-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
Dokładnie, jeśli psa szkolimy, wykorzystujemy skojarzenia, pamięć do dźwięków, zapachów, gestów. Co za bzdurna teoria, że pies nie pamięta. Jkaby nie pamiętał, to szkolenie by wyglądało, jak szkolenie złotej rybki - jakieś tam prawdopodobieństwo istnieje, że raz na ileś prób rybka zrobi to, co chcemy. Psy nie są głupie, kojarzą pewne fakty i ludzie to wykorzystują od tysiącleci w pracy z nimi, w szkoleniu, odczulaniu itd.
-
Tak tylko dodam, ze pani od zapomnianego języka psów wycofała się ze swoich teorii nt. dominacji i tym podobnych. Poczytaj może najpierw coś o psiej psychologii typu Sygnały uspokajające, może z rodzimych szkoleniowców, albo chociaż się wysil na jakikolwiek kurs dający ci uprawnienia do udzielania rad, które mogą potencjalnie stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia twoich klientów, bo w tej chwili to śmiech przez łzy mnie łapie.
-
Polskie są nuuudne, bo polskie, mało medialne, poza tym "nic im nie grozi" (poza parwo, nosówką, zagryzieniem, zamraznięciem, śmiercią głodową, ugotowaniem żywcem w klatce itd. - nudaaaa). Jak na polskich psach zarobić? Bardzo mi przykro, ale choćby organizacje startujące na ratunek psom z Rumunii były najwybitniejszymi w Polsce, dla mnie właśnie przegrywają, są jak dzieci, które obok swojej piaskownicy znalazły drugą, fajniejszą, z większą ilością zabawek, rzuciły więc swoje w kąt i pognały tam przenosić zabawki na swój teren. Najpierw zajmijmy się naszymi, lokalnymi problemami, a potem cudzymi. Można pomagać innym, jak się ma u siebie porządek. Jak mój mąż - u nas remontu nie skończył, ale pomaga w remoncie babci, bo ma dobre serce i widzi, ze trzeba pomóć. Efekt? Ani babcia nie ma gdzie mieszkać, ani my. Wszyscy zostają z ręką w nocniku.
-
Ja przepraszam, dla mnie staffiki mają bardzo dużo gracji, takiej lekko zbliżonej do gracji świnki wietnamskiej, ale jednak. Mam jednego w sąsiedztwie i uwielbiam na niego patrzeć, on w sumie nie idzie, on tak pociesznie tupta holując pana, który na widok zainteresowania swoim psem ma nosek coraz wyżej i wyżej... I tak sobie tuptają :)
-
My nowe smaki zaczęliśmy od rozcieńczania np. marchewki i podawania przez smoczek. Moje dziecko za picie jakiekolwiek dałoby się pokroić do dzisiaj, dostaje np. cienką herbatkę żurawinową z woreczka, taką zaparzaną z odrobiną cukru brązowego lub ksylitolu. Magda, USG za 6 tygodni :)
-
U nas idą czwórki. Wszystkie razem. Jak dobrze, ze jestem już na zwolnieniu i po tym, jak panowie idą do żłobka i pracy, mogę odespać. Matko, co za koszmar, jak dziecko wyje pól nocy przez sen, kwili, zawodzi, a w końcu wstaje i chce spać z nami. Numer dwa - 14 tydzień i nie wiemy, co :)
-
Moje psy to samo, jak psytnę, zerkną, westchną i dalej swoje, bo pańcia się pewnie zapowietrzyła i sprawdzają, czy aby żyje. Dziabanie w bok - o matko, ekscytujące, potem się pobawimy, luzik. Mniej więcej tak to wygląda u psów, które są w miarę pewne siebie i po wielu latach pracy stabilne, choć przyszły do nas zwichrowane. Gdybym dźgneła mojego poprzedniego agresora, miałabym perforację ręki na 100%, bo właśnie przekierowywał agresję. Zaklinaczko, a co poza CM czytałaś? Cokolwiek?
-
Kwestia reklamy, potęga mediów, trafił akurat do National Geographic, a wielu myśli, że jeśli coś idzie pod ich sztandarem, to MUSI być dobre dla zwierząt, prawdziwe merytorycznie i generalnie idealne. I psy płacą.
