Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Evel ma rację, ma już drugiego psa, który z roku na rok gorzej znosi hałasy, nie wiem, czy głuchnie i wyczula się na wibracje, czy o co chodzi, ale jest to kłopotliwe, tym bardziej, ze po drugiej stronie ulicy mamy cmentarz wojskowy i bywają pogrzeby z salwą honorową - wtedy mamy czarną galaretkę pod stołem. Próbowaliście zabawy w ekscytację, gdy zaczyna sie hałas? U nas działa nakręcanie na ciastka, bo Filip jest potwornym żarłokiem i da się pokroić za żarcie. Tak więc jak się dzieje głośno, ja wstaję, zaczynam do niego gadać idiotycznie, na zasadzie "a gugu,kucikuci ciasteczkoooo" i wtedy pies wychodzi z wibracji i zaczyna szaleć z radości, po czym galopuje do kuchni. Może macie coś, co sunię też tak straszliwie ekscytuje?
  2. Sybel

    terytorialny pies

    Asiapran, czy mogła byś nie pisać capsem i używać interpunkcji? Bo nie da się czytać Twoich postów, nawet jeśli wnoszą cokolwiek, nie idzie przedrzeć się przez gąszcz literek. Just1, jedyna opcja to zaprzyjaźnić się z psem, przekupić go psimi ciastkami, zachęcić do zabawy, zajmować się nim chociaż od czasu do czasu. Najpierw tak łagodnie i ostrożnie, powoli otwierać się na psa i pozwolić, by on wobec Ciebie robił to samo. No i na luzie, bez spinki i stresu.
  3. Możesz poszukać karm wysokoenergetycznych, np.: [url]http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_dla_psa_sucha/josera/293965[/url] Możesz dodawać tran z ryby na sierść, np.: [url]http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_specjalistyczna_alternatywna/skora_siersc/olej/60917[/url] [url]http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_specjalistyczna_alternatywna/skora_siersc/olej/133539[/url] [url]http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_specjalistyczna_alternatywna/skora_siersc/olej/30578[/url] Jeśli chodzi o gotowane, możecie pomyśleć o kupowaniu co jakiś czas np. wołowego antrykotu - stosunkowo tani, poprzerastany, gotowany powinien psu podejść. Do tego ryż, marchew, burak gotowany. Wszystko dobre wymieszaj, dodaj troszkę tranu do ryżu, żeby nabrało smaku. No i micha stoi 2 razy dziennie po 15 minut. Zje, czy nie - micha znika, aż się nauczy, że jak jedzenie dostaje, to ma je zjeść.
  4. Idź do weta, ale innego, zrób badania krwi, pełną morfologię, badanie nerek (mocz), wątroby. Jeśli wyniki są ok, to może pomyślcie też o RTG/USG kręgosłupa i miednicy. Może wet, który ją sterylizował, coś spartaczył i trzeba sprawdzić, czy wszystko w porządku. Tylko naprawdę do innego, bo ten zdaje się coś nieudolny. Można jeszcze pomyśleć o badaniu krwi pod kątem pasożytów - czym odrobaczaliście? Bo zdaje się, ze nie wszystkie robaki da się każdym preparatem wybić.
  5. Karu, pisałam, jak można zająć się i psem i dziećmi na raz. Wiesz, nie chodzi tylko o to, żeby zrobić bunkier z domu, ale żeby poświęcić godzinę dziennie, a choćby pół godziny na zabawę ze stworzeniem, które się wzięło. Jak już się człowiek decyduje na psa, to musi sie liczyć z tym, że odrobinkę czasu nalezało by na zwierzę wygospodarować. Oczywiście, ze teren musi być dobrze zabezpieczony, ale na miarę możliwości finansowych człowieka, więc warto też chociaż spróbować jakieś ćwiczenia, zeby problem zniwelować... Wiesz, w mieście też nie jest jakoś idealnie - 8h w pracy, na dodatek nieregularne godziny, bo a to na 8, a to na 10, 12 czy którąś tam, zmiany nocne lub weekendowe, poza tym dziecko, a pies nie ma podwórka do wybiegania się, więc trzeba te 3 spacery załatwić. I co? Można, a dom też należy ogarnąć, ugotować coś, zakupy zrobić, pomóc rodzicom, zająć się potrzebami małego Człowieka. Nie jest łatwo, ale jak się chce, to da się zorganizować wszystko.
