-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
[quote name='bezag']Nie ma co dyskutować, bo prędzej pojąłby to mój kot, niż Ty.[/QUOTE] Czyli jednak nie potrafisz dyskutować. Pada argument, którego nie umiesz przeskoczyć, więc zaczynasz ubliżać. Klasa sama w sobie, a poziom mojego dziewięciomiesięcznego syna. Jak coś nie wychodzi, też strzela focha.
-
Pomyślmy, czy świat zaczął się dwudziestym pierwszym wieku? Nie. Czy psy są wyrwane z korzeniami z prózni? Nie. Przez wieki były kształtowane, zeby realizować pewne cele, nie zmienisz tego w dwa-trzy pokolenia. Wiele ras nadal pracuje.
-
W końcu każda sarna zostaje zjedzona. Stara, chora - każda, która już nie nadaje się do przedłużania gatunku. Jeśli umiera z głodu, to jest to koszmarna śmierć w porównaniu z szybkim zagryzieniem.
-
PIERWOTNE przeznaczenie, nie poboczne. A co z psami typu jamnik, beagle, chart?
-
Antylopa na sawannie nie została stworzona do zjedzenia, tylko do tego, żeby lew siedział i medytował, czy ją zjeść, czy jednak poskubac ten baobab.... Tak tak, na bank tak to działa.
-
Bezag, a co z rasami psów przezanczonymi jako mysliwskie, bojowe, zaganiające? Te psy potrafią upolować, zagryźć, wiele owczarków świetnie sobie radzi bez człowieka samodzielnie podejmując decyzje, są rasy zdolne powalić byka. To są psy domowe, które nie są malusimi pimpusiami. Zresztą yorki zostały stworzone do łowienia szczurów, a więc zagryzania.
-
Dziewczyny, dla tych z Was, które mają problemy z teściami - naprawdę gorąco polecam: [url]http://www.delimama.pl/delioferta/delipak-moja-mama-dziekuje-za-rady-biale-body-krotki-rekaw-z-nadrukiem-2-szt.html[/url] [url]http://www.delimama.pl/moda/dziecko/nie-nie-jestem-glodna-biale-spioszki-z-nadrukiem.html[/url] I cała reszta :) Agaga, dopiero teraz miałam czas, żeby przesledzić wątek. Jesteś bardzo dzielną kobietą, prawdopodbnie uratowałaś swojej córeczce życie. Bałaś się - to zrozumiałe, ale dałaś radę, pokazałaś, ze jesteś silna i zawsze zawalczysz o swoje maleństwa. Jak czytałam opis wypadku Lenki, zrobiło mi się słabo, bo ja przy lekkim zakrztuszeniu już panikuję. Swoją drogą uwaga do trolla, który tu szalał - jeśli trzyma się dziecko związane tetrą i przyczepione do kaloryfera, to tak - nie zrobi sobie krzywdy. Szczęsliwym człowiekiem też nie będzie, ale za to bez skazy na skórze. Mój Wit jakiś czas temu podczas zabawy z tatą nagle fiknął na szczupaka do tyłu i wyrżnął o kant kanapy tak, ze aż krew z nosa poszła - nabił sobie siniaka między oczami, lekko obił nos. Opieprzyłam tatusia od stóp do głów, a nastepnego dnia tego pożałowałam, kiedy Wit w ciągu sekundy, kiedy tylko spojrzałam na zegarek, zsunął mi się z tej samej kanapy - na tyłek, po czym rozrzucił ręce, padł na plecy i się rozryczał. Poza tym regularnie atakuje ścianę czołem - już są tłuste placki od kremiku. Płacze chyba dlatego, że nadal nie przebił się do sąsiadów, ale jest bardzo konsekwentny w działaniu. ścianka jet lekka, wydaje ciche brzdęk za każdym razem. On zaś ma do niej dostęp, bo nie meszkamy w wariatkowie z materacami na ścianach. Jutro drań kończy 9 miesiecy, wraca do żłoba - oby na dłużej, niż 3 dni :|
-
Lilka - rozróżnij wreszcie myśliwego i kretyna z dwuruką, który strzela do wszystkiego, co się rusza. Łamanie przepisów w ogóle nie jest ok.
