Jump to content
Dogomania

Saite

Members
  • Posts

    861
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Saite

  1. [quote name='*Monia*']Byłam ostatnio na spacerze, środek pola, żywego ducha na horyzoncie. Rzucam Hexi patyki do wody i nagle z krzaków wyskoczył pies. Hexolina się przestraszyła, ja też, ale suńka na lince więc kontrolę nad sytuacją jako taką miałam. Pies na szczęście nie agresywny tylko napalony. Na początku Hexa starała się bawić, ale po kilkunastu próbach się zdenerwowała i zaczęła się opędzać od natręta. Nikogo nie widziałam, więc postanowiłam poszukać gdzie ten pies może mieszkać (do domu nie chciałam iść ze względu na ruchliwą ulicę po drodze i obawę że psy z mojej ulicy mogą chcieć wypędzić intruza). Przeszłam przez pole, psa musiałam odpędzać z Hexy tyłka co parę metów, doszłam do żwirówki. Zobaczyłam panią z wózkiem, gdy pies podbiegł do niej to go złapała. Pani (ku mojemu wielkiemu zdziwieniu) zaczęła pytać czy pies się nie rzucał do mnie i czy nic nie zrobił :-o. Powiedziałam, że chciał Hexę zgwałcić, na co pani zaczęła mnie przepraszać :-o. Powiedziałam, że nic się nie stało i ona wysterylizowana, na co pani zrobiła duże oczy i pies na smyczy wylądował. Szczerze mówiąc to patrząc na psa nie spodziewałam się odpowiedzialnego właściciela i byłam miło zaskoczona ;).[/quote] Wg. Ciebie to była odpowiedzialna właścicielka psa? Jakoś z Twojego opisu wynika, że taką znowu odpowiedzialnością to się nie popisała, pies poza kontrolą, biegający sobie gdzieś tam, nie dający się odpędzić. I jeszcze to pytanie czy się nie rzucał do [B]Ciebie[/B], co to sugeruje? Jak dla mnie, że pies może wykazywać agresywne, nachalne zachowania, a właścicielka ma tego świadomość i ma to najwyraźniej w ...... A pomyślałaś, co by było, gdybyś miała sukę w cieczce? Albo samca niekoniecznie kochającego inne samce, z którym tamten pies też mógłby się chcieć bliżej zapoznać? Tak sobie myślę, że ta pani uspokojona przez Ciebie, że zachowanie jej niedopilnowanego psa Ci nie przeszkadzało i że nic się nie stało, na pewno nie zmieni formy odbywania spacerów.
  2. No właśnie to zastanawiające, że to niby taka okazja. I czemu ma to służyć? Ozdobie? A może takie skórki mają mieć działanie przeciw reumatyczne? Skoro smalec z psa jest takim super lekiem, to czemu nie skórka...
  3. Już chyba wiem, to ten pręgowany Pięknot z Twojej galerii?
  4. [B]Okamia[/B], a w jakim typie jest Jazz ? Bo piszesz, że co chwila ktoś "brzydaluje" na jego widok. ;)
  5. Niedźwiedzi nawet tych, powiedzmy, oswojonych nie polecam. Miałam taki incydent, chciałam pomiziać rozkosznego podrostka, a on chciał pomiziać mnie swymi łapskami i szponami.;) Oczywiście bez agresji. Koniki są kochane, to fakt, choć końscy sportowcy-frustraci nie zawsze. Co do mody na małe pieski, hmmm jako zwolenniczka piesków powyżej 75 cm w kłębie (takie mi się najlepiej z moim wzrostem komponują) to się nie zgodzę, ale mam nadzieję na modę na odpowiedzialnych opiekunów psów i sensowne przepisy regulujące psie kwestie.
