Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Swoją drogą tutaj: [url]http://www.gdzierodzic.info/[/url] jest fajna ankieta dla tych, które już rodziły i pomoc dla tych, które rodzić dopiero będą, więc zapraszam. U nas jest masówka w Matce Polce, zależy podobno, an którą z trzech porodówek się trafi, a może być albo fajnie, albo niefajnie. W Rydygierze mi pomylono grupę krwi w karcie, ale generalnie szpital fajny, kameralny, a niektóre połozne to osoby naprawdę stworzone do tej roli. Jasne, nie wszystkie, ale wiele, generalnie fajny, ciepły, przyjazny szpital.
  2. Znajoma, która w Londynie urodziła i wychowuje córkę, do Łodzi lata do Matki Polki na badania, bo dwulatka się wypróżnia raz w tygodniu, a tamci lekarze proponują albo homeopatię, albo sterydy - bez badań. No przecież porażka. A dzieciak się tak męczy już dość długo, chyba z pół roku, najpierw tam zasuwała po lekarzach, ale się wkurzyła, przyjechała tu, okazało się, ze ma niepełne ubezpieczenie na dziecko i musi teraz kwity załatwiać dodatkowe. W każdym razie tam opieka medyczna fatalna. U nas w szpitalu (Rydygier) jest bardzo bardzo przyzwoicie, wręcz fajnie na OCP, porodówkę wspominam gorzej, moze po tym porodzie lepsze będę mieć wspomnienia. OCP to częste KTG (co 3 h całą dobę, choćby tylko detektorem tętna płodu), w ciągu 4 dni tam miałam 2 USG, morfologię, badanie moczu itd. Tylko dieta koszmarna, na cukrzycowej po raz pierwszy miałam wynik 200 po kolacji :| A zawsze mam wyniki w normie.
  3. Miałam podobną akcję z jednym z moich poprzednich psów, dużym wilkowatym Maksem. Baba normalnie kropka w kropkę, jak Twoja - dwa małe jazgoty luzem wystartowały na Maksa i Fifkę, które akurat były na smyczach. Jeden chciał Maksa udziabać w łapę, Maks go poturboał, on nigdy nie gryzł, po prostu wgniatał w glebę, wałkował i puszczał. Tamten uciekł z wyciem, a baba na nas z mordą zamiast psa łapać. Mówimy, zeby go łapała, a ona na to "a po co, on już się do niczego nie nada! Natomiast ja jestem prawniczką i...", a w tym momencie właśnie zderzyła się z argumentem o łamaniu przepisów i prośbą o podanie swojego imienia i nazwiska, bo będziemy dzwonić do straży, że porzuciła psa. Ależ uciekała... Inna nam wmawiała, że jej pies, który wystartował na jednego z naszych, ma ranę spowodowaną pogryzieniem przez naszego - minutę po zdarzeniu oczyszczoną i w bandażach :D Ale miałyśmy ubaw :) Merrick, olej kobietę. Jeśli jej psy znów będą latać luzem, powiedz jej, ze dzwonisz po SM i tyle.
  4. Pies mojej siostry po czymkolwiek surowym ma rozwolnienie i wymioty, bo ma rozwalony za młoduy układ pokarmowy. Musi dostawać delikatną karmę fabryczną, bo po niej moze funkcjonować - nie ma gorączki, nie ma historii brzusznych. Kwestia organizmu. I tak mi się przypomniało, mam teściową z róznymi teoriami żywieniowymi. Jjej ojciec był operowany, bo ma raka jelita, więc ona ze swoją mamą zarządziły mu dietę z surowych soków warzywnych. Ależ było ich zdziwienie, jak w jednej rozmowie sąsiad, lekarz, nie znając sytuacji i diety dziadka, rzucił, że teraz jest taka moda na te surowe soki, a one zabijają mu tak wielu pacjentów onkologicznych, bo ludzie myślą, ze to zdrowe, a akurat w takich przypadkach to bardzo obciąża organizm. I tak samo z innymi teoriami dietowymi, raz wiatr zawieje, to moje dziecko ma jeść głównie pieczywo, byle nie białko, bo niezdrowe. Innym razem wiatr zawieje, moje dziecko ma nie jeśc pieczywa, a samo białko. Bo tak gdzieś wyczytała. Tym czasem moje dziecko je to, co mu służy, po czym się dobrze czuje, a co gwarantuje pełnowartościową dietę. Tak samo psy. Także każdy żywi tak, jak mu pasuje. Nie ma nic gorszego, niż wmawianie komuś bez poznania jego lub jego podopoiecznych stanu zdrowia i diety, że choćby nie wiem co, ta dieta jest zła, bo jest inna, niż nasza.