-
U nas inhalacje idą super przy piosenkach z Misia w duzym niebieskim domu puszczanych na YT, antybiotyki w trakcie posiłku, a syropki wlewane ze strzykawki z miarką. Za to dramatem sa kropelki do uszu i nosa. Wit w ogóle od miesiąca, czy prawie już półtora ma na zmianę zapalenie oskrzeli, płuc, znowu oskrzeli i jakieś odkatarowe zapalenie ucha - na szczęscie nie boli, no ale Młody się srogo męczy. Na szczęście wygląda, że wreszcie wychodzimy na prostą. Mamy nebulizator 3a, całkiem przyzwoity, choć głośny. Wit lubi go, bo gryzie dół maski podczas inhalacji, co sprawia mu radochę, skoro ząbkuje. Za to ja się "zakrzywiłam" - wczoraj się dowiedziałam, że zginęła w wypadku moja znajoma, dwa lata ode mnie starsza, na początku grudnia została mamą. Wiecie, patrzę na Wita i myślę o tamtym dziecku, że ono swojej mamy nie zapamięta, że ona nie zobaczy pierwszego zęba, pierwszego przewrócenia z plecków na brzuszek i odwrotnie, samodzielnego siadania, nie usłyszy gugania synka... Nie mogę się ni cholery pozbierać :| A wczoraj był taki piękny dzień...
-
Cóż, poczytaj w takim razie o prawach kobiet w islamie :) O obrzezaniu kobiet w afrykańskim odłamie islamu. O życiu wielu Europejek, które wyszły za muzułmanów, a potem z nimi wyjechały. To nie są bajki. Mam kuzynkę, która wyszła za Pakistańczyka. Fajnie nie jest. I podtrzymuję poprzednią wypowiedź - z Twoich wypowiedzi wynika, że taki jest Twój tok myślenia. Także wybacz, ale podsumowuję Twoje brednie.
-
bezag, podążając za Twoim tokiem myślenia powinnaś się wysterylizować, a najlepiej skoczyć z mostu, bo zabierasz naturze przestrzeń :| Zastanów się, czy naprawdę tak uważasz, czy tylko tu tak klepiesz, żeby komuś coś udowodnić.
-
bezag, Anglia to kraj, jak każdy inny. Czy teraqz należy ich wszystkich rozstrzelać? Ja tam w Londynie aż tylu otyłych nie widziałam, ilu TV pokazuje. Byłaś tam? Poza tym JAK to moze być bardzo zły przykład, skoro tam mieszka sporo imigrantów z Azji i Afryki? To jest idealny przykład, pod koniec sierpnia jest Notting Hill Carnival, wtedy możesz sobie pięknie obejrzeć, jak ludzie, którzy pół roku wcześniej przyjechali np. z Somalii, szanują jedzenie. Polacy nie są tam aż tak źle traktowani - mój ojciec mieszka tam od lat i funkcjonuje normalnie. Także co miał3aś na myśli? Pedwnie nawet Twoje myśli nie wiedzą :|
-
bezag, skocz sobie na kilka tygodni do Londynu, Paryża... Ja po 3 dniach w Londynie skończyłam jako świadek morderstwa - czarne rodzeństwo butelką wina zaciukało starszego Irlandczyka, bo ten SZEDŁ. Czarni w Londynie jedzą najwięcej mięsa, zabijają ziwerzęta najbardziej bezlitośnie i wyrzucają najwięcej jedzenia. To by był skok cywilizacyjny - w tył. Niestety po kilku wycieczkach - turystycznych! - do UK jestem rasistką, choć przedtem nie byłam. Poznaj temat, zanim znów zaczniesz klepać.
-
Ano właśnie. Mam koleżanki wege, z którymi jakoś się doskonale dogaduję, bo ani ja im nie zaglądam do talerza, ani one mnie, za to dobrymi przepisami się wymieniamy. Nie cierpię, absolutnie nie toleruję natmiast wegeoszołomów pokroju bezag, którzy klepią, paplają i kompletnie nie myślą. Klapki na oczy i wio, byle dalej, byle głośniej krzyczeć i wyżej skakać. A że widownia ucieka z mieszanką rozbawienia i obrzydzenia - no cóż, kto by się przejmował...
