Jump to content
Dogomania

Saite

Members
  • Posts

    861
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Saite

  1. [quote name='Arden']... nie jestem w stanie zrobic nic ponadto, ze mam oczy dookola glowy i staram sie reagowac szybciej niz ona w czasie spaceru. Amber nadal chodzi bez smyczy...[/quote] Użyłaś argumentu, że nie miałaś wówczas, gdy pies był półroczny wypracowanego "takiego" poziomu posłuszeństwa. A dziś jak jest, gdy pies jest znacznie starszy? Lepiej? Bezpieczniej? Powyższy fragment Twojej wypowiedzi skłania ku poważnym wątpliwościom w tej kwestii...
  2. [quote name='filodendron']Ale małe dzieci miewają od wielkiego dzwonu akcje "mamo, już! mamo, no JUUUŻ!" i zwykle jest się na to kompletnie nieprzygotowanym :) - bo wychodząc z dzieckiem na spacer nie nosi się woreczków w kieszeni, które to wychodząc z psem ma się z definicji. Poza tym, dzieci - w przeciwieństwie do psów - zwykle wtedy się wstydzą i trzeba szybko zmyć się z miejsca wypadku, żeby jakiś przypadkowo przechodzący kolega z piaskownicy nie zobaczył. Małym dzieciom wybaczam :)[/quote] Gdy się ma dziecko trzeba przewidywać podobne sytuacje, bo sporadyczne nie są.Dzieciom wybaczyć można, ich rodzicom nie. Zostawianie odchodów z "finezyjnie" i widowiskowo ubabraną kupką chusteczek higienicznych na miejscu nie jest. Ale jeśli Ty to akceptujesz i dla Ciebie widok jest ok, to oczywiście Twoja sprawa. [B] Arden[/B], tak jak napisałaś w swoim poście "może jesteś nieodpowiedzialna, może to już chamstwo." Wszystko w porządku, jeśli pies nie wykazuje instynktu łowieckiego, kłusowniczego, ale jeśli wykazuje, to potencjalnie stanowi zagrożenie dla zwierzyny i jego łagodność na co dzień do zwierząt domowych niewiele tu ma do rzeczy. Często nieszczęśliwym wypadkom można w bardzo prosty sposób zapobiec i je przewidzieć, pod warunkiem że nieszczęśliwy wypadek rozumie się nie tylko w odniesieniu do własnego zwierzęcia, ale i nieszczęścia jakiegoś dzikiego, bezimiennego stworzenia.
  3. [quote name='JaMajka']Może troszkę nie do tematu, ale chciałabym wam opowiedziec pewną akcje ze spuszczonym haszczakiem. Otóż dwa lata temu( miałam około 12 lat) byłyśmy z dwoma koleżankami na obrzeżach miasta koło pewnej opuszczonej budowy, pól i lasów ( jedna z koleżanek mieszkała w tej okolicy). Nagle słyszymy w okolicach pola kukurydzy potworny pisk :shake: to było na prawde straszne i głośne. Ja od razu do dziewczyn co to w ogóle może byc ? to nie ptak wiec może pies z jakimś innym sie gdzieś gryzą ? Zeszłyśmy z tej budowy, a tu nagle jak w filmie. Ten pisk coraz głośniej i bliżej, krzaki się trzęsą, coś biegnie w naszą strone. My już takie przestraszone, w ogóle nie wiemy co sie dzieje. Nagle z krzaków, które były około 5 metrów od nas wyskakuje sarna, zadek cały we krwi, a za nią haszczak. To sie działo tak szybko. Sarna uciekała przed nim w naszą strone, ale w końcu uciekła w inne krzaki. Aśka i Patrycja pobiegły za nią, kiedy ja przytrzymałam za futro haszczaka. Nie miał nawet obroży. Gardło całe we krwi i sie rzuca w tą strone w którą uciekła sarna ( najgorsze było to, że ten pies był po prostu szczęśliwy, te jego oczy i wyraz pyska po mimo tej krwii... masakra). W końcu po 2 minutach przybiega właścicielka ( jej mąż szedł za nią spacerkiem :crazyeye:) i sie pyta co sie stało ? No to powiedzieliśmy jej że chciał sarne zagryźc ale uciekła gdzieś pola. Pani chciała ją szukac i zawiezc do weterynarza, ale jej mąż powiedział żeby dała sobie spokój... :shake: Na koncu okazało sie ze państwo spuścili pieska ze smyczy i im uciekł za sarną. Same z dziewczynami w ten sam dzień szukałyśmy jej w polach ale nic nie znalazłyśmy. około 3 dni potem kolega mówił, że widział w tamtej okolicy nieżywą sarne :shake: do tej pory przypomina mi sie zachlapane krwią futro haszczaka i ten potworny pisk.[/quote] Historia w sam raz dla tych, co się upierają, że ich piesek, goniąc dziką zwierzynę, tylko tak sobie biega i przecież ma do tego prawo, a zwierzynie nic się nie dzieje.
