Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. I pomyśleć, że z takiej małej kluseczki wyrośnie takie wielkie babsko :)
  2. U nas na stare lata Filip coraz bardziej się boi. Na kilka dni przed dostaje już coś ziołowego, a w momencie szczytu mama stara się skupić go na jego największej namiętności, czyli ciasteczkach. Swoją drogą wiele lat temu na moim osiedlu była sprawa, że gnoje wrzuciły petardę do wózka z niemowlakiem i się zapalił sztuczny materiał śpiworka, dzieciak poparzony itd. Jak dla mnie sprzedaż petard powinna być zabroniona tak ogólnie, bo nie wiem, co jest ekscytującego w kolorowym huku. Owszem, na jakimś sporym sylwestrze miejskim, profesjonalnie zrobiony pokaz to fajna sprawa, ale puszczanie poperdywaczy przez dziesięcioletnie glutki powinno zostać wyeliminowane. Tym czasem na osiedlu mojej mamy coraz więcej przerażonych pogubionych psów, które pewnie uciekły przed hukiem, a ktoś nie wpadł na to, zeby w okolicach końca roku psa prowadzać na smyczy. U nas jeszcze nie widziałam, ale obecnie jestem mało mobilna i niestety bardzo rzadko mogę wyjść z domu, więc nie umiem ocenić skali.
  3. 14 suk hodowlanych, kilka reproduktorów, kilka seniorów - aż się prosi, żeby zapytać, w jakich warunkach psy są trzymane. Poza tym podziwiam, ze kupuje się psa za grube pieniądze (W innym, wcześniej wspomnianym wątku ktoś kupił sukę za 2600 zł) bez faktycznego rodowodu, tak po prostu z pseudo.
  4. Powinniśmy byli stłuc moje dziecko na kwaśne jabłko, jak zrzuciło komputer, rozwaliło podłogę i ścianę (choć komp działa, a dziecko przeżyło). Czteromiesięczny szczeniak nie ma wbudowanego sterownika "posłuszny pies", to czysta tablica z potrzebą poznawania świata. Ty ją zapisujesz, tak samo Twoi współlokatorzy. Jeśli nie rozumiecie, czym jest pies, jak działa jego psychika już w wieku szczeniecym, zostawiacie go bez opieki (skoro przegryzł kable w aucie - siedział tam sam tyle czasu?), oddajcie go do DOBREGO domu, zanim zrujnujecie jego psychikę i zaczniecie ogłaszać jako "grzecznego psa oddam z powodu alergii" - standardowy tekst przy próbie wyadoptowania psa niewychowanego od szczenięcia. Tak mi się jeszcze przypomniało - moje szczury zeżarły nam kilometry kabli przy głośnikach i słuchawkach, drogich sprzętach. I jakoś ich nie tłukliśmy, bo to była nasza wina, bo to my nie zabezpieczyliśmy sprzętu. Powiedz, gdzie mieszkasz, moze jakiś dogomaniak pomoze psa ułożyć. Inna opcja to isć do psiego przedszkola - najlepiej ze wszystkimi współlokatorami - i nauczyć się o0bsługi psa zamiast go karać za to, że jest psem.
  5. Wałek. My z mężem jeszcze 19 lat będziemy żyć marzeniem o domu z ogrodem, bo tyle zajmie nam spłacenie kredytu. Na dom w tej chwili nie możemy sobie pozwolić, ale nadal o nim marzymy. Idę się powiesić, marzenia som złe, jak to Amber stwierdziła.
