-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
mała_czarna, miałam na myśli, że sobie poszukałam i doszłam do sprzedaży tylu różnych ciekawych zwierząt, a nie, że link mnie tak przekierowuje ;)
-
Twój link doprowadził mnie tutaj: [url]http://www.centrumhodowlane.pl/oferta[/url]
-
W poniedziałek trafiłam do szpitala (Matka Polka) na badania pod kątem cukrzycy ciążowej. Moja ginekolog mnie wysłała w zasadzie na oko, bo wyniki miałam takie, ze co najwyżej powinna mnie wysłać do poradni diabetologicznej. Wczoraj przy wypisie od lekarza usłyszałam tylko, ze on nie wie, po co tu w sumie leżę, chyba, zeby leżeć. Tak więc jestem zachwycona czterema dniami na OCP. Poszłam do poradni, dostałam glukometr, dostałam dietę, mam nadal profil dobowy cukru w normie i obiecałam sobie, ze więcej do mojej ginekolog prowadzącej nie pójdę.
-
Kilka dni w szpitalnym SPA i już mi rozrywkę zbanowali :D A pierwsze, co zrobiłam po wyjściu, to tu wskoczyłam zobaczyć, jakie nowe oświecone rady ma spike :)
-
Kasiek, jak mieszkałam w Zgierzu, miałam za sąsiada (W drugiej klatce) zbieracza. Facet zbierał i przywlekał na podwórko resztki, jakie znalazł - pizzę, jakieś tam pudełka styropianowe z różnymi resztkami, a nawet... martwego kota, którego wypatroszył, oskórował i rozwiesił na sznurkach do wyschnięcia. Sanepid był u nas non stop i nic. W końcu facet umarł i cały budynek odetchnął. Na to podwórko wychodziły dzieci, psy, koty domowe na spacer... Cieszę się, ze propozycja z rachunkiem dała efekt :)
-
Szukałam na YT filmików dla mojego dziecka, zeby mu fenki w naturze pokazać. A tam fenek lizany przez kota na kanapie, fenki w kąpieli. Wiem, lisy, ale i tak ręce opadły.
-
[quote name='spike1975']a swoje groźby wobec mnie zgłosiłeś czy tylko przeedytowałeś żeby śladu nie było, tchórzu? tchórz który nie potrafi nawet wziąć odpowiedzialności za swoje słowa próbował mnie straszyć. no niech ja w domu nie nocuje :D nawet z internetowej "napinki" nie jesteś w stanie wyjść z twarzą, cykorze.[/QUOTE] Każdy ocenia po własnym zachowaniu. To, ze Ty byś się tak zachował nie znaczy, ze inni też muszą, co zostało wielokrotnie podkreślone. Rosa, do moda bezpośrednio też zgłosiłam, mam nadzieję, ze ktoś zareaguje, bo to się zbyt długo ciągnie. Co więcej, takie seksistowskie, żałosne uwagi, jakie nasza fontanna testosteronu produkuje, są już mocno ponizej krytyki.
-
[quote name='spike1975']liga broni, liga radzi, liga nigdy was nie zdradzi, siostry :D[/QUOTE] Stary, idź wyginąć, jak inne mamuty.
-
Dziewczyny, darujcie sobie. Co prawda zgłosiłam jego post do moda i czekam na reakcję, ale chyba nie warto karmić trolla. To jest aż męczące - takie bicie się z głupim, który kompletnie nigdy nie zaakceptuje cudzego zdania. Człowiek musi być niezwykle samotny i nieszczęśliwy, ze trolluje tu non stop i tylko ciśnienie podnosi, raz w życiu ktoś go zauważył. Po co to nakręcać?
-
Spike, dla Ciebie wszystko, co piszemy, jest idiotyczne, godne pogardy, a my jesteśmy stadem oszołomów. Proponuję, zebyś w takim ukłądzie zakończył swoje cierpienie, nie zniżał się do naszego poziomu i opuścił forum, bo to już ani śmieszne nie jest, ani nic nie wnosi.
