lena13
Members-
Posts
557 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lena13
-
Nie zawsze tak było, tz zawsze były psy miałam 6 lat kiedy dostałam psa od taty, to on zaraził mnie miłością do zwierząt, później gdy było już ich sporo nazywał to bzikiem, teraz jest na etapie akceptacji mojej pracy a nawet sam dostaje boksera na tymczas, razem z mamą choć mieszkają w bloku niunia ją mi boksia na tymczasie aż miło patrzeć. Nie zawsze było jednak tak jak jest teraz ja cale życie mieszkałam w bloku, potem dostałam Rottka, mój Nero stawał w oknie i patrzył, na trawę z okna, sprzedałam mieszkanie w mieście, kupiłam dom na wsi, tak się zaczęło dwa lata temu związałam się mocno z fundacjami od tego czasu hoteluję psiaki, ryczę, gdy jadą do domu. Ja nie potrzebuję reklamy, psiaki same mnie znajdują, raczej fajni ludzie w ich imieniu. To wszystko jest fajne, dopóki masz zdrowe, szczęśliwe psy, gdy zaczynają chorować, gdy odchodzą czas dla mnie staje, trzeba się jednak otrzepać i walczyć nadal bo dla nich warto....
-
Tak, jedzie do spa, sama bym się stąd urwała i pojechała choć na dwa dni jak na razie nie realne, tak serio to zastanawiam się czy Dzina po latach na wybiegu zechce być w boksie, pewnie odstawi mi focha jak Aron i na szybko będziemy kombinować coś dla niej. Jestem jednak na wszystko przygotowana, mam cudowną ekipę remontową, potrafią działać cuda i choć remont trwa już bardzo długo a ja już mam dość zawsze mogę na nich liczyć, damy radę.
-
[quote name='marysia55']lena , tak sobie pomyslałam, że to ten Prudnik:lol: ale chciałam sie upewnić. Bo ja jestem rodowita opolanka tylko wyemigrowałam do Krakowa. Korzenie jednak są opolskie. Miło mi więc podwójnie :loveu: Opole Prudnik no to faktycznie jak to się mówi my są ziomale, tak serio to studiowałam w opolu ekonomie, lubię to miasto, wstyd się przyznać w Krakowie nie byłam, ja dawno temu wyemigrowałam do Hiszpanii w porę jednak wróciłam, jak będziesz kiedyś w naszych stronach zapraszam do nas, tu może przyjechać każdy jest tylko jeden warunek trzeba kochać psy bo włażą na kolana, ślinią się żebra ją o ciacho dosłownie są wszędzie, także strój wyjściowy nie wskazany, proszę nie myśleć o mnie jak o nawiedzonej wariatce, mam też w domu swój azyl, także nie wygląda to tak że psiaki zajmują cały dom mają swoje pomieszczenia a ja swoje no wyjątek Telunia adoptowana bokserka ta to ma fory.
-
[quote name='fiorsteinbock']Dżina bedzie miala warunki niczym w Hilton :multi::multi: Ciesze sie ogromnie![/quote] Jak zrobiliśmy ten boks, to każdy tam właził, kładł się na tapczaniku, padało tylko jedno zdanie domek dla gości, domek letniskowy, nasz wet za to powiedział, najważniejsze, że jest połka na gazety, u nas nie jest zwyczajnie, moim zadaniem jest przygotowanie psa do nowego domu, boksy muszą kojarzyć się z normalnym pokojem w domu wtedy łatwiej ocenić psa, czy potrafi utrzymać czystość czy nie, tam jest naprawdę fajnie, co najważniejsze poza tym, że wszędzie u nas są psy nikt by się nie pokapował, że u nas jest hotel dla zwierząt, już nie długo co prawda bo w planach jest powiększenie obiektu, reasumując, Dzina o ile zechce tam zamieszkać, będzie miała pokój wielkości tego w którym miał zamieszkać mój tymczasowicz , a ja niedobra nie zostawiłam go pani, która na tym metrażu, chciała trzymać 2 duże psy, dzieci i siebie oj niedobra jestem i tyle. Mocno pozdrawiam i zapraszam do nas.