-
Słowo-klucz wegetarian: suplementować :) Idealne podsumowanie kwestii "człowiek urodzony roślinożercą" :)
-
[QUOTE]Czyli wystarczy je wykreślić z ustawy i schroniska opustoszeją.[/QUOTE] To jest stwierdzenie, do tego piłam pisząc o wróżeniu. Nigdzie w wypowiedzi Faustusa nie było mowy o czymś takim, sama sobie dopowiadasz różne cuda.
-
Nie wiem, czy argumenty trzymają się łady, czy skody, ale prezentowane przez kilka osób są całkiem sensowne. Natomiast piszesz najpierw, ze wyciągasz kotom myszy z pysków - z tego wniosek, że biegają luzem. Potem piszesz, że nie biegają luzem, bo biegają w klatce. Takze się ciut plączesz.
-
Aska, gratuluję. Czytasz to, czego nie ma :) Z kuli, czy fusów? Nie wiem, czy ze skwarkami. Na Bałuckim wystawiała.
-
Faustus, wiem, ze u nas się je, uprościłam, chyba na wyrost. Raczej obecnie mamy ewolucję kręgu kulturowego (nie wszędzie, głównie w miastach), sama miałam w dzieciństwie ciotkę, która najpierw swoje suki masowo mnożyła, a jak już były stare, robiła z nich smalec. Dla mnie to nie jest ok, ale nadal pozostajemy w obrębie kultury leczącej się psim, niedźwiedzim, czy bobrzym sadłem, nadal mamy koninę, doszły za to kabanosy ze strusia.
-
Ile w tej chwili znasz plemion kanibali? Ile to jest w sumie osób? 200? Serio uważasz, że to jest argument?
-
Jest też coś takiego, jak konkretny krąg kulturowy. W naszym jest przyjęte jedzenie krów i świń, ale psów i koni już nie. W Ameryce Południowej je się świnki morskie smażone w głębokim oleju, w Indiach nie je się krów, w wielu krajach je się owady, psy, ciepłe małpie móżdżki, peklowane penisy reniferów, itd. Co kraj to obyczaj. Tak to po prostu działa.
-
Bezag. Krótko. Przestań się pluć i zacznij myśleć. Człowiek nie wziął się z probówki, tylko z natury. Buduje, bo ma taką naturę. Zabija, bo ma taką naturę. To się nie wzięło skądś tam, tylko z natury. To nie jest tak, że sobie wymyślił, to jest ewolucja. Jakkolwiek by to nie brzmiało, jak zaczniesz (o ile zaczniesz) myśleć logicznie, zauważysz, że człowiek nawet w takiej formie jest częścią natury, bo mieszka na Ziemi, żyje i oddycha, jak inne zwierzęta, jest częścią biomasy. I nie mów mi, że nie wiem, co mówię, bo nie klepię tak sobie, za to odnosze wrażenie, że Ty klepiesz dość losowo - nie umiesz na coś odpowiedzieć, pomijasz, zaczynasz kwiczeć, że ktoś (wszyscy poza Tobą) nie czyta ze zrozumieniem itd. Odwracasz swojego cywilizowanego kota ogonem. [SIZE=1] I zacznij pisać poprawnie... Dyslekcja jest wyleczalna - wystarczy ćwiczyć.[/SIZE]
-
bezag, przestań radzić, zacznij mysleć. Przeczytaj wątek na spokojnie i ze zrozumieniem, którego brak tak wszystkim zarzucasz, a sama kompletnie nie rozumiesz, co się do Ciebie pisze. Co więcej, nie rozumiesz, co sama piszesz, bo czesto jest to taaaaaki bełkot, że ręce opadają. Zobacz, jak ta "dysuksja" wygląda - Poza tym dlaczego cały czas piszesz "świnki, krówki"? Strasznie te zwierzęta infantylizujesz, co pokazuje, jaki masz do nich stosunek - miłe, puszyste zwierzątka, jak z farmvile czy innej gierki online. Jeśli jesteś taką dziką przeciwniczką miast, postaw sobie szałas w lesie i idź skubać sosny i dłubać pod śniegiem żołędzie. Jesli chodzi o koty polujące, to