Jump to content
Dogomania

Saite

Members
  • Posts

    861
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Saite

  1. Gdy ja ostatnim razem byłam z psami na takim wyjeździe, to zarządca oddając nam klucze do domku nakazał, by psy bezwzględnie chodziły na smyczach na terenie ośrodka i uprzedził, że skontroluje stan sprzętów w domku przed naszym wyjazdem ze względu na psy. I tak też było. Byłam wtedy z dwiema sukami, które nie były hałaśliwe ( z natury rzadko używające głosu) czy nieposłuszne, reagowały jedynie wtedy, gdy ktoś stał "za długo" bezpośrednio pod naszymi oknami, czy pukał do drzwi. Większość czasu w ciągu pobytu nie było nas ani psów na terenie ośrodka, a mimo to nasze psy wadziły niektórym sąsiadom, którzy chyba po prostu bali się dużych psów. Gdy sporadycznie psy zostawały (na krótko) same w domku, to były celowo drażnione. Sama na tym przyłapałam pewne osoby, które biegały wokół domku, waliły w okna i drzwi, a psy broniąc ujadały i warczały. Raz też ktoś otworzył drzwi do naszego domku i psy wybiegły, ale szybko powróciły odwołane i nikim się nie zainteresowały, więc ktoś sobie zadał trud na darmo. Oczywiście takich anty psich ludzi to były jednostki, a właściwie zawartość tylko jednego domku. Z innymi mieszkańcami ośrodka, którzy do psów mieli normalny, bądź neutralny stosunek, poznaliśmy się, z niektórymi spędzaliśmy czas. Wszystko zależy od konkretnego miejsca i ludzi dookoła, ale czasem weekendowy wypad czy wakacje z psem może zepsuć jeden oszołom. Ty jedziesz na króciutko, więc pewnie będzie bardzo fajnie i bez najmniejszych komplikacji.
  2. [B]Paulina[/B], ja z moim największym niesforniuchem-eliminatorem stworzeń żywych też miałam takie obawy. Ale wyobraź sobie, że mój biegnąc przy rowerze jest tak skoncentrowany na tym, że ze mną biegnie, że nie odbija mi od roweru, by zrobić porządek. Co prawda jesteśmy na innym etapie drogi, jeśli chodzi o ignorowanie innych zwierząt niż Wy, no i mój reaguje już na moje polecenia nawet, gdy coś na niego szarżuje, niemniej i tak mój pies przy rowerze ma znacznie bardziej olewczy stosunek do otoczenia niż gdy idziemy sobie pieszo. Zresztą na początek weź psa na rower ot tak na próbę, nie żeby od razu jeździć szybko i ryzykować zdrowiem i życiem, tylko by sprawdzić jak on się będzie w ogóle zachowywał. Ja dla bezpieczeństwa wybieram takie miejsca i pory, gdzie mam najmniejsze szanse kogoś z psem spotkać, a jeśli już to mogę w porę to zauważyć.
  3. Biegaj z psem wieczorem, w nocy, gdy jest chłodniej lub wcześnie rano. A najlepiej przyuczaj go do roweru, Ty będziesz mniej wypompowana, a pies będzie biegał tyle ile trzeba, bo na razie na tych dystansach, to chyba siebie chcesz wybiegać. ;)
  4. [B]Mala[/B] zrozum, że pies do prawidłowego funkcjonowania, akceptowalnego przez otoczenie, a zarazem bezpiecznego wymaga wpojenia zasad i bardzo konsekwentnego przestrzegania ich. Twój pies jest zwyczajnie zagubiony w świecie bez zasad, bez współpracy z przewodnikiem, jego jedynym punktem odniesienia jest on sam, nie człowiek i jego wymagania. Mam jeszcze pytanie, czy Neron kiedykolwiek wszedł w jakąś poważną bójkę z innym psem? Czy Ty odratowywałaś kiedykolwiek cudzego psa po kontakcie ze swoim? A może leczyłaś własnego psa po psich starciach?
  5. Eeee tam,psa da się przystosować do kulturalnego korzystania z łóżka bez tych wszystkich pseudo czułości jak urocze, wonne gazy, czy zaślinianie stóp, nawilżanie nosem pośladków, tudzież innych części ciała. Mój zbój wie, że wolno mu spać na moich zasadach, a jak nie pasi, to do siebie. Ze względu na TZa pies nie może spać ze mną całą noc, bo jest ostra rywalizacja, no i brakuje miejsca. Ostatnio spaliśmy sobie z moim psem, no i w końcu TZ też się chciał położyć, pies spał jakoś tak bardziej w nogach. TZ stanął nad nim (z duszą na ramieniu :evil_lol:) i mówi "idź na swoje miejsce", no to pies uchyliwszy powiekę natychmiast przeniósł się bezpośrednio i centralnie na miejsce TZa, uwalił się wzdłuż mnie, tak jak człowiek, główka na podusi, łapki oparte o mnie i śpi dalej. To było tak demonstracyjne zagranie i tak olewcze w stosunku do TZa, że aż mi się go żal zrobiło. P.S. BROS jest faktycznie skuteczny i u mnie nie trzeba było włączać na długo. Tylko ja zapłaciłam prawie 3 dychy za niego.
  6. [quote name='mala90210']czy ja wiem czy bezmyślność hmmm niby dlaczego ja miałam się szamotać z Neronem na smyczy kiedy tamte psy hasały sobie na wolności i drażniły go :roll: mimo iz Neron jest Owczarkiem Niemieckim jest dużo większy od berneńczyka i tybetana ( jest duży jak na swoja rasę ) więc nie wiem kto mógł by na tym ucierpieć :)[/quote] Twój ON jak na swoją rasę uznawaną raczej za średnią, może i jest nieco przerośnięty na wysokość, ale wybacz, chyba widywałam inne berneńczyki i inne mastify tybetańskie, bo te zdecydowanie były/są potężniejsze od ON-ów, a już szczególnie samce. Jesteś bardzo lekkomyślna.Gdyby Twój pies tamte sprowokował, a raczej, gdyby tamte dały się sprowokować, bądź musiały się "bronić" przed Neronem, to nie miałabyś co zbierać. Spójrz prawdzie w oczy i wyciągnij wnioski, zamiast się karmić nierealnymi wyobrażeniami.
  7. To należy spać w bieliźnie i zimny nos na tyłku nie będzie wadził.;)
  8. A przeczytałaś, co zasugerowała Ci Martens odnośnie pracy z psem [B]w domu[/B], gdzie nie ma tylu rozpraszających bodźców? Praca z psem w domu jest podstawą. Ja ze swoim nietolerującym czegokolwiek psem tak zaczynałam, do tego miałam utrudnione zadanie, bo mój pies trafił do mnie jako dorosły samiec, który nie był w ogóle nauczony pracy z człowiekiem. Dopiero, gdy z psem złapałam kontakt, dzięki zadaniom i nauce w domu, przyszedł czas na próby na zewnątrz, co nie oznacza, że dotąd pies na spacerach robił, co chciał. Tyle, że praca w domu daje wyniki zauważalne na spacerach.
  9. Saite

