Jump to content
Dogomania

lena13

Members
  • Posts

    557
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lena13

  1. To ja też przyziemnie, księżniczka Dżina dziś http://img198.imageshack.us/img198/9421/sl740549.jpg
  2. [quote name='rytka']Lena jeżeli Dzina załatwia sie pod siebie przydały by sie podkłady-są chłonne i wyrzucasz je nie pierzesz.Ja moge Ci przesłac kilka na próbe rozm.90x60 (wiecej nie moge)ale wypróbujesz i mozna kupić, sa tez inne rozmiary nawet 90 X 170.co Ty na to?[/QUOTE] Rytko z nieba nam spadasz ja prosiłam na wątku o te podkłady, Ciebie bezpośrednio nie miałam sumienia o nie prosić bo wiem ile masz pracy, nawet nie wiesz jak bardzo teraz Cię rozumiem, gdy sama mam szpital w domu.
  3. Asiu spokojnie, spotkamy się jak dasz radę zagonie Was do roboty także luz. Ze schroniska nie zabieraj psom poduch, ja zorganizowałam sobie kołdry i poduchy z likwidowanego internatu także luz. Najbardziej teraz potrzebujemy koccy i pościeli. Co do Dzinki mam ochotę jej łep urwać bardzo ciesze się, że jest poprawa, że chodzi, jednak zachowuje się jak muł, ciągnę cholerę dalej na spacer a ona nieeee no dobrze wracamy. Wylewa mi zupę na kołderkę, potem przesuwa się tak, żeby na mokrym nie leżeć. Sprzątam i cholerę chce przesunąć już na suche z kafelek a ona mi piszczy i chce mnie dziabnąć bo ją boli. Sama też umie się przesunąć, potem kładzie się i czeka kiedy zacznie się dzielenie parówek. Ona była w bardzo złym stanie jak to określił wet stan ciężki, teraz ona zaczyna mi normalnie żyć tz nie normalnie ale żyje, chodzi mniej upada, ma humory ile ona mnie nerwów i łez kosztowała, a teraz czuje, że na wiosnę uda nam się iść na prawdziwy spacer.
  4. Trudno powiedzieć czy się ustabilizował, ona głównie leży trzeba ja myć bo robi pod siebie, muszę myć sierść zmieniać posłanie wymieniać kołdry, koce prześcieradła, fajnie mam nie. Muszę zmuszać ją aby chodziła, raz nawet udało mi się osiągnąć sukces bo załatwiła się na dworze. Jeśli chodzi o siku nie ma problemu załatwia się na dworze gorzej z qupą. Je gotowane, przyjmuje leki doustnie przed nami kolejna wizyta weta kolejny wydatek. Czy się ustabilizował jej stan nie wiem potrafi chodzić, a nie umiała, potrafi usiąść, jest kapryśna i bywa nieznośna, trzeba jej jedzenie podawać pod nosek wodę tez choć wiem, że sama potrafi zarówno zjeść jak i się napić. Jest poprawa jej stanu o jakieś 60 % stan był ciężki teraz jest stabilny ale do rewelacji daleko.
  5. Niestety wielu jest takich ludzi, sama znam kilkoro, u mnie jednak gest kopnięcia by nie przeszedł, moja Aga z wyglądu przypomina psa katowanego, wystarczy na nią się krzywo popatrzeć a ona się kuli, została znaleziona gdy była szczenięciem, jednak coś już zdążyła przeżyć. Tak więc nawet jakby ktoś chciał zamachnąć się na Agę byłby pisk, wiele było takich sytuacji, że zrównałam z ziemią ludzi, myśląc że coś Adze zrobili, natomiast Tym czasy by dziabnęły te boksie się nie zastanawiają na jakikolwiek przejaw agresji ze strony człowieka zaraz jest dziabniecie. Zresztą tu wiadomo są psy jak komuś przeszkadza wypad. Natomiast bratowa mojego Adama to już wogóle historia dzwoni do Teściów żeby zabrali psy bo ona nie lubi, paranoja logiczne nie lubisz siedź w domu albo znajdź sobie kogoś do odwiedzania kto tez zwierząt nie lubi. Nie rozumiem ludzi, tym bardziej ich nie rozumiem, jak patrze na tego małego zwrot adopcji słaniający się na nogach. Po co brali skoro nie karmili. Dzina to też małpa wredna, niby już nie je niby taka delikatna a jak mój Nero chciał jej zajumać miskę to chciała go ugryź, się chłopak wystraszył no i sobie poszedł a podobno Rottweilery to złe psy. Żal mi mojego Nercia bo dzielnie znosi te wszystkie tym czasy u nas, zawsze do niego mowie synuś one pojadą a Ty zawsze będziesz mój, chyba rozumie albo dobrze udaje że rozumie.
