Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Magda, ale akurat u mnie to jest związane z fatalnymi wynikami. Dziewczyny, bombowe dzieciaki :) My naszego Potwora nie przebieramy, bo wszyscy leżeli (i leżą) chorzy - tylko Wit śmiga :)
  2. Okazało się, ze Młody jest odporny - po prostu za sucho w domu, więc kicha i kaszle, no to chodzi na wiecej spacerów, a dom obwieszony nawilżaczami. Za to okazało się, ze ciąża i poród uruchomiły mi śpiące dotychczas Hashimoto. Suuuper, przynajmniej mam coś swojego :| Wygląda na to, że drugie dziecko będzie wymagało nieco większej uwagi, bo H. robi syf hormonalny w organizmie. Na dodatek wyszło na to, że u mnie było to w sumie nieuniknione - mama i babcia miały problemy z tarczycą, a ja mam problemy reumatoidalne. Każdy z tych elementów daje 50% szans na H., tak więc niestety... Uh, a ja się dziwiłam, czemu mi włosy garściami wychodzą, dlaczego mam takie straszne dołki, skóra swędzi, a ja nawet na diecie nie mogę zrzucić, a wręcz albo mi waga stoi, albo przybieram. Wspaniaaaaleeee. Także Dziewczyny - pilnujcie TSH :)
  3. Na pewno to nic nie ma, poza podatkami. Może będzie, a może nie będzie, a może wrzucimy granat do studni.
  4. [QUOTE]Ano właśnie. Ja mam psa lękliwego, któremu zdarza się wydrzeć mordę czy upozorować atak, zwykle na inne zwierzątka. Bywało, że ktoś bardzo małoletni ;-) chciał psa głaskać - NIE WOLNO działa cuda, tak na psa, który się w tym momencie zastanawia, czy już szurnąć czy jeszcze nie, jak również na dziecko. Czasem używamy kagańca, a na osiedlu między blokami pies jest [B]zawsze [/B]na smyczy. Korona mi z głowy nie spada z tego powodu. Zdrowy rozsądek jeszcze nikomu nie zaszkodził - ani rodzicom, ani właścicielom psów.[/QUOTE] Nas jakiś czas temu osaczyły dwie małe dziewczynki, które doprowadziły do tego, że Felek, który lubi dzieci i zwykle sam podchodzi i liźnie w rękę, jak np. dziecko wyrżnie na chodniku, miał zęby jak pirania wobec nich. Oczywiście natychmiast go odwołałam i posadziłam przy sobie (byłam pod sklepem z dwoma psami i wózkiem, a TZ robł zakupy). Dziewczynki usiłowały podejść, więc im powiedziałam, że to bardzo niegrzeczne. Ich babcia w ogóle nad nimi nie panowała, dopiero na moje nieco ostrzejsze SIO sobie poszły. Generalnie różnie bywa, wiem, ze moje dziecko będzie nauczone szacunku do psów, bo będzie wychowane z przynajmniej 4 psami rodzinnymi. Jednak wiem też, że to w moim interesie leży, żeby pies nie zrobił krzywdy - dziecko zaczepi, rozdrażni, pies ugryzie, więc to pies zostanie ukarany np. uśpieniem, nie dziecko. Poza tym to, co wielu powtarza: jeśli prowadzi się psa między ludzi, należy go odpowiednio zabezpieczyć, tym bardziej, jeśli się nie jest psa w pełni pewnym.
  5. Evel, to naprawdę zależy od psa, faceci też są bardziej macho, zapatrzeni w siebie i niereformowalni, bywają też łatwi do ułożenia :P Kwestia charakteru psa, chęci współpracy, może też natężenia hormonów.