-
Się porobiło, dziewczynka się pakuje a my nie przygotowani kompletnie ale damy rade, jeden apartament jest wolny co prawda, jest tam tapczanik fotel, dywany, oby jej się spodobało, jak nie wymyślimy coś nowego specjalnie dla niej. No i komitet powitalny trzeba organizować, a jak ona ze zdrowiem, trzeba organizować weta. Asiu kiedy chcecie przyjechać, w jakich godzinach znajdziecie czas na kawę, przechadzkę z psami, teraz pójdziemy inną trasą czy chcesz aby przy Tobie nasz doktor zbadał Dzinę. Zasypałam Cię pytaniami, wiecie co jest najfajniejsze w mojej pracy ta adrenalina, jaki będzie pies, który do nas przyjeżdża, jak to będzie, co potrzebuje, najsmutniejsze jest gdy odjeżdżają do domu, potem znów fajne jest oglądanie zdjęć z nowego domu.
-
Przepraszam, jeżeli pytacie mnie o coś a ja natychmiastowo nie odpowiadam, nie zawsze doczytam. Nie, nie miał robione rtg, szczerze powiem nawet nie wiem czy Prudniccy weci dysponują takim sprzętem. Ja mam umowę z wetem, że przyjeżdża do nas o każdej porze dnia i nocy, doktor wyciągał już „nasze”, psy z rożnych opresji. Badał Arona neurologicznie, przy drugiej wizycie sprawdzał, nawet czy Aron ma normalne odruchy i czucie. Chyba bał się, że będę ściemniać, jeżeli chodzi o załatwianie się psa, bo zna mój stosunek do zwierząt, zarówno dla mnie jak i dla naszego pana doktora eutanazja do ostateczność walczymy dotąd aż starczy nam sił. Wracając do Arona przed leczeniem Aron pod koniec dnia już praktycznie ciągnął za sobą tylne łapy. Aron dziś to pies, który pod koniec dnia stoi na łapkach nie można powiedzieć, że normalnie ale mocno i stabilnie. W ciągu dnia potrafi nawet biegać co prawda przednie łapki biegną tylne jakby skakały, jak dla mnie to bardzo duży postęp z tym co było przed leczeniem a nie trwa ono aż tak długo, śmiem przypuszczać, iż może być już tylko lepiej. Co do rtg, jeżeli chcecie i mamy je zrobić, nie widzę problemu, mogę zabrać Arona do Opola do kliniki, jak tak ma być czekam na instrukcje i nie ma problemu. W schorzeniach kręgosłupa podstawa to silna wola, w 2003 roku miałam wypadek samochodowy i złamany kręgosłup w odcinku piersiowym, chodzę do dziś, choć nie wolno mi dźwigać, nie wolno by szarpał mnie na spacerze pies daję radę, dla tego tak bardzo rozumiem psy ze schorzeniem kręgosłupa. Dziś mam 30 lat, a kręgosłup w stanie kobiety mającej lat 70 nauczyłam się zapominać o bólu, choć łatwe to nie jest. Mysiu pytasz ile, 100 zł wet plus zastrzyki, dodam tylko , że Aronek ma pielęgniarkę, która podaje mu zastrzyki, bo ja na widok igły mdleję taka fobia, a moja mama rozpuszcza go smakołykami bo Aronek chorutki. Zastrzyki to ZEEL T HEEL jest to lek ludzki, znajoma je brała, podobno są niesamowite. Ze względu na wiek Arona, decyzję o podaniu sterydów przesuwamy na ostateczność. Oby nie było takiej potrzeby.