  6. Nie jestem aż taka dobra dla ludzi kochane, ja serducho mam tylko do psiaków, oraz do ludzi kochających zwierzęta resztę tępię, niestety, bywam tez mało mila. Cale życie miałam psa, gdy kupiliśmy ten dom w sumie przez psa, żeby rottkowi w bloku ciasno nie było, nie stal w oknie i nie patrzył na trawę a miał ją zawsze kiedy zechce. Potem było kilka następnych, adoptowane znalezione doszło do 7 i dość, choć nigdy nie mówi się dość. Niestety moja rodzinka dalsza bo rodzice raczej wyjścia nie mieli, nie akceptowali mojej pasji, a że jak już wspomniałam wa...mnie co o mnie myślą jak mawia młodzież, nie przejmowałam się komentarzami w stylu będziesz jak Wiolka V, jak jest teraz Ci co najwięcej krzyczeli, przyjeżdżają zobaczyć Puka, Dzine i inne psy, zobaczyć czy Dzina chodzi lepiej, jak Aronek się ma lub jaki chudy zaniedbany boksio do mnie przyjechał. To nie jest chyba już tylko ciekawość, chyba rozumieją, współczują psom, patrzą na ich przemianę co myślą nie wnikam bo mało mnie to obchodzi. Zresztą jak ktoś mocno mnie wkurzy mogę zawsze poprosić Abisie o zaprowadzenie porządku. Dzinka jest tu za niewielkie pieniądze, jakby policzyć jedzenie, kocyki i kołderki dokładam do tego interesu, to wiem jednak ja, inni nie muszą mam na myśli moją wspaniałą rodzinkę. Dla mnie liczy się to, że ona ma to czego potrzebuje i nie jest już tam gdzie była. Nie ma większej radości jak widzieć swojego podopiecznego w nowym domu gdy jest szczęśliwy, patrzeć na zmianę jaka zachodzi w psie, którego dostaję a kiedy jedzie dbanie aby doszedł do siebie. Kasa jest przykrywką do mojej pasji, żeby nie słuchać komentarzy, teraz mówię to moja praca gdy pytają. Tekilka jest moja, większość jednak myśli, że ona już 2 lata domu znaleźć nie może niech myślą. Podobno im mniej się wie, tym dłużej się żyje.
  7. Mam kilka spraw więc zacznę od nich potrzebujemy podkładów takich jak się podkłada chorym ludziom bo mi się kołderki kończą,:oops: Dzinka wychodzi na siku, niestety qupala robi na leżąco, bo albo ubzdurała sobie, że po to jestem, że mam sprzątać i ja myć, albo jak wychodzimy na siku to nie chce jej się robić, uczyniła więc ze mnie salową. Asia Ty się pakuj, wbijaj do nas ja chętnie się urwę na dni kilka.:loveu: Następna sprawa to kasa, słuchajcie rozwaliłam kasę na oc, wydalam co prawda na psiaki więc mam usprawiedliwione ale problem rangi 1100 zł pozostał, nie doproszę się chyba na czas kasy za psiaki co mi zalegają, bo już mam dość prosić się od 2 miesięcy o własna kasę, psów za bramę nie wystawię bo ideologia mi na to nie pozwala, bo co one winne. Za to Adam wraca w sobotę i jak nie będzie zapłacone to oc to mnie za bramę wystawi razem z calom 14 psiaków także azylu będziemy szukać. Asia nie będę pisać w dwóch watkach Puka sprawa też dotyczy. Niestety jedyne psiaki, które płacą w terminie to Aron i Abra :loveu:no i 7 moich, które wogole nie płacą z stad karma zazwyczaj idzie z domowych i z stad braki jak jest pilny wydatek. Co poza tym, Dzina je z apetytem, nie pytajcie ile wychodzi jej obiadek, pojęcia nie miałam, ze pierś kurczaka i mięso z indyka jest tak drogie nieważne ważne że je, że jest silniejsza i że ma chęć pobyć ze mną. Damy radę, musimy, za dużo mam psiaków teraz z problemami, z drugiej strony daje mi to kopa do działania, sile do walki o kolejny dzień jakby nie było tej adrenaliny była by monotonia, a tego nie lobię czasem tylko marzę żeby stąd uciec choć na chwilkę, choć i tak myślami byłabym tu.
