-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
Dziwna sprawa. Jesli kobieta ma dowody na to, że została tak, a nie inaczej potraktowana, to może chyba walić z tym wręcz do Strasburga, bo jest to złamanie praw człowieka przez organy prawne. Helsinska Fundacja Praw Człowieka pewnie by ją w tym wsparła. Natomista jeśli chodzi o psa, pogryzienie itd., to zwierzę powinni byli poddać badaniu behawioralnemu, a nie robić coś takiego.
-
siamon,a le co to ma wspólnego z linkiem wyżej?
-
Po pierwsze chcąc zareklamować swoją pomoc nalezy robić to wiarygodnie, szczególnie w miejscach takich, jak dogomania, gdzie mamy bez liku oszustów (chociażby [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/244873-ZAGINION******-ODDANE-Wioli-Mi%C5%82osz-UWAGA!SZUKAMY-OS%C3%93B-KT%C3%93E-POWIERZY%C5%81Y-JEJ-ZWIERZ%C4%98TA!"]tu[/URL] jest opisana jedna oszustka). Dlatego niezmiernie ważne jest, aby jakkolwiek uwiarygodnić swoją ofertę. Po drugie to, ze metody CM budzą aż takie kontrowersje, powinno dać do myślenia. Skoro są aż tak wątpliwe, coś musi być na rzeczy. Niestety. Po trzecie jeśli ktoś ma wybrać między pomocą na żywo, a mailową, dla dobra psa nalezy wybrać behawiorystę na żywo. Po prostu my tu dyskutujemy, a wszystko rozbija się o psa, bo to on zawsze będzie tym, który w razie czego oberwie rykoszetem.
-
Poza tym jeśli udzielasz porad odpłatnie, powinnas podać, jako jaka firma jesteś zarejestrowana.
-
Swoja drogą przekazujesz energię jako załcznik w mailu?
-
I na pewno każdy właściciel psa dokładnie opisze reakcje psa, na pewno żadnej nie przeoczy, na pewno będzie wiedział, co jest zachowaniem nietypowym dla psów... Taaaa... Przyłóż ręce do monitora, a przeleję Ci troszkę energii życiowej...
-
Uwielbiam tę foczke, ma po prostu tak urocze pyszczysko :)
-
Ja bym do zarządu zgłosiła, ze pod patronatem stowarzyszenia wydano Ci psa bez chipa. Chyba, że pies chip ma, a Ty po prostu nie wiesz, jak to wygląda (długi numer w książeczce zdrowia, zwykle jako nalepka), a chip z tym samym numerem jest pod skóra psa i można to sprawdzić czytnikiem u weterynarza.
- 10 replies
-
Idź do weterynarza. Może mieć jakis inny problem z układem kostnym.
-
Zaraz, to ile tych psów było. Wchodzę na dogo tak sobie, od czasu do czasu i co chwila trafiam na takie posty, jak te powyżej dotyczące Kofeiny i reszty jej wcieleń. Czy ktoś może zebrać te wszystkie wątki, wszystkie fakty i to opublikować, ku przestrodze. Z wyjaśnieniem, które wcielenie miało jakie psy i jak one skończyły? Na razie czyta się to po prostu strasznie, bo to pokazuje totalną psychopatkę, która nabrała sporą rzeszę ludzi. Ciężko komukolwiek zaufać... Nie jestem w waszego aktywnego środowiska, osobiście mnie to nie dotknęło, ale bardzo Wam Dziewczyny współczuję, ze nacięłyście się na kobietę tak bardzo chorą psychicznie. I psów strasznie szkoda.
-
Pies - ninja zagraża własnemu zdrowiu, a życiu mebli. Pomocy!
Sybel replied to Pani Profesor's topic in Lęk seperacyjny
Napisz do gerty, ona się wypowiadała w klatkowym wątku, powinna pomóc. -
Pies - ninja zagraża własnemu zdrowiu, a życiu mebli. Pomocy!
Sybel replied to Pani Profesor's topic in Lęk seperacyjny
Poczytaj o treningu klatkowym. Brzmi, jak brzmi, ale to fajna sprawa. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/244605-Czy-m%C4%99cz%C4%99-swojego-psa"]Tu[/URL] np. masz wątek dyskusyjny. -
[quote name='xxxx52']sybel czytaj kobieto chociaz raz ze zrozumieniem .Poza tym gdzie tu pisze o kastracjach Niemczech lancuchach KASTRACJI ITD:MYSLE ZE MASZ BOGATA WYOBRAZNIE I COS NIE JEST Z TOBA OKEY[/QUOTE] xxxx52, po prostu wiem, z czym zawsze wyskakujesz i chciałam to uprzedzić, ZANIM z tym znowu wyskoczysz (jak na prawie każdym wątku)
-
[quote name='Berqamotka']Warunki pieski mają na pewno dobre, bo ciotka dba o zwierzęta. Wszystko rozbija się o finanse po prostu, ale - wg mnie - też przede wszystkim o to, że jej syn z synową wzięli sobie 5 zwierząt a potem je zostawili jak gdyby nigdy nic. Więc to nie była nawet jakaś ciotki osobista fanaberia.[/QUOTE] No jasne, przecież starsza pani niekoniecznie musi chcieć zajmowac się tak liczną zachcianką syna. Proponuję skontaktowac się np. z fundacją Niechciane i Zapomniane - dają tez ogłoszenia grzecznościowe, również na FB mozna ogłaszać adopcję psów.