  6. spike, owszem, można adoptować psa rasowego, od tego są między innymi fundacje zajmujące się ratowaniem konkretnych ras (odwalające kawał doskonałej roboty). Tak sobie z ciekawości przejrzałam psy do adopcji z dwóch ras - albo pies łagodny, ale ma 10-11 lat (i tłumacz zaraz małemu dziecku, że pieska już nie ma, sam się też pogódź z odejściem pupila), albo młode, ale z problemami, np. lęk separacyjny (idealne dla rodziny pracującej...), albo ma nagłe zmiany nastroju, albo nie akceptuje dzieci. Jasne, ktoś te psy skrzywdził, bo miał zachciankę, a pies za to płaci. Jednak z perspektywy osoby z malutkimi dziećmi, w tym jednym w drodze, nie zdecydowałabym się na adopcję dorosłego, młodego psa z jakimś "ale" - prędzej właśnie albo szczeniak ze schronu, albo wręcz kupiony w dobrej, sprawdzonej hodowli, gdzie dzieci przez dzień, czy kilka mogłyby najpierw między psami posiedzieć, choćby po to, zeby ocenić, jak się układają stosunki pomiedzy nimi, a psami - chodzi mi o niekrzywdzenie w obu kierunkach, bo dwuletnie dziecko potrafi szczeniakowi zrobić krzywdę, nawet, jeśli ma kontakt z czterem a dorosłymi psami. Też znam przypadki typu "no kupiłam tę bigielkę, a teraz mam problem, bo mi się podobała, a nie wiedziałam, ze to TAKA rasa", albo haszczaka z padaczką spowodowaną traumą niewybiegania - dosłownie. I też mi się to nie podoba, ale nie podoba mi się również taka, jak Twoja ocena prywatnych decyzji innych psiarzy. W każdym razie nie w tonie "jesteście głupie królewny, bo macie zdanie odmienne od mojego, jak śmiecie robić coś takiego?!"
  7. motylek, można albo kupić na zapas, albo coś, co ma kilka różnych faktur, lusterko, jakieś grzechotki, brzęczyki. Takie są zabawki Lamaze na przykład, mają różne strefy - szeleszczącą, matową, błyszczącą itd.
  8. Jeśli podczas zakupu pieska podpisywałaś umowę kupna sprzedaży, w której są punkty dotyczące faktu, ze hodowca zobowiązuje się sprzedać psa zdrowego i bez widocznych wad wrodzonych możliwych do wykrycia w momencie zakupu, coś możesz ugrać. Jeśli takiej umowy nie było, to jest jeszcze szansa, jeśli będziesz miała opinię weterynarza, że jest to wada widoczna i zagrażająca zdrowiu i życiu, a więc sprzedawca sprzedał Ci wadliwy towar (brzmi, jak brzmi, ale pies w tym wypadku jest towarem). Co do trzymania psów w mieszkaniu - u nas były trzy, w tym jedna suka (nigdy nie miała ciąży urojonej) i pięcioro dorosłych w czterech pokojach. I było czysto, po prostu kwestia dostosowania domu do psów - zero dywanów, mieszkanie bezpieczne. Teraz mam większy syf, jak mieszkam bez psów, a z półtorarocznym dzieckiem, które uwielbia demolki. Mam dość odkurzania 4 razy w tygodniu, co przy psach mi się nie zdarzało.
  9. Mam koleżankę, która ma sukę wilczaka i pomimo, ze uwielbia tego psa, mówi, ze jest to właśnie bardzo trudna rasa - żadnego zostawania na noc bez niani, bo demolka pomimo licznych ćwiczeń, generalnie sporo problemów, których przy zwykłym psie nie ma. No i moja mama ma na osiedlu psa tej rasy, niestety ludzie tacy sobie, lezą, nie patrzą, a pies nie jest łagodny, ani towarzyski. Oni idą, więc trzeba uciekać, utrwalają w spie poczucie, ze mu się należy, bo jego teren.