  6. Idziemy jutro do pediatry... Tatuś przywlókł jakieś świństwo, sam kicha i kaszle, ja do tego mam gorączkę. Witowi dziś się zaczął kaszel i katar, boję się, że akurat na wolne dostanie gorączki. Na razie dostał cienką herbatkę z czarnego bzu, która reguluje temperaturę, nie chce jeść, dużo śpi , a jak nie śpi, jest cały radosny, piszczy, świruje. Tylko spał do 9.30 (nowego czasu!), a potem miał 2 godzinne drzemki. Nie może pić mleka, bo ma nos zatkany, więc butelka idzie nawet godzinę, a i tak wypija jakieś 120 ml. Do noska mu psikamy wodę, żeby ładniej spływało i odsysamy gruszką. Tylko się boję, że dostanie gorączki akurat na święta, więc wolę się na zapas przygotować. Tatuś za to zaraził wszystkich kolegów w firmie, moją mamę i nie wiem, czy też nie swoich rodziców, bo wczoraj do nich pojechał :| Normalnie mój mąż jest jak jakaś nieszczęsna pchła z czarną dżumą... A tak btw, dziewczyny, które rodziły w ciągu ostatniego roku - zróbcie sobie badania TSH. Ja po zapisaniu się do dietetyka zrobiłam te badania, potem miałam USG tarczycy i badania na antygeny TPO i coś tam jeszcze. Wygląda na to, ze mam pociążowe zapalenie tarczycy. Także dzielę się informacją - zróbcie sobie badania na zapas.
  7. Patrząc po tym psie - był tylko w obroży, potężnie nakręcony, a więc raz, że niestabilny psychicznie, to jeszcze niezabezpieczony. W sumie nie lubię takiego gdybania, oceniania, że ot na pewno ofiara zawiniła. Mi się to kojarzy strasznie jednoznacznie z tekstami typu "no zgwałciłem, ale sama sobie winna, bo miała spódnicę", "zirytował mnie, to go dźgnęłam te 25 razy". Pies był większy, cięższy, silniejszy od dziecka. Opis pod filmikiem [QUOTE]To stało się naprawde,sceny drastyczne. Wydarzenie dotyczy ścisłego centrum Göteborga. W każdym mieście może się to stać,jak tak agresywny pies [B]jest prowadzony bez smyczy[/B].[/QUOTE]
  8. Jak ostatnio suka rzuciła mi się na psa, zanim zaczęłam wyprowadzaczowi (NIE właścicielowi, bo go nie było) SM, facet zwiał, aż się za nim kurzyło. Tu zaś ktoś dopisał, że podobno pies został uśpiony, a więc ktoś zadzwonił prawdopodobnie, złożył doniesienie, miał stado świadków.
  9. [QUOTE]Oczywiście że masz rację - to była agresja. I dlatego ten pies powinien być w kagańcu. Ale mam wrażenie (własnie po braku próby zatrzymania własciciela, braku krzyków i wyzywania w jego kierunku, braku policji itd itp), że tu jednak pies musiał być w jakiś sposób (i to naprawdę oczywisty i nie do przyjęcia) sprowokowany przez dziecko. Jasne- zareagować w tak ostry sposób nie powinien, ale zdaje mi się, ze trzeba na to popatrzeć w dwóch stron[/QUOTE] Wystarczy być w szoku, bać się o życie dzieciaka, żeby nie wiedzieć, jak zareagować, nie wzywać policji itd.