-
[quote name='xxxx52']jezeli prawni opiekunowie psow sa bardzo nieodpowiedzialni i porzucili wlasne psy ,to jest kilka mozliwosci: -rodzina sie podzieli psami przeciez one naleza do czlonkow rodziny -powiadomi organizacje prozwierzeca ,ktora psy pofotgrafuje porobi opisy tych psinek i zacznie szukac nowych opiekunow -wspolnie pomozecie osobie ktora na dzien dzisiejszy karmi psy i dba zeby byly zdrowe i zaszczepione np.kupujecie karme A tak mam zapytanie jakie to sa psy i gdzie one przebywaja ,gdzie spia? Mysle ze oddanie do schroniska "czlonkow rodzin" nie wchodzi w rachube ,gdyz schroniska w 99 procentach sa przepelnione,psy gina sa zagryzane umieraja z powodu chorob,sa usypiane.Chyba nikt nie chce z rodziny dla swoich psow nic zlego uczynic. Poniewaz syn i synowa to rodzina wiec ich psom nalezy sie od rodziny pomoc.dobrze by bylo zeby pozostali czlonkowie rodzin pomogli emerytce utrzymac te zwierzeta no i stopniowo szukac im dobrych odpowiedzialnych opiekunow.[/QUOTE] xxxx52, tam jest jak byk napisane, ze pani jest sama od 4 lat i te psy są problemem, a nie ma innej rodziny lub rodzina nie jest zainteresowana. Psom najlepiej poszukać nowych domów, żeby dobrze trafiły, a pani żeby mogła żyć normalnie, wziąwszy pod uwagę polską emeryturę. Ja wiem, ze Ty wiesz, że w Niemczech to niebo, a w dzikiej Polsce łańcuchy, klatki i bida, ale zluzuj, bo znowu zaczniesz pisać farmazony, ze pani ma sama psy zataszczyć na sterylkę, kupić im lepsze budy,kojce, a w sumie to wziąć wszystkie na kanapy i nie marudzić, tylko bić im pokłony.
-
Nie jestem pewna, ale najlepiej by było poprosić o pomoc jakąś fundację prozwierzęcą, ewentualnie tutaj zaoferować psy do adopcji. Niestety gmina albo powie, ze przecież psy sa tej pani, skoro są u niej na terenie i ona je karmi, albo je weźmie do schroniska, a większość to straszne umieralnie. Najlepiej by było poszukać im nowych domów, co niestety trwa, więc warto poszukać pomocy fundacji, które może miałyby możliwość zabrania zwierząt do siebie. Problem, jeśli psy są zarejestrowane w jakiś sposób na syna i synową, np. mają dokumenty typu książeczka zdrowia psa.
-
Ja sobie zapiszę, bo ciekawa jestem, jaki będzie finał.
-
Iwcia, jeśli masz JAKIEKOLWIEK wątpliwości co do stanu zdrowia psa, natychmiast idź do weterynarza, przeciez na forum nikt Ci stanu zdrowia psa nie sprawdzi, nie pomaca mu brzucha, nie zmierzy temperatury i generalnie nie pomoże. Warto skonsultować z innym wetem, najlepiej dzis.
-
Jeśli leczono łapę, to była dokumentacja jakas u weta i ewentualne złamanie wet mógłby pewnie ropzoznać...
-
Przez lata miałam problem z agresja mojego psa wobec wszystkich psów w okolciy. Co pomogło? To, ze ja się wyprowadziłam, on został u mojej mamy, a za tym poszło nocowanie u nas i długie spacery w bardzo zapsionej, nieznanej mu okolicy. Rzucał się i rzucał, aż się tak zmachał, że przestał. Chodził w kagańcu, szarpał się. Po kilku spacerach z nadmiarem bodźców chodzi spokojnie, bez kagańca, na luźnej smyczy, igonruje psy. Po 7 latach! Nie pomagało sadzanie, odwracanie uwagi, pomogła zmiana otoczenia i zasypanie bodźcem kilka razy. I teraz w jego "naturalnym" środowisku, czyli u mojej mamy, też jest spokój, po prostu widzi, ze to bez sensu. Zdarzało mi się jakkolwiek opanowywać zdziczałego psa raczej formą dominacji, połączoną z nagrodami. Pies 28 kg, zdziczały, niewychowany, z wizją czapy - albo dławik, odjajczenie, wyraźne pokazanie, co jest dobre, a co absolutnie niepożądane, albo zastrzyk. Chodził na haltim, to przestał ciągnąć i się rzucać. Każdy atak na innego psa to było łapanie za kark i gleba, inaczej mogłoby być źle. Każde dobre zachowanie, spokojne przejście przy psie to była nagroda. I jakoś poszło, a naprawdę miał już praktycznie ustawiony termin dnia ostatecznego. Tylko to trzeba poznać psa, u tego pierwszego żadne metody drastyczne by nic nie dały, bo on jest niesmiały i ma agresję lękową, pomogło za to coś na kształt odczulenia. Drugi był mega samcem -dominatorem, nawet po kastracji, miał kompulsywne gwałcenie poduszki po posiłku zakodowane do końca zycia, nie zdołaliśmy tego wykorzenić. Był naprawdę niebezpiecznym psem. Ja CM nie trawię, bo zawsze stosuje te same, bezlitosne metody, czy pies jest lękliwy, czy zdziczały, czy niewychowany, czy niewybiegany. On wmusza w psa, łamie go zamiast realnie poznać, rzuca niewłaściwe oceny CSów, często ewidentnych.
-
Martens, ja po prostu uwielbiam zdjęcia Twoich psów, a szczególnie tej małej foczki :) A co do wątku klatkowego, to czytałam i czytałam i oczom nie wierzyłam, o ile do xxxx się przyzwyczaiłam, to drugi geniusz mnie rozwala. No ale nie ma co się szarpać :)