  6. Pobaw się z nią - np. rzucaj jej piłkę, niech ją przynosi, uciekaj jej, niech Cię gania i tak dalej - to pozwoli jej się wyszaleć, a rzy tym zwiążecie się bardziej. Naprawdę, to wszystko jest do naprawienia, to nie są błedy wychowawcze typu wielka agresja, gdzie mogło by być ciężko odkręcić sprawę - to są skutki nudy, braku rozrywki, wyzwań. Nie ma wyzwań, to je sobie znajduje. Tak to niestety działa, ale plus jest taki, ze są łatwe narzędzia pozwalające naprawić i polepszyć sytuację. Wiem, dwójka małych dzieci itd - sama mam małe dziecko, 2 psy i 3 szczury, również wymagające zajęcia. Na dodatek dopiero od 01.12 będę miała własne mieszkanie, na razie siedzę u mamy, która moich szczurów nie cierpi. Tak więc one są zamknięte w klatce, a klatka w pokoju, a wymagają zabaw. Wieczorem mój mąż się nimi zajmuje, bawi się z nimi, a ja z wózkiem i dwoma psami latam na kilka spacerów dziennie, nawet podczas karmienia zajmuję się psami - choćby kopnę piłeczkę, a psy przynoszą. Na spacerach, szczególnie tych z mężem, jedno prowadzi wózek, a drugie bawi się z psami. Ty nie musisz się za to martwić upilnowaniem dzieci na spacerach, bo masz ogrodzoy teren, także nie jest źle. Jeśli dzieci chodzą, możesz je wciągać w naukę, np. niech stoją obok Ciebie, a jak suka wykona jakieś polecenie, niech one nagradzają ją na zmianę ciastkami, niech też ją wołają itd. Masz wtedy naukę dla wszystkich.
  7. Małe dzieci też się leją po łbach zabawkami i sprawdzają, czy drugie odda, popłacze się, czy pójdzie się poskarżyć. Także dzieci tak mają - badają granice wytrzymałości towarzysza, swoje możliwości i cierpliwość opiekunów. Tak, jak pisze Beatrx, warto się wziąć za naukę panienek, za skupianie sie czasem na każdej osobno. No i ingerujcie, kiedy faktycznie pierze będzie leciało, kiedy jedna zacznie panikować itd. Póki się przepychają, obie warczą, a potem ładnie zasypiają obok siebie, jest ok.
  8. Gonia - jak idziecie z mężem, spróbujcie uatrakcyjnić spacery zabawą z psem, choćby w chowanego - jedno zostaje z suką, a drugie się chowa. Mozecie też pouczyć ją aportu atrakcyjnych zabawek i tak dalej. Miałam w najgorszym momencie 3 psy w mieszkaniu, w tym jednego niszczyciela - odpowiednia praca jest w stanie tego oduczyć - jeśli jesteś w stanie, spróbuj ją najpierw na troszkę wpuszczać do domu i ćwiczyć z nią dobre zachowania.
  9. Gonia, spróbujcie chodzić z nią codziennie na minimum jeden długi spacer. Długi, czyli przynajmniej godzinny. Modyfikujcie trasy, zeby ona dużo zwiedzała. No i kupcie linkę treningową (ewentualnie zwykłą lonżę dla konia), takie 10 metrów i tam, gdzie się da, puszczajcie ją na lince, zeby zwiedzała, biegała. Przy okazji przywołujcie ją wielokrotnie podczas spaceru i nagradzajcie czymś atrakcyjnym - parówką, psim ciachem, czy innym cudem, które lubi. Starajcie się ją zmęczyć, zająć psychicznie w czasie spacerów, przy okazji trenujcie z nią właśnie przychodzenie na zawołanie - również na terenie. Jest jeszcze inna opcja, ale nie wiem, czy Wam odpowiada - weźcie ją do domu, wypuszczajcie na teren tylko wtedy, kiedy Wy tam jesteście. Niech mieszka w domu, niech ma spacery, a w domu neich towarzyszy Wam w życiu codziennym - możliwe, ze to ją zainteresuje, a przy okazji zblizy do Was. Nie wiem, czy odpowiada Wam ta opcja, ale wydaje mi się atrakcyjniejsza dla suki, niż kojec i łańcuch. Oczywiście o ile ona nie zdemoluje Wam mieszkania. No ale jakieś rozwiązanie to zawsze jest.