-
A więc tak, dziś już mogę odetchnąć z ulgą, stan Arona poprawił się bardzo, nawet doktor przyznał dziś, iż bardzo bał się o niego, a wręcz widział to nie bardzo aby Aronek wyszedł z opresji obronną łapką, po dzisiejszej kontroli, zarówno chodu jak i odruchów, był bardzo zadowolony. Doktor nie zdawał sobie po prostu sprawy, że nasz Aron ma taką siłę walki o życie. Jest na tyle dobrze, że będzie przyjmował Canviton(już zawsze), ma też tabletki, które dostał dziś, ma je brać co drugi dzień, przepraszam, że nie zapytałam o ich nazwę, po prostu był tu młyn, jutro będę w lecznicy zapytam. Dostał też zastrzyki, które brał mój Nero, Nerciu już ich brać nie musi także naprawdę działają cuda. Reasumując koszt wizyty i leków dzisiaj wyniósł, 175 zł( ja wykładam 75 zł ze swoich dla Aronka za jego silną wolę i chęć walki o normalne, życie), koszt zakupu zastrzyków to 86,80 zł. Zastrzyki ma brać dziś, w sobotę potem co z 7 dni jest ich osiem. Także na dzień dzisiejszy leczenie mamy prawie zakończone, koszty więc mam nadzieję, że nie będą rosły. Teraz z leków ja Canviton mam na jakiś tydzień, półtora, jakby ktoś miał lub zechciał sponsorować ten lek Arniemu byłabym wdzięczna. Więcej stałych leków Aron przyjmować nie musi, jak coś się zmieni, będę pisać. Nawet nie wiecie jak bardzo się ciesze, Aronek, to zuch chłopak, damy rade, bo kto jak nie my. Ps tekst pisany wczoraj wklejam dziś nie działało dogo mi wczoraj,
-
Mysiu przelej mi proszę pieniążki na hotelik Aronka nie musi być cała kwota jeśli jeszcze nie doszły wszystkie wpłaty, w poniedziałek muszę zaprosić do nas weta aby zbadał psiaki, stąd moja prośba. Ja zapłacę z tego za Aronka, dokupię leki, które się kończą opowiem doktorowi historię Aronka i jego sytuacje finansową zrobię wszystko aby było jak najtaniej. Najważniejsze teraz jest aby on był zdrowy, dziś podszedł do mnie tak cichutko, delikatnie, nie wiedziałam że to on byłam zajęta polizał mnie w rękę i popatrzył mi w oczy, ja nie dopuszczę do tego aby czegokolwiek mu zabrakło. Najważniejszy jest on o resztę będę martwić się później.
-
ślepy Puko w hoteliku u leny szuka domu...Puko ma dom
lena13 replied to Asia_Klero's topic in Już w nowym domu
Ku przestrodze wczoraj odwoziłam psa do nowego domu, psa fundacyjnego zupełnie inna procedura, fundacja ta ufa mi na tyle, że daje mi zielone światło gdy dom mi się nie spodoba mogę wyjść z psem oczywiście. Wczoraj uciekłam przeraziła mnie głupota tej osoby i jej otoczenia, bez kasy, bez perspektyw, biorą wszystko co na drzewo nie ucieka na dt. Nie będę pisała szczegółów bo sprawa do wyjaśnienia była rozpacz kiedy wyszłam ze swoim psem, kilka godzin później siedziały na dogo i szukały psa, znalazły niestety pies jest już u nich. Brak mi słów, proszę Was sprawdzajcie psy po adopcji nie traćcie z nimi kontaktu, monitorujcie sprawę, to co mówią piszą osoby nie zawsze jest prawdą nas uratowało to, że ufały nam na tyle, że pokazały wszystko a nawet więcej, kiedy jechał do nich pies dziś pewnie przygotowały się lepiej, no cóż mnie nie oszukały. Ja potrafię wyłapać małe szczegóły zebrać w całość wziąć psa wyjść. Uważam, też że kochać zwierzęta należy miłością prawdziwą, bezgraniczną, adoptując zwierze należy kochać je miłością rozsądną, zastanowić się czy jest mnie na nie stać, co będzie gdy zachoruje, adoptuje na zawsze choćby walił się świat. One reprezentują chorą miłość do zwierząt. __________________ -