  10. as-ko, może coś osobistego, np. jakiś album ze zdjęciami od 0 do 3 z miejscem na kolejne zdjęcia - teraz tego nie zrozumie, ale za lata doceni. Nie taki z serii "mój chrzest", tylko raczej "ja rok po roku". Tu: [url]https://www.facebook.com/pracownia.mamimade?ref=ts&fref=ts[/url] są bardzo fajne artykuły, np. pościel w meksykańskie czaszki, taka bardziej chłopięca, ale bardzo ładna czy jakieś przyborniki do kredek itd. Można znaleźć coś fajnego. Inna opcja to [url]http://makeyourletters.com/[/url] , tu robią chyba też na zamówienie prezenty, można poprosić o spersonalizowanie prezentu. Warto poszukać takich stron, może znajdzie się coś ekstra, a jak nie, to jeszcze opcją są dobre ksiażki dla dzieci, albo album: [url]http://www.empik.com/mapy-mizielinska-aleksandra-mizielinski-daniel,p1059466744,ksiazka-p[/url] lub inne tych autorów: [url]http://www.empik.com/szukaj/produkt?q=mizieli%C5%84scy&qtype=basicForm[/url]
  11. spike, trzeba rozgraniczyć, co jest większym złem - potencjalny atak psa tu i teraz, jeśli nie zastosuje się awersji, czy teoretyczne i szczerze mówiąc mało prawdopodobne w przypadku silnego dominanta traumy psa, jeśli się tę awersję zastosuje. Atak rozumiany jako pogryzienie, które może się skończyć po prostu uśpieniem psa, leczeniem jego ofiary i innymi przyjemnościami związanymi ze startem pięćdziesięciokilogramowego kawała mięśni i zębów na dziecko, słabszego, starego lub mniejszego psa. Pitu pitu, że awersja jest zła, jest po prostu zupełnym brakiem wyobraźni, awersję w postaci kar stosuje się zarówno w pracy (jeśli słabo pracujesz, olewasz obowiązki, nie masz nagrody, podwyżki lub tracisz umowę), w szkole (olewasz obowiązki, dostajesz pałę, w końcu kiblujesz), w wychowaniu małych dzieci (jeśli robisz coś niebezpiecznego, czego robić nie należy, jesteś karany głosem/postawieniem do kąta/ brakiem deseru/odebraniem zabawki itd.). Życie nie jest różowe, pluszowe i mięciutkie, nie wszystko jest pozytywne i słodkie, nie s*amy tęczą. Pies robi coś źle, coś, co wielokrotnie było sygnalizowane, więc jest za to karany bodźcem, który nie sprawia mu przyjemności. Ma kojarzyć brak przyjemności z jednymi zachowaniami i falę przyjemności z innymi. W ten sposób sam szybko wywnioskuje, co się opłaca, a co mu szkodzi - proste jak drut. Jeśli sam brak przyjemnosci nie działa, musi się pojawić bodziec wyraźnie nieprzyjemny, żeby zakomunikować "hej, stop, źle". Całkiem normalne, wszytskie żywe stworzenia tak się uczą życia, pies nie musi byc hodowany w szklanej bańce ciastek i klikania, żeby być normalnym psem. Jeśli wykazuje zachowania niepożądane, pod okiem doświadczonego trenera można je wyeliminować znajdujac takie narzędzia szkoleniowe i nabierając doświadczenia w ich użyciu, które umożliwią wyhamowanie psich zapędów, zanim dojdzie do tragedii. I jeszcze jedno - naucz się kultury na forum, bo Twój poziom chamstwa jest tak odrażający, że brak słów. Było Ci to niejednokrotnie komunikowane, ale dalej grochem o ścianę.
  12. Sybel

    Psy-karły...

    To moze jej wytłumacz, że marzy o kalece.