  10. Też przez długi czas gotowaliśmy psom, ale jak z siostrą zaczęłyśmy w trakcie studiów pracę dorywczą, a później pełen etat, to nie ma kiedy. Suche jest wygodne, na dodatek jak sis ma swojego psa, a ja w tej chwili mieszkam u mamy i są jakieś odwiedziny rodzinne, to nie ma problemu z żarciem dla któregoś psiska. Josera jest naprawdę przyzwoita, moje psy nie miały po niej problemu, ale niestety zaczynamy teraz spłacać mieszkanie i 180 zł za 30 kg bosha pasuje mi bardziej, niż 300 za joserę. Jeśli psy będą na tym zadowolone, będą się dobrze czuły, to zostaniemy teraz przy boshu, a jeśli coś będzie nie tak, wrócimy do josery.
  11. Jeśli o nadwagę chodzi - na 4 psy w najbliższej rodzinie pozbawione jajek jeden przytył, i to solidnie, bo teściowej wiecznie patrzył w gardło, jak jadła i go dokarmiała. Moje psy i pies siostry nie mają problemu - dostają regularne porcje josery dla psów przeciętnych, teraz zmieniamy na Bosh (bo wychodzi taniej, a w tej chwili to dla nas ważne bardzo), nie są jakieś hiper aktywne, ale ich w ogóle nie dokarmiamy - max 2 ciastka psie na dobę, a poza tym bez bonusów. Josera u nas się sprawdzała, na low energy Filip nagle nam bardzo schudł, a na normalnej ma właściwą wagę. U Felka to cięzko powiedzieć, on wygląda na grubego, ale jak się go zmoczy, efekt znika, bo ma bardzo grube futro. Także Jakby co, poczytaj o Joserze, miała tu nie najgorsze oceny, a cenowo jest w miarę - w zooplus 30 kg kosztuje około 300 zł.
  12. Sybel

    czyj trawnik?

    Ok, google translator tak po prawdzie nie działa za dobrze na całe zdania ;)
  13. Julkajulcia, gratulacje :) Widzisz? Można, a wtedy wszystkim jest lepiej, są bardziej wyluzowani i po prostu szczęśliwsi. Oby tak dalej ;) Trzymam kciuki i powodzenia, chwal się każdym kroczkiem :)
  14. Ta, Wit usiłuje nawet jeść przez palce... Osioł uparty :) Możesz lekarza przy wizycie poprosić o wizytę w jamie gębowej Twojego ssaka :)
  15. Magda, wiesz co, u nas też tak było, myślałam, ze zęby, ale zniknęło - ni cholery nie wiem, co to. Teraz Wit znowu siedzi i mlaszcze jęzorem i znowu czekamy, co będzie :)
  16. Gwoli wyjaśnienia - obejrzałam, podsunęłam TZ pod nos, pozachwycaliśmy się i... zapomniałam napisać, jakiego masz mega fantastycznego wiewiórka :)
  17. Super wieści :) Trzymam kciuki i w sumie czekam na jakieś njusy z Waszych wspólnych sukcesów :)
  18. Puma, od dziś jesteś moją absolutną idolką w radzeniu sobie z odpornymi obiektami :) Wspaniały tekst :)
  19. Wiesz co, po pierwsze dajcie jej chociaż tydzień. Poza tym spróbujcie zrobić tak, by sunia kontakt z dzieckiem miała zawsze wtedy, gdy ją do małego zawołacie. Jak jest łagodna, nagradzajcie ją, próbujcie nawet skłonić synka, żeby dawał jej ciasteczka. Wszystko na spokojnie, spróbujcie syna wciągnąć w wychowanie suni. No i super, że DT Was wspiera :)
  20. U mnie oba psy są wszystkich, Felek głównie tego, kto go wpuści do łózka :D
  21. Lady, ja zawsze byłam okropną sadystką, a moje psy są biedne, zwichrowane i po traumie :) A zawsze, jak trafiam na posty xxxx52, wiem, ze będzie niezły bełkot i teksty "bo u mnie jest lepiej, bo moje psy niezliczone" itd. Było by smiesznie, gdyby nie było strasznie.