Ku przestrodze wczoraj odwoziłam psa do nowego domu, psa fundacyjnego zupełnie inna procedura, fundacja ta ufa mi na tyle, że daje mi zielone światło gdy dom mi się nie spodoba mogę wyjść z psem oczywiście. Wczoraj uciekłam przeraziła mnie głupota tej osoby i jej otoczenia, bez kasy, bez perspektyw, biorą wszystko co na drzewo nie ucieka na dt. Nie będę pisała szczegółów bo sprawa do wyjaśnienia była rozpacz kiedy wyszłam ze swoim psem, kilka godzin później siedziały na dogo i szukały psa, znalazły niestety pies jest już u nich. Brak mi słów, proszę Was sprawdzajcie psy po adopcji nie traćcie z nimi kontaktu, monitorujcie sprawę, to co mówią piszą osoby nie zawsze jest prawdą nas uratowało to, że ufały nam na tyle, że pokazały wszystko a nawet więcej, kiedy jechał do nich pies dziś pewnie przygotowały się lepiej, no cóż mnie nie oszukały. Ja potrafię wyłapać małe szczegóły zebrać w całość wziąć psa wyjść. Uważam, też że kochać zwierzęta należy miłością prawdziwą, bezgraniczną, adoptując zwierze należy kochać je miłością rozsądną, zastanowić się czy jest mnie na nie stać, co będzie gdy zachoruje, adoptuje na zawsze choćby walił się świat. One reprezentują chorą miłość do zwierząt. __________________
-
Ku przestrodze wczoraj odwoziłam psa do nowego domu, psa fundacyjnego zupełnie inna procedura, fundacja ta ufa mi na tyle, że daje mi zielone światło gdy dom mi się nie spodoba mogę wyjść z psem oczywiście. Wczoraj uciekłam przeraziła mnie głupota tej osoby i jej otoczenia, bez kasy, bez perspektyw, biorą wszystko co na drzewo nie ucieka na dt. Nie będę pisała szczegółów bo sprawa do wyjaśnienia była rozpacz kiedy wyszłam ze swoim psem, kilka godzin później siedziały na dogo i szukały psa, znalazły niestety pies jest już u nich. Brak mi słów, proszę Was sprawdzajcie psy po adopcji nie traćcie z nimi kontaktu, monitorujcie sprawę, to co mówią piszą osoby nie zawsze jest prawdą nas uratowało to, że ufały nam na tyle, że pokazały wszystko a nawet więcej, kiedy jechał do nich pies dziś pewnie przygotowały się lepiej, no cóż mnie nie oszukały. Ja potrafię wyłapać małe szczegóły zebrać w całość wziąć psa wyjść. Uważam, też że kochać zwierzęta należy miłością prawdziwą, bezgraniczną, adoptując zwierze należy kochać je miłością rozsądną, zastanowić się czy jest mnie na nie stać, co będzie gdy zachoruje, adoptuje na zawsze choćby walił się świat. One reprezentują chorą miłość do zwierząt.
-
Wczoraj Aronek mnie nastraszył i to bardzo, do 12 nie wychodził z budy, zaglądałam zza ogrodzenia, czy oddycha, nie chciałam go budzić, żeby jak najwięcej spał i odpoczywał, bałam się o niego bo tak twardo spał...., nie pisze co sobie pomyślałam. Po chwili wyszedł z budy taki zadowolony, wypoczęty, na wyprostowanych łapkach. Dziś Aron biegał, widziałam jak biega to niesamowite, jeszcze się nie cieszę, poczekam na wizytę kontrolną.
