Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/244786-hodowla-Duma-i-Pasja-szczeni%C4%99ta-chore-na-parwo[/url] Tu o tej "hodowli"
  2. 3 z 6 psów, które u nas przez moje życie mieszkały, w wielu miejscach kwalifikowałyby się do uśpienia z powodu agresji. Dlatego po przygarnięciu ich i poznaniu zdecydowałyśmy z mamą, babcią i siostrą, że nigdy nikomu ich nie wydamy, bo jest to zbyt ryzykowne. Świadomie wzięłyśmy odpowiedzialnosć za nie na siebie, choć nie ukrywam, ze w jednym przypadku byłyśmy bliskie uśpienia psa - rzucał się na wszystko i wszystkich, pamiętam, jaki miałam krwiak na udzie, jak przekierował agresję na moją nogę. Akurat dla tego psa spokojnie byśmy dom znalazły, był pięknym dalmatyńczykiem, prawdopodobnie odpadem z hodowli, bo miał entropium jak cholera. Prawdopodobnie całe życie w klatce, zero socjalizacji, agresja przy misce, agresja na obcych, agresja, jeśli poczuł się zagrożony, zaskoczony, niepewny. Praca nad nim zajęła nam 2 lata, a był jednym z dwóch psów w domu. W sumie do jego śmierci nad nim pracowałyśmy tak de facto. Gdyby był w schronisku, spokojnie mógłby dostać czapę, bo wiem na 100%, że gdyby wydano go do domu z dziećmi, przynajmniej by kogoś okaleczył, a być może nawet zabił. U nas trafił pod twardą rękę, więc nagle odkrył, ze nie dość,że nie ma jajek, to nie ma prawa wystartować, bo... dostaje po prostu w pysk i laduje na glebie. Nie popieram zwykle takich metod, ale akurat to był przypadek, w którym tylko bardzo twarde i stanowcze traktowanie pozwoliło psu żyć - na dodatek zaczął się socjalizować z innymi psami, bo wiedział, że nie ma prawa wystartować. W schronie, wydany bez odpowiedniej oceny, byłby po prostu śmiertelnie niebezpieczny, gdyby trafił do kogoś słabego, niedoświadczonego (nie twierdzę, ze jesteśmy doświadczone - nie, my się zawsze uczymy, na każdym psie, bo jeszcze nigdy nie trafiłyśmy na dwa takie same), niepewnego swojej pozycji w domu. I kurcze, naprawdę, gdyby miał być do adopcji, lepiej by było go uśpić. Tak uczciwie, choć był to mój ukochany pies, taki jeden jedyny i po jego śmierci przez rok jechałam na ziołach ułatwiających zasypianie. A ja byłam jego ukochaną pańcią. I po tylu latach ryczę, jak o nim myślę.
  3. Ja jestem zdecydowanie za usypianiem psów nieadopcyjnych, a także tych, które pomimo teoretycznej możliwości leczenia nie mają przynajmniej 60% na dojście do zdrowia. Zawsze przypomina mi się mikrosunia z dogo z wodogłowiem, na którą wydano chyba 2000 zł na zabieg, który dawał niewielkie szanse wyleczenia, a sunia po dwóch czy trzech dobach i tak umarła. Oczywiście cioteczki były bohaterkami, wynoszone pod niebiosa, choć dla mnie to było nie do przyjęcia, by tak się pastwić nad psem - bo pies cierpiał przed zabiegiem i po. No ale szum był. To był wątek sprzed kilku lat, który naprawdę wzbudzał we mnie obrzydzenie. Tak samo w tych wszystkich ogłoszeniach adopcyjnych nie cierpię parapoetyckich tekstów, wierszy o psim życiu, które mają chwytać za serce, a mnie na przykład zniechęcają z marszu, bo z góry zakładam, ze osoba oddająca do adopcji jest infantylna. Tak samo historia psa pisana w pierwszej osobie - przez psa. Nie wiem, po co to, trzeba się