lena13
Members-
Posts
557 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lena13
-
Wczoraj do adopcji wydałam, Dianę suczkę, którą uratował Aron, jej udało się i jemu się uda, są w podobnym wieku, musi się udać, o Dianie i udziale Arona w całej sprawie na dniach ukaże się tekst na innym forum mojego autorstwa, może ta historia troszkę poruszy ludzkie serca i on znajdzie miejsce na Ziemi.
-
Długo nie zaglądałam tutaj totalny brak czasu u nas fajnie, Arni biega jak szalony z dziewczynami, on już strasznie wsiąkł w to towarzystwo kiedy patrze na nich mam wrażenie, że on jest z nami od lat. Ostatnio w naszej okolicy grasuje dziki kot podejrzewają pumę, ale to już pewnie wiecie z wiadomości, fajnie mamy bo ludzie pozamykani szczelnie w domach a moje pumy szaleją w najlepsze, choć tak serio to boje się o tą moja bandę. Kochane są, takie beztroskie, nie mają kłopotów zmartwień, Aronowi to pasuje on nie wie, że każdy telefon odbieram z nadzieją, że ktoś zapyta o niego. Niestety w tym temacie cisza, nadzieja podobno umiera ostatnia więc kiedyś udać się musi. Mój chłopiec znajdzie dom, musi go znaleźć już tyle dobrego go w życiu spotkało może będzie jeszcze lepiej. Już wiosna może ta wiosna będzie dla niego szczęśliwa, mocno w to wierze.
-
Gdzieś jest człowiek, który czeka na Arona, tylko jeszcze nie wie, że Aron tu na niego czeka. U nas ok, zimę mamy na maksa, psiaki szaleją w zaspach, zdjęcia będą niebawem, wyłącznie Arona dziewczyny odizolujemy do sesji. Troszkę mnie nie było ale miałam masę problemów osobistych, no cóż życie, odszedł mój wujek przegrał z nowotworem płuc, także miałam wycieczkę do Kielc, aby go pożegnać, moja mama miała operację, Telunia moja adoptowana rok temu, najpierw miała problemy z serduszkiem teraz przyplątało się zapalenie opon mózgowych i niedowład kończyn ale wygraliśmy jest dobrze. Te wydarzenia nie miały wpływu na opiekę nad Arnim, jedzonko i zabawa była na czas. Ten psiak podnosi na duchu, on po takich przejściach wciąż się uśmiecha, wciąż jest radosny, to i ja dam radę. Komu psiaka który sprawi, że dzień z nim staje się piękniejszy a jego pogoda ducha rozjaśnia dzień i topi śnieg.
-
Bardzo bym chciała poznać ludzi, którzy adoptują Arona, mogę tez prowadzić rozmowy adopcyjne zresztą jak już było cała korespondencja była wklejana na forum. Na pewno nie będę sprawdzać domu, to zostawiam Wam, nie czuje się dotknięta tym pytaniem, nic już mnie nie jest w stanie zdziwić. Ostatnio jechał do adopcji pies, piękny rasowy, dom sprawdzony na 200 procent, pani uprzedzona, że ja psa na kota nie sprawdzałam, ba Pani sobie poradzi fundacja ręczy za Panią dom ech och złote klamki, przyjeżdżam z psem pierwszy szok, ale skoro dom super fajny psa zostawiam bo Pani sobie poradzi bo takie są wytyczne fundacji. Po dwóch dniach jadę po psa pani sobie nie poradziła..., psiak nadal szuka domu. To tak dla rozluźnienia myśli. Morał z nie udanej adopcji Arona jest taki, ze uratowano życie psinie, która aktualnie jest u mnie i szuka domu. Wracając do samego Arona ma się super fajnie, jest w bardzo dobrej formie, zaatakował ostatnio Rottweilera, dwa dziadki się tylko omem lały, ja najadłam się strachu, chłopaki zostały kumplami. Także Aron jest w świetnej kondycji i czeka na dom, nie muszą być złote klamki, byleby znalazł się człowiek wart samego Arona.
