-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
Dardamell, ja bym bardzo chciała zobaczyć, jak klikasz te hasła :) A tak na serio, jak już wspominałam, po przejściach z licznymi totalnie zrytymi kundelkami w moim domu, psami z nieznanych źródeł, bo z ulicy marzę o psie wybranym ze względu na wygląd, charakter, docelowy rozmiar itd. Miałam znajomą, której pies był tak brzydki, że poza nią cała rodzina psa wyprowadzała tylko w nocy, bo się autentycznie wstydzili. Był kochany, ale podobno był najbrzydszym psem na osiedlu i zawsze ktoś to skomentował :) Także wygląd może mieć znaczenie :)
-
Spike, jak widzę, wchodzisz, plujesz jadem, mącisz i wszędzie obrażasz. Co za styl,. co za klasa. Każdy wybiera to, co mu odpowiada, ja marzę o dalmatyńczyku, bo TAK, bo miałam, bo chcę znowu. Nie o kundlu, a o dalmatyńczyku. Koniec kropka. Ma być rodowodowy, bo nie chcę smętnej kopii kopii.
-
Maskotki piorę w zależności od rozmiaru w wannie lub misce z płynem dziecięcym, odmaczają się, potem je dobrze wyduźdam w wodzie, wypłuczę i muszę schować gdzieś, gdzie mogą wyschnąć, bo już raz mokry miś trafił do łóżka. Gondolę można prać w wannie/brodziku, my używamy gąbki i najpierw mydła, a pod koniec preparatu impregnującego do odzieży sportowej. A zabawki... Cóż, zazdrość jest o gumowe, drewniane i taką małą różową wibrującą świnkę. Poza tym martw się o pieluchy, u nas np. choćbyśmy się nie wiem, jak starali, Felek zawsze wykradał sobie jakąś pieluchę, niósł pod stół, kładł na niej pysk i tak spał. Jakoś nie zawsze tego psa rozumiem.
-
My od początku chcieliśmy klasyczne imię, niewydumane, niekoniecznie ze szczytu top listy. Szukaliśmy przy Młodym do 6 miesiąca chyba, siostra podrzuciła Witolda i tak mamy właśnie naszego Witusia. Klasyczne, stare imię pasujące do naszego nazwiska, uniwersalne, bo i dla dziecka i dla dorosłego. Z młodą szukaliśmy w sumie krótko, bo ja zawsze chciałam Zofię - znów proste, klasyczne, uniwersalne, ładnie sie zdrabnia, wdzięczne i dla dziewczynki i dla młodej kobiety i dla starszej pani. Co prawda moja ciotka była zdruzgotana, bo tego imienia nie cierpi, podrzucała nam więc Dalię, Irenę, Kalię... Moja siostra dorzuciła Nawoję i ręce mi już opadły. Mąż tylko zapytał "a jak to jest na woja?", czym bardzo mi pomógł zbić argumenty :D Poza Zofią rozważałam Barbarę, ale ze względu na moje tępe "R" nie przeszło, i Małgorzatę, ale mąż ma uraz, więc też nie przeszło.
-
Ulv, to o sikaniu i niszczeniu, to jakbym o moim dziecku czytała :evil_lol:, które nauczyło się zdejmować pampka, nauczyło nasz komputer latać itd. Wszystkie szczeniaki tak mają - ludzkie, psie, kocie... U mnie był dorosły pies, który zeżerał wszystko, co znalazł, mamy obgryzione brzegi książek, szaf, wszystkie rogi obsikał, zjadł mi plecak, koszulę nocną... Zależy, na co się trafi. Każdy ma swój pogląd na psa idealnego.
-
Kuro, zobacz, jak są ogłaszane psy w dziale Psy w Potrzebie - tam są całe ogromne listy stron z ogłoszeniami, ludzie dają po kilkadziesiąt.
-
To w sumie dziwne, ja np. prędzej nie zaufam psu z maską w typie ON, niż czarnemu, bo jakoś mi się to kojarzy ze sfiksowanym psem łańcuchowym, który nawiał i korzysta z życia.
-
Roczny malamut ciągnie do psów i innych zwierząt, jak go okiełznać?!?
Sybel replied to eti's topic in Wychowanie
U nas przy dalmatyńczyku kastracja pomogła akurat, a też był problem z rzucaniem się do ręki przy misce (przy nakładaniu posiłku), wyskoczył mi do twarzy, jak kazałam mu wyjść z kuchni (dostał natychmiast pięścią w pysk, aż mnie ręka bolała, ale to był zdecydowanie odruch automatyczny), rzucał się na wszystko, wszystko próbował zagryźć, ewentualnie obiekty statyczne gwałcił. Po kastracji przeszło, oczywiście w połączeniu z dalszą pracą. -
U nas roczny dalmatyńczyk z ulicy żył 5 lat, nie wiemy, dlaczego umarł - było podejrzenie zatrucia, albo skrętu żołądka, ale weterynarz nie był w stanie postawić diagnozy, pies cierpiał, aż w końcu nam umarł. A jeździłyśmy z nim po 3 razy na dobę do lecznicy, na kroplówki, na USG, RTG, badania krwi, kału, moczu, wszystko, co się dało. Także wiem, że tak to nie działa, ale chcemy chociaż spróbowac.