w Europie są naturalnym elementem środowiska, tak samo, jak gołębie, szczury, myszy, myszołowy, czy pustułki. Owszem, Nowa Zelandia ma z nimi problem, bo tam zwierzeta nie są do nich przystosowane, ale u nas są naturalnym regulatorem populacji myszy i szczurów, których i tak jest za dużo. Gdyby zabijanie było złe, nie było by częścią natury. Gdyby jedzenie mięsa było szkodliwe, nie było by mięsożerców. Tyle, ze mięso jest potrzebne człowiekowi do poprawnego funkcjonowania (zapraszm do zerknięcia na piramidę prawidłowego zywienia, nie ma takiej postaci bez powodu lub z powodu jakiegoś mięsnego lobby). Mówisz o etyce, a robisz krzywdę zwierzętom bezpośrednio od siebie zależnym odmawiając im ich naturalnych, przyrodzonych zachowań, nie pozwalasz realizować podstawowych potrzeb, jak polowanie. Nie jesteś uczciwa wobec nich. Nie jesteś rónież uczciwa wobec własnego sumienia - brzydzisz się zabijaniem, ale masz mięsozerców, karmisz ich mięsem, płacisz za zabijanie "krówek i świnek". Chyba sama nie wiesz, czego chcesz. Zrozum najpierw, jak działa natura, a potem się szastaj, że 98% społeczeństwa to zło wcielone.
-
bezag - mięso to materia. Jesteś po prostu mięsem. Umrzesz - zostaniesz zjedzona, o ile Cię nie skremują. Te kochane roślinki, które jesz, zjedzą Ciebie. To jest naturalne. Gdyby człowiek nie był stworzony do jedzenia miesa, nie znajdowany by w najstarszych stanowiskach archeologicznych resztek zwierząt. Małpy naczelne nie żywiły by się miesem (a żywią się, nie jako podstawą diety, ale jednak). Zachorowania na raka prawdopodobnie nie wzrosły - wzrosła liczba zanotowanych przypadków, bo wzrosła świadomość medyczna i więcej ludzi udaje się po pomoc do lekarza, pojawił się internet, można prowadzić ogólnoświatowe badania. Tylko dorzucę - bezag, nie, nie jesteś etyczna. Etyka to również myślenie perspektywiczne o skutkach swoich czynów - u Ciebie zerowe. Jesli nie ma mięsożerców, populacja roślinożerców zaczyna kwitnąć, a następnie umierać z głodu. Wtedy nie tylko najsłabsze osobniki umierają szybką śmiercią, ale również te najwartościowsze. Owszem, ludzie mają nadprodukcję mięsa, ale z jakiegoś powodu je jedzą. I skoro większość mówi, że jedzenie miesa jest potrzebne, to znaczy, ze coś w tym jest. No, chyba, ze wolisz sie suplementować, ale to śmieszne "moja dieta działa tylko dzięki suplementom, bo sama z jedzenia nie dostarczam sobie wszystkiego, czego potrzebuję". Rewelka. No i kurcze... Ciekawe, dlaczego świnie i krowy, myślące podobno dokładnie tak samo, jak ludzie, nie stworzyły cywilizacji i nie wydały Twojego ukochanego da Vinciego. Kobito, ogarnij się. Tak się zadęłaś w swoich poglądach, ze zaraz pękniesz, a nie wnosisz nic dobrego, same bzdury, bełkot i pseudoargumenty, szkodzisz przyzwoitym wegetarianom robiąc z nich takich oszołomów, jak Ty. Wiesz, jadąc Twoim tokiem - Hitler też chciał dobrze, ale wyszło jak zwykle :| Ogarnij się po prostu i przestań pluć jadem.
-
A ja właśnie wsuwam kanapki ze zwykłym mięsem rzeźnym :) Bardzo mi smakują prawdę mówiąc. I nier mam problemu, ze jestem zwłokojadem :) Mojego synka też tego uczę. Generalnie WARA od tego, co kto je. Lubicie jeść kompost - proszę bardzo. Enjoy.