  10. Mam psa, który może ugryźć. Mam też na osiedlu dzieciaki, które podlatują do psa i chcą głaskać, bo pies czarny, aksamitny, wygląda, jak owieczka. Nie jest wielką filozofią nawet ryknąć na dzieciaka NIE WOLNO. Nie raz tak robiłam i przez 6 lat ani razu nie było sytuacji, zeby pies dziecko ugryzł. Bo nie dopuszczałam do bezpośredniego kontaktu. Ja nie wiem, czy ludzie są ślepi, głusi i sparaliżowani, jak idą z psem, ze nie zauważają dzieciaka. Jak sie ma psa, któremu nie można zaufać w 100%, to się ma oczy dookoła głowy. I tyle. Mam psa, zdecydowałam sie na niego, to odpowiadam za niego, za każde jego zachowanie. Dzieciak ma prawo iść po ulicy, szlag mnie trafia, jak wszyscy tu wynoszą psy pod niebiosa zapominając, że dzieci są, jakie są, ale mają prawo żyć, chodzić po ulicy i popełniać błędy - to my jesteśmy dorosłymi i również na nas spoczywa odpowiedzialność za zachowanie dzieciaków, wobec nas i naszych psów możemy chociaż próbować je korygować. Gdyby tym dzieckiem był mój syn, chyba bym temu kundlowi łeb roztrzaskała na miejscu. Po prostu. Choć lubie psy. Ten atak to nie było obronne kłapnięcie, tylko próba zagryzienia słabszego stworzenia. Popatrzcie, jak pod koniec się jeszcze rwał - tak zachowuje się pies, który nie ma dosyć. Normalny pies, jak ma dosyć, odsuwa się, kłapie szczęką, chapnie raz - ale nie rzuca się z zamiarem zagryzienia. A tu dokładnie taki zamiar był. Nie umiecie patrzeć, jak psy sie zachowują? Przecież jak na dłoni widać tu, że to była czysta agresja, tak samo wygląda pies, który upolował kota/mniejszego psa.
  11. W zasadzie odciągało go kilka osób. Dla mnie pisanie, ze to mogła być wina dziecka, jest śmieszne. Pies w tych rękach stanowił broń. Po prostu. Jak pistolet. Właściciel broni ma obowiązek ją zabezpieczać, przede wszystkim przed dzieckiem. Ciekawe, jak by wyglądały Wasze opinie, gdyby zamiast za nogę złapał za szyję - na pewno filmik był by cichszy, bo dzieciak by nie pisnął. Equus - pudel miniaturka to nie jest rottweiler. Sorry, ale ma nieco inny ucisk szczęk chociażby. I raczej by takiego malucha nie wlókł po chodniku, jak by go capnął, nie trzeba by stada ludzi walących go po wszystkim, zeby puścił.
  12. Jakie jeszcze rasy planujecie hodować? I to w Związku Kynologicznym ma być, tak? A jakie są pełne imiona psów, tzn w rodowodach? Można jakoś się o to zaczepić.
  13. Czy jest szansa, zeby ogłosić w okolicy, ze znalazłaś psa, ze nie żyje itd. Bo wygląda na domowego, raczej ma spory brzuszek, może ktoś go szukał i może by chciał wiedzieć, co z psem się stało. Poza tym bardzo współczuję, patrzenie na cierpienie zwierzęcia to straszne przeżycie.
  14. [QUOTE]wiecie, śmiech na sali jak was czytam. Nie wiecie jak się to wszystko zaczęło - jeśli dziecko samo podbiegło do psa to gdzie wina właściciela? Jeśli sprowokowało psa? po za tym mówienie o stanie psychicznym właściciela? skąd wiemy jakie ma ego i że jest dresiarzem?! ja tam dresów nie widziałam.[/QUOTE] Ok, ale z tego, co widać, nadal pies był bez kagańca, a człowiek nie mógł go utrzymać. Nawet, jeśli dzieciak podszedł i psa sprowokował, to właściciel nie był w stanie opanować psa, nie zabezpieczył odpowiednio zwierzęcia stanowiącego zagrożenie. Niestety, co by nie było, wina leży po stronie opiekuna, powinien znać psa, a jeśli wie, ze pies ma "kiepską cierpliwość" lub inną przypadłość aspołeczną, powinien bardzo pilnować zwierzęcia. Szczególnie na ulicy, gdzie ludzie normalnie zwykle chodzą, mijają się itd.
