Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. A czy ona sobie swobodnie wyłazi na ulicę itd? Bo jeśli tak, uczul moze sąsiada, żeby jej pilnował przy pierwszej cieczce, a po niej wysterylizował - np. w okolicach marca są akcje - sterylizacja. Wiele lecznic sterylizuje wtedy za pół ceny. Dlaczego to proponuję? Nie ma raczej sensu, zeby rodziła szczeniaki - za dużo bezdomniaków w schroniskach. No, chyba, ze sąsiad i Wy upilnujecie małą za każdym razem, zeby nie dopadł do niej pies przy kolejnych cieczkach. Sterylizacja jest operacją - to fakt, ale nie ma jakiegoś wielkiego wpływu na dojrzałą hormonalnie sukę, za to zapobiegnie bezsensownemu rozrodowi.
  2. Przez całą szkołę i studia wychodziłam z 2-3 psami i potrafiłam je zmęczyć. Trzeba poszukać sposobu na konkretnego psa zamiast stwierdzić "nie da się i już". Pies mojej siostry ostatnio też niszczył, a ona i jej TZ pracują po 8-12h (ona np. od 8 do 20, on od 12 do 24). Mieszkają w ścisłym centrum miasta i jakoś nauczyli się tak męczyć psa, żeby spał, jak ich nie ma. Pies już wie, że jak wrócą, idą na kolejny długi spacer. Przy okazji - takie spacery dobrze zrobią również Tobie, odprężą, pozwolą odreagować stresy.
  3. To jest wasza panna, czy sąsiada? Bo nie całkiem się połapałam. To brązowe to pewnie wybarwianie sierści na zimę, albo z wiekiem, bo ona dość młodziutka chyba jest i dopiero dorośleje - może łapać dopiero barwę docelową. Zresztą bywa, ze psy z wiekiem zmieniają kolor, wspomniana wcześniej Fifi z czasem z rudawej zrobiła się bardziej popielata, a mój obecny pies, Felek, był jaśniutki jako szczylek, teraz też mu sierść pociemniała, a ma 7 lat. To może być cecha osobnicza, np. grzywacze chińskie w wersji nagiej zmieniają kolor wiele razy w ciągu życia.
  4. W sumie co za różnica, czy rasowa, czy nie? Tak z ciekawości pytam, bo ona wygląda na rewelacyjnego psiaka, podobna do mojej ukochanej suni (tylko Fifi była blondynką)
  5. Jak dla mnie to kundelek o cechach owczarka, ale nie rasowy. Wiesz, nie wszystkie psy są rasowe. Wrzuć w google hasło czarny owczarek niemiecki" - zupełnie inna sylwetka i pysk się pojawiają.
  6. Sybel

    !!!pomocy!!!

    Nie masz żadnego dojazdu do Palucha? Może tam jest jakiś behawiorysta, który pomoże za darmo psu, który już raz był u nich i moze stracić w najlepszym przypadku dom. Co do malucha - a może pies nie cierpi mamy i uznał, ze będzie bronił małego czegoś, bo wie, że zostanie skrzywdzone. Daj mu wąchać dziecko w sposób kontrolowany - np. właśnie najpierw ciuszki itd. Na razie jesteś na dobrej drodze do zrażenia psa również do dziecka. Tak prawdę mówiąc na Twoim miejscu bym mu poszukała nowego domu. Sama mam malutkie dziecko i wiem, ile czasu i energii ono na początku zżera. Będziesz coraz bardziej zmęczona, sfrustrowana, a ucierpi na tym pies. Tym bardziej, jeśli wiesz, ze pomimo pogryzień twoi rodzice nadal nie są chętni do współpracy, bo nie zamierzają być wobec psa konsekwentni. On jest potwornie zagubiony, zestresowany, nie wie, gdzie jego miejsce, teraz nowy człowiek doszedł i w ogóle zgłupiał. To jest tak, ze wszyscy się siebie boicie wzajemnie - mogę się założyć, że Ty się boisz z jednej strony, co zrobi pies, a z drugiej - co zrobią rodzice. Dlatego uważam, ze powinnaś poważnie rozważyć znalezienie mu dobrego, stabilnego domu, gdzie znajdzie swoje miejsce. Na razie jesteście na prostej ścieżce ku tragedii, a szkoda was wszystkich. A co do wyjścia z domu - próbowałaś cichego, ale twardego tonu? Bo krzyk nakręca krzyk prawdę mówiąc.
  7. Jak również o to, czy pies może się "zarazić" agresją - nasza odpowiedź brzmi TAK, MOŻE. Bo to zależy od właściciela. A forum publiczne jest także od wyrażania opinii, więc nie dziw się, że opinie są, na dodatek niekoniecznie zgodne z Twoimi marzeniami. Taki los.
  8. Zależy, czego wymagasz poza domem - ile ruchu, jakiego charakteru, jakiej sierści. Możesz też adoptować psa z domu tymczasowego, wtedy będziesz miał informacje z pierwszej ręki, czy ten konkretnie pies nadaje się do bloku, czy spełnia Twoje wymagania.