    Kupozbieracz

    Sprzątanie nawet po dużych psach w liczbie większej niż jeden nie musi być problemem. Kwestia przyzwyczajenia i metody. A co do rzadkich kup. Moim psom takie zdarzają się niezmiernie rzadko, ale jeśli już pies ma luźny stolec, którego nie da się zebrać, to zawsze można takie miejsce zasypać np. piaskiem, ja tak robię.
  10. Wiesz ***kas, tak naprawdę "jaja" ma się w głowie, a nie pod ogonem.;)
  11. Otóż to ***kas. Tak już jest, że ludzie wolą się okrutnie męczyć ze swoimi popędliwymi psami-samcami niż zdecydować się na kastrację. No bo kastracja to ujma dla psa, której będzie on świadom po kres swych dni.
  12. A ja się obawiam, że pani nadal będzie szukała winy w otoczeniu, a nie w tym, że sobie z psem zwyczajnie nie radzi. Poza tym kastracja to okrucieństwo i męskość się psu odbiera.;)
  13. Ania,uwaga o kastracji psa jest nieuprzejma, a czepianie się kogoś o fizjologię suki jest na miejscu wg. Ciebie?
  14. [quote name='Zulcia']O, to muszę przyznać, że mnie zaskoczyłaś. Mimo wszystko wydaje mi się to wyjątkiem od reguły.[/quote] Wbrew pozorom to znowu nie taki wyjątek. Przekonałam się co do tego i na swoich niektórych psach i obserwując cudze psy oraz niejednokrotnie zdarzało mi się o tym słyszeć od właścicieli psów. Zaznaczę, że nie chodzi mi tylko o jakieś tam powarkiwanie czy ostrzeżenia, ale o prawdziwą agresję i atakowanie.
  15. A wg. mnie powinnaś sobie odpuścić dyskutowanie. Starałaś się porozmawiać, wyjaśnić i niewiele do tej pani dotarło, więc po co sobie strzępić język, skoro i tak robisz możliwie wszystko, by nie przeszkadzać i nie wabić cudzych psów. Dalej rób swoje i nie przejmuj się. Ludziom nie dogodzisz. A sumienie powinnaś mieć czyste, bo z tego co piszesz, postępujesz jak odpowiedzialny opiekun suki. Korzystaj z wypoczynku bez dumania nad tym, co tu zrobić, by zaspokoić oczekiwania jakiejś pani, co ma naładowanego energią, znudzonego pseudo malamuta. Skoro zabrała na wakacje problematycznego psa, którego na smyczy nie może utrzymać, to jej problem, nie Twój. Ty już wkładasz wysiłek w to, by nie być uciążliwą w zaistniałej sytuacji.
  16. [B]Protazy[/B], bardzo chwali Ci się to, że chcesz zapobiec psim konfliktom. Sądzę jednak, że zaprzyjaźnienie się psów wcale nie musi spowodować, że owczarek nie będzie ujadał na Ciebie i Twojego psa, gdy będziecie mijali pilnowaną przez niego posesję. Może się okazać, że na neutralnym gruncie psy się będą dogadywać, ale już w sytuacji, gdy owczarek będzie "u siebie" nie będzie tak sympatycznie.
  17. Jeśli nie możesz liczyć na sąsiedzką pomoc w kwestii doglądania psa podczas Twojej nieobecności, to może poszukaj kogoś odpowiedzialnego, kto za parę groszy przyjdzie do Twojego psa, wyprowadzi go, gdy Ciebie nie będzie itd. Oczywiście nie odpuszczaj pracy z psem i poszukiwania rozwiązań, dających trwałe efekty.
  18. A ja się zastanawiam, po co dyskutować z kimś kto chwali się, że już był tu zbanowany za formę wypowiadania się i treści, ale teraz powrócił i nikt go nie przekona. Obserwując wysyp postów tej osoby i ich zawartość, odnoszę wrażenie, że chodzi w tym głównie o szarpanie innym nerwów i robienie zamętu.