  8. Naumiałam się gotować, w końcu zjadła nie przekąski a prawdziwy obiad. Byłam też po receptę u weta i wykupiłam leki. Nasza pielęgniarka jest na etapie eutanazji, tak jej pod moją nieobecność psiaki dały w kość, uśpić wszystkich jak leci Abisię za agresje, Dzinkę za to, że nie chodzi jak trzeba a Puka bo nie widzi, a wszystko przez to, że Abisia pokazała Anicie że jest ostrą babką, w wolnym tłumaczeniu wyglądało to na atak na obcą babę bo jej ukochana pani wyjechała w cholerę i ona z nimi nie będzie. Nasz Pan doktor stwierdził, że nikt nie zostanie uśpiony a naszej nieocenionej pielęgniarce która z taką czułością dba o nasze hotelowe psiaki, życzył wytrwałości. Dzinka ma prawo czuć się lepiej lub gorzej i to wcale nie kwalifikuje jej do eutanazji, nie cierpi ma opiekę medyczną, ma cieplutko i co najważniejsze ma ludzi, którzy o nią dbają, kochają i ją pielęgnują. No i pójdą z torbami bo dieta Dziny tania nie jest, to wszystko w myśl zasady bo dla nich warto. Głowa Dziny nie jest już przekrzywiona nosimy się prosto, umiemy chodzić, według mnie pasuje jej to że jest chora bo jest w centrum uwagi, ma to czego nie miała przez ostatnie lata, choćby trwało to tylko chwilę, mieć będzie, puki zechce ze mną być. Spa moje marzenie, jednak musiałybyście dołączyć do tego darmowe minuty, bo dzwonie co chwile i...czy Puko się nie uderzył o nic, czy Dzina zjadła a czy wyszła na siku, czy Aron ma suchy kocyk w budzie, czy Abra nie ugryzła, czy ...., jestem jak kwoka pilnująca piskląt choć by na odległość, a i jeszcze jedno spa tylko z Abisią bo nikt z nią nie zostanie. A teraz mam kolejnego syneczka i wstyd mi, że jestem człowiekiem, 3 miesiące w nowym domu a psiak wychudzony i prosi o jedzenie i o wodę jakby nigdy nie jadł, był w mieszkaniu, gdzie oni jedli jak im smakowało patrząc na niego gdzie jedli skoro go nie karmili.
  9. Co to za zabawa jak dostawałam sygnały z domu, że psiaki szaleją( Abrę mi skrytykowały jako psiaka do uśpienia bo je pogryź chciała) a najfajniejsza jest Dzina i o nią moje zastępczynie dbały najlepiej, gotując jej piersi kurczaka z makaronikiem, który zjadł Puko bo Dzina wolała mięsiwo. Ale fakt był mi ten wyjazd potrzebny aby naładować akumulatory, od jakiegoś czasu moje życie to tylko psiaki.