  4. [quote name='wilczanda']Hmmm...Ale lisy chyba po osiedlu nie chodzą i nie kąpią się w stawie i nie skaczą na ludzi i nie dostają smaczków! :evil_lol: A może dostają...:p[/quote] Zdarza się, że po osiedlu chodzą... Podejrzanie lgną do innych żywych stworzeń, ale smaczków to chyba nie dostają, a o kąpielach w stawie nic nie wiem.;)
  5. [B]Bonsai[/B], u mnie też, gdy dochodzi do starć, a jak dochodzi to już do naprawdę poważnych, moje psy są na smyczy. Jeden musi być w ogóle stale pod kontrolą, brak smyczy w grę nie wchodzi. Tak więc, jeśli cokolwiek się wydarza to nie z mojej winy, ale innych "super odpowiedzialnych" właścicieli, bo moje psy są zawsze dopilnowane. Ja robię wszystko, by do spięć nie dochodziło, ale jak podbiegacz nie daje za wygraną i się o manto prosi, to co zrobić...
  6. [B]Bonsai[/B], właściciele to, że nie do wszystkich wolno podbiegać i jest bezpiecznie szybciej chyba pojmą niż same pieseczki. Bo taki jeden retrieverek z drugim musi poważnie dostać od drugiego pieseczka nie retrieverka, żeby dotarło, że się nie podchodzi. Jakiś czas temu miałam takie zdarzonko z samowyprowadzającym się "wykarmionym" goldenkiem szukającym konfrontacji. Chłopak nie chciał pojąć przez długą chwilę, że odpędzając go co sił, ratuje mu tyłek, a raczej gardło. Zmachałam się odpędzaniem, próbą ucieczki, ale ten nie dawał za wygraną, natarczywość po prostu nie do opisania, w końcu skoczył mi na jednego z psów i po 10 sekundach bliskiego kontaktu z moim futrzakiem trzeba było zadymiarza reanimować. Nie mógł się podnieść, ja nie chciałam go tak zostawić, moje psy się przez to zdarzenie nakręciły, po prostu makabra. A to przecież nie jedna nasza historia z samotnym retrieverkiem w tle, poprzednia skończyła się w sądzie. No, ale rasy z genem miłości mogą się przecież same wyprowadzać i nie trzeba ich kontrolować.;)
  7. "Okiem psa" wiecznie żywe.:evil_lol:
  8. [B]Sugarr[/B], nie wiem po co ta wypowiedź, a odnoszę wrażenie, że do mnie... Sądzisz, że musisz uściślać i tłumaczyć komuś, co użytkowniczka ania_pelka miała na myśli i co napisała? Nie wydaje mi się, żebym pisała do ania_pelka nie na temat. Ktoś wspomina, że być może chciałby whippeta, uważa, że ciężko o takiego psa dorosłego i z adopcji, to piszę adekwatnie do wątpliwości tej osoby, co o tym wiem i radzę jak można się zorientować w temacie i tyle. Jeśli ktoś "marzy" o takiej, a nie innej rasie, to dlaczego miałby z tego od razu rezygnować? A wśród przedstawicieli każdej rasy, nawet tej mniej popularnej, prędzej czy później można znaleźć dla siebie dorosłego psa z odpowiednim dla siebie charakterem i do tego jeszcze zrobić coś dobrego, bo uratować, dać dom.
  9. Wiele tzn. ile? Zdarzają się whippety do adopcji. Tylko trzeba zbliżyć się do tematu i do osób z nim związanych.;) Gdybym to ja poszukiwała psa konkretnej rasy, a do tego chciałabym psiaka dorosłego i nie nagliłby mnie czas, to poudzielałabym się wśród miłośników tejże rasy i jednocześnie osób przeważnie dobrze poinformowanych o przedstawicielach konkretnej rasy poszukujących nowego opiekuna. Spotkałam się już z przypadkami, że dla psa trzeba było szukać domu za granicą, bo z racji małej popularności rasy i "zapsienia" jej miłośników tu, nie było chętnych do podjęcia się opieki.