  19. A co Ty wiesz o ratowaniu jakichkolwiek psów Swiadomy? Masz skrzywienie na punkcie ttb, lęki i inne takie, co zaprezentowałeś już tu i pewnie na widok każdego innego "agresora" brudzisz bieliznę. Dlatego należy wyzbywać się wszystkich psów, które okazują agresję? Bo Tobie szkoda majtek? To ta ideologia? Żal na Ciebie czasu.
  20. Gdybyś przeczytał artykuł i wypowiedzi innych osób, to byś nie tworzył, naprawdę wystarczy PRZECZYTAĆ. Cóż widocznie autor zbyt skomplikowanie napisał, nie przewidział, że za czytanie wezmą się takie osoby jak Ty i nie zrozumieją.:evil_lol: Gdybyś potyrał w schronie to miałbyś trochę pokory, bo Twój przerost formy nad treścią jest karykaturalny i żałośnie śmieszny. A poza tym mógłbyś cokolwiek powiedzieć na tematy tu poruszane, na razie wiedzę, jak sam przyznałeś w innym wątku, czerpiesz jedynie z fotek psów schroniskowych, a to "trochę" za mało by dyskutować jak równy z równym.
  21. Tak, prawo istotnie bywa głupie, nie pozwala na przykład kopiować palców i języków ludziom, którzy pseudo mądrości mówią i wyklepują na klawiaturze.
  22. I po co się próbujesz przemawiać Swiadomy? Może przybliż swoją pracę na rzecz schronisk/a, adopcji psów, pracę z osobnikami agresywnymi, skazanymi (jak się okazało przedwcześnie) na eutanazję. Pleciesz dyrdymały i na tym wątku i na innych, a nawet artykułu nie potrafiłeś ze zrozumieniem przeczytać. Pora byś zabłysnął od strony merytorycznej. Bo jak na razie to tylko sobie pozwalasz, na podstawie swoich własnych błędnych wniosków, oceniać poglądy innych, na temat których pojęcia nie masz, z racji tego, że nie zostały przedstawione. Wybacz, że posądziłam Cię o znajomość popularnego języka obcego w stopniu podstawowym. To odnośnie Saite i haike.
  23. Swiadomy, nie wiesz do kogo piszesz i co gorsza nie wiesz o czym piszesz. Snujesz jakieś dywagacje i mieszasz wszystko ze wszystkim, wyciągając błędne wnioski. Tak się składa, że o powyższych kwestiach pojęcie mam oraz całkiem niemało doświadczenia i daleko mi do tego, co zasugerowałeś. A tak na marginesie, jestem kobietą, na co jasno wskazuje mój nick, więc nie pisz do mnie jak do faceta.
  24. Świadomy, określasz się chyba tym pojęciem na przekór swemu rażącemu nieuświadomieniu i to we wszystkich kwestiach, o które zahaczyłeś. A najbardziej żenujący jest Twój stosunek do ttb.
  25. Reakcja organizmu na drobnoustroje wprowadzone poprzez ugryzienia może nie być taka sama w każdym przypadku, a co za tym idzie i tempo rozkładu w obrębie uszkodzonych i zainfekowanych tkanek może nie być takie samo, choć proces postępuje szybko. Jeden z moich psów ma ślady po głębokich ugryzieniach (uda, zad, głowa) i mimo, że nikt z tym nic nie robił (w poprzednim miejscu jego pobytu), rany same się zagoiły bez komplikacji. Jednak uszkodzenia po ugryzieniach goją się ciężko i dość długo i raczej nie należy ich zostawiać samym sobie. "Poza tym, jeste jeszcze coś- ran po ugryzieniu, jeśli nie są rozległe, często na pierwszy rzut oka po prostu nie widać- na wierzchu jest malutka dziurka, szybko pokrywająca sie strupkiem, ukrytym pod sierścią- pod spodem- masakra." Tak jak napisała Ulv. Często jest tak, że na zewnątrz widać małą dziurkę od kła, a pod spodem jest zmiana jak pół dłoni. Najlepiej to można zaobserwować na jasnym psie o gładkiej i skąpej szacie. Tak więc to, co niewinnie wygląda, może skończyć się poważnymi komplikacjami.
×
×
  • Create New...