  9. A kleszcz był świeży, czy opity? Możliwe, że nie chce pić, bo się źle czuje. Dobrze by było zrobić badania krwi i moczu, a jeśli nie wykażą żadnych problemów w moczu, to można RTG zrobić kręgosłupa.
  10. Tak mi się przypomniało - miałam kastrowanego psa i sterylizowaną sukę. Pies generalnie nie znaczył, ale np. jak suka wyszła przed dom na awaryjne siczku, po powrocie potrafił jej nalać na głowę, żeby się nie zgubiła. Żaden inny mój pies tego nie robił - kwestia charakteru. Pucel po tamtym numerze został skarcony i później długo się to nie powtarzało, ale po czasie znów wyciął ten numer. Myślałam, ze Fiśkę szlag trafi, jak jej po łbie, miedzy oczami, popłynęła stróżka... Także psy bywają różne.
  11. Wiesz, mam trzeciego z rzędu psa z agresją lękową, z agresją wobec obcych i psów. I da się złagodzić takie zachowanie, tylko trzeba działać konsekwentnie. Jeśli masz kilkuletnie plany itd, nie przyjmujesz do wiadomosci argumentu, to po co pytasz? żeby pytać i tyle?
  12. Skoro nie umiesz wychować jednego psa, nie powinnaś brać drugiego. Na razie wygląda na to, ze suka się nie udała, więc idzie w odstawkę, a psem będziesz sobie mogła szpanować - o ile nie popełnisz znowu błędów wychowawczych i nie będziesz miałą dwóch agresorów, na dodatek nieakceptujących siebie wzajemnie. Najpierw się zajmij wychowaniem suki, ułóż ją, zsocjalizuj, a potem bierz następnego psa.
  13. Moni, po co siedzisz w ogóle na forum zamiast zajmować się swoimi trzema psami w bloku? Czy uważasz, że człowiek musi całe życie tylko i wyłącznie robić rzeczy niezmiernie ważne, jak podnoszenie psów w PWP, a nie ma prawa normalnie POROZMAWIAĆ? To też jest wątek, który uczy. Może mieszkasz w spokojnej okolicy, ale wierz mi, sytuacje, jakie tu są opisywane to w wielu miejscach norma. Ludzie wymieniają się doświadczeniami, co też pomaga potem, gdy np. inny pies usiłuje zeżreć ich zwierzaka. Poza tym od czego jest forum? Chyba sie za bardzo zagalopowałaś w swojej lśniącej zbroi. Ciekawe, co zrobisz, jak wejdziesz na wątek dla babek w ciąży :P
  14. Ja wiem, na razie po prostu się boję, jak sobie na początku poradzimy z ratami. Za to 01.12, kiedy dostaniemy klucze, to się doczekać nie mogę :)
  15. Ja wiem. Tylko to spłacic jeszcze...
  16. Ronja, gratuluję, Mały jest śliczny, a jaki włochaty :) A my kupiliśmy wczoraj mieszkanie. Cieszę się, ale 20 lat kredytu mnie przeraża..
  17. Jeśli o cenę chodzi, to przy wnętrostwie faktycznie moze być drożej. Jak jajko jest opuchnięte, boli, to wet powinien był dać coś na zmniejszenie obrzęku, jeśli występuje (zakładam, ze tak), coś przeciwzapalnego, żeby go do zabiegu przygotować i oszczędzić cierpienia do piątku Przy badaniu mogła mu w sumie dać głupiego jasia, zeby dokładnie określić, co się dzieje.. No i w sumie mogła wam polecić kołnierz - wiem, że upierdliwe, ale żeby pies dalej nie podrażniał sobie naruszonej czy obrzękniętej tkanki. Wiesz, nie wiem, czy na Twoim miejscu bym się nie wybrała do drugiego weta, może wcześniej by zoperował... Bo to pilne jest mimo wszystko, a jakoś musicie przetrwać dwa dni
  18. Robisz tak: najpierw się z psem bawisz, ganiasz, męczysz go. Zmęczony pies się łatwiej na Tobie skupi, więc bierzesz też jakieś smaczki - psie ciasteczka, kawałki parówki, coś, co lubi. Kupujesz też linkę treningową (lonżę dla konia, są w zooplusie za jakieś 50 zł takie dziesięciometrowe). Linka leży luzem, ale zabezpiecza, zeby pies się nie ewakuował w niekontrolowany sposób. Zaczynasz go uczyć prostych komend typu "do mnie", "siad" itd. za każde dobre zachowanie nagradzając. Wprowadź też zasadę "nic za darmo". Jak babcia ma dać psu jeść, czy cokolwiek, co sprawi mu radość, on najpierw musi coś zrobić - usiąść, podać łapę, czy po prostu do niej podejść i popatrzeć na nią spokojnie, nie skacząc. Jest w sieci blog Zofii Mrzewińskiej - poszukaj, tam powinno być sporo sugestii, jak z psem trenować.
