Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. [QUOTE]1. Do obowiązków osób utrzymujących lub sprawujących opiekę nad psami i innymi zwierzętami domowymi należy: 1) [B][I]stały i skuteczny dozór nad psami i innymi zwierzętami domowymi; zwolnienie od tego obowiązku może nastąpić tylko wówczas, gdy zwierzęta te znajdują się na terenie ogrodzonym, w sposób uniemożliwiający jego opuszczenie;[/I][/B] 2) [I][B]w miejscach publicznych – prowadzenie psów na uwięzi;[/B][/I] 3) prowadzenie psów agresywnych- w tym wszystkich psów ras wymienionych w rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 28 kwietnia 2003 r. w sprawie wykazu ras psów uznawanych za agresywne (Dz. U. Nr 77, poz. 687)- oraz mieszańców tych ras, a także psów uznawanych ze względu na ich wielkość za niebezpieczne dla otoczenia - na uwięzi oraz w założonych kagańcach; 4) [I][B]podczas wyprowadzania psów poza centralny rejon miasta ograniczony ulicami: Gdańską, Radwańską, Brzeźną, Abramowskiego, Kilińskiego, Północną i Ogrodową, w miejscach, gdzie nie stwarza to zagrożenia, dopuszcza się czasowe uwolnienie psa z uwięzi, gdy opiekun psa ma możliwość sprawowania bezpośredniej kontroli nad jego zachowaniem; wyjątek ten nie dotyczy psów wymienionych w pkt 3;[/B][/I] 5) nie wprowadzanie psów i innych zwierząt domowych do odpowiednio oznaczonych obiektów użyteczności publicznej, do których zakazano wprowadzania zwierząt (wzór oznaczenia stanowi załącznik do niniejszej uchwały); 6) nie wprowadzanie psów i innych zwierząt domowych na tereny placów gier i zabaw oraz piaskownic; 7) niedopuszczanie do zakłócania spokoju domowego przez zwierzęta domowe.[/QUOTE] [url]http://bip.uml.lodz.pl/_plik.php?id=3073[/url] Czasowe - to nie znaczy ciągłe. Sprawowanie kontroli - to między innymi możliwość zapięcia psa na smycz w KAŻDEJ chwili. Z dedykacją dla [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/117195-julliet11"][B]julliet11[/B][/URL]
  2. Evel, ale o co ci chodzi. Jakaś baba o jakiegoś kundla histeryzuje, a przecież nie wolno dyskutować z genetyką...
  3. Pewnie wychodzi z założenia, że głupi, to będzie miał nauczkę. Standardowo.
  4. Ciesze się, że poprawiłam Ci dzień.
  5. Taka dygresja do [B]ann1gorszapolowa [/B]Pitu pitu o rozetkach, a bannerek z hodowlą w podpisie masz, a więc chyba psy wystawiasz sądząc po informacjach w dziale "Wystawy". Także bardzo Cię proszę, zastanów się, czy Ty kupując psa wystawowego i nie posiadajac wiedzy, a mając plany (które zrealizowałaś) nie była bys zawiedziona. Nie cierpię takiej hipokryzji. Co do założycielki wątku - niestety, ludzie czytają info, jak kupują samochody, TV, czy mieszkania, ale przy psach i kotach jakoś to umyka. Zobacz, jak poradzisz sobie z jedną psicą, jeśli będzie ok, pomyśl o drugiej - z prawdziwym rodowodem.
  6. Puszczaj ja na początek na lince treningowej, zanim skończysz lekturę ksiązek i artykułów o odwoływaniu. Tak dla bezpieczeństwa.
  7. Tu się zgadzam w 100%, moje dziecko waży tyle, co pies, a jakoś łatwiej sie je nosi. Pies od razu zaczyna zwisać...
  8. No mi się spaczyło chyba patrzenie na bloki, bo mieszkam na drugim piętrze, ale do windy nie prowadzą żadne schody - inaczej pod wózkiem bym chyba jajko zniosła - plus eleganckie spodnie do pracy uświnione błotem z kół, cuuudo :) Masz zdecydowanie rację :) Ja niosłam niecałe 30 kg dalmatyńczyka (minus waga jajek, bo po kastracji) i tysz ciężko było.