-
W rodzinie meża jest "ork" za 200 zł, śmiejemy się, ze to york cesarski, waży chyba z 6 kg :D Uroczy, ale po co było go kupować, skoro można kundelka adoptować, to nie wiem. Oczywiście nazywa sie KIller, jak większość teg typu piesków. co do karmienia - na karmach jest rozpiska, ile karmy podawać, a dobra karma (niekoniecznie akurat RC) powinna dostarczać wszystkich składników w odpowiednich proporcjach, nie jestem pewna, ale podejrzewam, ze dorzucanie do karmy dla szczeniąt dodatkowo mięsa, czyli białka, moze zaszkodzić psu, bo po prostu tego białka w diecie będzie za dużo. Podkreślam, ze tak mi się wydaje, ale nie jestem pewna, na logikę idę.
-
Obściskuje, całuje i wsadza nos w tyłki napotkanych osób :) Na bank. Pies psu, a on właścicielowi :)
-
Tylko uświadom w takim razie temu swojemu koledze, ze być może za jego szczęściem i zmiękczonymi serduszkami rodziców może stać cudza tragedia - utrata przyjaciela. Niestety trzeba patrzeć dalej, niż na czubek własnego nosa. Czy można coś zrobić z tamtym procederem? Mozesz spróbować zgłosić do lokalnego TOZu, może oni zadziałają dalej.
-
spike, niedorzeczne historie na swój temat wypisujesz sam. Masz psa, bierz za niego odpowiedzialność. Nie chcesz brać odpowiedzialności - pozbądź się psa. Tyle w temacie, bo rozmowa z takim tłukiem jest wybitnie nie do przejścia.
-
Tyle, ze większość - poza Tobą - prowadzi psy na smyczy lub je łapie na widok innego psa. I nie zawsze są to psy agresywne - są to psy chore, nietowarzyskie, starsze, lękliwe. A, no tak. Pies to pies i psy się niczym od siebie nie różnią. Ty jeden przyznajesz, ze to Twój pies podbiega. A frustrację budzi w nas właśnie takie zachowanie, jakie sobą reprezentujesz, bo wystawiasz koszmarną opinię ogółowi psiarzy - niestety kretyni są najbardziej widoczni, bo kulturalni psiarze nie pozwalają swoim pupilom wchodzić innym psom i ludziom na głowę udajac, ze nad nimi panują.
-
Nie podoba mi się, ze nie rozumiesz, ze większość - zdecydowana większość - psiarzy nie lubi, gdy do ich małych/średnich/dużych psów podbiega obce bydle. Nie podoba mi się, ze nie jesteś w stanie pojąć, że jest coś takiego, jak kultura wśród psiarzy - proste pytanie, czy mogą się zapoznać, czy nie widocznie nie przejdzie Ci przez gardło (pewnie trzeba by zdążyć podbiec za swoim psem, zeby zadać to pytanie, prawda? - ale do tego się nie przyznasz, bo Twoja śmieszna machowatosć ucierpi). Dalej: nie podoba mi się, ze upierasz się, ze Twój pies w miejscu publicznym ma prawo podbiec do każdego psa w zasięgu wzroku - nie ma takiego prawa, za to Ty masz obowiązek nad psem panować w każdej chwili i pilnować, co robi - z Twoich opisów wynika, ze masz w czterech literach, co Twój pies robi, bo TY wyszedłeś na spacer i klękajcie narody!
-
Spike, nie zerżnij się w portki, jak już skończysz wystawiać ołtarzyk swojemu psu i bić mu pokłony. Serio, co za troll, ograniczony, z móżdżkiem służącym tylko do sterowania organami. Jak pada jakikolwiek rzeczowy argument, nie jesteś w stanie go odeprzeć w dyskusji na żaden temat, więc obrażasz. Co za durne stworzenie, aż brak słów po prostu.