  5. Moja siostra miała ostatnio USG dowcipne, takie kontrolne, bo w ciązy nie jest. W prywatnej klinice, gdzie moja firma, w której młoda również pracuje, ma wykupiony pełen pakiet usług. Młoda ma tyłozgięcie, to było jej pierwsze takie USG i... wyszła zapłakana. Ma złożyć skargę na lekarza, który najpierw powiedział, ze przy TAKIM tyłozgięciu to on badania nie przeprowadzi, po czym jednak je wykonał twierdząc, ze jest na tyle wybtnym specjalistą, ze on to sobie poradzi. W miedzyczasie opieprzył siostrę, że nie jest na czczo (badanie o 13.30...), że się nie przygotowała (o żadnym specjalnym przygotowaniu nikt jej nie informował, ani gin zlecająca, ani panie w recepcji, no nikt). Przebadał ją pomimo tego, ze mówiła, że bardzo ją boli, zrobił to na siłę, młoda się potem popłakała, że nie wie, czy jej czegoś nie uszkodził. Ja u tego dziada miałam USG ciążowe, nie te najistotniejsze, bo na te chodziłam odpłatnie do najlepszego specjalisty w mieście, żeby mieć pewność i spokój (facet robi badania doskonale, szybko, sprawnie, bardzo spokojnie i precyzyjnie). Ten doktor z naszej kliniki raz mi ciągle powtarzał, ze zła wizualizacja (przez 40 minut badania...), raz zapytał, jakie dziecko miało wymiary przy ostatnim badaniu, po czym dodał "albo nie, ja sam zgadnę!". Ręce opadają, a niby powinno być lepiej, bo to jest wizyta prywatna, poza NFZ, a ci ludzie tam nieźle zarabiają. A z njusów, dziś w nocy miałam takie skurcze, ze myślałam, ze rodzę - a tu guzik. Tak wiec muszę do wyżej wspomnianej kliniki jechać na kontrolę, którą mam na dziś wyznaczoną, a piekielnie mi się nie chce turlać, to już 38, 5 tc.
  6. modliszka, tak, szczególnie, jeśli w mieście jest mało żłobków. Zapisy są od kwietnia, więc od razu szukaj miejsca. My Zosię, bądź co bądź wciąż zaokrętowaną u mnie, zapisujemy już w kwietniu, bo od września ma iść. W wielu żłobkach jest lista dzieci oczekujących na miejsce i jeszcze jedna, rezerwowa.
  7. Też jestem ciekawa, słyszałam o tej historii, między innymi przy okazji zabicia innego psa przez łódzkiego motorniczego - facet widział młodego beagla na torach i go rozjechał. Trzymam kciuki, bo jest to absolutnie niedopuszczalne.
  8. TheDog, są karmy ze średniej półki, np. Josera i Bosch, które kosztują poniżej 10 zł za kilogram, dla Twojego psa dwie paczki po 15 kg wystarczą na rok, a jedna kosztuje poniżej 200 zł, z czego wynika, że zapłacisz rocznie za wyżywienie psa sporo poniżej 400 zł, nieco ponad złotówkę na dzień. Za to nie wydasz tyle na leczenie zatruć, kwestia tylko dobrania dobrej karmy - dlatego warto najpierw poszukać próbek lub kupić zestaw startowy (np. w zooplusie są zestawy 4x1kg różnych karm). Inna tania opcja to karmienie psa ryżem, korpusami drobiowymi (porcjami rosołowymi obranymi z gotowanych kości), najtańszą wołowiną, nawet poprzerastaną, jak pręga (dużo chrząstek i innych atrakcyjnych dla psa elementów), czy żeberka na rosół, a do tego warzywami, co nie wychodzi drogo. Do tego jakiś suplement multiwitaminowy, siemię lniane na sierść i masz przyzwoity, niedrogi posiłek, zważywszy na rozmiar psa. Ja sama karmiłam całe lata psy Chappie, a jak przeszłam na Joserę, potem na Bosch, byłam w szoku - zniknął dziwny zapach skóry jednego psa, zniknęły poranne wymioty żółcią, nocne rozwolnienia, podżeranie na spacerach, zęby są ładniejsze, sierść też. Nie chorowały na Chappie, ale też, jak się okazało, ich forma nie była tak super, jak mi się wydawało. Warto dla samej siebie i dla rodziców poczytać o tym wszystkim, podowiadywać się, otworzyć na nowe wiadomości. Gdzieś się spotkałam z opinią, ze dawanie psu pedigree i innych marketówek jest jak żywienie się w macdonaldzie. Przy odpowiednim dawkowaniu nie utyjesz, ale też to wszystko jest dramatycznie przetworzone, do tego marketówki mają dosć często polepszacze smaku - psy to wsuwają, jak wściekłe, bo dosłownie karma je uzależnia. Moje w tej chwili dostają smaczki pedigree i inne takie, uwielbiają je, ale to są 2-3 sztuki na dobę. No, chyba, ze moje dziecko się dorwie do pudełka, wtedy siada, otwiera pudło i daje psom jeden po drugim, zanim się połapiemy, jaka jest przyczyna podejrzanej ciszy.