  9. Rozi, a linka treningowa? Wtedy pies biega, a Ty z nim pracujesz, masz jakąkolwiek kontrolę i dopuszczasz go do psów, które znasz i których właściciele wyrazili na zabawę zgodę. Plus przedszkole dla szczeniąt, gdzie pracujesz z grupą psów. Bo niestety zwykłe osiedle nie jest terenem treningowym bezpiecznym dla małego psa. Ja mam trzeciego z rzędu psychopatę w domu i nie cierpię podbiegaczy, po prostu nienawidzę, zawsze bardzo się staram, zeby nie doszło do kontaktu, bo by była rzeź. Po każdym podbiegaczu mój pies jest roztrzęsiony, rozbity u w trybie chronienia swojego stada. I po spacerze. Albo nawet po wszystkich tego dnia.
  10. Akurat z tego, co wiem, w moim mieście ludzie mają 3 dogi w bloku w mieszkaniu (nie wiem, jakie jest to mieszkanie, ale na tym osiedlu zwykle są maks 3 pokoje). Kwestia terenu wokół bloku i chcęci zabaw i pracy z psem. No ale dogi faktycznie krótko żyją i w sumie tak w wieku 6-7 lat już troszkę czasem niedołężnieją. Ja ostatnio marzyłam o jakimś molosie, ale to dlatego, ze posadziła bym takiego obok mojego siedmiomiesięcznego synka i porówywała bym produkcję śliny :D Z innych - obserwuję ostatnio kilka szelciaków i chyba za kilka lat w ich kierunku urobię męża :)
  11. Tak co do dużego psa - u nas duży, ponad czterdziestokilogramowy pies pojawił się, jak moja siostra miała jakieś 2-3 lata, a ja 4-5. Nie staranował nas, bo tak go nauczono. Także bez siania paniki.
  12. Ja czarną podpalaną nazywam rottkową :P Wiem, o co Ci chodzi, gryf. Mi też się podobają, mam na osiedlu jednego i wygląda jakoś tak mało spanielowato, ale bardziej przyjaźnie (ja go tak odbieram).
  13. Chyba blue merle? Są też setery tej maści, chyba angielskie, poza tym inne rasy też :)
  14. No jest takie schorzenie, które nazywa się rage syndrome, jeśli się nie mylę, związany właśnie ze złotą maścią, która była najbardziej modna bodajże w latach '70, czy '80, błędy hodowlane właśnie utrwaliły w niektórych liniach gen, który za to odpowiadał i teraz umiejętna hodowla dopiero go powoli likwiduje. W każdym razie jakoś tak słyszałam, czy czytałam, ale coś mogłam pokręcić. Tu opis, ale u bulla: [url]http://www.szkoleniepsow**********/agresja,21/rage-syndrome-syndrom-szalenstwa,7689.html[/url] I po angielsku opis schorzenia: [url]http://en.wikipedia.org/wiki/Rage_syndrome[/url]
  15. Ze szczeniakiem jest taki plus, że zawsze można iść do psiego przedszkola, ktore uczy i opiekunów i psa. Tak mi się to przypomniało ;)
  16. Moja siostra wzięła czteromiesięcznego szczyla z ulicy, totalne nie wiadomo co. Pracowali, nie było ich 8-10 h. Kaktus kilka razy zrobił demolkę, ale wypracowali system rozwiązań, dzięki którym pies jest zadowolony, wybiegany przed i po pracy i - łolaboga! - przeżył szczenięctwo sam w domu. Owszem, sis wychowywana w domu z psami - ale zawsze z dorosłymi znajdami, w życiu szczeniaka zadna z nas nie miała. Dało radę. Powiedziała bym, ze większym wyzwaniem były dorosłe, ale bardzo skrzywdzone psy, niż lekko skrzywdzony szczeniak, który został bardzo fajnie wychowany, choć intuicyjnie, bez książek.