  6. No i w tym rzecz WŁADCZYNI. Masz prawo do swojego zdania czy wyobrażenia na temat tego, jak wyglądać powinna taka czy inna reakcja, ale wybacz w niemal każdej Twojej wypowiedzi na temat podbiegających psów ukazujesz coś na kształt buty. A prawda jest taka i nikt chyba nie zaprzeczy, że gdybyś trafiła (dotąd widać nie trafiłaś i nie życzę Ci tego oczywiście) na psa nieobliczalnego, to nic byś nie była w stanie zrobić (no chyba, że byłabyś uzbrojona). Poradziłaś sobie z tymi zwierzętami, które POZWOLIŁY Ci na to, poddały się z takiego czy innego powodu Twojemu wpływowi w tamtej chwili. Co do koni... od dzieciństwa miałam z nimi styczność wiele widziałam, trochę przeżyłam, więc proszę Cię... Naprawdę nie należy mylić pojęć, nie w takiej kwestii. A pozwól, że zapytam, czy uległaś kiedyś poważnemu pogryzieniu/ugryzieniu? Takiemu, gdzie nie tylko tkanki miękkie są uszkodzone, ale i kość, staw itd.? Mam nadzieję, że nie przytoczysz teraz historii swojego starcia z np. rosłym niedźwiedziem w roli głównej.;) A odnośnie tego, że w chwili, gdy broni się własnego zwierza, postępuje się często narażając siebie i wbrew logice, to się zgodzę i rozumiem. Choć jak już wspomniała [B]Arwilla[/B], gdybym ja zaczęła obcego psa na zapas odganiać, huczeć na niego, czy cokolwiek robić, co moim psom skojarzyłoby się z atakiem, to byłaby bieda. Głównie dla tego pieska, bo jednak 3 na jednego... W moim poprzednim poście chciałam po prostu zwrócić uwagę na to, że często osoby "broniące się", same rozkręcają psa podbiegającego, determinują jego reakcję i wg. mnie jest to bezsensowne podnoszenie ryzyka pogryzienia swojego psa i siebie.
  7. Po raz kolejny rozbawił mnie post WŁADCZYNI- idealistki. ;) Oczywiście naturalną reakcją jest obrona własnego zwierzęcia w razie zagrożenia, ale bądźmy szczerzy, jeśli obcy duży pies chce pogryźć innego psa, to mu skromnej postury kobietka (chyba do takich zalicza się WŁADCZYNI- o ile dobrze kojarzę) w tym nie przeszkodzi, co najwyżej sama zostanie powalona na glebę (celowo lub przez przypadek) i "skrzywdzona", a zresztą nie trzeba zostać powalonym, wystarczy, że pies wgryzie się w dłoń/chwyci za nadgarstek i już jest się "unieruchomionym", jeśli chwyci drugiego psa, to może nie chcieć go puścić, mimo walenia po łbie czy innych bolesnych działań, ale chyba aby mieć tego świadomość, to trzeba parę poważniejszych akcji naprawdę przeżyć, a nie tylko o nich rozprawiać na zasadzie "co by było, gdyby..." i "jak podbiegnie dostanie po łbie". (rozumiem, że jak pies podbiegnie szybciej niż człowiek, który chce go zabrać, to też dostanie dla zasady i nie bedzie ważne, że właściciel zareagował natychmiast i psa swego jak najszybciej chciał zapiąć?) Mnóstwo psów na machanie kończynkami lub próby uderzenia przenosi agresję ze zwierzęcia, który był pierwotnym celem ataku, na broniącego człowieka. Próby atakowania podbiegacza mogą zatem wyzwolić jeszcze większą determinacją w ataku i spotęgować agresję albo w ogóle ją wywołać, no ale każdy widzi sens działania tam, gdzie chce. Wolny wybór, kwestia weryfikacji przez realia i życie.:evil_lol: WŁADCZYNI, a co to za konsekwencje, którymi tak straszysz? To uderzenie po łbie? Przemoc z Twojej strony w ramach samoobrony? Oczywiście w pełni rozumiem i sama staram się zwalczać beztroskich właścicieli z psami podbiegaczami, żeby nie było, że jestem miłośniczką niedopilnowanych psów albo, że daję na to przyzwolenie.
  8. [B][FONT=Times New Roman]W miejscach, gdzie nie stwarza to zagrożenia, pies może znajdować się bez uwięzi tylko wówczas, gdy opiekun psa ma możliwość sprawowania bezpośredniej kontroli nad jego zachowaniem. [/FONT][/B][FONT=Times New Roman] [FONT=Arial]Tak naprawdę to bardzo enigmatyczny zapis, można go sobie interpretować jak się chce, co właśnie stwarza [B]zagrożenie[/B]. Niemal wszyscy właściciele niewychowanych, nieposłusznych psów uważają, że ich psy zachowują się w porządku, że nie ma z nimi właściwie żadnego problemu, że są pod kontrolą. [/FONT] [/FONT]
  9. Np. dr Atamaniuk z UP jest godny polecenia. Zresztą wielu wetów "nie specjalistów" również poleca konsultacje u niego.