-
Ja chcę szczeniaki, bo zawsze miałam psy dorosłe, zawsze pracowałam z psami kilkuletnimi po przejściach. Dla moich dzieci natomiast chcę szczeniaki, żeby dzieci nauczyły się dbać o psa od początku, od małego, aż do śmierci, żeby pies był z nimi do matury, jeśli zdrowie pozwoli, żeby zobaczyły, że zwierzę też jest dzieckiem, potem dojrzałym osobnikiem i w końcu seniorem. Proste? Nie chcę psa, który pożyje u nas 3-4 lata i pożegnanie, a potem następny tak samo i jeszcze jeden. Chcę "inwestycji na lata".
-
Ja na przykład mam ostatnio kryzys w miłosci do psów, które całe życie uwielbiałam. Po trzecim z rzędu niezrównoważonym psie z ulicy po prostu doszłam do punktu, w którym nie umiem psom zaufać i nawet przy spokojnych siedzę spięta i czekam na jakiś atak, na nagła zmianę nastroju - tak zachowuje się jeden z psów mojej mamy, już po wieloletniej terapii i taki był nasz poprzedni pies. Po 10 latach z takimi zwierzętami po prostu nie potrafię zaufać psu, dlatego teraz kilka lat przerwy, a potem start ze szczeniakiem, który nie zdążył jeszcze oberwać. Marzę o psie, który zadziała na mnie, jak terapia.
-
Nie wiem, ja się nie czuję winna bezdomności psów. Ile zdołałam, tyle uratowałam, wszystkie kastrowane, sterylizowane, chipowane. Zrobiłam tyle, ile fizycznie i finansowo zdołałam, z dala od "cioteczek". Jeśli kiedyś będę marzyć o konkretnej rasie, z pewnością kupię. Jeśli będę adoptowoać, to jak wspominałam, nie starszego psa z kojca ze schroniska, a malucha z DT. Mam dziecko, drugie w drodze, nie mam ochoty ryzykować psa z lękami, z problemami przy misce itd.
-
[quote name='keakea']Pies z hodowli nie spędza w betonowej klatce kilku lat albo całego życia, nie żywi się zlewkami, nie robi pod siebie, bo nie ma nikogo, z kim mógłby wyjść na spacer, nie umiera w męczarniach, bo jest wśród kilkuset innych i zabrakło kasy na weterynarza, nie płacze za ludzkim dotykiem. Pies z hodowli jest zawsze zdrowy, zawsze śliczny, spełnia wszystkie oczekiwania, nie kosztuje znów tak dużo, można z nim jeździć na wystawy i szpanować nim na lewo i prawo. Można też dzielić z nim życie i mieć w nim wiernego przyjaciela i zdusić w sobie świadomość, że gdzieś w betonowym kojcu, w lichej budzie, nad zardzewiałą miską, kolejny rok na próżno czeka na Dom i Człowieka pies, któremu nie dane było być z hodowli...[/QUOTE] Uwielbiam takie manipulowanie faktami, brakuje tylko rzewnego podkładu skrzypiec.
-
Majkowska, moje dziecko się przesiadło na spacerówkę - na płask po prostu - jak miało 4 lub 5 miesięcy, bo wyrosło.
-
Do dużych sklepów wjeżdżam z wózkiem bez oporów, przed warzywniakiem koło mojej mamy zostawiam wózek, a dziecko wchodzi ze mną, a w pozostałych przypadkach staram się unikać robienia zakupów tam, gdzie nie da się wjechać. Kilka razy w piekarni koło nas się zdarzyło, że dziecko z wózkiem zostało przy samych drzwiach, a ja stałam częściowo przy ladzie, częściowo w drzwiach, zeby młody mnie widział. Byłam moze 150 cm od dziecka. Zakupy, któych nie zrobie z wózkiem, robię albo, jak Młody w żłobku, albo zlecam mężowi.
-
Ja wiem, że my nie kupimy, choćby ze względów finansowych, u nas w grę wchodzi jedynie adopcja, najchętniej szczeniaków - dwóch suczek, za 3-4 lata, jak nam dzieciaki podrosną nieco i nie będą już takim zagrożeniem dla małych stworzeń. Lubię wiele ras, mój mąż też, ale problem w tym, ze lubimy różne rasy, chyba tylko berneńczyki mamy oboje wspólne, ale jeśli już, to też z adopcji, bo my akurat tak mamy, że lubimy znajdy i sprawia nam frajdę adopcja. Zresztą dotychczas zawsze i psy i szczury były przygarniane, nie kupowane. No ale właśnie, u nas też kwestia finansowa, wolę mieć te kilka tysięcy na dobrą karmę dla psa z adopcji, niż jej nie mieć. Gdybym ustrzeliła szóstkę w totka, kupiłabym sobie za to dwa dalmatyńczyki (i mąż mógłby mi nagwizdać :P), bo kocham tę rasę, choć mój pierwszy głupol był znajdą właśnie.