-
Martens, wszystko przez kastrację, wycięłaś psu charakter z jajami :evil_lol: A na serio - ja bardzo bardzo bym chciała zobaczyć diabelski pomiot Honey :) Tak sobie platonicznie o małej szkaradzie w domu pomarzyć :D
-
Mam trzy stare szczury. Takie już ledwo drepczące. Męczą się, bo nawet z klatki same wyjść nie mogą. Przez chwilę rozważaliśmy z mężem, czy ich nie uśpić - całe życie razem, od chwili urodzenia, a teraz mają po kolei odchodzić, aż zostanie jeden, wystraszony. Popytałam, jak to wygląda: zastrzyk uspokajający, a po nim zastrzyk z wit. M w serce. Tak więc nasze szczury będą po kolei dożywać swoich dni, a nam wstyd, że o tym w ogóle pomyśleliśmy - chcieliśmy dobrze. Niestety stare, niechciane psy w schronach nie mają luksusu posiadania człowieka, który powie "no nie, tak nie można". Mają natomiast wady - koszty, wymagania, potrzeby. Na tle młodych, potencjalnie adoptowalnych psów przegrywają i w sumie może i lepiej, jeśli dostaną zastrzyk zamiast leżeć i dogorywać. Przykro mi, że tak wygląda sytuacja, ale nas jako kraju nie stać na utrzymanie chorych i nideołężnych psów, skoro odmawia się leczenia starym, chorym ludziom, którzy całe życie na siebie płacili. Niestety obecnie ta sytuacja jest mi bliska, bo mam młodą osobę (mo9ją młodszą siostrę) z podejrzeniem jednej z chorób nierefundowanych, choć możliwych do zaleczenia. Jakiś czas temu, gdy była w trakcie niezbyt udanego diagnozowania (pani dr nie umiała zinterpretować wyników morfologii, bo nie wzięła podręcznika), młoda stwierdziła, ze jeśli się okaże, ze to ta choroba, to ona chce, zeby ją uśpić, jak się zacznie pogarszać, bo nie chce być ciężarem i obciązać rodziny koszmarnymi kosztami ( ca 10.000 zł miesięcznie w cieżkim stadium). Taki kraj, takie realia. Nie stać nas na wzięcie odpowiedzialności za kolejne zwierzęta, skoro nie stać nas na branie odpowiedzialnosci za ludzi, którzy leczeni mogą być w pełni sprawni i dawać dochód, być dla kraju bonusem. A co moze taki pies? Niestety.
-
A akita amerykańska wcaaale, ale to zupełnie nie jest z inu spokrewniona i wcale od inu się nie wywodzi. .. Co więcej, wcale nie obowiązuje jej irlandzki przepis mówiący o niebezpiecznych rasach i ich krzyżówkach... Nie ma to jak w całym sporym tekście doczepić się tylko do jednego punktu.
-
Móju chyba jest samobójcą, bo on jest śmiertelnie obrażony, jak go za ręce trzymam. Myślę, ze to efekt żłobka, bo tam nie ma kto go non stop prowadzać, jest duża otwarta przestrzeń, latem dzieciaki wychodziły do ogródka i biegały po ogrodzonym placu zabaw dla najmniejszych. Poza tym nauczył się jeść łyżeczką i widelcem - co prawda straty w ludziach i okolicy są spore podczas posiłków, ale radzimy sobie. Żłobek nauczył go naprawdę sporej samodzielności z tego, co widzę :)
-
Magda, poważnie? Wit jest niewiele straszy, bo z czerwca, a od maja chodzi, od lipca biega. Przypłaca to licznymi siniakami, wiele z nich ma na czole, ale szaleje dziko, na spacery chodzi po prostu w szelkach, żeby można było go wyłapać, jak leci na twarz. Na wakacjach po plaży i lesie sam biegał, tylko trzymany na szelkach, zeby nie fiknął.
-
SBD, niestety nie wiem, dlaczego ludzie kochający zwierzaki i je szanujący nie stoją jednym zwartym murem, nie działają razem. No ok, w sumie doskonale wiem - jedni chcą ratować młode, sterylizować, inni chcą ratować stare, chore, ciągnące fortunę. W efekcie rozbija się o kasę, o poglądy, choć wszyscy chcą de facto tego samego. Smutne. I znowu psy płacą.
-
Przeczytałam pierwsze pięć stron (które sprawiły mi dziką, godną chichotu radość, gdy zobaczyłam, ze xxxx52 ma banana, dożyłam tego chwalebnego dnia! :D ). Mam bardzo mieszane uczucia, bo tak: psów szkoda, ale na całym świecie psy giną masowo. Koty też, dzieci, starzy ludzie, kobiety. Wszyscy słabsi. Sami nie radzimy sobie ze swoimi problemami, wiele akcji ratujących zwierzęta (dzieci też, akurat ostatnio w tym siedzę, bo mam dwoje znajomych bardzo chorych maluchów z dofinansowaniem z NFZ rzędu 13 zł do butów za 500 zł) to akcje żebracze, żałośnie skomlące o grosz. Troszkę to poniżające, prawda? I co? Nagle żebrak zobaczył jeszcze większego żebraka i postanowił go wesprzeć swoim kartonowym pudłem? To może zamiast robić akcje zwożenia psów wspomóc lokalne organizacje prozwierzęce, może stworzyć autobus weterynaryjny z datków osób chętnych do pomocy, skrzyknąć grupę zaangażowanych weterynarzy, techników, speców od łapania psów i pojechać tam, gdzie jest źle, porobić darmowe sterylki bezdomniakom, szczepienia, jakieś warsztaty połączone z pokazami szkolenia kundli - tak KUNDLI właśnie! Pokazać filmiki z metamorfozami, pomóc w tworzeniu schronisk, pogadać o nowych ustawach dotyczących ochrony zwierząt. Wciągnąć w to Niemców - czemu nie? Zamiast dawać rybę dać wędkę. To chyba dużo lepsze rozwiązanie, chocby miało trwać dekadę samo takie działanie sterylko-busu i szkoleń, niż zwożenie kilku psów i co? No super, adoptowano powiedzmy 100 psów. W ciągu 3 lat. W tym czasie 100.000 szczeniąt wylądowało pod kolami, 30.000 w rzekach, a około 500.000 psow zginęło zakatowanych, pod kołami, z chorób i głodu. No super hiper się ten świat zmienił dla tych stu psów. A dlaczego akurat tych, a nie innych, co? I tak można w nieskończoność, więc ta akcja w tej formie dla mnie nie ma sensu. Pytanko- padło hasło Medor - zgierskie schronisko Medor?