  10. [quote name='Arwilla'] Widzę - idzie facet z dwoma psami - też spuszczone, więc wołam Nomira - przyleciał, "noga" i idziemy dalej... obeszlismy gościa - niósł w ręce jakis długi przedmiot owinięty w szmatę - specjalnie się przyglądałam, czy nie chce go gdzies "fizgnąc" w krzaki...:lol: Wracamy i wylazł mi ten gośc zza krzaka...nie zdążyłam odwołac mojego gada...:angryy: Nomir podbiegł, a facet ODWINĄŁ Z TEJ SZMATY MIECZ...:crazyeye: Na szczęście wszystko działo się blisko, szybko, podbiegłam, złapałam cholerę, przeprosiłam i pytam po co mu TO COŚ?... Powiedział,że on się tym broni przed psami, że już DWA ZABIŁ...:angryy: [B]Greven[/B], do tego fragmentu z wypowiedzi [B]Arwilli[/B] się odniosłam.
  11. [quote name='Greven']No masz rację, że groził, dlatego napisałam, że powinno to zostać zgłoszone na policję. Mnie chodzi tylko o to, żeby nie robić od razu nagonki na ludzi chodzących sobie z mieczami (bosz, jak to brzmi :evil_lol: ), ale jednocześnie nieodpowiednie zachowanie - czyli groźby - oczywiście piętnować.[/quote] Nagonka na ludzi chodzących z mieczami, to przesada.;) Abstrahując jednak od ostrzeżeń/gróźb to do faceta można się czepiać o to, że zamiast się na psach koncentrować w trakcie przechadzki, to on ma ręce/rękę zajętą i uwagę czemu innemu poświęca. Dużo niepotrzebnych zdarzeń między psami ma miejsce często tylko dlatego, że ktoś wychodząc z psem zajmuje się czymś innym niż kontrolą swego psa właśnie.
  12. [quote name='Greven'][B]Jeśli groził zwierzęciu mieczem, to oczywiście powinno się takie zachowanie zgłosić na policję.[/B] Ale że facet sobie chodzi z mieczem, to bez przesady, żeby go za to ścigać - może trenuje fechtunek. Gdzie ma trenować, jak nie w plenerze? W Szczecinie chłopaki z Drużyny Grodu Trzygłowa (odtwórstwo historyczne, X wiek) trenują na Różance, w normalnym miejskim parku. Miecze, włócznie, topory.[/quote] No w porządku, ale on w jakimś sensie groził, chwaląc się takimi makabrycznymi wyczynami. Poza tym uważam, że jak ktoś wychodzi z psem/psami, to zwierzęta te winny być pod kontrolą ( tu nie wiadomo czy były), a facet łapska ma zajęte jakimś mieczem i uważa, że "w razie czego" rozpłata podbiegacza.
  13. [B]Epash[/B], fajny, uświadamiający post, ale nie pisz/nie sugeruj, że takie rasy myśliwskie jak jamnik czy golden retriever, to psy "spokojne, kochane, które ciągle śpią, przybiegają na zawołanie na spacerach w lesie" (cyt. z Ciebie) Jednym słowem łatwe i przyjemne. Mieszańce (kundelki) też bywają bardzo różne i takie sugestie, że mogą być o wiele łatwiejszym "zamiennikiem" dla psa rasy husky niekoniecznie musi okazać się prawdą.