  13. [quote name='spike1975']chyba nie rozumiesz panienko znaczenia terminu "merytoryczna dyskusja" skoro namawiając mnie do niej chcesz informacji nie mających z meritum sprawy nic wspólnego a mających służyć tylko do tego aby zaatakować mnie personalnie. ale nie dziwie się widząc jak wąskie macie horyzonty. weź mnie naprawdę nie rozśmieszaj bo padnę. jeżeli tak uważasz to napisz mi "przepis" na wyprowadzenie agresywnego beagla i agresywnego ONa. a właściewie nawet nie "przepis" tylko napisz same różnice. co robimy takiego z beaglem czego nie możemy robić z owczarkiem niemieckim albo odwrotnie. czy kundla "w typie" amstafa traktujemy tak jak amstafa czy nie? a jak jest mieszaniec boksera z wyżłem to ma być traktowany jak wyżeł czy jak bokser w przypadku ujawnienia się agresji i czym to traktowanie się różni? głupstwa jakie wygadujecie to przechodzą ludzkie pojęcie a sam fakt że jest was tu dużo ma być argumentem. odpowiem wam tak jak się takim ludziom zwykle odpowiada: JEDZCIE GÓWNO, MILIARDY MUCH NIE MOGĄ SIĘ MYLIĆ. przy czym oczywiście "przepisy" o które proszę nie mogą się różnic subtelnościami (np tym że labrador na ogół najbardziej lubi aportowanie a beagle pracę węchową) tylko jakimiś sprawami zasadniczymi. przecież te psy "działają zupełnie inaczej".[/QUOTE] Zacne chłopięcie, nie podałeś sam ŻADNEJ sensownej propozycji pracy z psem poza klikaniem. Napisałeś jedynie, chłopcze złoty, że wszystko, co ktokolwiek zaproponuje, jest złe, bo nie zgadza się z Twoim światopoglądem. Z każdym psem pracuje się inaczej, NIE MA złotego przepisu na wszystkie psy - co innego pies zacięty i dominujący, a co innego pies kruchy, lękliwy, przerażony wszystkim, co innego pies, który olewa opiekuna, a co innego pies, który np. atakuje wszystkich, których uzna za zagrożenie dla tegoż. Dlatego autorka wątku dostała propozycje OCENY sytuacji przez behawiorystę lub chociaż kogoś, kto zna się na psach i ma doświadczenie.
  14. spike, serio, czytaj cały tekst, ok? Dziewczyna sama przyznała, jakie błędy popełniła, co więcej, wskazała je właściwie. Rady, jakie tu padły, obejmowały między innymi behawiorystę, współpracę z kimś doświadczonym, kto oceni psa i podpowie, jak pracować. Te róznice miedzy psami to nie są subtelności, zupełnie inaczej działa owczarek, terier i pies myśliwski. To są naprawdę ogromne róznice. Nie ułożysz tak samo yorka i mastifa, bo mają inny charakter, inne pierwotne przeznaczenie i co innego na nie działa. W zasadzie nie wiem, po co tu siedzisz, gadasz w kółko to samo, wszystkim wmawiasz, ze są rozpieszczonymi, bezmyślnymi królewnami, które w przeciwieństwie do Ciebie, o jaśnie oświecony, nie mają żadnego pojęcia o psach. Dlaczego obrażasz, dlaczego nie czytasz ze zrozumieniem, dlaczego nie obejmujesz rozumkiem, że jeśli 10 osób powtarza w kółko, że gadasz głupoty, nadymasz się zamiast zastanowić i poszerzyć wiedzę?