  10. Przecież psów potrzebujących domu jest od groma. I tak naprawdę nie trzeba rezygnować z jakichkolwiek swoich oczekiwań/ "warunków" decydując się na psa. Można poszukać psa z rodowodem wymarzonej rasy, którego ktoś z jakichś względów się pozbył/planuje pozbyć i próbować się z nim realizować w tym, w czym się chce.
  11. [B]Evl[/B], uwierz mi, że i leonbergery potrafią niepohamowanie i bez wyraźnego powodu i sensu drzeć pysk.
  12. Przy ropomaciczu, ale i innych schorzeniach ginekologicznych także psy mogą się interesować nadmiernie suką. Warto zbadać suńkę.
  13. Mimo popularności rasy i wielu okazji do obserwowania "stróżujących" astów, nie przypominam sobie, by którykolwiek z tych przeze mnie widzianych zachowywał się agresywnie do obcych osób za ogrodzeniem, wręcz przeciwnie pełna euforia podczas prób nawiązania kontaktu szczególnie dotykowego.;) Ale cóż, ludzie nałogowo mylą pojęcia zwłaszcza, jeśli chodzi o dobór psa do swoich potrzeb i oczekiwań.
  14. Istotnie Frotko, pewnie masz rację, ale tak to jest, gdy się swoich poglądów nie wyraża klarownie.
  15. [B]Frotka[/B], klasyfikujesz co chcesz i jak chcesz i jednak chyba już sama słabo się orientujesz w tym, co pisałaś, bo z każdym postem próbujesz inaczej siebie samą interpretować. Jak dla mnie to, że chcesz ratować bez sensu zwierzę, przed którym nie ma już normalności, a do tego jest ono i będzie zagrożeniem, jest wbrew wyznawanym przez Ciebie zasadom bezpieczeństwa odnośnie innych psów. Zatem daruj sobie powtarzanie, że nie ma niespójności w Twoim poglądach, bo w tym wypadku jest ewidentna. Szkoda, że brak Ci wglądu w swoje poglądy na tyle, by to dostrzec.[B] Skończ z przekonywaniem, że uśmiercanie (wielokrotne, nieprzypadkowe) psów przez psa jest dopuszczalne i zależy tylko i wyłącznie od tego, co kto uzna za typowe i normalne. [/B](To a propos tego Twojego zdania Frotko cyt. " domagasz się uśpienia psa z tego powodu, że nie zachował się w sposób uznany przez Ciebie za typowy (a więc "normalny")?" Wiem czym jest praca z psem, który zabijał inne psy, więc proszę skończ swoje dywagacje nie wiem skąd wzięte. A jeśli nadal uważasz, że pies zabijający pobratymców jest taki "typowy", bo zależy to tylko od punktu widzenia, to przytocz mi dowody na swoje twierdzenie.