  19. Możliwe, że poczuł się zaskoczony, bo nie spodziewał się, ze podejdziesz i dlatego chapnął. A że dzieciak, to nie wie jeszcze, z jaką siłą złapać ostrzegawczo. Inna opcja jest taka, że się za bardzo rozhasał, czuje się pewnie i chciał Cię przegnać. Generalnie trzeba zacząć z nim dużo pracować, najlepiej codziennie. Możesz poszukać w okolicy dobrego szkoleniowca, jeśli masz taką możliwość finansowo. Może schronisko, z którego go wzięłaś, oferuje wsparcie behawiorysty dla psów, które wydaje w ludzi - warto sprawdzić. No i możesz rozważyć dwie rzeczy: kastrację (ja jestem zwolenniczką ciachania, bo według mnie wycisza, a mam i miałam psy przetrącone psychicznie i odjajczenie po prostu je wyciszało, ułatwiało pracę z nimi, bo nie szalały np. za cieczkami, a skupiały się na mnie). Druga sprawa to lektura kilku książek, które może pomogą w pracy. Ja polecam to, co czytałam/czytam, czyli ksiązki Turid Rugaas i Pat Miller. Na allegro są obie dostępne.
  20. W moim szpitalu, jak leżałam na patologii ciąży w 36 tygodniu, panował w jednej części świerzb :) Wszystko tam można złapać.
  21. Planujesz się w tej padlinie tarzać? Czy jak?
  22. W porównaniu z kawkami, które regularnie podleczałam (podobnie, jak gołębie) i wypuszczałam, gołębie są durne jak kołek w ścianie. Zero instynktu samozachowawczego. Karmią się na jezdni czy torach kawki i gołębie, jedzie samochód/tramwaj, to na 95% odlecą wszystkie kawki, a chociaż jeden gołąb zginie, bo będzie żarł do ostatniej chwili. Ich siłą jest masowość, z jaką się rozmnażają, a nie inteligencja. Są brudnymi ptakami, walą we własne gniazdo - w klatce robią znacznie większy syf, niż kawki. Na dodatek w wersji rasowej są mimowolną przyczyną wybijania kotów, w tym głównie maleńkich kociąt. Nie cierpię ich, tyle razy chmarą przelatywały nad przystankiem, w efekcie czego spóźniałam się do pracy, bo obrywałam klockiem z nieba, nawaliły mi nawet na psa i na wózek z dzieckiem. A zdychają, jak są stare lub chore. Nie z powodu kolców, bo tego u nas nie ma. Nie jestem miłośniczką wszystkich zwierząt, nie tych, które mogę spokojnie nazwać plagą. Nie mam problemu z podziałem zwierząt na te, które chętnie ratuję i te, których nie cierpię i nie czuję się zobowiązana ratować. Psy są oswojone i zależne od człowieka, gołębie są dzikie i powinny same sobie radzić od początku do końca. Gdyby dokarmianie u mnie na osiedlu obejmowało tylko podratowanie w sytuacji, gdy jest mróz lub susza i nie ma co jeść, to ok, sama bym to robiła. Ta populacja jednak w mojej okolicy wypłoszyła sójki, wróble, szpaki, drozdy i kilka innych gatunków. Utrzymują się jeszcze kawki, gawrony, wrony szare, gołębie leśne i sroki, które zeżerają po prostu gołębie pisklęta. U nas jest regularna plaga tych latających worków g*wna.
  23. [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232838-Ma%C5%82e-twarde-bia%C5%82e-kuleczki-po%C5%82%C4%85czone-w-kokon-w-siersci-psa?p=19731349#post19731349[/url] Dublujesz wątek,Ania.
  24. SBD, generalnie kolce inne, niż bezpieczne są zdaje się niedozwolone. Swoją drogą w Londynie kolce są wszędzie, na budynkach, na rzeźbach, a gołębie gniazdują między nimi :|
  25. Odpowiadając na post SBD- oczywiście, że z silikonowymi kolcami, nie chcę gołębich szaszłyków na bloku, tylko żeby nie siadały. Mój blok jest projektem konkursowym sprzed 50 lat i ma taką ilość różnych występów, półeczek, parapecików, że gołębi mamy około 200-300. Wielka, czarna chmura, która lata za cholerną gołębiarą, sra na ludzi na przystanku. Na dodatek regularnie jakiś gołąb dogorywa albo pod drzwiami do klatki, a jak wychodzę z psami lub sąsiedzi z kotami, musimy psy trzymać przy nodze, zeby na dziadostwo nie skoczyły, jak się przestraszą (a koty przenoszą, zeby nie dotknęły). Już umierały na moich parapetach, na balkonie między rowerami rozlał się jeden w kałużę krwi. Nie cierpię dziadostwa, sprzątania wiecznie ich zwłok, roztrzaskanych piskląt na oknach i śladów kretyńskiego ptaka odbitego od okna. One są tak durne, bezmyślne, a tu mnożą się jak dzikie, bo mają żywieniowy raj.
×
×
  • Create New...