  9. Nasz od trzech nocy śpi sam w swoim pokoju - przesypia calutkie noce, bez karmienia, bez kręcenia się, bez odkopywania, bo ma duże, wygodne łózko, mase miejsca na misie i może poszaleć z ich układaniem przed snem. Ma dyskretne światełko na parapecie z węża ledowego, więc nie boi się w nocy. Pada koło 21, wstaje tak 6.30, czasem o 7 nawet, a że ja padam zaraz po nim, maż też, to nawet się wysypiamy. Oczywiscie po obudzeniu się idzie po auta i przyłazi do nas do łżóka, bo tak :) I co z tego, że mamy spokojne noce, skoro zaraz nasza sielanka zostanie zrównana z ziemią spychaczem o imieniu Zofia, który pewnie będzie kwilił co 2-3 h całą dobę :D I znowu czekać 2 lata na cud przespania pełnej nocy... Ahhh... Tak więc zaraz po połogu spiralka, a mężowi chyba wazektomię zaproponuję :P Bo trzeci raz tego nie zniosę :D
  10. Spokojnie, ja zaliczam końcówkę drugiej planowanej i pamiętam te myśli z początku obu - po co ja się w to wpakowałam? Teraz już się nie da bezboleśnie wycofać. I takie tam. Teraz dodatkowo panika, jak wprowadzić drugie dziecko, zeby pierwsze nie poczuło się odrzucone. I serio, przed drugim porodem panikuję bardziej, niż przed pierwszym, bo mi mało który termin początku porodu pasuje - w nocy nie, bo dziecko trzeba będzie z łóżka wywlec i do babci zawieźć, o poranku nie, bo korki i nie dojedziemy na czas, najlepiej, jakby w tygodniu między 8 a 15, jak Młody jest w złobku, a idealnie w piątek, bo 21.03 to fajna data, a poza tym weekend, to wygodniej.
  11. Martens, ja na osiedlu mam taką kobitkę, która chodzi z kundelkiem do kolan, baaardzo spokojnym, który to kundelek też zawsze ciągnie za szelkami smycz. Kobita go zostawia tak pod sklepem - pies "przywiązany" do płyty chodnikowej, tak z nim chodzi po terenach zielonych, a moja wyobraźnia mnoży ciekaw zjawiska czepiające się uchwytu smyczy. Po co to robi? Nie mam bladego pojęcia...
  12. Panna Cotta, ja obstawiam, ze w tym tygodniu urodzę i możesz mi wierzyć, że te ostatnie chwile są najgorsze, jak skurcze powoli się nasilają, ale jeszcze to nie to. Przynajmniej u mnie tak jest, że machina się powoli rozgrzewa, a jak juz ruszy, to być moze znowu 2-3h i człowiek na swiecie będzie. Ja własnie mam lęki, zeby mi się dziecko na Prima Aprilis nie przesunęło, już teściową mam z tego dnia :P
  13. U nas niby nie wpadka, a pamiętam, jak pryzszłam do domu ze szpitala i się potwornie popłakałam, ze nie wiem, co ja mam z dzieciakiem w sumie zrobić, jak się nim opiekować itd. A okazało się to proste - karmić, przewijać, tulić. Nowe umiejętności przychodzą po kolei, więc dasz radę ;)
  14. Panna Cotta, witam w klubie. Od wczoraj mam pod prześcieradłem podkład szpitalny na wszelki wypadek - poprzednio wody mi odeszły o północy, w łóżku i to uratowało materac... Teraz czuję, ze się powoli zaczynam szykować do rozpakowania, ale nie wiem, ile to jeszcze potrwa, więc też panikuję. A wiem, jak poród wygląda przecież, na dodatek bez znieczulenia i w sumie tego się nie boję. O psa się nie martw, jak Witek się urodził, mieszkałam z mamą i mężem i z dwoma psami - psy brały udział w opiece nad dzieckiem, a wyjeżdżający z domu wózek był jasnym sygnałem spaceru. Zaczęłam wychodzić w piątej dobie od urodzenia młodego, tak poradziła położna (to był czerwiec i było bardzo pięknie), a psy nam towarzyszyły zawsze. Poza tym pies będzie pilnował, reagował na płacz, będzie miał masę zajęć. Mój jeden wygrzebywał pełne pieluchy z kosza i zanosił pod stół... Normalnie w śmieciach nie grzebie, ale wynosił pieluchy i używał ich jako poduszek, spał z pyskiem na takiej pełnej. Także gwarantuję, ze pies bedzie miał masę rozrywek ;)
  15. Ja w dwóch ciążach zawsze zapinam się pasem, można go ułożyć nisko pod brzuchem. Z dwojga złego wolę w razie wypadku tak, niż np. przelecieć przez szybę. Adapterów nie kupowały również moje koleżanki, a też się przypinały.