-
ladybird, znana na dogo akcja niestety. Ludzie skupują całe mioty róznych ras, a potem jeden użytkownik wystawia szczenięta na allegro, ma np. 10 róznych ras na sprzedaż, zawsze z dowozem. Co nie zmienia faktu, że waszą znajdę należy ogłosić np. w gazecie, czy rozwiesić gdzieś ogłoszenia. Jak kiedyś znalazłam dalmatyńczyka, bardzo długo go ogłaszaliśmy, aż się upewniliśmy ponad wszelką wątpliwość, zę został wywalony - był chory, leczenie operacyjen było bardzo kosztowne, pies u nas został, ale mieliśmy czyste sumienie, a na dowód ogłoszenia drukowane i rozwieszane w mieście, a nawet artykuł w lokalnej prasie.
-
Uwielbiam takich gości. A potem się dziwią, ze ich pies obrywa gazem w nos. Cóż, ich wina, ich strata. Zawsze takie puszczanie psa i zabawę w pana na włościach odbieram z mieszaniną rozabwienia i obrzydzenia jako leczenie kompleksów typu "bo mi nie wyszło, to ja wam pokażę, jaki mój pies jest hohoho!". Śmieszno-straszne, takie poważne upośledzenie kulturalne u goscia, który tak pieje za cywilizacją, a nie rozumie idei wolności - Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej osoby. Tak trudno to ogarnąć?
-
Nie, jesteś jedynym złym, bo pozbawionym wiedzy o obowiązującym wśród cywilizowanych psiarzy savoir-vivre, o którym nawet szkoleniowcy tacy, jak Zofia Mrzewińska piszą w swoich ksiązkach dla początkujących psiarzy. Osobiście nie cierpię psó takich, jak Twój z tego, co opisujesz, który lata sobie po osiedlu z pewnym siebie facetem, podlatuje do innych, a facet albo odwoła, albo nie odwoła, bo ON MA MĄDREGO PSA i inni mają się dostosować. Co mnie obchodzi, zę Ty masz psa w swoim mniemaniu wychowanego, skoro ja NIE ŻYCZĘ SOBIE, zeby Twój pies miał kontakt z moimi i mam po temu powody? I nie, nie ma tu kółka wzajemnej adoracji, nie znam pozostałych uczestników dyskusji osobiście, po prostu mam w tej kwestii zbliżone poglądy. Rozumiem, ze za każdym razem, ilekroć musisz stawać naprzeciw wszystkich innych użytkowników forum, bo TWÓJ pies jest lepszy, bo Twój, uznajesz, ze jest kółko wzajemnej adoracji, ewentualnie banda nadętych księżniczek, które mają rąbnięte psy, nie to, co Twój. Straszny musi być taki spiskowy świat... [QUOTE]ale ja to tak naprawdę uważam że w praktyce to z tymi waszymi psami nie jest wcale tak źle jak opisujecie. po prostu robicie w gacie jak widzicie innego psa i większość tych "strasznych sytuacji" to powstaje tylko w waszej głowie. wielokrotnie spotykałem ludzi którzy bali się gdy mój pies szedł sobie obok mnie (oczywiście bez smyczy) a ich ciągnął w jego stronę. ale jak właściciel posłuchał mojej prośby żeby poluzował smycz i pozwolił im się spokojnie "spotkać" to się okazywało że nie było powodu do sraczki, psy się powąchały i poszły każdy w swoją stronę.[/QUOTE] Rozumiesz, co to znaczy znajda z poważną agresją lękową, który boi się psów większych od siebie i uważa, ze najlepszą obroną jest atak? Czy nie, bo to mój wyimaginowany problem, ze pies pomimo wielu lat pracy nadal miewa tendencję do atakowania, jeśli się przestraszy dużego bydlaka, którego bezmózgi pan nie umie użyć smyczy, ani nie zna obowiązujących przepisów prawa?