  15. Opinia publiczna po prostu nie ogląda psów na ringu, tylko w mediach i Czterech pancernych. Ilu Twoich sąsiadów bywa na wystawach? Ja sama byłam chyba raz, jak kuzynka swojego Utiego wystawiała, a akurat byliśmy dzień wcześniej na pogrzebie wujka w jej okolicy, to wpadliśmy pokibicować. Prawdę mówiąc jedyne, co pmaiętam z tamtej wystawy, to kobieta, która wystawiała ileś tam ras, w tym sukę TTB (już nie pamiętam, co dokładnie, bo to było ze 12-14 lat temu), która była tak chora/naćpana, czy coś, ze się na nogach słaniała. Jak sędzia powiedział, ze psa w takim stanie nie moze wystawiać, wsadziła sukę do klatki i wzięła inną. Miała też samoyedy, haszczaki i jakieś inne rasy, kilka ich było. Chyba to mną wstrząsnęło bardziej, niż ONki, tym bardziej, ze Uti podobno był z jej hodowli. W każdym razie ludzie opierają się na tym, co pokazuje TV, internet, co wyczytają w gazecie. A że zwykle jest o ONkach jako psach policyjnych, labach jako ratownikach lub przewodnikach i ttb jako mordercach (nie ważne, ze to krzyżówka, która nie ma wiele wspólnego np. z pitt bulem), to taki obraz sobie żyje hen, z dala od rzeczywistości. Sama też kojarzę Ony głównie z histerią, wrzaskiem i takim jakimś obłędem w oczach, jak się na coś nakręcą, np. za siatką. Nie ufam tym psom i boję się ich po prostu, znacznie bardziej, niż TTB, które sobie spokojnie drepczą i mają wszystkich w d... Na osiedlu mamy takiego Pitta, który jest lekko spasiony, do tego szczeka sopranem - dla mnie najzabawniejszy pies na osiedlu, lezie takie krówsko, zupełnie wyluzowane, a jak pan mu się wysfrouje za bardzo, pies staje i zaczyna szczekać tym swoim głosikiem, po którym joraska się spodziewam, a nie preguska takiego :)
  16. Magda, to mozesz ewentualnie po prostu powiedzieć, ze po mleku miewa rozwolnienia i wolisz dla niego wodę. U nas w żłobku do picia są herbatki, soki itd. 3x, koniki Lamaze są super, w ogóle zabawki Lamaze są super :D Moje dziecko ma pawia i konika i oba uwielbia.
  17. Magda, u nas przy przepięciu uchwytów na tył, na tę pozycję do opuszczenia wajchy w dół Wit włąził na wózek, siadał i czekał, zeby go ciągać :) Do tej pory z nim lata, poza tym tu jest tyle różnych elementów, ze siada i po prostu się nimi bawi :) Może idź do tego przedszkola, zobacz, jakie mają menu i postaraj się odwzorować posiłki mleczne?
  18. Magda, ja w sumie nie wiem, moje dziecko chyba w żłobku dostaje mleko, w domu nigdy, tak do 2. roku życia się wstrzymam. Jada sery czasem, serki homogenizowane, jogurty, ale mleka jako takiego mu nie dawałam jeszcze - w sumie po prostu się nie złożyło. Majkowska, fajne są zabawki od Lamaze, nie wiem, czy znasz. Poza tym można pomyśleć o prezencie "na zapas" na za pół roku, czyli o takim pchaczu, [url]http://allegro.pl/fisher-price-chodzik-pchacz-jezdzik-3-w1-k6670-i3775298602.html[/url] Moje dziecko dostało go na 1. urodziny, ale myślę, że wcześniej moze się bawić po prostu jego elementami i na nim uczyć się wstawać itd.
  19. Fju, to chyba w Moskwie by się wilki przydały, w jednym z reportaży Jack Hugo Badera był tekst, że właśnie w Moskwie jest chyba jedyna na świecie organizacja walcząca o prawa zwierząt w formie prawa do masowej eutanazji, gdyż populacja zdziczałych psów jest tam tak liczna, pewna siebie i agresywna, ze np. watahy zjadają swoich dokarmiaczy, jak im coś strzeli do łbów.