-
Nasz też niechrzczony, jakby mi ktoś walnął taki tekst, zostałby zmiażdżony przeze mnie i męża. Tak swoją drogą co do lekarzy - od czerwca moja siostra jest diagnozowana pod kątem stwardnienia rozsianego. Wczoraj okazało się, że być może jednak jest zdrowa. W każdym razie pierwsza wizyta u pana profesora to 500 zł, każda następna 300, a leczenie SM w ogóle nie jest finansowane, początkowe stadium to ponad 2000, a późniejsze dobijają do 10000 miesięcznie... Porażka, NFZ robi sobie po prostu z ludzi jaja.
-
Dara, jaki masz fotelik? Wyjęłaś z niego podkłądkę, która jest wokół ramion i główki? U nas to rozwiązało problem, a Witek jest wielkim facetem, jeździł w foteliku do 9-10 msca. Co do szkoły rodzenia - zależy, gdzie. Ja chodziłam w szpitalu, w którym później rodziłam, więc zobaczyłam wcześniej porodówkę, salę poporodową i dzięki temu byłam mniej zagubiona. Poza tym dowiedziałam się, na czym dokładnie polega połóg, o co chodzi z urodzeniem łożyska i przydało się też oddychanie ze szkoły. Plus rozwiałam wątpliwości dotyczące pielęgnacji. Jak dla mnie było warto. Co prawda drugie chciałabym urodzić w innym szpitalu, więc do szkoły już tam nie będę zasuwać, ale wiedza się przyda - przede wszystkim oddychanie, jak w moim przypadku - rodzenia bez znieczulenia, bo szło za szybko.
-
U mnie odpadają imiona zawierające R, bo nie wymawiam i dziecko by miało wiochę w szkole :P Miłosz i Ivo mi się podobają, ale mąż na nie. Dziewczęcych szukam...
-
My jutro idziemy na USG 12 tygodnia. Nie mam kompletnie pomysłu na imiona, roboczo jest Staś i Zosia, żeby do Witka pasowało, ale w sumie nie wiem, czy się utrzymają.
-
Ta, dyskusja na FB była w sumie dość rzeczowa, aż przyszła silna grupa pod wezwaniem, zwyzywała, po czym poczuła się urażona i pokasowała wiele logicznych i sensownych postów. Jak dla mnie dogociotki powinny się zająć ratowaniem chińskich psów jadalnych, tam by miały nieskończone źródełko, a jakie materiały promocyjne...
-
Po sześciu latach na pewno autorowi to pomoże...
-
Miałam takie jazdy, ale poprosiłam uprzejmie o pokazaniu aktu własności tego terenu i pani się zatkała. Jeśli ktoś ma mieszkanie własnościowe i wykupiony pod nie grunt (to są jakieś działki typu metr na metr i też niezbyt często), to teoretycznie ma jakieś tam prawo, ale zwykle te trawniki to własność spódzielni - wyjątkiem jest wspólnota.
-
Czytam wątek, który podrzuciłą Iwona, udzielam się w nim i cycki opadają po kolana. Co za poziom argumentacji... Piesek odgryzł palec, bo był nakręcony walką, no zdarza się, biedny taki...
-
Kilka pytań: czy jakoś szkolisz psy, choćby uczysz podstawowych komend, czy znają nagrody za dobre zachowanie? czy sunie są sterylizowane, czy nie - jeśli nie, to czy agresja zbiegła się w czasie z cieczką lub np. jakąś ciążą urojoną jamniczki? czy starsza sunia ma jakieś problemy ze zdrowiem, jakieś objawy bólowe, czy coś, co wskazuje, ze jest słabsza, niż była? Przypuszczam, że młoda mogła dorosnąć i uznać, że jest już najsilniejsza w stadzie, a co za tym idzie, że może starszą ustawiać. Waszą rolą tutaj jest reagować i karcić młodą, gdy atakuje starszą, pokazać jej, ze nie wolno terroryzować słabszej suni. Traktujcie wszystkie psy tak samo, żadnego nie wyróżniajcie, bo to może podsycić konflikt, strofujcie werbalnie, ewentualnie sadzajcie agresorkę na tyłku, ale uwaga - nie traktujcie jej agresywnie, bo uzna to w końcu za naturalny sposób zachowania.
-
Strasznie dużo włosów wychodzi ze starszego psa. proszę o pomoc
Sybel replied to grosik1983's topic in Czesanie
Podravki? Przyprawy? Dla psa? Ehe. Jasne, błyskotliwcu i co jeszcze?