  10. Dogadałby się chłopak z większymi psami z boksią, goldenką i kundelkiem, czy on to raczej jedynak.
  11. Fajnie by było jakby wesele było 3 dniowe, niestety trzeba było wracać do rzeczywistości a tu draka goni drakę, Abra chciała pogryź opiekunki bo jej pani nie było, reszta psiaków w normie, wczoraj alarm dojechał kolejny psiak, niestety bardzo to przykre, piesek adoptowany 3 miesiące temu, wrócił z adopcji skrajnie wychudzony, dziś biegałam na obdukcje z nim, nie widziałam go przed adopcja jego stan teraz to rozpacz. Co u Dzinki, leży odpoczywa jeść nie chce byle czego najlepiej paróweczki i szyneczka, mam na nią nerwy bo malutko je, jakby więcej jadła miała by więcej sił, pielęgniarka która przyjeżdża na zastrzyki faszeruje ją pasztecikami i paróweczkami, idą u nas w zastraszającym tempie po jej wizytach reszta psiaków ma mniejsze porcie łapóweczek bo księżniczka Dzina zjada zawartość lodówki wychodzi na siku a tu szybko trzeba się uwijać ze zmianą pościeli bo ona wraca i ma być już pościelone. Nie wiem na ile to choroba na ile jej ściema, zaczyna nas terroryzować powoli ma być tak jak ona chce ma najlepszy punkt obserwacji i czuwa na posterunku kto idzie do lodówki i po co. Oglądałam zdjęcia jak przyjechała, te z dobrych dni kiedyś one muszą wrócić jestem dobrej myśli. Mam problemy by wejść na watek Dżiny stąd brak informacji.
  12. Nieszczęśliwy Puko bo pani ganiała go z aparatem, Telka uczyła go pozować, Asia wysłany meil i fotki. [URL]http://img42.imageshack.us/img42/4263/sl740542.jpg[/URL]
  13. Tak niestety jutro jadę na wesele do Siewierza niestety bo raz, że nie lubię takich imprez dwa będę się martwić o psiaki choć wiem, że kłaczek im z głowy nie spadnie zostają z moja mamą i naszą pielęgniarką. Dzinka dziś a więc Adam jak ją zobaczył dziś powiedział „to niemożliwe” bo Dzinka spaceruje coraz lepiej, dostaje zastrzyki codziennie niestety po dwa. Niestety bo ona ich nie lubi ale się na nie godzi, bo czuje się po nich lepiej. Niestety apetyt nadal kiepski, je głownie pasztecik i parówki, poza tym dużo odpoczywa, dziś już wiem będzie dobrze. Musi jednak zacząć normalnie jeść, to nasza gwiazdeczka, ona już jest domowa nie chce do kojca sama idzie do domku. Powinna więcej chodzić po mieszkaniu ale to z czasem na razie odpoczywa, ja jestem zachwycona poprawą. Za zastrzyki zapłaciłam 80 zł starczy nam ich na kilka dni i to koniec serii, zobaczymy co zaleci wet dalej. Asia nie smutkaj widzimy się niebawem, Pukolinski już nie może się doczekać, Dzinka też się pewnie ucieszy. Czekam tu na was z całą 13 psiaków wczoraj jeden pojechał do domu.
  14. Nie mam pojęcia, ale na pewno gdzieś około 100 chyba jak coś mniej to odeślę a jak więcej to chyba przyjdzie mi nerkę sprzedać, szlak mnie trafia bo nie mogę się dopukać o kasę za psy jakie mam u mnie już od dwóch miesięcy miałabym na leczenie Dzinki i nic by mnie nie ograniczało a tak mi łep urwie Adam jak kolejny raz powiem pożycz już mi marudzi, że moja praca to wolontariat, na bank mi wet nie mówił że mam być po leki w poniedziałek w piętek ja mu nagadam, że ma mi mówić konkretnie jak będziemy leczyć dzine i kiedy mam się wstawiać u niego. Za leki jakie kupuje w aptece płace ze swoich to grosze są jak te co kupowałam dziś, poprzednio było więcej bo 80 zł te dzisiejsze da się przeżyć.