  20. Moje psy wyrobiły ciekawy odruch - czują kawę w domu, lecą do kuchni, bo będzie ciasteczko do kawy i stają słupka przy pudełku i czekają. Nagroda za czujność :) I jeszcze drugi - wiedzą, ze moje dziecko sięga do pudełka z ich ciastkami, więc je tam zaganiają, Młody zauważa pudełko, a że uwielbia je karmić z ręki, to od razu sięga, wygrzebuje garść ciach i psom daje - grzecznie czekają na swoją kolej, zeby nie było! Pies zawsze pozostanie psem i zawsze coś wykombinuje :D
  21. Klaki, my już bardzo dużo wypracowaliśmy: pies daje się pogłaskać, nie atakuje jak kogoś dobrze, wielokrotnie pozna, daje się pogłaskać, nawet ufa tej oosbie zaprzyjaźnił się z kilkoma psami nie rzuca się na nas, jak śpi, a my przechodzimy i ktoś go niechcący dotknie, np połą szlafroka, jak ten śpi na legowisku nie rzuca się na rękę, jak musimy dołożyć lek do miski (bo się zdarza, że ktoś zapomni) nie gryzie przy wycieraniu daje się zostawić u fryzjera, ma taką fryzjerkę, u której lata luzem po salonie i jest super grzeczny sam się pakuje na kolana do miziania, a kiedyś to było nie do pomyślenia umie się zrelaksować, nie hsiteryzuje w domu, zostały głównie problemy na spacerach nauczył się bawić, siadać i robić słupek na komendę wycieranie łap wygląda tak, ze ja zawsze powtarzam "łapa, druga, tył raz, tył dwa", a on wtedy się obraca i podaje odpowiednią łapę nie ma cyrków u weta, jest grzeczny, teraz już nawet w poczekalni, a kiedyś to była koszmarna szarpanina chodzi na flexi i to chodzi bardzo dobrze, bo umie "słuchać" wydanych nią komend Uważam, że odwaliliśmy z nim naprawdę kawał dobrej roboty, bo na początku było z nim bardzo ciężko. Był wtedy trzecim psem w rodzinie, zupełnie nie planowanym, znalezionym, jak przymarzał pod koniec listopada do betonu, z problemami ze stawami łap, z zapaleniem uszu, a skoro był ból, strach, była agresja. W wannie zaraz po znalezieniu zasnął w strumieniach ciepłej wody, tak był wykończony. Jest kochany, ale straszny z niego młotek po prostu, tym bardziej, ze teraz ma jakieś 12-13 lat. No i bardzo ważne - od razu zaakcpetował małe dziecko, a jak teraz słyszy jakieś na ulicy, chce lecieć i sprawdzić, czy wszystko ok. Tylko wiecie, wychowywaliśmy go, jak z siostrą byłyśmy na studiach, miałyśmy kupę czasu, cierpliwości, możliwości. Teraz, przy pracy na etat, przy małym dziecku i drugim w drodze, przy wszystkich stresach i obowiązkach chciałabym po prostu mieć bezstresowego psa, żeby mieć taką swoją oazę spokoju, jak dziecko znów zrzuci pecet, który zaryje w ścianę i wyżłobi dziurę w panelach, albo jak mnie do szału szef doprowadzi. Chciałabym mieć psa, z którym spokojnie wyjdę do lasku koło domu, zrelaksuję się zamiast rozglądać się co chwila, czy ktoś/coś nie idzie, czy nie zbliża się kolejny punkt zapalny. Nie wyobrażam sobie znowu przepracowywać powyższych problemów przy ząbkującym dziecku wyjącym pół nocy, bo zwyczajnie cłowiek ma ograniczone zasoby cierpliwości, nawet, jeśli jest mamą :)
  22. Ulv, my nasze na przykład w dużym stopniu poustawialiśmy, ale nasz obecny psychol, Filip, słodki, jak lukrecja, potrafi nagle, bez najmniejszego sygnały, wystartować komuś do ręki. Dlatego niestety żadnego głaskania przez obcych - potrafi stać, miziać się, aż nagle trach! i startuje z zębami, np. po 2 minutach głaskania i naprawdę bez zmiany postawy, bez ruszenia uszami, bez zmiany na psyku, jakiegokolwiek spięcia. Mnie to męczy, nas nie gryzie oczywiście, ale zawsze i wszędzie jest stres, czy mu odbije, czy nie. Na spacerach bieganych luzem też mu waliło - ganiał, przychodził, aż nagle piorun w tyłek i w długą (niestety obecnie takie spacery to rzadkosć, nie mamy terenu, po którym by go było można puścić bez ryzyka katastrofy, więc tylko na działce leśnej). Ostatnio prawie wpadł pod tramwaj, bo po 7 latach mieszkania koło torów postanowił tramwaj zagryźć - był na smyczy i nagle wystartował, a mnie zatkało, zdązyłam matoła ściągnąć, bo biegł przed tramwajem. To był taki pierwszy wyskok w historii tego psa u nas. Nie wiem, czy chodzi o jego inwencję, czy o coś innego, ale miewa odbicia i bywa nieprzewidywalny. Spacery z nim niby są przyjemne, ale jednak ciągle się rozglądamy, czy aby nie ma jakiegoś punktu zapalnego. Ponieważ jest to trzeci taki pies z rzędu, ciągnie się to od 20 lat i mamy już dość. Za długo trzeba kluczyć na spacerach, nawet pomimo likwidacji 95% problemów, bo było dużo gorzej. Bez porównania.