  16. [quote name='Frotka']Saite - czyli wdł. Ciebie jeżeli inne osoby lekceważą przepisy to trzeba dostosować się do "realiów" i też mieć je w nosie. Podjeście bardzo wygodne, pod warunkiem że masz psa dużego i agresywnego. Ja niestety aktualnie takiego psa nie mam i muszę nieustannie dopominać się o minimum kultury od ludzi, którzy "dostosowali się do realiów". Nie ma żadnego rozdwojenia w moim podejściu do psów. Bez wyjątku każdy pies ma być pod stałą kontrolą tak, żeby nikomu nie zaszkodził. A zaszkodzić może absolutnie każdy pies, nawet ten, za którego właściciel ręczy własną głową i który "jest łagodny" i "chce sie tylko pobawić". Każdy pies może z sekundy na sekundę stać się, używając Twojej terminologii "nienormalny", nawet ten, za którego możesz osobiście ręczyć. Poza nielicznymi przypadkami choroby psychicznej, nie widze "nienormalności" psów tylko zaniedbania ze strony właścicieli - niedoplinowane psa i nieułożeniene lub wadliwie ułożenie.[/quote] Po pierwsze to nie dostosowuję się do realiów, bo moje psy nikomu nie zagrażają i nigdy nie wyrządziły krzywdy w wyniku mojego zaniedbania. Choć nie uniemożliwiam im obrony w razie ataku cudzego agresywnego i niedopilnowanego psa. Wcześniej napisałaś, że duże psy, które mogą wykazywać agresję (wyżej stwierdziłaś, że każdy pies może w pewnym momencie stać się agresywny, z czym się zgodzę) powinny chodzić w kagańcach i na smyczy, bo takie są uregulowania, w innym miejscu stwierdziłaś jednak, że jeśli ktoś swego psa nie uważa za agresywnego, to niech nie rozważa nakładania mu kagańca (stwierdzenie do Epe) i do tych niespójności moje nawiązanie. Bo skoro uważasz, że agresywne w niektórych okolicznościach psy powinny być zabezpieczane smyczą i kagańcem, to skąd nagle pomysły na utrzymywanie problematycznego zagrażającego psa, który zabijał? To jest właśnie to rozdwojenie podejścia do tak naprawdę jednej kwestii pies i bezpieczeństwo. Co do wadliwego ułożenia... nawet jeśli zagryzanie innych psów wynika z wadliwego ułożenia, jego braku, zaniedbań ze strony właściciela, a nie jest skłonnością u podstaw, której leżą zaburzenia psychiczne, to nie zmienia to faktu, że taki pies do końca swego życia jest nieobliczalny i zagrażający i niewiele da się z tym zrobić. I jeszcze jedna sprawa przez lata miewałam różne psy, dlatego wiem doskonale jak to jest, gdy ma się stosunkowo niedużego psa, którego z narażeniem siebie trzeba bronić przed dużymi niedopilnowanymi agresorami. Tyle, że ja się o minimum kultury nigdy nie prosiłam. Puszczanie bez kontroli agresywnego psa to przestępstwo, a nie brak kultury... Musisz bardzo uważnie czytać, skoro wskazujesz, że posługuję się określeniami takimi jak "nienormalny". Możesz mi przybliżyć, gdzie w tym wątku i w jakim kontekście użyłam sformułowania "nienormalny"? Bo albo mi na oczy i pamięć się rzuciło albo Tobie się w głowie zrodziło więcej niż powinno.
  17. Saite

    broni terenu

    Te 65 w kłębie da się przeżyć, nie ma powodu do upadku z krzesła z wrażenia. Najmniejszy z moich dużych psów ma 65 i nie uważam go za dużego, kwestia przywyknięcia i skali porównawczej na co dzień. ;)
  18. Saite

    broni terenu

    Co do tabliczki ostrzegającej przed psem, przepis nie określa o jakie psy chodzi. Każdy kto utrzymuje psa na posesji musi swoją posesję oznaczyć. Wówczas osoba, która zamierza wejść na taką posesję ma pełną świadomość tego, co może się zdarzyć, a to ma kolosalne znaczenie w przypadku ugryzienia, pogryzienia przez psa. [B]Bo w takich sytuacjach to właściciel psa i posesji musi udowodnić, że posesja była odpowiednio zabezpieczona i oznakowana.[/B] A jesteś pewna, że Twoja ciocia posiada boksera?:evil_lol: Bo jak zauważyli już inni to 50 czy tam nawet 45kg dla takiego młodziaka rasy bokser to [B]bardzo[/B] dużo. Przy założeniu, że dorosły samiec tej rasy powinien ważyć powyżej 30 kg przy typowym i wzorcowym wzroście ok. 60 w kłębie.
  19. W końcu wielu ludziom się wydaje (i tu gdzieś padła taka sugestia) że amstaffy to tak "niedelikatne" psy, że są nawet mrozoodporne.:evil_lol:
  20. Zaba14 chyba znacznie przeceniasz możliwości pewnych ras, jeśli chodzi o tworzenie cyt. "całkiem innego futerka". Zresztą okrywa nie staje się całkiem inna, ale odrobinę inna i bardzo często wystarczająco nie chroni przed chłodem na dłuższą metę. Miejsce pewnych ras jest w domu, a innych na dworze, jeśli pies lubi przebywać (wedle własnego uznania) na zewnątrz to fajnie, ale założenie, że mimo innego przeznaczenia ma mieszkać na stałe na dworze jest przesadą.