-
Jak dziewczynka do mnie przyjedzie będę już miała opiekę nad starowinką opanowaną do perfekcji, na razie mam dwa psiaki w podobnym stanie jak ona, moi kochani psi emeryci już stają na łapki, chyba trafiliśmy w leki. Asiu wiesz, że guzik mam do cennika, nie jest on sztywny a dostosowany do każdego psa, jego możliwości. U nas ceny ustala, ktoś inny niż ja(odsunięto mnie od sprawy, ze względu na zbyt emocjonalny stosunek do sprawy), udało mi się wynegocjować dla Dziny niezłą stawkę. Także nie jest źle.(dziewczynka będzie płaciła mniej niż Puko)
-
Tak tyle wyniosła, diagnoza, badanie, leki Aron przyjmuje teraz CONIVITON (proszek mogłam lekko zmienić nazwę) SCANODYL w tabletkach oraz Augmentin. To są leki na już, które mam, w przyszłym tygodniu mamy kontrole, także nie wiem jakich leków będzie potrzebował na stałe. Ja swojemu psu podaje lek ZEEL T HEEL w zastrzykach to cholernie drogie ale skuteczne, myślę, że jak Aron stanie na nogi, możemy spróbować, oczywiście za zgodą weta, 4 zastrzyki kosztują 50 zł, no ale to wszystko ustalę już z wetem i z Wami. Te zastrzyki są dobre podaje się je przez 3 dni potem przerwa i znów, potem te odstępy się wydłużają.
-
ślepy Puko w hoteliku u leny szuka domu...Puko ma dom
lena13 replied to Asia_Klero's topic in Już w nowym domu
Pukolinski coś tam widzi, doktor powiedział, że to zaćma miej więcej to tak jakby patrzeć przez butelkę od jej dna, po czym Puko walnął w leżak, nie wiem czy to było dla niepoznaki, że on jednak ciężko chory bo dla chorych były dziś parówki, ciasteczka, paszteciki oraz inne cudeńka, żeby badania psów przeszły sprawnie i bez stresowo. Psy miały ubaw po pachy, bo były dwie pielęgniarki do pomocy długaśne fajne spacery po czym pojedynczo psy ustawiały się w kolejce do badania, im bardziej chory tym więcej smakołyków, co za skutkowało tym, że Pukol cwany lis korzystał. Nawet gdybyśmy leczyli oczka Puko mógłby widzieć tylko ciut lepiej, nie ma sensu więc go męczyć skoro ten malutki tak fajnie sobie radzi i w niczym jemu ta ułomność nie przeszkadza. -
Stan Arona gwałtownie się pogorszył, było to na tyle gwałtowne, że wpadłam w przerażenie, ja co nie jedno już widziałam. Dziś był u nas doktor, przyjechał do nas, gdyż było łatwiej i bez stresowo zdiagnozować psy. Zważywszy na fakt, iż chciałam aby doktor zobaczył Arona w jego naturalnych warunkach, tak jak widzę go ja, jak również aby nie stresować Arona wizytą w klinice, gdyż nieba mu uchylę, jak już wielokrotnie pisałam, a po dzisiejszej wizycie jeszcze bardziej. Teraz koszty leczenia Aronka, dodam tylko, że Aron nie ma podanych sterydów, są to leki jak najbardziej bezpieczne dla psa w jego wieku. Zastosuje, również karmę specjalną aby jak najszybciej Aron wrócił do dawnej sprawności. Diagnoza do ostreodysfozia odcinka szyjno piersiowego i lędźwiowo krzyżowego, przepraszam jeżeli coś źle napisałam ale pisałam w afekcie mogłam przekręcić nazwę. Koszt leczenia i leków, których mamy masę, to na dzień dzisiejszy jest 129 zl i 40 zł leki, które dodatkowo wykupiłam w aptece. W przyszłym tygodniu mamy wizytę kontrolną, koszty te zapewne wzrosną. Bardzo prosimy o wsparcie dla Aronka on tak bardzo chce, żyć, ma olbrzymią walkę o sprawność, znosi wszystko bardzo dzielnie, to pies, który przeszedł wiele a wciąż kocha życie.
