-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
My szczepiliśmy przeciwko pneumokokom i do tego hexą standardowo. Po pneumo lekko rączka spuchła, ale generalnie jak czytam np. na forum łódzkich mam, prawie zadne dziecko nie ma powikłań po szczepieniach poza lekkim obrzękiem.
-
Ja tak gotowałam w malutkim rondelku, a najpierw w metalowym kubeczku, takim małym. Można też ugotować nieco więcej i zjeść samemu np. z owocami :) W ogóle z manną wprowadzałam potem owoce - robiłam np. mus jabłkowy, miksowałam z 30 ml mm (bo nie mogłam mojego dziecka karmić piersią ze względu na leki, które przyjmowałam) i porcją manny. Tak samo banan, gruszki itd. Czasem dosładzałam odrobinkę ksylitolem lub syropem z agawy.
-
Brezyl, też o padaczce pomyślałam. Ciekawe, co wet powie...
- 40 replies
-
- niegrzeczny
- pies
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
W sumie można przecież zrobić też zwykłą mannę na wodzie, na dość gęsto, dodać własne odciągane mleko, zmiksować na papkę i masz kaszkę. Bez cukru, bez mm itd.
-
Może ten pies ma jakieś problemy neurologiczne? Bardzo dziwne zachowanie, w życiu się z takim opisem nie spotkałam prawdę mówiąc, na żywo też nie widziałam takiej akcji. Kup mu kaganiec fizjologiczny (taki duży, w którym pies szeroko otwiera psyk, a nic nie zeżre, w sieci są dostępne) i zakładaj na każde wyjscie z domu, również do ogrodu - na wszelki wypadek. Do tego adresówka, np. grawerowana - jakby nawiał, to zeby była szansa go odnaleźć. Poza tym może warto się do weterynarza wybrać, a gdyby tfu tfu odpukać takie zachowanie się powtórzyło, nagraj je, zeby pokazać wetowi (lub behawioryście, jeśli sie zdecydujecie).
- 40 replies
-
- niegrzeczny
- pies
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Że każda ciąża inna, to fakt. Gdyby ciąża z Witkiem wyglądała tak, jak ta, to Witek by był jedynakiem. Teraz mam ciągle problemy - skurcze, bóle pleców takie, ze w Wigilię po raz pierwszy w życiu zemdlałam prawie z bólu, poza tym masa innych atrakcji. A wynika to między innymi z tego, że mam pod opieką malutkiego faceta, który ciągle chce na ręce, a nawet jak nie chce, trzeba go czasem dźwigać. Koleżanka, mama trzyletniej dziewczynki, ma dokłądnie to samo. Także druga ciążą może, choć nie musi, być cięższa.
-
Majkowska, młoda ma uśmiech, jak Niania Ogg, jeśli znasz Świat Dysku :) Bardzo fajnie, ze na linii dziecko - pies jest taki układ :) Niestety moja teściowa swoją sukę od początku przeganiała, nie pozwalała jej młodego lizać i teraz jest problem, bo suka startuje z zębami. My od początku jej mówiliśmy, ze ma tak nie robić, bo właśnie tego efektu się baliśmy, ale teściowa wie lepiej, więc jak nas odwiedza z suką, suka ląduje w korytarzu, a ja zamykam bramkę do pokoju, w którym jest dziecko i mam to gdzieś, czy się to komuś podoba, czy nie. Moja mama za to dbała o kontakt psów z dzieckiem i psy młodego lubią. Nie pozwalają co prawda na zbytnią zażyłość, bo oba są starsze i nieduże, a dziecko moze im po prostu zrobić krzywdę, ale zawsze pilnują łóżeczka turystycznego, w którym Wit u mamy śpi, liżą go, przynoszą mu zabawki i generalnie widać, ze akceptują, tak samo pies mojej siostry - na nim Wit moze się kłaść, tuli się do niego jak szalony, całym sobą, a Kaktus grzecznie stoi i go lize. Także kwestia podejscia, wszystkie psy z rodziny dotychczas nie miały kontaktu z dziećmi, więc uważam, ze bardzo ładnie sobie radzą:)
-
U nas jak Wit miał jakieś 8 miesięcy, była taka łądna scena. Mąż szedł z teściową i z Młodym na spacer i mói, ze nad morzem kupi Młodemu piracką chustę, taką czarną z czaszkami. Teściowa (bardzo wierząca) na to się oburzyła, ze no nie, tylko nie taka! Na co Wit z odpowiednią intonacją i w ogóle "dlaczego?", czym zatkał i męża i teściową :) Teraz, jak ma prawie 19 miesięcy, bardzo dużo mówi, co prawda brzmi to, jakby mówił po japońsku, ale to drobiazg. Ma fiskację na punkcie aut, więc siedzi na parapecie i "mama! auto! jedzie! mama! a to? mama! leci!" - bo samoloty też lubi :) Na pytanie, czy idziemy się kąpać, bierze ręcznik z suszarki, autko i prowadzi nas do łazienki. Poza tym jest "iś" na misia, "ika" na konika (koniki i auta wypatrzy wszędzie), "inka" na choinkę.