  15. Ja już setki razy w różnych miejscach pewnie opowiadałam o rąbniętej "sarence" z osiedla. Ruszyła na moje dalmatyńczyka, agresora, na smyczy, a pani na moja prośbę, by sukę zrobić, walnęła rozbrajajaco "ale ona nic nie zrobi...". Nie rozumiała, że duży pies, atakowany przez małego podbiegacza może nie wytrzymać i jednym kłapnięciem małego powalić. Po prostu. Generalnie czy duży, czy mały pies - to właściciel jest zobowiązany pilnować swojego zwierzęcia. Mały też może zrobić krzywdę, poharatać nogę, rozwalić mięsień, ścięgno, jakąś żyłę. Czy psu, czy człowiekowi - nieważne. Duży pies za to ma większą siłę i większy zasięg, ale bywa mniej zwrotny od małego. Ja całe życie miałam duże psy, a teraz mam małe i zawsze pilnuję, zeby nie zaczepiały obcych. Tego wymaga też kultura.
  16. My ostatnio mieliśmy troszkę dziwną sytuację, nie doszło do spięcia, ale nie rozumiem zachowania dziewczyny. Szła z malamutem, pies na luźnej smyczy, my z przeciwka z moimi. Wiem, że Filip jest głupi, więc go bęc pod pachę, a TZ Fela na smycz i przy nodze, bo to jest taka trasa, że nie ma jak skręcić. Dziewczyna swojego w ogóle nie skróciła, pies, jak nas zobaczył, zesztywniał, zjeżył się i zaczął mi psy wystawiać. A pańcia... nic. Zero korekty, reakcji, czegokolwiek, smsa wysyłała.. My poszlismy maksymalnie możliwie po łuku, odgradzając psy nami, więc poszło ok, ale brak reakcji dziewczyny mnie zaniepokoił.
  17. Jednorazowe się piekielnie długo rozkładają, zużywasz ich dużo. Wielokrotne nie zaśmiecają tak środowiska. Z drugiej strony pranie też zanieczyszcza środowisko, chyba, ze się pierze w balii z orzechami piorącymi, które podobno jakoś zabójczo nie działają, szczególnie na brudne pranie. Także ciężko jednoznacznie powiedzieć, co lepsze - raczej tu bym stawiała na "co wygodniejsze". Witowi zmieniam pieluchę chyba około 7 razy na dobę. 5 razy przy karmieniu, raz przy kupie i raz przy kąpieli. U nas wystarczy, bo on akurat zwykle sika w okolicy czasu, gdy ma być głodny.
  18. Czerwona, a co, jak się pochorujesz? Jak Cię złapie dwutygodniowa grypa - rodzice się na pewno zajmą, czy powiedzą, ze to Twój pies i sama sobie radź? Pytam, bo różne cuda już tu były i warto mieć jasność. Dalej - co z ewentualnym leczeniem, szczepieniem itd.
  19. No bo to loteria jest. Moja siostra też ma kundla, który wiecznie ma rozstrój żołądka, szybko się męczy. Wyniki ma ok, ale po prostu jest po przejściach jako szczenię i pomimo dobrej diety i troskliwej opieki tak już ma. A jest, przy dużej dozie wyobraźni, piątą wodą po rottweilerze chyba. Matka była w typie rottka z tego, czego udało nam się o jego dzieciństwie dowiedzieć. Także kwestia opieki, ale też predyspozycji indywidualnych (u ludzi to samo, jedni chorzy, inni zdrowi, choć raczej związków kazirodczych czy w wąskiej puli genów zbyt wiele nie ma).