-
Fakt, kiedy wychodziłam wyrywał się, kiedy przyjechaliśmy nie chciał wejść do domu, musiałam ostro go namawiać, żeby wszedł, tak bardzo chciałam, żeby był szczęśliwy, żeby miał dom. Nie powinnam była go zostawiać wtedy, jednak jesteśmy bogatsi o doświadczenie a pies o kolejną traumę. Rytko nastraszyłaś się, fajnie jest pomagać psom a jednocześnie boimy się fizycznie im pomagać, czasem parę groszy leczy naszą dusze, bo pomagam bo jemu ale boje się odpowiedzialności. Moje słowa nie tyczą się do Ciebie Rytko ale do ogóły ludzi( do tych co zmieniają kanał gdy w TV pokazują reportaż o schronisku, bo lepiej nie widzieć, do tych co oddają psa do schronu bo po co ma przeszkadzać, bo alergia, bo dziecko, bo...) Ja też się bałam nie od razu zdecydowałam się na to aby przyjąć Arona, Mysia pamięta to ona do mnie w jego sprawie dzwoniła. Czego się bałam odpowiedzialności, starszy psiak po wylewie a co gdy...,czy ja dam radę mogę wszystko tylko nie eutanazja. Potem przyjechał on kupka nieszczęścia wychudzony aron z napuszoną sierścią po kąpieli. Wył w nocy żaląc się na psi los na kolejną zmianę a ja razem z nim, bo co mogłam. Troszkę potrwało, zanim się dotarliśmy, dziś jesteśmy kumplami. Od pierwszego dnia Aronowi dopisywał apetyt, tak jest do dziś, wcina aż miło patrzeć, jada suchą karmę namoczoną w mięsie z puszki, żeby była miększa, jest królem podwórka i wybiegu ma swoje trzy koleżanki. Czy jest szczęśliwy nie wiem, jedno wiem na pewno namieszało mu się w głowie po powrocie chce wejść do domu i być domowy, takie mam odczucia, dla niego najlepszy by był dom z ogrodem aby chłopak mógł wejść do domu, jednocześnie żeby była wolność wybiegu. Co miesiąc odwożę psa do domu, lub nowy dom przyjeżdża po psa, czuje się wtedy jakbym traciła dziecko, dbam o te stworzenia tulę głaskam, już mniej plączę, że jadą już mniej histeryzuje, bo wiem że w nowym domu będą miały lepiej a mój dom musi być zawsze gotowy na przybycie kolejnego psa w potrzebie. Jestem też już gotowa na odprowadzenie psa za tęczowy most teraz i to nie stanowi już dla mnie problemu, jak kiedyś, czy się uodporniam, nie nie da się uodpornić po prostu życie mi pokazało, cierpienie i nieuleczalna choroba w rodzinie, one mają lepiej gdy cierpią mogą zasnąć my ludzie nie. Rytka zapytała mnie czy ktoś sprawdza mnie czy sprawdza moje słowa to co pisze czy ktoś kontroluje Arona nie wzięłam sobie tego do siebie, odpowiedz jest jedna zapraszam. Przez rok czasu pracowałam na opinię, nie myślałam, że do tego dojdzie ale teraz muszę odmawiać przyjęcie psa. Fakt najwięcej współpracuje z Fundacją Boksery w Potrzebie przez ten rok przewinęło się masę psów, z wszystkimi mam kontakt, wpadłam w euforię i myślałam, że jeżeli moje psy trafiają tak super to tak musi być. Aron to jedyny psiak z dogomanii jaki jest u mnie. Piszecie bez szans na adopcję jeszcze zobaczymy, jeszcze wszyscy się zdziwicie. Aron jest trudnym psem potrafi udawać głuchego i nie słyszeć komend latać po wybiegu szaleć z wyrazem twarzy patrz podobno stary jestem i po wylewie. Jednocześnie jest bardzo czuły podchodzi daje łapkę chce się tulić a wtedy jakby pytał dlaczego. Dlaczego nie udało się Rytce i Aronowi odpowiedz jest prosta, bo ona potrzebowała suni, wylewnej w uczuciach. Arni to typ faceta, który potrafi robić co chce, ale gdy już zaufa odda całe swoje psie serduszko. Rytka bardzo pomogła mi w jednej sprawie, za to raz jeszcze Ci dziękuje a uratowana psina już nie długo zamieszka w nowym domu, po latach cierpienia. Natomiast co do dogomanii, kłótni awantur, tak są jak wszędzie, jednak jest coś bardziej cennego, dar serca dla psów w potrzebie, ogromna mobilizacja, gdy jest potrzeba, masa osób o wielkim sercu, przede wszystkim wspaniałe osoby pamiętające o psach nie przełączają kanału w Tv gdy leci program o schronisku, dziękuje, że jestem z Wami, że razem możemy więcej, że jesteśmy dla nich....bo dla nich warto.