-
Ja co prawda nie mogłam karmić piersią, ale słyszałam, ze kaszkę można podawać właśnie na własnym mleku, są też takie, które są już na mleku modyfikowanym (tylko nie pamiętam, czy te wczesne też, ale chyba tak). Są kaszki mleczno - ryżowe, które po prostu robisz tak, zeby na początku dziecko było w stanie wypić przez smoczek (np. variflow lub z większą dziurką), a potem łyżeczką. Na opakowaniu jest instrukcja, jak podawać, zwykle raz dziennie, a ilosć zależna od wieku. Tu masz linki do tych kaszek jako przykład: pszenne: [URL]http://www.dziecko.nestle.pl/produkty/kaszki/ctl/productslist/mid/1290/subcatid/45.aspx[/URL] ryżowe: [URL]http://www.dziecko.nestle.pl/produkty/kaszki/ctl/productslist/mid/1290/subcatid/35.aspx[/URL] ryżowe dobranoc:[URL]http://www.dziecko.nestle.pl/produkty/kaszki/ctl/productslist/mid/1290/subcatid/63.aspx[/URL] Przy czym tylko pszenne są glutenowe oczywiście, ale pozostałe też mogą pomóć przyzwyczaić dziecko do kaszek po prostu.
-
Masz dwa kundelki i wsjo. Chyba można z tym żyć? Generalnie to, że ojciec mógł być podobny do czegoś, co było podobne do jakiejś rasy, nic Ci nie da. Sama mam kundle, jeden ze względu na niskie podwozie i specyficzną sierśc może zostać uznany za jamniko-szpica, a drugi w sumie a sznaucero-pudla (tudzież sznudla, jak to ładnie niektórzy mówią). Co nie zmienia faktu, ze pierwszy nie ma żadnej cechy jamnika i nie za wiele szpica, a drugi poza wymogiem strzyżenia ma niewiele wspólnego z pudlami i sznaucerami. Kwestia, co było po drodze w genetyce przez ładnych kilka pokoleń.
-
To może być wiele rzeczy - problemy z mięśniami, z kręgosłupem, ze stawami. Najlepiej iśc po prostu do weterynarza, na forum nikt diagnozy nie postawi po opisie, trzeba psa zbadać.
-
Może przejedźcie się do jakiejś sensownej lecznicy, np. Sowy na Pietrusińskiego, czy lecznicy Na Stokach na Janosika, moze Wam psa przebadają. Możliwe, że coś sunię boli po prostu.
-
Trzeba sprawdzić, czy są jakieś przepisy sanitarne, których można użyć, podciągnąć te gnaty np. pod ryzyko epidemiologiczne, czy coś w ten deseń i zgłosić na policję. Nic więcej mi nie przychodzi do głowy, może pojawi się tu ktoś doświadczony w tej kwestii, chętnie się dowiem, jak to rozwiązać, bo u mojej mamy na osiedlu też lecą różne cuda z okien.
-
Ja sobie zapiszę, ciekawa jestem, jak Wam pójdzie :)
- 40 replies
-
- niegrzeczny
- pies
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Może spróbuj powiedzieć panu, że jeśli znowu wylądujecie przez kości u weta, to rachunek zostanie wystawiony na niego. Może to zadziała.
-
U nas pod Biedronką wisi od kilku tygodni ogłoszenie, że ktoś zabrał spod sklepu amstafkę w obroży i kagańcu, była przywiązana właśnie pod sklepem, akurat pod tą biedronką zawsze stoi minimum kilka psów. Osobiście liczę na to, ze kiedyś SM zacznie karać, moi teściowie by się załapali na mandacik za zostawianie psa pod sklepem :diabloti:
-
Piszesz o czteromiesięcznym psie, że tego nie umie, tamtego nie umie, to niszczy, tamto niszczy, że jest złośliwy itd - z tego wniosek, ze jedyne psy, jakie u was były od zawsze, to takie na baterie, albo te kiwające łebkiem na szybie w samochodzie. Dlaczego nie odniosłaś sie do rad, które zostaly Ci udzielone? Dlaczego nie odniosłaś sie słowem np. do propozycji przedszkola?