przekopać przez tony tekstu, który ogłupia i zamazuje sens: ile pies ma lat, jaki ma charakter, jaką przeszłość, jakie problemy. To interesuje potencjalną rodzinę, a nie próba zareklamowania psa nieudolnym popisem grafomańskim. Ja wiem - rynek jest nasycony, trzeba jakoś psa wyróżnić, ale dla mnie od tego są zdjęcia i dobry, prosty, konkretny opis psa. Czytam i wiem, z czym mniej więcej mam do czynienia, na pierwszy rzut oka mogę wziąć psa pod uwagę do adopcji lub odrzucić tę kandydaturę. Kolejna rzecz - dział Przygarmnę psa, człowiek pisze, że chce dużego psa w typie haszczaka, samca, do roku, więc dostaje niebieskookiego półjamnika, albo szpicowate coś, co zdecydowanie jest suką i ma cztery lata. To9 również zniechęca, bo sprawia wrażenie, ze ludzie kompletnie nie czytają, tylko wklejają oferty, jak leci. My będziemy szukać sobie psa lub dwóch za jakieś 3-4 lata i ja się już boję. Liczę na to, ze pies sam się znajdzie kiedyś podczas spaceru i nie będę musiała przechodzić przez adopcyjny młyn, bo jest szansa, ze odpadnę - dwoje pracujących na etat dorosłych, dwoje dzieci poniżej 6 lat, mieszkanie, a nie domek, zakaz wchodzenia na kanapy, opcja klatki kenelowej jako legowiska rozważana już teraz, choć to odległe plany itd.
  4. Nigdy nie rozumiałam, po co to eliminować, ale z drugiej strony u nas w domu to zachowanie było i jest źródłem radości dla psa i domowników.
  5. Moze regularne treningi przy rowerze by pomogły? Wydłużanie tras, ciągle w miarę równe tempo plus odpowiednia karma, zeby pies miał sporo energii, notowanie wyników i zobaczysz, jak to się rozwinie. Jeśli masz wątpliwości co do kondycji zdrowotnej, to można zrobić morfologię na wszelki wypadek.
  6. Nie przebrnęłam przez cały wątek, dam tylko kilka moich spostrzeżeń. Po pierwsze nie powinno się oceniać człowieka po tym, do jakiej grupy społecznej należy - rodzina z małym dzieckiem, osoba starsza, pracująca, studentka. Sama spodziewam się drugiego dziecka i marzę o psie, ale ponieważ w rodzinie mam już 4, sama nie biorę - jesteśmy tymczasem dla psów rodzinnych, jeśli ktoś wyjeżdża (lub np. idzie do szpitala) i pies wymaga opieki. I tak chodzimy na spacery, i tak walamy się po podłodze i bawimy, a dla dziecka kontakt z psem jest naprawdę super sprawą, moje dziecko ma 17 miesięcy i psy ubóstwia. Uczy się delikatności, ćwiczy dawanie psom ciasteczek (to na psach syn nauczył się oddawać rzeczy i dzielić tym, co ma, nie na dzieciach w żłobku, czy na dorosłych). Gdybym miała możliwość, wzięłabym psa już teraz. Niestety u nas nakłada się drugi problem - dwie osoby pracują po 8h, nie byłoby problemu, gdybyśmy mieli stałe godziny pracy, ale mąż często musi robić nadgodziny, a ja mam zmiany pomiędzy 9 i 20, więc bywa, że nie ma nas od 8 do 20, dziecko jest w żłobku, potem u babci. Gdybym miała stałe godziny, pies już by był. Poza tym znam wiele rodzin, gdzie najpierw był pies, a potem dziecko, ewentualnie pies doszedł do rodziny, gdy dziecko było malutkie. Zresztą wystarczy wejść na wątek poradnikowy dla kobiet w ciąży i młodych mam, zeby zobaczyć, w ilu domach jest noworodek i np. 2 psy i kot. I ludzie sobie radzą, niekoniecznie dlatego, ze są z dogomanii. Student - zależy, gdzie mieszka, czy studiuje i pracuje, jaki tryb studiów i pracy, jakie podejście do psa itd. Jako studentka miałam 3 psy, ale mieszkałam z mamą. Pracowałam, uczyłam się, a psy były wychowane, wybiegane, zadbane, był czas, żeby latać na operację, jak była potrzeba, zeby pielęgnować po zabiegu, żeby skoczyć do groomera itd. Kwestia podejscia - znowu. Osoby starsze - znowu, znam i takich i takich. Dla starszych osób lepiej jednak psa małego/średniego, zrównoważonego, w średnim wieku, nauczonego chodzić na smyczy i nie niszczyć, bo nie każdy ma cierpliwość. Moja mama niby zalicza sie do starszych, bo jest po 60, ma dwa małe-średnie psy i śmiga z nimi codziennie, dba o nie, a my pomagamy, jak jest przeziębiona. Lata do fryzjera z jednym, do weterynarza z oboma itd. Co więcej, bywa domem tymczasowym, raz miała dwa szczyle w domu, sprawnie wyadoptowała jednego pani w mniej więcej swoim wieku, która ma już sznaucerkę olbrzymkę i jest bardzo aktywna. Młoda ma już 4 lata i super się znalazła w rodzinie. Takze ja bym nie skreślała danej grupy, a raczej jednostki. Pamiętam laskę, która chciała od nas adoptować sunię i walnęła tekst, ze ona ma już dwie, jedna w ciązy, druga się oszczeniła, a z tej naszej to piękne młode będą. Aż się zapluła, jak usłyszała, ze Fifi już wysterylizowana. Byłą też pani, która chciała dalmatyńczyka, bo jej pasował do aktualnego wystroju wnętrz. Oba psy zostały u nas, strasznie dużo wariatów się zgłaszało, ale dało sie to odłowić z rozmowy. Naprawdę wiele da sie uniknąć w ten sposób, choć wiadomo - nie wszystko.
  7. [quote name='modliszka84']Gratuluje :) U nas będzie chłopak :)[/QUOTE] Również gratulacje, chłopaki to fajne ancymony :D
  8. Też nue znam psa, który by nie dostawał szajby po kąpieli, czy wycieraniu. To absolutnie normalne.
  9. Po USG połówkowym - będzie dziewczynka :) Wszystko wygląda prawidłowo, Młoda szaleje i jestem bardzo szczęśliwa :)
  10. [quote name='czi_czi']W Poznaniu ponoć jest jakis facet ktory potrafi obcego psa potraktowac lekkim kopnieciem i "kszt" bo lubi sobie metody CM stosowac na roznych psach a nie tylko na swoim[/QUOTE] Kurna, ale by pofrunął goniony zdecydowanym kszt i kopniakiem... a-niusia, też tak uważam, pierwsza wizyta, zeby ocenić psa na swoim terenie, druga w parku itd. - tak bym to widziała i nie miałabym nic przeciwko.
  11. Jak dla mnie lepiej jest mieć na tyle samoświadomości i odwagi, by przyznać się przed sobą, że nie umie się psa wyszkolić, zapłacić szkoleniowcowi - dobremu, by ten pokazał, jak psa prowadzić i nauczył, jak z psem pracować. Prywatnie uważam, ze nie ma nic gorszego, niż napatrzeć się na jakiś program TV i bezmyślnie kopiować chwyty pana z białym uzębieniem bez względu na realne potrzeby zwierzęcia. Owszem, są różne psy, które mają bardzo różne charaktery, odchyły, potrzeby. Dlatego należy dobrać metodę do psa, a nie na siłę dopasowywać psa do metody. Zdecydowanie wolę kogoś, kto szuka dobrego szkoleniowca, idzie do niego, płaci, słucha, obserwuje i potem stara się sam naprawiać swoje bęłdy wychowawcze nabierając zrozumienia dla swojego zwierzęcia, niż kogoś, kto mówi, ze umie zaklinac psy, bo oglądał CM (a jest tu taka na forum).