  20. Mój pies właśnie miał po pierwsze problem z kopulacją wszędzie, na wszystkim i wszystkich - pies przez pierwszy rok najpewniej trzymany w klatce, potem wyrzucony, z entropium, które prawie odebrało mu wzrok. Kopulacja minęła jakiś miesiąc - dwa po kastracji. Chodził na halterze przez 2-3 miesiące, potem już ładnie chodził w szelkach. Pierwsze spacery wyglądały tak, że on szedł i ciągnął, a ja za nim wygięta do tyłu, zeby go hamować. Po spacerach miałam w udach i rękach zakwasy, jak po siłce. Próbowaliśmy róznych metod, w tym kolczatki, ale że był to dalmatyńczyk, z bardzo krótką sierścią i ogromnie wrażliwą skórą (bał się deszczu, owadów itd.), to był to bardzo nietrafiony pomysł. Halter zaś problem rozwiązał, pies szedł w szelkach i halterze. Jak ciągnął, smycz podczepiona do haltera się napinała i musiał zwalniać - nie był szarpany. Jak szedł luźno, halter wisiał, a działały tylko szelki. Szybko załapał, w czym rzecz, a halter robił za "kaganiec" na ulicy, jeśli gdzieś szliśmy.
  21. Co do haltera - tacjana, zadecyduj sama. Ja tego używałam, dosyć krótko, bo spełnił swoje zadanie i uważam, że są sytuacje, kiedy można go stosować. Także poczytaj o nim, popatrz, jak to wygląda i sama podejmij decyzję, czy chcesz go używać, czy nie. Mój pies w ogóle nie zauważał, że miał go na pysku. Przecież jak wisi luźno, działa jak kaganiec. Używa się go tylko wtedy, gdy pies złamie granicę -skoczy, szarpnie itd. xxxx52 - kastracja nie była odradzana ze względu na wiek (w ogóle jak można kastrować dzieciaka, zanim dojrzeje hormonalnie), tylko ze względu na krótki staż psa w nowym domu. Ja tam bym go odjajczyła, moje psy były cięte, jak tylko okazywało się, że zostają u nas. Nie było problemów.
  22. Laska chodziła w kółko szarpiąc psa na smyczy na wszystkie strony. Pies starszy, do tego upał. Zrobił coś źle, czyli o jeden krok za dużo, bo panna nagle stawała bez sygnału - szarpnięcie. Zrobił coś dobrze, laska nie wiedziała, co zrobić - szarpnięcie. Potem zaczęła go już tak na wszytskie strony tarmosić, że wyglądała, jakby go usiłowała na tej smyczy powiesić. A pies stał ogłupiały i nie wiedział, co zrobić. To tak w bardzo skrótowym skrócie.
  23. Nie trzeba być kompletnym ignorantem, żeby zauważyć, kiedy pies jest szczęśliwy, a kiedy sfrustrowany. Wystarczy mieć z psem kontakt. Widać nie masz żadnego i nie rozumiesz, że pies wybiegany i wybawiony zasypia w domu i przesypia nieobecność człowieka. Pies sfrustrowany zaś przeprowadza po prostu demolkę. Czytając Twoje posty odnoszę jednak wrażenie, ze masz do czynienia z psami z gipsu, o ile w ogóle.
  24. To jest prawdziwa historia? Bo ciężko mi w to uwierzyć... Jeśli pies jest sąsiadów, a biega, stwarza zagrozenie, wzywa się Straż miejską/gminną, która wlepia ludziom mandat i tyle. Raz, drugi, trzeci dostaną upomnienie i oberwą po kieszeniach, to wpadną na to, by psa uwiązać (przy czym nie mają prawa tego robić non stop, mają mu zapewnić ruch na smyczy, np. spacery) lub stworzyć kojec, ewentualnie trzymać w domu. Pies nie jest Twoim problemem, więc to ich psi obowiązek, przepisy mówią, że biorąc psa zobowiązujesz się do zabezpieczenia go, nie wolno psa puszczać luzem bez kontroli. I pies nie jest głupi - pies jest niewychowany, niczego nie nauczony, prawdopodobnie lekko zdziczały, ale to nie jest jego wina, tylko głupich, nieodpowiedzialnych, bezmyślnych ludzi.
  25. Ja bym zażądała badania moczu, na oko to się majtki ceruje, a nie psa leczy. Ewentualnie szukaj innego weta.
×
×
  • Create New...