  14. A co Wy tak się czepiacie, skoro tak jak napisałam wcześniej, autor-laik mógł zaczerpnąć z nazwy staffordshire bull terriera po prostu tę drugą część nazwy rasy. No chyba, że niektórym tu wydaje się, że staffik to całościowa nazwa rasy.:evil_lol:
  15. Owszem na fotce jest staffik, ale może autor zasugerował się drugim członem nazwy rasy czyli bull terrier i odrzucił staffordshire.;)
  16. [quote name='***kas']Ludzie są prymitywni głupi:angryy: Sobota, Poznań, lasek marceliński, spacer z TZ i Niagarą. Uczymy rudzielca, że świat jest spoko i nie należy zjadać wszystkiego co sie rusza. Jest fajnie, spotykamy super fajnego pana z bigielkiem na 10 m lince, i smakolami w łapskach, z daleka pytanie czy mogą się przywitac:loveu::loveu::loveu:. CUD MIÓD I ORZESZKI. Zachwyceni idziemy dalej, usiedliśmy na ławeczce, obserwacja świata dookoła i co widzimy KONIE! jupi jejeje Niagara już nie, że na potwory nie szczekamy, więc nawet zaryzykowałam prośbę o podejście do koniarzy. Młoda sie powąchała z koniowatym i olewka:loveu::loveu::loveu::loveu: Pańcia cała w skowronkach, a tu nagle zza krzaków leci w naszym kierunku Dobermanek. Myśle sobie superowo, będzie jatka, chwałą bogu pies był łagodny, ale Niagara poczułą sie zagrozona, piana na pysk, jazgot przeraźliwy. Niewiele myśląc psa na ręcę, TZ dobermana za obroże i czekamy na właściciela. A tu figa, nikogo nie ma, Przypieliśmy dobka na smycz spanielowej i czekamy dalej. NIC, w końcu doszliśmy do wniosku, że pies bez właściciela, dzwonimy na straż miejską, a tu sie wyłania pan w odległości 100m od nas i gwiżdze na pieska. Super. TZ z psem na smyczy idzie do właściciela dobka, ja z nigara na rękach za nim Taki dialog się wywiązał: [Pan od Dobka] Puść Pan mojego psa! Po%^*^%$ was? [TZ] To pana pies? Super poczeka Pan z nami na przyjazd SM, pies biegał luzem, bez właściciela [PoD] Debile, pies jest łagodny, nikomu nic nie zrobi, puście go k%&^%$!!! [TZ] poczekamy na SM i sprawę załatwimy SM przyjechała, mandacik 250 zł, pan od Dobka niepocieszony, ba nawet został opierniczony przez strażników, że pies ma za ciasną obroże. :loveu: Co nie zmienia faktu, że ludzie są nieprzyzwoicie głupi.[/quote] No i tak powinno się załatwiać takie sprawy, chociaż pewnie gdybyś była bez TZa akurat, to byś tego nie dała rady zrobić w pojedynkę. Ale tak czy inaczej brawo za właściwą postawę i efektywność.
  17. Ja smycze dobieram do sposobu zachowania się psa, tak więc np. jednego, zupełnie do opanowania komendą prowadzę na szerokiej, mocnej skórzanej z bardzo wygodną regulacją w 4 miejscach (w tym przy karabińczyku, dzięki czemu można w razie potrzeby ten karabińczyk wymienić, a drugiego psa również na regulowanej smyczy, ale z takiej okrągłej w przekroju, grubej linki, bo w przeszłości, gdy do mnie dotarł był bardzo raptownie zrywającym się do boju psem i smycz skórzana zmasakrowałaby mi w takich okolicznościach ręce. Choć ze smyczami z tej wspomnianej przeze mnie linki trzeba też trochę uważać, ponieważ przy nagłym silnym szarpnięciu tarcie o skórę dłoni może wywołać poparzenia, mi się to zdarzyło...
  18. Pati, mimo upływu tygodnia nadal można zgłosić, choć oczywiście najlepiej jak się sprawę zgłasza od razu po zdarzeniu. Masz argument, że chciałaś polubownie sprawę z sąsiadami załatwić dlatego nie od razu biegłaś na policję, ale ponieważ pies nadal stanowi zagrożenie dla Twojej rodziny, a właściciele nic sobie z tego zagrożenia nie robią mimo, że to oni tak naprawdę są tego przyczyną i mogą nad tym zapanować, to zgłaszasz. Nie ma co się zastanawiać z jakiego powodu pies (najprawdopodobniej chwilowo) nie biega, tylko raz a dobrze uświadomić sąsiadom jak mają postępować i do czego MAJĄ OBOWIĄZEK się stosować. Twoja sprawa i wybór czy zgłosisz czy nie, ale takie kwestie od razu nie załatwione przeważnie trwają nadal i generują kolejne problemy.