  17. Kfiatek, a bawisz się z psem? W ogóle coś ćwiczycie? Możesz przecież wołać psa i nagradzać za każdym razem, kiedy do Ciebie przyjdzie - a to smaczkiem, a to zabawką. Potraktuj go jak towarzysza, nie coś, o co można być zazdrosnym, co trzeba ukarać za otwartość. Poczytaj ksiązki o treningu z psem, np. Zofię Mrzewińską. potrenuj z nim. Mały pies wymaga mało miejsca, więc spokojnie mozecie bawić się i pracować w domu.
  18. Ja miałam pseudodalmatyńczyka jako nastolatka, do tego po przejściach i z problemem agresji. Nie było łatwo, ale psa ułożyliśmy. To nie jest rasa łatwa, one wymagają sporo ruchu, źle znoszą samotność. Obecnie, po boomie na tę rasę sprzed kilku lat bardzo ciężko znaleźć dobrą hodowlę - wiele ma problemy z chorobami genetycznymi, z chwiejnym charakterem. Decydując się na psa musicie pamiętać, że to decyzja na wiele lat - prawdopodbnie pies będzie towarzyszył Waszej córce w obronie magsiterki, jeśli młoda zdecyduje się na studia wyższe :) Pies może chorować, więc warto zawczasu poszukać opinii o okolicznych wetach, może jakiejś przychodni całodobowej. Tak na wszelki wypadek. Jeśli chcecie psa rasowego, najpierw określcie wymagania: 1. ile i jaki ruch dziennie 2. jakie fundusze na karmę możecie przeznaczyć 3. jaki charakter - rodzinny, samodzielny itd. 4. są wyróżnione grupy psów (np. tropiące, stróżujące, zaganiające, aportujące) - warto o tym poczytać i zdecydować, co Wam pasuje 5. sierść - czy stać Was na regularną pielęgnację w salonie, czy też wolicie sami sobie radzić Kiedy już to ogarniecie, poszukajcie opisów ras, następnie zapoznajcie się z historią rasy, żeby wiedzieć, co pies może mieć w genach. Poszukajcie opinii o hodowlach w całej Polsce, zapoznajcie się z hodowcami, poszukajcie for sympatyków danej rasy, zeby z pierwszej ręki czerpać informacje. Jest też druga opcja - zdecydjcie się na np. rocznego pieska w potrzebie, mieszkającego w jakimś domu tymczasowym, może pochodzącego z Fundacji. Podsyłam kilka młodzików z jednej z fundacji, zeby pokazać Wam, że możecie zyskać fantastycznego towarzysza za mniejsze pieniądze, niż kupno w hodowli, przy okazji zmieniając zupełnie jego życie. W każdej fundacji w Poslce możecie znaleźc takie fajne stworzenia, być może jedno z nich to właśnie TEN PIES :) [url]http://www.niechcianeizapomniane.org/opis-596-pies.html[/url] [url]http://www.niechcianeizapomniane.org/opis-742-pies.html[/url] [url]http://www.niechcianeizapomniane.org/opis-761-pies.html[/url] [url]http://www.niechcianeizapomniane.org/opis-763-pies.html[/url] [url]http://www.niechcianeizapomniane.org/opis-776-pies.html[/url] [url]http://www.niechcianeizapomniane.org/opis-791-pies.html[/url]