-
U nas ok znudziły się już zabawy na śniegu z utęsknieniem czekamy na wiosnę, choć Aron i dziewczyny( czytaj Aga Pamela i Lena najlepsze kumpelki Arona) szaleją w zaspach, to opuszki marzną przy tak niskich obecnie temperaturach. Wczoraj było bardzo zimno, w takich sytuacjach, psy zabierane są do domu, w nocy temperatura spadła do – 20 stopni, więc nie było wyjścia trzeba było ewakuację robić. Choć boksy są należycie zabezpieczone, nie było w zasadzie takiej potrzeby jednak my się ewakuowaliśmy do domciu.(dobrze, że parter domu ma pomieszczenia przygotowane do takich sytuacji).:lol: Aron dzisiaj mnie rozwalił, skubany ma wilczy apetycik, w porze karmienia wpakował się do boksu Lenki i choć to jego najlepsza koleżanka wszamał jej jedzonko, tz zdążył wszamać tylko mięsko, cwaniak, choć sam ma dużą porcję, nie chciał czekać na swoją michę całą jedną minutę dłużej.:oops: Specjalnie dla Arona została zrobiona na zamówienie jeszcze jesienią buda, jest doskonale ocieplona, a w środku jest tyle miejsca, że Aron może leżeć nawet kołami do góry, w środku budy mieści się kołdra, złożona na pół z zakładkami na boki, i ciepły koc, codziennie zmieniany, na świeży, bo Aron choć ma wycieraczkę potrafi nanieś śnieg do środka. Jego buda stoi w kojcu murowanym, co dodatkowo daje ciepło. Także Aronek u mnie nie zmarznie, kojec graniczy z boksem gdzie siedzą jego koleżanki. Aron ma zawsze otwarte, może swobodnie wychodzić na wybieg, pasuje mu to bardzo ma swoją upragnioną wolność, zakradam się po cichu do niego i patrze jak śpi w budzie, on jest fantastyczny, bardzo bym chciała aby znalazł już swojego człowieka, swoje własne łóżko, człowieka, który go przytuli powie, że go już nie opuści, teraz, gdy tulę go ja, tylko mogę mu opowiedzieć o człowieku, który po niego przyjedzie, pokocha i jego bajka będzie miała szczęśliwy finał. Patrząc na Arona mam przed oczami wszystkie psy czekające na swojego człowieka w schronisku, zadręczam się bo nie mogę pomoc im wszystkim jednak opieka nad Aronem sprawia, że mogę pomóc choć jednemu z nich. Aron nie jest jedynym psem u mnie przywiezionym ze schroniska, jednak on w moich oczach najbardziej przypomina mi gdzie był, co przeżył, tylko wciąż nie wiem dlaczego.
-
Znasz Mysiu moją sytuacje i wiesz, że płatności u mnie pilnuje kto inny, mam już dość słuchania kto mi płaci a kto nie. Znasz sprawę i nie będę się powtarzać. Zarobione pieniądze inwestuję, pieski muszą jeść potrzebne są również koce, miski,(zdarzają się nerwowe osobniki lubiące niszczyć), w okresie zimowym muszę mieć koce na zmianę, żeby zawsze miały ciepło i sucho. Jesteśmy też w trakcie rozbudowy. To nie jest złośliwość, po prostu nie ja pilnuje finansów.
-
Aronek składa Noworoczne życzenia dla wszystkich, (wytrwałości w tym co robicie i nigdy nie zapominajmy, że dla nich warto..),którzy o niego dbają i go wspierają w drodze do własnego domku. Jako jedyny nie bał się fajerwerków spał w budzie i miał wszystko w poszanowaniu, bardzo dobrze bo miałam masę pracy z resztą histeryków, a najbardziej rozrabiał mój prywatny osobisty rottek Nero. Chłopak ma się świetnie, wrócił do siebie, kuchnia mu smakuje, wcina pokarm z apetytem koleżanki są także Aronek prze szczęśliwy ale...gdzie domek dla niego, czekamy.
-
Aron wrócił do siebie, wszystko zna poznał miskę poznał budę, zachowuje się jakby z wakacji wrócił do domu, w nocy wyje, jednak wyje do Pameli nie za Rytką, tak sobie to tłumaczę, jest mi wtedy łatwiej bo gdy na niego patrze wciąż myślę o tym widoku jaki widziałam u Rytki, pies w domu szczęśliwy, myślałam, ze każdy pies tego chce, chce domu i swojego człowieka, Aron pewnie też, tylko on musi jeszcze trochę poczekać, a następny domek musi być ten właściwy, żeby nie mieszać w głowie zarówno Aronowi jak i mi.
