać deszcz :evil_lol: Ten pies tak cuchnął, nie wiedziała co mi ma nawet odpowiedziec :roll:[/quote] Ja się ustosunkowałam przewrotnie do tego, co przytoczyłaś zupełnie celowo, choć oczywistym jest to, że koleżanka chciała siebie/psa (nie wiem kogo bardziej) jakoś "usprawiedliwić". [B]Karjo[/B], zgadzam się i o tym wiem, ale sama nie możesz być pewna, że w tym przypadku o to chodziło...
-
[quote name='Agata_B']Byłam kiedyś u koleżanki, było lekko pochmurno. U niej w pokoju był jej pies, cuchnął okropnie, że nie można było wytrzymać.... ja: ''czemu ona tak śmierdzi?'' she: "ona tak zawsze przed deszczem!" :evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] A ja w tym widzę jakąś, no powiedzmy logikę. ;) Pies jest nieświeży i cuchnie dotąd, dopóki nie zacznie padać deszcz, jak zacznie jest wyprowadzany, by zażył swoistego prysznica prosto z chmurki i wtedy "po" deszczu już tak nie cuchnie. Zatem może stwierdzenie "ona tak zawsze przed deszczem" było skrótem myślowym... Ludzie mają różne metody na utrzymanie higieny u psa.
-
[quote name='an1a']Mnie mrozi zakładanie kolczatki przez łeb ;) Mój żadnego zapięcia nie ma, po prostu odpinam ogniwa. Taka kolczatka nie zmieści mu się przez jego małą główkę, choćbym się nawet gorąco o to modliła. Do czasu, jak pies zacznie się z niej wykręcać? Owszem mam takiego osobnika, ale kolczatka nie jest dla mnie obrożą spacerową, a narzędziem szkoleniowym i przy agresywnym psie nie pozwalam na kręcenie się za mną/przede mną. Jest jeszcze łańcuszek przy kolczatce, który można owinąć w sytuacji zagrożenia, gdzie pies wpada w amok. Poza dobraniem jest jeszcze poprawne używanie kolczatki...[/quote] Jasne, że kolczatka jest w głównej mierze narzędziem szkoleniowym, ale jednak mnóstwo osób nakłada ją psu na co dzień, nie mając za bardzo świadomości co do jej faktycznego przeznaczenia. I stąd takie sytuacje jak przytoczona parę postów wcześniej, od której wziął się cały ten temat i nasze rozważania, czy pies jest w stanie się uwolnić samodzielnie z kolczatki. Z tego co ja wiem, mimo wszechstronnej zapobiegliwości i doświadczeniu, pies może jednak przeforsować swoją wolę i się "wysunąć" w pewnych okolicznościach, Ty uważasz, że tylko wtedy, gdy przewodnik jest niedouczony w kwestii bądź doboru tegoż "narzędzia", bądź jego poprawnego użytkowania. W ogóle jestem przeciwniczką stosowania kolczatek jako remedium na trudności z psem i pomocy sprawdzającej się w zasadzie zawsze. A już w ogóle pojąć nie mogę osób, które jak nałożą psu kolczatkę, to jej mu nie ściągają, tylko pies łazi w tym 24 na dobę całe swoje życie.