  19. Tak mi się przypomniało, jak szłam z trzema psami, a jakiś facet z dzieckiem mnie zaczepił, ze on ode mnie chce psa kupić. Ja mu na to z szerokim usmiechem "jasne, ale ja biorę w zamian dzieciaka" :) Albo mój ojciec, jak szedł z psami i akurat niósł piwo. Policjant go skomentował "no, proszę pana, ale taki powóz zaprzężony w trzy psy to tylko na trzeźwo się prowadza" (piwo było zamknięte, na wieczór). Według logiki prezentowanej powyżej powinnam dziadka z dzieckiem chyba sklepać, a ojciec powinien spisać numer policjanta i złożyć skargę za bezpodstawne nękanie :)
  20. Kasia, mam nadzieję, że nie odebrałaś negatywnie moich sugestii. Już chyba tu podsyłałam wątek poradnikowy dla kobiet w ciąży na dogo, jeśli nie, to zapraszam: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/138202-W%C4%85tek-poradnikowy-dla-kobiet-w-ci%C4%85%C5%BCy-i-%C5%9Bwie%C5%BCo-upieczonych-mam[/url] Masz tam same psiary z małymi dziećmi, więc bardzo dużo dobrych rad tam znajdziesz :)
  21. Ja się samicom nie dziwię :D Serio, bo ja się na zmianę bałam, ze obudzę się z Witem wprawsoanym w materac pode mną lub mężem, z Witem zakopanym w kołdrze, albo uderzając głową o podłogę, jak się nagle łóżko skończy. Teraz też, jak Młody ląduje między nami na godzinkę - dwie rano, to spię z jedną ręką dyndającą na podłodze... Poza tym u nas zdarzało się złe załozenie pieluch na początku i gdyby to się wydarzyło u nas w łżóku, nie było by gdzie spać - a jak się zdarzyło u niego, lądował między nami. On lubi spać sam, nie ma z tym problemu, nie krzywdzę go tym, bo i tak jest przytulaśnikiem niewyobrażalnym. Zostawiam w żłobku, nie zawsze reaguję na jego wrzaski (czasem, jak fochuje, po prostu wychodzę i czekam, aż ochłonie), zostawiam go samego z psami, pierwszy raz został z babcią, jak miał 6 tygodni. Nie cackam się, ale to się sprawdza. Tulenie nie jest takie przereklamowane, takie non stop, więc on się nim bardziej cieszy. No i wiedziałam, że muszę wrócić do pracy, więc tak jest łatwiej. Przynajmniej moje dziecko nie boi sie psów, chociaż ma widocznego faworyta w postaci Felka, na którego widok aż piszczy :D Filipa toleruje, usiłuje miziać i łapać, Majka moich teściów go męczy, bo ona ma takie dziwne lizanie, dość nerwowe, a Kaktusa siostry uwielbia łapać za fafle, na co Kaktus dostaje głupawki i zasypuje Wita zabawkami :) Filodendron, ja i tak musiałam wstawać. Padła mi tarczyca po ciąży, jestem od kilku miesięcy na lekach i mamy dietę butelkową, więc żadna różnica...
  22. Raany, przecież to chodzić się nie da :| A nie jestem z tych słabych, serio, dałam radę bez znieczulenia, ale nie wyobrażam sobie zaraz się ewakuować. Po trzech dobach miałam dość szpitala, ale tak chociaż 24 h, jakby się cokolwiek działo... Że o żółtaczce fizjologicznej maluchów nie wspomnę. Ugh...