  16. Jeszcze nie rodzę :D 13 dni do terminu, dziś prawdę mówiąc myślałam, ze się zaczyna, może wieczorem, czy jutro się ruszy, bo mam straszne mdłości i inne takie historie, plus skurcze, ale nieregularne. No i stawy mi się rozlazły, najgorzej w dłoniach - mam wrażenie, jakbym miała galaretkę między paliczkami. Monia, szczepiłam Witka 6 w 1 i nie było żadnych powikłań. Dzieciak ma rok i 9 miesięcy, jest zdrowy, silny, nie ma problemów, tuż po szczepieniu raz był marudny - po pierwszej dawce. Roztaczano przede mną też wizje, jak to dziecko źle zniesie jednorazowe zaszczepienie 6 w 1 i pneumokokami. Nic się nie stało, leciutko ramię spuchło i tyle, następnego dnia śladu nie było. A pneumokoki dlatego, ze on chodzi do żłobka, a Zosia w drodze, więc lepiej zabezpieczyć fąfla - drugiego czeka to samo.
  17. U mnie anemia masakryczna od 2 miesięcy mniej wiecej, miałam najpierw Hemofer, teraz zaraz zaczynam tardyferon. Nienawidzę preparatów z żelazem... W sobotę koniec 37 tygodnia i zobaczymy, co dalej :) W poniedziałek kontrola, czy jest rozwarcie, czy nie ma.
  18. U nas wet zawsze wszystkie guzki wysyła na badanie na wszelki wypadek, lepiej wiedzieć, z czym się ma do czynienia :) Trzymam kciuki za psiaka - i za Was :) Wiem, jaki to stres, jak pies idzie pod nóż.
  19. Bardzo mi przykro :( Był jednym z nielicznych psów na dogo, które od wielu lat podczytywałam, pokazywałam TZtowi, jak fajnie wyglądał ostrzyżony i cały czas trzymałam kciuki. Tak bardzo się cieszyłam, jak wreszcie znalazł DOM, choć sama nijak nie mogłam Mu pomóc. Współczuję Rodzinie tak koszmarnej decyzji. Kurcze, popłakałam się, jak bóbr :(
  20. Magda, ja się po prostu popłakałam :)
  21. Chciałam się dowiedzieć, czy jest jakakolwiek możliwość, zeby pociągnąć do odpowiedzialności człowieka, który przez prawie dobę nie zauważył, że ma zaklinowanego w nadkolu szczeniaka. Dziś psiaka wyciągały liczne służby, a facet z rozbrajającą szczerością stwierdził, ze owszem, coś mu piszczało, ale nie wpadł na to, zeby sprawdzić. Maluch przeżył, prawdopodobnie pojedzie na Marmurową. Tak tylko z ciekawości pytam, czy w ogóle jest szansa, zeby ktokolwiek wniósł przeciw niemu jakąś sprawę w związku ze znęcaniem się nad zwierzętami. Mnie przy tym nie było, nie jestem swiadkiem zdarzenia, wiem o wszystkim od siostry, która wraz z partnerem rozkręciła całą akcję ratunkową.
  22. Mnie też to zastanawia, tym bardziej, że psy i koty mają chyba inny status prawny jako zwierzęta nie użytkowe/do spożycia (nie znam definicji), a towarzyszące.
  23. Znalazłam coś takiego: [url]http://wyborcza.pl/1,75478,15539956,Firma_skupuje_psy_i_koty_na_kilogramy__Na_rzez_.html#BoxSlotI3img[/url] Ciekawe, jak się sprawa potoczy. I tak mi do głowy przyszło, ze część schronisk jest oburzona, ale pewnie znajdą się mordownie zainteresowane współpracą na tym polu...
  24. My mamy furmaster z zooplusa i nie zauważyłam takich problemów.
  25. Panna Cotta, ja mam rozwalone biodra, ciąża to nasila tak, ze mam problem z leżeniem na bokach, bo mi całe nogi sztywnieją, ale pierwszy poró nie miał na nie wpływu, więc chyba cc nie jest tu absolutnie niezbędna. W każdym razie na pewno należy pogadać z ortopedą, jak on to widzi. Co do lizania - ja nie pozwalam, bo psy liżą jednak siuśki, swoje zadki, śmieci itd, a potem bęc to dzieciakowi na twarz. Chłopaki tego nie robią, ale suka teściów non stop lize kompulsywnie moje dziecko i ją za to jednak opieprzam.
×
×
  • Create New...