-
Kilka propozycji, nie wiem, czy przypadną Ci do gustu. Po pierwsze siadaj sobie gdzieś na kocu na tarasie z książką, czy czymś tam (wiem, zimno) i ignoruj psa. Miej saszetkę z przysmakami, jeśli pies podejdzie, ignoruj, a po chwili daj mu smaczek. I tak krok po kroku niech się oswaja z tym, ze nie wykonujesz gwałtownych ruchów, nie jesteś zagrożeniem. Inni domownicy niech robią podobnie, zeby pies był w Waszym towarzystwie i tak się oswajał. Możesz się przesiadać coraz blizej drzwi, zeby podchodził, a w końcu usiąść w drzwiach do pokoju i wchodzić coraz głębiej, a pies może pójdzie za Tobą. Druga propozycja to zakup klatki kenelowej. Jeśli jest możliwość, postaw ją na tarasie obok budy, po jakimś czasie zastąp nią budę całkowicie, jeśli pies się przekona. Oczywiście klatkę trzeba jakoś zabezpieczyć, żeby w niej ciepło było. Z czasem przesuwajcie klatkę w stronę drzwi mieszkania, potem wstawcie do pokoju, w końcu ustawcie w miejscu docelowo przewidzianym dla psa. Wszystko krok po kroku, cierpliwie oceniajcie, na ile możecie sobie pozwolić. Klatki kenelowe często są wykorzystywane jako takie budy w mieszkaniach, żeby pies czuł się pewnie, miał swój "pokoik", swoją bezpieczną przestrzeń, w której może spać, odpoczywać, schować się. Niektórzy robią tak, że zakrywają klatkę jakimś materiałem, zeby pies miał "budę". W klatce mogą być zabawki, woda, miska z jedzeniem, czy gryzaki. Generalnie lęk jest trudnym tematem, wymaga dużo cierpliwości i wyczucia, bywa, ze i po roku, czy dwóch pies przypada do ziemi na widok gwałtownego ruchu, bo ma głeboko w głowie zakodowane, ze taki gest oznacza ból. Dlatego dobrze jest pamiętać, że pies jest obok Was i wyciszyć się, kontrolować głos, gesty. To może być męczące, szczególnie dla osób wylewnych i energicznych, ale warto spróbować. Przede wszystkim potrzebna jest cierpliwość i wchodzenie w przestrzeń psa tak jakby mimochodem, ignorując go, żeby nie czuł się wystawiony na pierwszy plan, tylko żebby mógł obserwować, oceniać i powoli oswajać się z obecnością. Powodzenia :)
- 10 replies
-
- piszczenie
- schronisko
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ja bym poszukała ogłoszeń pod lokalnymi sklepami, pod kościołem, szkołą. Jeśli pies należy do starszych ludzi, można im pomóc - po pierwsze pokazać, jak pies powinien być pielęgnowany, po drugie poradzić w kwestii zdrowia. Ja wiem, Twój kolega się przywiązał, ale wiesz, może ktoś tęskni za tym psem. Dlatego trzeba szukać, choćby dla spokoju sumienia.
-
Tak mi post asiak_kasia przypomniał scenkę sprzed kilku lat z mojego osiedla. Mamy babę z "sarenką" w słusznie dojrzałym wieku. Suka niewychowana (baba też), np. w kiosku warzywnym, jak pies jest na rączkach, usiłuje odgryźć twarze osobom, które stoją obok jej pańci. Lata luzem, startuje do innych psów - kiedyś do mojego prawie 30 kilogramowego "dalmatyńczyka" z naprawdę sporą agresją lękową, a pani za nią krzyczy "ona nie ugryzie!" nie biorąc pod uwagę, ze jest wielkości głowy psa, na którego startuje. W każdym razie podbiegacz wystartował do suki ast - w kagańcu, luzem, szła w takiej niecce ze swoim panem, gdzie psy generalnie latają luzem, bo to teren ze wszystkich stron ograniczony małymi wzniesieniami i widać, czy inny pies się zbliża. Suka zajazgotała, podbiegłą do astki z zębami i... pofrunęła. Kaganiec metalowy, ale astka chora była, więc sarenka przeżyła, ale noga w gipsie. I co? W tym gipsie dalej startowała... Ostatnio coś cicho, nie wiem, czy coś ją w końcu zeżarło, czy zeszła naturalnie, czy też pańcia jej struny głosowe wycięła...