  23. Jako ktoś, kto pół roku temu rodził i wprowadzał dziecko w świat czterech spów i trzech szczurów mam kilka propozycji i komentarzy. Nie ogarnęłam caego wątku, zeby się nie sugerować i nie zaplątać. Po pierwsze: rozumiem, że rodzisz w UK, zakładam, że naturalnie. Ciekawe, jakim cudem masz wyjść po 6h od porodu. Po 6 h, po wysiłku (u mnie niewielkim, rodziłam niecałe 3h bez znieczulenia) nie byłam w stanie wstać z łóżka z powodu bardzo dużej utraty krwi, normalnej przy porodzie - jest przecież w macicy spora rana po łożysku, macica się obkurcza, wszystko boli, a jak masz pecha, możesz popękać i wtedy boisz się zrobić krok, zeby szwy nie puściły. Przepraszam, że tak obrazowo, ale w głowie mi się nie mieści wyjść tak szybko. Po 48h - jak najbardziej, ale po 6 h fizycznie nie wiem, jak można tego dokonać, a wiele dziewczyn rodzi np. 12 h. To jest taki wysiłek, ze potem nie mogłam opanować drżenia nóg. Po prostu radzę brać pod uwagę ogromne zmęczenie. Plus pobyt w szpitalu to nauka, jak myć, ubierać, przewijać, karmić malucha, jak "obsługiwać" pierś np. przy nawale. To też badania i szczepienia malucha, np. badanie słuchu. No i dziecko musi troszkę okrzepnąć, zanim się je wsadzi do fotelika, do auta, wyniesie. Nie chcę być uznana za jakąś wariatkę - moje dziecko jest hodowane ze zwierzętami, w chłodnym mieszkaniu, ma ogromny kontakt z innymi ludźmi (żłobek, sklepy etc.), nie trzęsiemy się nad nim. Po prostu pamiętam, jak to było. Jak trudno było ogarnąć pierwszy tydzień, nauczyć się opiekować Witem. Także staraj się nastawić realnie na ten szpital. Po drugie: psy nie dostawały pieluszek, śpioszków, ani innych takich. Przyjechaliśmy, pozwalałam psom być w tym samym pokoju, osowić się z dźwiękiem dziecka, z unoszącym się nowym zapachem. Dość szybko zaczęłam je wołać do siebie i pozwalałam im włazić na łózko, jak np. karmiłam Młodego, a one go wąchały, najpierw miały zakaz lizania, ale jak Młody się zrobił bardziej kontakotowy, to dostały pozwolenie. Zabieraj psa na spacer z wózkiem, głaszcz tuląc maleństwo, pozwalaj psu uczestniczyć w pielęgnacji dziecka - my kąpiemy naszego Drania w dużej wannie, bo z wanienki szybko wyrósł, wiec psy mają prawo tam sobie zaglądać. Połóż w waszym pokoju atrakcyjne legowisko, na którym pies już teraz zacznie sypiać. I nie traktuj tej sytuacji jako wyzwania, a jako coś naturalnego. Nie odpychaj psa od dziecka, chyba, że jest bardzo nachalny - wtedy szybkie siad, żeby ochłonął. Unikaj generalnie odpychania, opieprzania psa w sprawach związanych z dzieckiem, buduj dobre skojarzenia, oferuj psu zabawkę, kiedy np. przewijasz dziecko - u mnie jeden pies uwielbia piszczące zabawki, więc przewijanie kojarzy z żółtą kaczuszką kąpielową i wie, że Wit na przewijaku to rozrywka, ale kontorlowana. Po trzecie: też miałam teorię, że śpimy razem. Teraz już wiem - nigdy więcęj. Owszem, drzemki rano jak najbardziej, ale mowy nie ma, żeby spać z dzieckiem - ma swoje łózeczko i niech tam śpi, tak samo psy mają swoje legowiska i tam śpią. Jedyny ssak, co wyrzuca młode z gniazda - może, ale też jedyny ssak, który uprawia seks dla seksu, a nie dla potomstwa, jedyny, który spi w piżamie i ogląda mecze, karmi dziecko sztucznym mlekiem z własnej woli. Także myślę, że jest to teoria tyleż prawdziwa, co bezsensowna. Maluch zajmuje masę miejsca (conajmniej trzykrotność swoich wymiarów), wierci się i po prostu nie pozwala