-
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
lena13 replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Czy są tam jakieś boksery? -
Aron już u mnie, nakarmiony, wygłaskany, poznał wszystko, zresztą nic u nie go nie ruszałam, w podróży byl grymasny,...patrzył za rytką jak odchodziła, acha i jeszcze jedno otrzymałam tylko Arona, żeby była jasność, żadnych pieniędzy nie, jak będzie chciała to wpłaci je na konto, które wskażecie ja nie chcę być o cokolwiek pomówiona.
-
Kiedyś byłam bardzo impulsywna, reagowałam gwałtownie, nienawidziłam ludzi za nic z małego problemu robiłam problem, na skale globalną, życie nauczyło mnie pokory, praca z psami cierpliwości, dziś nie widzę już tylko czerni i bieli potrafię też zobaczyć odcienie szarości. Nie oceniam ludzi, nie podejmuje pochopnych decyzji, zarzucono mi brak doświadczenia w adopcjach, kochane możliwe ale w adopcjach kundelków, choć i tak mogłabym polemizować w tym temacie. Współpracuje z wieloma fundacjami, przez mój dom przechodziły zwroty z adopcji bo piesek nie umiał załatwiać się na dworze, bo demolował, naprawiałam błędy przeszłości, moje psy zawsze znajdowały super domy, w mojej karierze, nie było zwrotów z adopcji Aron jest pierwszy. Nie winie Rytki, nie winie nikogo, prowadziłam z nią długie rozmowy na gg, przez telefon, nie oceniam ją ale rozumiem, jej sytuacje. Wpadliśmy w euforie Aron, znalazł dom, czujniki bezpieczeństwa zostały uśpione, zapomnijmy o tym. Teraz jak najszybciej trzeba odebrać psa, trzeba ogłosić go tak aby tych zwrotów z adopcji już nie było, proszę Was nie kłóćcie się pomóżcie i zrozumcie. Rytko pisz proszę jak najwięcej o zachowaniu Arona w domu, pozwoli nam to poszukać dla niego domu w którym on będzie szczęśliwy, uda się to bo tak wiele osób tego chce, a chcieć to móc. Co do Arona wróci do siebie, do swojej budy, którą specjalnie dla niego kupiłam, do swojej Pameli, która tak strasznie pokochał ale przede wszystkim do wolności do swojego wybiegu, który tak pokochał, wróci tu a następną jego adopcje przeprowadzi ktoś z dogo, zarówno ogłoszenia jak i rozmowy proszę aby były prowadzone przez Was. Rytka może dowieść Arona do Wrocławia ale pociągiem czy jest inna opcja transportu dla niego. U nas się sprawy pokomplikowały sunia, która miała jechać jutro do Bydgoszczy nie jedzie, będzie miała sterylizacje u nas.
-
Wyjechaliśmy z domu o 9 Aronek cała drogę spał, dotarliśmy na godzinę 16 padało była fatalna pogoda źle się jechało, nie było czasu na sprawdzenie reakcji na kota, kota w domu nie było, Pani Aronka miała stopniowo oswajać zwierzaki. Aronkowi się spodobało, choć najpierw nie chciał wejść nawet do klatki schodowej, gdy wracaliśmy dostałam mms od Rytki Aron spał na fotelu, wymienialiśmy sms było w porządku do dziś, do spotkania z kotem. O 20 dotarliśmy do Wrocławia odebraliśmy stamtąd psa, w domu byłam po północy, to był maraton.
-
Bez nerwów i bez emocji jestem padnięta podróżą więc nie mam sił na kłótnie, wizyta przed adopcyjna nic by nie dała i nic nie zmieniła, dom jest idealny, Pani Arona naprawdę wspaniała, to Aron był nie trafiony, bo nie przesadza się starych drzew, nie zmienia nawyków, on chce wolności podwórka nie kanapy. Zamiast obwiniać Panią Arona trzeba pomyśleć jak jej pomóc, Arona trzeba zabrać, w domu Pani Arona widzę tulaśną sunie tolerującą koty w dodatku tylko i wyłącznie sprawdzoną pod kątem domu tymczasowego, nie hotelu. To złota dziewczyna nie wincie jej, ale pomóżcie. Co do Arona ostrzegałam że kotków nie kocha, nie wiedziałam że on chce wolności, myślałam, ze każdy pies chce domu z kanapą. Rytka napisz proszę jak on zachowuje się w domu, to pomoże ogłosić psa pod kątem znalezienia mu domu. Nie wińmy nikogo ale pomóżmy rozwiązać ten dramat.