  12. My się zastanawiamy nad pneumokokami, w grudniu idzie kolejna dawka 6 w 1, a że Młody chodzi do żłobka i niedługo będzie miał rodzeństwo, pomyśląłma, ze może warto to rozważyć. Z rotawirusem miał już kilka razy kontakt, ale to go nie rusza na szczęście :)
  13. U mojego psa agresja wynikała ze zbyt długiej grzywki - nie widział, więc atakował. Także różne są przyczyny.. Może ją boli coś, np. ma problem z wątrobą, więc usiłuje tuszować swoją słabość, zeby utrzymać się na swoim miejscu w rodzinie w myśl zasady, ze słabe idą do skreślenia. Niektóre psy tak miewają, na osiedlu miałam kiedyś taki przypadek, ale byłam dzieciakiem i niestety nie pamiętam o co dokładnie chodziło. Warto zrobić właśnie badania krwi, włącznie z parametrami wątrobowymi, moze też mocz, zeby jak najwięcej wykluczyć. Trzymam kciuki i będę sledzić losy suni, zawsze warto się jak najwięcej dowiedzieć, choć średnio fajnie, że w taki sposób.
  14. Cudak, mój syn ma kontakt z czterema rodzinnymi psami, obecnie jest na etapie karmienia ich z ręki swoimi kanapkami. Psy do niego podchodzą, kładą mu pyski na kolankach, łaszą się, choć to pierwsze dziecko,z jakim mają kontakt. Młody potrafi być brutalny, szczególnie wobec Felka, bo ten ma długą sierść, a Wit go łapie za frak po prostu, ale zdarza się to już bardzo rzadko. Młody wie, że można na psa cmokać, kuca czasem i przywołuje psa, daje psom zabawki. Właśnie sęk w tym, ze jak się numer dwa urodzi, też się musi nauczyć takich zachowań, a potem oboje muszą umieć chodzić na tyle, zeby podczas spaceru można było skupić się też troszkę na uczeniu psa róznych zachowań (w czym dzieci mają brać czynny udział). Generalnie chcemy, zeby dzieci od małego były uczone, jak psa traktować, jak karmić, jak szkolić. Do tego muszą być nieco bardziej komunikatywne ;)
  15. Na youtibe są filmiki gościa ze stanów, który zajmuje się łapaniem bezdomnych psów. Nazywa się Eldad Hagar, zobacz, jak pracuje z psami, które się go boją, nie chcą podejść. Tylko uwaga: nie chodzi mi o moment złapania psa, a o ostrożne oswajanie, o siadanie na ziemi i przywoływanie psa po troszeczku jedzeniem. Najpierw bez wyciągania ręki, potem stopniowo delikatny dodtyk podczas karmienia z ręki itd. Powoli, konsekwentnie.
  16. Cudak, u nas wszystko pod górkę - mamy od niespełna roku mieszkanie i jeszcze nie mam drzwi :) Tylko w łazience... Na kota rasowego nie ma co liczyć, ja jednak jestem za adopcją, nie umiałabym kupić zwierzęcia. Za jakieś 3-4 lata chcemy adoptować suczkę lub dwie :)
  17. W sobotę zaczniemy 19 tc. Kot niestety odpada, mój mąż się dusi w ich towarzystwie, poza tym 4 rodzinne psy czasem u nas pomieszkują, jeśli ich ludzie muszą się na cały dzień, czy weekend ulotnić w miejsce, w którym pies nie moze być (szkolenie, festiwal). A psy akurat z tych mało kotolubnych. Także niestety jako rodzinny dom gościnny dla psów nie możemy sobie na kota pozwolić, choć jest to moje marzenie od wielu wielu lat.