-
[quote name='spike1975'] ale mimo wszystko nie masz prawa wyciągnąć z torby kija i rozwalić nim głowy człowiekowi który cię zaczepia, prawda? może ci się to podobać albo nie ale agresja w cywilizowanym społeczeństwie jest niedopuszczalna. to samo dotyczy psów. jak twój pies nie lubi interakcji z innymi to może warknąć, może uciec ale nie ma prawa rzucić się na drugiego psa i go pogryźć. a takie właśnie zachowanie promują tu losiek, beatrx i parysek. i twierdzą że to jest OK bo im się nie spodobało ze ten drugi podszedł. ja też nie skaczę z radości jak osiedlowa żulia próbuje mnie naciągnąć na dwa złote. ale to nie oznacza że mam prawo ich walić po mordach.[/QUOTE] Ja po prostu mówię, ze nie życzę sobie, a jak nie dociera, dorzucam uprzejme "spier*, bo wezwę policję", jeśli np. żul nadal przekracza granicę. Tak samo reagują psy - najpierw ostrzeżenie, potem bardziej agresywne zachowanie dające do zrozumienia, że bardzo serio sobie nie życzą. Do szału doprowadzają mnie psy, które podchodzą do wszystkich innych, a właścieciele, ubodzy w kulturę osobistą, nie widzą w tym problemu. Zwykłą uprzejmosć wymaga zapytania, czy psy mogą się przywitać - a moze ten drugi jest chory, a moze ma problemy z kręgosłupem i próba zabawy ze strony większego zwierzęcia może spowodować poważne problemy? Taki pies ma nie wychodzić na dwór, czyli w mieście w przestrzeń publiczną, tylko lać na balkonie? Czy w doniczkę z bratkami? Poza tym pies to moja własność i ja nią dysponuję - jeśli nie życzę sobie kontaktu z cudzą włąsnością, to mam do tego prawo i ku temu powody - choćby wyimaginowane, ale jako że to jest moja własnosć, nikomu nic do tego.
-
spike, owszem, spacer z psem, który atakuje każdego psa, który do niego podejdzie, to jest udręka, a przepracowanie tego zajmuje kawał czasu. Pies tego typu chodzi na smyczy, NIGDY nie jest spuszczany w miejscu publicznym, jedynie na swojej działce, ogrodzonej, bezpiecznej, z psami, które zna. I teraz jeśli na takiego psa będącego na smyczy, prowadzonego tak, by nie spotkał innych psów i się nie nakręcał, tylko zajął się spacerem jako takim, wystartuje pies, który MUSI się przywitać "bo tak", a właściciela w pobliżu nie ma, cała praca nad ignorowaniem mijanych zwierząt idzie w diabły. Niestety przerabiałam to z naszym psem, który trafił do nas po ciężkich przejściach, udało nam się odnieść liczne sukcesy - pies nawiązał kilka znajomosci z psami i sukami, ale dalszą pracę swego czasu regularnie niweczyła latająca luzem agresywna suka, która zawsze, jak nas widziała, startowała do psa z zębami. Typowy podbiegacz, od mojego psa nie oberwała, bo dostała ode mnie gazem. Bo w miejscu publicznym nie życzę sobie kontaktu mojego psa z żadnym obcym mi zwierzęciem. I tyle. Tak samo, jak nie życze sobie, by jakiś ocy człowiek dotykał mojego ciażowego brzucha - co zdarza się dosć często np. w komunikacji miejskiej i doprowadza mnie do szału. I tak samo. jak nie życzę sobie, by obcy ludzie zaczepiali moje dziecko, jak jesteśmy na spacerze - wierz mi, to też się zdarza non stop i jest nieprawdopodobnie irytujące. Bo niby na jakiej podstawie obca osoba lub pies ma przekraczać moje lub moich bliskich granice prywatnosci? Miejsce publiczne nie oznacza, ze ja, moje dziecko lub pies tsjaemy się dobrem publicznym, z którym każdy moze wchodzić w interakcję. Może, jeśli ja wyraże na to zgodę, a nie jeśli on ma takie widzimisię.