  15. W końcu udało mi się tutaj wejść, słuchajcie potrzebujemy wsparcia finansowego ja dziś leki wzięłam u weta na krechę muszę uregulować rachunek w piątek, nawet nie wiem ile bo wysłałam po leki naszą pielęgniarkę i jej się oberwało, byliśmy we troje u weta i ja nie słyszałam, że mam przyjść po zastrzyki w poniedziałek, moja wina wet się strasznie wkurzył, opierdzielił Anitę, że nie można przerywać ich podawania, mnie dziś przez telefon nie okrzyczał a z nim rozmawiałam, w poniedziałek byłam w lecznicy nie było naszego weta we wtorek był jego brat on nie prowadzi Dziny to z nim nie miało sensu prowadzić rozmowy i się porobiło w każdym razie zastrzyki dziś zostały podane na jutro mamy a w piątek pędzę do weta. Zapłacić za dzisiejsze i następne tylko nie mam z czego. A teraz co u dziny, najważniejsze zrobiła qupę i to nie jedną niestety pod siebie dziś głównie prałam zmieniałam kołdry kocyki. Gorzej z jedzeniem nic nie wchodzi poza szynką polędwicą i parówkami, nasza pielęgniarka stwierdziła że muszę zacząć lepiej gotować, dostała ryż z wątróbką niee, makaron z dodatkami nieee sucha karma Eukanuba dla szczeniaków bo malutkie kulki nieee sama psia puszka nieee. Asia z nasz układ naszego podwórka to sobie wyobraź Dzina wyszła z domu, przeszła przez podwórko do swojego dawnego pokoiku, zawróciła i poszła do kuchni. Upada gdy chce otrzepać ciałem jak to zazwyczaj robią psiaki po kąpieli. Poza tym potrafi przejść kilka kroków bez asekuracji.
  16. Rozliczenie dostałam na leczenie Dżiny 320 zł pierwotnie miało to być na lek na kolano i caniviton z czego nic nie wyszło bo sytuacje znacie. Na leczenie Dżiny wydałam 140 zł pierwsza wizyta 105 zł druga wizyta 80 zł leki [FONT=Arial CE]69,25[/FONT] caniviton co daje 394,25 Doszła wpłata na moje konto od Asi i Kuby 100 zł( Dżina Wam podziękuje osobiście jak tylko nas odwiedzicie) tak więc nowe rozliczenie jest takie. 320+100- 394 = 26 zł Mamy więc 26 zł, na plus przed nami wizyta doktora.
  17. Zaczyna mieć humory, zaczyna mną rządzić, ona mi pokazuje gdzie chce iść a ja mam ją słuchać i już, co czynię bo co mam robić, idziemy na dwór Dżina robi siku, stoimy tak aż ona pokaże, że wracamy. W kuchni stoi i patrzy jak poprawiam kołderki i koce, pogania mnie podchodząc, że ona już chce się położyć. Kładzie się ja ją przykrywam. Wiem, że umie zmienić pozycje gdy już leży, potrafi się porozkrywać, je z mojej ręki ja nabieram posiłek na rękę ona je, ma być cieplutkie z dużą ilością mięska, mniejsza ilość ryżu gustuje w wątróbce, wiem, że potrafi zjeść sama gdy dziś była parę godzin sama zastałam pustą miskę. Wodę mam jej podawać, gdy pijąc obleje łapkę jest zdegustowana, leki owszem zje ale nie po brutalnemu mają być zapakowane w pasztecik, żeby ich nie widziała. Polędwica jak najbardziej ale w cieniutkich plastrach. Gdy niechcący dotknę łapek, które bolą potrafi mnie dziabnąć lub pisnąć. Gdy idziemy mam trzymać ją na obroży i kierować tyłem bo się nie słucha mam pilnować, żeby dupsko szlo po linij prostej, zakręcać już umie ale na jedną stronę. Co mnie martwi to to, że nie robi qupy ostatni raz załatwiła się w czwartek, podczas badania z bólu, od tego czasu mało jadła, a teraz już je więcej, jutro spróbuje, iść z nią dalej na spacer, może będzie w stanie. Jutro tez jadę do weta, bo nie wiem czy ma brać dalej te sterydy, dziś byłam u niego ale miał pajeta, gdy wróciłam po chwili lecznica była już zamknięta, także skontaktuje się z nim jutro i zapytam co dalej.