-
Hodowla Owczarka Niemieckiego Długowłosego Od Aleksandry
Sybel replied to Nutka+'s topic in Owczarek niemiecki długowłosy
Itske, właśnie to rozumiem pod stwierdzeniem "kryć aby kryć" :) -
Carmenowa, po pierwsze co pies dostaje jeść? U mnie problem zniknął, jak dobrałam odpowiednio karmę do potrzeb psa - przedtem szukał na trawnikach, zjadał kupy itd. Zaczęłam go karmić najpierw karmą Josera, potem Bosh i problem zniknął. Do tego codziennie witaminy (wyciąg z małży Luposan na stawy, opakowanie kosztowało około 170 zł, ale wystarcza na mniej więcej pół roku), czasem do żucia żwacze i jest ok. Po drugie dla Twojego psa spacer poza terenem to ogromna atrakcja, Posesja jest znajoma aż do bólu, żadnych nowych bodźców, więc pies się nudzi. Najlepiej by było wychodzić z psem codziennie na spacer poza posesję na minimum pół godziny, w tym czasie poza własnym terenem można z psem poćwiczyć jakieś komendy, pobawić się, pochodzić, zeby się wyszalał, poćwiczyć wracanie przy użyciu linki treningowej, użyć do tego przysmaków (ciasteczek psich, czy kawałków parówki, czy kurczaka wędzonego). Chodzi o to, aby codziennie pies miał minimum te pół godziny rozrywki poza domem (choć i godzina na pewno by nie zaszkodziła), by wyjście było atrakcyjne i nie jałowe pod względem rozwoju intelektualnego psa. Psy lubią się uczyć, jeśli mają motywację, bez względu na wiek.
-
Hodowla Owczarka Niemieckiego Długowłosego Od Aleksandry
Sybel replied to Nutka+'s topic in Owczarek niemiecki długowłosy
Swoją drogą tylko jeden miot ma innego ojca, wszystkie pozostałe są od Zasko, matkami są dwie, czy trzy suki na krzyż - dla laika wrażenie jedno: nie interesuje ich nowy materiał genetyczny, ani jakieś ulepszanie rasy, a jedynie krycie, zeby kryć. -
Tak prawdę mówiąc gdyby strona była bardziej czytelna, sama bym rozważyła DONka od Was, bo podoba mi się Twoje podejście. Oczywiście po wycieczce do hodowli, po kilku dniach zapoznania się z psami i ich potrzebami. DONki to jedno z mmarzeń mojego męża - on lubi duże, włochate i aktywne psy, które współpracują, które można fajnie wyszkolić. Cóż, pieśń przyszłosci, an razie żadnemu psu tego zrobić nie mogę - nie zwalę mu/jej na głowę dwojga maleńkich dzieci, bo to nie fer wobec psa w moich oczach, przynajmniej patrząc na to, co usiłuje robić z nimi mój syn. Za jakieś 3-4 lata kto wie.
-
[quote name='Artik']Buhaha! To w związku kynologicznym dużo takich NIE hodowli. :evil_lol: Byłem ostatnio na wystawie. Widziałem jak jedna babka pakowała do samochodu pewnie więcej psów niż ten facet ma w domu wszystkich.[/QUOTE] Ten facet ma na imię Sylwia :roll:
-
[quote name='Camara']no, akurat posiadanie licznej grupy emerytów jest wielkim plusem hodowli ich brak powinien budzić conajmniej zdziwienie i niepokój - bo jeśli w hodowli nie ma starych psów... to gdzie one są? [COLOR=#808080](na ogół... w glebie, bo nierentowne, opcja druga - nie dożywają emerytury z powodów całkowitego wyeksploatowania zanim do tego wieku dojdą) [/COLOR] ale to tak ogólnie i na marginesie :cool3:[/QUOTE] Camara, mam na myśli ogólną liczbę psów, a nie fakt istnienia staruszków.
-
Cóż, oceniamy po tym, co widzimy, a widzimy prawie 500 szczeniąt w ciągu 10 lat. Widzimy hodowlę, która nie należy do FCI (co uzasadniłaś), która na pierwszy rzut oka zdecydowanie wygląda na pseudo - wielu miłośników rasy w życiu nie kupiłoby psa z hodowli z tak licznym gronem suk hodowlanych, repów, emerytów itd, bo zwykle (podkreślam - zwykle) taka sytuacja przedstawia się tak samo: bród, smród, klatki i odchody po kostki, psy niezsocjalizowane, czyszczone tylko do zdjęć. Jeśli u Ciebie jest inaczej, a piszesz, ze jest, to chwała Ci za to. Przeprosiny za opinię wyniesioną na podstawie tego, co widać na pierwszy rzut oka? Nie wydaje mi się, bez przesady, to nie jest oczernianie, a zwykłe ocenianie tego, co się widzi. Btw, jeśli masz możliwość, popracuj nad stroną, bo jest strasznie nieczytelna.
-
Komentarz znajomej z FB: [I]Mentalnym gimbusom rzucającym podpalone petardy na chodnik za siebie życzę co następuje: a) żeby im wybuch uje*ał rączki, aby więcej nie robili czegoś tak głupiego, b) żeby im wybuch uje*ał nóżki przy samej dupie, aby więcej nie stanęli na mojej drodze, c) aby im wybuch uje*ał jajka razem z kuśką, a dziewczynom wy*ierdolił w ci*ie dziurę jak tunel do Pendolino, aby przypadkiem nie spłodzili podobnych sobie idiotów. Tego im życzę z duszy, z serca. Dziękuję za uwagę.[/I] Nic dodać nic ująć.