Witam
Mam na imię Agnieszka, prowadzę hotel dla zwierząt, poproszono mnie abym się wypowiedziała w tym wątku, więc jestem. Gdyby Aron trafił do nas miałby do dyspozycji osobny boks ok 9 m kwadratowych osobny wybieg, chyba ze zgodziłby się z innymi psami mam tu na mysli suczki to by mogł biegać z nimi. Mamy piękną okolicę do spacerowania wstawię link do aukcji Czata na nim są zdjęcia gdzie spaceruję z psami
http://www.allegro.pl/item411023805_mlodziutki_bokser_ek_czato_fundacja_bwp.html
to tyle jezeli chodzi o warunki. Martwi mnie natomiast co innego, czy jeżeli zgodzę się na przyjazd psa do mnie, będe miała pomoc od Was w razie pogorszenia się stanu zdrowia psa, czy w przybliżeniu można określić czas pobytu, przeraża mnie że ktoś napisał tu o dożywociu, wiem, że zadaję trudne pytania ale zniosę wszystko tylko nie to jak odchodzą psy już taka jestem raz w życiu musiałam podjąc decyzję o eutanazji( mojej Roxanny która miała 14 lat nic nie dało się zrobić, musiałam oddać jej tą przysługę, przyjaciółce, która spędziła ze mną połowę życia) więcej nie chcę. Psami zajmuje się odkąd skończyłam 6 lat, w moim życiu były od zawsze, jestem magistrem ekonomii w biurze czułabym sie, jak czuje sie pies w schronisku, moja pasja to psy a weterynaria to niespełnione marzenie. Rozpisalam sie a nie ma tu nic konkretnego a więc wybaczcie ale mam tu psa rasy Per Dog, którego hoteluję i przez niego na nic nie mam czasu i sił a jego wlasciciel nawet nie zadzwoni zapytać czy pies żyje, pies ten nigdy nie rozstawał się z włascicielem ma 9 lat, w dodatu jest rasy agresywnej ma olbrzymią gólę na brzuchu i nie chce być sam, to droga przez piekło, która wypaliła mnie zupełnie pies ten jest tutaj do 16 sierpnia. Proszę Was o jeden dzień cierpliwości, jutro postaram się ogarnąć sytuację, na tyle aby podjąć decyzję o przyjęciu Arona do siebie, dajcie mi jeden dzień na naładowanie akumulatorów, wiem, że on musi opuscić schron jak najszybciej, zdaję sobie z tego sprawę. wybaczcie literowki ale naprawdę brak mi czasu dosłownie na wszystko, czas spędzony przy kompie powoduje u mnie wyrzut sumienia przeciez lepiej w tym czasie zająć się psami.