-
U nas jest nieogrodzony teren należący częsciowo do miasta, częściowo do ASP. Latają tam osiedlowe psy, ale zwykle są łapane, jeśli idzie inny pies. Oczywiście są wyjątki, np. ogromna suka w typie mastifa, której pani na moją mamę naskoczyła, ze jak mama śmie chodzić po JEJ terenie spacerowym. Jest też parka z dzieckiem i agresywnym ONem, którego kompletnie nie kontrolują i nie przeszkadza im, ze trzyletnie dziecko patrzy, jak pies się rzuca na inne.
-
Ogłonieszenie udostępniane przez Niechciane i Zapomniane, też udostępniłam na FB. Trzymam kciuki :)
-
Uciążliwa i stresogenna starsza babka z nieokiełznanym labem.
Sybel replied to Plutowa's topic in Pogryzienia
Ta, ślad na plecach pani, a Autorka ma sprawę o napaść - brawo. -
Pies to pies, cztery łapy, konkretna historia, konkretny charakter. Kwestia, czego Ty oczekujesz - czy marzysz o wystawach, o wkręceniu dziecka w profesjonalne sporty z psem, czy też chcesz po prostu towarzysza rodziny. Tak czy inaczej, czy kupisz psa z rodowodem, czy adoptujesz, najlepiej najpierw sprawdzić po prostu źródło i spędzić z psem troszkę czasu, poznać go, poznać jego otoczenie. Ja za każdym razem miałam psa z ulicy, 5 kundli i jeden prawdopodobnie dalmatyńczyk z pseudo i 50% tych psów miało poważne problemy na tle lękowym. Najlepiej się trzymała suka, która błąkała się raptem kilka godzin (koleżanka widziała, jak Fifi została przywieziona tramwajem, odpięta i człowiek wrócił następnym tramwajem do domu) i pies wzięty z DT. Im dłużej pies na ulicy, tym trudniej określić, jakiej krzywdy doznał, jak bardzo ma zwichrowany charakter. Dlatego albo adopcja z fundacji, jakiegoś schroniska, gdzie jest sporo wolontariuszy, którzy pracują z psami, DT, albo zakup psa z hodowli o bardzo dobrych opiniach. I tak btw. opinie społeczeństwa są idiotyczne, mi jedna starsza pani dziękowała (?!), ze "jak większość młodych kobiet" nie usunęłam ciąży, bo taka o moim pokoleniu krąży opinia w jej pokoleniu. Tak więc olej cudze opinie, kieruj się własnym instynktem, pies to inwestycja na wiele wiele lat i musi być z dobrego źródła, szczególnie, jeśli w domu jest dziecko.
-
Uciążliwa i stresogenna starsza babka z nieokiełznanym labem.
Sybel replied to Plutowa's topic in Pogryzienia
W SM można podkolorować (w sumie nie za bardzo na dłuższą metę), że agresywny, wielki pies, ze luzem, ze pani nie panuje, że zagraża psom i spacerowiczom, również z małymi dziećmi, bo moze staranować i prosisz o jakąś kontrolę, bo się boisz o siebie i psa. -
Wiem, dlatego nie mamy, tylko 4 rodzinne na dochodząco. Za jakieś 3-4 lata planujemy adoptować dwójkę, najlepiej dwie panienki, bo w rodzinie zwykle chłopaki były. A tak chcemy, zeby nasze dzieciaki się nauczyły, co to znaczy opieka nad psem. Na razie Wit (18 miesięcy) jest specjalistą od ćwiczenia miziania, dawania ciasteczek z ręki i kładzenia się na psach, a takze łapania największego za siusiaka, bo mu często wisi akurat na poziomie nosa. Ofiara - Kaktus - jest bardzo spokojna i dyplomatycznie odchodzi :)
-
Uciążliwa i stresogenna starsza babka z nieokiełznanym labem.
Sybel replied to Plutowa's topic in Pogryzienia
Kup gaz. Jeśli ona z psem się zbliży lub pies się zbliży, powiedz, ze dostanie gazem po nosie, bo Ty nie zamierzasz zdrowiem swojego psa płacić za jej nieudolność. Poza tym pogadaj z innymi psiarzami, czy też mają z nią problem, jeśli tak, ustalcie, ze na każdą taką sytuację każda osoba zagrożona będzie pańcię informować, ze wzywa SM. Niestety wątpię, czy bez świadków pogryzienia mozesz zrobić coś więcej. -
Moja mama ostatnio szła z chłopakami, przy czym Filip chodzi tak, ze trzeba omijać inne psy, bo się na nie jadowi - nie bardzo, ale jest to upierdliwe po prostu. W każdym razie za nią szła pani z innym psem, chodnik szeroki, masa opcji zmiany trasy, mama usiłowała dojść do chodnika prowadzącego do domu. Pani szła za nią, Filip się rzucał, jej pies się rzucał, a ona dalej twardo na mamę, jeszcze przyspieszyła, pies na luźnej smyczy. Mama w końcu stanęła i Filipa usadziła, zeby baba ją ominęła, ta lekko zwolniła "żeby się pieski przywitały". No nie kumam. Serio.