  21. Frotka, takie są przepisy i tak są egzekwowane, że tracą na tym ci, którzy swoje psy odpowiedzialnie prowadzą na smyczy i przede wszystkim w kagańcu, bo narażają często własne zwierzęta i siebie przy okazji. Pytam, jaki jest sens w trzymaniu niezrównoważonego psa, który nie raz zabił, skoro jest to możliwe tylko przy izolacji, bądź stałej, pełnej kontroli, której chwilowy brak, czy choćby obniżenie poziomu (tego wykluczyć się nie da nawet w najodpowiedzialniejszych rękach) mogłoby znowu spowodować tragedię? No chyba, że do zaoferowania w razie czego, masz miejsce pozbawione żywych stworzeń... Inna planeta, pustynia? W tym momencie zainteresowały mnie Twoje poglądy i pewne ich rozdwojenie, szczególnie w jednej kwestii związanej z wątkiem, więc proszę, nie pisz o obecnej sytuacji prawnej właścicielki briarda i jej psa.
  22. Frotka, zauważ różnicę, Epe pisze o realiach, a Ty o tym, jak być powinno. Chcesz chronić ogół przed niebezpiecznymi psami kagańcami i smyczami, a nie skuteczniej byłoby to czynić eliminując osobniki niezrównoważone, zagrażające? Nie, prawda? Najlepiej pozostawić takiego briarda czy tam "briarda" wśród ludzi i innych zwierząt i wyprowadzać go "na prostą", to jest super dobry, bezpieczny pomysł. I cóż za spójność w postrzeganiu bezpieczeństwa. Pies, który uśmiercał inne psy będzie to robił nadal, jeśli tylko zaistnieją konkretne okoliczności. Nigdy nie stanie się bezpiecznym zwierzęciem, a przewidywanie u ludzi bywa zawodne.
  23. [quote name='Alicj@_255']Normalny czyli przecietny koszt utrzymania. Np. Pasterskie psy Bernenskie sa drogie w utrzymaniu , gdyz sa masywne i potrzebuja duzo karmy i dobrej jakosciowo.Przecietny czyli np. niue trzeba wydawac duzo na akcesoria do pielegnacji siersci psa lub na karme z wyzszych polek.[/quote] Oj, chyba mylisz pojęcia. Każdy pies potrzebuje dobrej jakościowo karmy bez względu na system karmienia i rasę, bo jest to inwestycja w jego zdrowie. Mam pytanie miałaś kiedykolwiek dużego psa? Bo odnoszę wrażenie, że nie wiesz czego chcesz i nie wiesz w ogóle o czym dyskutujesz. Skoro kwestia ekonomii jest dla Ciebie taka istotna, to po co Ci kosztowny pies? Bo o tym, że tanich w utrzymaniu dużych psów po prostu nie ma, no chyba, że te zwyczajnie zaniedbywane, była mowa wcześniej. Chciałabyś sobie tak wszystko skrupulatnie zaplanować, żeby w to nie musieć inwestować, w tamto, a nie pomyślałaś, że psy na różnych etapach życia, z różnych często nie przewidzianych powodów wymagają większych nakładów pieniężnych? Co jeśli pies zacznie np. przewlekle chorować? I będzie na co dzień wymagał nie tylko kosztownej, specjalistycznej karmy, ale i leków, rehabilitacji itp.?
  24. Molosy tanie w utrzymaniu nie są na pewno, szczególnie te okazalsze, ale tak naprawdę jaki pies dużej, czy nawet średniej wielkości rasy jest tani w utrzymaniu? Jak dla mnie nie ma czegoś takiego jak tanie utrzymanie psa. No chyba, że w rachubę wchodzi piesek naprawdę niewielki, to wtedy jest taniej. Ale jeśli chce się mieć dużego psa w dobrej kondycji, to to kosztuje.
  25. [quote name='Azer'] 2 osoby hodowcy jeden mówił że ten pies to nie wilczur [/quote] A co to jest wilczur? Jakaś rasa konkretna?:evil_lol: Wydawało mi się, że w wątku o owczarku niemieckim mowa... Zatem istotnie przyrównując do "wilczura" to Twój ON może odstawać.;) Póki co Twój pies jeszcze ma czas na rozwój i kształtowanie się pewnych cech. A Ty się nie przejmuj tym, co mówiły bliżej nieokreślone osoby.
×
×
  • Create New...