  18. [quote name='Gdarin']Chciałem się upewnić, czy dobrze zrozumiałem. Coraz bardziej wątpię, czy gatunek ludzki zasługuje na określenie 'sapiens'. :)[/QUOTE] No niestety, nastręczało to problemów, jak sunieczka miała po udarze problemy z sercem, a kardiolog łysy z brodą. Był z tym spory problem, bo ona w histerię wpadała.
  19. [quote name='Gdarin']Łysy facet z brodą naszczekał na Twoją sukę pewnej nocy???[/QUOTE] Jakkolwiek by to brzmiało, sąsiad z wakacji chciał zażartować i na nią naszczekał, ona się przestraszyła i sobie tak zakodowała.
  20. My jak zawsze przelotem :) Piękne fotki, Cudak, aż kisnę z zazdrosci, bo moje dziecko ma niestety zwierzaki tylko przelotnie - a to u jednej babci, a to u drugiej, a to u cioci. U nas tylko dwa bardzo stare szczury, które powoli zbliżają się ku końcowi drogi, a na psa się nie zanosi na razie (zaraz będzie noworodek, a potem wrócę do pracy i co? pies sam 10h?). Czekamy jeszcze 2 tygodnie, zeby się dowiedzieć, czy będzie synek, czy córeczka. Jakoś tej ciąży nie mam czasu tak przeżywać, co jakis czas z zaskoczeniem odkrywam, ze to już TEN tydzień, ależ to leci, a potem dalej działam wokół Witka. Numer dwa troszkę się wierci, ale jakoś nie ma czasu tak się wsłuchiwać, jak za pierwszym razem.
  21. Bestia na innych mężczyzn też tak reaguje, jak wchodzą do domu? Sprawdzaliscie, czy to tylko lęk przed tatą, czy przed każdym meżczyzną? Moze głupie pytanie, ale czy tata ma wąsy, brodę, łysinę okulary? Miałam sukę, która panicznie bała się facetów łysych z brodą (jeden na nią naszczekał pewnej nocy na wakacjach i tak już poszło). Poczytajcie w rodzinie o sygnałach uspokajających (książka Turid Rugaas), moze takie podejście do psa w wykonaniu taty - nie głosem, a gestami - pomoże. Ignorowanie suni i nagradzanie, gdy podejdzie spokojnie, cierpliwość, konsekwencja.
  22. Martens, z tymi cyckami to jak u ludzi - dopiero co miałam normalne, czwarty miesiąc i z dnia na dzień żegnajcie moje śliczne, nowiutkie staniki. Jak jej nagle obwód z dnia na dzień się podwoi, to się nie dziw, też normalne. U ludzi były stopy - nie ma stóp, dobrze, że pies przednie łapy chociaż nadal widzi ;) Znowu bombarduję TŻta Twoimi psami, bo mi się cholernie podobają i kiedyś fajnie by było mieć płazo-psa w domu, jak dzieci podrosną (i nabiorą rozumu w kwestii komunikacji niewerbalnej z psami).
  23. Szczenię masz dwie doby, zostało zabrane od mamy i z otoczenia, które zna, trafiło w obce miejsce. Ono nie ma wbudowanej opcji "natychmiastowa adaptacja", musisz mu pomóc, musisz nauczyć je wraz ze wszystkimi domownikami pewnych oczekiwanych zachowań. Polecam za14ruda książki Zofii Mrzewińskiej, z nich nauczysz się, jak pokazać psu odpowiednie polecenia, jak je utrwalać, jak budować z psem zdrową więź.
  24. Mój ma rok i cztery miesiące i mówi mama, tata, Maja, elek (felek), uuuuuuu - to na wszystko, co na to zasługujer, ewentualnie u-uuuu-uuuuuuuuuuuuuu - jeśli coś jest super ekstra, da (daj), ne, opa (na ręce, na parapet), poza tym na pytanie, czy idziemy się kąpać, zasuwa do łązienki, tak samo na pytanie o mycie zębów, a na pytana kuchenne idzie do kuchni. No i jego tekst flagowy to papaaaa - tak słodko to drugie aaa przeciąga :) i macha łapką.
×
×
  • Create New...