  22. evel, racja, zapomniałam o IPO.
  23. [QUOTE]moze zastanow sie Ty nad swoimi horyzotami myslowymi.Ten obraza co nie ma nic madrego do powiedzenia i przekazania, wpajajc glupoty wszyskim czytajacym na watkch[/QUOTE] xxxx52, przeczytaj i weź sobie do serca :) A ja nie zostawiałam psa w klatce, tylko zamkniętego w jednym pokoju przez 8-10 h, gdzie po prostu spał. Okna pozamykane, bo parter, meble zabezpieczone, pies ma michę i konga, a nas nie ma po 8h, bo pracujemy. Klatki po prostu nie mam gdzie wstawić, gdybym miała, to by była klatka. Prze 28 lat w moim domu na stałe było 6 psów, w tym 3 z agresją lękową, 2 na dodatek z lękiem separacyjnym, pomogłam realnie biorąc z ulicy i znajdując nowe domy lub tylko znajdując nowe domy mniej więcej dziesięciu psom. I co? To mało, prawda? Otóż nie, to tyle, ile byłam w stanie wziąć, wyleczyć, ułożyć, a potem oddać do nowych,w tym niedoświadczonych domów i spierać przez jakiś czas ludzi w opiece nad psami. I wszystkie te psy mają lub miały rewelacyjne domy. Część z nich również jest czasem trzymana w kennelach, co sama opiekunom poradziłam - wszyscy są zadowoleni.
  24. Dwie akcje: 1. ostatnia sobota, stoję z psami i wózkiem na chodniku i czekam na TZ, który robi zakupy. Piękny dzień, Felek tarza się w trawie, Filip węszy, Młody śpi, a ja cieszę się słońcem. Nagle widzę kontem oka, że coś różowego pełznie powoli i dyskretnie ku nam. Obiekt okazał się być mniej więcej pięcioletnią dziewczynką, która nagle wystartowała z łapami do moich psów. Zatrzymałam ją ostrym STOP i powiedziałam, że najpierw należy zapytać, czy można psa pogłaskać. Speszyła się, ale zaraz zapytała, więc jej powiedziałam, ze czarnego nie (Filip jest nieprzewidywalny wobec obcych), a blondyna owszem, o ile do niej sam podejdzie, bo nie lubi, jak obcy podchodzą nagle do niego i zaczynają go głaskać. Felek podszedł, a potem chciał iść wąchać dalej, a panienka za nim. W takiej sytuacji Felek zaczął si,ę wycofywać szybciej, ja go przywołałam do siebie, a różowa sobie poszła, aby... wrócić zaraz z młodszą siostrą. Obie ruszyły na Felka, głuche na moje uwagi, ze pies nie chce być głaskany, więc pies pokazał zęby. Wtedy wyszła ich babcia z tekstem "no co wy, dziewczyny, wiecie, że wszystkie psy się was boją, macie swojego, a te zostawcie". No i tu opadły mi ręce... 2. Przed chwilą szłam z psami na spacer, a zza rogu wyskoczyła młoda, żółta suka, która zawsze szczeka na nas, jak idziemy pod jej oknem. Suka była luzem, przeleciała przez ulicę i rzuciła mi się na Filipa. Gość, z którym była (jeden z licznych gachów właścicielki suki), przegonił ją lejąc smyczą, a na mój opieprz, ze jak jej nie weźmie na smycz, wzywam straż miejską, zwiał, aż się za nim kurzyło. Jejku, jeszcze jestem wściekła.
  25. xxxx52, dobrze zastosowana klatka ma być psim miejscem odpoczynku, azylem - nawet przez 8-9 h, bo pies wie, że przed zamknięciem i po powrocie ludzia będzie długi, aktywny spacer. Poczytaj o tej metodzie zamiast od razu walić z grubej rury potrównania z najgorszymi schroniskami...
×
×
  • Create New...