  23. [quote name='Dardamell']Sybel, to ja Cię zapraszam na sesje treningową mojego psa. Chcesz, to zobaczysz na żywo. Dam Ci nawet poklikać. To nie jest tak, że metody pozytywne działają tylko na małe słodkie pieski. Na duże bydlaki nie mające oporu ruszyć na człowieka czy wypatrujące zwierzyny aby dogonić-zabić-zjeść (w odróżnieniu od pogonić, bo to fajna zabawa) również. Tylko trzeba dobrze znać popędy psa i wyjść daleko poza schemat smakołyk/zabawka.[/QUOTE] Dardamell, ja to doskonale rozumiem, po prostu moja zwichrowana wyobraźnia podsunęła mi bardzo abstrakcyjne obrazy typu klikanie zacytowanego przez Ciebie wcześniej zdania morsem na psa :) Niestety do Wrocławia nie podjadę, mam już brzuch, jak w 8. miesiącu, choć to dopiero 6. i ledwo się ruszam :) Mąż już ze dwa razy mi groził, ze greenpeace wezwie, jak szłam do wanny się odmoczyć ;)
  24. Dokładnie, ja bym się psa myśliwskiego, czy innego z silnym popędem w jakimś kierunku nie podjęła, żadnego pierwotniaka, żadnego beagle. Za nic, nawet za dopłatą, bo wiem, ze to nie mój charakter, nie moja bajka. Tylko wiesz, z drugiej strony ludzi dziwi wszystko, jak jakiś czas temu powiedziałam, że w marcu będę mieć drugie dziecko (pierwsze ma w tej chwili 18 miesięcy), usłyszałam "ale to odważna jesteś, nikt, kogo znam, a kto ma jedno, nie chce drugiego, bo to TAKI wysiłek", ewentualnie "a ty się nie boisz, jak sobie dasz radę z dwójką?" Zawsze na to drugie odpowiadam, ze już mam 10 metrów folii bąbelkowej w piwnicy, dzieci szczelnie owinę i spokój, nie uciekną, nie zabiją się. Ludzie w ogóle lubią komentować.
  25. To mi przypomniało o wyżle, którego mieliśmy na osiedlu. Piękny, dorodny pies z charakterem, mieszkał w dwóch, czy trzech pokojach z dziewięciorgiem ludzi, w tym dwojgiem dzieci. Wyprowadzała go TYLKO najmłodsza, wtedy jeszcze w gimnazjum dziewczynka była. Pies miał napady agresji, bo był niewybiegany - w ogóle niespuszczany, próbował dominować, prawie odgryzł ucho chłopcu, gdy ten leżał na łóżku i czytał książkę. Rodzina się go bała. W końcu, po chyba trzech latach, wpadli na to, by go oddać. Trafił do faceta, który ma dom z terenem leśnym, zbiornikiem wodnym, jest myśliwym i pracuje z takimi psami. Nagle okazało się, ze pies był super posłuszny, łatwo się szkolił, bo chciał się uczyć, wpatrzony w faceta jak w obrazek, wybiegany, okazał się bardzo dobrym psem w swojej kategorii. Miał pecha, bo poprzedni właściciele go od znajomych jako podrostka dostali, bez pojęcia o rasie. Na szczęscie udało nam się ich namówić na szukanie mu domu, podłożyłyśmy im kilka stron do poczytania na temat psów myśliwskich i zrozumieli, ze u nich pies się dusi.
×
×
  • Create New...