  19. [quote name='pogromca']raczej bym nie zastaniawiac za długo lecz szukac mu odpowiedniego domu i pana bo jeszcze 3 miechy tego grzecznego psa stanie sie zabujca moze koles szkoli go do walki z psami bo cos mi to podpowiada widziałem reportaz jak szkolili psa na walki psów i jest indentyczne ten koles robi najpierw psa bija puzniej głoduja niewiem jeszcze czy ten koles nie daje mu surowego miesa krwia wtedy pies dostaje na psychike i moze stac sie potulnego anstafa grozna bezlitosna maszyna do zabijania bo jak wspomne amstafowi pitbulowi nie daje sie miesa krwia bo moze zatakowac inne psy a takze ranego człowieka[/quote] Z tym karmieniem krwistym mięsem i efektami tego, to Ci się chyba z dzikimi kotami trzymanymi w niewoli i ewentualnie rekinami pomerdało.:evil_lol: Przyłączam się do wcześniejszych postulatów, co do kontrolowania przez Ciebie choćby pisowni.
  20. [B]Filodendron[/B], policja ma obowiązek takie zajścia nie tylko odnotowywać. Gdy ja zgłaszałam atak wypuszczanego samopas psa, dzielnicowy od razu chciał sporządzić wniosek do sądu grodzkiego i przyjechał do właścicieli tegoż psa, pouczyć ich o konsekwencjach oraz zobaczyć zaświadczenie o szczepieniu przeciwko wściekliźnie.
  21. Problemy z właścicielami psów atakujących są niemal zawsze. Taki to typ ludzi, którzy uważają, że inni muszą się użerać z ich pieseczkiem, bunt w takich sytuacjach rodzi agresję. Ale zastanów się [B]Pati[/B], co będzie, gdy sytuacja się powtórzy, gdy nie będzie dotyczyła psa... Z tego co zrozumiałam, nie masz jak unikać psa sąsiadów, więc jaki masz wybór? Drżeć każdego dnia albo postarać się coś zrobić i to ukrócić, sąsiedzi i tak już chyba są do Ciebie i Twojej rodziny nastawieni negatywnie, skoro nic sobie nie robią z zagrożenia jakie stwarzają swoim psem, nawet dzieci ich nie obchodzą.
  22. Pies, który zagraża innym zwierzętom/ludziom nie ma prawa być pozostawiony sam sobie, łagodny zresztą też nie. Nieważne czyja droga, szczególnie jeśli stanowi jedyny dostęp do pozostałych posesji, taka sytuacja nie ma prawa zaistnieć i jest niedopuszczalnym zaniedbaniem ze strony właścicieli suki. Sprawę należy bezzwłocznie zgłosić na policję i oczywiście postarać się o zaświadczenie pisemne od weterynarza.
  23. Tak to już z ludźmi jest, że zwracają uwagę i zapamiętują to, co im pasuje do ich własnych wyobrażeń. Tak jest również w przypadku pogryzień przez konkretne rasy/typy psów. Wszystko jak zwykle wynika z niewiedzy i wygodnych stereotypów+zamiłowania do chorej sensacji i podniety. A w ogóle to może nie należałoby o briardzie i tej sytuacji pisać tu, bo z zewnątrz, szczególnie jeśli ktoś dokładnie nie doczyta, to wygląda to, jakby temat znów dotyczył kolejnego przypadku z ttb.
  24. Być może brak wzmianki w prasie lokalnej spowodowany został niemożnością skojarzenia briarda z ttb. Myślę, że wielu by taką wzmiankę ominęło, bo ilu ludzi orientuje się co to jest briard o "berger de brie" nawet nie wspomnę, "owczarek francuski" też jakoś nie straszy wydźwiękiem. A jeszcze jakby fotkę dali takiego briarda z pociesznymi "kitkami" na uszach, to co niektórzy by pomyśleli, że żart jakiś albo pomyłka. No i tu przez tę tragiczną historię Konwalii wróciliśmy do punktu wyjścia czyli, że każdy pies w pewnych okolicznościach jest zdolny do dalece zakrojonej agresji, co może zaowocować śmiercią innego zwierzęcia czy krzywdą człowieka.
  25. [B]Agnes[/B], a co to? Uderz w stół...? Taaak, spokojne wypowiedzenie kilku zdań istotnie może kosztować wieeeele zdrowia (sama nie wiem jak ja jeszcze funkcjonuje, skoro to tyle zdrowia pochłania :evil_lol:).... Jednak pożytek z tego bywa nie do zmierzenia.... Ale każdy ma swoje "zdrowie" i swoje sumienie i sam decyduje, co jest priorytetem. A moje zdanie jest takie, że rzecz w odwadze cywilnej, ot takiej sobie zwykłej i zwyczajnej empatii. Ale to oczywiście MOJE zdanie, nikt nie musi go podzielać.;)
×
×
  • Create New...