  18. Leki mamy do końca roku zell, caniviton jak będzie się kończył dam znać, Aronek ma humor nie ma dodatkowych objawów zdrowotnych energia jest chęć do zabawy jest aż nadto, na spacerach potrafi mi nawiać dla draki niby idzie za nami bo chodzi bez smyczy, odwracam się a on ucieka w przeciwnym kierunku ja po niego a on drugą drogą do domu, tak więc rozrabia na całej linii. Jednak gwarancji nie daje, że zawsze będzie dobrze przed nami zima to najgorszy okres dla psów chorych na stawy, o ile nic się nie przy pląta powinno być dobrze. Jednak musimy zakładać, też drugi wariant, więc kasę Mysiu zbieraj oby potrzebna nie była. Co potrzeba na bazarek czego mam szukać u siebie. A i jeszcze jedno zell kupie już teraz niestety czasem jest z nim problem szukamy po rożnych aptekach.
  19. Rozliczenie dostałam na leczenie Dżiny 320 zł pierwotnie miało to być na lek na kolano i caniviton z czego nic nie wyszło bo sytuacje znacie. Na leczenie Dżiny wydałam 140 zł pierwsza wizyta 105 zł druga wizyta 80 zł leki [FONT=Arial CE]69,25[/FONT] caniviton co daje 394,25 Czeka nas też jeszcze nie jedna wizyta weta. ps. zajęłam się dziś rozliczeniami, żeby nie myśleć, bo jak sobie pomyśle, że miałyśmy czas na poprawę do niedzieli...., ale dziś jest niedziela czyżbym dziś mogla położyć się spać już bez strachu.
  20. Wybaczcie nie chciałam zapeszać choć bardzo mnie korciło, żeby napisać, nie chciałam budzić nadziei, w Was w sobie. Rano chciałam napisać tak ręka do góry kto poza mną jeszcze modlił się o Dzinkę, teraz zapytam tak kto jedzie za mną do Częstochowy. Słuchajcie liczę się z tym że moja euforia jest przedwczesna, jednak tylko pozytywne myślenie może mnie uratować bo inaczej zwariuje. Do rzeczy, wczoraj zaczęła mi jeść sama już bez strzykawek, dostaje malutkie porcie ale bardzo często, je malutko ale je. Dziś rano załatwiła się pod siebie( siku), wzięłam ją na spacer, wyszła podtrzymywałam ją ale szła na dworze zrobiła siku, stała stabilnie, więc odpięłam smycz, chciałam wrócić do domu aby zmienić jej kołdrę, odwróciła się chciała iść ze mną poszłyśmy, w korytarzu znów stała stabilnie co prawda nie przy drzwiach swojego pokoju a Puka, ale stała znowu zostawiłam ja w celu zmienienia jej kołdry na suchą ledwo zdążyłam bo przyszła za mną, położyła się. Po południu kiedy przyjechała nasza Anita podać zastrzyk zauważyła poprawę w zachowaniu Dziny, była też moja mama i ciocia, Ciocia była wczoraj i widziała Dżinę dziś, zauważyła poprawę. Dżina ma największy problem z podniesieniem się a gdy już chodzi to z zachowaniem równowagi, oraz z zakręceniem. Dżina już potrafi sama się napić jeść głowa jest coraz stabilniejsza, no i co najzabawniejsze Dzinka zaczyna mieć humory, ona nie będzie ciągle przykryta i ma dość termoforów, potrafi zmienić pozycje odkryć się przekręcić na drugi bok. Jak na prawdziwą księżniczkę przystało, gdy chce pić miska ma być podana pod nosek, jedzenie też, pokazuje co chce mniej śpi stała się bardziej kontaktowa. Jest za wcześnie na pełną radość, poprawę musi też potwierdzić wet, jednak dziś poprawę jej stanu zauważyły też inne osoby niż tylko ja.