się wyspać, a przy noworodku sen to bardzo cenny towar. U nas wiecznie Wit lądował cały pod kołdrą i miałam lęki, że się udusi, a ja lubię spać przykryta po czubek głowy, najlepiej w takim kokonie. Poza tym dziecko nauczone spania w swoim łóżeczku nie robi z tym potem dramatu, jak np. rodzice chcieli by mieć czas tylko dla siebie w łóżku. U nas łózeczko stało po prostu 40 cm od łóżka, leżąc widziałam, co się z Młodym dzieje i mogłam go zawsze dotknąć, poprawić, przykryć. Teraz, kiedy ma niecałe 7 miesięcy, już jest na tyle sprawny, że sam się odkrywa. Po prostu zapomnij o różnych dziwnych teoriach, które krążą w necie i są mega modne, o absolutnym przymusie robienia wszystkiego bio, eko, właściwie, poprawnie i idealnie, bo sfiksujesz. Na spokojnie. Dziecko nie najada się z piersi? Daj mleko modyfikowane - nie skrzywdzisz go tym, a w razie potrzeby tata, czy ktoś tam będzie mógł go nakarmić. I tak dalej. Tak samo pamiętaj, że psy w większości wiedzą, że to małe różowe jest ich nowym ludziem, jeśli nie czują się opuszczone, odepchnięte, to zyskują poczucie odpowiedzialności za małego człowieka i są super oddane. Moje psy na przykład nigdy dotychczas nie miały kontaktu z dziećmi, ale wiem, że za Wita dały by się pokroić. Są wobec niego bardzo delikatne, czułe, uwielbiają spać obok niego, jak leży na leżaczku, kojarzą wózek ze spacerami.
  24. To wszystko zależy od Twojej "pojemności psychicznej" - jeśli nie czujesz się przytłoczona ilością zwierząt, jeśli nie masz problemów z ogarnięciem drużyny, to wszystko jest ok. Ja np. jestem na etapie, że nie podołam więcej zwierząt, a mam 3 szczury tylko. Po prostu inne sprawy, tj. półroczne dziecko i wysyłanie go do żłobka, ogarnięcie nowego mieszkania, pilnowanie zobowiązań finansowych i praca w różnych dziwnych godzinach wykańczają mnie tak, że nie wzięła bym psa - za bardzo je kocham i szanuję, żeby pakować do naszej rodziny, bo teraz by się męczył z powodu braku odpowiedniej opieki. Także po prostu zdroworozsądkowe ocenienie TWOICH możliwości, a nie tego, co uważają znajomi jest kluczem do zdrowego stada ;)
  25. Bejasty - wybacz, ale nie wyciągam przykładu z sufitu, tylko z własnego sąsiedztwa, a nawet z własnej rodziny. I tak, gdybym była starszą panią, której nie stać na psa, to bym go nie brała. Teraz jestem średnio-młodszą panią, która by się dała za psa pokroić, ale wie, że jej nie stać i nie może mu zagwarantować tego, czego pies wymaga. Po prostu niestety trzeba oceniać uczciwie swoje możliwości. Akurat obserwuję znajomego koło siedemdziesiątki - kilka lat temu wziął ze schronu psa. Nie jest samotny, mieszka z żoną, wpada do nich syn. A Niko - Niko jest problemem, bo pan po lekkim udarze zniedołężniał i jego towarzysz stał się nagle ciężarem, bo NIKT nie chce z nim wychodzić. Duży, silny wilczur nagle siedzi w domu. Ten pies się po prostu degraduje, grzbiet mu się zapada itd. Praktycznie z dnia na dzień okazało się, że przyszła choroba i pies jest tylko ciężarem, a widać, że on po prostu cierpi. Ulv, to jest inna sytuacja, bo tak naprawdę domy tymczasowe takie, jak Twój powinny mieć umowę z gminą i dofinansowywać Twoją działalność. Ileś razy usiłowałam zapłacić za moje psy podatek, jak jeszcze mieszkałam z mamą (u niej zostali panowie), ale nikt go nie chciał. I nie mam z tym problemu, chociaż cienko stoimy finansowo, na opiekę nad szczurami zawsze mamy.
×
×
  • Create New...