-
ślepy Puko w hoteliku u leny szuka domu...Puko ma dom
lena13 replied to Asia_Klero's topic in Już w nowym domu
Nynuś to straszne wybij okno, lata pomiędzy psami, zważywszy, że u nas głównie boksery widok komiczny, nynuś ma same kumpelki bo do samców się stawia okaz zdrowia, pomysły ma nieziemskie, jutro przyjeżdża do nas wet to musi oblukać jego patrzałki bo ta mała cholera strasznie ściemnia z tym niewidzeniem. Co prawda zdarza mu się w coś puknąć, ale dzisiaj to już miałam ochotę mu wlać, oczywiście żartuje. U nas remont w dalszym ciągu bramki dzielące wybiegi pootwierane, u Arona wybieg był zamknięty co prawda ale..., co chwilkę u nas pada pytanie gdzie Puko, o jest dobrze po chwili pytam mamy gdzie Puko no jest, no i fakt Puko jest ale u Arona na wybiegu, ja nie wiem jak ta mała cholera tam wlazła, przez siatkę chłopaki się nie nawiedzą, a na wspólnym wybiegu biegały dziś i się nawet nie pokapowały, Aron myślał, ze Puko to jedna z jego kumpelek, a Puko Arniego nie widział po prostu, jednak dziurę maleńką w siatce zobaczył i się nią do Aronka przecisnął. Wszędzie go pełno jest pocieszny, umie prosić podnosi łapkę wtedy, zalicza wszystkie imprezy bawi się super, ja z nim troszkę mniej bo nigdy nie wiem co wymyśli. -
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
lena13 replied to rytka's topic in Już w nowym domu
Napiszę, krótko ale dobitnie, to co fascynuje mnie w dogo to, to że wielu wspaniałych ludzi pomaga psom w potrzebie, szczególnie kundelką, ja przyzwyczajona do współpracy z fundacjami, które ratują psy rasowe lub w typie rasy chylę czoła przed wami. To co fascynuje mnie w dogo, to, to, że w krótkim czasie, można zebrać fundusze na ratowanie tych psów, że nikt tu nie patrzy czy pies jest rasowy czy kundel czy bardziej przypomina typ rasy czy mniej. Wiem, że pomoc zwierzętom to krew, pot i łzy, wiem bo mam to na co dzień. To co przeraża mnie w dogo to złośliwości awersje, konflikty, życie nauczyło mnie pokory praca z fundacjami, że razem można więcej. A teraz do meritum proszę o szacunek dla Rytki, bardzo długo przekonywałam ją, że osoby z dogo są wspaniałe i skore do pomocy, ta dziewczyna jest wspaniała, nie wyszła adopcja Arona spadł na Rytkę lincz bez zdania racji właśnie tu na dogo, w tym samym czasie Rytka ratowała Dianę, która szczęśliwie już grzeje dupkę w nowym domu, teraz gufii, jest jeszcze czarna, międzyczasie mop została uratowana przez Rytkę, po drodze załatwiła dom dla spanielki, wszystkie te psy, żyły w strasznych warunkach. Rytka nie potrzebuje pomników za uznanie, jak nikt z nas psiarzy od lat pomagających mniej lub więcej, ona działa sama w środowisku, gdzie takie osoby pomagające psom uważa się za walniętych, bo po co pomagać psom jak można dobić i wziąć szczeniaka. Jedyna pomoc dla rytki może płynąc tu z dogo, mam na myśli wsparcie duchowe, Rytka wypuściła w świat pierwszego tymczasa, będzie zła, rozżalona, rozgoryczona, będzie tęsknic, będzie płakać i się nie przyzna, wiem, że tak jest bo w świat ode mnie poszło już jakieś 20 tym czasów a boli tak samo jak za pierwszym razem. A teraz apel do Was pozwólmy uwierzyć Rytce, że nie jest sama, że dogo to miejsce spotkań osób o wielkim sercu dla psów jak również dla ludzi a emocje są wszędzie czasami sytuacja nas po prostu przerasta, czasami wkurzy niemiła sąsiadka, nie zapominajmy jednak po co jest to forum.