  21. Aron potrzebuje leków, nie zapominajmy o tym pisze dziś bo ja zapomnę, a potem będzie problem, tutaj leków nie może braknąć, psy muszą przyjmować je non stop a więc. Aron miał 8 ampułek Zella, podane były, lub mają być [LIST=1] [*]22 września [*]26 września [*]3 październik [*]10 październik [*]17 październik [*]24 październik [*]31 październik [*]7 listopad koszt 8 zastrzyków Zella to 86,80 (starczyło by do końca roku, chyba że między czasie, trzeba by było zwiększyć dawkę). [/LIST]
  22. Mysiu w nacie znalazłam tylko ten artykuł, ale co prawda nie miałam czasu dalej szukać, podaję link, MAGAZYN WETERYNARYJNY natomiast jakie leki bierze napisze Ci wieczorem jakie mam w domu, co do tego co doktor daje jej w zastrzykach w lecznicy to nie wiem wybacz nie pytałam bo i tak guzik z tego bym spamiętała, trochę zbyt mało rzeczowo do tej sprawy podchodzę a za bardzo emocjonalnie, wiesz uczepiłam się tego, że ją wyciągniemy z tego, jak nie pytałam, ja doktorowi ufam od 2 lat leczy psy fundacyjne u nas, eutanazja w mojej karierze miała miejsce raz rak żołądka sunia była moja strasznie cierpiała nie było szans miała 15 lat, od tego czasu powiedziałam nigdy więcej. Doktor wyciągał mi psy ze stanów ciężkich,(choroby skory, etc) jednak w ich przypadkach poza Telą nigdy nie było narażenia życia. Natomiast u Teli kilka razy to był prawdziwy cud odchodziła 3 razy za każdym razem udało się ją z tego wyciągnąć właśnie dzięki doktorowi, ja go strasznie cenie, jest jednak człowiekiem, ma prawo nie pomylić, chociaż wszystko wskazuje na to, że nie będzie to przypadek Dziny.
  23. [quote name='ewa gonzales'][FONT=Arial Black]Dzinulu:thumbs::iloveyou::painting:mocno sie wszyscy za ciebie psinko modlimy![/FONT] O to właśnie chciałam Was prosić. Na fakturze znalazłam w końcu na co choruje Dżina to polineuropatia piersiowa stan ciężki, tak doktor napisał. Dziś do nas dzwonił, pytać jak pacjentka się ma. Jutro doktor jest do naszej dyspozycji w lecznicy jak będzie potrzeba pojedziemy. Według mnie jest coraz lepiej, oby tak dalej. Choć jeszcze za wcześnie na radość jestem dobrej myśli, doktor też.
  24. Dziś na stole u weta jak leżała trzymałam ją ja Adam i Anita nasza pielęgniarka, jak odeszłam na chwile po komórkę bo chciałam zapytać o leki jakie podała mi Mysia, to ona chciała się zerwać i pójść za mną, doktor powiedział, że dziś ta dziewczyna chce nam wrócić do życia bo jak już uciekać ma siłę, potem już przy kroplówkach na mój płaszcz poleciała łza a Anita powiedziała, ona nam płacze, teraz kiedy przynieśliśmy ja na górę Adam mówi Dżina będzie dobrze zobaczysz nie zostawimy Cię, a ona całą buzią jakby się uśmiechnęła pokazując ząbki już tak bardzo starte przez wiek, jest bardzo kontaktowa, na wieczornym spacerze mi ustała na nogach dość długo jestem pozytywnej myśli, jutro zastrzyki poda jej nasza pielęgniarka, my przy niej mówimy i myślimy pozytywnie. Najlepsza jest moja mama jak dzwonię pyta o Dżinę auto ma zepsute to przyjechać nie ma jak i marudzi bo jak ja bym była to ona przy mnie wróciła by szybko do siebie bo ja bym o nią tak dbała, wszyscy tutaj widzieli jaka przyjechała, jej późniejsza poprawę i stan teraz, a mi przypomina się co powiedziałam Asi gdy przywiozła Dżinę, psy w schronisku są silne bo muszą walczyć o przetrwanie gdy pójdą do adopcji i walczyć już nie muszą niekiedy bardzo szybko odchodzą. http://img208.imageshack.us/img208/3375/dzina.jpg
  25. http://img169.imageshack.us/img169/8923/sl740313.jpg
×
×
  • Create New...